BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#891 2010-08-31 09:50:53

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: taka mała miniaturka

Kiedy ujrzałam pierwszą ilustrację i zaczęłam czytać, przez chwile, dosłownie krótkie mignięcie świadomości, obawiałam się, że własnie tak zamierzasz zakończyć. Krótko, prosto, romantycznie, ckliwie. Że, innymi słowy, idziesz na łatwiznę za namowami fanów.

Przepraszam, możesz podać jakiś przykład, gdzie ktoś namawiał do szczęśliwego zakończenia? Bo ja sobie nie przypominam... I osobiście nie uważam, że takie zakończenie byłoby pójściem na łatwiznę. Mlawer umiałaby to napisać tak, żeby nie było. Chociaż takie zakończenie jej nie leżało, bo jak sama napisała, nie umiała ich rozdzielić i nie umiała ich połączyć.
Tak, mam do niej mały żal, że to się nie tak zakończyło. Ja gdzieś tam w głębi swojego głupiego, romantycznego serca wierzyłam, że to się dobrze skończy. I skończyło, prawda? Tylko że oni nie żyją. Niczego już nie zdążą zmienić.
Zapewne to jest jedyne i najlepsze zakończenie dla tego opowiadania - tragiczny początek i tragiczny koniec. Zapewne tak jest.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

2010-08-31 09:50:53

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#892 2010-08-31 11:41:42

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: taka mała miniaturka

brzydulomaniaczka napisał:

Kiedy ujrzałam pierwszą ilustrację i zaczęłam czytać, przez chwile, dosłownie krótkie mignięcie świadomości, obawiałam się, że własnie tak zamierzasz zakończyć. Krótko, prosto, romantycznie, ckliwie. Że, innymi słowy, idziesz na łatwiznę za namowami fanów.

Przepraszam, możesz podać jakiś przykład, gdzie ktoś namawiał do szczęśliwego zakończenia? Bo ja sobie nie przypominam... I osobiście nie uważam, że takie zakończenie byłoby pójściem na łatwiznę. Mlawer umiałaby to napisać tak, żeby nie było. Chociaż takie zakończenie jej nie leżało, bo jak sama napisała, nie umiała ich rozdzielić i nie umiała ich połączyć.
Tak, mam do niej mały żal, że to się nie tak zakończyło. Ja gdzieś tam w głębi swojego głupiego, romantycznego serca wierzyłam, że to się dobrze skończy. I skończyło, prawda? Tylko że oni nie żyją. Niczego już nie zdążą zmienić.
Zapewne to jest jedyne i najlepsze zakończenie dla tego opowiadania - tragiczny początek i tragiczny koniec. Zapewne tak jest.

Zgodzę się z Iris. Nikt otwarcie nie namawiał do szczęśliwego zakończenia. Wiele z nas, w tym i ja, miało nadzieję że ta historia będzie miała happy end. No i ma. Tylko, że nie w tradycyjnym znaczeniu. Na ziemi zdarzył się dramat, lecz właśnie ten dramat pozwolił im już na zawsze być razem, cieszyć się miłością i szczęściem.
Zgodzę się również z tym, że to było chyba jedyne właściwe zakończenie. Gdyby był klasyczny happy end to zawsze ciągnęłaby się za nimi przeszłość, nawet gdyby rozliczyli się z nią przed sądem. Gdyby zaś mieli nie być razem zawsze byliby nieszczęśliwi. Wbrew wszystkiemu Ula i Marek się kochali i tylko razem mogli być szczęśliwi.


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#893 2010-08-31 13:07:09

Ursiss
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2010-01-15
Posty: 109

Re: taka mała miniaturka

Nie, otwarcie nikt nie namawiał, ale były łagodne sugestie, a raczej nieśmiałe pragnienia. Z resztą w tym przypadku chciałam się odnieść bardziej do serialowego zakończenia, które właśnie takie było. Najprostrze i najbardziej ckliwe, jakie mogło by być. Bo wiadomo, że tego oczekiwali fani. Chodziło mi o to, że w tym opowiadaniu Mlawer nie popełniła takiego błędu. Nie kształtowała opowieści zgodnie z naszymi oczekiwaniami, sugestiami, przeczuciami itd, tylko doprowadziła swoją własną historię do samego końca. A przecież, gdyby było za prosto, czułabym sie jednak rozczarowana: Dom, dzieci, szczęśliwe życie. Ile razy to już było?


"jak się czegoś bardzo chce, to..."

Ostatni rozdział "Niepamięci" już w Radosnej. Zapraszam wink

Offline

 

#894 2010-08-31 13:59:49

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: taka mała miniaturka

Dla mnie zakończenie w stylu dom, dzieci i szczęśliwe życie nie byłoby proste, o nie. Nie w tym opowiadaniu.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#895 2010-08-31 14:35:01

waris
Poszukiwaczka truskawek
Od: Bytom
Zarejestrowany: 2010-02-09
Posty: 3668

Re: taka mała miniaturka

A ja się zgadzam z Ursiss. Ale to już pewnie każdy wie wink Dom, dzieci, rodzina - nie, nie w tej historii.
Zresztą, napisałam wcześniej, dlaczego według mnie po prostu nie mogło być inaczej.


A dodam jeszcze, że uwielbiam happy endy. Nie lubię, kiedy ktos uśmierca któregoś z głównych bohaterów. Jestem absolutnie całym sercem za klasycznym finałem Ula&Marek. Ale nie w tym wypadku. Tutaj bym się z tym nie pogodziła. Tym razem nie chciałam happy endu.

Ostatnio edytowany przez waris (2010-08-31 16:01:03)


Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały...

Offline

 

#896 2010-08-31 15:49:10

Andrea
Przyjaciel Brzyduli
Od: Blachownia
Zarejestrowany: 2009-10-30
Posty: 104

Re: taka mała miniaturka

Pozwolę sobie wtrącić się do dyskusji smile Otóż również jestem zmuszona poprzeć Ursiss oraz Waris. "Niezapominajka" od samego początku była historią niebanalną, w której na każdym kroku przed bohaterami piętrzyły się wszelkie przeciwności losu, a szczęście nigdy nie trwało zbyt długo. Moim zdaniem klasyczne zakończenie "domek z ogródkiem, pies, dzieci i rodzinne szczęście" zniszczyłoby cały urok tej historii, podważyło jej autentyczność, którą stworzyła Mlawer. To po prostu byłoby zbyt banalne rozwiązanie porównując do poprzednich rozdziałów, gdzie cały czas jest źle, bohaterowie zmagają się z narastającymi problemami, aż tu nagle bum! Wielkie szczęście, wybaczenie i utwierdzenie w przekonaniu, że miłość zawsze zwycięża. Dla mnie to byłoby bardzo naciągane, ale to moja osobista opinia, rozumiem, że ktoś może uważać inaczej wink

Ursiss napisał:

A przecież, gdyby było za prosto, czułabym się jednak rozczarowana: Dom, dzieci, szczęśliwe życie. Ile razy to już było?

Właśnie. Mało jest opowiadań, gdzie możemy się spotkać z tak szokującym zakończeniem. I to jest moim zdaniem urok "Niezapominajki" - zaskakujące zwroty akcji oraz konsekwentne prowadzenie akcji od początku do końca według ściśle określonego przez autorkę scenariusza.Tyle chciałam dodać do swojego poprzedniego przydługawego komentarza wink

Mlawer, serdecznie gratuluje niezapominajkowego odznaczenia kiss Zasłużone w stu procentach big_smile


"W życiu można zastąpić kolegę, ale nie przyjaciela..." - Cobra 11
BMW - Bądź Marce Wierny
"Jak mawiał filozof Jagger: Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz” - House M.D.
BMW E39 serii 5 - samochód na piątkę!

Offline

 

#897 2010-08-31 23:50:10

Ursiss
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2010-01-15
Posty: 109

Re: taka mała miniaturka

No, ewentualnie byłabym w stanie pogodzić się z pewnym końcowym niedopowiedzeniem. Historia mogłaby się skończyć np. w szpitalu, kiedy dowiadujemy się, że Marek przeżył.(Chociaż w sumie to również już było), albo w momencie, kiedy spotykają się już jakiś czas po wszystkich zajściach. Z małą nutą nadziei, ze świadomością wszystkich trudności, ale bez opisywania całej idealności przyszłego życia. To po prostu zniszczyłoby cały urok tej niezwykłej historii, tak jak w przypadku, nie przymierzając, zakończenia serii o Harrym Potterze, z której to epilog miałam ochotę wyrwać, a cała reszta prezentowała się bez niego bardzo porządnie. Ale, nie odbiegając już od tematu, sądzę, że Mlawer zaserwowała nam wspaniałe zakończenie i nie mam co do niego żadnych obiekcji. Szkoda tylko, że nie mieli trochę więcej czasu, aby nacieszyć się swoją ziemską miłością.


"jak się czegoś bardzo chce, to..."

Ostatni rozdział "Niepamięci" już w Radosnej. Zapraszam wink

Offline

 

#898 2010-09-01 11:00:32

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: taka mała miniaturka

Dobra, przyznaję, jestem gópkiem. Ta historia po prostu musiała się tak skończyć.
Chociaż zgadzam się z wersją proponowaną przez Ursiss wink Małe niedopowiedzenie na koniec, a czytelnik niech sam kombinuje xD
Co do Pottera, to chyba nie miejsce na takie dyskusje, bo mnie akurat epilog się podobał wink Należę do nielicznej co prawda grupy, ale jednak.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#899 2010-09-02 20:19:14

mlawer
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-09
Posty: 3326

Re: taka mała miniaturka

Czytam i czytam Wasze komentarze i czuję rosnącą mi w gardle gulę. Gulę wzruszenia i wdzięcznośći. Dziękuję Wam - każdemu z osobna i wszystkim razem. Szczególnie tym, którzy zajrzeli do mnie po raz pierwszy lub po raz pierwszy zostawili komentarz - KaaSiUli, Julii, Mumince, Ann!!!, Stychnine, Libby, wqwq, Noelko kiss kiss heart

No i moi kochani, stali czytelnicy! heart Nie wiem co mam napisać, jak wyrazić moją wdzięczność dla Was - za wszystko, za Wasze wsparcie, które czułam pisząc każde ze słów tej historii, za Wasze pełne niesamowitych spostrzeżeń analizy, za generalnie przychylne przyjęcie zakończenia. Poruszają mnie Wasze słowa i nie tylko słowa (graficzki dziękuję Wam - odwaliłyście kawał dobrej roboty!)
heart heart heart
Nadal czekam na Wasze opinie, Wasze komentarze - myślę, że Niezapominajka była szczytem moich twórczych możliwości i podobnie poruszającej historii już z siebie nie wykrzesać - ale pisać będę, nie łudźcie się, że dam Wam spokój! tonguetonguetongue

Urssis Twój komentarz, jego długość i zawartość - zupełnie mnie rozbroiły.

Iwonko Ty jak zawsze dostrzegasz to, co najistotniejsze i wyrażasz w niesamowity sposób kiss
Dorocie Jakże mi przyjemnie, że moje zakończenie przypadło Ci do gustu.
Iris wybacz - inaczej nie potrafiłam rozwiązać tego wszystkiego... Marek w więzieniu a potem szczęście, domek i dzieci... nie, mi to nie pasowało, nie w tym przypadku.
MEG to jest oczywista oczywistość, że my nadajemy na tych samych falach! kiss
Warisku, loose, Beja, Papó, Storczyk, Jolcia, jagula, Filipomanka, Pszczoła, agata, paulinaa21, Asiol, gigiana, Enigma, Łukasz, mono, Kika, Wkrętka, brzydulkaulka, lapsus linguae, Ajrisz, miu, Króweczka, Indó, Andrea, Toniejebajka, Myszka 25 dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki! kisskisskiss

P.S. Lapsus obawiam się, że na założenie nowego wątku mini przyjdzie ciut poczekać więc jeśli masz ochotę skomentować moje poprzednie miniatury - nie krępuj się i rób to tutaj - Niezapominajce to nie zaszkodzi a ja jestem straaaasznie ciekawa Twojej opinii smilesmilesmilesmile

P.S. 2 Padało pytanie czy od początku tak zaplanowałam całą tę opowieść. Jeśli mam być szczera to nie! Marek miał być paskudem przez dłuuugi czas, miał pić, dobrze się bawić, podrywać kolejne panienki i udawać, że tamten wieczór po prostu się nie wydarzył. Ona miała pojawić się w ego życiu niespodziewanie i przewrócić je do góry nogami. A potem zostawić go ze złamanym sercem i wyrzutami sumienia. Jak widzicie, to miała być zupełnie inna historia... Tyle tylko, że moje postaci się zbuntowały. Marek nie chciał być bezdusznym potworem, Ula chciała kochać... i jakoś tak, powoli, przekonali mnie do swojej wizji. A co do zakończenia - Iwono tak, miałam chwilę słabości, chciałam pozwolić stojącej na pomoście Uli skoczyć do rzeki ,a  Markowi ruszyć jej na ratunek. Widziałam ich tak wyraźnie - szamoczących się wśród fal, a potem długo leżących obok siebie na szarym, nadwiślańskim piasku; widziałam ich,przemoczonych, jadących zatłoczonym autobusem, mocno objętych i nie zważających na zaciekawione spojrzenia pasażerów, a potem siedzących w mieszkaniu Marka... pijących gorącą herbatę i otulonych kocami, pozwalających by cisza mówiła za nich... Widziałam to, ale to już byłaby zupełnie inna opowieść... Pobłysk trzymanego kobiecą ręką noża zaćmił sielankową wizję...

P. S. 3 meaaem kochana moja wisienko! Wybacz przeoczenie ślepemu Słoniowi! heart kiss dziękuję, że byłaś ze mną podczas pisania Niezapominajki! kiss

Ostatnio edytowany przez mlawer (2010-09-03 16:30:56)


All the lonely people... Where do they all come from?
DORIS KTB Aleks_Strusiek mom matkom, cudna Kitty bliźniaczkom, jeszcze siestry mam dwie i tata Jasiu też koffa mnie! Maupka córcia ma heart Słoń ofiarny

Offline

 

#900 2010-09-02 21:15:19

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: taka mała miniaturka

Iris wybacz - inaczej nie potrafiłam rozwiązać tego wszystkiego... Marek w więzieniu a potem szczęście, domek i dzieci... nie, mi to nie pasowało, nie w tym przypadku.

Chyba pora na moje oficjalne stanowisko: akceptuję to zakończenie, ale ucieszyłabym się, gdyby było inne.
Ja w zasadzie też nie chciałabym rozwiązania w stylu dom, dzieci i tak dalej. Ja ucieszyłabym się z rozwiązania, które dawałoby nadzieję, że ta historia faktycznie dobrze się kończy. Bo dla mnie, niestety, mimo epilogu, ona kończy się źle. Nie umiem sobie tego połączyć, opowiadania i epilogu.

Mlawer, trochę żałuję jednak, że nie zakończyłaś tego tak jak tutaj napisałaś. Ale jak mówię: akceptuję zakończenie takie, jakim jest.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka