BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#251 2010-02-14 00:37:03

Asiol
Truskaweczka Marka
Od: okolice Szczecina
Zarejestrowany: 2009-11-22
Posty: 4167

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

poklony To było... to było piękne... smile Zaczarowałaś mnie...
Pisz jeszcze wink Weny kiss


MB heart
MDUC, DORIS, GARLZ, SWSiOCJT, H.U.M.O.R.

Offline

 

2010-02-14 00:37:03

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#252 2010-02-14 01:09:19

Andrea
Przyjaciel Brzyduli
Od: Blachownia
Zarejestrowany: 2009-10-30
Posty: 104

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Markomaniaczko, po raz kolejny wprawiasz mnie w zachwyt swoją wspaniałą twórczością smile Miniaturka prawdziwie w Twoim stylu, pełna magicznego nastroju, piękna i niesamowitej mieszanki uczuć, którą mało kto potrafi przekazać w taki sposób. Naprawdę rzadko kiedy zdarza się żeby ktoś umiał stworzyć taką liryczną atmosferę, która pozwala jeszcze lepiej zrozumieć emocje targające poszczególnymi bohaterami. Za każdym razem czarujesz słowem swoich czytelników i chyba właśnie to uwielbiam w każdej z tych miniaturek wink Pozdrawiam i czekam na kolejne arcydzieła kiss


"W życiu można zastąpić kolegę, ale nie przyjaciela..." - Cobra 11
BMW - Bądź Marce Wierny
"Jak mawiał filozof Jagger: Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz” - House M.D.
BMW E39 serii 5 - samochód na piątkę!

Offline

 

#253 2010-02-14 01:36:18

Iwona
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-07
Posty: 4431

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Markomaniaczko Piękna miniatura. Przepełniona miłością, która nie miała szansy na uszczęśliwienie kochanków. Ula nie nadaje się do bycia ta drugą. Smutne, ale prawdziwe. Marek zdecydował się na bycie z Pauliną i Ula musi się usunąć. To, że pozostaje w firmie stwarza dziwny układ. Nieustanne napięcie. Ciarki mnie przechodzą, gdy wyobrażam sobie taki układ w rzeczywistości...
Miniaturka chwytająca za serce.
Pozdrawiam


"Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie." lol 
I heart Radosną twórczość.

Offline

 

#254 2010-02-14 02:12:49

Króweczka
Kochanka Marka
Od: Augustów
Zarejestrowany: 2009-08-29
Posty: 4338

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Marko... Ja nie wiem co powiedzieć. Piękne to było, takie magiczne. Zresztą jak zawsze. Jesteś jedną z niewielu osób, które potrafią zaczarować mnie swoimi słowami. Składam hołd poklony


Turek + Krówka to mi jakoś podejrzanie kebabem pachnie - by Słonióheart
... A księżyc opowiada mi najpiękniejsze w jego życiu sny...

No to mamy piękny czworokącik... lx

Offline

 

#255 2010-02-14 05:27:51

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Zawsze tak do ciebie mówił. Uważał, że to określenie najbardziej do ciebie pasuje, bo jesteś słońcem na jego niebie.

*odezwanie się lizusa* A mi to przypomina wiersz Ann, nie wiem, czy ktoś pamięta... *zamknięcie się lizusa*

- A jak się rzucę na ciebie na środku firmy?
- Przecież i tak wszyscy będą myśleli, że się potknąłeś.

Nie wiem dlaczego, ale mnie to rozczuliło love

Miniaturka jest naprawdę śliczna xD Cuudo. poklony
A ja poprzedniej nie skomentowałam, zua Iris. Ale skomentuję.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#256 2010-02-14 17:30:46

Beja
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-06-12
Posty: 4433

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Absolutnie się nie wypaliłaś.
Ta miniaturka rzeczywiście była magiczna, miała niesamowity klimat, ja aż czułam tę gęstą atmosferę panującą w firmie i w gabinecie Marka.
Mnie również bardzo poruszyły słowa Uli, Przecież i tak wszyscy będą myśleli, że się potknąłeś.. Są takie gorzkie i strasznie pasują do relacji Marka i Uli z przed jej przemiany.

Offline

 

#257 2010-03-04 00:33:42

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Moje przemyślenia, wpisane w historię bohaterów Brzyduli.

Do tego komentarza zabierałam się bardzo długo. Ale dłużej tego odkładać nie mogę. Muszę to napisać. I tym razem wbrew sobie zacytuję. Może ta wypowiedź nie poraża inteligencją ani konstruktywizmem, ale napiszę to mimo to.

markomaniaczka napisał:

Razem czy osobno?

Nikt z nich nie zwrócił uwagi na drobną kobietę, która stała przed biurowcem z uniesioną głową i co chwila robiła krok do przodu, żeby zaraz się cofnąć. Wyraźnie ją coś gnębiło. Jednak dla postronnych wydawała się być elegancką bizneswomen, która przyszła do tego miejsca w interesach. Jej kremowa garsonka idealnie podkreślała szczupłą sylwetkę. Półdługie, kasztanowe włosy poruszały leciutkie podmuchy wiatru. Gniotła w palcach błękitno-zielony materiał apaszki, która, swoim idealnym dotąd wiązaniem, zdobiła jej szyję. W końcu ścisnęła mocniej beżową kopertówkę i zamknęła oczy, licząc do dziesięciu. Wyprostowała się i wypróbowała na stojącym przed wejściem ochroniarzem swój sztuczny, emanujący pozorną radością uśmiech. Po chwili jechała już elegancką windą na piąte piętro...

Jesteś jedną z niewielu osób, która potrafi tak opisać wygląd, że to wydaje się naprawdę naturalne. Ula wydaje się niepewna na początku. Waha się, ale jednak idzie. A przecież mogła nie przyjść...

markomaniaczka napisał:

Rok wcześniej...

- Marek... Mówiłeś, że rozmawiałeś z Piotrem... - Ula przyjmowała natomiast zupełnie inną postawę. Wpatrywała się z uporem w Dobrzańskiego. Wiedziała, że ten wieczór, ta rozmowa, ten bankiet, zadecydują o całym jej życiu. Nie mogła tak po prostu pozwolić mu skończyć tej bajki bez morału. Po cichu liczyła na klasyczne "żyli długo i szczęśliwie", ale wiedziała, że nie wszystkie bajki dobrze się kończą. A przynajmniej nie dla wszystkich.

Ale przecież mogą zakończyć się dobrze... Jeśli się czegoś bardzo chce...

markomaniaczka napisał:

Pełny księżyc dumnie wypiął pierś na błyszczącym od gwiazd niebie i oświetlał ławeczkę w głębi parku. Ula i Marek szli w milczeniu. Oboje układali w głowach w zgrabne wyznania to, co mają powiedzieć i to, co jeszcze nie powiedzieli. Wokół nich tworzyła się jakaś magnetyczna aura, która przyciągała ich spojrzenia i dłonie, które niechcący stykały się ze sobą.

O jeju... Gdy czytałam to pierwszy raz, to pomyślałam, że zechce wyznać jej miłość. Czy właśnie tak nie powinno być?

markomaniaczka napisał:

- Ula, kochanie... - Dobrzański zerknął na dziewczynę, która, słysząc te słowa, wzdrygnęła się zaskoczona. - Nigdy tak do ciebie nie mówiłem, i pewnie już więcej nie powiem, ale chciałem ostatni raz w jakiś sposób pokazać ci, jak bardzo jesteś dla mnie ważna.

Mówienie sobie na "kochanie" do tej pary kompletnie mi nie pasuje i dzięki za umieszczenie tego tutaj.

markomaniaczka napisał:

Spędziliśmy ze sobą, tak naprawdę, na sto procent, tylko kilka dni, może tydzień, nie więcej.

No cóż... Ma rację. Szkoda, że to nie było więcej. Dłużej. Ale widocznie tak miało być.

markomaniaczka napisał:

Ale te parę chwil uświadomiło mi więcej, niż wiele lat szukania zrozumienia w ramionach kobiet. Pewnie inny na moim miejscu nie doceniłby tego. Chciałby więcej, chciałby cię mieć na własność. Ja tego nie chcę.

I tu zaczyna się moje "ale". Dlaczego z niej zrezygnował? Twoja miniaturka jest całkowicie unikalna, bo to Marek zrywa. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Zaskoczyło mnie to.


markomaniaczka napisał:

- Ula wbiła wzrok w Marka, czując, że jej oczy powoli napełniają się łzami. - Proszę, nie patrz tak na mnie... - Dobrzański spuścił wzrok i w tej samej chwili obiecał sobie, że od tego dnia będzie siebie nienawidził. - Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym teraz wziąć cię w ramiona, wyjechać gdzieś, choćby na koniec świata, i już nigdy cię nikomu nie oddać. Ale tak nie można. To ty mnie tego nauczyłaś i wiem, że nie mogę być egoistą.

No nie może być egoistą, ale czy właśnie nim nie jest? Przecież ją rani... Czy on nie wie, jak ona go kocha?

markomaniaczka napisał:

- Nie mogę ci zagwarantować, że już nigdy nie wrócę do swoich nawyków, bo to chyba niemożliwe. Dobrze wiesz, że nie można całe życie żyć w wolnym związku. Ja już taki jestem, że gdy ktoś mnie do czegoś zmusza, to robię zupełnie na odwrót. Tak było z Pauliną, tak było z innymi dziewczynami, z którymi dane mi było przeżyć więcej niż jedną noc, i tak będzie z tobą. A ja nie chcę cię już więcej ranić. Nie zasługuję na ciebie. Trudno mi to mówić, ale to... koniec.

W zamierzeniu chyba miałam napisać tutaj coś innego, ale... No właśnie, czy Marek tak naprawdę jest w stanie z tego zrezygnować? Ciekawy aspekt. Można to sobie wyobrazić, że skoro Paulę tak zdradzał, to Ulę też może, ale... Przecież Pauli nie kochał naprawdę, a Ulę tak. A myślę, że człowiek który kocha naprawdę, powinien wyznaczać sobie jakieś granice moralności, których nie można przekraczać. (czy to nie brzmi jak bełkot?) Ja wierzę, że Marek nie zdradziłby Uli.

markomaniaczka napisał:

- Możesz łaskawie dać mi zadecydować o moim własnym życiu?! - krzyknęła, rzucając w niego marynarką. - Skąd możesz wiedzieć, co jest dla mnie dobre, a co nie?! Może akurat mam ochotę być z tobą i wybaczać ci każde nieposłuszeństwo?! Może chcę z tobą spać, nawet jeśli mnie nie kochasz, i nie myśleć, czy to dobre, czy złe?! Może chcę kochać takiego łajdaka jak ty?!

No właśnie, a jeśli ona naprawdę jest taką masochistką i tego wszystkiego chciała? Szkoda, że nie wziął jej opinii pod uwagę. Jeśli ona chciała być z nim pomimo wszystko i była gotowa mu wybaczać ewentualne zdrady? Czy nie mieli nawet cienia szansy?

markomaniaczka napisał:

- Ula, uspokój się... - Dobrzański próbował złapać dziewczynę za ramiona, jednak ona szarpnęła się i wstała, o mało co się nie przewracając. - Jesteś rozczarowana, wiem, ale to już ostatni raz, obiecuję. Już nigdy nie będziesz przeze mnie cierpieć.

Nie wiem, co gorsze... Cierpieć raz, a potem całe życie, czy cierpieć co jakiś czas i na nowo się rozczarowywać...

markomaniaczka napisał:

- Będę robić, co chcę! A teraz chcę cię pocałować! - Wbijając paznokcie w jego czuprynę, przyciągnęła jego twarz do swojej i dosłownie zaatakowała jego usta. Ula zachowywała się jak zwierzyna wypuszczona z klatki. Nie miała hamulców.

Desperatka. Ale ten fragment jest taki... ekhm... dziki? Że to Ula go atakuje, chce zatrzymać przy sobie...

markomaniaczka napisał:

- Brzydzisz się mną?! - spytała, wciąż trzymając kurczowo jego głowę i wbijając swój wściekły wzrok w jego zagubione oczy. - Brzydzisz się. A ja cię nie kocham, rozumiesz?! Nigdy cię nie kochałam! - Głośny plask spłoszył siedzące na drzewie, nieschowane w swoich dziuplach, ptaki.

Nieładnie tak kłamać, Uleńko, nieładnie...

markomaniaczka napisał:

- Piotr będzie dla ciebie lepszy...

A ten skąd to wie?

markomaniaczka napisał:

- Ta pełna niepewności wypowiedź mężczyzny skończyła ich krótką, ale za to bardzo treściwą, bajkę. Ktoś zatrzasnął książkę i wrzucił ją w kąt zapomnienia. Może to był, znany tylko szczęśliwcom, Los, który nie mógł patrzeć na to, jak któryś z jego kolegów spartaczył tak piękną historię? A może po prostu tak miało być?

Los? No tak, kiedy zawodzą ludzie, najlepiej zwalić na los. Zamiast samemu coś zrobić...

markomaniaczka napisał:

Tęskny wzrok Marka odprowadził Ulę do samych drzwi budynku. W ciszy nocnej scenerii usłyszeć można było cichy szept - "Kocham cię tak bardzo, że pozwoliłem ci odejść. Bądź szczęśliwa..."

No i tu mam dylemat: czy to, co powiedział, było prawdą, czy skłamał, żeby odeszła?

markomaniaczka napisał:

- Dziwne... - W głowie Uli pojawiły się najczarniejsze scenariusze, nie wykluczające przejęcie firmy przez jakiś nowych właścicieli. Chociaż chyba nie to najbardziej ją trapiło. Wystraszyła się, że wtedy, kiedy zdecydowała się na poważną, nieprzepełnioną goryczą rozmowę, było już za późno.

Ta pustka robi niesamowite wrażenie. Naprawdę.

markomaniaczka napisał:

Kobieta z nadzieją zerknęła przez okno na gabinet Marka. Był pusty. Ale nie tylko to dziwiło. Zmienił się zupełnie jego wystrój. Zniknęła kanapa, szklany stolik i regał przy drzwiach - wszystkie te rzeczy, które miały ślad ich wspomnień. Na miejsce tych mebli postawiono elegancki, średniej długości stół z kilkoma krzesłami, a obok nich, z dwóch stron, stały w doniczkach jakieś egzotyczne kwiaty o fikuśnych gałązkach. Gabinet przemalowano na jasnozielony kolor i stworzono w nim bardzo dostojną, elegancką atmosferę. Z tego powodu na biurku prezesa nie było już czarnych czy też czerwonych samochodzików, a jakieś małe dzieła sztuki, o regularnych kształtach.

Kurczę... Jakoś trudno mi sobie wyobrazić sobie gabinet bez samochodzików. Pusto. I zimno.

markomaniaczka napisał:

W środku, ledwo się mieszcząc, stali wszyscy pracownicy. W tłumie dojrzała Alę, Izę, Elę i inne znane jej osoby. Powoli przeniosła wzrok w stronę, w którą wszyscy zgodnie się wpatrywali. Tuż pod wiszącym na ścianie telewizorze, przy końcu stołu, stał Marek. Uśmiechał się, obejmując śliczną kobietę. Krótkowłosa szatynka dumnie wyciągała do przodu swoją dłoń, pokazując wszystkim pierścionek na swoim palcu. W drugiej ręce trzymała bukiet czerwonych róż.

Zaręczyny... O jeju. Wiesz, że dokonałaś cudu? Naprawdę. To jest jedyna miniaturka, podkreślam, jedyna, w której nie znienawidziłam kobiety Marka. A wiesz dlaczego? Bo to ona tutaj jest ofiarą. Chociaż tutaj akurat uważam, że on jest idiotą. Nie dał im nawet szansy...

markomaniaczka napisał:

- Oświadczył się jej... - szepnęła Ula, a po jej policzku spłynęła łza.
Po chwili, po głośnym "gorzko, gorzko", Marek pocałował kobietę z taką zachłannością, jakby nie widział się z nią choćby rok.
Właśnie, rok, tyle potrzebowałeś, żeby stworzyć sobie nowe życie...

Idiota do kwadratu. Nie wierzę, że naprawdę ją kocha. I wiesz, jak to się skończy? Tak, jak z Pauliną. Będzie ją zdradzał, ona będzie mu wybaczać, aż w końcu naprawdę znów się zakocha.

markomaniaczka napisał:

- Ula! - Jej serce stanęło. Czyżby to...
- Marek... - wyszeptała prawie bezgłośnie.
- Jak miło cię wiedzieć! Co ty tu robisz? - spytał, uśmiechając się od ucha, do ucha.
- Przyszłam, bo... - mówiła koślawo, ledwo wydobywając głos z krtani. - Chciałam się zobaczyć z dziewczynami.
- A, rozumiem. - Radość emanowała z niego jak światło z żarówki. - Pięknie wyglądasz.

A to już za przeproszeniem nie jest Marek. To jest jakieś indywiduum markopodobne, które nie czuje bólu na widok byłej dziewczyny, którą kochał. To mi się nie podoba.

markomaniaczka napisał:

- Daruj sobie. - Spojrzała na niego jak na natręta, nie jak na upragniony od roku widok żywego Marka Dobrzańskiego. Nie tego z gazet, tego z jej wspomnień. - Zaręczyłeś się?

Ula jakaś mało ulowa. Taka agresywna...

markomaniaczka napisał:

- Mareczku! - Słodki, kobiecy głos dobiegł ich od strony sali konferencyjnej. Ula skrzywiła się na widok słodkiego, wręcz hollywoodzkiego uśmiechu i krótkiej sukienki, ukazującej nogi jak u modelki. Jak u modelki? Przecież to jasne! Kolejna, która nosi buty na obcasach wyższych od swojego IQ...

Ta ironia chyba niepotrzebna. Ale jak mówiłam, ja jej nie nienawidzę. Marek ją usidlił, ona jego... Dla mnie to nie ma znaczenia. To nie jest miłość.

markomaniaczka napisał:

- Lena, poznaj, to Ula Cieplak, moja była asystentka. Ula, to Lena, moja narzeczona i znany architekt wnętrz. - Ula nie mogła uwierzyć, że pamięta ją tylko jako swoją asystentkę, a o swojej narzeczonej mówi z taką czułością i dumą. Nie tak wyobrażała sobie ich spotkanie...

*wzdycha* A co ona sobie myślała? Że padną sobie w ramiona? Po tylu latach?  Że Marek zmądrzał?

markomaniaczka napisał:

- Witam. - Ula uśmiechnęła się szyderczo. - W gwoli ścisłości jestem byłą dziewczyną Marka.
- Tak? - Z twarzy kobiety zniknął uśmiech, a Marek wyglądał, jakby ktoś go pobił.
- Nie słyszała pani o mnie? Przecież to dla mnie Marek zerwał ze swoją narzeczoną, Pauliną Febo. - Ula nie wiedziała jakim cudem wypowiedziała swoje myśli na głos. Ale zaś z drugiej strony nie mogła napatrzeć się na dotkniętego i przestraszonego Marka. Chociaż raz to on był ofiarą.

Okrutna Ula. Naprawdę okrutna.

markomaniaczka napisał:

- Mareczku, o czym mówi ta kobieta? - spytała ostrym głosem. Wyczuć można było, kto dominuje w tym związku. Ale czy nie to było potrzebne Markowi? Może ktoś w końcu postawi go do pionu...

Myślę, że Ula dałaby mu radę. Mimo wszystko.

markomaniaczka napisał:

- To stare dzieje, kochanie. Nic ważnego. - Uśmiechnął się przepraszająco. - Będziesz tak dobra i zaczekasz na mnie u mnie w gabinecie? Proszę.

W ogóle w tej drugiej części zabrakło uczuć Marka. Ale żeby uważać to za "stare dzieje"? To znaczy to pewnie na potrzeby swojej narzeczonej, żeby nie była zazdrosna.

markomaniaczka napisał:

Cieplak weszła do windy. Marek podążył za nią. Tym razem nie chciał jej odpuścić. Nacisnął przycisk zamykający drzwi, żeby Ula nie wypchnęła go na zewnątrz.
- Dlaczego? - Skinął głową. - Bo chcę żebyś wiedział, że nie tylko ty możesz ranić. Cierpienie dotyczy wszystkich, mój drogi...

I do tego jeszcze mściwa. Ale czy sprawiedliwa? No nie wiem.

markomaniaczka napisał:

Milczał.
- A ty, dlaczego to zrobiłeś?
- Co?
- Dlaczego skłamałeś wtedy w parku? Mogłeś powiedzieć, że nie chcesz ze mną być, a nie udawać pokrzywdzonego.
- Chciałem z tobą być, ale nie mogłem.
- Nie mogłeś?
- Piotr powiedział mi, że zapewni ci najlepszą przyszłość. Powiedział, że na pewno mi nie wybaczysz. Obiecał, że nie będzie cię zatrzymywał, gdy będziesz chciała odejść. Chciałem, żebyś to wszystko przemyślała. Naprawdę chciałem dobrze, Ula. - Tym razem w jego oczach dostrzegła szczerość. Ale teraz to ona nie mogła zostać etatową niszczycielką narzeczeństw.
- Przecież się z nią związałeś.
- Piotr napisał mi, że bierzecie ślub. Co miałem robić?
Uśmiechnęła się.
- Jesteś szczęśliwy?
- Tak, bardzo.
- Obiecuję, że ja też będę. - Przytuliła go, wylewając tym samym ze swojego serca ostatnie głębokie uczucia do niego. Wreszcie oboje poczuli się wolni.


- Halo, Piotr? Tak, zgadzam się. Będę twoją żoną.

No i ten ostatni beznadziejny fragment... Dlaczego ta historia musiała się tak skończyć? Dlaczego? Ja jestem przekonana, że nie musiała. Gdyby nie ten Piotr... *odlicza do 10*, to wszystko byłoby inaczej... A już jednym z największych kłamstw jest "Obiecuję, że ja też będę". O nie. Ona nigdy nie będzie szczęśliwa bez Marka. Ja po prostu w to nie wierzę. Marek sam siebie oszukuje, próbuje zagłuszyć serce nową narzeczoną, żeby zapomnieć o Uli... Ale to wszystko to przecież tylko pozory. Ula próbuje swoje serce zagłuszyć przyjęciem oświadczyn Piotra, co dla mnie w ogóle jest beznadziejne. Wydaje się jej, że to jedyna szansa na szczęście, chociaż dobrze wie, że nie będzie szczęśliwa. O jejku. Jakie to wszystko jest poplątane. Wychodzi na to, że nikt nie jest szczęśliwy. Chyba że Lena, zadowolona ze swojej zdobyczy.
Wygłodniała Iris, czekająca na nową miniaturkę.

Edit: A tak BTW, uważam tę miniaturkę za jedną z najlepszych na tym forum.

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2010-04-28 01:18:36)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka