BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-11-01 16:43:50

Apollina
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-10-31
Posty: 597

"Otwórz okno na miłość"

Postanowiłam spróbować własnych sił.

Nawet nie wiem czy to zamierzam tutaj umieszczać jest dobre - nie jestem tego w stanie obiektywnie ocenić.

Pewnie pełno błędów interpunkcyjnych i stylistycznych, choć próbowałam się pilnować. Pozostaje mi jedynie życzyć przebrnięcia bez większych skaz psychicznych przez część pierwszą big_smile



Part 1.

Marek siedział w fotelu. Brak styczności z pracą zaczynał mu już porządnie dokuczać. Nie dochodziły do niego żadne wieści, jedynie pogłoski. Dzień bez charakterystycznego odgłosu windy, gadającej bzdety Violetty, był dniem dziwnym. Bardzo dużo rzeczy zaczynało mu brakować. I był pewien, że Ula osadzona jest na najwyższym miejscu tej listy. Chociaż nie przypominała już z wyglądu tej samej dziewczyny, w której się zakochał, to nadal pozostawała dokładnie tą samą Ulką. Nie mogąc się przyzwyczaić, że jej oczy nie kryją się za szklaną taflą okularów, musiał równie dobrze przytaknąć, że ma to jakieś zalety. O trzysta sześćdziesiąt stopni zmieniła swój wygląd, a on mógłby powiedzieć, że taką piękną już ją znał. To tak jakby ta jej piękność kryła się gdzieś w jej wnętrzu, zdobiła i kształtowała jej osobowość, a potem za pomocą Pshemko wydostała się na zewnątrz, by dodać osobowości trochę więcej prezencji.
Każdy pretekst był dobry, by zobaczyć ją choćby w oddali na korytarzu. I już nie liczył na to, że go wysłucha, że zrozumie i przemyśli.
Otworzył szufladę. Dwa bilety lotnicze do Londynu. Jeden był przeznaczony dla niego. Drugi pozostawał nadal znakiem zapytania.
Gdyby nie to, że nowa pani prezes zastanawiała się nad przyjęciem Sebastiana do pracy, pewnie namówiłby go na wyjazd. Teraz nie był w stanie tego zrobić. Wiedział jak bardzo dla niego ważny jest powrót do firmy.
Gdzieś przez głowę przemknęło mu, że głównie miał nadzieję, że to Ula będzie trzymała ten bilet w ręce, że spotkają się na lotnisku, a potem spędzą przyjemny weekend w Londynie. Głęboko zakopane wspomnienia ze służbowego wyjazdu wypłynęły na sam wierzch.
A potem ze złością zatrzasnął szufladę.
***
- Nienawidzę wydawać mu poleceń. – jęknęła Ula, gdy Izabela zapukawszy weszła do jej gabinetu.

- Przecież teraz każdy cię słucha. Nawet Paulina dzisiaj przeglądała najnowsze propozycje Pshemko...

Cieplak westchnęła i rozłożyła bezradnie ręce.
- I to wszystko dzięki ingerencji Krzysztofa.  Tym razem muszę iść wprost do paszczy finansowego lwa. Trzeba wziąć od Aleksa kilka papierów, a jak użyję do tego Violetty, to obawiam się, że wepchnie jej pierwsze lepsze kwitki.

Zamachała papierami.

- Słuchaj Ula, bo ja w zasadzie wpadłam, żeby się zapytać.. Czy ty wiesz coś o wyjeździe Marka?

Ula wpatrywała się w Izabele przez chwile ze zdziwieniem wypisanym na twarzy. To jedno pytanie zrobiło niesamowity szum i bałagan w jej głowie. Nic nie wiedziała. Nie chciała wiedzieć. Coś ścisnęło jej serce.
Była zbyt zraniona by mu wybaczyć. Nie wybaczyła Bartkowi, jemu też nie miała zamiaru. I choć tak bardzo wiedziała, że nie może go kochać to jakaś jej część nie chciała, żeby wyjechał. Miała choć taką malutką nadzieję, że będzie nie zapowiadając wpadał do jej gabinetu z setkami pomysłów i pytań, że pokrzepi ją swoim uśmiechem i wspomoże w walce z Febo. Nie spodziewała się, że ją zostawi. Nie tu, nie teraz..

- Boli cię, że zostałaś wykorzystana. Jego boli, że nie możesz mu wybaczyć, idiotko. – pomyślała.

- Nic nie wiesz. – odpowiedziała sobie samej Izabela. – Myślałam, że jak przekazywał ci gabinet, że może wspomniał dlaczego. Wiesz.. Sebastian wspominał coś o Londynie i, że to niekoniecznie będzie na krótszą chwilę.

Londyn.. Strasznie daleko. Dokładnie tysiąc sześćset dwadzieścia pięć kilometrów stąd. Każdy kilometr boli dwa razy mocniej niż uderzenie w policzek. Dodawszy, że nie jest to na krótszą chwilę podwaja się ból, a gdy jeszcze napomknąć, że jedzie tam by o niej zapomnieć to jest to strzał skierowany prosto w serce.

- Nic mi nie wspomniał. W zasadzie powinno dobrze mu to zrobić, pewnie nie może znaleźć swojego miejsca. Musi zapomnieć o braku pracy. – odpowiedziała, chowając papiery w teczkę.
- Musi zapomnieć o mnie. – dodała w myślach. - Tylko czy ja chcę by o mnie zapomniał? Skoro mnie oszukał, zranił i wykorzystał, to zdecydowanie każdy z nas powinien się rozplątać z pajęczyny tego nafaszerowanego kłamstwami związku.  A jeśli był najlepszą rzeczą, która miała mi się w życiu przytrafić to  zdecydowanie powinien zostać i poczekać.
Na co miałby czekać? Na mnie? Przecież dałam mu zrozumienia, że to już nie ma szans, że nie potrafię. Czym w zasadzie było ‘to’ ? Romansem? Takim, który się zdarza w filmach jedynie głupim blondynką.


Izabela jeszcze coś do niej mówiła, gdy wychodziły z jej gabinetu, ale Ula jej nie słuchała. W jej głowie dalej panował zamęt i nie wiedziała co zrobić i jaką decyzję podjąć.

Nie dochodziły do niej docinki Aleksa. Po prostu cisnęła mu teczkę na blat biurka i wyszła, nadal wpatrując się w jakiś punkt gdzieś daleko przed sobą.

Tymczasem Marek gościł u siebie Sebastiana. Pusta walizka leżała na jego łóżku.  Pakował się powoli, od niechcenia. Zdecydowanie nie chciał wyjeżdżać. Świadomie przeciągał tę chwilę i Olszański patrzył jak Marek rzuca spojrzenie na swój telefon komórkowy, zdejmując z wieszaka koszulę. To przypominało mu zachowanie człowieka, którego byle jaki pretekst zdołałby zatrzymać w kraju. Telefon jednak w dalszym ciągu milczał.

- Ona już cię tutaj nie potrzebuję. Być może traktuje to jako rekompensatę wylanych łez. – Sebastian poklepał Marka po ramieniu. – W tym tempie nie spakujesz się nigdy. Będziesz się łudził, że telefon zadzwoni.

- Kiedyś zadzwoni.

- Tak,  zapraszając cię  na jej ślub z tym całym Piotrem. – powiedział sarkastycznie Olszański. – Ten wyjazd dobrze wam zrobi.

- To nie powinno tak być. – warknął Marek i cisnął koszule w walizkę. – Nie powinienem od tego uciekać. Obiecałem jej, że będę o nią walczyć. Powinienem o nią walczyć. Tak, przynajmniej kiedyś bym zrobił..

- Kiedyś było o wiele prościej. – dopowiedział sobie w myślach – Obiecałem jej, że będę o nią walczyć, a potem, że wreszcie dam jej spokój. To miało być  wynagrodzenie za kłamstwa i oszustwa. Jednak, czy da się odejść, kiedy serce rwie się, kołacze i chce być jak najbliżej niej?

Zatrzasnął walizkę.

- Rozmawiałeś z nią? – Seba usiadł w fotelu naprzeciwko Marka. – No wiesz,  chodzi mi o takie okazanie skruchy, wyznawanie wielkiej miłości, wiara w przeznaczenie i tak dalej.

Zaprzeczył.
- Nie pozwoliła mi nawet wyjaśnić tego wszystkiego. Nie mogła zrozumieć, że to udawanie, które zapoczątkowałeś, że to potem już takie nie było.

- Krzysztof wie, że chcesz wyjechać?
- Rzuciłem taki pomysł wcześniej. Kiedyś by protestował, ale wcale się nie dziwię, że wraz z matką stoi po stronie Uli. Nie jestem wstanie sobie wyobrazić siebie aż tak zaślepionego firmą i prezesurą, że zacząłem dożyć po trupach do celu.

- Masz rację, to bardziej w stylu Aleksa.

Sebastian wysłuchując jaką wojnę z własnym sumieniem toczy Marek, zaczął po części obwiniać siebie, bo przecież to on wpadł na pomysł by jego przyjaciel uwiódł i wykorzystał Brzydulę.

- Skoro to zacząłem, to powinienem skończyć. – pomyślał.

- Samolot mam za dwie godziny. – jęknął Dobrzański, kładąc się na łóżku. – Zdążylibyśmy wyskoczyć na jeszcze jednego drinka.

- Słuchaj, chętnie, ale właśnie sobie przypomniałem, że jeszcze muszę coś załatwić w firmię.

Marek spojrzał na niego podejrzliwie.

- No wiesz.. Ulka przywróciła Alę, miałem jej przekazać jeszcze kilka dokumentów.

- W takim razie będziemy w kontakcie.

***
- Violetta.– warknęła Paulina przez zaciśnięte zęby, kiedy Kubasińska plotkowała niedyskretnie na środku korytarza. – Czy mogłabyś łaskawie przypomnieć swojej pani prezes, żeby pilnowała swojego wysłannika? Bo Hermesowi jak na razie do pięt nie dosięga.
- Wysłannika? – zdziwiła się Violetta. – A mogłabyś nas przedstawić? Mam tyle pracy, że nawet nie zauważyłam, że Ula, znaczy się pani prezes, kogokolwiek zatrudniała.
Paulina przewróciła oczami i poszła bez słowa dalej.
- Jak taka jesteś mądra to sobie sama zamontuj skrzydełka. – warknęła Violetta. – Może byśmy wtedy prędzej mogli się schować zanim nas zmieszasz z budyniem.

Zaczęła wymachiwać rękami, udając wielkie oburzenie, gdy ktoś złapał ją za ramię. Przerażona Violetta zaczęła krzyczeć tak głośno jak tylko potrafiła, a na dodatek obkładać napastnika torebką.
- Ty zbirze, rabusiu, zbocze… - wykrzykiwała, jednak Sebastian, zatkał jej usta dłonią, dając jej chwilę na ochłonięcie.

Sytuacja ta wzbudziła zainteresowanie przechodzących na korytarzu. Violetta otrzepała się, poprawiła fryzurę i aby ratować sytuację dodała:
- I co się gapicie? Nigdy wam psychoanalityk nie mówił, że od tyłu to zawsze atakują ci najgorsi?

- Violuś, a co ty taka zestresowana ostatnio jesteś?
- Sezon na pomidory się skończył, Sebuś.

Już miała odwrócić się na pięcie i odejść, kiedy w końcu dotarło do niej z kim ma do czynienia i, że jest to ‘jej’ Sebastian.

Otworzyła usta szeroko ze zdziwienia i zapytała podejrzliwie:
- Przyszedłeś do mnie?

Seba przygryzł wargę.

- W zasadzie to do ciebie, wiesz zastanawiałem się… może byśmy gdzieś razem dzisiaj wyskoczyli, bo może będzie szansa, że coś po świętujemy.

- Co ty chcesz świętować? Moją zagonioną głowę, która paruje jak kserokopiarka napchana papierem, czy swoje bezrobocie?

Znajdowali się przed drzwiami gabinetu pani prezes. Sebastian uśmiechnął się lekko i pocałował Violettę w policzek.

- Jak w końcu pozwolisz mi tam wejść – wskazał na drzwi gabinetu – to może będzie co świętować.

Zapukał, a gdy usłyszał ciche ‘proszę’, wszedł i zamknął za sobą drzwi.

Violetta jeszcze bez chwilę stała w bezruchu dotykając policzka, w który została pocałowana. Potem opadła na fotel, wzdychając głośno.

- On to zawsze miał temperaturę. – podsumowała Sebastiana.

***
- Sebastian? – zdziwiła się Ula – Nie przypominam sobie, żebyśmy się umawiali w sprawie twojego powrotu do pracy.

Jej głos lekko zadrżał.

- Nie byliśmy, jestem tutaj w innej sprawie zupełnie innej niż przywrócenie mnie do pracy.

- I właśnie tego się obawiałam. – dodała w myślach Ulka.

Wskazała mu na kanapę.
- Kawy, herbaty ? – zapytała z czystej uprzejmości.

- Nie dzięki, obiecuję, że zajmie to tylko chwilę.
- W takim razie słucham.

Usiadła na kanapie obok i zacisnęła usta. Miała przeczucie, że to co za chwilę usłyszy może zaboleć.

- Marek wyjeżdża.

- To już dzisiaj słyszałam.

- Ulka, on nie chce wyjeżdżać. Wie, że jeśli zostanie to będzie ci się narzucał, a tego nie chce. Powiedział, że jego wyjazd będzie dowodem jak bardzo cię kocha i szanuje twoje decyzje, ale na litość boską przecież aż tak chcesz go zamęczyć?

- Nie jest mi niczego winny, nie chcę żeby cokolwiek mi udowadniał.

Wbiła wzrok w podłogę.

- To głupie udawanie.. na początku, rzeczywiście było to tylko pewnego rodzaju grą.  Musisz wiedzieć, że on od samego początku był temu przeciwny, a potem już niczego nie musiał udawać.

- Mam się na niego rzucić i powiedzieć, że nic się nie stało? Czego ode mnie oczekujesz?

Sebastian wstał i skierował się ku wyjściu, a na odchodnym dodał:
- Sama musisz wiedzieć czego oczekujesz od siebie i od niego, bo inaczej nie będziecie szczęśliwi, ale okaleczeni poczuciem winy. Dziewiętnasta to odpowiednia pora na podróż za granicę.

***
Zegar wybijał szóstą wieczorem, gdy Dobrzański ciągnął za sobą dość sporą walizkę. Na złość wszystkiemu padał nieprzyjemnie zimny deszcz.
Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie na wszystko co znajdowało się dookoła i poczuł, że już teraz zaczyna mu tego brakować.
Taksówka, po którą zadzwonił, stała już na parkingu. Skierował się więc ku niej, walcząc z chęcią pobiegnięcia w kierunku firmy, uściskaniem Uli i powiedzeniem jej, że nie chce żyć bez niej i, że ona musi to w końcu zrozumieć.

- To by było strasznie egoistycznie. – szepnął.

Włożył walizkę do bagażnika, a następnie wsiadł do taksówki.

Lotnisko nie było zbytnio przepełnione. Stał z boku i obserwował ludzi, którzy tamtędy przechodzili. Małżeństwa z dziećmi,  narzeczeni i grupki młodzieży, oni wszyscy dokonali wyboru.

Czemu nie potrafił żyć bez egoizmu? Dlaczego nie chciał uszanować jej decyzji?

- Za bardzo mi zależy.. – jęknął.

Ostatnie spojrzenie na ludzi żegnających się z bliskimi. Pozostał jedynie kwadrans do odprawy bagaży. Teraz miał ochotę zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu, albo zaszyć się gdzieś daleko. Byleby tylko zostać tutaj i nie wsiadać do tego cholernego samolotu.

– Nie jestem w stanie z tobą współpracować, Marek. Wiem, że to by się po prostu nie udało..

– Nie chce słuchać twoich wyjaśnień..

Kolejny krok i następny.

- Marek! Marek!

Odwrócił się gdy tylko usłyszał swoje imię. Serce zakołatało mu szybciej.

Ostatnio edytowany przez Apollina (2009-11-01 18:18:00)


Nie ma kobiet brzydkich, są tylko kobiety zaniedbane. Coco Chanel
Queen,The Rolling Stones, Metallica, Aerosmith, Scorpions, IM<3
Moje : 1,2
Mamusia: Motylek! kiss Siostry:Aduśka i Kamciaaa kiss Córka: Króweczka kiss

Offline

 

2009-11-01 16:43:50

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-11-01 17:08:29

J.BiN
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-03-28
Posty: 762

Re: "Otwórz okno na miłość"

Natknęłam się na kilka błędów, ale od ich wytykania są tu specjaliści wink
Mi się podoba. Masz przyjemny styl pisania - miło się czyta twoje opowiadanie. Ładnie poprowadzone dialogi, nie ma w nich sztuczności. Ja jestem na tak smile


Witajcie! Jestem J.BiN i jestem Brzyduloholiczką... wink

Kochani:Wszyscy którzy tworzą oraz czytają. Bo są wyjątkowi i jak najbardziej NAJWSPANIALSI! kiss
Wy też "Owocujcie miłością" wink

Offline

 

#3 2009-11-01 17:08:34

Mionnka
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-10-03
Posty: 103

Re: "Otwórz okno na miłość"

Zaciekawił mnie tytuł weszłam przeczytałam i jestem pod wrażeniem smile Oby tak dalej czekam na ciąg dalszy wink


Dość dawno mnie tu nie było postanawiam to zmienić wink

Offline

 

#4 2009-11-01 17:08:35

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: "Otwórz okno na miłość"

Bardzo mi się podobało. Zjadłaś parę przecinków, ale jest to prawie niezauważalne, a ja też nie jestem na tym punkcie zbytnio wyczulona. Masz bardzo bogate słownictwo, wyrazy nie powtarzają się prawie wcale. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział, mam nadzieję, że pojawi się wkrótce!!!

Galaretka


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#5 2009-11-01 17:10:54

Agula256
Szemrzący typ
Zarejestrowany: 2009-10-31
Posty: 63

Re: "Otwórz okno na miłość"

Mi się podoba smile czekam na kolejną część! smile


GNAJ lol
I heart NIRVANA
School is brutal and full of zasadzkas... mumi Bez broni nie wchodź... strzaly2
BrzydUla! Wracaj!! sad

Offline

 

#6 2009-11-01 17:15:44

sylwusia0512
Osoba
Zarejestrowany: 2009-09-17
Posty: 26

Re: "Otwórz okno na miłość"

smile mnie również się podoba!! czekam na następną częśćsmilesmile

Offline

 

#7 2009-11-01 17:16:17

Apollina
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-10-31
Posty: 597

Re: "Otwórz okno na miłość"

Bardzo dziękuję za wszystkie miłe opinie.
Uff, bałam się, że to będzie kompletne dno.

Podciągam rękawy i zabieram się za ciąg dalszy. smile


Nie ma kobiet brzydkich, są tylko kobiety zaniedbane. Coco Chanel
Queen,The Rolling Stones, Metallica, Aerosmith, Scorpions, IM<3
Moje : 1,2
Mamusia: Motylek! kiss Siostry:Aduśka i Kamciaaa kiss Córka: Króweczka kiss

Offline

 

#8 2009-11-01 17:58:23

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: "Otwórz okno na miłość"

Witam debiutantkę na forum. smile Pozwolę sobie na dłuższy komentarz. smile

Marek siedział w fotelu.

Drobna rada - unikaj takich krótkich zdań na przyszłość. Nie wnosi to za wiele do fabuły, a jeśli chcesz zaakcentować to, że siedział, to np napisz, że siedział w foteli, wzrok miał wbity w jeden punkt i od kilkunastu minut myślał nad czymś tam. smile

Dzień bez charakterystycznego odgłosu windy, gadającej bzdety Violetty był dniem dziwnym.

przecinek po Violetty

Chociaż nie przypominała już z wyglądu tej samej dziewczyny w której się zakochał to nadal pozostawała dokładnie tą samą Ulką.

przecinki po "dziewczyny" oraz po "zakochał".

O trzysta sześćdziesiąt stopni zmieniła swój wygląd,

Chwała Ci za liczebniki pisane słownie! big_smile

Każdy pretekst był dobry by zobaczyć

przecinek po "dobry"

Gdzieś przez głowę przemknęło mu, że głównie miał nadzieję, że to Ula będzie trzymała ten bilet w ręce, że spotkają się na lotnisku, a potem spędzą przyjemny weekend w Londynie.

za dużo "że"

Nienawidzę wydawać mu poleceń. – jęknęła Ula,

bez kropki

Nawet Paulina dzisiaj przeglądała najnowsze propozycję Pshemko..

primo - "propozycje"
secondo - albo trzy kropki, albo jedna

ym razem muszę iść wprost do paszczy finansowego lwa. Muszę wziąć od Aleksa kilka papierów,

Za dużo "muszę"

a jak użyję do tego Violetty to obawiam się,

przecinek po Violetty

Zamachała papierami.

Nie gra mi to zdanie.

Zrobiłabym analizę dalej, ale czas mnie goni. Radzę przeczytać jeszcze raz i poprawić orty. smile
Zapowiada się nieźle. Czekam, aż rozwiniesz akcję.


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#9 2009-11-01 18:21:06

Apollina
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-10-31
Posty: 597

Re: "Otwórz okno na miłość"

poklon

Dziękuję za wytknięcie błędów. Przeczytam jeszcze raz i mam nadzieje, że wyłapię wszystkie błędy, które zdołały mi umknąć.

Akcja powinna niebawem się rozwinąć.


Nie ma kobiet brzydkich, są tylko kobiety zaniedbane. Coco Chanel
Queen,The Rolling Stones, Metallica, Aerosmith, Scorpions, IM<3
Moje : 1,2
Mamusia: Motylek! kiss Siostry:Aduśka i Kamciaaa kiss Córka: Króweczka kiss

Offline

 

#10 2009-11-01 18:45:22

aleks_strusiek
Owocuje miłością
Od: Wa-Wa
Zarejestrowany: 2009-05-26
Posty: 8092

Re: "Otwórz okno na miłość"

Ogólnie rzecz biorąc bardzo mi się podoba. Oczywiście urwałaś w najciekawszym momencie, ale to normalka big_smile Mam taką małą sugestię, którą możesz oczywiście zignorować, żebyś pisała kursywą to co Ula i Marek mówią sami do siebie w myślach. Czekam na ciąg dalszy smile


Klikam, więc jestem Rodzice: Strychnine i Bob, Siostry: Cykuś, Beja i Wkręętka (bliźniaczka) i duchowe siostry Monsz JaśkÓ i curcie: misiol, Asiol, mlawer i Kitty smile | storczyk heart
strus

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka