BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-11-23 18:54:31

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Dziękuję, kochani xD Ja zdecydowanie lepiej czuję się w tasiemcach, niż w miniaturkach. Aczkolwiek ten pomysł, chociaż oklepany, przyszedł do mnie i nie chciał się odczepić, to go napisałam xD Mam pomysł na następną, ale muszę ją porządnie przemyśleć, więc w tym czasie postaram się napisać new w moim głównym temacie... No, a do tego muszę skończyć konkursówkę xD


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

2009-11-23 18:54:31

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-11-23 19:01:43

Króweczka
Kochanka Marka
Od: Augustów
Zarejestrowany: 2009-08-29
Posty: 4337

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Strychnine napisał:

Dziękuję, kochani xD Ja zdecydowanie lepiej czuję się w tasiemcach, niż w miniaturkach. Aczkolwiek ten pomysł, chociaż oklepany, przyszedł do mnie i nie chciał się odczepić, to go napisałam xD Mam pomysł na następną, ale muszę ją porządnie przemyśleć, więc w tym czasie postaram się napisać new w moim głównym temacie... No, a do tego muszę skończyć konkursówkę xD

Ha! Wiedziałam! Swoją drogą ja od tygodnia próbuję nakreślić kilka zdań zakończenia. Ehh...
Może chociaż Ty będziesz miała więcej szczęścia. Niech Wena Będzie Z Tobą!big_smile


Turek + Krówka to mi jakoś podejrzanie kebabem pachnie - by Słonióheart
... A księżyc opowiada mi najpiękniejsze w jego życiu sny...

No to mamy piękny czworokącik... lx

Offline

 

#23 2009-11-23 20:14:35

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

No cóż, Madziu, mogę Ci powiedzieć, skoro powstało już na Twą cześć tyle peanów i hymnów, że śpiewnik harcerza się zawstydził? Troszkę mi czegoś brakowało, ale to przecież miniaturka, a one rządzą się własnymi prawami. smile Hołubię. kiss


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#24 2009-11-23 21:18:15

crissy
Mroczki Pshemko
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-07-10
Posty: 694

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

To było słodkie. Tak mógłby się zakończyć serial smile Ale przejrzała na oczy i do czegoś się przydała big_smile
Bardzo fajnie.


"Przedstawienie musi trwać. Takie jest prawo w tym zawodzie. Wszystko się może walić, serce ci pęka, a ty pudrujesz twarz, uśmiechasz się i grasz dalej". - Pshemko

Moje dzieło: http://forumbrzyduli.tvshow.com.pl/view … hp?id=1003

Offline

 

#25 2009-11-27 23:33:07

Joana19703
Fan Brzyduli
Od: Wejherowo
Zarejestrowany: 2009-10-05
Posty: 70

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Milutkie  strychninowe klimaty- to lubię. Podoba mi się Twój styl i humor. Mogą być miniaturki, ale nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału Twojego opowiadania. No nie daj się prosić!


Brzydula się skończyła - odeszła ! cry Nigdy Jej nie zapomnimy!

Offline

 

#26 2009-12-12 22:28:42

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Miało być z tego coś dłuższego, ale postanowiłam ograniczyć to do miniaturki... Z serii Co by było, gdyby xD

Ta sama historia... ale inaczej.

Ula obudziła się po długiej i bardzo aktywnej nocy. Poczochrała kruczoczarne włosy swojego lubego, który mruknął tylko i przewrócił się na drugi bok, uwalniając ją ze swych objęć. Przeciągnęła się błogo, po czym wygramoliła się z łóżka. Okryła się szlafroczkiem i ruszyła w stronę łazienki. Nałożyła sporą ilość miętowej pasty do zębów na szczoteczkę, którą umieściła sobie w ustach. Szorowała zęby, przyglądając się jednocześnie swojemu odbiciu w lustrze.
Urszula Dobrzańska. Piękna, szczęśliwa, spełniona kobieta, mająca u boku idealnego mężczyznę. Kochała go, chociaż czasami bardzo go nie doceniała. Ich związek trwał już od kilku lat i dlatego Ula miała czasem poczucie, że bycie cały czas z tym samym mężczyzną jej spowszedniało. Jej ukochany przymykał oko na jej jednorazowe wybryki, chociaż serce mu pękało, gdy widział ją flirtującą z innymi facetami. Za bardzo ją kochał, by od niej odejść, tym bardziej, że ostatecznie zawsze do niego wracała.
Poszła do kuchni i zrobiła sobie kawę. Zrezygnowała ze śniadania, bo ostatnimi czasy zauważyła nadprogramowy tłuszczyk, który zaczął jej się odkładać na biodrach, oraz początki cellulitu. Przerażona tym faktem postanowiła ograniczyć przyjmowanie pokarmów do niezbędnego minimum. Przecież nie mogła zaprzepaścić swojej doskonałej figury, na którą tak długo pracowała, wylewając z siebie siódme poty na siłowni.
Spakowała jakieś ważne dokumenty do teczki, zostawiła śpiącemu wciąż ukochanemu kartkę na stoliku nocnym i wyszła. Opuściła luksusowy apartamentowiec, w którym mieszkali, po czym wsiadła do swojego porsche 911 o metalicznym kobaltowym lakierze. Umieściła kluczyk w stacyjce i odpaliła silnik. Przez chwilę wsłuchiwała się w jego ryk, napawając się jego głębią. Wcisnęła gaz i z piskiem opon ruszyła w stronę Febo&Dobrzański.

***
Marek ocknął się, ziewnął szeroko i przyjął pozycję półleżącą. Podrapał się po rozczochranej głowie i sięgnął po stojący nieopodal budzik. Niemal wrzasnął, gdy rozszyfrował godzinę, którą pokazywał zegar.
Tego dnia miał umówione bardzo ważne spotkanie i za nic na świecie nie mógł sobie pozwolić na spóźnienie. Natychmiast zamaszystym ruchem zrzucił nogi z łóżka na podłogę i pędem pobiegł do łazienki. Umył zęby, ogolił się, uczesał. Chciał wyglądać estetycznie, ale nie wyzywająco. Od tej rozmowy wiele zależało.
Wrócił do sypialni i wyjął z szafy musztardowe spodnie od garnituru i koszulę w kolorze zgniłozielonym. Całości dopełnił brązowy sweter w romby. Wypadł znowu z pokoju i przejrzał się w lustrze w przedpokoju. W swoim mniemaniu wyglądał skromnie i profesjonalnie. Przylizał jeszcze raz dłonią włosy i wkroczył żwawym krokiem do kuchni.
- Cześć, tato – zaczął, sięgając po kubek z parującą kawą. Wzdrygnął się, bo była gorzka i wyjątkowo mocna, ale nie narzekał. Pół nocy nie mógł zasnąć z nerwów, więc mocna kawa była wszystkim, czego mu było trzeba.
- Witaj, synu – odparł pan Józef, smarując kromkę chleba masłem. – Z czym chcesz kanapkę?
- Z niczym, nie zdążę zjeść. Śpieszę się na rozmowę o pracę.
- Wiem, przecież od dwóch dni o niczym innym nie mówisz. Ale musisz coś zjeść. O pustym żołądku na pewno dobrze nie wypadniesz.
- Oj, tato... Jak będę głodny, to najwyżej zjem coś po drodze – uciął Marek, odstawiając pusty kubek na stół. – To ja lecę. Trzymaj kciuki. O, cześć, Jasiu – rzekł do brata, który właśnie wszedł do kuchni. – Ty też trzymaj kciuki.
- A ty o czymś nie zapomniałeś? – zapytał Jasiek, spoglądając na starszego brata z politowaniem.
- Znaczy, że niby o czym?
- Gdzie okulary zapodziałeś?
- Aaa... Racja...
Wrócił do sypialni i zwalił połowę rzeczy ze stołu, by odnaleźć okulary pod stertą gazet z ogłoszeniami o pracę. Wcisnął je sobie na nos i jak strzała przeleciał przez przedpokój i wypadł za próg. Już miał biec na przystanek autobusowy, kiedy natknął się na swojego najlepszego kumpla, opartego o maskę zdezelowanego volvo.
- Cześć, Marek.
- Cześć, Maciek. Wybacz, że z tobą nie pogadam, ale strasznie się spieszę na...
- ... rozmowę o pracę, wiem przecież. Wsiadaj.
- Co? – zdziwił się Cieplak.
- No wsiadaj, zawiozę cię.
- Dzięki – odparł po chwili wahania Marek, po czym wskoczył na miejsce pasażera. Volvo Maćka ruszyło w stronę Warszawy.

***
- Cześć, Aniu – przywitała się z recepcjonistką Ula, wychodząc z windy na piątym piętrze biurowca Febo&Dobrzański – Jest jakaś poczta dla mnie?
- Tak, ale tylko jakieś zaproszenia... – odparła dziewczyna, podając jej kilka kopert.
- Dzięki... Ech, znowu muszę robić za własną sekretarkę... No nic...
- Ula! – krzyknęła za odchodzącą panią prezes Ania, ale kobieta już zniknęła w sekretariacie. I tak zaraz wróci, pomyślała, rezygnując tym sposobem z wołania jej.
- Dzień dobry – usłyszała nieśmiały, męski głos i spojrzała w twarz Marka Cieplaka. W pierwszej chwili miała ochotę prychnąć śmiechem pod wpływem widoku jego ulizanej fryzury, okularów grubości denek od butelek i aparatu korekcyjnego na zębach, ale powstrzymała się i uśmiechnęła się uprzejmie.
- W czym mogę pomóc? – spytała.
- Nazywam się Marek Cieplak, przyszedłem w sprawie pracy.
- Pracy? Jakiej pracy? – zdziwiła się recepcjonistka, nie mogąc sobie wyobrazić, co takie straszydło (w tym momencie przeniosła wzrok na jego odzienie) mogłoby robić w firmie modowej.
- Chodzi o stanowisko asystenta prezesa.
- Pani prezes – poprawiła go Ania. – I o ile mi wiadomo, chodzi o stanowisko sekretarki – dodała, akcentując przy tym rodzaj żeński rzeczownika „sekretarka”.
- Tak, ale „sekretarz” brzmi pompatycznie, a „sekretarek” głupio i niepoważnie. Zresztą jak by to brzmiało: „Marek-sekretarek”, prawda? – zaśmiał się, prezentując w całej okazałości swoje zadrutowane uzębienie. Ania skrzywiła się w czymś na kształt uśmiechu. Wskazała palcem kierunek, w którym przybysz powinien podążać.
- Gabinet pani prezes jest tam, ale... ona właśnie tu idzie – rzekła, widząc nadchodzącą Dobrzańską.
- Zapomniałam klucza – wyjaśniła Ula z uśmiechem.
- Ula, pan przyszedł w sprawie pracy – poinformowała ją Ania.
- Pracy?
- Tak, stanowisko sekretarki... tarka... Asystenta.
Prezes zmierzyła Marka wzrokiem. On w tym samym czasie zdążył już zauważyć niesamowity błękit oczu swojej potencjalnej szefowej, kasztanowy odcień jej włosów, piękny uśmiech, doskonałą figurę... I ten zapach...
Wpadł po uszy. Zakochał się. Od pierwszego wejrzenia.
- Nie teraz – powiedziała Ula stanowczo, po czym odwróciła się i już miała odejść, kiedy jakiś mężczyzna zastąpił jej drogę. Objął ją ramieniem w pasie i pocałował bardzo namiętnie. Nie broniła się. Całemu zdarzeniu przyglądała się z dystansu piękna, ciemnowłosa kobieta o śródziemnomorskiej urodzie. Nie kryła obrzydzenia.
- Witaj, bella – mruknął mężczyzna, gdy odkleili się od siebie po dłuższej chwili.
- Witaj, skarbie – odpowiedziała mu Ula. – Teraz jestem zajęta, ale wpadniesz do mnie potem?
- Oczywiście. Zjemy razem lunch?
- Pewnie.
- Aleks, nie mam całego dnia – popędziła mężczyznę piękna kobieta, która właśnie do nich podeszła.
- Tak, sorella, już idziemy. Do zobaczenia, Ursula*.
Kobiety obrzuciły się nienawistnymi spojrzeniami, po czym rodzeństwo oddaliło się, a Ula poszła do swojego gabinetu. Przez cały ten czas Marek stał jak zaklęty przy recepcji, nie mogąc oderwać oczu od pani prezes.
- Ej... Ty... Marek... – zaczęła Ania, a gdy nie reagował, szturchnęła go w ramię. – Słyszałeś – nie teraz.
- Kurde blaszka, a specjalnie po to przyjechałem aż z Rysiowa – jęknął Cieplak, drapiąc się bezradnie po potylicy. Ania zastukała paznokciami o blat, myśląc intensywnie.
- Wiesz co? Mam pomysł. Idź do dyrektor HR. Ona przeprowadzi twoją rozmowę kwalifikacyjną. Prywatnie przyjaźni się z panią prezes, więc będzie wiedziała, czego jej trzeba.
- Dzięki. Gdzie jest gabinet tej dyrektor?
Marek ruszył we wskazanym kierunku i zapukał nieśmiało do drzwi. Gdy usłyszał zaproszenie do środka, poprawił sweter i pchnął drzwi.
Dyrektor HR okazała się atrakcyjna blondynka, która w momencie gdy Cieplak przekroczył próg jej gabinetu, piłowała sobie paznokcie z nogami, obutymi w niebotycznie wysokie szpilki, spoczywającymi na blacie biurka.
- O, jeżuniu, kim jesteś, maro sienna, i po co przybywasz?
- Marek jestem...
- Mara, Marek, co za różnica? Ja jestem Violetta Kubasińska. Przez „v” i dwa „t”. W sensie, że imię. Chyba że umiesz napisać „Kubasińska” przez „v” i dwa „t”... Czego dusza pragnie?
- Zostałem tu przysłany na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko asystenta pani prezes Dobrzańskiej.
- Tyyy? – zdziwiła się kobieta, sięgając do pudełka po pomidora koktajlowego. – No, dobra. Powiedz mi, chłopie, co umiesz?
- Tutaj mam moje CV, referencje... – Marek zaczął wyciągać z teczki plik dokumentów, ale Violetta pomachała mu ręką, dając znać, by schował je z powrotem.
- Nie znam się na tych świstkach. Kawę umiesz parzyć?
- Yyy... Pewnie, że tak.
- Świetnie. Przygotuję twoją umowę... O ile zdołam włączyć to narzędzie szamana – dodała, wskazując na drukarkę. Marek zaśmiał się. Z uprzejmości.
Kiedy Viola walczyła z drukarką, drzwi jej gabinetu otworzyły się i do środka wkroczył Aleks.
- Ula ma już nową sekretarkę? – spytał sucho, spoglądając spode łba na Cieplaka.
- Jeszcze nie, ale właśnie rozmawiam tutaj z panem... – rzekła Viola, wskazując na Marka, ale Febo uciszył ją gestem dłoni.
- Panu już podziękujemy – powiedział Aleks do Cieplaka, po czym wskazał na mężczyznę kulącego się za jego plecami. – To jest Sebastian Olszański, który obejmie to stanowisko. Violetto, przygotuj umowę.
Wyszedł, trzaskając drzwiami. Viola rzuciła Markowi przepraszające spojrzenie. Cieplak wzruszył ramionami i wyszedł. No cóż, nie tu, to gdzie indziej...

***
- Violka, przecież chyba sama rozumiesz, że ten cały Sebastian ma mnie szpiegować! – jęknęła Ula, zapadając się bezradnie w fotelu. – Aleks chce, żeby miał na mnie oko. A to oznacza koniec romansów...
- No ale co? Miałam się mu postawić? Przecież wiesz, że panicznie boję się tego ich włoskiego, febowego temperamentu...
- No wiem, wiem... Ale ten cały Olszański wygląda na przygłupa – oceniła Dobrzańska. – Przecież on będzie zupełnie bezużyteczny, głupiego zestawienia kosztów mi nie przygotuje. Potrzeba mi kogoś kompetentnego...
- Był tu taki jeden... – przypomniała sobie Viola, marszcząc czoło. – Szpanował jakimiś dyplomami, certyfikatami i innymi bzdurami. Ale szkaradny, że aż żal patrzeć...
- Nieważne! Ma wykonywać sumiennie swoją robotę. Dzwoń do niego.
- Coś czuję, że ten brzydul jeszcze w tej firmie namiesza – mruknęła pod nosem Viola, wybierając numer telefonu Marka Cieplaka.

***
* W oryginale był Marco, więc tu będzie Ursula xD

Ostatnio edytowany przez Strychnine (2009-12-13 17:12:51)


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#27 2009-12-12 22:38:22

Ajrisz
Gwiazda FaktUli
Od: PPTH
Zarejestrowany: 2009-10-01
Posty: 14893

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

O kur*a!! XDDDD to jest tak surrealistyczne i zaje*iste, że leżałam ze śmiechu, przeplatając to wykrzyknieniami o treści takiej, jak pierwsze dwa słowa tego postu.
xDDDD

Leżę ze śmiechu, błagam o kontynuację xD
Poprawilaś mi humor na maksa lol3
Aleksiu heart


So I open my door to my enemies
And I ask could we wipe the slate clean
But they tell me to please go fuck myself
You know you just can't win…

Offline

 

#28 2009-12-12 22:43:29

Króweczka
Kochanka Marka
Od: Augustów
Zarejestrowany: 2009-08-29
Posty: 4337

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Kopiuję moją opinię z farmazonów.

Strychnine, nie doszłam jeszcze do połowy a już rechoczę jak głupia. Jak nie będę mogła zasnąć w nocy, to Adaś będzie miał pretensje do Ciebie! big_smile

A, i ciesz się, żeś siostra mojego prawie męża, bo za Violkę bym Ci chyba coś zrobiła xD

Kiedy przeczytałam "atrakcyjna blondynka" to myślałam, że Ci na mózg padło i zaczęła Ci się podobać Ala.




Mogłabyś tak jeszcze trochę poprzekształcać? Bo TO było mistrzostwo.


Turek + Krówka to mi jakoś podejrzanie kebabem pachnie - by Słonióheart
... A księżyc opowiada mi najpiękniejsze w jego życiu sny...

No to mamy piękny czworokącik... lx

Offline

 

#29 2009-12-12 22:48:27

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Zabiłaś mnie! Tego jeszcze nie było! big_smile Ty naprawdę masz szalone pomysły tongue Ale ja to lubię big_smile To jest dopiero zamiana ról lol2 Marek Cieplakiem w musztardowych spodniach i swetrze w romby lol3 I Ula zdradzająca Aleksa na prawo i lewo lol A Violka jako dyrektor HR totalnie mnie rozwaliła big_smile Przepraszam za taki nieskładny komentarz, ale nadal próbuje się podnieść z podłogi big_smile
A wiesz, że z początku myślałam, że Ula Marka tak zdradza? tongue Nie spodziewałam się, że miniaturka pójdzie w takim kierunku big_smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#30 2009-12-12 22:51:38

independent
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-21
Posty: 4479
Serwis

Re: Strychnine odwaliło i wzięła się za miniaturki xD

Oj Strychninko!!! Jak zawsze bosko!!! Normalnie brak mi słów, bo pomysł jest REWELACYJNY!!! smile Jesteś po prostu niesamowita i genialna smile Z niecierpliwością czekam także, na kontynuację Twojego opowiadania... Na samą myśl o kolejnym rozdziale, zacieram rączki... taniec

Ostatnio edytowany przez independent (2009-12-12 22:53:02)


- Czego się boisz? - zapytał.
W jednej chwili w głowie pojawiły się setki myśli: boję się tego, że będę zwykłym szarym człowiekiem. Tego, że nie spotkam osoby, która uczyni moje życie wyjątkowym... Boję się życia... Ale najbardziej boję się, że nigdy nie zrozumiesz, co chcę Ci powiedzieć, bo jest to dla mnie za trudne.
- Boję się pająków - odpowiedziała.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka