BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-10-13 17:25:11

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Inna...

Ehh... To jest początek. Boję się, że coś poplątałam i w ogóle coś nie wyszło.

Prolog

Majka jechała autobusem, który był jedną wielką ruiną. Ludzie tłoczyli się w przejściu, wszystkie siedzenia były zajęte. Niektórzy spoglądali nerwowo na zegarki, najwidoczniej spieszyli się do pracy. Ktoś głośno kichnął, zarażając przy tym większość pasażerów, którzy mieli rozejść się w świat, żeby zarazić kolejnych ludzi i tak w kółko. Jakaś młoda pani ubrana w biały płaszczyk tupała nerwowo nogą. Wszyscy czegoś chcieli, wszyscy się spieszyli i próbowali na różne sposoby przyspieszyć autobus, a Majka patrzyła na to z przymrużeniem oka. Wiedziała dokładnie, że to nic nie da. Tysiące razy jechała tą linią i nigdy nic nie dawało potupywanie, groźne miny, czy pokrzykiwanie. Za każdym razem autobus się spóźniał. Uśmiechnęła się do siebie i pokręciła głową. Ludzie, czego wy w życiu chcecie? Ja chcę spokoju. Wpatrywała się w krople spływające po szybie. Jedna goniła drugą, tak jak ludzie gonią za pieniędzmi, za szczęściem, za wszystkim, co jest wartościowe, ale czy kiedykolwiek udaje im się mieć to wszystko naraz? Nie, bo los nigdy nie będzie taki łaskawy. Nigdy i dla nikogo. Życie jest trudne, myślała intensywnie Majka. Nie wiedziała, co jej jest, nie potrafiła tego zrozumieć. Niby wszystko było w porządku, ale czuła, że czegoś jej brakuje. Przyjaciół mam. Szczęście jako takie mam. Dobrze się uczę. Z rodzicami i braćmi czasami się dogaduję. O urodzie wspominać nie muszę, bo to oczywista oczywistość. Rodzice mówią, że jestem ładna, a ja i tak wiem swoje. Mam dwójkę przyjaciół. Rafał i Wiktoria. Oboje równo pokręceni. Zresztą, tak jak ja, chociaż Wiktoria jednak jest najbardziej zakręcona. Uśmiechnęła się na wspomnienie o nich. Rozejrzała się. W autobusie panował taki sam ścisk, jak tuż przed chwilą, ale zobaczyła coś, co przypomniało jej, że życie nie jest takie złe. Przypomniało jej się, że istnieje płeć przeciwna i to całkiem, całkiem płeć przeciwna. Ile razy jechała autobusem tyle razy spotykała jego. Wysokiego chłopaka o oczach…Słodkich oczach… Co mnie interesuje kolor, ważne jest to coś. Te iskierki, które tak się skrzą, myślała za każdym razem, gdy go widziała, ale kiedy wychodziła z autobusu już nie pamiętała, jak wygląda. Pamiętała tylko te iskierki. Nigdy nie przywiązywała wagi do jego pełnych ust, nigdy nie patrzyła, jak się ubiera. Patrzyła się na jego oczy. Tylko i wyłącznie. Później potrafiła o nich godzinami mówić, ale nie… Nie o kolorze, o iskierkach.
Powoli podniosła się z siedzenia z zamiarem wyjścia. Ostatni raz spojrzała na chłopaka z iskierkami i wysiadła. Dokoła panował półmrok. Padał deszcz, a wiatr porywał kapelusze z głów. Ktoś biegł chodnikiem. Ktoś wyzywał kogoś, kto go ochlapał. Ktoś próbowała załapać taksówkę. Majka przemierzała świat w różowych okularach. Jak na osiemnastolatkę i osobę, która ma przed sobą maturę, nie wyglądała na zrozpaczoną. Wręcz przeciwnie szła po kałużach z uśmiechem na ustach. Nie przeszkadzał jej deszcz. Nie przeszkadzali jej ludzie. Nie przeszkadzały jej przekleństwa. Nic jej nie obchodziło. Jakaś para też najwidoczniej nie przejmowała się złą pogodą, bo całowała się namiętnie na ławce bez skrępowania. Ludzie są ciekawi. Za ciekawi. Stanowczo.
- Majka! – usłyszała czyjś głos. Obejrzała się z roztargnieniem i zobaczyła, jak wysoki szczupły chłopak biegnie w jej stronę. Jego ciemne włosy zmierzwił wiatr, a na twarzy pojawiły się czerwone rumieńce. Uśmiechał się, ukazując przy tym dołeczki w policzkach. Zatrzymał się zdyszany koło niej, opierając dłonie na kolanach.
- Rafał, co ty tu robisz? – spytała zdziwiona Majka.
- Szedłem do ciebie. Pewnie właśnie wracasz, co? – powiedział kompletnie zmęczony.
- Dobrze wiesz, o której kończę – powiedziała, przyłapując go na kłamstwie. – Pewnie chciałeś pomocy? To, co tym razem? Korki czy zawód miłosny? – spytała, przewidując, że właśnie o jedną z tych rzeczy mu chodzi.
- Właściwie nie chodzi o mnie, a o ciebie – wyjaśnił, a Majka spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- Co?
- O ciebie. Od kilku tygodni chodzisz jakaś dziwna. Nie wiem, co ci jest, ale coś na pewno.
- Nic mi nie…
- Nie zaprzeczaj i lepiej powiedz, o co chodzi. Wiktoria też się martwi – wyjaśnił.
- Nie ma czym. Może jestem trochę ospała, ale to nie ma żadnego znaczenia. Tak już jest, po prostu. Nie wiem, jak ci to wyjaśnić. Czuję się, jakbym była przytłoczona problemami, kiedy nawet tak nie jest. Rozumiesz? Pewnie nie, bo ja sama siebie ostatnio nie rozumiem.
- Próbuje cię zrozumieć. Jesteś jakaś nieobecna.
- Nie martw się. Przejdzie mi – odpowiedziała. – Na pewno kiedyś mi przejdzie.
- Zmieniłaś się – stwierdził Rafał.
- Może to ta pogoda tak na mnie działa. Chodź, bo zaczyna padać – powiedziała i złapała go za rękę, chcąc pociągnąć go ze sobą, ale ten nie ruszył się z miejsca.
- Boję się o ciebie – powiedział nadzwyczaj poważnie, patrząc się w jej oczy.
- Rafał… - jęknęła.
- Znam cię na wylot i coś jest nie tak. Nie wiem co, ale się dowiem – powiedział, uśmiechnął się do niej i pociągnął w stronę domu.
Krople deszczu uderzały o ziemię. Wiatr szarpał drzewami. Chmury pędziły po niebie. Oni też pędzili. Śmiali się i bawili jak małe dzieci, skaczące po kałużach. Woda rozbryzgiwała się na wszystkie strony, moczyła im ubrania i buty. Majka spojrzała na niebo. Pełne ciemnych chmur nie zwiastowało niczego dobrego. Bała się. Bardzo. Nie wiedzieć czemu, czuła, że to nie jest dobry znak. Po chwili zobaczyła, jak niebo przecina biała gruba kreska, a wokół rozchodzi się grzmot.
- Chodź! – wrzasnęła i zaczęła uciekać. Pędziła przez park, nie patrząc na to, co się dzieje. Czuła, że musi uciekać. Nie wiedziała, przed czym i po co, ale biegła dalej. Widziała, jak wybiega z alei parkowych, widziała, jak wbiega na ulicę… Słyszała jeden wielki huk.

- Niech ją ktoś uratuje! – krzyczał ktoś… Ucisk w klatce piersiowej… Czyjś dotyk na jej ręce… Światło przebijające się przez jej powieki… Nagle błysk, oślepiający, ale to nie światło, to coś ze środka. Coś, co płynie z wnętrza… Kolejny błysk. Tym razem przysłowiowe światełko po drugiej stronie… Błysk. Uderzenie gorąca… Błysk i nagła ciemność… Oczy, które nic nie widzą. Uszy, które nic nie słyszą. Ręce, które nic nie czują. Nos niepotrafiący rozpoznać zapachu. Nic. Pustka… Tylko myśli. Tylko to mi pozostało? Tylko? Nie mogę nic zrobić?! Nic! wrzeszczy we własnej duszy… Tik tak, tik tak, tik tak. Czas płynie. Płynie powoli… Pik, pik, pik, pik. Irytujący odgłos… Słuch powraca… Dotyk czyjejś ręki… Czucie powraca… Delikatne światło… Wzrok powraca…
- Żyję? – szepcze po cichu.



No to by było na tyle. To taki początek, a co będzie dalej, tego nawet ja nie wiem. smile

Może trochę ostry początek, ale tak już musiało być. wink

Ostatnio edytowany przez jakcykbumbum (2009-10-13 19:08:45)


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

2009-10-13 17:25:11

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-10-13 18:14:33

markomaniaczka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 1447

Re: Inna...

Ciekawie, ciekawie, nie powiem wink
Jak na razie podchodzę z rezerwą, bo jakoś strasznie mnie nie zachwyciłaś, ale przecież to dopiero początek wink
Pisz dalej, ja, mimo wszystko, chętnie przeczytam smile

Offline

 

#3 2009-10-13 18:44:11

Law
Mroczki Pshemko
Zarejestrowany: 2009-10-06
Posty: 728

Re: Inna...

Czytałam początek - i myślę sobie super takie opowiadania kocham czytać.Jest klimat są emocje.Dochodzę do końca i łup wypadek i myślę sobie, o nie nie znoszę tragicznych wypadków w opowiadaniach.Ale wszystko wybaczę jak w następnych rozdziałach pozostanie ten sam klimacik smile


http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1223 - moje dziecko ukochane big_smile choć z początku potraktowane po macoszemu, ale pamiętajcie im dalej w las tym więcej emocji tongue
Za wszelkie kontynuacje tego "dzieła" proszę winić mel we współpracy z Ajrisz. O! ( i jeszcze Kasia cyferkowa też do tego rękę przyłożyła)
Zapraszam do komentowania.

Offline

 

#4 2009-10-13 18:59:59

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Inna...

Wypadek musiał być, niestety. Sama ich nie lubię w opowiadaniach, często wydają mi się takie niearealistyczne, ale no cóż.
A i mam zamiar utrzymać ten klimat. smile


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#5 2009-10-13 19:05:59

Law
Mroczki Pshemko
Zarejestrowany: 2009-10-06
Posty: 728

Re: Inna...

niearealistyczne, ale no cóż.

O! dokładnie, to jest to co myślę o wypadkach w opowiadaniach! I jeszcze takie przedramatyzowane, ten był tak średnio udramatyzowany, więc masz plusa.


http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1223 - moje dziecko ukochane big_smile choć z początku potraktowane po macoszemu, ale pamiętajcie im dalej w las tym więcej emocji tongue
Za wszelkie kontynuacje tego "dzieła" proszę winić mel we współpracy z Ajrisz. O! ( i jeszcze Kasia cyferkowa też do tego rękę przyłożyła)
Zapraszam do komentowania.

Offline

 

#6 2009-10-13 19:44:27

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Inna...

Gdyby mi nie był potrzebny, to by go w ogóle nie było.
Mam zamiar w następnym rozdziale rozwinąć trochę akcję, ale nie wiem czy mi się uda. No i wprowadzić kolejne postaci.
A i nie myślcie sobie, że to będzie takie smutne, bo ja mam zamiar to utrzymać tak po między. smile


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#7 2009-10-13 19:51:27

Law
Mroczki Pshemko
Zarejestrowany: 2009-10-06
Posty: 728

Re: Inna...

Pośrednie są najlepsze smile I wbrew pozorom najtrudniejsze do napisania, bo cholernie ciężko wyważyć śmiech i łzy.


http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1223 - moje dziecko ukochane big_smile choć z początku potraktowane po macoszemu, ale pamiętajcie im dalej w las tym więcej emocji tongue
Za wszelkie kontynuacje tego "dzieła" proszę winić mel we współpracy z Ajrisz. O! ( i jeszcze Kasia cyferkowa też do tego rękę przyłożyła)
Zapraszam do komentowania.

Offline

 

#8 2009-10-13 20:57:50

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Inna...

To jest świetne. Pisane w takim stylu, w jakim lubię. Końcówka bardo intrygująca. Pisz dalej!

Galaretka


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#9 2009-10-13 21:09:07

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Inna...

Ehh... Znów "ehh...", ale dobra. Tym razem więcej dialogów, mniej opisów, ale też dużo uczuć. Szybko, bo mam czas. smile Nie powstrzymywałam się przed użyciem przekleństw i tak dalej. Oddają emocje xD
Poza tym boję się, że główna bohaterka ma coś ze mnie xD
Chciałam oznajmić, że to opowiadanie nie jest dla tych, którzy nie lubią fantasty.

Rozdział I - Chcę żyć teraźniejszością!

- Majka, co ty wyprawiasz?! Wiesz dobrze, że nie możesz się na razie ruszać z miejsca.
- Mamo, ja już nie potrafię wytrzymać. Ile można leżeć? – jęczała.
- Niedługo będziesz mogła chodzić. Teraz masz odpoczywać. Rafał dzisiaj przyjdzie, więc nie będziesz się nudzić – stwierdziła pani Małgosia.
- Ale to nie to samo, co chodzenie do szkoły. Ja zdaję maturę w tym roku. Muszę do niej chodzić.
- Dasz radę, zawsze byłaś zdolna – powiedziała mama i wyszła.
- Tak mi mów – stwierdziła pesymistycznie Majka, wpatrując się w sufit. Od miesiąca nie chodziła do szkoły i przechodziła intensywną rehabilitację. Powoli jej ręka wracała do stanu sprzed wypadku. Zresztą, nie tylko ona w nim ucierpiała. Majka miała operację głowy, która była najbardziej poszkodowana w wyniku feralnego zdarzenia. Dziewczyna była w śpiączce przez tydzień. Nie pamiętała niczego sprzed wypadku, ani tego, co czuła, gdy „spała”. Po raz kolejny głęboko westchnęła, choć i tak wiedziała, że wzdychanie nic nie da. Jej mama była nieugięta, jeśli chodziło o zdrowie. Każda matka była nieugięta.
Mówiłam już kiedyś, że życie jest trudne? Tak? Nie, życie jest jak papier toaletowy. Do du**. Za trudne. Dla mnie. Za chwile przyjdzie Rafał i zacznie mi robić wykłady, o tym, co ze mną nie tak. Dlaczego jestem taka a nie inna od pewnego czasu, a ja mu powiem, że taka pogoda. No i co? Życie się toczy dalej i trzeba umieć przez nie przejść mimo tego nieszczęsnego papieru toaletowego. Mam dość, myślała Majka. Z zamyślenia wyrwało ją pukanie do drzwi.
- Wejdź Rafał – powiedziała, nawet nie pytając kto to.
- Cześć – usłyszała. – To co? Masz zamiar kiedyś wstać?
- Tak, miałam taki zamiar tydzień temu, teraz to mam tylko marzenia – stwierdziła. – Ale w końcu marzenie to jedna z tych rzeczy, które mogę mieć bez względu na wszystko. – Widać było, że jest poirytowana. Nerwowo poprawiła poduszkę i zaczęła postukiwać palcami o okładkę książki, którą właśnie skończyła czytać.
- Co jest? – spytał wreszcie Rafał.
- Co?! Co?! Nie mogę ruszyć tyłka z tego nieszczęsnego łóżka, bo mi mama nie pozwala. Jestem wściekła jak osa. Przeczytałam chyba wszystkie książki, które mam w domu. Nawrzeszczałam na Filipa i wyśmiałam strój Bartka na randkę. Coś jeszcze?! Aha… Oblałam się zupą, kiedy jadłam. Wszystko gra jak nienastrojona gitara. Jednym słowem. Du**! – wrzasnęła Majka.
- Maja?
- Hmm?
- Weź przestań kopać dołki, bo widzę, że wzięłaś sobie dużą łopatę. Kobieto, prawie zginęłaś w wypadku samochodowym, a teraz się przejmujesz tym, że siedzisz w domu. Weź pomyśl.
- Ty nie wiesz, czy ja coś czułam, kiedy leżałam w śpiączce. Nawet ja nie wiem. Nie wiem, czy to boli.
- I koniecznie chciałabyś się dowiedzieć? – spytał teraz także poirytowany gderaniem Majki Rafał.
- Znaczy…
- Ja ci to mogę zapewnić. Podniosę cię i wyrzucę przez okno. Chcesz?! Tylko wiesz co?! Zastanów się, co będzie czuć twoja rodzina, co będę czuł ja, Wiktoria – powiedział.
- Ale…
- Do jasnej cho***! Nie wiesz, jak się czułem, gdy dzwoniłem po karetkę! Nie wiesz, jak to wyglądało! Nie wiesz, jak mi się ręce trzęsły! Nie wiesz, jak ciężko było mi zadzwonić do twoich rodziców i powiedzieć im, co się stało! Nie wiesz, jak ciężko mi się siedziało przy tobie z wiedzą, że możesz się nigdy nie ob…
- Dość! Nie chcę tego słuchać! – krzyknęła Majka. Zabalowało ją to. Zabolała ją prawda.
- Co?! Prawda kole w oczy?! To weź się przestań nad sobą użalać! – wrzeszczał Rafał, nie patrząc na to, że po twarzy Majki zaczynają płynąc łzy. Zakryła twarz dłońmi.
- Przestań – jęknęła cicho przez łzy. – Przestań! – wrzasnęła wreszcie. – Wiem to. Wiem to, aż za dobrze. Nie chcę dopuścić do siebie tej myśli. Chcę żyć teraźniejszością.
- To dobrze, że wreszcie to do ciebie dotarło. Ktoś musiał ci to powiedzieć, a jak nie ja to…
- …Ty. Zawsze to tym mi wszystko uświadamiałeś. Wiktorii chyba też – powiedziała, ocierając łzy, które nie chciały przestać płynąć.
- Tak, a wydawałoby się, że to wy jesteście te wyedukowane – stwierdził, uśmiechając się i ukazując dołeczki w policzkach. – Czyli co? Przestaniesz się nad sobą użalać?
- Spróbuję – powiedziała cicho.
- To dobrze – powiedział, łapiąc ją za rękę i podnosząc ją. – A jak rączka?
- Już lepiej. Lepiej niż było. Powoli zaczynam pisać. Powoli. Rafał, ja chcę wrócić do szkoły – jęknęła.
- Majka, tak ci do niej spieszno? Przecież nie cierpisz do niej chociaż, poza tym powiedziałaś, że przestaniesz jojczyć – stwierdził. – A jak twoja główka?
- Nie boli.
- Ale ja się o to nie pytam. Jak samopoczucie?
- Tak jak zawsze. Nie wiem, co mi jest. Czuję się przygnieciona do ziemi, ale tak było już przed wypadkiem. Wałkujemy ten temat już tyle czasu.
- Majka, a może ty potrzebujesz…
- Psychologa czy psychiatry? No powiedz.
- Pomocy – stwierdził Rafał.
- Nie, przejdzie mi. Musi – powiedziała ostro Majka, kładąc głowę na poduszce i wpatrując się natarczywie w sufit, który wydawał jej się taki spokojny, bo spokój to to, czego potrzebowała. W tym momencie mogłaby wzrokiem wypalić dziurę. A co będzie jak i ten sufit się na mnie uweźmie i spadnie mi na głowę tak, jak całe moje życie? myślała.
- Tak, pewnie ci przejdzie – stwierdził z powątpiewaniem Rafał.
- Ej, mówię, że mi przejdzie, to mi przejdzie. Daj mi kubek. Stoi na stoliku – powiedziała, wskazując ręką właściwy kierunek. Przyjaciel sięgnął po napój i powoli podał go Majce. W momencie zetknięcia się ich dłoni poczuła, że widzi oślepiający błysk i jakiś zamazany obraz. Zdążyła zobaczyć tylko, że obraz powoli biegnie do przodu. Stolik… Kubek… Ziemia... Potrząsnęła nerwowo głową. Patrzyła zdezorientowana na ich ręce, na kubek, a w myślach miała tajemniczy obraz. Jeszcze raz nerwowo potrząsnęła głową, ale to nic nie dało.
- Co jest?
- Nic, nic. Coś mi się wydawało – powiedziała, jednocześnie podnosząc napój do ust. Napiła się i podała naczynie Rafałowi. Ten odwrócił się z zamiarem postawienia kubka na stoliku. Tak się nie stało.
- Cho***! – wyrwało się Majce.
- Sorry, sorry. Już wycieram tę plamę – powiedział Rafał, przyglądając jej się ze zdziwieniem.
- Nie, to nie o to chodzi – powiedziała zszokowana, przypominając sobie obraz, który niedawno pojawił się w jej głowie.
- A o co? – padło pytanie.

Ostatnio edytowany przez jakcykbumbum (2009-11-11 17:56:27)


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#10 2009-10-13 21:33:52

Law
Mroczki Pshemko
Zarejestrowany: 2009-10-06
Posty: 728

Re: Inna...

Oficjalnie stwierdzam, że Majka to histeryczna pierdoła big_smile A ciężko jest o takiej pisać, więc Cię podziwiam tongue


http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1223 - moje dziecko ukochane big_smile choć z początku potraktowane po macoszemu, ale pamiętajcie im dalej w las tym więcej emocji tongue
Za wszelkie kontynuacje tego "dzieła" proszę winić mel we współpracy z Ajrisz. O! ( i jeszcze Kasia cyferkowa też do tego rękę przyłożyła)
Zapraszam do komentowania.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka