BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-10-23 16:40:31

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Nabazgroliłam to coś chyba w kwietniu tego roku, że tak powiem. Na konkurs, w którym kazali przerobić baśń na coś współcześniejszego. Błędów nie poprawię, żebyście się mogli im przyjrzeć bardzo dokładnie. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy z napisaniem tego... To jest... Jak to teraz czytam to się śmieję, ale nie z tego, że tam jest coś śmiesznego, tylko ze wszystkiego: z pomysłu, z zapisu, w ogóle z mojego języka.
Widzę zmianę jaka zaszła w moim pisaniu, bo to to już było okropieństwo. Co nie znaczy, że teraz piszę dobrze. Wiem tylko, że lepiej. smile

Ogólnie rzecz biorąc, dzięki Ann xD i wam za wytykanie wszystkiego.

Pośmiejecie się trochę xD

Brzydkie kaczątko w naszym świecie

Wiktoria biegła do szkoły. No cóż, znów spóźniła się na autobus albo inaczej po prostu nie wpuścili jej do autokaru. Nic nie może na to poradzić, że cały czas się z niej wyśmiewają. Dobrze wie jak wygląda. Nosi okulary i do tego o takich okropnych, okrągłych oprawkach. Jest delikatnie mówiąc „przy kości”. Jedyną jej zaletą jest to, że dobrze się uczy, choć na zajęciach z WF-u nie radzi sobie najlepiej.
Do klasy wpadła od razu po dzwonku, ale nauczyciel już tam był, co wystarczyło do kolejnej uwagi w dzienniku.
- O, czyżby nasza najgrubsza, najlepsza uczennica znów zapomniała nastawić budzik?- padł komentarz od „przyjaciela”.
- Nie, to tylko brak pomocy od… ciebie, Mateusz. No, bo, po co zawołać, aby zatrzymano autobus, kiedy ktoś za nim biegnie. – stwierdziła z sarkazmem.
Cały dzień minął na uwagach o jej okularach i spóźnieniach, ale nie dziwiła się temu, bo tak było zawsze. Nigdy też nie brała do siebie tych zaczepek. Miała nadzieję, że kiedyś nadejdzie chwila, w której wszyscy odwołają to, co o niej mówili. Jest koniec semestru, więc przed nią dwa tygodnie ferii.
Następnego dnia wstała wcześniej, żeby kolejny raz się nie spóźnić. Zjadła śniadanie, ubrała się i szybko pobiegła na przystanek, chociaż mieszkała od niego 100 metrów i miała dwadzieścia minut do przyjazdu szkolnego autobusu. Kiedy przyjechał, spokojnie do niego wsiadła. Usiadła na początku. Nie chciała mieć styczności ze swoja klasą.
    Weszła do szkoły, a jej uwagę przykuło zdjęcie powieszone na tablicy ogłoszeń. Przedstawiało ją jak jadła spaghetti w restauracji z mamą jakiś tydzień temu. Akurat ubrudziła się sosem. Zdjęcie było zrobione z przybliżeniem, co pogarszało sytuację. Wyglądało to o wiele gorzej niż było naprawdę. Najgorszy był jednak napis „Szukam trenera i kosmetyczki, a i nauczyciela dobrych manier. Proszę o kontakt pod numerem: 0321022020.”. Wiktoria była bliska płaczu. Nie dość, że nią na co dzień pomiatają, to jeszcze ośmieszają przed wszystkimi. Wypadła ze szkoły z prędkością światła. Nie wiedziała, dokąd idzie, ale przez cały czas płakała. Ludzie się na nią gapili, lecz była do tego przyzwyczajona i nie zwracała na to większej uwagi. Nie zorientowała się, kiedy weszła do mamy do pracy i się jej wyżaliła.
W końcu padło najgorsze – Chcę zmienić szkołę. – nie wytrzymała. - znów się rozpłakała.
- Ale dziecko, co ty wygadujesz. Po czymś takim? Nic takiego się nie stało. – mama była jak zwykle przeciwna jej pomysłom. Wiktoria nigdy nie mogła na nią liczyć, ale tym razem musiała wywalczyć tę zmianę.
- Mamo, ja nie mogę tam więcej pójść. Ty tego nie rozumiesz. Jeśli się nie zgodzisz zadzwonię do taty, a on na pewno będzie chciał, żebym z nim zamieszkała. – wykorzystała z premedytacją, to że jej rodzice się rozwiedli, gdy była mała.
- Dobrze, już dobrze możesz zmienić szkołę. Zadzwonię do dyrektora i powiem mu, że zmieniasz szkołę, choć to głupota w trzeciej klasie gimnazjum. Co mam mu powiedzieć, gdy spyta o powód?
- Oj, wymyślisz coś. Ja muszę zacząć szukać nowej, jeśli chcę zacząć od razu po feriach.

Wiktoria zmieniła szkołę, ale atmosfera w niej była taka sama jak w poprzedniej. Poznała jednak Kingę, która nie była uprzedzona do niej tak jak inni. Co prawda była bardzo ładna, ale nie brała tego pod uwagę, bo ważniejsze dla niej były uczucia i myśli innych. Wiktoria zawsze mogła z nią porozmawiać o swoich problemach.
- To nie jest takie łatwe, kiedy wszyscy się z Ciebie śmieją, a Ty nie możesz nic na to poradzić – powiedziała, gdy siedziały razem podczas przerwy na stołówce.
- Nie masz się czym martwić. Oni kiedyś zmądrzeją i wtedy będą Cię przepraszać. – pocieszała ją zawsze Kinga.
- Tak, ale ja sama sobie się nie podobam. No zobacz, jak ja wyglądam. – pokazała na siebie Wiktoria.
- Ale Wiki, najważniejsze jest to, co masz w środku, a nie na zewnątrz. Jesteś miłą i mądrą dziewczyną, a że inni tego nie widzą to już ich strata. – stwierdziła stanowczo Kinga.
Sama nie raz cierpiała za to, że przyjaźni się z Wiktorią, ale nie przeszkadzało jej to.
Wiktoria jednak nie chciała, żeby się z niej śmiano. W jej głowie zaczęły pojawiać się myśli o diecie i ćwiczeniach. Była ona do nich coraz bardziej przekonana. Chciała zmienić swój wygląd, bo nienawidziła tego jak inni nią pomiatają. Miała zamiar zmienić swojej życie, chociaż wiedziała, że takie uleganie presji innych nie jest dobrą rzeczą. W końcu zwierzyła się Kindze ze swojego pomysłu i razem postanowiły, że będą ćwiczyć. Wiktoria po to, by schudnąć, Kinga by pomóc koleżance. W przerwach uczyły się do egzaminów końcowych.
    Na początku nie było widać żadnej poprawy, ale już po miesiącu Wiktoria wyglądała inaczej i była bardzo z tej zmiany zadowolona. Nie miała zamiaru wszystkiego od razu zmieniać, nie chciała, żeby było widać, że chudnie, bo wszyscy by się z tego nabijali. Dlatego rozłożyły to w czasie i najgorsze przygotowały na wakacje. Musiały jednak napisać jeszcze sprawdzian gimnazjalny, co przyniosło kolejne stresy.
- Co będzie jak nie zdam? Ja wiem, że za mało się uczyłam. – Wiktoria zawsze była bardzo ambitna i pokazywała to na każdym kroku. – Ty na pewno zdasz, a ja tak bardzo chcę iść z Tobą do tego liceum.
Planowały, że będą się dalej razem uczyć, a Wiktoria była z tego faktu bardzo zadowolona.
- Na pewno zdasz. Zawsze masz piątki, więc jak miałabyś nie zdać? – to Kinga pełniła w tej przyjaźni rolę pocieszyciela.
- Zawsze mi się może noga powinąć. – stwierdziła pesymistycznie Wiktoria.
- Ja nie wiem, co Ci oni w tamtej szkole zrobili, że Ty nigdy w siebie nie wierzysz. Prądem Cię porazili czy co? Dziewczyno uspokój się i weź się wreszcie w garść, bo jak się będziesz tak nad sobą użalać, to nie widzę dla Ciebie żadnej przyszłości.
- No i widzisz, sama tak mówisz, więc mam rację i nie zdam. – mówiła już przez łzy Wiktoria.
- Albo się uspokoisz, albo stąd idę! – krzyknęła Kinga, jednocześnie potrząsnęła mocno koleżanką, aby ta przestała się wreszcie mazać. Cieszyła się jednak, że siedzą u niej w pokoju, bo gdyby ludzie zobaczyli ją w tym stanie, nie wiedziałaby, co z nią zrobić. Groźba wyjścia najwidoczniej zadziałała, bo Wiktoria przestała płakać.
- Ty masz zachwiane poczucie własnej wartości. – stwierdziła Kinga.
- Też mi się tak wydaje. – uśmiechnęła się smutno.

Nadeszły dni sprawdzianów, ale Wiktoria nie miała już zamiaru pokazywać swoich słabości. Uczyła się zawzięcie i wiedziała, że sprawdziany poszły jej dobrze. Kinga też była zadowolona. Najbardziej cieszyła się, że udało jej się jakoś napisać chemię, z której nigdy nie była za dobra.
Wyniki przyszły prawie dwa miesiące później i kiedy je zobaczyły, stwierdziły, że raczej uda im się dostać do wymarzonego liceum.
Zaraz po wynikach nadeszło zakończenie roku szkolnego, a po nim intensywne ćwiczenia. Sprawdziły też listę osób przyjętych do szkoły i utwierdziły się w tym, że ich przyjaźń na pewno przetrwa.
Na pierwszy miesiąc wakacji zaplanowały sobie biegi po parku miejskim w ciągu tygodnia i wycieczki rowerowe za miasto w weekendy. Wiktoria była bardzo zadowolona ze swoich postępów i nie zamierzała się poddawać w połowie drogi do sukcesu.
- Wiesz co, cieszę się, że zmieniłam szkołę, – powiedziała do mamy. – bo gdyby nie to, nie poznałabym Kingi i nie zmieniłabym swojego trybu życia.
- Ja też widzę, że dobrze to na Ciebie wpłynęło i jestem zła na siebie, że nie chciałam Ci pozwolić na zmianę gimnazjum. Ale muszę Ci powiedzieć, że szantaż Ci się udał. – powiedziała mama wesoło. W głębi ducha cieszyła się, że jej córka się zmienia i już więcej nie będą się z niej wyśmiewać.
Drugi miesiąc dziewczyny poświęciły ćwiczeniom na siłowni. Znalazły nawet osobistego trenera, który mówił im, co mają robić, żeby ich ćwiczenia przyniosły efekty.
- Pan Robert to jednak jest fajny. Na początku myślałam, że się z nas śmieje, ale teraz widzę, że jego rady wcale nie są głupie. Zresztą gdyby nie to, dałybyśmy mu popalić, co nie Kinga? – Wiktoria uśmiechnęła się szelmowsko do przyjaciółki.
- Gdyby się śmiał, miałby przechlapane. Bo my ze wszystkim damy sobie radę, Wiki. – widziała, że jej koleżanka zaczęła się cieszyć życiem i bardzo była z tego zadowolona, bo Wiktoria zawsze na to zasługiwała. Musiały jednak skończyć to, co zaczęły. Ostatnim punktem planu miała być szkolna dyskoteka, na której nowa Wiktoria miała się wszystkim zaprezentować.
- Musimy tam pójść. Trzeba jednak zadbać o dodatki. – mówiła rzeczowym tonem Kinga. – Nie chcę Cię urazić, ale albo zmienisz okulary, albo przerzucasz się na soczewki. Musimy Ci też znaleźć odpowiedni strój. Tym ja się zajmę, ty namów mamę na wizytę u optyka.
- Dobra, postaram się, ale ja nie chcę zmieniać okularów. Te mam odkąd tylko pamiętam i przyzwyczaiłam się do nich.
- Nie chcę słyszeć sprzeciwu. - ostrzegła Kinga i na tym się skończyło.

Wiktoria dzwoniła do drzwi domu Kingi.
- Już schodzę, czekaj chwilę.
- OK! Nie spiesz się. – krzyknęła w odpowiedzi.
- Cześć, wejdź. – otworzyła drzwi. – No, co ja widzę. Nowe okulary, nowy wygląd. Super wyglądasz. Idealnie pasują. O wiele, wiele lepiej niż tamte stare. – pochwaliła Kinga.
- Jednak bardzo cieszę się z tego zakupu. Miałaś… - przerwała w połowie zdania, bo zobaczyła, co Kinga szykuje jej na dzisiejszą dyskotekę. – CO TO JEST?!- krzyknęła
- No twoja sukienka na wieczór – pokazała ją w całości. Była biała i sięgała do kolan, miała cieniutkie ramiączka, a po bokach ciągnęły się srebrzyste paseczki.
- I myślisz, że ja się w nią ubiorę?- parsknęła śmiechem. – Zdziwisz się, jeśli ja TO założę. Nie ma mowy.
- A właśnie, że to założysz. Jak do tej pory, to ja zawsze miałam racje. – stwierdziła – A poza tym to jest ukoronowanie twojej ciężkiej pracy.
- Ale… - zaczęła Wiktoria
-Nie ma żadnego ale. Zakładaj. Tu są buty. – wskazała na białe szpilki z białymi kwiatuszkami. – Wiesz gdzie jest łazienka. – na tym skończyły rozmowę.
Kiedy wieczorem wychodziły, obie obejrzały się w lustrze. Kinga miała na sobie czarną spódnicę z czerwonymi kwiatami, a do tego czerwoną bluzkę i czerwone buty. Wiktoria założyła do swojego stroju jeszcze fioletowe bolerko. Nie mogła uwierzyć, kto stoi przed lustrem, kiedy zobaczyła swoje odbicie.
Na dyskotekę zawiozła je mama Kingi. Kiedy weszły na salę, Wiktoria stanęła jak wryta. Przy barze zobaczyła Mateusza – „dobrego kolegę” ze starej szkoły, który kupował sok.
- Ja tam nie idę. Nie ma mowy. – zaparła się nogami.
- I znowu. Jaka Ty jesteś uparta. Co ja mam z Tobą zrobić? Co się znów stało?
- Tam stoi Mateusz, ten chłopak, o którym Ci opowiadałam. – wyjaśniła.
- Tym bardziej tam idziemy. Niech wie, co stracił. – powiedziała i popchnęła ją w kierunku baru. Kinga wiedziała, że Wiktoria na pewno zrobi wrażenie na innych, bo jest całkowicie niepodobna do dawnej siebie. Zamówiły pizzę i dwie cole. Nagle podszedł ktoś do nich od tyłu.
- Sorry, ale wydaje mi się, że skądś się znamy. – to był Mateusz. Kinga posłała Wiktorii ostrzegawcze spojrzenie.
- Nie, ja Cię nie znam. – Wiktoria pomyślała, że może trochę za ostro zaczęła.
- Na pewno? Mnie się wydaje, że jednak tak. Jak masz na imię? – spytał.
- W… - urwała – Weronika.
- Nie, nie znam żadnej Weroniki. Kiedyś znałem Wiktorię, ale zmieniła szkołę i chodzi do Jana Pawła*.  Na marginesie, strasznie gruba. – Wiktoria miała zamiar go trzepnąć, ale poczuła szturchnięcie Kingi.
- O, ja też tam chodzę. – opanowała się.
- O, to może ją znasz? Taka gruba i nosi takie okrągłe okulary. – Wiktoria westchnęła. Nie miała zamiaru stracić nad sobą panowania.
- Znam. Bardzo fajna dziewczyna. Wszyscy bardzo ją polubili.
- No co ty? – zrobił wielkie oczy.
- Wiesz co, musimy już lecieć, nie mamy za dużo czasu. – teraz ona szturchnęła dyskretnie Kingę, aby ta jej pomogła. Ta zrobiła pytającą minę, ale się odezwała – Tak, tak spieszy nam się.
- Ej, a może się jeszcze spotkamy? – spytał błagająco Mateusz. Zrobiły na nim duże wrażenie.
- Nie! Wiesz, nie spotkamy się, - Wiktorii puściły nerwy. - bo jesteś najgorszym chłopakiem, jakiego kiedykolwiek poznałam. I wiesz, coś Ci powiem,  Mateusz… – chciał jej przerwać, ale nie dała mu dojść do słowa, najwyraźniej był zdziwiony, tym skąd zna jego imię. – Tak znam Cię. Ty też mnie znasz, bo chodziłeś ze mną do klasy. Mam na imię Wiktoria, nie Weronika.
- Ale…ale jak ty, co się stało? – stał zszokowany.
- No cóż, nie dałam się takim draniom jak Ty i poznałam Kingę. Teraz wiesz, że nie należy patrzeć na wygląd, bo on zawsze może się zmienić. – stwierdziła Wiktoria i razem z Kingą wyszły z dyskoteki.
- Cieszę się, że Cię poznałam, bo gdyby nie Ty, nigdy nie odważyłabym się na to, aby do niego podejść i go ochrzanić.
- Teraz wiesz, że nie wszyscy ludzie są takimi osłami jak tamten tam.
- Wiedziałam to już od razu, gdy Cię poznałam. – uśmiechnęła się do niej. –  Co z pizzą i sokiem? A zresztą to nie jest najważniejsze, co nie? – jeszcze raz posłała jej uśmiech.
„Brzydkie kaczątko” zmieniło się w przebojowego łabędzia.

*fikcyjna nazwa szkoły.

Ostatnio edytowany przez jakcykbumbum (2009-10-23 16:55:42)


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

2009-10-23 16:40:31

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-10-23 16:42:23

ulomarkoholiczka
Kochanka Marka
Od: Jeżewo\Zawidz
Zarejestrowany: 2009-08-09
Posty: 4737
Serwis

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

świetne jak zwykle!!!


Najpiękniejsze są lasy mieszane...
Czułam się bardzo samotna, a jednocześnie zadowolona z samotności...
Nigdy nie ufaj mężczyźnie. To cukierek moczony w truciźnie...
Najbardziej cię kocham, kiedy jesteś w głowie...

Offline

 

#3 2009-10-23 16:56:26

KatG
Znawca Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-10-02
Posty: 532

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Jakcykuś, Ty to do czego się dotkniesz, zamieniasz w złoto tongue
Super big_smile


http://img197.imageshack.us/img197/4050/74065448.jpg
Aleeeeks... heart
Piszem po Polskjiemu. Szanujem sasady Polskjiej ortografi, gramatyki i interpónkcji.

Offline

 

#4 2009-10-23 16:59:35

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Tak, tak do mnie mówcie, a ja wam i tak nie uwierzę, bo stwierdzam obiektywnie, że to jest dno, bardzo głębokie dno. Jeśli dobrnęłyście do końca to musiałyście się nieźle namęczyć wink


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#5 2009-10-23 17:16:58

kasia120888
Ma duże Wi
Od: Trzebiatów/Szczecin
Zarejestrowany: 2009-03-09
Posty: 11739

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Świetne! Serio świetne! big_smile
I wcale się nie zmęczyłam tongue


Paletą barw pomalowałeś mój świat!
I dotknąłem gwiazd, tych odległych tak!
Teraz jesteś tu, tak bliskooooo mnie! big_smilebig_smilebig_smile heart

Offline

 

#6 2009-10-23 21:06:25

Selly
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 2163

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Cykuś, przesadzasz jak zwykle zresztą tongue


Jestem pogrążona w rozpaczy. Jestem na najczarniejszym dnie najczarniejszego oceanu. Boże, chyba się upiję!
Jakcykuś - moja przerażająca siostrzyczka tongue

Offline

 

#7 2009-10-24 08:43:43

Mionnka
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-10-03
Posty: 103

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Cud miód i orzeszki ;]


Dość dawno mnie tu nie było postanawiam to zmienić wink

Offline

 

#8 2009-10-27 22:47:45

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

A dzisiaj, losowo, wypadło na Ciebie wink

an666

jakcykbumbum napisał:

Ogólnie rzecz biorąc, dzięki Ann xD

Cieszę się, że mogłam się na coś przydać smile

jakcykbumbum napisał:

Wiktoria biegła do szkoły. No cóż, znów spóźniła się na autobus albo inaczej po prostu nie wpuścili jej do autokaru. Nic nie może na to poradzić, że cały czas się z niej wyśmiewają.

W tych zdaniach widzę jedno... Mieszasz czasy XD
Nic nie mogła poradzić na to, że cały czas się z niej wyśmiewali.

jakcykbumbum napisał:

Dobrze wie jak wygląda. Nosi okulary i do tego o takich okropnych, okrągłych oprawkach. Jest delikatnie mówiąc „przy kości”. Jedyną jej zaletą jest to, że dobrze się uczy, choć na zajęciach z WF-u nie radzi sobie najlepiej.

Wszystko powinno być w czasie przeszłym.
Dobrze wiedziała, jak wygląda. Nosiła okulary o okropnych, okrągłych oprawkach. Delikatnie mówiąc, była "przy kości". Jej jedyną zaletą było to, że dobrze się uczyła, choć na zajęciach z WF-u nie radziła sobie najlepiej.

jakcykbumbum napisał:

Jest koniec semestru, więc przed nią dwa tygodnie ferii.

Był koniec semestru

jakcykbumbum napisał:

100 metrów i miała dwadzieścia minut

brak konsekwencji - liczebniki wszystkie słownie wink

jakcykbumbum napisał:

Przedstawiało ją jak jadła spaghetti w restauracji z mamą jakiś tydzień temu.

Przedstawiało ją, jak jadła spaghetti w restauracji jakiś tydzień wcześniej.

jakcykbumbum napisał:

„Szukam trenera i kosmetyczki, a i nauczyciela dobrych manier. Proszę o kontakt pod numerem: 0321022020.”.

Szukam trenera, kosmetyczki i nauczyciela

jakcykbumbum napisał:

Nie dość, że nią na co dzień pomiatają, to jeszcze ośmieszają przed wszystkimi.

Nie dość, ze pomiatano nią na co dzień, to jeszcze ośmieszono ją przed wszystkimi.

jakcykbumbum napisał:

– Chcę zmienić szkołę. – nie wytrzymała. - znów się rozpłakała.

- Chcę zmienić szkołę. - Nie wytrzymała i znów się rozpłakała.

jakcykbumbum napisał:

- Ale dziecko, co ty wygadujesz.

IMO tu znak zapytania powinien być

jakcykbumbum napisał:

Po czymś takim? Nic takiego się nie stało. – mama była jak zwykle przeciwna jej pomysłom.

Mama

jakcykbumbum napisał:

Jeśli się nie zgodzisz zadzwonię do taty, a on na pewno będzie chciał, żebym z nim zamieszkała. – wykorzystała z premedytacją, to że jej rodzice się rozwiedli, gdy była mała.

Jeśli się nie zgodzisz, zadzwonię do taty, a on na pewno będzie chciał, żebym z nim zamieszkała. - Z premedytacją wykorzystała to, że jej rodzicie się rozwiedli, gdy była mała.

jakcykbumbum napisał:

- Dobrze, już dobrze możesz zmienić szkołę.

Dobrze, już dobrze. Możesz zmienić szkołę.

jakcykbumbum napisał:

- To nie jest takie łatwe, kiedy wszyscy się z Ciebie śmieją, a Ty nie możesz nic na to poradzić – powiedziała, gdy siedziały razem podczas przerwy na stołówce.

ciebie / ty

jakcykbumbum napisał:

- Nie masz się czym martwić. Oni kiedyś zmądrzeją i wtedy będą Cię przepraszać. – pocieszała ją zawsze Kinga.

cię przepraszać - pocieszała ją Kinga.

jakcykbumbum napisał:

- Tak, ale ja sama sobie się nie podobam. No zobacz, jak ja wyglądam. – pokazała na siebie Wiktoria.

wyglądam. - Wiktoria pokazała na siebie.

jakcykbumbum napisał:

a że inni tego nie widzą to już ich strata. – stwierdziła stanowczo Kinga.

a że inni tego nie widza, to już ich strata - stwierdziła stanowczo Kinga.

jakcykbumbum napisał:

- Co będzie jak nie zdam?

Co będzie, jeśli nie zdam?

jakcykbumbum napisał:

Ty na pewno zdasz, a ja tak bardzo chcę iść z Tobą do tego liceum.

tobą

jakcykbumbum napisał:

Zawsze masz piątki, więc jak miałabyś nie zdać? – to Kinga pełniła w tej przyjaźni rolę pocieszyciela.

zdać? - Kinga
swoją drogą, czy egzamin gimnazjalny można oblać? XD

jakcykbumbum napisał:

- Zawsze mi się może noga powinąć. – stwierdziła pesymistycznie Wiktoria.

powinąć - stwierdziła

jakcykbumbum napisał:

- Ja nie wiem, co Ci oni w tamtej szkole zrobili, że Ty nigdy w siebie nie wierzysz. Prądem Cię porazili czy co?

ci / ty / cię

jakcykbumbum napisał:

Dziewczyno uspokój się i weź się wreszcie w garść, bo jak się będziesz tak nad sobą użalać, to nie widzę dla Ciebie żadnej przyszłości.

ciebie

jakcykbumbum napisał:

- No i widzisz, sama tak mówisz, więc mam rację i nie zdam. – mówiła już przez łzy Wiktoria.

zdam - mówiła

jakcykbumbum napisał:

- Ty masz zachwiane poczucie własnej wartości. – stwierdziła Kinga.

wartości - stwierdziła

jakcykbumbum napisał:

- Też mi się tak wydaje. – uśmiechnęła się smutno.

Uśmiechnęła

jakcykbumbum napisał:

- Wiesz co, cieszę się, że zmieniłam szkołę, – powiedziała do mamy.

niepotrzebna kropka

jakcykbumbum napisał:

- Ja też widzę, że dobrze to na Ciebie wpłynęło i jestem zła na siebie, że nie chciałam Ci pozwolić na zmianę gimnazjum. Ale muszę Ci powiedzieć, że szantaż Ci się udał. – powiedziała mama wesoło.

ciebie / ci
udał - powiedziała

jakcykbumbum napisał:

Bo my ze wszystkim damy sobie radę, Wiki. – widziała, że jej koleżanka zaczęła się cieszyć życiem i bardzo była z tego zadowolona, bo Wiktoria zawsze na to zasługiwała.

Widziała

jakcykbumbum napisał:

Ostatnim punktem planu miała być szkolna dyskoteka,

Szkolna dyskoteka w wakacje?

jakcykbumbum napisał:

Trzeba jednak zadbać o dodatki. – mówiła rzeczowym tonem Kinga.

dodatki - mówiła

jakcykbumbum napisał:

– Nie chcę Cię urazić, ale albo zmienisz okulary, albo przerzucasz się na soczewki. Musimy Ci też znaleźć odpowiedni strój.

cię / ci
ale to przecież już wiesz wink

jakcykbumbum napisał:

Te mam odkąd tylko pamiętam i przyzwyczaiłam się do nich.

Te mam, odkąd tylko pamiętam

jakcykbumbum napisał:

- Nie chcę słyszeć sprzeciwu. - ostrzegła Kinga i na tym się skończyło.

sprzeciwu - ostrzegła

jakcykbumbum napisał:

Wiktoria dzwoniła do drzwi domu Kingi.

zadzwoniła

jakcykbumbum napisał:

- OK! Nie spiesz się. – krzyknęła w odpowiedzi.

się - krzyknęła

jakcykbumbum napisał:

- Cześć, wejdź. – otworzyła drzwi. – No, co ja widzę. Nowe okulary, nowy wygląd. Super wyglądasz. Idealnie pasują. O wiele, wiele lepiej niż tamte stare. – pochwaliła Kinga.

wejdź. - Otworzyła
stare - pochwaliła

jakcykbumbum napisał:

Jak do tej pory, to ja zawsze miałam racje. – stwierdziła

rację - stwierdziła.

jakcykbumbum napisał:

Tu są buty. – wskazała na białe szpilki z białymi kwiatuszkami. – Wiesz gdzie jest łazienka. – na tym skończyły rozmowę.

Wskazała
Na tym

jakcykbumbum napisał:

Nie ma mowy. – zaparła się nogami.

Zaparła

jakcykbumbum napisał:

Jaka Ty jesteś uparta. Co ja mam z Tobą zrobić? Co się znów stało?

ty
tobą

jakcykbumbum napisał:

- Tam stoi Mateusz, ten chłopak, o którym Ci opowiadałam. – wyjaśniła.

ci opowiadałam - wyjaśniła.

jakcykbumbum napisał:

Niech wie, co stracił. – powiedziała i popchnęła ją w kierunku baru.

stracił - powiedziała

jakcykbumbum napisał:

- Sorry, ale wydaje mi się, że skądś się znamy. – to był Mateusz.

To był

jakcykbumbum napisał:

- Nie, ja Cię nie znam.

cię

jakcykbumbum napisał:

– teraz ona szturchnęła dyskretnie Kingę, aby ta jej pomogła.

Teraz

jakcykbumbum napisał:

- Nie! Wiesz, nie spotkamy się, - Wiktorii puściły nerwy.

bez kropki tu

jakcykbumbum napisał:

I wiesz, coś Ci powiem,  Mateusz… – chciał jej przerwać, ale nie dała mu dojść do słowa, najwyraźniej był zdziwiony, tym skąd zna jego imię.

ci
Chciał
był zdziwiony tym, skąd

jakcykbumbum napisał:

– Tak znam Cię.

cię

jakcykbumbum napisał:

- Ale…ale jak ty, co się stało? – stał zszokowany.

Stał

jakcykbumbum napisał:

- No cóż, nie dałam się takim draniom jak Ty i poznałam Kingę.

ty

jakcykbumbum napisał:

Teraz wiesz, że nie należy patrzeć na wygląd, bo on zawsze może się zmienić. – stwierdziła Wiktoria i razem z Kingą wyszły z dyskoteki.

zmienić - stwierdziła

jakcykbumbum napisał:

- Cieszę się, że Cię poznałam, bo gdyby nie Ty, nigdy nie odważyłabym się na to, aby do niego podejść i go ochrzanić.

cię
ty

jakcykbumbum napisał:

- Wiedziałam to już od razu, gdy Cię poznałam. – uśmiechnęła się do niej.

cię poznałam. - Uśmiechnęła

jakcykbumbum napisał:

A zresztą to nie jest najważniejsze, co nie? – jeszcze raz posłała jej uśmiech.

Jeszcze raz


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#9 2009-10-28 23:51:30

Ajrisz
Gwiazda FaktUli
Od: PPTH
Zarejestrowany: 2009-10-01
Posty: 14893

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

jakcykbumbum napisał:

Tak, tak do mnie mówcie, a ja wam i tak nie uwierzę, bo stwierdzam obiektywnie, że to jest dno, bardzo głębokie dno. Jeśli dobrnęłyście do końca to musiałyście się nieźle namęczyć wink

Cykuń dostanie w ten piękny łebek, jeżeli nie przestanie gadać takich głupot. big_smile Przysięgam.
Bardzo mi się podobało! Oddawaj Mistrzu talent i wszystko inne też. lol3
Speszial dla Ciebie nie poszłam jeszcze spać i nie żałuję.
heart XD


So I open my door to my enemies
And I ask could we wipe the slate clean
But they tell me to please go fuck myself
You know you just can't win…

Offline

 

#10 2009-10-29 06:38:18

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Co Cykuś napi... Nabazgrolił na początku swej twórczości...

Cykuś, powiedzmy tak. To nie jest dno (ani kupa), to jest bardzo sympatyczne. I pomysł bardzo fajny. Tylko chwilami styl leży wink


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka