BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#471 2010-06-08 17:39:00

Iwona
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-07
Posty: 4431

Re: Twórczość loose

Loose, jak dawno Cię nie było. Fajnie, że wróciłaś do swojej słonecznej i wyluzowanej „Hiszpanii” tongue
Dzięki za dedykację. big_smile

loose napisał:

Jednak mimo wszystko ciągle myślał o Uli, jego Uli…pięknej i zmysłowej, a zarazem inteligentnej i wrażliwej.

loose napisał:

- Dziewczyno, co ty ze mną robisz, ciągle mi ciebie mało

Mareczek poznał się na Uli. Dopiął swego i teraz czuje się spełniony i szczęśliwy. Ciekawe jak długo?

loose napisał:

- Marek, ja nie wiem czy mam tyle sił, może to wszystko nie ma sensu, może nam to nie jest pisane, by być razem… - Zaszlochała Ula obejmując mocno tors ukochanego.
Ostatnie słowa dziewczyny podziały na Marka jak czerwona płachta na byka, odsunął od siebie dziewczynę i chwycił jej twarz w  swoje silne dłonie.
- Nie pozwalam ci tak myśleć, rozumiesz… nie pozwalam, zrobię wszystko by obronić cię przed tą brudną rzeczywistością, chociaż bardziej musiałbym przed samym sobą - W tej chwili oboje się zaśmiali - Proszę, daj mi się jeszcze tobą nacieszyć, obiecuję, że jak tylko wrócimy do Warszawy, to wszystko powoli się ustabilizuje i nabierze odpowiedniego rytmu - Marek gubiąc się w słowach, próbował choć trochę uspokoić dziewczynę.

Na razie cieszą się pięknymi chwilami, ale Ula wie, że sielanka nie potrwa długo. Teraz zgodziła się na taki układ, uległa Markowi i swoim skrytym marzeniom, jednak wie, że po powrocie coś z tym trzeba będzie zrobić.
Ciekawe, co tak naprawdę zamierza zrobić Marek. Na razie chce się cieszyć byciem z Ulą i chyba nie zastanawia się tak naprawdę co dalej. Słowa, że wszystko się ustabilizuje i nabierze odpowiedniego rytmu, mogą znaczyć dosłownie wszystko. Będzie starał się kontynuować relację z Ulą w formie biurowego romansu, czy może stać go na coś więcej. A Ula? Czy będzie o niego walczyć, czy może wpisze się w jego obrazek?

loose napisał:

- No ja naprawdę nie wiem, ile można na ciebie czekać - Powiedziała groźnym głosem kobieta, nie zwracając uwagi na zmęczenie swojego mężczyzny.
- A ja naprawdę nie wiem, po co ci kobieto tyle bibelotów, na plaże mamy raptem trzy kroki,

Mówiąc szczerze związek Violki i Seby ma chyba większe szanse na przetrwanie. Fajni są razem. tongue

loose napisał:

Niestety pannie Kubasińskiej, nie dało spokoju to, w jakim celu książę ciemności przyleciał za nimi aż do gorącej Hiszpanii i dlaczego, ale postanowiła na chwilę uśpić swoją czujność i przystąpić do przeszpiegów w porze obiadowej.

lol Już się cieszę na to śledztwo. Aleks, to twardy zawodnik, ale Violetty i jej pomysłów nie należy lekceważyć.

Miły rozdzialik, pachnie wakacjami. Pozdrawiam big_smile


"Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie." lol 
I heart Radosną twórczość.

Offline

 

2010-06-08 17:39:00

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#472 2010-06-10 13:56:30

loose
Rysiowiańczyk
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 1163

Re: Twórczość loose

dorocie big_smile  o ile wen nie zniknie to części będą częściej smile

cieszę się, że rozdział się podoba big_smile

tak jak mówiłam u mnie zawsze jest ciepło i przyjemnie big_smile jakoś ciężko mi się piszę tzw. zgrzyty big_smile wolę happy endy big_smile


kiss 'pocałować-posmakować jak Wieeeelkiego Róóóóżowego LIZAKA ' rumieniec 
od pierwszej kokardy wielbię me samouwielbienie i kaahnienkęheart
PUCCA & BrzydUla  heart rock
SWSiOCJT;DORIS;MDUC;GNAJ

Offline

 

#473 2010-06-10 16:13:18

Agula256
Szemrzący typ
Zarejestrowany: 2009-10-31
Posty: 63

Re: Twórczość loose

Niesamowite opowiadanie... smile Przywróciło mi ten dawny dreszczyk jaki towarzyszył mi przy czytaniu lub oglądaniu tej historii miłosnej:) A muszę się przyznać, że dawno (chyba wraz ze zniknięciem serialu) tego nie doświadczyłam:)) Dziękuję i czekam na cd:**


GNAJ lol
I heart NIRVANA
School is brutal and full of zasadzkas... mumi Bez broni nie wchodź... strzaly2
BrzydUla! Wracaj!! sad

Offline

 

#474 2010-12-29 19:22:42

loose
Rysiowiańczyk
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 1163

Re: Twórczość loose

Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie moją Hiszpańską historyję big_smile  Właśnie udało mi się napisać kolejną część  big_smile big_smile
Liczę na to iż będzie wam się ją miło czytało smile smile

CZĘŚĆ 8

W upalnej Hiszpanii czas płynął wolniej, znacznie przyjemniej niż w żadnym innym miejscu na Ziemi. Gorące słońce, lazurowe morze i piaszczysta plaża zachęcały do błogiego lenistwa. Malownicze krajobrazy i rajskie rośliny sprawiały, że człowiek zaczął doceniać skarby jakimi obdarowała naszą planetę natura. Największą atrakcją dla turystów była ogromna fontanna, która ochładzała chłodną i pachnącą wodą w panujące upały. Spacerując deptakiem można było podziwiać teatry uliczne bądź sesje zdjęciowe. Pracownicy Febo&Dobrzański korzystali z wszelkich dobrodziejstw tej cudownej krainy chcąc choć na chwilę uciec od problemów. Niestety nie wszystkim było to dane. Przybycie Aleksandra Febo do Hiszpanii oznaczało koniec wakacji. Jego bezwzględność parzyła niemiłosiernie, a sama myśl o jego nikczemnych i złowieszczych planach mroziła krew w żyłach. Tak, był niczym wampir. Wysysał z człowieka całą nadzieję w ludzkość i miłosierność. Po kilku dniach pobytu w Hiszpanii, mimo sprzeciwu Marka odesłał do Polski pracowników Febo&Dobrzański. Tłumaczył się natłokiem pracy i brakiem personelu. Nie zadziałała nawet furia samego mistrza Pshemko, Aleks był niewzruszony. Jego pewność siebie emanowała na kilometr, sądził iż jego intryga się uda, gdyż na polu bitwy zostało tylko dwóch wiernych sobie od lat rywali, Marek i Książę Ciemności-Aleks.


2 dni wcześniej

Chwile spędzone na plaży należały do niezwykle udanych. Ula nie sądziła, że może się jeszcze bardziej zaprzyjaźnić z Violą. Tym bardziej było jej przykro, gdy musiała ją oszukiwać w sprawach związanych z Markiem. Kubasińska non stop wypytywała dziewczynę o sprawy sercowe, jednak Ula zbywała ją stwierdzeniami iż dla niej najważniejsza jest praca i obowiązki.
Po całym dniu plażowania, niewdzięczny los sprawił Uli bardzo niemiłą niespodziankę. Jej delikatna brzoskwiniowa skóra spiekła się na słońcu nieco bardziej niż w rzeczywistości miała. Parzący ból był niemiłosierny.
- Auuua boli! - Syknęła Ula, kiedy Marek pomagał jej ściągnąć sukienkę.
- Trzeba było nie leżeć plackiem na leżaku, tylko spacerować tak jak ja. - Dobrzański specjalnie drażnił się z ukochaną, lubił kiedy zdenerwowana marszczyła nos i udawała obrażoną.
- No dobrze śmiej się ze mnie, tylko ciekawa jest kto jutro z tobą pójdzie podpisywać umowę i negocjować warunki, a do tego… - Nie dane było Uli skończyć gdyż jej usta zostały szczelnie zamknięte przez gorące wargi ukochanego.
- I tak cię uwielbiam mój skwarku i wiem, że nikt tak nie negocjuje jak ty, nawet udało mi się to sprawdzić zeszłej nocy - Marek zaśmiał się czule i ucałował dziewczynę w ramię. Oczywiście Ula jak zwykle na wspomnienie o nagości, namiętności czy czymś innym jakże intymnym rumieniła się niesamowicie i miała ogromną ochotę schować głowę w piasek niczym struś.
- Wiesz co prezesie, sama się posmaruję tym kefirem  - Prychnęła dziewczyna po czym delikatnie zeszła z łóżka, wciąż sycząc niemiłosiernie. Ominęła Marka z poważnie obrażoną miną i wyszła na balkon. Dobrzański tylko zaśmiał się w duchu i zobaczył jak Ula niezgrabnie próbuje sobie wsmarować w oparzoną skórę biały nektar. Przyglądając się ukochanej naszły go dziwne myśli. Nagle niewiadomo skąd przypomniały mu się zeszłoroczne wakacje z Paulą. Nie było w nich nic spontanicznego, nic romantycznego. Pech chciał, że trafili na moment, kiedy w Hiszpanii odbywał się ważny pokaz mody i za żadne skarby panna Febo nie chciała się stamtąd ruszać choć na chwilę. Młody prezes przez cały pobyt skazany był na plażowanie, kąpiele i podziwianie pięknych roznegliżowanych hiszpanek. Ale teraz nadszedł przełom, zrozumiał, że nie chce mieć dostępu do wszystkich kobiet, że to już nie sprawia mu frajdy. Dojrzał. Ula sprawiła, że na nowo pojął miłość. Już nie chce brać, chce dawać i obdarowywać. Jego celem jest sprawianie radości tej jednej jedynej ukochanej, którą jest Ula. Nigdy nie dane mu było to, aby żyć w prawdziwym partnerskim związku z kobietą swoich marzeń. Jako dziecko marzył o swojej własnej osobistej księżniczce, która będzie równocześnie jego wiernym przyjacielem. Dzięki Uli, jego dziecięce marzenia ujrzały światło dzienne i mimo iż znają się od roku, wciąż uwielbia zgłębiać jej wszystkie sekrety, marzenia. Nigdy nie spotkał na swojej drodze osoby, która jest równie inteligentna i silna jak również wrażliwa i potrzebująca męskiego ramienia. Wiedział na pewno, że to z nią chce spędzić resztę życia. Uśmiechnął się szeroko i udał się szybkim krokiem do ukochanej. Wyjął z jej drobnych rąk butelkę z kefirem i uklęknął całując delikatnie oparzone kolano.
- Kocham cię, wiesz - Wyszeptał jej do ucha i bez słowa zaczął wcierać w nią chłodny balsam.
Rozczulona Urszula, przymknęła tylko oczy i z czułością gładziła Marka po jego ciemnych, niezwykle gładkich włosach. Marzyła, aby takie chwile we dwoje były wieczne i nigdy się nie kończyły.



Ubrany w ciemny idealnie skrojony garnitur udał się do hotelowego baru. Kątem oka zerkał na hol w którym stała Viola i Sebastian wraz z tabunem bagażów. Ciężko jest z dnia na dzień zaplanować lot, dlatego najpierw poleciał Pshemko wraz ze swoją magiczną trójką oraz Ania z chłopakiem. Ula, Violetta i Sebastian mieli lecieć wieczornym lotem.
- To niesprawiedliwe, nawet nie zdarzyłam pójść na porządne zakupy - Viola ze łzami w oczach patrzyła na jedyne marne i skromne… dziewięć pakunków  z zakupami.- Ten Aleks to zawsze się pojawia jak ten zając z kapelusza i psuje zabawę.
- Kochanie, nie martw się obiecuje ci, że tu jeszcze wrócimy - Sebastian przytulił ukochaną i starał się opanować jej małą, lecz okazałą histerię.
Ula nic nie mówiła, stała obok i zastanawiała się jaki interes ma Aleks w tym, że odeśle całą załogę do firmy. Umowa z Hiszpanami i tak została już podpisana, do tego główny dyrektor jest znajomym  Marka także żadne znaki na ziemi i niebie nie wskazują, aby została zerwana. Była niesamowicie zła na Aleksa, że cały czas koliduje plany Marka. I co najgorsze, że przez niego skróciły się ich pierwsze wspólne wakacje. Głębokie rozmyślania przerwały jej ciepłe dłonie, które spoczęły na jej tali. Nie przestraszyła się, wiedziała, że należą do jej ukochanego. Delikatnie wtuliła się w jego ciepły tors i nie zważając na to czy ktoś ich zobaczy czy nie.
  -Może zostanę z tobą, zawsze to będzie jakieś małe wsparcie. - Szepnęła, głaszcząc delikatnie jego silne dłonie.
Dobrzański natychmiast obrócił ją w swoją stronę i pociągnął za ogromną palmę, aby mogli się pożegnać wyłącznie we własnym skromnym gronie, jak na kochanków tragicznych przystało.
- Skarbie, ty jesteś dla mnie zawsze ogromnym wsparciem, ale teraz… - Marek na chwilę zawiesił glos i odgarnął niesforny kosmyk z jej czoła - Musimy sobie wreszcie wszystko wyjaśnić, to już jest chore, on co chwile śledzi moje poczynania i próbuje je zrujnować, tak dalej nie pociągniemy - Przytulił ją mocno do siebie i chłonął ten jej cudowny zapach. Ula uwielbiała tą jego pewność siebie i upór. Z całym sił wierzyła, że uda mu się rozwiązać trudne sprawy z przeszłości.
- Proszę cię, nie pozwól się wyprowadzić z równowagi, na pewno będzie wspominał o Pauli, firmie, o tym, że widział nas razem… - Dziewczyna popatrzyła w jego szare oczy chcąc znaleźć rozwiązanie, tych trudnych zagadek jakie zadaje im los – No właśnie, co będzie z nami? Wrócimy i jak gdyby nigdy nic będziemy wspólnie pracować, tworzyć umowy, wyliczać faktury… - Ula wyliczała , a w jej oczach już gromadziła się masa łez.
- Ula! Będziemy razem, przecież po tym, nie może być inaczej, ja chce ciebie, ty chcesz mnie, nic więcej do szczęścia nie potrzebujemy, jedynie co muszę usunąć to tego szkodnika i nie martw się, dam rade    - Uśmiechnął się czule i wpił się w jej usta, chcąc przelać na nią jak najwięcej swojej miłości i czułości.
- Bardzo cie kocham, nie chcę cię stracić - Marek jeszcze nigdy nie widział Uli takiej niewinnej i bezbronnej, zrobiło mi się niesamowicie przykro, że przez jego porachunki tak wrażliwa i bliska mu osoba musi cierpieć.
- Obiecuję, że kiedy wrócę to wynagrodzę ci wszystko - Wymruczał jej do ucha i mocno przytulił.
- Chyba już muszę się zbierać.- Powiedziała ze smutkiem w głosie dziewczyna widząc, że przyjaciele czekają już na zewnątrz.
- Mam do ciebie jedną prośbę - Mina Marka sprawiła, że przeszedł ją dreszcz, bała się o jaką prośbę może mu chodzić.
- Zaopiekujesz się firmą, tylko tobie mogę ufać - Uśmiech Marka i te rozbrajające dołeczki sprawiły, że z Uli spadł całkowity ciężar.
- Oczywiście, wszystkim się zajmę - Ula ostatni raz przeczesała jego kruczoczarną czuprynę po czym biorąc torebkę udała się w stronę wyjścia, ciągnąc Marka za rekę.
Kiedy stali na zewnątrz i rozmawiali wraz z Violą i Sebą, przeszedł koło nich sam Aleks Febo z nikczemnym uśmiechem kierował się w stronę miasteczka.
- Najchętniej to powyrywałabym mu… - Zaczęła  groźnym głosem Violetta, jednak napotkawszy surowy wzrok Sebastiana dodała - no brwi no, bo ma takie krzaczaste.
Cała grupa zaśmiała się, jednak Sebastianowi mimo wszystko nie było do śmiechu, nie wytrzymał i musiał zapytać
-Marek myślisz, że dasz sobie z nim rade ?
-Jestem tego pewien, jemu nie chodzi o te kontrakty, on chce po prostu zniszczyć tylko i wyłącznie mnie, ale nie uda mu się to - Powiedział Marek głosem godnym Herkulesa
Konwersacje przerwała im nadjeżdżająca taksówka. Kierowca wraz z Sebastianem pakowali bagaże, panna Kubasińska poprawiała makijaż, a zakochana para stała w cieniu wielkiego drzewa i ostatnimi czułymi spojrzeniami wyrażali swoją nadchodzącą tęsknotę.
- Będę na ciebie czekać Odyseuszu – Szepnęła Ula puszczając Markowi perskie oczko po i ostatni raz całując jego szorstki policzek. Dobrzański jednak był sprytniejszy niż myślała, zatrzymał jej twarz przy swojej i nikłym ruchem warg wyznał jej swoją ogromną miłość.
- Penelopa nie ma przy tobie szans - Powiedział bardzo uwodzicielskim głosem i wypuścił ją niechętnie ze swych ramion.
Panna Cieplak robiła wszystko, aby się nie rozpłakać, szybko zabrała swój bagaż podręczny i wsiadła do samochodu.
- Stary trzymaj się - Sebastian poklepał Marka po ramieniu, wiedząc jak wiele wsparcia teraz potrzebuje.
- A ty trzymaj rękę na pulsie i pomóż Uli w firmie - Poprosił Dobrzański.
- Nie ma sprawy - Olszański ostatni raz rzucił przyjacielowi pokrzepiający uśmiech po czym udał się do pięknych pań i ruszyli w stronę lotniska.
Ula nalegała, aby Marek nie odwoził ich na lotnisko, to byłoby zbyt trudno dla niej, wolała, żeby pożegnali się w hotelu. Siedziała przy oknie i patrzyła jak sylwetka jej ukochanego oddala się, uroniła jedną łzę po czym wyciągnęła książkę.  Niestety nie dane jej było czytanie, gdyż Viola zaczęła tak głośno opowiadać o swoich rozdwojonych końcówkach i pęcherzach na stopach, że ciężko było się skupić.
- No ja wam mówię, to piłowanie paznokci to normalnie prometeuszowa praca, człowiek się na szlifuje , a tu co, no krzywy paznokieć - Westchnęła Viola.
- Kotuś syzyfowe jak coś - Jęknął Sebastian zakładając słuchawki na uszy i całując dłoń swojej ukochanej.
- A tam bez różnicy, w końcu to z jednego kociołka powstało, te wszystkie bożki mitotyczne.
Ula uśmiechnęła się w duchu i pomyślała jak to cudownie mają w życiu osoby takie jak Viola, zero problemów i zmartwień. Zero kontaktu z realiami tego świata, a jaka bogata wyobraźnia. Mimo wszystko bardzo ją lubiła i ceniła za ten bogaty światopogląd.
Kiedy dojechali na lotnisko mieli ogromne szczęście, że nie było żadnych opóźnień związanych z samolotem. Szybko udali się na pokład i gdy tylko zajęli miejsca udali się do krainy Morfeusza. Jednak tylko Ula nie mogła zasnąć, martwiła się o Marka, o ich związek. Wyciągnęła swoją ulubioną powieść chcąc choć na chwilę zrelaksować się i zająć swoje myśli czymś innym niż Marek…Marek…Marek.
- Marek! - Powiedziała nazbyt głośno, jednak rozglądając się po śpiącym towarzystwie, na szczęście nikogo nie obudziła
- Mój kochany - Szepnęła do siebie, po czym wyciągnęła niewielką lecz cudną ususzoną różę. Marek wręczył ją Uli pierwszego dnia pobytu w Hiszpanii. Symbolizowała początek ich bliskości, czułości, pierwszych wyznań…pierwszego zwieńczenia ich miłości. Była zaskoczona, ze Markowi wpadł tak romantyczny pomysł do głowy. W kolejnej części książki było ich wspólne zdjęcie, które zrobili sobie na plaży. Byli na przytuleni i szczęśliwi. Ula wygodnie rozsiadła się w fotelu po czym zaczęła gładzić twarz ukochanego na fotografii. Dopiero po chwili zauważyła napis, który znajdował się na odwrocie Mam nadzieję, że umiliłem ci choć na chwilę tą naszą rozłąkę  Twój Marek
- I jak go nie kochać, nawet bardzo mi umiliłeś - Z szerokim uśmiechem i swoimi skarbami Ula udała się do krainy snów i głębokich rozmyślań. Wciąż wracała do ich pierwszej wspólnej nocy. Było tak cudownie. Ogromny i do tego niezwykle przytulny pokój z widokiem na morze. Sporych rozmiarów łoże z baldachimem, a do tego duża wanna z jacuzzi. Cały wieczór poświęcili czułościom. Trudno było się oderwać od tych magicznych pocałunków. Nawet teraz czuła delikatny dotyk na swojej dłoni, przyjemne łaskotanie. Otworzyła oczy…
- Ulka! To naprawdę ty! - Powiedział  z niesłychanym zadowoleniem przystojny blondyn.
-Paweł !? - Dziewczyna nagle zerwała się z fotela i poczuła jak zderza się z teraźniejszością, a może z powracającą przeszłością...

Ostatnio edytowany przez loose (2010-12-29 22:00:46)


kiss 'pocałować-posmakować jak Wieeeelkiego Róóóóżowego LIZAKA ' rumieniec 
od pierwszej kokardy wielbię me samouwielbienie i kaahnienkęheart
PUCCA & BrzydUla  heart rock
SWSiOCJT;DORIS;MDUC;GNAJ

Offline

 

#475 2010-12-29 21:02:29

lady_garga
Cokolwiek Marka
Od: Piła
Zarejestrowany: 2009-11-17
Posty: 2757

Re: Twórczość loose

CO ZA PAWEŁ DO JASNEJ CIASNEJ?!?!?!
Tak mi się lekko czytało, tak było fajnie i przyjemnie a ty mi tu z Pawłem wyjeżdżasz?
Nie no, ale ogólnie to się mega cieszę, że wróciłaś big_smile tak właśnie sobie ostatnio przeglądałam stare dzieje i natknęłam się na twoje opowiadanie i ogólnie się zastanawiałam kiedy dodasz coś nowego big_smile no i mam tongue

loose napisał:

Proszę cię, nie daj się wyprowadzić z równowagi, wiesz, że on chce cie sprowokować, a do tego pewnie dojdzie ta sprawa  Paulą, z nami…

To zdanie coś mi nie pasi. Jakoś składnia ci nie poszła albo wykasowałaś niechcący skrawek zdania big_smile
Rozdrabniać się już nie będę big_smile Dobrze jest tongue


"Wszystkie kudłate myśli kiedyś wyłysieją" heart   
Moja familia: mamóś klaudusia_227, siestra Indó i siostrzyczka duchowa vivienn kiss
GNAJ; FSiJPH; SWSiOCJT; SZFGM; MDUC

Offline

 

#476 2011-05-04 16:20:39

Sincero
Przyjaciel Brzyduli
Od: Dolnośląskie
Zarejestrowany: 2011-05-04
Posty: 111

Re: Twórczość loose

Czytałam to opowiadanie baaaardzo dawno temu. Zakończyłam wtedy na części 6 i dopiero teraz je odnalazłam. Nadrobiłam zaległe części i postanowiłam skomentować.

Twoje dzieło jest zupełnie wyjątkowe. Chyba właśnie dlatego zapadło mi w pamięć, bo wyróżnia się spośród innych.

Uwielbiam Marka w tym opowiadaniu, a Violetta to kwintesencja postaci kreowanej przez Małgosię Sochę. Troszkę mnie niepokoi ten Paweł, ale mam nadzieję, że szybko się wyjaśni, co to za gość. Wspaniałe wykonanie genialnego pomysłu - tak powstaje hit.

Szkoda mi tylko, że tak rzadko pojawiają się kolejne części.

Pozdrawiam, Sincero


No one ever will love me better than your everlasting love...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka