BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-11-02 20:18:48

aleks_strusiek
Owocuje miłością
Od: Wa-Wa
Zarejestrowany: 2009-05-26
Posty: 8087

Re: Miniaturki...

Galaretka napisał:

Podoba mi się, chociaż poprzednia miniaturka była lepsza - takie jest, oczywiście, moje zdanie, które nie liczy się za bardzo na tym forum xD

Jak to twoje zdanie się nie liczy? dla mnie bardzo wink
Pozdrawiam.


Klikam, więc jestem Rodzice: Strychnine i Bob, Siostry: Cykuś, Beja i Wkręętka (bliźniaczka) i duchowe siostry Monsz JaśkÓ i curcie: misiol, Asiol, mlawer i Kitty smile | storczyk heart
strus

Offline

 

2009-11-02 20:18:48

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-11-04 14:26:38

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki...

Zdanie wszystkich liczy się na tym forum, no, może oprócz jednej osoby, która stwierdziła, że jesteśmy gópi, a jej temat jest przyklejony (był?).
Miniaturka cudowna. Chociaż krótka. I Piotr, którego nie cierpię od jakiegoś czasu... Ale ok.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#23 2009-11-10 20:16:32

bea1809
Drugie oczy Uli
Od: Częstochowa
Zarejestrowany: 2009-04-03
Posty: 245

Re: Miniaturki...

No i tak powstała kolejna miniaturka... Mam nadzieję, że Was nie zanudzam. Ja wiem, że to nic takiego, w porównaniu z innymi autorkami na tym forum... Życzę miłego czytania.

Miniaturka a’la Sortilegio cz.1

    Był ciepły, słoneczny dzień. Ula zawsze uwielbiała te letnie popołudnia. Jeszcze, gdy była mała, mama często zabierała ją na spacery po okolicy. Opowiadała jej wtedy różne anegdoty, legendy. Dziewczyna zawsze lubiła ich słuchać. Obie były do siebie bardzo podobne. Historia lubi się powtarzać, również Ula, opowiadała bajki swoim dzieciom, gdy były małe. Jednak teraz już dorosły i niedługo założą swoje rodziny. A ona jest od wielu lat szczęśliwą matką i żoną. Jej permanentną miłością odkąd tylko pamięta był Marek. W wielu życiowych aspektach okazał się idealny.
    W końcu zdecydowała się opowiedzieć swoim dzieciom historię, która bardzo szybko zmieniła jej życie w koszmar. Jednak równie szybko stała się najszczęśliwszą osobą na świecie. Poprosiła Madzię i Krzysia, ukochane dzieci, aby usiedli obok niej, na oświetlonej promieniami słońca, huśtawce. Rozpoczęła swoją opowieść…
- To było dawno, kiedy byłam młoda. Dzięki tej historii poznałam waszego ojca. Po śmierci waszej babci, a mojej mamy bardzo lubiłam chodzić nad staw. Dokładnie ten, nad który chodziliśmy na spacery, gdy byliśmy w Rysiowie u dziadka Józka. Pewnego dnia spotkałam młodego mężczyznę. Powiedział mi, że ma na imię Marek. Był naprawdę przystojny. Po raz pierwszy się zakochałam. I to z wzajemnością. On był dla mnie bardzo miły, opiekuńczy. Chciałam, aby w przyszłości był moim mężem. Zaczęliśmy się spotykać. Początkowo przychodziliśmy tam, nad wodę. Długo rozmawialiśmy. Rozumieliśmy się świetnie. Wiedziałam, że tylko z nim mogłabym spędzić resztę swojego życia. Jednak czasami zachowywał się dziwnie. Nie lubił opowiadać o sobie. Był bardzo skryty a mnie wiedział prawie wszystko. Nie naciskałam, bo wiedziałam, że kiedyś i tak się dowiem. Pewnego dnia zaprosiłam go do domu. Chciałam, aby poznał mojego tatę. Jednak podczas tej wizyty zrobił coś, co całkiem mnie zaskoczyło. Poprosił mnie o rękę. Bardzo chciał wziąć ze mną ślub. Byłam zakochana, więc zgodziłam się od razu. Jednak zdziwiło mnie, że nie życzył sobie abym zaprosiła kogoś z rodziny. Naszymi świadkami na ślubie byli jego znajomi, o których wcześniej nic nie mówił. O rodzinie także nie wspominał. Wiedziałam tylko, że od teraz będę nosić nazwisko Dobrzańska. Bardzo zależało mu na czasie i dyskrecji. Był to kameralny ślub w gronie jakiś bliżej mi nieznanych osób. Gdy wyszliśmy z Urzędu Stanu Cywilnego, miałam nadzieję, że cały ten dzień spędzimy razem. Jednak zaraz potem on oświadczył, że zadzwonili z pracy. Musiał mnie opuścić…
Na twarzach swoich latorośli zaobserwowała wzrastające zaciekawienie historią twojego życia.
- Mamo, dlaczego tata tak dziwnie się zachowywał, skoro cię kochał?
- Kochanie posłuchaj dalej… No właśnie zachowywał się dziwnie. Nie odezwał się do mnie przez kilka następnych dni. Martwiłam się, nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, żeby nie przysłał chociaż wiadomości. I wtedy stało się. Zadzwoniła do mnie babcia Helenka i powiedziała mi, że Marek nie żyje. Zginął w wypadku samochodowym. Dla mnie świat się zawalił. Nie miałam po co żyć. Jednak, jako żona zmarłego musiałam się zjawić na jego pogrzebie. Nigdy nie wspominał, że był bogaty. Zadawałam sobie pytanie: dlaczego? Poznałam jego najbliższą rodzinę. Byli naprawdę serdeczni. Jednak też nieco zaskoczeni, że nie wiedzieli nic o ślubie. Zaproponowali, abym została przez kilka dni, przecież cały majątek, jaki posiadał, należał teraz do mnie. Ja jednak czułam się bardzo nieswojo w tak bogatym domu, urządzonym z przepychem. Następne dni były takie same. Puste. Pustka, to jedyne co czułam po odejściu mojego ukochanego. Cały czas płakałam, byłam załamana. Jednak pewnego dnia, późnym wieczorem usłyszałam pukanie. Otworzyłam, a w drzwiach stał cały i zdrowy Marek. To znaczy jeszcze wtedy wydawało mi się, że to był Marek. Chciałam krzyknąć z radości, strach z niedowierzania jednak on zamknął mi usta dłonią. Nie wiedziałam jak to się stało, ale byłam naprawdę szczęśliwa, że znów jest przy mnie.  Dokładnie pamiętam to spotkanie. Wszedł do pokoju i usadził mnie na łóżku. Zaczął tłumaczyć. Opowiedział, że on nie nazywa się Marek, tylko Aleks Febo. Wyjaśnił, że to Marek miał wypadek, dlatego tutaj jestem. W jednej chwili poczułam ogarniająca mnie nienawiść do tego człowieka. Zranił mnie najbardziej na świecie. Jak mógł podawać się za kogoś, kim nie był. Po co? Od tej pory nienawidziłam go całym sercem. Od razu powiązałam fakty, że ten wypadek nie mógł być przypadkowy. Następnego dnia spakowałam się i wróciłam do domu. Jednak Febo mnie odnalazł i zaczął szantażować. Zagroził, że jeżeli nie pomogę mu przejąć majątku Dobrzańskich, to pośle mojego ojca do więzienia. Po tym wszystkim, co mi zrobił chciał jeszcze, żebym mu pomogła. I to w takiej sprawie. Miałabym kłamać, oszukiwać. Bardzo się przestraszyłam, więc wróciłam z nim do Warszawy.
- To ja już nic nie rozumiem… - wiedziała dokładnie, że można nie zrozumieć tej historii. – To skoro ten Marek zginął w wypadku to…
- Na szczęście wpadł we własne sidła. Marek wrócił po dwóch tygodniach. Był posiniaczony i miał złamaną rękę. Ale żył. To było najważniejsze. Nie wyobrażacie sobie miny Aleksa, kiedy zobaczył waszego ojca całego i zdrowego. To było straszne zdziwienie, że go nie poznałam. Ale jak miałam poznać osobę, której nigdy wcześniej nie widziałam na oczy. A w dodatku okazało się, że to on jest moim mężem. Jednak byłam zastraszona przez Aleksa, więc musiałam dalej grać swoją rolę w tym kiepskim przedstawieniu. On też mnie nie poznawał. I wcale mu się nie dziwiłam, bo przecież mnie nie znał, ani nie widział nigdy wcześniej. Jednak rodzina wmówiła mu, że dzieje się tak dlatego, że może mieć problemy z pamięcią. Jednak z każdą minutą, przekonywałam się, że Marek to całkowite przeciwieństwo Aleksa. Marek nie udawał niczego, a tym bardziej nienawidził nienawidzić. Choć bardzo się nie lubili, on nie pragnął zniszczyć tego drugiego. Powoli zakochiwałam się w waszym tacie i powoli zdobywał moje zaufanie. To było jak magia. W końcu pewnego dnia cała intryga Aleksa wyszła na jaw. Dzięki Markowi moje życie znów było normalne. Byłam spokojna o ojca i rodzeństwo.  On tak się o mnie troszczył. Jemu naprawdę mogłam zaufać. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Razem próbowaliśmy zdemaskować Febo. I udało nam się to. Choć droga do szczęścia nie była łatwa. Wiele jeszcze razy próbował nam uprzykrzyć życie. Ale o tym może następnym razem wam opowiem. Jednak udowodniliśmy przed całą rodziną, że winowajcą wszystkich nieszczęść spadających na dom Dobrzańskich był właśnie on. Aleks zaraz po tym wyjechał daleko, za pieniądze, których zażądał w zamian za usunięcie się z naszego życia. Od tej pory nigdy więcej o nim nie słyszeliśmy.
- Piękna historia – Madzia siedziała ze łzami w oczach, podobnie jak jej matka. Dla Uli nie było łatwe wracać do tamtych chwil. Zarazem najgorszego jak i najlepszego czasu w jej życiu.
- Kochanie, gdzie ty byłaś całe popołudnie, szukałem Cię wszędzie – Marek pogładził dłoń swojej małżonki i delikatnie ucałował ją w czoło w dowód jego nieskończonej miłości do żony.
    Słońce chyliło się ku zachodowi. Ostatnimi promieniami oświetlało świat. Lekki wietrzyk, który dało się czuć, owiewał siedzących w ogrodzie Dobrzańskich.


Que sera esta voz que nos habla
Czym jest ten głos, który do nas mówi
desde aqui en el centro del pecho?
Stąd, ze środka naszego serca
Que sera esto que me provoca
Czym jest to, co mnie prowokuje
y tambien ilusiona y me atrapa?
I też oczarowuje y mnie łapie
Es un mandato de Dios
To jest rozkaz od Boga
que me hizo el favor de ponerte en mi Vida
Który zrobił mi przysługę, stawiając cię na mojej drodze
Es sortilegio de Amor
To jest czar miłości
es milagro de dos, un encuentro de almas
to cud dwojga, spotkanie dusz

Que sera lo que no hace eternos
Czym jest to, co czyni nas wiecznymi
y ademas, da sentido a la vida?
A co więcej nadaje sens życiu
Que sera esto que no hay palabras
Czym jest to, że nie ma słów
y ademas no se ve ni se toca?
A co więcej nie widzi się ani się nie dotyka

Es un mandato de Dios
To rozkaz od Boga
la expresion de su voz en la forma perfecta
Wyraz jego głosu w idealnej formie
Es sortilegio de Amor
To czar miłości
es milagro de dos, un encuentro de almas
to cud dwojga, spotkanie dusz*

* Il Divo – Sortilegio de amor

Ostatnio edytowany przez bea1809 (2009-11-10 20:18:24)


Believe that dreams come true, because they do. wink

Offline

 

#24 2009-11-10 20:49:33

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki...

Chyba nie załapałam... Ula wyszła za mąż za Aleksa, myśląc, że to Marek?

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2009-11-10 20:50:02)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#25 2009-11-10 20:51:13

bea1809
Drugie oczy Uli
Od: Częstochowa
Zarejestrowany: 2009-04-03
Posty: 245

Re: Miniaturki...

Tak, dokładnie tak... Chyba mi nie wyszło, co?


Believe that dreams come true, because they do. wink

Offline

 

#26 2009-11-10 20:52:38

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki...

Ja czasem ciężko myślę. Może dla innych to nie jest skomplikowane, ale ja się pogubiłam.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#27 2009-11-10 20:57:15

Harris
Dasz wiarę?
Zarejestrowany: 2009-05-26
Posty: 7462

Re: Miniaturki...

Druga miniaturka wali na kolana, chociaż jak juz napisąły nektóre z forumowiczek- krótka wink


SNiSUM&UwS

Offline

 

#28 2009-11-10 21:41:00

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Miniaturki...

Nieźle napisane, ale POTWORNIE naciągane. W ogóle do mnie nie przemawia.


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#29 2009-11-10 21:51:11

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: Miniaturki...

brzydulomaniaczka napisał:

Ja czasem ciężko myślę. Może dla innych to nie jest skomplikowane, ale ja się pogubiłam.

Nie no, ja też się pogubiłam... No bo staje w drzwiach mąż, ona już mu się chce na szyję rzucać, a tu się okazuje, że to nie mąż... Albo nawet i mąż, ale Aleks, a nie Marek...

Dziwna historia jakaś...

Sposób pisania mi się podoba, ale temat dziwny...


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#30 2009-11-11 03:34:32

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Miniaturki...

an666

bea1809 napisał:

Jeszcze, gdy była mała, mama często zabierała ją na spacery po okolicy.

Po co to Jeszcze?
Gdy była mała, mama często zabierała

bea1809 napisał:

Historia lubi się powtarzać, również Ula, opowiadała bajki swoim dzieciom, gdy były małe.

Historia lubiła się powtarzać - Ula również opowiadała bajki swoim dzieciom, gdy były małe.

bea1809 napisał:

Jednak teraz już dorosły i niedługo założą swoje rodziny.

i wkrótce miały założyć rodziny.

bea1809 napisał:

Jej permanentną miłością odkąd tylko pamięta był Marek.

Jej permanentną miłością, odkąd tylko pamięta, był Marek.

bea1809 napisał:

W końcu zdecydowała się opowiedzieć swoim dzieciom historię, która bardzo szybko zmieniła jej życie w koszmar. Jednak równie szybko stała się najszczęśliwszą osobą na świecie.

Ta historia?

bea1809 napisał:

Poprosiła Madzię i Krzysia, ukochane dzieci, aby usiedli obok niej, na oświetlonej promieniami słońca, huśtawce.

nie rozumiem, po co te przecinki
usiedli obok niej na oświetlonej promieniami słońca ławce.

bea1809 napisał:

Po śmierci waszej babci, a mojej mamy bardzo lubiłam chodzić nad staw.

mamy, bardzo

bea1809 napisał:

Był naprawdę przystojny. Po raz pierwszy się zakochałam.

Bez przesady. Zakochać się w kimś tylko dlatego, że jest przystojny.

bea1809 napisał:

Był bardzo skryty a mnie wiedział prawie wszystko.

Był bardzo skryty, a o mnie wiedział prawie wszystko.

bea1809 napisał:

Jednak zdziwiło mnie, że nie życzył sobie abym zaprosiła kogoś z rodziny.

Ja bym napisała kogokolwiek z rodziny, ale ja się nie znam

bea1809 napisał:

Był to kameralny ślub w gronie jakiś bliżej mi nieznanych osób.

jakichś

bea1809 napisał:

Na twarzach swoich latorośli zaobserwowała wzrastające zaciekawienie historią twojego życia.

historią swojego życia

bea1809 napisał:

Zadawałam sobie pytanie: dlaczego?

Dlaczego był bogaty?

bea1809 napisał:

Pustka, to jedyne co czułam po odejściu mojego ukochanego.

Pustka to jedyne, co czułam

bea1809 napisał:

Chciałam krzyknąć z radości, strach z niedowierzania jednak on zamknął mi usta dłonią.

To zdanie jest bez sensu

bea1809 napisał:

Nie wiedziałam jak to się stało, ale byłam naprawdę szczęśliwa, że znów jest przy mnie.

z tego zdania wynika, że nie wiedziała, jak to się stało, że była szczęśliwa
Nie wiedziałam, jak to się

bea1809 napisał:

W jednej chwili poczułam ogarniająca mnie nienawiść do tego człowieka.

ogarniającą

bea1809 napisał:

Po tym wszystkim, co mi zrobił chciał jeszcze, żebym mu pomogła.

zrobił, chciał

bea1809 napisał:

- To ja już nic nie rozumiem… - wiedziała dokładnie, że można nie zrozumieć tej historii.

Wiedziała

bea1809 napisał:

– To skoro ten Marek zginął w wypadku to…

przecinek przed to

bea1809 napisał:

Jednak z każdą minutą, przekonywałam

niepotrzebny przecinek

bea1809 napisał:

Aleks zaraz po tym wyjechał daleko, za pieniądze, których zażądał w zamian za usunięcie się z naszego życia.

bez przecinka po daleko

bea1809 napisał:

- Piękna historia

kropka

bea1809 napisał:

- Kochanie, gdzie ty byłaś całe popołudnie, szukałem Cię wszędzie – Marek pogładził dłoń swojej małżonki i delikatnie ucałował ją w czoło w dowód jego nieskończonej miłości do żony.

- Kochanie, gdzie ty byłaś całe popołudnie? Szukałem cię wszędzie. - Marek

Que pasa? Nic z tego nie jarzę...


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka