BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#921 2011-09-04 00:51:27

Sincero
Przyjaciel Brzyduli
Od: Dolnośląskie
Zarejestrowany: 2011-05-04
Posty: 111

Re: Miniaturki

Pierwszy raz przeczytałam tę pracę podczas konkursu i oczywiście skończyło się to szlochaniem. Muszę przyznać, że przez cały następny dzień chodziło mi ono po głowie i nie mogłam go w żaden sposób przepędzić.

Sama nie wiem, co bardziej mnie do tego opowiadania przyciąga, czy wątek ze śmiercią Beatki, czy fakt straty wszystkiego, co było w posiadaniu Ulki.
Starsza Cieplakówna, kiedy wyjechała, straciła wszystko. Jej świat legł w gruzach, bo wybrała niewłaściwą drogę. Kiedy każdego kolejnego dnia siada na kanapie z kieliszkiem wina już wie, że to początek końca. W końcu nadchodzi przełom, może to duch zmarłej siostrzyczki jakoś dodał jej siły na podjęcie tej najważniejszej decyzji. W końcu znalazła się na pokładzie samolotu i wróciła do domu.

brzydulomaniaczka napisał:

Do domu. Te dwa słowa kołaczą się po jej głowie, gdy wsiada do samolotu i nikt jej nie zatrzymuje z wyznaniem miłości na ustach i wtedy dopiero czuje, że dobrze zrobiła. Do domu, wraca do domu i wszystko się jakoś ułoży, niech ją tam przeklną, ale w domu wszystko się ułoży.

Te słowa jakoś zapadły mi w pamięć. "...niech ją tam przeklną, ale w domu wszystko się ułoży." Wróciła, ale już nigdy nic nie będzie jak dawniej. Nic już się nie ułoży, bo "dom" nie jest już kompletny. Brakło tego najjaśniejszego promyczka i każdy już wie, że wszystko się zmienia.

Ulka szuka pomocy, szuka wsparcia. Szuka oparcia, którego już nie potrafi odnaleźć w rodzinnym domu. Jedzie więc do Marka, ale nie do Marka-kochanka, ale Marka-przyjaciela. Dopiero w drodze do firmy zaczyna zastanawiać się, czy jest jeszcze dla Nich szansa. Rozczarowanie przychodzi szybko. Płacz dziecka, widok Pauliny i obrączki na jej palcu rozkłada ją na łopatki. Gdzieś w głębi duszy wie, że to nie jest tylko jego wina. Wie, że to skutek jej pomyłki. Widzi jego nową sekretarkę i jest pewna, że to tylko i wyłącznie jej wina.  Śmiech, który towarzyszy jej wyjściu z biura, to śmiech przegranej.

brzydulomaniaczka napisał:

Nie chce się zastanawiać nad tym, czy przegrała, czy wygrała swoje życie, nie chce, bo oszaleje, a wtedy nie naprawi już niczego.

To drugi cytat, który zapamiętam z tej miniaturki. Wygrała, czy przegrała? To nie jest ważne, bo do końca się nie poddała. Odbiła się od samego dna i wypłynęła na piękną plażę, gdzie w końcu znalazła ukojenie. Urodziła córką, stworzyła swój własny dom, w którym wszystko musi się ułożyć.

I nikogo nie dziwi, że nazwała ją Beatka.

Pozdrawiam, Sincero

Ostatnio edytowany przez Sincero (2011-09-04 00:57:22)


No one ever will love me better than your everlasting love...

Offline

 

2011-09-04 00:51:27

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#922 2011-09-04 19:50:22

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Ojej, Sincero, dziękuję za taki piękny komentarz kiss
Nie chciałam nikogo celowo doprowadzić do płaczu, naprawdę wink. Samo jakoś tak wyszło.

W końcu nadchodzi przełom, może to duch zmarłej siostrzyczki jakoś dodał jej siły na podjęcie tej najważniejszej decyzji.

Wiesz, początkowo to miało wyglądać trochę inaczej, ale z jakiegoś powodu, którego już nie pamiętam, musiałam to zmienić i ostatecznie wygląda to tak jak wygląda.

Te słowa jakoś zapadły mi w pamięć. "...niech ją tam przeklną, ale w domu wszystko się ułoży."

Cóż, nikogo chyba nie zdziwi, jeśli powiem, że ten fragment umyślnie pozostawiłam ostatni? wink To miał być taki kontrast do tego, co faktycznie Ula zastała w domu. Nic się nie ułożyło, dopiero potem Ula odzyskała nadzieję.

Jedzie więc do Marka, ale nie do Marka-kochanka, ale Marka-przyjaciela.

No niekoniecznie... Ula nie jechała do Marka tylko po to, żeby się wyżalić, ale też po to, żeby naprawić. Tego właśnie dotyczy zdanie (które ja osobiście bardzo lubię): Nie ma odwrotu, ale może jest nadzieja. Ula wierzyła, że nie jest za późno.

I nie wyobrażam sobie, żeby w takich okolicznościach Ula inaczej nazwała swoją córkę. To jest też pewnego rodzaju, hmm, symbol. Tego, że nie wszystko skończone. Że jest nadzieja, że wszystko się ułoży.

Raczej nie powinnam tego mówić, ale planowałam też wersję tej historii opowiedzianą przez Marka, niestety, nie poczyniłam ku temu żadnych kroków, nie napisałam nawet jednego zdania, aczkolwiek ta historia gdzieś we mnie siedzi i może pewnego dnia, kto wie...


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#923 2011-09-04 22:46:11

Sincero
Przyjaciel Brzyduli
Od: Dolnośląskie
Zarejestrowany: 2011-05-04
Posty: 111

Re: Miniaturki

brzydulomaniaczka napisał:

No niekoniecznie... Ula nie jechała do Marka tylko po to, żeby się wyżalić, ale też po to, żeby naprawić. Tego właśnie dotyczy zdanie (które ja osobiście bardzo lubię): Nie ma odwrotu, ale może jest nadzieja. Ula wierzyła, że nie jest za późno.

Chodziło mi o to, że ona jedzie do niego, żeby porozmawiać, przeprosić, wytłumaczyć, właśnie naprawić, a nie na "szybkie odreagowanie".smile

brzydulomaniaczka napisał:

Raczej nie powinnam tego mówić, ale planowałam też wersję tej historii opowiedzianą przez Marka, niestety, nie poczyniłam ku temu żadnych kroków, nie napisałam nawet jednego zdania, aczkolwiek ta historia gdzieś we mnie siedzi i może pewnego dnia, kto wie...

W takim razie mooooocno trzymam kciuki, żeby pewnego dnia się pojawiła taka historia.big_smile

Pozdrawiam, Sincero


No one ever will love me better than your everlasting love...

Offline

 

#924 2011-09-05 15:36:11

Libby
Rysiowiańczyk
Zarejestrowany: 2010-07-12
Posty: 1047

Re: Miniaturki

Irysku, coś mi się wydaję, że nie zauważyłaś komentarza Meg.

Właściwie wiesz, co sądzę o tej miniaturce. Moim zdaniem to najlepsza konkursowa praca, i nie mówię tak tylko ze względu na moją sympatię do Ciebie. Podoba mi się bardzo ten nieco chaotyczny, w niektórych zdaniach, styl, który tak mocno podkreśla cały mętlik w głowie Uli. Czytając, ma się wrażenie, że wszystko dzieje się szybko i ostro, jakby za "pchnięciem noża", jak to określiłaś. Nic dziwnego, w końcu i opisywane wydarzenia są strasznie poruszające. Czy ból po stracie ukochanej osoby (a trzeba zauważyć, że Ula bezpowrotnie straciła nie jedną, a dwójkę ludzi) można opisać w poukładanych, "sterylnych" zdaniach? Nie sądzę. Dlatego za ten styl, za to, że wszystko jest pół słowem, pół domysłem i jednym wielkim zlepkiem emocji - wielkie poklony

Moje ulubione fragmenty, których nie za bardzo umiem skomentować, a właściwie mam się ochotę przy nich rozpłakać:

Irysek napisał:

Jest za późno, za późno, powtarza jak refren i wie, że to jedyne, w co w tym momencie może uwierzyć, tylko tego może się trzymać, bo jeśli znów zacznie myśleć o nim, to oszaleje, a wtedy już nie naprawi niczego.
I ma tego wszystkiego dość, dość tego, że nie może uciec, że nie jest na tyle silna, żeby uciec i z każdym dniem coraz bardziej tego nie potrafi, nie potrafi się spakować, potrafi tylko siedzieć z kieliszkiem wina i udawać, że wszystko jeszcze można naprawić.

irysek napisał:

Do domu. Te dwa słowa kołaczą się po jej głowie, gdy wsiada do samolotu i nikt jej nie zatrzymuje z wyznaniem miłości na ustach i wtedy dopiero czuje, że dobrze zrobiła. Do domu, wraca do domu i wszystko się jakoś ułoży, niech ją tam przeklną, ale w domu wszystko się ułoży.

irysek napisał:

Czuje się trochę jak kukiełka, którą ktoś pociąga za sznurki. Robi to, co musi. Jakby udawała – a może naprawdę tak jest. Może to wszystko jest tylko kiepskim filmem, a ona równie kiepską aktorką. Może jej rola kiedyś się skończy.

irysek napisał:

Od wczoraj jej małe serce przestało bić. Pogrzeb odbędzie się dzisiaj, dobrze, że zdążyłaś, Ula, dobrze, że zdążyłaś.

I właściwie cały ósmy punkt, a szczególnie "herbata pomieszana ze łzami".

Wszystkie je traktuję bardzo osobiście.

Gratuluję Ci tego tekstu.
Libby.


I was going to do something today, but I haven't finished doing nothing from yesterday.

Offline

 

#925 2011-09-05 20:55:32

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Dziękuję ci, Libby, za komentarz heart. I tobie Meg, oraz przepraszam, że go nie zauważyłam, nie zajrzałam po prostu na poprzednią stronę. Odpowiem szczegółowo jutro albo trochę później, nie mam ostatnio zbyt wiele czasu ;/. Ale wiedzcie, że wasze komentarze są dla mnie bardzo ważne, bo i ten tekst jest dla mnie ważny.

Edit:

Meg napisał:

Po pierwsze rozumiem dlaczego pisanie o uczuciach może być dla Ciebie trudne. Ta miniatura jest najlepszym dowodem, że potrafisz to robić.

Nawet nie wiesz ile te słowa dla mnie znaczą love.

Meg napisał:

Po drugie nie tylko wesołe historie są nam potrzebne. Czasem trzeba przeczytać coś smutnego.

Taak, tylko ja ostatnio serwuję wam same smutne miniaturki xD

Meg napisał:

Sama wiesz, że motywów nie da się wymyślać w nieskończoność.

Nie jestem taka pewna wink. Tylko nam się wydaje, że w Brzyduli opowiedzieliśmy już wszystko, ale przecież tyle jest jeszcze nieopowiedzianych historii... Choćby młodość Krzysztofa i jego związek z żoną - o ile sobie przypominam, nikt nie napisał historii o tym, jak się poznali wink O Sebastianie też jest bardzo mało, nie mówiąc już o innych bohaterach drugoplanowych takich jak Adam czy Dorota. Autorzy, do piór big_smile

Meg napisał:

Każdy autor daje swojemu dziełu coś od siebie, dlatego historie choć bywają podobne do siebie, to jednak są inne.

To też zawsze podkreślam, bo chociaż wypominam zawsze, że się powtarzamy, to przecież każda historia jest inna - niektóre mogą być tylko do siebie podobne.

Meg napisał:

Co do samej miniatury to nie jestem pewna czy wywarłaby ona na mnie aż takie wrażenie gdybyś nie poprzestawiała kolejności zdarzeń.

Spokojnie możesz ją sobie uszeregować od 1 części do 18 i przeczytać, twoja wola big_smile. Tak naprawdę zdecydowałam się na to w ostatniej chwili, bo jakieś tajemnicze głosy w mojej głowie kazały mi poprzestawiać kolejność, bo najwidoczniej uznały, że tak będzie lepiej.

Meg napisał:

W tym utworze podoba mi się to, że musiałam się trochę wysilić.

Ktoś musi zadbać o to, żebyście się nie zanudzili tutaj wink

Meg napisał:

Śmierć Beatki na pewno była czymś okropnym, ale jednocześnie była też wybawieniem dla Uli.

O właśnie, o to mi chodziło. Ula potrzebowała bodźca, żeby to skończyć. I paradoksalnie jedna z najgorszych rzeczy w jej życiu umożliwiła jej rozpoczęcie go od nowa.

Meg napisał:

Dobrzański mógł czekać na swoja wybrankę, ale w pewnym momencie zwyczajnie stracił nadzieję, że ona kiedykolwiek wróci.

Tak, to był jeden z powodów wink. Nieświadomie sprawiasz, że naprawdę mam chęć napisać to samo z perspektywy Marka...

Meg napisał:

Chyba właśnie dlatego pocałowała Marka. To nie miał być akt zemsty na Paulinie, raczej symboliczny akt kończący jakiś etap w jej życiu i pozwalający na na ruszenie dalej.

Tak, dokładnie tak smile

Meg napisał:

Jeśli trochę w tym nadinterpretacji, to zwal to na karb mojego zmęczenia smile

Nie, nadinterpretacji nie big_smile. Twój komentarz lekko się nie zgadza z moją wizją, ale trudno, żebyś siedziała w mojej głowie xD Zwłaszcza, że ja tę historię w swojej głowie trochę rozszerzyłam, a o tym już nie możesz wiedzieć smile.
Jeszcze raz dziękuję za wspaniały komentarz kiss

Libby, uff, dotarłam w końcu do ciebie big_smile

Libby napisał:

Właściwie wiesz, co sądzę o tej miniaturce.

Wiem, ale i tak z przyjemnością czytałam ten komentarz smile

Libby napisał:

Moim zdaniem to najlepsza konkursowa praca, i nie mówię tak tylko ze względu na moją sympatię do Ciebie.

Bardzo się cieszę i dziękuję jeszcze raz za te trzy punkty kiss.

Libby napisał:

Podoba mi się bardzo ten nieco chaotyczny, w niektórych zdaniach, styl, który tak mocno podkreśla cały mętlik w głowie Uli.

Starałam się jak mogłam wink. Jak mówiłam, to był eksperyment - sądząc z dotychczasowych komentarzy, chyba udany big_smile.

Libby napisał:

Nic dziwnego, w końcu i opisywane wydarzenia są strasznie poruszające. Czy ból po stracie ukochanej osoby (a trzeba zauważyć, że Ula bezpowrotnie straciła nie jedną, a dwójkę ludzi) można opisać w poukładanych, "sterylnych" zdaniach? Nie sądzę. Dlatego za ten styl, za to, że wszystko jest pół słowem, pół domysłem i jednym wielkim zlepkiem emocji - wielkie

Dziękuję heart. Te słowa są dla mnie ważne i uświadamiają mi, że czas poświęcony na pisanie i dopracowywanie tej miniaturki nie był czasem straconym.

Wśród twoich cytatów jest też mój ulubiony fragment z tej miniaturki:

Do domu. Te dwa słowa kołaczą się po jej głowie, gdy wsiada do samolotu i nikt jej nie zatrzymuje z wyznaniem miłości na ustach i wtedy dopiero czuje, że dobrze zrobiła. Do domu, wraca do domu i wszystko się jakoś ułoży, niech ją tam przeklną, ale w domu wszystko się ułoży.

No i cóż, hmm, pisząc to nie pomyślałam o tym jak akurat ty to odbierzesz... Przepraszam, że doprowadziłam cię do łez, po prostu nie pomyślałam.

heart

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2011-09-09 21:21:34)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka