BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-09-19 19:51:20

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Miniaturki

Jakoś teraz dziwnie kojarzy to słowo... Dobra, ale ja nie o tym.

Uwaga!
Jeśli to opublikowałam, to jestem:
a) chora psychicznie
b) chora psychicznie
c) chora psychicznie
d) zdesperowana, bo mam zły humor (?)
e) nie wiem co jeszcze wymyślić, ale tu powinien być jeszcze jakiś inny szalony powód.

Nie wiem co to jest i nie chcę wiedzieć. Ja nie mam z tym nic wspólnego, to tylko moja chora wyobraźnia. To na nią zwalcie, nie na mnie. Albo lepiej! Zwalcie na Strychnine, diabła wcielonego, co mnie podkusił, żeby to dodać...


Trzeba uważać na kalendarz.

Wcale nie chciało mu się wstawać. Było mu tak ciepło i miło... Ale niestety, znów musiał iść do pracy. Przewrócił się na drugi bok i wyczuł, że kogoś obejmuje.
Tak, to Paulina jeszcze nie wstała. Dziwne, zwykle wstawała wcześniej ode mnie...
Chciał pogładzić ją po włosach, ale były jakby nie jej... Jakieś takie krótkie.
Czyżby była u fryzjera? Nie pamiętam.
Co gorsza, stwierdził też, że w ogóle nie pamięta niczego z poprzedniego wieczora oprócz tego, że wszedł wczoraj do jakiegoś klubu...
Podniósł się z łóżka, ale stwierdził, że to zły pomysł, bo głowa bolała go tak, jakby biegało po niej stado oszalałych słoni. Po dłuższej chwili podjął ponowną próbę podźwignięcia się, tym razem udaną.

- Aaaaaaaaaaa! - Jego krzyk rozdarł ciszę tego uroczego poranka. Cóż się stało? Otóż stwierdził, że nie jest w łóżku sam. Nie byłoby to tak dziwne, gdyby w łóżku znajdowała się kobieta. Paulina, oczywiście, a któżby inny? Ale nie, w łóżku znajdował się...
- Cześć, tygrysie – zamruczał Seba i uśmiechnął się uwodzicielsko do oszołomionego Marka.

To jest sen z którego się zaraz obudzę. Uszczypnę się i się obudzę. To tylko sen, uspokój się.

Uszczypnął się nawet trzy razy, ale nadal znajdował się w swoim łóżku ze swoim najlepszym przyjacielem. W końcu zadał pytanie, które wydawało się zasadne w tej sytuacji:

- Co ja tu robię?
- Jak to co? Nie pamiętasz, tygrysie?
- Tak się składa, że nie pamiętam nic. Mógłbyś odświeżyć mi pamięć? - zapytał, odsuwając się przezornie na drugi koniec łóżka. Okazało się, że wpadł na kogoś, kto tam spał.
Zaraz, spał? To już nie dość Seby?
- Cześć misiaczku – powiedziała Ula zmysłowo.

Co tu robi Ula? Dobra, ja chyba nie chcę tego wiedzieć. Nie, ja na pewno nie chcę tego wiedzieć. Chcę zniknąć i pojawić się na Marsie. W końcu faceci są z Marsa, tak? Więc powinienem być tam, a nie tu, prawda?

To już było ponad jego siły. Wyskoczył z łóżka, odnotowując z ulgą, że ma na sobie bokserki.

Uff, a więc my nie... O Boże, jak dobrze. To znaczy, dobrze, że mam je na sobie. Może jakoś to przeżyję. Muszę się dowiedzieć, co tu się dzieje.

- Czy ktoś może mi wytłumaczyć, co tu się dzieje?

Seba i Ula uśmiechnęli się do siebie dwuznacznie...
Dwuznacznie? Chyba ponosi mnie wyobraźnia. Ula nie uśmiecha się dwuznacznie. A więc uśmiecha się jednoznacznie. Jeszcze gorzej. Może potem założyli mi bokserki, żeby ukryć to, co ze mną robili? Nie, stanowczo ponosi mnie wyobraźnia.

- Nie pamiętasz, misiaczku? Chyba ktoś musi ci przypomnieć. No więc, wczoraj wyskoczyliśmy do klubu... - zaczęła.
- My, to znaczy kto? - Lepiej żebym wiedział od razu, a nie przeżył zawał serca, gdyby nagle okazało się, że ktoś siedzi pod łóżkiem.
- No ja, ty i Seba. Wypiliśmy sobie po drinku, no wiesz, albo dwa, nie pamiętam dokładnie. Potem założyłeś się z Sebą, który pierwszy wypije duże piwo. Wygrał Seba, ale ty nie chciałeś się pogodzić z porażką, więc założyliście się jeszcze raz. Potem nie mogliście się pogodzić tak jeszcze z dziesięć razy, więc byliście już mocno nawaleni. Po tym, jak próbowałeś robić striptiz na scenie, musieliśmy już iść...

Marek zaczerwienił się.

Co mi strzeliło do tego pustego łba? O cholera, chyba alkohol.

- I co było potem? - Jak mi powie, że zacząłem śpiewać “Jest już ciemno”, to chyba się nie zdziwię...
- Potem wyszliśmy z klubu i postanowiliśmy, że idziemy do ciebie, bo było najbliżej. Jako że ja jedyna miałam pieniądze, bo wy wszystko przepiliście, zamówiłam taksówkę. No i to by chyba było tyle – zakończyła.
- I tyle? - Odetchnął z ulgą. A więc do niczego nie doszło...
- Aha, a potem było jeszcze bardzo miło... Wiesz, co mam na myśli, prawda? - Uśmiechnęła się... jednoznacznie.

O cholera, ona chyba nie mówi o tym, że oni... ten tego...

Poczuł nagłą potrzebę wyjścia do łazienki i umycia zębów.

- Ale my nie... ten tego? No wiesz o co mi chodzi? - wyjąkał.
- Ależ oczywiście, że...

Powiedz, że nie!

- ... tak! Misiaczku, nie znałam cię od tej strony.
- Ja też, tygrysie. Popatrz, tyle lat, a ja...

Gdy patrzył na te ich uśmieszki, poczuł, że robi mu się niedobrze.
Nie, to jest nieprawda. Nie, mam lepszy pomysł. To Aleks chce mnie skompromitować! To na pewno jego sprawka.
- Dość tego. Gadać o co tu chodzi. Może założyliście się, że zrobicie ze mnie największego kretyna na świecie? A może to Aleks z wami rozmawiał? Przyznawać się!
- Ale my przecież nic... - powiedzieli jednocześnie.
- Dobra, mam nadzieję, że to się dzisiaj wyjaśni. - Chociaż nie, Aleks byłby na to za głupi. Może ja po prostu zwariowałem?

Podrapał się po głowie i przy okazji znalazł malinkę na swojej szyi.

O cholera, dobrze, że nie zapytałem o szczegóły...

Wszedł do salonu i zamarł. Na kanapie leżały dwie osoby. Dwie dobrze znane mu osoby.

- Paulina! - ryknął głosem, którego nie powstydziłby żaden wściekły nosorożec, gdyby umiał mówić.

Dwie osoby zaczęły tak intensywnie przemieszczać się po dość wąskiej kanapie, że spadły na podłogę. Zgodnie wydały jęk i usiłowały zabrać sobie kołdrę, żeby okryć, to co miały do okrycia, a było tego aż nazbyt wiele.

Paulina uśmiechnęła się przepraszająco i korzystając z okazji, że Lew zajął się oglądaniem plamy na dywanie, która wyglądała jak plama z wina, zabrała mu kołdrę. Nie naraziła tym jednak Marka na zawał serca, gdyż Lew miał na sobie bokserki w kwiatuszki.

- Kochanie, już wstałeś? - spytała głosem, który tylko jej wydał się beztroski. - Może zrobię śniadanie?
- Co ty tu robisz? - O nie, to nie jest prawda... Może jestem w alternatywnej rzeczywistości? Ale jak wejdę do firmy, a Aleks przywita mnie słowami: “Cześć słoneczko”, to sam zgłoszę się do szpitala psychiatrycznego. Mam jeszcze numer od kiedy raz chciałem wysłać tam Sebę. Dobrze, że jestem taki przewidujący i go nie wyrzuciłem. Człowiek nigdy nie wie, kiedy mu coś będzie potrzebne...
- Ja... nic nie robię tu – odpowiedziała, energiczniej podciągając pod siebie kołdrę.
- Dobrze, więc spytam inaczej. Co tu robi Lew? A konkretniej, co on robił z tobą wczorajszej nocy?

W tej chwili do salonu weszła Ula. Dzięki Bogu, miała na sobie szlafrok.

- Aha, widzisz, zapomniałam ci powiedzieć. W klubie spotkaliśmy Paulinę z Lwem, ale byłeś tak zalany, że tego nie zauważyłeś – wytłumaczyła, zaciągając mocniej paski szlafroka.
- Dziękuję za wyjaśnienie. Mam dość niespodzianek na dzisiaj – powiedział i skierował się do kuchni, próbując to jakoś przetrawić.

- Zaraz, zaraz! Czy ty mnie przypadkiem nie zdradziłaś? - wrzasnął i wycelował oskarżycielsko palec w Paulinę.
- Tak jakby – wyszeptała. - A ona co tu robi? Aha, Lew wczoraj mi się oświadczył.
- Słucham? - Gdzie ja mam ten numer... Nic mnie już dzisiaj bardziej nie zaskoczy, jak słowo daję.
- A ja się zgodziłam. W tej sytuacji zrywam z tobą.

Marek otworzył usta i zaczął nimi bezgłośnie poruszać jak ryba wyjęta z wody. Jego wargi układały się w słowa: “Gdzie ja mam ten numer...”.

- Marek, kochanie, więc teraz będziemy mogli być razem! - wykrzyknęła Ula i rzuciła mu się na szyję.
- Co to ma znaczyć? - zapytała zimno Paulina.

No nareszcie ktoś zachowuje się normalnie.

- Paula, kochanie, to nie jest tak jak myślisz... Zaraz, a właśnie, że jest tak jak myślisz! - krzyknął, po czym przechylił sobie Ulę przez przedramię i namiętnie pocałował.
- M-marek? - szepnęła. - Kocham cię.
- No to teraz już wiesz wszystko – oznajmił i przywrócił Ulę do normalnej pozycji. Stała obok niego lekko się chwiejąc i z wielce nieprzytomną miną.

Jak szaleć, to szaleć. Dobra, ale do Sebastiana się nie zbliżę. Właściwie to Ula nieźle całuje...

- Zresztą wszystko mi jedno. Dzisiaj się wyprowadzasz, bo tu wprowadza się Lew.
- Ma pian plamię na diwanie – oznajmił spokojnie. - Chiba wyliało się wino.

Powodzenia Paula. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem, a zwłaszcza w takiej sytuacji, ale ... Powodzenia.

- Nieważne. Dobra, a teraz wszyscy się ubierają i idą do pracy.

A potem ten koszmar się kończy.

O dziwo, posłuchali. Tylko Ula przez chwilę się opierała i mamrotała pod nosem coś w stylu: "Marek mnie pocałował...".

Po takim poranku mogę już spodziewać się tylko Aleksa w objęciach Pshemko.

Niestety, albo stety, tak się nie stało. Wszyscy w firmie zachowywali się jak zawsze. Oprócz Marka, który rzucał każdemu podejrzliwe spojrzenia.

Wszedł do swojego gabinetu, rzucił teczkę obok swojego biurka i usiadł na fotelu.
Po chwili jednak zerwał się z niego z dzikim wrzaskiem, bo spojrzał na swój kalendarz.

- Seba! - ryknął ponownie tego dnia głosem, którego nie powstydził się żaden rozwścieczony nosorożec, gdyby umiał mówić.

Na kalendarzu bowiem widniała jak byk data: 1 kwietnia.

Potem odbył sprint godny mistrza olimpijskiego prosto do gabinetu Sebastiana, a marynarka powiewała za nim jak... Jak coś co powiewa na wietrze.

- Ty...! Jak mogłeś mi to zrobić! Wszystkiego bym się po tobie spodziewał, ale tego nie...

No popatrz... Seba wyciął mi taki numer... Seba! Mój przyjaciel. Bo kto inny byłby do tego zdolny? Zdrajca... Nie dość mu było w tamtym roku, kiedy udawał przez pół dnia, że Aleks to mój chłopak? Może jednak nie będę musiał szukać tego numeru...

Seba spojrzał na niego jak na wariata.

- O czym ty mówisz, tygrysie?
- O tym, że dzisiaj jest pierwszy kwietnia, a ty robiłeś mnie w jajo od samego rana... Ale szacuj, stary... Jeszcze wciągnąć do tego Ulę i Paulinę... Jak ci się to udało?

Może je przekupił?Nie, Ula nie jest przekupna. Więc co?

- Tygrysie, zapomniałeś zdjąć kartkę z kalendarza. A nawet dwie. Dzisiaj jest trzeci kwietnia – oznajmił spokojnie.

Marek wyjął telefon i potwierdziło się najgorsze. Potwierdziło się to, co powiedział Sebastian. Był trzeci kwietnia.

Wyszedł z gabinetu Sebastiana, wpadając na korytarzu na wszystkich, którzy zgodnie uznali, że pan prezes ma lekkie pomieszanie zmysłów, bo mamrotał pod nosem tylko pięć słów: "Gdzie ja mam ten numer..."


Co mnie napadło? Nie wiem. Nic sensownego mi z tego nie wyszło, ale taka wizja mnie nawiedziła... A ja się wizjom nie umiem oprzeć. A kiedy wpadła mi jeszcze taka, która o mało nie doprowadziła u mnie do arytmii serca, a mianowicie Marek jako striptizer to usiadłam i zaczęłam pisać. Mam nadzieję nie mieć więcej takich wizji. Nigdy więcej. Tylko nie bijcie, proszę.
<drży ze strachu o oceny swojego stanu psychicznego>


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

2009-09-19 19:51:20

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-09-19 20:10:40

WyrwanaZKontekstu
Cień Uli
Od: Bydgoszcz
Zarejestrowany: 2009-03-06
Posty: 305
Serwis

Re: Miniaturki

to było creepy XD


"Just cause you feel it, doesn't mean it's there..."
"So don't get any, big ideas, they're not gonna happen..."

Offline

 

#3 2009-09-19 20:18:37

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Miniaturki

Ty wiesz, co ja o tym myślę xD


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#4 2009-09-19 20:27:05

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Strychnine napisał:

Ty wiesz, co ja o tym myślę xD

Nie potwierdzam i nie zaprzeczam XD


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#5 2009-09-19 20:33:46

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Miniaturki

No, sorry, ale ktoś Cię namówił, żeby to opublikować, nie? xD


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#6 2009-09-19 20:41:07

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Miniaturki

Too byłooo cool smile Czekam na kontynuację smile


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

#7 2009-09-19 20:42:54

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

FilipomankaxD napisał:

Too byłooo cool smile Czekam na kontynuację smile

Eeee... na co przepraszam? xD To, jak wskazuje nazwa tematu, była miniaturka. Jeden wyskok brzydulomaniaczki, który się raczej nie powtórzy...

No, wiadomo, kto mnie namówił big_smile To wszystko przez Strychnine!


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#8 2009-09-19 21:15:30

Selly
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 2163

Re: Miniaturki

O, mamusiuuuuu! Ja umieram! Jesteś... Jesteś... Boże, Ty jesteś GENIALNA!

Ostatnio edytowany przez Selly (2009-09-19 21:15:42)


Jestem pogrążona w rozpaczy. Jestem na najczarniejszym dnie najczarniejszego oceanu. Boże, chyba się upiję!
Jakcykuś - moja przerażająca siostrzyczka tongue

Offline

 

#9 2009-09-19 21:23:41

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Miniaturki

To było genialne. Inaczej nie umiem wyrazić tego, co teraz czuję.
Leże na ziemi i się nie podnoszę. xD


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#10 2009-09-19 21:27:02

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

<naprawdę się rumieni, a nie udaje>
O kurczę pieczone... A ja miałam nie dodawać...
W takim razie dziękuję Strychnine, że mnie namówiła na opublikowanie tego "czegoś". I wy też jej podziękujcie. Ja osobiście uważałam to na początku za przesadzone, ale skoro się wam podoba...
Uprzedzam, że nie planowałam kontynuacji, więc musiałabym wpaść w jakiś wyjątkowo głópawkowy nastrój, żeby coś jeszcze takiego napisać... Najczęściej dopada mnie w czwartek, nie wiem, dlaczego :d
Ale na waszym miejscu nie liczyłabym na wiele...

Uwielbiam was big_smile


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka