BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-10-16 17:53:25

Selly
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 2163

Re: Pani Cogito

Spumanta, gratuluję awansu xD Dobrze jest mieć wysoko postawione koleżanki xD


Jestem pogrążona w rozpaczy. Jestem na najczarniejszym dnie najczarniejszego oceanu. Boże, chyba się upiję!
Jakcykuś - moja przerażająca siostrzyczka tongue

Offline

 

2009-10-16 17:53:25

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-10-17 17:38:25

Isabella
Intubator
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 37

Re: Pani Cogito

Naprawdę bardzo bardzo fajne i ciekawe. Ma to "coś" smile


"Chcę do jedynego miejsca na ziemi gdzie problemy przestają mieć znaczenie. Do objęć, które akceptuję me słabości, do nich pragnę tylko do mej miłości" =*

Offline

 

#23 2009-10-21 16:22:25

Kreska
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 816

Re: Pani Cogito

Wow! Ma coś w sobie te twoje opowiadanie. Oj ma...


Music my love music

KTB heart MDUC heart GNAJ heart

Offline

 

#24 2009-10-24 23:26:29

Law
Mroczki Pshemko
Zarejestrowany: 2009-10-06
Posty: 728

Re: Pani Cogito

Spumato, kiedy kolejna część tego cudenika się szykuję bo mam straszny nie dosyt takiego pisarstwa ostatnio.


http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1223 - moje dziecko ukochane big_smile choć z początku potraktowane po macoszemu, ale pamiętajcie im dalej w las tym więcej emocji tongue
Za wszelkie kontynuacje tego "dzieła" proszę winić mel we współpracy z Ajrisz. O! ( i jeszcze Kasia cyferkowa też do tego rękę przyłożyła)
Zapraszam do komentowania.

Offline

 

#25 2009-10-25 09:00:40

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: Pani Cogito

Dzisiaj. Będzie dzisiaj, bo muszę się jakoś zrelaksować i wyrzucić wszystko z siebie. Kolejny rozdział będzie dobrą terapią. smile Wieczorem wpadnij. smile


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#26 2009-10-26 15:53:21

Selly
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 2163

Re: Pani Cogito

Spómcia, nie męcz nas...sad


Jestem pogrążona w rozpaczy. Jestem na najczarniejszym dnie najczarniejszego oceanu. Boże, chyba się upiję!
Jakcykuś - moja przerażająca siostrzyczka tongue

Offline

 

#27 2009-10-26 15:56:46

Law
Mroczki Pshemko
Zarejestrowany: 2009-10-06
Posty: 728

Re: Pani Cogito

no właśnie zlituj się nad stęsknionymi fanami!


http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1223 - moje dziecko ukochane big_smile choć z początku potraktowane po macoszemu, ale pamiętajcie im dalej w las tym więcej emocji tongue
Za wszelkie kontynuacje tego "dzieła" proszę winić mel we współpracy z Ajrisz. O! ( i jeszcze Kasia cyferkowa też do tego rękę przyłożyła)
Zapraszam do komentowania.

Offline

 

#28 2009-10-26 18:15:17

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: Pani Cogito

Moi mili. Robię co w mojej mocy, a herosem nie jestem. Jest już jedna strona smile Jak będę miała gotowe, to choćby to była 4 nad ranem, to dodam smile Idę szaleć z Młodą Polską.


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#29 2009-10-26 23:08:45

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17201
Serwis

Re: Pani Cogito

Oj, Gaba, herosie... Ja myślałam, że tu z cztery rozdziały będą na mnie czekać, a tu NIC. Oj, rozczarowałaś mnie... wink


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#30 2009-10-27 15:31:16

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: Pani Cogito

ann666 napisał:

Oj, Gaba, herosie... Ja myślałam, że tu z cztery rozdziały będą na mnie czekać, a tu NIC. Oj, rozczarowałaś mnie... wink

Spuszczam głowę i z pokorą zasiadam do pracy, co chwila zerkając, czy aby przypadkiem House się nie ściągnął. smile

________________________________________________________________________________
Proszę Was bardzo. smile

Rozdział II

Oliwia stanęła przed drzwiami redaktora naczelnego z kartką w dłoni oraz tryumfalnym uśmiechem na twarzy. Zapukała i weszła pewnym krokiem do pokoju.
- O, już jesteś. – Tomasz Naczelny, jak zwykła była go nazywać w myślach Oliwia, przeniósł wzrok z monitora na nią i ręką wskazał krzesło. – Usiądź, jest sprawa.
- Tak? O co chodzi? – powiedziała, tłumiąc w sobie dziwne przeczucie, że błędem było przychodzenie tutaj. Ba, błędem było zatrudnianie się w tej gazecie, ale tego już odwrócić nie mogła.
- Cóż… - Złożył dłonie w piramidkę i wbił wzrok w Oliwię. – Nie wiem, jak by to ująć.
- Najprościej, panie Tomaszu. – Czując nieuchronnie zbliżającą się katastrofę usiłowała ratować swoją sytuację ładnym uśmiechem i miłymi słowami. Niestety, naczelny skrzywił się, słysząc jej zwrot.
- Tomek jestem, na miłość Boską – mruknął i podrapał się po karku, żeby ukryć zażenowanie, jakie wywołał w nim jej uśmiech. Odchrząknął, po czym wziął głęboki wdech.
- Chciałbym abyś przeprowadziła wywiad.
Oliwia wyglądała tak, jak gdyby strzelił ją piorun.
- Nie – odparła krótko. Wiedziała, że było to niegrzecznie i niekompetentne, ale inaczej nie mogła. Wstała, gwałtownie odsuwając krzesło.
- Oliwia, poczekaj! – Tomasz zerwał się z fotela i w akcie desperacji chwycił jej dłoń. – Usiądź, proszę – dodał błagalnym tonem.
Popatrzyła na niego i jakaś niewidzialna siła nakazała jej usiąść i wysłuchać przełożonego. Zwłaszcza, że jego ręka niemiłosiernie ją parzyła.

***
Był z siebie dumny. To dzięki niemu, dzięki jego sile, została w gabinecie. Stał z boku i przyglądał się, jak Oliwia zadrżała pod dotykiem dłoni tego mężczyzny. Wiedział, że była zdziwiona własną reakcją, wręcz przestraszona. Wzrok jej szefa zrobił na niej duże wrażenie – mieszanina błagania, bólu, a także niewypowiedzianej miłości podziałała na nią lepiej niż najmocniejszy argument. Widział jego zakłopotanie i jak starał się wypaść profesjonalnie, ukrywając przy tym zażenowanie.
Ludzie są tacy dziwni. Nikt nigdy nikomu nie powie, co czuje do drugiej osoby. Zawsze lepiej zamknąć się w sobie i cierpieć po kryjomu, ze wstydu, że się kogoś kocha. Czy dla nich miłość do kogoś jest czymś żałosnym, oznaką słabości? Męczy się z tym uczuciem do niej jak przedszkolak, który musi iść z dziewczynką w parze za rękę. A przecież powinien przychodzić do pracy z uśmiechem, powiedzieć jej kilka miłych słów, zostawić różę na biurku. Właściwie to przedszkolaki są mądrzejsze – jak podoba im się koleżanka z grupy, to da jej cukierka albo lizaka i sprawa załatwiona. Potem kochają się miłością po grób, a przynajmniej do końca tygodnia. Są szczęśliwi. A tych dwoje tutaj? Klasyczny przykład osób, które są przekonane o tym, że ciąży nad nimi jakieś fatum, przez które nigdy nikogo nie pokochają i nigdy nie będą szczęśliwi. Bzdura. Chociaż… Jest w tym ziarenko prawdy. Tym fatum, ciążącą na nich siłą są… oni sami. I on, i ona na podstawie życiowych doświadczeń wybudowali wokół siebie mur pozornej obojętności. Dla potrzeb świata przybierają inne „ja”. Dla ich otoczenia są innymi osobami. Dopiero przy zamkniętych drzwiach, zasłoniętych żaluzjach, nocą, płaczą nad sobą, ale też po cichu, żeby sąsiadka z dołu nie usłyszała. Nikt nigdy nie pozna, jacy są naprawdę, bo oni sami tego nie chcą. To byłby dopiero cud – gdyby tych dwoje nie bało się żyć.
Podążył za Oliwią, która właśnie wolnym krokiem opuszczała gabinet. Odwrócił się i zerknął na Tomasza – wzrok miał wbity w plecy dziewczyny, ale myślami był już daleko. Tam, gdzie nikt inny nie ma prawa wstępu.

***
Szła przez korytarz i czuła na sobie wzrok Bazyliszka o wdzięcznym imieniu Joanna. Zbyt długie przebywanie którejkolwiek z pracownic u szefa doprowadzało Asię do szewskiej pasji. Już nie mówiąc o uśmiechaniu się do niego  - to mogła robić tylko Joanna. Swoista cześć, którą obdarzała swojego wymarzonego kochanka objawiała się nie tylko pod postacią westchnień i maślanych oczu, kiedy jej bóg do niej przemawiał. Oliwia, najprawdopodobniej jako jedyna z firmy, otworzyła raz, całkowicie przypadkowo, sekretną szufladę w jej biurku. Zdjęcia Tomasza, flakonik tych samych perfum, których używa oraz krawat, który został zlicytowany na rzecz dzieci z domów dziecka utwierdził Oliwię w przekonaniu, że nie tylko ona ma pokręconą psychikę.
Czasem zazdrościła jej tego, że mimo jego obojętności potrafiła kochać. Bo to, że on wiedział o jej obsesji było jasne. Tolerował to i nie komentował. Z drugiej strony Oliwii było zwyczajnie przykro, gdy czasem uchwyciła parę łez w oczach Joanny.
Miłość – powód szczęścia i nieszczęścia na świecie. Tomasz i Joanna byli idealnymi przykładami tego, co miłość robi z ludźmi. Albo inaczej – co robi jej brak.

Oliwia usiadła przed komputerem, oparła łokcie o blat i zanurzyła twarz w dłoniach. Wcale nie podobał jej się pomysł przeprowadzenia wywiadu. Nie po to szła na dziennikarstwo. Wolała pisać felietony, recenzje, ale nie wywiady. Nie lubiła, nie cierpiała, nienawidziła wręcz przeprowadzać wywiadów. Zwłaszcza takich życiowych, kiedy rozmówca opowiadał o swoich doświadczeniach czy przeżyciach.
Westchnęła i sięgnęła ręką do tylniej kieszeni spodni. Wyciągnęła z nich kartkę, na której Tomasz napisał numer telefonu oraz imię i nazwisko dziewczyny, z którą miała przeprowadzić wywiad. Wystukała cyfry i przyłożyła słuchawkę do ucha.
- Tak, słucham? – Cichy głos po drugiej stronie aparatu wcale nie dodał Oliwii otuchy.
- Dzień dobry, mówi Oliwia Zaborowska. Czy rozmawiam z panią Anną?
Choć brzmiała pewnie i profesjonalnie, to w palcach miętosiła ze zdenerwowania zużytą chusteczkę.
- Tak. O co chodzi?
- Dzwonię w sprawie wywiadu… - Oliwii nie dane było skończyć, gdyż rozmówczyni wtrąciła się, dezorientując ją przy tym.
- Rozmawiałam już z panem Tomaszem na ten temat.
- Tak, właśnie… To… Yyy…
- Kiedy mam czas? – Musiała być już dosyć poirytowana, gdyż zabrzmiała bardzo szorstko.
- Tak. – Oliwia westchnęła i w myślach zganiła się za tę wątpliwą elokwencję.
- Możemy się zobaczyć jutro, dajmy na to o siedemnastej. Pasuje pani?
- Oczywiście, a gdzie?
- Proszę przyjść do mnie do domu. Podyktuję pani adres.
Oliwia przepisała dane i po końcowych grzecznościach odłożyła z ulgą słuchawkę.
- To będzie tragedia – mruknęła do siebie. Pozbierała swoje rzeczy do torebki, ubrała się, po czym wyszła z pracy, oczywiście za niemym pozwoleniem Tomasza.

Albo autobus jechał nadzwyczaj szybko, albo to ona była tak zamyślona, że prawie nie zauważyła własnego przystanku. W ostatnim momencie wybiegła z autobusu. Ociągając się weszła do mieszkania i, nie zdejmując kurtki oraz butów, rzuciła się na kanapę. Pozwoliła opaść ręce bezwładnie na podłogę. Wbiła wzrok w sufit i zaczęła poważnie zastanawiać się nad tym, jak to będzie. Wywiad – dla innych bułka z masłem, dla niej prawdziwe piekło. Miała dosyć własnych dylematów i nie potrzebowała wysłuchiwać innych, zazwyczaj z jeszcze większymi problemami. Niestety, mus to mus. Tomasz ją prosił, więc musi to zrobić i to jak najlepiej. Po chwili uświadomiła sobie, że to w sumie dziwne, że szef prosi ją o wykonanie jakiejś pracy. Każdy normalny pracodawca dawno wywaliłby ją na bruk za odmowę. A on nie dość, że do tej pory dawał jej same ulubione przez nią zlecenia, to teraz prosił ją o przeprowadzenie wywiadu. Przez myśl przemknęło jej, że powodem mogą być cieplejsze uczucia w stosunku do niej, jednak szybko porzuciła tę myśl. Wydawało jej się nierealnym, żeby ktoś zakochał się w niej.
- Bzdura – powiedziała z mocą i wstała z kanapy. Zdjęła kurtkę, po czym powiesiła ją na wieszaku. Przy zdejmowaniu butów zachwiała się i musiała oprzeć ręką o szafkę z książkami. Niestety zrobiła to z taką mocą, że kilka z nich spadło na ziemię. Przeklęła pod nosem i schyliła się, żeby je pozbierać. Z jednej z książek wypadło coś jeszcze – zdjęcie. Odwróciła je i popatrzyła prosto w oczy osobie na fotografii.
- Odczep się w końcu ode mnie – powiedziała bardziej do siebie, niż do zdjęcia.


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka