BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#11 2009-11-23 23:14:23

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: taka mała miniaturka

an666

mlawer napisał:

Coś w sposobie, w jaki zaciskała usta podpowiadało mu, że jakakolwiek próba zagajenia rozmowy zakończyła by się ostrą, nieprzyjemną ripostą z jej strony.

Coś w sposobie, w jaki zaciskała usta, podpowiadało mu

mlawer napisał:

- Jesteśmy na miejscu. – Powiedział, gdy dotarli pod wskazany przez nią adres.

- Jesteśmy na miejscu - powiedział, gdy dotarli pod wskazany przez nią adres.

mlawer napisał:

- Dziękuję. – wręczyła mu banknot o nominale znaczenie przekraczającym wartość kursu.

- Dziękuję. - Wręczyła

mlawer napisał:

Dlaczego zatem czuje ten nieprzyjemny uścisk w żołądku, czemu zaczynają drżeć jej dłonie, a serce tłucze się w klatce piersiowej, jak  oszalały z przestrachu ptak…

Chyba raczej ucisk w żołądku wink
i bez przecinka przed jak

mlawer napisał:

czemu wystarczy sam widok budynku w którym spędziła niemal całe dorosłe życie by to, co tak bardzo starała się pogrzebać w głębi siebie, znów wypełzało i rozsadzało ją od środka, uderzało z siłą, której już dawno nie powinno posiadać…

przecinki przed w którym, by

mlawer napisał:

Była kobietą sukcesu, wiedziała jak działa ten business i nie zamierzała pozwolić, by jej głupie serce wzięło górę nad rozumem.

wiedziała, jak działa ten business, i nie zamierzała

mlawer napisał:

Nadal, niestety, był tam samo cholernie przystojny.

I tak samo chudy?

mlawer napisał:

- Witaj Paula.

a ja myślałam... XD

mlawer napisał:

Gdyby Aleks tu był załatwił bym to z nim.

Gdyby Aleks tu był, załatwiłbym to z nim.

mlawer napisał:

Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, że jesteś…

ciebie

mlawer napisał:

- Nie sądzę, aby celem naszego spotkania był omawianie mojego życia prywatnego.

aby celem naszego spotkania było omawianie

mlawer napisał:

I, szczerze mówiąc, nie wierzę żeby Cię ono choć trochę obchodziło.

cię

mlawer napisał:

Byłabym wdzięczna gdybyśmy przeszli do rzeczy i załatwili tę niecierpiacą zwłoki sprawę, której nie mogłeś rozwiązać przed wyjazdem Aleksa.

Byłabym wdzięczna, gdybyśmy przeszli

mlawer napisał:

- Paula ja wiem, że zachowałem się wobec Ciebie…

- Paula, ja wiem, że zachowałem się wobec ciebie...

mlawer napisał:

Zanim Marek dokończył zdanie do gabinetu wpadł z głośnym okrzykiem ciemnowłosy, niebieskooki chłopczyk.

Zanim Marek dokończył zdanie, do gabinetu wpadł

mlawer napisał:

Ciocia Viola nie ce mi dać klówy…

a to niedobla ciocia

mlawer napisał:

Miała wrażenie, że pomieszczenie, w którym się znajdowała wypełniła nagle gęsta, lodowatozimna mgła.

pomieszczenie, w którym się znajdowała, wypełniła nagle

mlawer napisał:

Najszybciej, jak było to możliwe opuściła gabinet prezesa.

Najszybciej, jak było to możliwe, opuściła gabinet prezesa.

mlawer napisał:

Słyszała za sobą kroki Marka.

IMO Usłyszała

mlawer napisał:

Po wykrzywionej bólem twarzy pasażerki spływały łzy, ręce drżały jej jakby miała nagły atak ferby.

przecinek przed jakby

mlawer napisał:

Zacisnęła pięści z całej siły, tak, że paznokcie wbiły się boleśnie w wypielęgnowane, zgrabne dłonie.

Zacisnęła pięści z całej siły, tak że paznokcie

mlawer napisał:

- Tylko deszcz.  – Powtórzyła stanowczo.

- Tylko deszcz - powtórzyła stanowczo.

Wiesz co? Podobało mi się smile


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

2009-11-23 23:14:23

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#12 2009-11-24 00:23:26

mlawer
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-09
Posty: 3326

Re: taka mała miniaturka

Miałam nic nie dodawać w najbliższym czasie, ale ten pomysł po prostu prześladował mnie przez cały boży dzień. W końcu musiałam się złamać. Pisałam na szybko, więc pewnie roi się od błędówsad

Koniec i basta.

Wpadł do firmy jak burza. Ledwie burknął słowa powitania do Ani i pomknął w stronę gabinetu Seby. Był wściekły, a dosadniej mówiąc wkur… Dosyć, dosyć, dosyć. Ileż można tak się katować. Chodzić wokół niej na palcach, harować po nocach, robić za asystenta, kierowcę i posłańca, tylko po to, by co rano dostawać palpitacji serca widząc, jak obściskuje ją ten kolo w zmiętym polo. Wystarczy. Jak mawiają synowie Albionu: „enough is enough”. Najchętniej zamknął by się razem z nią w jakimś dźwiękoszczelnym pomieszczeniu i wykrzyczał jej, że się nad nim po prostu znęca, że doprowadza go do białej gorączki, że przez nią nie może spać, że myśli tylko o niej, że kocha ją, jak wariat, jak pomyleniec, że dla niej… dla niej mógłby wszystko, mógłby cokolwiek. Gdyby tylko chciała. Trzasnął drzwiami do gabinetu Sebastiana z taką furią, że niczego niespodziewający się Olszański, grający na swym firmowym PC-cie w „Złap pomidorowego króliczka”, omal nie spadł ze swego dyrektorskiego fotelika. W ostatniej chwili przytrzymał się jednak blatu biurka i patrząc na swego najlepszego kumpla z wyrzutem zapytał:
- Odbiło ci? Już prawie ją miałem.
- Co? – Marek zmarszczył brwi w wyrazie absolutnego niezrozumienia. – Kogo miałeś?
- No króliczka. Całego w pomidorach. – w głosie Olaszańskiego zabrzmiało rozmarzenie.
- Seba przestań pieprzyć, ok.? – Młody Dobrzański nie był w nastroju do wczuwania się w pokręcone metafory przyjaciela.
- Żeby przestać trzeba by było najpierw zacząć. – Seba uśmiechnął się łobuzersko. – A ja, niestety, nie zacząłem. Mój króliczek ostatnio nie kicał w okolicach mojej norki ehh…
- Seba, jak mi mój wypasiony Jaguar miły, skończ bo dostaniesz w tę roześmianą paszczę. – Marek naprawdę był wściekły.
- Oj, oj panie eks- prezesie, cóż ja widzę? Humorek wyjechał na Alaskę? Wczoraj biegałeś po firmie szczerząc zęby do każdego, kto dawał jakiekolwiek oznaki życia, a dziś co? Mord w oczach? Niech zgadnę? Ula – prezesula? Znowu coś nawywijała? – Olszański silił się na dowcip, ale był zaniepokojony. Marek wyglądał jak Wezuwiusz na chwilę przed wybuchem. „Dobrze chociaż, że mu się z uszu nie dymi, – przemknęło przez nieco pustawą główkę Seby – bo mając na uwadze, że jego twarz kolorem wybitnie upodobniła się do pomidorków Violki, musiała mu Uleczka nieźle ciśnienie podnieść.”
- Nie ma żadnej Uli! – Marek wrzasnął tak, że jego rozmówca przez chwilę miał wrażenie, że doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu w postaci całkowitej utraty słuchu. – Nie ma! Koniec i basta! Dość tego! Miłość jest przereklamowana! Jeśli o mnie chodzi – skosztowałem, pocierpiałem i dziękuję pięknie, zwijam żagle i wracam do Zatoki Świń!
- Hę, że co ? – „Zwariował, Mareczek odjechał totalnie, rozumek się spakował, walizeczkę zabrał i, nie machając nawet na pożegnanie, zniknął w oddali.” – Olszański był już nie na żarty przestraszony. – Do jakiej zatoki? Chcesz wyjechać?
- Nie, nie chcę wyjechać. – Marek ociupinkę się uspokoił widząc wlepione w siebie oczy Sebastiana. Jego kumpel miał taki wyraz twarzy, jakby zastanawiał się, kogo wezwać najpierw: psychiatrę, czy państwa Dobrzańskich. – Wręcz przeciwnie, chcę wrócić.
- Marek, może ja się mylę, – Seba mówił bardzo powoli, wyraźnie oddzielając od siebie wypowiadane wyrazy, jakby rozmawiał z upośledzonym – ale zawsze mi się zdawało, że żeby wrócić, to najpierw trzeba wyjechać, bo przecież …
- Do siebie chcę wrócić ośle!!! – Marek znowu popisał się siłą swych strun głosowych. – Do siebie takiego, jakim byłem zanim poznałem Ulę Cieplak!
Sebastian ze zdumieniem patrzył, jak Marek nagle traci całą gniewną energię, z którą wbiegł do jego gabinetu, siada na krześle i chowa twarz w dłoniach.
- Ja już dłużej tak nie mogę. – Głos Dobrzańskiego brzmiał teraz słabo i żałośnie. – To jest tortura ponad moje siły. Kiedy jestem z nią sam na sam, kiedy razem pracujemy, jest tak… tak, jak kiedyś. Śmiejemy się razem, rozumiemy się wpół słowa, wydaje się, że dobrze się czujemy w swoim towarzystwie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. A potem buch – widzę ją z tym jej doktorkiem- potworkiem i mam wrażenie, że w moje serce ktoś, bez znieczulenia, wbija tysiące szpilek. Nigdy nie czułem się tak koszmarnie. I nie chcę już tak się czuć. Dlatego – tu Marek uniósł głowę i, wpatrując się w kumpla stalowym, zimnym wzrokiem, rzekł twardo – postanowiłem, że od dziś przestaję umierać z miłości do niej. Koniec, finito. Jestem młody, wolny i nie najbrzydszy, a na świcie są tysiące, ba miliony kobiet, które z największą chęcią zapełnią mi wolny czas.
- No, stary! – Olszański miał ochotę uściskać przyjaciela. – Wreszcie zmądrzałeś! To się nazywa męska decyzja! Czyli co? Dziś wieczorem ruszamy na łowy do 69?
- Jasne, czemu nie. – nawet detektyw Rutkowski nie wytropiłby w glosie Marka choćby śladu entuzjazmu.- Słowo się rzekło…
Przez cały dzień, z wyrachowaną premedytacją Marek unikał Uli. Bał się, że sam jej widok wystarczy, by złamał dane samemu sobie przyrzeczenie. Gdy tylko słyszał jej głos w okolicy, krył się za kolumnami, wieszakami czy choćby modelkami, których to elementów kamuflujących na szczęście w F&D nie brakowało. Jeśli musiał się z nią porozumieć w jakieś sprawie służbowej, słał maile a w ostateczności słał Violettę K. Nikt i nic nie mogło pokrzyżować jego chytrego planu wyleczenia się z Uloholizmu.
Kilka minut po siedemnastej Sebastian Olszański dziarskim krokiem ruszył w stronę konferencyjnej. Jego napaloną głowę wypełniały cudne scenariusze nadchodzącego wieczoru, w których, poza nim i Markiem, role główne odgrywały długie nogi, wydatne piersi i duuże ilości alkoholu. Pełen tak gorących marzeń radośnie otworzył drzwi prowadzące do sali konferencyjnej.
- No i jak tygrysie?! Gotów na łowy? Bo ja nie mogę się już… - urwał wpół słowa.
Marek siedział wlepiając wzrok w monitor laptopa z przedziwnym wyrazem twarzy.
- Stary, co jest? Zbieraj się. Idziemy. – Seba poczuł się zaniepokojony.
- Nigdzie nie idę. – Ton Marka sugerował, że kwestia nie podlega dyskusji.
- Ale…
- Żadne ale!. Nigdzie nie idę. Do jasnej cholery, mam gdzieś ten milion bab! Ona jest tylko jedna. Rozumiesz? Tylko jedna! – Dobrzański chyba nigdy jeszcze nie brzmiał tak stanowczo. – Jedyna…
Sebastian nie wdając się w dalsze dyskusje rzucił okiem na ekran laptopa.
”Marku. Nie wiem, co bym bez Ciebie zrobiła. Załatwiłeś dziś więcej niż ja dałabym radę przez tydzień. Nie umiem wyrazić, jak bardzo jestem Ci wdzięczna. Kochany jesteś. Ula”
Sebastian westchnął ciężko – trzeba było pogodzić się ze smutną rzeczywistością. Jego kumpel stracił głowę i serce dla Urszuli Cieplak. I nikt i nic nie jest w stanie tego zmienić. Koniec i basta.

Ostatnio edytowany przez mlawer (2009-11-24 00:46:55)


All the lonely people... Where do they all come from?
DORIS KTB Aleks_Strusiek mom matkom, cudna Kitty bliźniaczkom, jeszcze siestry mam dwie i tata Jasiu też koffa mnie! Maupka córcia ma heart Słoń ofiarny

Offline

 

#13 2009-11-24 00:30:05

mlawer
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-09
Posty: 3326

Re: taka mała miniaturka

Ooooo.... Ann666 spodobała się moja miniaturka o Pauli. Łał!!!
Przy okazji ann66 jak zwykle dzięki za wskazanie błędów. Jak tylko znajdę chwilę - edytuję i pilnie poprawiam smile


All the lonely people... Where do they all come from?
DORIS KTB Aleks_Strusiek mom matkom, cudna Kitty bliźniaczkom, jeszcze siestry mam dwie i tata Jasiu też koffa mnie! Maupka córcia ma heart Słoń ofiarny

Offline

 

#14 2009-11-24 02:09:03

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Re: taka mała miniaturka

Bedzie trzecia miniaturka? Obie bardzo mi sie podobaly... Pozdrawiam i czekam!


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

#15 2009-11-24 12:01:19

ulomarkoholiczka
Kochanka Marka
Od: Jeżewo\Zawidz
Zarejestrowany: 2009-08-09
Posty: 4737
Serwis

Re: taka mała miniaturka

jak obściskuje ją ten kolo w zmiętym polo

Rozwaliło mnie to zdanie hehhe

Prosze  szybko o więcej POZDRO!!!


Najpiękniejsze są lasy mieszane...
Czułam się bardzo samotna, a jednocześnie zadowolona z samotności...
Nigdy nie ufaj mężczyźnie. To cukierek moczony w truciźnie...
Najbardziej cię kocham, kiedy jesteś w głowie...

Offline

 

#16 2009-11-24 13:58:10

markomaniaczka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 1447

Re: taka mała miniaturka

mlawer napisał:

Pisałam na szybko, więc pewnie roi się od błędówsad

Eee, nie jest źle wink Wręcz powiedziałabym, że bardzo dobrze wink

Nie będę cytować, bo musiałabym zacytować całą miniaturę wink
Ogromnie mi się podobało. Było takie prawdziwe, śmieszne, ale też gdzieś tam ukrywały się bardziej romantyczne kwestie.
Podzielam Twoją wizję - ja na miejscu Marka też bym się wkurzyła i dała sobie spokój. Ileż można błagać o miłość, kiedy Ula uważa go tylko za swojego przyjaciela i nie daje po sobie poznać, że Marek może mieć jeszcze u niej szanse. A ten ich wczorajszy/dzisiejszy dialog w konferencyjnej, to już w ogóle jakiś kosmos. Okłamują siebie, swoje uczucia, Ula brnie dalej, ucieszona, że ma załatwioną sprawę... A to podanie rąk, to już w ogóle było straszne. Swój idealny związek potraktowali jak umowę, którą można rozwiązać... Mam nadzieję, że Ula zmądrzeje tak, jak zmądrzała w Twojej miniaturze smile
Pozdrawiam.

Offline

 

#17 2009-11-24 15:58:49

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: taka mała miniaturka

To jest fantastyczne! Mnie ómarło! Jakoś podejrzewałam, jak się skończy, ale i tak było super big_smile

jak obściskuje ją ten kolo w zmiętym polo.

Ryknęłam takim śmiechem, że hej! Że nie mówiąc o doktorku-potworku, który mnie dobił big_smile Napisz coś jeszcze w tym klimacie, co?


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#18 2009-11-24 20:25:13

Mionnka
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-10-03
Posty: 103

Re: taka mała miniaturka

cudne boskie ;] normalnie brak słówek ;] napisze jak ochłonę a teraz weny życzę <padając na kolanka wycofuje się powoli>


Dość dawno mnie tu nie było postanawiam to zmienić wink

Offline

 

#19 2009-11-24 20:48:25

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: taka mała miniaturka

Jejku, jakie to było fajne xD Podobają mi się te rozterki Marka xD I wystarczył krótki, żeby nie powiedzieć lakoniczny mail, żeby uloholizm wrócił ze zdwojoną siłą xD

Cudne smile


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#20 2009-11-24 21:10:05

mlawer
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-09
Posty: 3326

Re: taka mała miniaturka

Super, że przypadła Wam do gustu miniaturka - jak już wcześniej pisałam, pomysł na nią prześladował mnie tak, że nie mogłam zasnąć dopóki tego nie napisałam:)
Brzydulomaniaczko jak widzę żywimy podobne uczucia do pana w polo wink Mam nadzieję, że najdzie mnie wena i napiszę jeszcze coś w podobnym stylu, choć muszę przyznać, że napisać coś zabawnego jest zdecydowanie trudniej (przynajmniej mi) niż uderzać w smutną nutkę.
Pozdróweczki dla wszystkich heart


All the lonely people... Where do they all come from?
DORIS KTB Aleks_Strusiek mom matkom, cudna Kitty bliźniaczkom, jeszcze siestry mam dwie i tata Jasiu też koffa mnie! Maupka córcia ma heart Słoń ofiarny

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka