BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-08-23 22:28:23

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

"Nowe życie" by crissy

Rozdział I

    Obudziła się nagle w ciemnym, pustym domu. Zapaliła lampkę i popatrzyła na zegar stojący na stylowej komodzie. Mała wskazówka zbliżała się do cyfry „3”, duża znajdowała się gdzieś między „10” a „11”. Paulina nie była w stanie tego dokładnie stwierdzić z tej odległości i przy panującym w pokoju półmroku.

    Prawie trzecia w nocy – pomyślała. Pora, w której większość normalnych ludzi śpi spokojnie w swoich łóżkach, pogrążona w marzeniach sennych. A ja? Czy ja nie jestem już normalna? Co się ze mną dzieje? Ostatnio coraz częściej zdarzało się jej budzić nagle, w środku nocy. Beż żadnego powodu. Wstawała wtedy z łóżka i spacerowała po domu, bez celu, przez długie godziny. Albo siadała przy oknie i nieruchomo wpatrywała się w horyzont, czekając na wschód słońca.

    Tym razem także wiedziała, że już nie zaśnie. Popatrzyła tępym wzrokiem na drugą stronę łóżka. Pustą stronę. To już powoli stawało się normą, że Marek nie wracał na noc do domu. Gdzie wtedy był? Z Sebastianem, zaliczając kolejne warszawskie kluby? Z Brzydulą, przygotowując kolejne zestawienia i raporty? A może w objęciach kolejnej kochanki, o której jutro będzie plotkowało pół firmy? Teraz podobno pojechał z Cieplak kontrolować jakieś szwalnie. Ale czy tak było w rzeczywistości? Przestała go już o to pytać. Nie oczekiwała odpowiedzi, ani kolejnych wyjaśnień, ani kłamstw. Tak naprawdę to chyba przestało ją to już interesować. Ostatnio coraz częściej czuła się, jakby była pogrążona w jakimś letargu. Chodziła do pracy, na bankiety, udzielała wywiadów. Uśmiechała się do ludzi, którzy zaszczyceni spojrzeniem samej Pauliny Febo mieli wyciągać portfele i przeznaczać niemałe sumy na różne akcje dobroczynne prowadzone przez dom mody Febo – Dobrzański. Strofowała tych, którzy zdawali się zapomnieć o swoim miejscu w szeregu. Ale wszystko to robiła mechanicznie, nie angażując żadnych swoich uczuć, ani emocji.

    Powoli wstała z łóżka, sięgając po leżący na nim szlafrok. To był jej ulubiony, granatowy, haftowany w różowe kwiaty, taki trochę w japońskim stylu. Dostała go kiedyś od Aleksa – kupił go dla niej będąc w dwutygodniowej podróży służbowej do Azji. Pamiętała dokładnie, że miał wtedy do zrealizowania swoje pierwsze „dorosłe” zadanie w Febo – Dobrzański – znalezienie tanich, ale dobrych producentów tkanin z tamtego regionu. Jak bardzo za nim wtedy tęskniła… Prawie tak jak teraz… Odruchowo pogładziła dłonią gładki jedwab. Aleks… Czemu nie ma cię ze mną? Czemu akurat teraz, kiedy jest mi tak bardzo źle, ty musiałeś podjąć tą bezsensowna decyzję o powrocie do Włoch?

    Chwiejnym krokiem ruszyła w kierunku kuchni. Zimna woda czy gorąca kawa? Parę długich minut zajęło jej podjęcie decyzji. Ostatnio miała coraz większe problemy ze zdecydowanym działaniem. Niech będzie kawa. I tak już nie zasnę. Włączyła ekspres, wyciągając równocześnie z kredensu swoją ulubioną, niesamowicie drogą filiżankę Rosenthala. Dostała ją kiedyś w prezencie od Heleny, która z kolei odziedziczyła ją po jakiejś swojej ciotce – księżnej. Znak na porcelanie wskazywał, że pochodziła ona z końca XIX wieku. Paulina zaczęła obracać filiżankę w ręku, jakby widziała ją pierwszy raz w życiu. Czy to prawda co o mnie mówią? Że jestem taką straszną snobką? Że zwracam uwagę tylko na pozory, na to jak coś wygląda z zewnątrz? Że otaczam się tylko pięknymi rzeczami
i pięknymi ludźmi, odrzucając wszystko to, co nosi choćby znamiona jakiejś ułomności?
Nie umiała odpowiedzieć na to pytanie. To prawda, że lubiła otaczać się ładnymi przedmiotami i ludźmi, takimi jak ona. Młodymi, odnoszącymi sukcesy, pochodzącymi z właściwych rodzin. Ale czy to źle? Nie, taka jestem i już. Zawsze była przekonana o swojej wyjątkowości i zawsze wiedziała, jaki styl życia ma zamiar prowadzić. Więc dlaczego ostatnio wydawała się być tak bardzo rozchwiana emocjonalnie? To pewnie przez ten stres związany ze ślubem mam takie wahania nastrojów… A teraz weź się w garść kobieto! – nakazała sobie głośno.

    Zdecydowanym ruchem odstawiła filiżankę na blat i szybkim krokiem ruszyła
w stronę gabinetu. Stukot jej eleganckich nocnych pantofli na marmurowej posadzce rozchodził się echem po całym domu. W gabinecie postanowiła wrócić do rozpoczętego wieczorem zajęcia. Paulina zauważyła ostatnio, że na wielu weselach jej znajomych pojawił się nowy zwyczaj – państwo młodzi obdarowywali swoich rodziców jakimś osobistym prezentem. Już kilka dni temu poinformowała Marka, że będzie to również obowiązkowy element ich uroczystości weselnej. Bała się, że w przeciwnym wypadku „towarzystwo” mogłoby zinterpretować brak takiego upominku jako sygnał, że stosunki między młodymi a ich rodzicami nie są takie poprawne, na jakie wyglądają z zewnątrz. A na coś takiego panna Febo nigdy w życiu by nie pozwoliła. Paulina szanowała i lubiła oczywiście bardzo państwa Dobrzańskich i wiedziała, że oni kochają ją jak córkę. Ale wiedziała również, że nie ważne jest to, jak sytuacja wygląda naprawdę, ale to, jak jest postrzegana na zewnątrz przez innych. Nie chcąc więc być narażoną na jakiekolwiek plotki ze strony otoczenia, Paulina postanowiła, że ona również własnoręcznie przygotuje dla przyszłych teściów nietypowy i jakże osobisty prezent – album ze zdjęciami jej i Marka, przedstawiający ich w różnych sytuacjach od dzieciństwa aż do teraz.

    Po południu nie zdążyła zrobić za wiele. Przejrzała jedynie te najstarsze zdjęcia, znajdujące się w szarej zakurzonej kopercie. Jakże dawno do nich nie zaglądała… Ale Paulina należała do osób twardo stąpających po ziemi, spoglądających raczej w przyszłość, niż rozpamiętujących przeszłość. Z grubego pliku czarno-białych fotografii wybrała jedynie dwie. Na jednej z nich był mały chłopiec w wielkim kapeluszu, z szatańskim błyskiem w oku, ujeżdżający niewielkiego kucyka. Na drugiej – roześmiana dziewczynka, siedząca pod wielkim klonem, ubrana w sztywną, świeżo wykrochmaloną sukienkę. Paulina spojrzała teraz ponownie na oba zdjęcia. Tak bardzo byliśmy wtedy wszyscy szczęśliwi   – pomyślała. Odłożyła odbitki na bok, nie chcąc przywoływać smutnych wspomnień. I tak ostatnio zdecydowanie za często wpadała w nostalgiczno-depresyjny nastrój. Z rozmachem sięgnęła po stojące najbliżej pudło, w którym spodziewała się znaleźć zdjęcia z późniejszego okresu życia – z liceum, i może ze studiów. Jakże bardzo się pomyliła… Podniosła pokrywę i nagle wydarzenie z przeszłości, które starała się wymazać na zawsze ze swojej pamięci uderzyło w nią z niezwykłą siłą. Paulina bezsilnie osunęła się na piękny turecki dywan. Wielkie łzy popłynęły jej po twarzy…


******

To moje pierwsze opowiadanie... A na razie raczej taki niedługi wstęp.
Myśli bohaterów zapisane kursywą.

Ostatnio edytowany przez crissy (2009-08-24 14:27:30)


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

2009-08-23 22:28:23

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-08-23 22:44:03

Kreska
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 816

Re: "Nowe życie" by crissy

Wow! Zapowiada się naprawdę ciekawie big_smile Czekam na część dalszą.


Music my love music

KTB heart MDUC heart GNAJ heart

Offline

 

#3 2009-08-23 23:09:36

markomaniaczka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 1447

Re: "Nowe życie" by crissy

crissy napisał:

Myśli bohaterów zapisane w cudzysłowie - nie wiem jak zrobić, żeby było kursywą - <chowa się ze wstydu pod biurkiem>

Jeśli chcesz napisać kursywą musisz na początku zdania dać taki znaczek - [ i ]
A na końcu taki - [ / i ]
(usuń spacje)
Opowiadanie świetnie się zapowiada.
Cieszę się, że podjęłaś się próby ukazania Pauliny, jako osoby z sercem. Miałam zamiar kiedyś coś takiego napisać, ale na razie zajęłam się Ulą i Markiem.
Na pewno z chęcią przeczytam dalsze rozdziały smile

Offline

 

#4 2009-08-23 23:24:10

Kreska
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 816

Re: "Nowe życie" by crissy

crissy napisał:

Myśli bohaterów zapisane w cudzysłowie - nie wiem jak zrobić, żeby było kursywą - <chowa się ze wstydu pod biurkiem>

Pod tabelką w której piszemy posty są linki do strony z kodami. Emoty, tag, obojętnie co wciśniesz.


Music my love music

KTB heart MDUC heart GNAJ heart

Offline

 

#5 2009-08-23 23:39:23

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Dziękuję bardzo za pomoc - już poprawiłam smile

Cieszę się, że początek się podoba. Dość długo nosiłam się z zamiarem napisania jakiegoś opowiadania (pierwszy raz) i wczoraj jakoś ten temat sam mi się wyklarował znienacka w głowie...


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#6 2009-08-23 23:40:39

Kreska
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 816

Re: "Nowe życie" by crissy

A opowiadanie będzie głównie o Pauli, tak?


Music my love music

KTB heart MDUC heart GNAJ heart

Offline

 

#7 2009-08-24 00:05:53

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Głównie tak. W 95%. Póki co mam dość dobrze przemyślany następny rozdział. I w zarysie parę następnych punktów "kulminacyjnych". Ale jak to się zakończy to nie mam pojęcia. Liczę na to, że Paulina mnie czymś zaskoczy. Mam wrażenie, że już po tym pierwszym rozdziale zaczyna trochę żyć własnym życiem:)


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#8 2009-08-24 00:19:06

Dziuda3
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2009-03-26
Posty: 92

Re: "Nowe życie" by crissy

Coś świeżego i oryginalnego! Irytująca Paulina zyskuje prawdziwie ludzkie oblicze w Twoim opowiadaniu.
Sądzę, że to można interesująco rozwinąć. Liczę na Ciebie ;-)


Mrs. Dalloway said she would buy the flowers herself. / Virginia Woolf

in SWSiOCJT :-)
Av. by lgg :-*

Offline

 

#9 2009-08-24 09:21:21

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: "Nowe życie" by crissy

Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to fakt, że stosujesz znaki interpunkcyjne i piszesz po polsku. Brawa już za to. Niestety ostatnio widuję coraz więcej takich tworów, o których ciężko powiedzieć, że są napisane po polsku.

Już po pierwszym rozdziale powiem wprost - szykuje się bomba. Czekam z niecierpliwością smile


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#10 2009-08-24 13:06:36

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Już wiem co wydarzy się w następnym rozdziale - muszę to jedynie ubrać w słowa. Nie obiecuję, że dodam dziś, ale jutro to już raczej na pewno.
W pracy mam urwanie głowy i w domu odpoczywam od myślenia:)


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka