BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-08-25 21:19:57

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Dziękuję za wszystkie uwagi - są dla mnie bardzo ważne, szczególnie, że to moje pierwsze opowiadanie smile

Wszystko poprawione.

Dzisiaj miałam straszny młyn w pracy, więc nic nie napisałam. Ale jutro wieczór albo w czwartek postaram się coś dodać.

A uwierzycie, że z matury z polskiego miałam 3 (zdawałam jeszcze starą maturę)?
Za to z matematyki 5 smile


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

2009-08-25 21:19:57

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-08-25 21:33:19

jowi46
Cień Uli
Zarejestrowany: 2009-05-04
Posty: 332

Re: "Nowe życie" by crissy

Bardzo fajnie piszesz. Podoba mi się sposób w jaki prezentujesz charakter Pauliny. Bardzo kanonicznie smile Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy!


"Przecież wśród wszystkich potworów smok jest chyba najwredniejszy, najokrutniejszy i najbardziej zajadły. Najbardziej wstrętny gad. Napada na ludzi, ogniem zieje i porywa te, no, dziewice."
Sapkowski

Offline

 

#23 2009-08-27 10:16:31

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Rozdział III

    Miarowy stukot pociągu InterCity linii Przemyśl – Gdynia działał usypiająco prawie na wszystkich pasażerów. Jednym z nielicznych wyjątków była młoda, czarnowłosa kobieta, siedząca przy oknie w przedziale nr 6. Jej wykrzywiona w grymasie niezadowolenia twarz mogła sugerować, że podróż ta stanowi dla niej karę za jakieś ciężkie grzechy. I tak było w rzeczywistości. Już od momentu, w którym pociąg ruszył z Dworca Centralnego, Paulinie wydawało się, że los w natychmiastowy sposób pokarał ją za podjęcie pierwszej w życiu, całkowicie spontanicznej decyzji. Czyż bowiem jej chęć odnalezienia siebie samej, w czym miała jej pomóc przyjaciółka, była warta aż takiego koszmaru jaki właśnie przeżywała? No cóż, za swoje błędy trzeba płacić. – Paulina zdobyła się na odrobinę refleksji, spoglądając równocześnie z niesmakiem na swoich współtowarzyszy. Chociaż ona sama nigdy w życiu nie nazwałaby ich dobrowolnie „swoimi”. Większość z nich w normalnych okolicznościach nawet nie mogłaby marzyć o przekroczeniu jakichkolwiek drzwi prowadzących przed oblicze panny Febo. Paulina nigdy wcześniej nie jechała pociągiem, ale spodziewała się, że kupując najdroższy bilet w najdroższym pociągu będzie podróżowała z osobami o odpowiednim statusie społecznym. Z eleganckimi kobietami i dostojnymi mężczyznami. Z ludźmi, z którymi będzie można przyjemnie spędzić te parę godzin, dyskutując o sztuce i kulturze. A tymczasem zmuszona była do spędzenia tego czasu w towarzystwie osób, które wyglądały jakby większość życia spędziły na Stadionie Dziesięciolecia. No cóż… - pomyślała ponownie Paulina. – Może pomysł podróżowania tym pociągiem był dość niefortunny, ale przecież nie wyskoczę po drodze. Skoro już się tu znalazłam, to zniosę to z godnością.

    Ponure rozmyślania kobiety przerwał siedzący obok mężczyzna, który już na początku podróży ukrył się za wielką płachtą czarno-białej gazety. I właśnie teraz zza tejże gazety rozległ się tubalny głos.
- Kogo oni biorą do tej reprezentacji, cholerka! Z taką grą to oni powinni co najwyżej ziemniaki z pola zbierać! Tak spaprać mecz! Nawet ja bym zagrał lepiej! – W tym momencie wszyscy siedzący w przedziale, jak na komendę, spojrzeli z powątpiewaniem na wielki brzuch widoczny poniżej gazety. – Jedynie Borubar bronił nas dzielnie. Jak Sobieski pod Wiedniem! Jak Jagiełło pod Grunwaldem! – Grzmiał właściciel potężnego brzucha. – Cały naród powinien być z niego dumny!

    Paulina miała na temat Borubara swoje własne, zgoła odmienne od tu przedstawionego, zdanie. Według niej człowiek, który jest w stanie porzucić żonę i takie śliczne dzieciątka dla kogoś w typie Violetty, nie zasługuje nawet na odrobinę szacunku. A co tu dopiero mówić o uwielbieniu całego narodu! Nie uważała jednak za stosowne dzielić się swoimi spostrzeżeniami z obcymi ludźmi. Inni nie mieli takich obiekcji i nie minęła chwila a swoje zdanie na temat reprezentacji postanowił wyrazić siedzący przy przejściu staruszek, posiadacz brody, stanowiącej niewątpliwą konkurencję dla samego Świętego Mikołaja.

- Panie! Jaki Borubar! Jaki Jagiełło! Deyna, Lubański – to dopiero byli zawodnicy – nikt im nie podskoczył. Słyszy pan? Nikt! A wiem, co mówię. Bo ja proszę pana przeżyłem wojnę!
- Phi! – Obruszyła się tęga matrona we włóczkowej czapeczce. – Mogłoby się wydawać, że ktoś, kto przeżył wojnę, powinien mieć ciekawsze zainteresowania niż jakieś Borubary. Wy mężczyźni to tylko o jednym! A na świecie ludzie mają poważne problemy – dodała wzburzonym głosem.
- Tak. I na pewno o tych problemach wagi państwowej piszą w tym kolorowym szmatławcu, który pani studiuje tak dogłębnie całą drogę, co?

    Paulinę zaczynała boleć głowa. Nie była przyzwyczajona do jazgotu, który od pewnego czasu panował w przedziale. W jej środowisku ludzie mówili spokojnie, ściszonym głosem, a przekrzykiwanie się zdecydowanie nie było w dobrym tonie. Jedynym wyjątkiem był chyba tylko Pshemko. No ale on był artystą, a artystów obowiązują inne standardy. I jeszcze Violetta, ale Paulina od dawna podejrzewała, że nie była ona do końca zrównoważona. A takim ludziom się współczuje i wybacza wszelkie niekonwencjonalne zachowania.

    Paulina w myślach dziękowała niebiosom, że siedzący, a właściwie zwisający z siedzenia naprzeciwko młodzieniec nie włączył się w tą „dyskusję”. Chociaż „młodzieniec” to chyba nie do końca odpowiednie słowo na określenie tego indywiduum. Bardziej pasowałoby „sługa szatana” – pomyślała kobieta mrużąc oczy. I tak na dobrą sprawę, co on mógłby ciekawego powiedzieć? „Niech żyje Ciemność?”. Paulina wpadała w coraz gorszy nastrój. Z niepokojem zaczynała u siebie zauważać pierwsze oznaki histerii. No i po co mi to było? Siedzę zamknięta w jakiejś klitce z osobami, na których w normalnej sytuacji ani na jedną sekundę nie zatrzymałby się mój wzrok. W dodatku wszyscy oni siedzą tak blisko mnie, że chyba za chwilę zacznę się dusić…

    Z ponurych rozmyślań wyrwał Paulinę dzwonek telefonu. Violetta. Czegóż znowu chce ta dziewczyna?

- Violetta?
- Paulinka? Gdzie ty jesteś? Muszę z tobą natychmiast porozmawiać.
- Violetta? Dlaczego mówisz szeptem? Ja prawie nic nie słyszę. Jestem w pociągu.
- W przeciągu? O mój Boże, Pauluś! Musisz zacząć bardziej o siebie dbać. To niebezpieczne tak stawać w przeciągach. Można się nabawić kataru albo jakiegoś kokluszu… A jak to mówią: „W zdrowym ciele, zdrowy druh”!
- Co ty wygadujesz? W pociągu jestem. W po-cią-gu! I dlaczego mówisz tak cicho? – Paulina stawała się coraz bardziej zirytowana bezsensem rozmowy.
- I ty mnie jeszcze o to pytasz! To wszystko wina tego twojego braciszka z piekła rodem! Przecież po tej ostatniej aferze ja muszę być ciągle w tej koncentracji…
- Konspiracji chyba?
- Może i w konspiracji – ja tam na wojsku się nie znam… A teraz jeszcze ty mi mówisz, że jedziesz gdzieś jakimś pociągiem. Pewnie też na to spotkanie.
- O czym ty mówisz? Jakie znowu spotkanie?
- Ja niedługo naprawdę zwariuję! Już i tak wszędzie widzę to martwe bydło. Ja już nawet lodówki nie otwieram, bo boję się, że tam też będzie jakiś ucięty łeb…
- Violetta! Opanuj się wreszcie!
- A teraz jak Aleks znikł, to ja już prawie w ogóle nie sypiam. Wczoraj tak się bałam, że musiałam spać z Sebulkiem w jednym łóżku, dasz wiarę? A Aleks już pewnie dotarł na to spotkanie i teraz…
- Violetta! Co ty bredzisz? Jakie spotkanie? I co Aleks ma z tym wspólnego?!
- No jak to co?! Przecież on tylko czeka, żeby odprawić na mnie tą waszą winietę, czy jak wy to tam mówicie. Jak dzisiaj nie pojawił się w pracy, to ja od razu wiedziałam, że on pewnie już spotyka się z tym Bonem, czy Vonem…
- Donem chyba?
- O właśnie, właśnie! Więc ty jednak wiesz o tym spotkaniu, co? Taka z ciebie przyjaciółka! Jak czegoś potrzebujesz, to Wiola jest wspaniała, a jak nie to od razu wydajesz mnie tym krukom na pożarcie, tak?
- Ty już chyba całkiem na głowę upadłaś, Violuś. Czasy potężnych ojców chrzestnych już dawno minęły. A już na pewno Aleks nie ma z nimi nic wspólnego.
- Sraty taty. Każdy tak mówi. A potem budzisz się pewnego pięknego ranka, wsiadasz do samochodu i nagle wielkie BUM!!! Już cię nie ma. Mówię ci Paula. Oni nigdy nie zapominają. – Violetta zakończyła połączenie nie precyzując, kogo dokładnie ma na myśli.

    Paulina jeszcze przez chwilę wpatrywała się w telefon. Sama nie wiedziała czy śmiać się, czy płakać. Znała Violettę już tyle miesięcy, a ciągle nie mogła nadążyć za jej tokiem myślenia. A teraz jeszcze ta cała afera. Początkowo ciężko jej było wybaczyć Violetcie, że to przez nią jej brat musiał tak nagle wyjechać. Serce kazało jej bronić ukochanego brata tak, jak lwica broni swoich małych. Ale z czasem do głosu doszedł rozsądek, który podpowiadał, że tym razem Aleks zdecydowanie przesadził w swoich knowaniach. A Violetta? Ta to się chyba nigdy nie zmieni – pomyślała Paulina. – Swoją drogą Aleksander Febo jako Wielki Don? To mogłoby być interesujące… – Po raz pierwszy tego dnia na twarzy kobiety zagościł lekki uśmiech.

    Pociąg zaczął zwalniać. Paulina spojrzała za okno i tym razem nawet jej oczy pojaśniały z radości. Wjeżdżali na dworzec, a wszędzie stały tablice z napisem GDAŃSK. Koszmarna podróż dobiegła końca.

***

Tym razem mniej rozmyślań a więcej akcji - nie wiem czy mi wyszło. Paulina strasznie męczyła się w tym rozdziale, ale przeżywała dokładnie to, co ja przeżywam podróżując PKP smile

Ostatnio edytowany przez crissy (2009-08-27 19:44:14)


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#24 2009-08-27 10:49:40

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: "Nowe życie" by crissy

Crissy - po pierwsze Pshemkosmile
Po drugie, jesteś niemożliwie wredna. Taka długa retardacja! A ja czekam i myślę i się zastanawiam, co będzie dalej. A Ty mi tutaj wyskakujesz z bombowym opisem podróży big_smile Zacieram rączki i czekam na ciąg dalszy. O!


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#25 2009-08-27 10:58:27

sylweczka
Dzicz i swołota
Od: Białystok
Zarejestrowany: 2009-01-30
Posty: 6912

Re: "Nowe życie" by crissy

przeczytałam od początku i... jestem pod ogromnym wrażeniem, ''Twoja'' Paulina jest taka... taka, chodzi mi o to że czytając Twoje opowiadanie żal mi Pauli, bardzo mi się podoba, czekam na nexxxt smile


if you do what you always did, you will get what you always got

Offline

 

#26 2009-08-27 13:26:56

Kreska
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 816

Re: "Nowe życie" by crissy

Świetny rozdział. Nigdy nie wyobrażałam sobie panny Febo w towarzystwie normalnych ludzi big_smile Efekt? Powalający lol


Music my love music

KTB heart MDUC heart GNAJ heart

Offline

 

#27 2009-08-27 14:08:35

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Kochane! Bardzo Wam dziękuję za wszystkie opinie smile smile

spumanta napisał:

Po drugie, jesteś niemożliwie wredna. Taka długa retardacja! A ja czekam i myślę i się zastanawiam, co będzie dalej. A Ty mi tutaj wyskakujesz z bombowym opisem podróży big_smile

Niestety Paulina nie była w stanie za dużo myśleć w tym rozdziale na poważne tematy. Podróżowała pociągiem. I przeżywała wszystko to, co przeważnie ja przeżywam podczas tego typu podróży. A więc: niemożność skupienia się na czymkolwiek, dziwni ludzie wokół, ciągle coś jedzący, pijący, słuchający mp3 na cały regulator, wchodzący i wychodzący wte i wewte z i do przedziału, dzikie hordy dzieci biegające po korytarzu, itp. W takim chaosie nie sposób myśleć, nawet jak się człowiekowi świat na głowę wali smile

Bardzo się cieszę, że ten rozdział się podobał, bo ja nie byłam do niego do końca przekonana...

W następnym rozdziale więcej przemyśleń obiecujęsmile


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#28 2009-08-27 14:27:56

Cinnamon
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2009-07-12
Posty: 88

Re: "Nowe życie" by crissy

crissy, ekstra rozdział wink
fajnie piszesz. nie rozumiem, czemu nie byłaś do niego przekonana big_smile
strasznie dużo Pauli xD jeszcze chyba nie czytałam takiego opowiadania ;]
czekam na next tongue


Punk Rock.
Hardcore Punk.

Yhy.

Offline

 

#29 2009-08-27 19:18:11

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17205
Serwis

Re: "Nowe życie" by crissy

crissy napisał:

Paulina nigdy wcześniej nie jechała pociągiem ale spodziewała się, że kupując najdroższy bilet w najdroższym pociągu będzie podróżowała z osobami o odpowiednim statusie społecznym.

przecinek przed ale

crissy napisał:

osób, które wyglądały jakby większość życia spędzili na Stadionie Dziesięciolecia.

spędziły

crissy napisał:

Według niej człowiek, który jest w stanie porzucić żonę i takie śliczne dzieciątka dla kogoś w typie Wioletty nie zasługuje nawet na odrobinę szacunku.

Przecinek po Violetty wink

crissy napisał:

A wiem co mówię.

przecinek przed co

crissy napisał:

I tak na dobrą sprawę co on mógłby ciekawego powiedzieć? „Niech żyje Ciemność?”.

Przecinek przed co

crissy napisał:

Wioletta.

Violetta.
Przez v i dwa t

crissy napisał:

Ja już nawet lodówki nie otwieram bo boję się, że tam też będzie jakiś ucięty łeb…

przecinek przed bo

crissy napisał:

Jak czegoś potrzebujesz to Wiola jest wspaniała, a jak nie to od razu wydajesz mnie tym krukom na pożarcie, tak?

przecinek przed to


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#30 2009-08-27 19:45:04

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: "Nowe życie" by crissy

Poprawione.

Za korektę dziękuję bardzo bardzo smile


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka