BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-12-10 14:14:22

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Szczęście nie jedno ma imię

Hmm, cześć. Nie lubię powitań, szczególnie gdy jestem nowa, bo nie wiem, co mam powiedzieć.  Wiem, że prolog bardzo króciusieńki, ale tak właśnie miało być. I ostrzegam, opowiadanie ma inny tytuł, ale niestety się nie zmieścił w temacie. Miłego! Liczę na szczere słowa, choć jak na razie pewnie nie ma co komentować. Postaram się już dzisiaj dodać kolejną część. wink Tak więc bez dłuższego zanudzania... Czytajcie!




          "Bo przecież nie każda bajka musi się dobrze skończyć, by mogła zasłużyć na miano szczęśliwej."


Prolog



        Nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy jej tok myślenia i podjęta przed laty decyzja są słuszne. Czy miała prawo zabierać miłość tylu osobom, by móc uszczęśliwić tę jedną, tę, której szacunku tak pragnęła? Mimo że doskonale wiedziała, iż uszczęśliwianie na siłę nie ma sensu i przynosi całkiem odwrotne skutki do zamierzonych, zdecydowała się to zrobić. Poświęciła siebie, całe swoje życie i miłość po to, by móc... No właśnie, co chciała osiągnąć przez takie zachowanie? Szacunek, szczęście? Przecież jej szczęście siedziało właśnie na drugim końcu Warszawy, znalazło już sobie kogoś innego, lepszego i bardziej odpowiedniego. Czy chęć zapewnienia dobrobytu i stworzenia normalnej rodziny polega na poświęcaniu miłości?
Nie miałam wyjścia, musiałam to zrobić. Nie mogłam pozwolić na to, by moje szczęście było najważniejsze, by liczyło się bardziej od szczęścia ogółu.
        Bo przecież nie każda bajka musi się dobrze skończyć, by mogła zasłużyć na miano szczęśliwej.

Ostatnio edytowany przez RieeAngela (2009-12-10 14:17:15)


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

2009-12-10 14:14:22

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-12-10 15:23:01

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Prolog jest piękny, taki... prawdziwy. Jest bardzo króciutki, ale długość sprawia, że podsyca moją ciekawość. smile Z chęcią przeczytam dalszy ciąg Twojego opowiadania:) Pozdrawiam kiss


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#3 2009-12-10 17:32:58

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Nie przeczytałam jeszcze, ale zamierzam to zrobić na chwilę. Na razie chciałam wyrazić swoją opinię. Na ogół już po samym wstępie wiem, czy ktoś pisze dobrze, czy źle i muszę powiedzieć, że już mnie zaciekawiłaś big_smile Nie robisz błędów. A teraz czytam. Przewiduję, że jest niezłe.
Edit: przeczytałam i okazuje się, że się nie pomyliłam. Niezłe, chociaż jeszcze nie wiem, o co chodzi big_smile Ale naprawdę strasznie krótko... Dlaczego wszyscy boją się pisać długo w pierwszym rozdziale? To naprawdę nie jest takie straszne...

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2009-12-10 17:35:09)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#4 2009-12-10 20:51:39

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Odpowiadając... Miło mi, że się podoba. wink Same zresztą dobrze wiecie, jakie to przyjemne uczucie, gdy wiecie, że Wasza praca nie poszła na marne. smile A co do pisania długo w pierwszym rozdziale... Hmm, przecież ja się nie boję pisać długo w pierwszym rozdziale. Skąd! To było całkowicie zamierzone. ;D No, a teraz lecę, bo chcę wstawić następną część, więc muszę ją trochę zakodować. xD Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam. ;D


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#5 2009-12-10 20:54:23

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Z góry przepraszam za błędy, nie chce mi się sprawdzać czy nie ma literówek itp., a Word niestety nawalił. Miłego czytania! Mam nadzieję, że Was nie zanudzę. ;P Aha, jeszcze jedno. Jutro nic nowego się nie pojawi, przez weekend również, ponieważ wyjeżdżam na warsztaty. ;D Ale myślę, że może w poniedziałek wieczorem... albo we wtorek... Kto wie? wink




Rozdział I



        Obudziło ją czerwone światło, sączące się do pokoju przez delikatne, zielone zasłony. Przetarła oczy, po czym otworzyła je i spojrzała na zegar na ścianie, który wskazywał godzinę piątą rano. Czas wstawać, pomyślała odrzucając od siebie myśl, że gdyby jeszcze chwilę poleżała to naprawdę nic takiego by się nie stało. Podeszła do okna i rozsunęła zasłony, wyglądając na zewnątrz. Całe miasto pogrążone było we śnie; ludzie spali spokojnie w swoich domach nieświadomi piękna całego świata. Pomiędzy zielenią drzew można było dostrzec czerwoną kulę, wychylającą się ostrożnie nad horyzont niczym łódź podwodna z głębi oceanu. Miasto płonęło, przeradzało się powoli w coś nowego i pięknego, w coś, czego nikt nie doceniał sądząc, że to gra niewarta świeczki.
        Bardzo lubiła wschody słońca, choć to właśnie dzięki nim zauważaliśmy upływający czas i jego następstwa. Odróżnialiśmy dzień od nocy i uśmiech od płaczu bezradnego człowieka. Każdy kolejny zachód był końcem, by mógł stać się początkiem czegoś nowego, równie zachwycającego. Jestem starą duchowo, romantyczną i sentymentalną babcią, nie ma co, pomyślała z goryczą, odsuwając się od okna i zakładając na bose stopy białe, puchate łapcie. Przecież nie jest tak tragicznie, prawda? Mam pracę, kochającą rodzinę. Czego chcieć więcej? Co z tego, że owa praca nie należy do wymarzonych, a rodzina bardzo się ode mnie różni? Albo może to ja od nich...? Ale to przecież nie zmienia faktu, że są najlepszym, co mi się w życiu trafiło. To największy i najcenniejszy mój skarb, którego nie oddałabym za nic.
- Za nic... - szepnęła do siebie, uśmiechając się z czułością na samo wspomnienie. Omiotła pokój uważnym spojrzeniem; było to niewielkie pomieszczenie wyposażone skromnie, ale z klasą. W kąciku, niedaleko okna, stało spore dębowe biurko z trzema szufladami, które przyciągało wzrok oryginalną, zieloną ramką ze zdjęciem. Na tle parku znajdowała się pięcioosobowa rodzina, obejmująca się i szczerząca zęby do fotografa. Otwarty laptop był dowodem na to, że jeszcze niedawno ktoś z niego korzystał. Wyposażenie pokoju nie wskazywało na to, że mieszkanie należy do rodziny niezbyt zamożnej.
        Odrzuciła od siebie chęć otwarcia okna i poczucia na twarzy chłodnego powiewu i wymaszerowała z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Zajrzała do pokoju dziesięcioletniego brata, który bardzo często miewał koszmary i przez to ranem na podłodze leżał albo on, albo jego pościel.
Ciekawe, co tym razem?, pomyślała, podnosząc z ziemi niebieską pościel w rakiety i nakrywając nią brązowowłosego, szczupłego chłopca. Lubiła go za to, że zawsze był szczery i pomimo mnóstwa pytań, na które nie znała odpowiedzi, uwielbiała, gdy do niej przychodził. Potrafił przez pół godziny pytać ją, by w końcu dojść do wniosku, że na żadne pytanie nie ma jednoznacznej i pełnej odpowiedzi. Umiała mu wyjaśnić w prosty sposób, dlaczego lampa daje światło, dlaczego żarówka świeci, czemu płynie prąd, ale kiedy dochodziło do tego, dlaczego ten prąd właściwie istnieje i skąd się bierze... zatykało ją. Poczochrała mu włosy i wyszła z pokoju, przymykając za sobą drzwi.
        Ziewnęła potężnie i włączyła radio, gdy zrobiło jej się bardzo zimno. Otuliła się mocniej puchowym szlafrokiem i potarła ręce, by je rozgrzać. W domu było bardzo cicho, słyszała jedynie dźwięk wydawany przez lodówkę i muzykę płynącą z radia.
Bo ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...[/] Nuciła pod nosem, uśmiechając się do siebie i krojąc chleb upieczony wczorajszego wieczora przez mamę. Uwielbiała jej wypieki. Pełne były nie tylko smaku i różnorodnych dodatków, ale też serca i zaangażowania, którego często brakowało jej w ciastach z piekarni i cukierni. Nikt nie potrafił zrobić takich rogalików jak ona, to prawda, ale to właśnie matka stanowiła dla niej pewnego rodzaju autorytet i wzór do naśladowania. Pamiętała, że jako mała dziewczynka zawsze powtarzała, że gdy dorośnie to będzie właśnie taka jak ona. Pełna ciepła, dobroci, optymizmu. Nie sądziła, że część jej marzeń się kiedyś spełni.
- Już nie śpisz, córcia? - Z oddali dobiegł ją zaspany, lekko zachrypnięty głos, nie pozwalając dokończyć cudownych marzeń. - Daj, pomogę ci. To ja miałam przygotować dzisiaj śniadanie - szepnęła kobieta z lekkim wyrzutem, lecz prędko się uśmiechnęła i cmoknęła córkę w policzek.
- Mati znów miał koszmary. Skopał całą pościel... - mruknęła Anna i widząc przerażone spojrzenie matki, dodała: - Nie martw się, przykryłam go. Przecież dobrze wiem, jak często choruje.
- Rozmawiałam wczoraj z Eweliną. Wiesz, że zgodziła się przyjść dzisiaj do ciebie? Jest zachwycona! To przecież taka miła i uśmiechnięta osoba! Naprawdę dobrze ci zrobi jej towarzystwo. Spojrzysz inaczej na świat, oderwiesz się od basenowej rzeczywistości, zaszalejesz... No, będzie fajnie! - Kobieta uśmiechnęła się, nie zraził jej nawet brak entuzjazmu ze strony córki.
- Mamo... Przecież wiesz, że nie za bardzo za nią przepadam. Jest taka... taka dziwna.
- Oj, marudzisz. My tu gadu-gadu, a za chwilę autobus ci ucieknie.  Wołaj dzieciaki, ja dokończę smarowanie.
[i]Ja marudzę? Ja marudzę?! Ewelina... Ona to dopiero marudzi!
, przemknęło jej przez myśl, wywołując uśmiech na bladej twarzy. Zapukała cicho do pokoju najstarszego, poza nią, z rodzeństwa.
- Łukasz... - szepnęła, czochrając bratu czuprynę. - Łukasz! Pobudka! - Chłopak uśmiechnął się tylko przez sen, co wywołało u Anny kolejny przypływ czułości. Przecież tak bardzo ich kochała! Piętnastoletni, czarnowłosy chłopak może nie był aż tak bardzo dociekliwy jak jego młodszy brat, ale wrażliwością i ambicją zrównywał sobie wielu ludzi. Uwielbiał muzykę, która stanowiła dla niego nieodłączną część życia. Miał to po ojcu, tak jak i czarne włosy, które zawsze układały się po swojemu. Łukasz przewrócił się na bok i zachrapał donośnie. Uśmiechał się.
Pewnie śni mu się coś miłego... Ja też bym chciała miewać miłe sny. Ostatnio bowiem męczyły ją koszmary. Stała w lesie sama i tak bardzo płakała. Wiedziała, że ma dwie możliwości, mogła wybierać między swoją wielką miłością, a miłością, która dawała przyszłość nie tylko jej. Już miała odpowiadać, w tamtej chwili było jej wszystko jedno, gdy nagle... sen się urywał. Odchodził. Ale męczył ją zawsze, aż do kolejnego razu. I zawsze wszystko było takie same. Takie zimne, czarne, obce, jakby już na zawsze miał ogarnąć ją smutek.
        Otrząsnęła się z zamyślenia i zawołała brata.
- Leniu jeden! Chcesz mnie pozbawić pracy, co? Zawsze wiedziałam, że mściwy jesteś. To pewnie za to, że tak bardzo cię kocham.
- Co? - wymamrotał Łukasz, przecierając oczy. - O so chozi? Tóra godzina? - wymruczał, nakrywając się pościelą.
- Późna. Wstawaj. Chyba że chcesz, by ominęły cię kanapki z pomidorem, a tego przecież nie zniesiesz, prawda? - Anna zachichotała cicho, widząc brata wyskakującego z łóżka. Zawsze działa, pomyślała, przemieszczając się do pokoju młodszego rodzeństwa. Mati spał przytulony do swojej pluszowej poduszki w kształcie misia i mamrotał pod nosem, wykonując gwałtowne ruchy lewą ręką. Karolinka, czteroletnia dziewczynka o brązowych włoskach opadających jej falami na ramiona, otulona była swoją białą pościelą i uśmiechała się pod nosem.
- A bu! Mam cię! - wykrzyknęła radośnie, wyskakując z łóżka, a Anna udała wystraszoną, by sprawić jej przyjemność.
- A nie! Bo to ja cię mam! - zawołała kobieta, porywając dziewczynkę w objęcia i okręcając się z nią dookoła własnej osi.
- Cisej! Bo obudzimy Matiego! Nieładnie tak - szepnęła Karolinka, machając Ani palcem przed nosem.
- Mati i tak musi wstawać. Dochodzi szósta, a ja niedługo mam autobus. Obudzisz go? A ja pójdę pomóc mamie w opanowaniu Łukasza, który pewnie rzucił się na kanapki - puściła oko młodszej siostrze, dała jej lekkiego pstryczka w nos i postawiła na ziemi. - Wierzę w ciebie! - Anna ruszyła w kierunku kuchni, zamierzając jak najszybciej zjeść śniadanie.
- ...mamo, jest naprawdę niesamowita! - Z kuchni dobiegł ją strzępek ciekawie zapowiadającej się rozmowy.
- Co jest niesamowite? - zapytała, porywając kawałek chleba. - A raczej chyba kto, prawda? - uśmiechnęła się złośliwie, a brat całkowicie ją zignorował.
- I mówię ci, rozmawialiśmy przez pół dnia o tym, kim chcemy być w przyszłości, ona mówiła, że... - Łukasz wciąż opowiadał matce o jakiejś fascynującej dziewczynie, ale Ani z nimi tam już nie było. Odpłynęła w świat marzeń i fantazji, całkowicie zatracając się w tym, co chciała osiągnąć. Pamiętała moment, gdy składała papiery na uczelnię, gdy czekała na wyniki. Jaka była szczęśliwa, gdy ją przyjęli! A później co? Tyle lat studiów, poświęceń i dokształcania się, zaliczania kursów różnego rodzaju poszło na marne, bo w ostateczności wylądowała na stanowisku sprzątaczki na osiedlowym basenie. Owo szczęśliwe, choć i z drugiej strony przykre wspomnienie wyrwało ją z zamyślenia. Porwała jeszcze jeden kawałek chleba i uciekła do pokoju, dochodząc do wniosku, że za chwilę naprawdę się spóźni.
        Piętnaście minut później była już gotowa do wyjścia, ale właśnie wtedy musiał zadzwonić dzwonek do drzwi. Odrzuciła torbę na komodę i szarpnęła za klamkę, chcąc jak najszybciej pozbyć się nieproszonego gościa, ale stanęła tylko jak wryta.

Ostatnio edytowany przez RieeAngela (2009-12-11 08:17:32)


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#6 2009-12-10 21:31:27

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Świetne!!! Masz bardzo bogate słownictwo, podobają mi się porównania. W oczy rzuciło mi się, że stawiasz spację tylko po myślniku, a spację dajemy po obu jego stronach. Zaciekawił mnie ten pierwszy rozdział, nie powiem... wink


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#7 2009-12-10 21:38:01

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Dziękuję bardzo za opinię, Galaretko. Co do tego myślnika- nie miałam pojęcia! wink Poprawię to jak najszybciej. ;P A Ty piszesz coś? Bo z chęcią bym poczytała, a jestem tu nowa. ;D


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#8 2009-12-10 22:14:57

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Szczęście nie jedno ma imię

RieeAngela napisał:

Dziękuję bardzo za opinię, Galaretko. Co do tego myślnika- nie miałam pojęcia! wink Poprawię to jak najszybciej. ;P A Ty piszesz coś? Bo z chęcią bym poczytała, a jestem tu nowa. ;D

A piszę, ale moje teksty są dość niedopracowane. Przyznam, że dzięki temu pisaniu ulepszyłam swoją interpunkcję, stylistykę oraz powiększyłam mój zasób słownictwa.. Moje "opowiadanie" mieści się na drugiej lub trzeciej stronie. Nie jest dokończone, ostatnio nie mam pomysłów. Ale miło mi będzie, jak przeczytasz i się wypowiesz na ten temat. smile


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#9 2009-12-10 23:28:24

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Galaretka napisał:

RieeAngela napisał:

Dziękuję bardzo za opinię, Galaretko. Co do tego myślnika- nie miałam pojęcia! wink Poprawię to jak najszybciej. ;P A Ty piszesz coś? Bo z chęcią bym poczytała, a jestem tu nowa. ;D

A piszę, ale moje teksty są dość niedopracowane. Przyznam, że dzięki temu pisaniu ulepszyłam swoją interpunkcję, stylistykę oraz powiększyłam mój zasób słownictwa.. Moje "opowiadanie" mieści się na drugiej lub trzeciej stronie. Nie jest dokończone, ostatnio nie mam pomysłów. Ale miło mi będzie, jak przeczytasz i się wypowiesz na ten temat. smile

Masz rację, pisanie poprawia powiększa zasób słownictwa, ulepsza interpunkcję, stylistykę i ortografię, ale nie tylko. Otwiera nas jakoś tak wewnętrznie, wiesz jak ;P, i polepsza naszą wyobraźnię. ;D
Wiesz co Ci powiem? Że właśnie jestem na IV czy V Twoim rozdziale i... cha, cha, cha. ;D Zamierzam skomentować w Twoim temacie, ale to dopiero jak przeczytam całość. ;P A na razie Ci powiem, że zabawnie z tą amnezją Marka. Ale ogólnie nie umiem sobie tych dwojga wyobrazić jako uczniów. xD No nie potrafię. Dla mnie Ula i Marek są tacy, jacy są obecnie i, kurczę, trudno mi to zmienić. Tak jak np. wyobrazić sobie, że Dumbledore z Harry'ego Pottera był kiedyś młody. ;D  On zawsze był, jest i będzie starym człowiekiem z siwą brodą. xD No, ja lecę dalej czytać to Twoje opowiadanie. Weny!


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#10 2009-12-11 00:23:39

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Przepraszam, to było prolog <bije się w piersi> xD
Cóż. Nie jestem jeszcze pewna, czy mi się podoba. Ale ja na ogół wypowiadam się oficjalnie po trzecim, taką mam zasadę. Słownictwo masz na pewno bogate, sama chciałabym takie mieć... <wzdycha> I ładny styl jeszcze masz. I talent do opisów. I... ale nie, tego ci nie powiem. Jeszcze nie. Na razie jest nieźle.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka