BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-10-07 20:56:44

markomaniaczka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 1447

Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Kim tak naprawdę jesteś?

Leżysz na łóżku i wypłakujesz się w poduszkę. No tak, tak najłatwiej. Uciekasz od problemów na każdym kroku. Podobno kiedyś przyjaciele cenili u ciebie niezależność i odwagę. Teraz spotykając cię, widzą przed sobą kruchą istotę, którą lekki wietrzyk kłopotów przewraca swoim muśnięciem.
"Odejdź" - krzyczysz. Boisz się usłyszeć prawdę. Nie wiesz o tym, że prawda cię wyzwoli? Przecież zawsze wymagałaś od innych, żeby byli wobec ciebie szczerzy, a sama perfidnie kłamałaś im prosto w oczy. Niedobra dziewczynka...
Mnie też chcesz oszukać. Udajesz, że umierasz, że każde moje słowo sprawia ci ogromny ból. Oczywiście, że sprawia, bo ty od zawsze boisz się swoich własnych błędów. A one zawsze stają ci przed oczami w najmniej spodziewanym momencie...
"Złośliwość rzeczy martwych" - mówisz. Mam rozumieć, że uważasz, iż wszyscy, którzy tłoczą się wokół ciebie, są martwi? "Nie". No tak. W końcu wokół ciebie nie ma nikogo...
"Odeszli". Nie odeszli. To ty ich odsunęłaś od siebie. Sprawiłaś, że nawet twój ojciec, dobry i sprawiedliwy, zmarł z nadmiaru cierpienia, które zadawałaś mu swoim zachowaniem.
"To był rak". Rak, nie rak, umarł przez ciebie. Bo śmierć nie polega tylko na tym, że coś cię zabija od środka. To ludzie z zewnątrz są twoimi katami. Prosisz ich o pomoc, a oni kiwają przecząco głową i wzruszają ramionami.
"Zdrajcy" - krzyczysz im w plecy. A może warto się zastanowić, kogo ty nie zdradziłaś?
Zapewne nie pamiętasz, ale ja chętnie ci przypomnę...
Marek. Mówi ci coś to imię?
Milczysz.
Milczenie jest mową naszej duszy. W takim razie pozwól, że odświeżę te stare, zabliźnione rany.
"Nie!" - wydajesz z siebie jęk.
A może jednak?
Tak. Nie pozwolę ci zapomnieć...

Był piękny, słoneczny dzień. Twój sad pachniał bzem. Wzięłaś głęboki wdech i z uśmiechem na twarzy otwarłaś furtkę. "To będzie dobry dzień" - pomyślałaś i pobiegłaś za odjeżdżającym właśnie autobusem.
On siedział w swoim gabinecie. Chciałaś dać mu trochę słońca i kupiłaś czerwone tulipany.
Zachowywał się dziwnie. Pierwszy raz nie potrafił się wysłowić. Mruczał coś niezrozumiale pod nosem, a ty uśmiechnęłaś się do niego tak, jak zawsze.
W jego oczach rozpaliły się iskierki. Ten błysk w oku... Sprawiłaś mu radość.
"Przyjaciele powinni sobie pomagać" - pomyślałaś i po przyjacielsku przejechałaś dłonią po jego policzku. Był idealnie gładki.
On przytrzymał twoją dłoń i wtulił się w nią, a potem pocałował.
To nie był przyjacielski pocałunek.
Szybko wyrwałaś mu dłoń.
Popatrzył na ciebie z zaskoczeniem i szybkim susem pokonał przeszkodę, w postaci biurka, i znalazł się tuż obok ciebie.
Jego dłonie na twoich biodrach nie były dla ciebie miłym gestem.
"Ula..." - zaczął, lecz ty mu przerwałaś. "Marek. Obiecałeś mi coś."
Przygryzł dolną wargę i podrapał się w czoło.
"Tak. Tylko, że wtedy nie przewidziałem jednego." - usłyszałaś i zaciekawiona czekałaś na wyjaśnienia. "Nie przewidziałem, że... Ula, w tobie nie da się nie zakochać..." - Zamiast czułego pocałunku odwdzięczyłaś mu się krótkim "Złamałeś obietnicę. Ja się tak nie bawię." I wybiegłaś z gabinetu.

"Przestań!" Nie, nie przestanę. Dzięki twoim łzom czuję się potrzebny.
"Pasożyt!". Przykro mi, ale nie zmienię żywiciela.

Jego krzyki roznosiły się po całym holu. "Ula!". Ale ty, z obojętnością, zabrałaś od Ani popołudniową pocztę i, z głową uniesioną wysoko do góry, pomaszerowałaś do swojego gabinetu. "Dorota, nie wpuszczaj nikogo. Jestem zajęta" - odparłaś oschle w stronę podwładnej i zamknęłaś drzwi na klucz. "Ale..." - usłyszałaś jej cichy jęk. Nie obchodziło cię to, co ma ci do powiedzenia. To ona miała cię słuchać, nie ty ją.
"Ula!".
"Porozmawiajmy, błagam!"
"Daj mi pięć minut!"
Miałaś dość jego krzyków. Był jak natrętna mucha. "Panie Władku, proszę do mnie. Natychmiast!".
"Niech mnie pan zostawi! Jestem twoim szefem!" - Twoja "mucha" wyszarpywała się z silnych ramion ochroniarza. Jednak lep był silniejszy i dał sobie z nim radę.
"Nareszcie spokój..." - rozkoszowałaś się ogarniającą twój gabinet ciszą. Wyciągnęłaś z szuflady jedną krówkę. "Tylko jedną. Jestem na diecie".
Dobrze pamiętam to, co wtedy czułaś.
Miliony kobiet dałoby się pokroić za kilka chwil spędzonych z Markiem Dobrzańskim, ty miałaś go dość. Od początku wasza znajomość miała być tylko typowo przyjacielska. Już raz zmieniłaś reguły gry. Wtedy w hotelu pozwoliłaś mu oszukiwać.
Ale nie mogłaś pozwolić mu grać aż tak nie fair.
Ten mężczyzna był dobry na jedną noc, nie na całe życie.

Spokojnie wróciłaś do domu. Zamykając za sobą furtkę, znów zaciągnęłaś się słodką wonią kwiatów. "To był dobry dzień. W końcu czas zacząć nową grę. Ta zrobiła się już nudna".
Ściągnęłaś żakiet i, wieszając go na wieszak, spojrzałaś w lustro. "Znów się rozmazałam!"
Poprawiłaś makijaż i nienaganną fryzurę.
Twoje kiszki zaczęły grać marsza, więc skierowałaś się w stronę kuchni. To, co tam zobaczyłaś, wywołało u ciebie grymas niezadowolenia.
"Czego chcesz?" - spytałaś, a raczej zażądałaś odpowiedzi. "Rozmowy" - wyszeptał, lustrując cię wzrokiem.
"Nie mam zbyt wiele czasu. Słucham." Popatrzyłaś na niego z wyższością. Marsz twoich kiszek zaczął osiągać wysokie tony. Byłaś głodna, a on znów ci przeszkodził. "Tutaj będziemy rozmawiać?"
Skrzywiłaś się po raz kolejny i z niechęcią, gestem, wskazałaś mu drzwi swojej sypialni.

"Nienawidzę cię! To boli!" - starasz się mnie zagłuszyć, ale ja się tak łatwo nie poddam. Spokojnie, jeszcze kilka blizn nam zostało. To nie koniec atrakcji...

Śmiałaś się w duszy, widząc, jak strąca figurki z twojej szafki nocnej. Stresował się, a ty napawałaś się tym widokiem. W końcu nie co dzień widzi się Marka Dobrzańskiego trzęsącego portkami ze strachu.
"Wiem, zachowałem się nie fair, ale ja już tak dłużej nie mogę. Ula... ja mam dość skrywania swoich uczuć. Kocham ciebie i nie mogę przestać o tobie myśleć..." - Usiadłaś na krześle po drugiej stronie pokoju.
"Od początku wiedziałeś, jakie są zasady. Już jedną złamałeś, a ja nie lubię facetów, którzy nie dotrzymują obietnic."
"I nie obchodzi ciebie to, że ciebie kocham? Przecież możemy spróbować jeszcze raz. Na nowych warunkach lub, jak wolisz, zasadach. Ula..." - Podszedł do ciebie i oparł ręce na twoich kolanach. - "Przecież było nam razem dobrze, już nie pamiętasz?"
W twojej głowie pojawiły się obrazy z przeszłości. Rzeczywiście, na początku go lubiłaś, potem zaczął ci się nudzić, aż w końcu, wtedy, tego dnia, miałaś go dość. Patrzył na ciebie tymi oczętami. "Jak one mogły kiedyś robić na mnie wrażenie" - skarciłaś się w duchu i utkwiłaś wzrok w powiewającej na wietrze firance. Znów zapomniałaś zamknąć okno...
"Nie pamiętam. Wiem tylko tyle, że cię nie kocham i nigdy nie kochałam. Marek, opamiętaj się, my do siebie nie pasujemy. Znajdź sobie jakąś pustą blondynkę z długimi nogami. Nie, żeby moje nogi były gorsze, po prostu nie zasługujesz na mnie."
Zachwiał się i, żeby nie upaść, podparł się rękoma.
Wpatrywał się w ciebie osłupiały. Poczuł smak porażki i odrzucenia. Zadałaś mu ogromny ból i zamiast jakoś go pocieszyć, dobiłaś go słowami "Jeszcze coś? Zaraz przyjdzie Adam, więc lepiej już idź. Potrafi być bardzo zazdrosny."
"Ja..ki... A...dam?" - wydukał, zupełnie oszołomiony.
"Mój chłopak. A właściwie to już narzeczony" - odparłaś obojętnie, oglądając swój french manicure i rozmyślając, kiedy masz umówioną wizytę u kosmetyczki.
"Narzeczony?!" - ocknął się z letargu i skoczył na równe nogi.
"A co ty myślałeś?" - roześmiałaś się. - "Oj Mareczku, Mareczku. Jeszcze wiele się musisz nauczyć. Od tamtego wieczoru, kiedy mnie okłamałeś, nieśmiała i cnotliwa Brzydula odeszła w niepamięć. Powinieneś już się do tego przyzwyczaić...".
"Zerwałem dla ciebie z Pauliną. Wywróciłem swoje życie do góry nogami, a ty tak po prostu mówisz mi, że to, co było między nami, to był tylko romans? Byłem twoim kochankiem, tak? Świetnie się bawiłaś moim kosztem?! I kto tu gra nie fair? Ode mnie oczekujesz nie wiadomo czego, a sama żyjesz w zakłamaniu!".
"Nic ci nie obiecywałam. Ustaliłam reguły, a ty wcale nie musiałeś w to wchodzić. Było miło, ale teraz już żegnaj.".
Spojrzałaś na niego wyczekująco. On spiorunował cię smutnym spojrzeniem i się odwrócił.
"Zaproszenie na ślub wyślę ci pocztą!" - krzyknęłaś jeszcze za nim. Odpowiedziało ci tylko głośne trzaśnięcie drzwiami, a po chwili pisk opon jego samochodu.

Ale wiesz co było najśmieszniejsze?
"Co w tym wszystkim jest śmiesznego?!"
To, że w chwili jego rozpaczy, pomyślałaś, jak mogłaś nie zauważyć jego samochodu przed domem. Ty naprawdę jesteś podła.
Płacz sobie, płacz. Krzycz sobie, krzycz. Nie robi to na mnie wrażenia.

Miesiąc później, gdy wychodziłaś z kościoła, ubrana w sukienkę od Prady, zobaczyłaś go stojącego w najciemniejszym kącie świątyni.
Twoja pierwsza myśl: "To przez te flesze widzę tak niewyraźnie". Niestety, to nie twój wzrok spłatał ci figla. To on wyglądał jak cień człowieka. Wychudzony, z cieniami pod oczami, z niedbale ułożoną fryzurą i co najśmieszniejsze z piękną kobietą przy boku. Blondynką. A jednak cię posłuchał...
Ona szarpała go za ramię, ale on za nic nie odrywał od ciebie wzroku. W końcu wasze spojrzenia się spotkały. Czas się zatrzymał. Dopiero wtedy poczułaś dziwne ukłucie w środku. Gdybyś wtedy mnie posłuchała, wszystko potoczyłoby się inaczej...

Twoje małżeństwo z Adamem przetrwało tylko rok. Pierwsze miesiące waszej wspólnej drogi przepełnione były namiętnością i miłością. Potem limit się wyczerpał. Wy się zużyliście. Wasza miłość wyczerpała wszystkie swoje pokłady.
Dokładnie w rocznicę waszego ślubu, w nocy, przyśnił ci się On. A właściwie nie on, tylko jego oczy. Te oczy, które wtedy widziałaś, gdy próbował wszystko tłumaczyć. To spojrzenie, które zgasiłaś swoimi słowami.
W ten sam dzień twój mąż nie wrócił na noc do domu.
Miesiąc później dowiedziałaś się, że ma kochankę.
Rozstaliście się, a tydzień później straciłaś ojca. Wszystkie twoje błędy ciążyły mu jak najcięższe kamienie. W końcu się poddał.
"Rak!" - krzyczysz do dziś. Tylko, że ten rak miał twoje imię...

Dziś wróciłaś z Jego ślubu.
Tym razem dla ciebie zarezerwowany był najciemniejszy kąt świątyni. I znów wasze spojrzenia się spotkały. Ale czas się nie zatrzymał. Czas zaczął biec coraz szybciej, i mimo tego, że chciałaś jeszcze raz zatonąć w błękicie jego oczu, on nie zaczekał.
Błękicie jego oczu... Tak... Po dwóch latach doceniłaś magię jego spojrzenia.
Po dwóch latach pozwoliłaś mi zacząć mówić. Twoje uczynki mnie przytłaczały, a teraz, kiedy jesteś bezsilna, mogę cię zadręczać.
"Nie możesz! Nie pozwalam ci! Jestem silna i wcale nie jest tak, jak ty mówisz. Wciąż się nim brzydzę i nie chcę go znać!". Wiesz, gdzie ja mam te twoje krzyki? Podniesiony ton twojego głosu jest najsłodszą melodią dla mojego ucha.
Nie, nie szeptaj. Przede mną nie da się uciec. Już nie.
I wiesz, co ci powiem? Nie wiem, czy zauważyłaś, że jego żona, ta sama blondynka, którą mu polecałaś, miała ogromny brzuch. Będą mieli dziecko! Tak!
Nie krzycz.
Kogo chcesz wystraszyć? Przecież wokół ciebie nie ma nikogo. No, rozejrzyj się. Pusto. Cztery ściany i ty. Masz co chciałaś - święty spokój.
"Kim ty do cholery jesteś? Skąd to wszystko wiesz?!".
Naprawdę chcesz to wiedzieć?
Dobrze. Skoro tak.
Jestem głosem twojego serca...

I wtedy, po raz pierwszy, pomyślałaś: "Czy można żyć bez serca?"

***

Ten pomysł chodził mi po głowie od kilku tygodni. Chciałam spróbować narracji drugoosobowej.
Chciałam również zaznaczyć, że nie potrafię pisać szczęśliwych historii wink
Na tym forum jest wiele wspaniałych autorek, które humorem dobrze operują, ja będę wierna melancholii i smutniejszym opowiastkom.
Piszcie, jak się podobało.
Myślę, że przekazałam to, co chciałam wink
Całuję każdego bardzo mocno, bo skoro to czytacie, dobrnęliście do końca.
P.S. Zakładam wątek zbiorczy, na wszelki wypadek, gdyby jeszcze uroił się w mojej głowie jakiś pomysł wink

Ostatnio edytowany przez markomaniaczka (2009-10-16 17:25:29)

Offline

 

2009-10-07 20:56:44

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-10-07 21:06:01

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Kiedyś napiszę ci tutaj komentarz długości odpowiedniej do moich uczuć po przeczytaniu tego cudeńka.
Nawet forma tak bardzo nie razi (zapis dialogów). Masz talent i umiesz go wykorzystać. Czytałam z zapartym tchem. Piękne.
Wybaczam ci nawet to smutne zakończenie. Tobie mogę.

Czekam na kolejne cudo, które wyjdzie spod twoich palców.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#3 2009-10-07 21:24:09

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Markomaniaczko kochana - przeczytałam z zapartym tchem. Dzisiaj nie mam już siły pisać dłuższego komentarza - postaram się jutro.

Teraz napiszę tylko - to było piękne...


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#4 2009-10-07 21:24:43

mel
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-29
Posty: 3277
Serwis

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

To było niesamowite. Aż brak mi słów. Pokazałaś Ulkę z tej wredniejszej strony. Gorszej niż Aleks. Była cyniczna i ironiczna, a Marek taki biedny. Czekam na kolejne cuda. Jestem w takim szoku, że sama nie wiem, co mam napisać. Kurcze, dałam się ponieść emocjom. A to takie nie w moim stylu...


[...] nie zauważył nawet, że z nieba pada śnieg bez najmniejszego śladu krwi [...] Gabriel García
Moje najnowsze "dzieło" - komentujcie!
Io e Aleks Ci siamo fidanzati Iris è la mi sorella però mentalmente.

Offline

 

#5 2009-10-07 21:28:51

Pszczoła
Fan morszczuka
Od: Szczecin
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 9357

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Nie wiem co mam napisać.
Nie znajdę słów, które oddadzą to, co teraz czuję. Ja nawet sama nie potrafię określić jak się czuję. Po prostu zagrałaś va bank i wygrałaś ze mną. Wygrałaś to, że nie potrafię przejść obok Twojego opowiadania obojętnie. Nie potrafię, widząc, że coś dodałaś, nie przeczytać tego. Po prostu nie umiem.
Narracja drugoosobowa to chyba najlepsza forma do opisania odczuć. Przynajmniej najbardziej, w ten sposób, trafia do mnie to, co czują bohaterowie.
Oryginalny pomysł, jeszcze z takim przebiegiem wydarzeń się nie spotkałam w żadnym innym opowiadaniu. Zaskakujesz. I to pozytywnie.
Komentarz może i trochę nieskładny, ale nie jestem w stanie napisać niczego lepszego. Nie umiem inaczej ubrać w słowa to, za co chcę Ci podziękować.
Napisałaś, że nie umiesz pisać szczęśliwych historii... Napisałaś przecież. I to nawet dwie. Jak nie w całości szczęśliwe, to ze szczęśliwym zakończeniem.
Może to trochę dziwne, ale nie za bardzo lubię happy end'y.
Wolę właśnie coś takiego - nieszczęście przepięknie opisane.
Mam nadzieję, że w Twojej głowie "uroi się" jakiś kolejny pomysł wink
Pozdrawiam.

PS Trochę nie na temat, ale gdzieś muszę Cię o to zapytać smile Czy jeżeli kliknę na Twoim blogu "napisz do mnie", to jest szansa, że to przeczytasz, czy już nie korzystasz z tego?


"[Voldemort] Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi się poruszać szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem(...)." - Harry Potter i Insygnia Śmierci heart
pszczola

Offline

 

#6 2009-10-07 21:34:53

KatG
Znawca Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-10-02
Posty: 532

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Gdybym tylko mogła napisać jakiś dłuższy komentarz, to na pewno bym to zrobiła, ale na razie powiem tylko, że:
to jest fan-tas-tyczne!!! Dziewczyno, masz prawdziwy talent! Naprawdę bardzo mnie wciągnęło to opowiadanie i liczę na więcej Twoich pomysłów wink


http://img197.imageshack.us/img197/4050/74065448.jpg
Aleeeeks... heart
Piszem po Polskjiemu. Szanujem sasady Polskjiej ortografi, gramatyki i interpónkcji.

Offline

 

#7 2009-10-07 21:41:14

Aduśka
Ulubienica Mareczka/Lwa/Alexa/Seby
Od: Gualdo Tadino
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 3874

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Nie będę pisać długiego komentarza, bo i tak nie znalazłabym tak wielu słów na opisanie boskości Twego dzieła, więc powiem krótko i na temat, ZA-JE-BI-STE.


"You know how they say, "you can't live without love"? Well, oxygen is even more important."

Offline

 

#8 2009-10-07 21:49:43

sylweczka
Dzicz i swołota
Od: Białystok
Zarejestrowany: 2009-01-30
Posty: 6912

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

To było boskie! Nawet nie wiesz jak ja kocham narrację 2-osobową ! big_smilebig_smile Po prostu kocham! Napisz jeszcze coś w 2 os. proszę smile


if you do what you always did, you will get what you always got

Offline

 

#9 2009-10-07 21:53:03

markomaniaczka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 1447

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Pszczoła napisał:

PS Trochę nie na temat, ale gdzieś muszę Cię o to zapytać smile Czy jeżeli kliknę na Twoim blogu "napisz do mnie", to jest szansa, że to przeczytasz, czy już nie korzystasz z tego?

Szansa jest i to duża wink Tą pocztę rzadko sprawdzam, ale postaram się odpisać.

Dziękuję wszystkim za tak wspaniałe opinie. Nie sądziłam, że wzbudzę w Was takie emocje smile

Offline

 

#10 2009-10-07 21:55:05

Pszczoła
Fan morszczuka
Od: Szczecin
Zarejestrowany: 2009-08-23
Posty: 9357

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Bo chcę powiedzieć, że już napisałam, tylko że pod innym nickiem big_smile Nie ma sensu tłumaczyć dlaczego smile
W takim razie - czekam na odpowiedź smile

Ostatnio edytowany przez Pszczoła (2009-10-07 21:55:15)


"[Voldemort] Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi się poruszać szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem(...)." - Harry Potter i Insygnia Śmierci heart
pszczola

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka