BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#11 2009-12-11 08:21:59

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

brzydulomaniaczka napisał:

Przepraszam, to było prolog <bije się w piersi> xD
Cóż. Nie jestem jeszcze pewna, czy mi się podoba. Ale ja na ogół wypowiadam się oficjalnie po trzecim, taką mam zasadę. Słownictwo masz na pewno bogate, sama chciałabym takie mieć... <wzdycha> I ładny styl jeszcze masz. I talent do opisów. I... ale nie, tego ci nie powiem. Jeszcze nie. Na razie jest nieźle.

A nic nie szkodzi. xD Ja? Słownictwo bogate i talent do opisów? Ła, talent to ja mam, ale do psucia wszystkiego. xD A poza tym... wiesz co zawsze słyszę od mojej polonistki? Krócej i prościej, ot co. xD Czego mi nie powiesz, czego mi nie powiesz? Ale nawet jeśli się stanie coś, że np. już będzie nieaktualne to, co chciałaś mi powiedzieć, to mi powiesz? Proooooszę. ;D Ja wcale nie jestem ciekawska, wcale a wcale. xD No, ja lecę do szkoły, choć wolałabym sobie poczytać wpisy na tym forum. *-*
Wiesz, sama mam nadzieję, że się rozkręcę i nie zanudzę. Cha, cha, cha <szaleńczy śmiech> lol Pozdrawiam. wink


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

2009-12-11 08:21:59

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#12 2009-12-11 10:31:12

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Ja też mam nadzieję, że mnie nie zanudzisz lol
Powiem ci po trzecim rozdziale.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#13 2009-12-11 15:41:46

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

brzydulomaniaczka napisał:

Ja też mam nadzieję, że mnie nie zanudzisz lol
Powiem ci po trzecim rozdziale.

O, dziękuję Ci. ;D
To już ta godzina jest? o.O Lecę, bom jeszcze nie spakowana, a zaraz wyjeżdżam! Miłego weekendu. smile


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#14 2009-12-13 20:12:00

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Riee, kiedy możemy spodziewać się nexta? Ja już zacieram rączki... wink


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#15 2009-12-14 21:23:21

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Galaretka napisał:

Riee, kiedy możemy spodziewać się nexta? Ja już zacieram rączki... wink

Hmm, chyba niezbyt szybko. Jestem chora, głowa mi pęka i teraz tylko na chwilkę się wyrwałam z łóżka, bo mnie mama prosiła, bym jej sprawdziła rozkład autobusów. Nie chorujcie, mówię Wam! Chorowanie to zło. Be. Postaram się jak najszybciej coś napisać, ale nic nie obiecuję. Do Gwiazdki na pewno dodam. wink

Ostatnio edytowany przez RieeAngela (2009-12-14 21:24:46)


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#16 2009-12-15 21:06:25

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Szczęście nie jedno ma imię

RieeAngela napisał:

Galaretka napisał:

Riee, kiedy możemy spodziewać się nexta? Ja już zacieram rączki... wink

Hmm, chyba niezbyt szybko. Jestem chora, głowa mi pęka i teraz tylko na chwilkę się wyrwałam z łóżka, bo mnie mama prosiła, bym jej sprawdziła rozkład autobusów. Nie chorujcie, mówię Wam! Chorowanie to zło. Be. Postaram się jak najszybciej coś napisać, ale nic nie obiecuję. Do Gwiazdki na pewno dodam. wink

Ojej, to kuruj się, kochana. Ja też jestem chora. Krztusiec. Ale do szkoły chodzić trzeba. Ja na poprawienie zdrówka i samopoczucia dam Ci to:

http://www.hotelchatter.com/files/admin/omnihotcocoa.png

http://www.mniammniam.com/obrazki/rosul_domowy.jpg

http://magicsport.pl/img/content/newsy_galeria_zdjec/302_pomidory.jpg

http://www.krowki-opolelubelskie.pl/images/18.jpg

Ten rosół trochę przereklamowany, ale nie mogłam się powstrzymać. smile


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#17 2009-12-19 11:47:46

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Galaretka napisał:

RieeAngela napisał:

Galaretka napisał:

Riee, kiedy możemy spodziewać się nexta? Ja już zacieram rączki... wink

Hmm, chyba niezbyt szybko. Jestem chora, głowa mi pęka i teraz tylko na chwilkę się wyrwałam z łóżka, bo mnie mama prosiła, bym jej sprawdziła rozkład autobusów. Nie chorujcie, mówię Wam! Chorowanie to zło. Be. Postaram się jak najszybciej coś napisać, ale nic nie obiecuję. Do Gwiazdki na pewno dodam. wink

Ojej, to kuruj się, kochana. Ja też jestem chora. Krztusiec. Ale do szkoły chodzić trzeba. Ja na poprawienie zdrówka i samopoczucia dam Ci to:


Ten rosół trochę przereklamowany, ale nie mogłam się powstrzymać. smile

Łoo, to widzę, że wszyscy są chorzy. Ja do szkoły nie chodziłam przez caaaaaaaaaaalusieńki tydzień, wyleżałam się, ale nadal z samopoczuciem średnio. ;D Ale już mogę pisać, więc się właśnie zabieram. Mam już początek. ;PP A Ty też zdrowiej szybko. wink
Mniam, lubię rosół. ;D Ale krówki bardziej! tongue Narobiłaś mi na nie ochoty, wiesz? big_smile  jump2 Lecę czytać i pisać rock


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#18 2009-12-19 20:54:00

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Ha! Widzicie? Napisałam! big_smile No, nareszcie może się skończy zamulanie, bo wprowadzam powoli nowe postaci. tongue Ale... no nie wiem, jak się Wam spodoba. Miłego czytania! big_smile Nie sprawdzałam jeszcze. big_smile Więc jak znajdziecie jakieś błędy to... piszcie. tongue
Dedykowane czytającym, a w szczególności Galaretce i Brzydulomaniaczce. heart


Rozdział II




        Przed oczyma stanęła jej pamiętna scena z dzieciństwa, którą starała się zapomnieć. Próbowała pozbyć się jej z pamięci, zgnieść i wyrzucić, ale ona zawsze wracała. Za każdym razem tak samo wyraźna i bolesna. Miała wrażenie, że to wszystko wydarzyło się wczoraj, że jeszcze kilka godzin temu miała zaledwie pięć lat i tak jak teraz ta kobieta z dzieckiem znajdowała się pod drzwiami jej mieszkania, tak wtedy ona wraz ze swoim ojcem i stała pod domem zamożnego małżeństwa. Dlaczego to zawsze wracało? I czemu wciąż miała wrażenie, że jej matką nie była ta sama kobieta, która jest nią obecnie?
- Słucham? Może pani wejdzie? - wymamrotała Ania, czując, że krew zaczęła w niej szybciej krążyć i powoli napływa do policzków. Opanowała się jednak prędko, nie chcąc zrobić czegoś głupiego.
- Nie, dziękuję. My w zasadzie przyszliśmy...
- Poczęstuję śniadaniem. Napije się pani ciepłej herbaty, od razu świat wyda się piękniejszy, a i w brzuchu nie będzie już burczało. Prawda, dziecino? - szepnęła, otwierając drzwi na oścież. Gestem dłoni zaprosiła gości do środka i zaprowadziła do kuchni.
To bardzo ładna kobieta, pomyślała, tylko trochę zaniedbana. Gdyby przyciąć i umyć jej czarne włosy, kupić ładniejsze ubrania  i wykąpać mogłaby stanowić sporą konkurencję dla Eweliny. A ten chłopiec jest taki uroczy! Ładnie mu się oczy błyszczą, choć chyba nie powinny. Może o niego dba jakoś bardziej niż o siebie?
- Mamo... Dokroisz chleba? Ja naszykuję trochę drobnych... - Nawet nie zauważyła, że na wzmiankę o pieniądzach kobiecie zaświeciły się oczy. Próbowała nawet wstać, ale natychmiast się opamiętała i przybrała znów zmęczony wyraz twarzy. - Kupicie sobie chleb albo bułki. Tylko oszczędnie, musicie przecież długo z tego wyżyć. A czemu nie pójdziecie do domu samotnej matki, opiełki społecznej... Gdziekolwiek! - mamrotała Ania, grzebiąc w portfelu. - Tu jest dwadzieścia złotych. Spożytkujcie je dobrze. Mamo, zajmij się naszymi gośćmi, bo ja naprawdę jestem już spóźniona.
- Proszę, tu są kanapki. Herbatę z cukrem czy gorzką? - zapytała gospodyni, krzątając się po kuchni.
- Dziękuję. Wezmę tylko kanapki, ja naprawdę muszę już iść - wymamrotała kobieta, zabierając dziecko i wychodząc pospiesznie z domu. Zbiegła po schodach, klnąc na budowniczych, którzy nie umieszczają pojemników na śmieci na klatkach. Wybiegła z budynku, rozglądając się za koszem.
- Witaj, kochanie... - zamruczał jej do ucha mężczyzna. Poczuła, jak jakieś silne ręce oplatają ją mocno w talii. Przez jej ciało przebiegł zimny dreszcz, poczuła, że dziecko ściska mocniej jej rękę. - Gdzie pieniądze?- zapytał stanowczym głosem, uśmiechając się przymilnie do malucha. - Widzisz, jak tatuś kocha mamusię? A synka jeszcze bardziej i dlatego ma dla niego prezent. Proszę - szepnął, podając chłopcu maleńką paczuszkę.
- Nie bierz tego, Marcello! Proszę cię, nie bierz tego! - zaoponowała, chcąc wyrwać prezent z ręki mężczyzny. Poczuła silne uderzenie w okolicach karku, a następnie szarpnięcie za włosy.
- Nie bój się, synku. Weź, to dla ciebie. Tatuś specjalnie kupił- rzekł, po czym odwrócił głowę w stronę kobiety i wycedził przez zaciśnięte zęby: - Gdzie pieniądze?!
- Nie ma. Dała tylko kanapki, cholerna siostra miłosierdzia. A może herbatki? - przedrzeźniała głos gospodyni. Mężczyzna prychnął i popchnął towarzyszkę. Już wiedziała, co zrobić. Nie to, czego on oczekiwał. Zamierzała właśnie diametralnie zmienić swoje życie. Ale najpierw wydam to, co dostałam, pomyślała i mimowolnie się uśmiechnęła.
- Chodź, syneczku. Musimy iść zarobić pieniążki dla tatusia.
- Za godzinę na działkach. Pa, kochanie! - Zawołał, uśmiechając się sztucznie i odszedł w stronę czarnego Ferrari, kopiąc kamień leżący na chodniku. Nawet pieniędzy nie potrafi zarobić!




        Poczuła na sobie ciepły powiew wiosennego wietrzyka, który rozwiał jej brązowe włosy. Spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę szóstą pięćdziesiąt trzy.
Spóźnię się, jak nic się spóźnię! Przyspieszyła kroku.  Nie no, spokojnie przecież. Przeanalizujmy wszystko sobie jeszcze raz. Za dwie minuty mam autobus, a do przejścia tylko park. Zdążę. Muszę! A przecież tak bardzo nie lubiła się spóźniać! Wiedziała doskonale, że czas jest niezwykle cenny. Zawsze była punktualna, szanowała innych i ich poświęcenie i tego też od nich wymagała. Zdawała sobie sprawę z tego, jak szybko życie nam umyka. Bawi się z nami, wyśmiewa i kpi. A mimo to jest tak cenne.
Szósta pięćdziesiąt cztery. Mijała mnóstwo ludzi. Każdy z nich był dla niej równie anonimowy, jak ona dla nich. Wszyscy się spieszyli, potykali, rozmawiali. Nie chcieli, by cokolwiek ich ominęło. Często nawet nie mieli pojęcia, że tak wiele od siebie odsuwają, zapominając o przyjaźni i tym, co naprawdę jest ważne.
Ruda wiewiórka przebiegła jej przez drogę, machając swoim ogonem. Wyglądała tak pociesznie!
Co, zamieniłaś się rolą z koteczkiem? Teraz to ty będziesz przynosiła pecha? Diablica. Piękna, ruda diablica!, pomyślała, uśmiechając się nieznacznie. Po chwili mogła już dojrzeć przystanek autobusowy pełen ludzi. Przyspieszyła kroku kolejny raz dzisiejszego dnia, czując, że zaraz jej serce przestanie pracować z nadmiaru wysiłku.
Chyba muszę zacząć chodzić na siłownię, zachichotała pod nosem i wsiadła do autobusu, który ruszył z donośnym warknięciem.
Stali właśnie na światłach, a ona wyglądała przez okno. Bardzo lubiła to robić. Mogła obserwować małe dzieci, które ciągnęły rodziców za ręce do kolejnego sklepu z zabawkami, przedszkolaki ssające palec i wymachujące rączkami z pluszowym misiem, uczniów podstawówek spieszących do szkół z tornistrami z Barbie czy Supermanem. Często obserwowała też wygłupiającą się młodzież, tę zupełnie niepoważną jak i niereformowalnie poprawną. Zerknęła w stronę maleńkiego sklepiku i rozdziawiła usta ze zdumienia. Z budynku wyszła bowiem piękna młoda kobieta przyodziana w połyskującą, czerwoną sukienkę do kolan. Jej szyję zdobił delikatny naszyjnik. Do ręki uczepiony był mały chłopiec, ten sam, który wraz z matką żebrał rano u nich w domu.  To oni. Ci, którzy mieli śmiałość przyjść i prosić o jedzenie i pieniądze. Ci, którzy...
Wyciągnęła telefon z torebki i wystukała dobrze znany numer.
- Mamo, jak tam nasi goście?
- Cześć, córuś, nie uwierzysz, ale...
- Nie chciała herbaty i kanapek? No to pięknie.
- Co się...
- Nic, opowiem ci w domu. Muszę kończyć. Pa! - Zakończyła prędko połączenie i westchnęła cicho. Znów dała się nabrać, pozwoliła się oszukać niczym małe dziecko.
Ale ja jestem naiwna, przeszło jej przez myśl. Uśmiechnęła się gorzko, po czym wysiadła z autobusu. Już od progu przywitała ją entuzjastycznie Monika, rzucając się jej na szyję.
- Już jesteś, kochana moja! Co tu się działo, jak cię nie było! Istne tornado! - zaświergotała, ciągnąc Anię za rękę do środka. - Nie uwierzysz, był u nas... supersławny model!
- Tak? I co?
- No co ty, głupia jesteś? - zapytała rudowłosa kobieta z wyższością. - Na basen się chciał zapisać!
- Serio? - mruknęła Ania, starając się udawać zainteresowaną całą sprawą. - Opowiesz mi za pół godziny, BrzydUla się właśnie zaczyna.
- Oglądasz to badziewie, no tak. Zapomniałam - wymamrotała Monika, piłując paznokcie. - Ale wiesz, mówię ci! On jest taki fantastyczny! Wiesz, wszedł tu taki prosto z dworu, z takimi rozwianymi włosami. Oczy mu się świeciły jakby wiesz... dopiero skończył ten tego! Potem tak na mnie spojrzał, tak westchnął, normalnie aż rozmiękłam, aż tu nagle... - paplała jak najęta, żywo gestykulując. - Ty mnie w ogóle nie słuchasz! - zawołała płaczliwym tonem i spojrzała w ekran, by dowiedzieć się, czym jej koleżanka jest tak zafascynowana. I aż upadła z wrażenia. Znaczy nie dosłownie, ale zsunęła się z oparcia kanapy i usiadła przy współtowarzyszce jak zaczarowana. Nic, dosłownie nic nie mogło jej teraz oderwać od tego widoku.

Ostatnio edytowany przez RieeAngela (2009-12-19 20:54:40)


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

#19 2009-12-19 21:26:22

Galaretka
Mroczki Pshemko
Od: Łodź
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 555

Re: Szczęście nie jedno ma imię

RieeAngela napisał:

Ha! Widzicie? Napisałam! big_smile No, nareszcie może się skończy zamulanie, bo wprowadzam powoli nowe postaci. tongue Ale... no nie wiem, jak się Wam spodoba. Miłego czytania! big_smile Nie sprawdzałam jeszcze. big_smile Więc jak znajdziecie jakieś błędy to... piszcie. tongue
Dedykowane czytającym, a w szczególności Galaretce i Brzydulomaniaczce. heart

Dziękuję kiss






Co, zamieniłaś się rolą z koteczkiem? Teraz to ty będziesz przynosiła pecha? Diablica. Piękna, ruda diablica!

W tym miejscu zaczęłam niekontrolowanie chichotać. wink

uczniów podstawówek spieszących do szkół z tornistrami z Barbie czy Supermanem.

A z Kubusiem Puchatkiem lub z Prosiaczkiem, to nie łaska? Zresztą dziewczynki wolą tornistry z Hannah Montana big_smile


Opowiesz mi za pół godziny, BrzydUla się właśnie zaczyna.

Nie ma to jak fajnie rozpocząć dzień pracy, nie? wink
- Oglądasz to badziewie, no tak. Zapomniałam

Nie lubię Moniki <foch>
Oczy mu się świeciły jakby wiesz... dopiero skończył ten tego!

A może skończył? wink
I aż upadła z wrażenia. Znaczy nie dosłownie, ale zsunęła się z oparcia kanapy i usiadła przy współtowarzyszce jak zaczarowana. Nic, dosłownie nic nie mogło jej teraz oderwać od tego widoku.

Mareczek? wink

I albo nie napisałaś, kim są ci ludzie, albo ja jestem na tyle głupia, że się nie domyśliłam, mimo że można się było domyślić. ale ja jestem ostatnio trochę przymulona, więc się mną nie przejmuj.

Rozdzialik cudny i chyba nie muszę mówić, że czekam na nexta:)


Znowu przyszło mi płakać, za to, że chciałam się śmiać... Tysiąc razy oddawać to, co trafiło się raz. Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć, niech nie widzą, że płaczę. Powieki są po to, żeby nie patrzeć, jak odchodzisz na zawsze... GNAJ   I heart Ed Westwick

Offline

 

#20 2009-12-19 21:37:32

RieeAngela
Cień Uli
Od: Kalisz
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 300

Re: Szczęście nie jedno ma imię

Galaretka napisał:

RieeAngela napisał:

Ha! Widzicie? Napisałam! big_smile No, nareszcie może się skończy zamulanie, bo wprowadzam powoli nowe postaci. tongue Ale... no nie wiem, jak się Wam spodoba. Miłego czytania! big_smile Nie sprawdzałam jeszcze. big_smile Więc jak znajdziecie jakieś błędy to... piszcie. tongue
Dedykowane czytającym, a w szczególności Galaretce i Brzydulomaniaczce. heart

Dziękuję kiss






Co, zamieniłaś się rolą z koteczkiem? Teraz to ty będziesz przynosiła pecha? Diablica. Piękna, ruda diablica!

W tym miejscu zaczęłam niekontrolowanie chichotać. wink

uczniów podstawówek spieszących do szkół z tornistrami z Barbie czy Supermanem.

A z Kubusiem Puchatkiem lub z Prosiaczkiem, to nie łaska? Zresztą dziewczynki wolą tornistry z Hannah Montana big_smile


Opowiesz mi za pół godziny, BrzydUla się właśnie zaczyna.

Nie ma to jak fajnie rozpocząć dzień pracy, nie? wink
- Oglądasz to badziewie, no tak. Zapomniałam

Nie lubię Moniki <foch>
Oczy mu się świeciły jakby wiesz... dopiero skończył ten tego!

A może skończył? wink
I aż upadła z wrażenia. Znaczy nie dosłownie, ale zsunęła się z oparcia kanapy i usiadła przy współtowarzyszce jak zaczarowana. Nic, dosłownie nic nie mogło jej teraz oderwać od tego widoku.

Mareczek? wink

I albo nie napisałaś, kim są ci ludzie, albo ja jestem na tyle głupia, że się nie domyśliłam, mimo że można się było domyślić. ale ja jestem ostatnio trochę przymulona, więc się mną nie przejmuj.

Rozdzialik cudny i chyba nie muszę mówić, że czekam na nexta:)

Ależ nie ma za co. big_smile
A ja bardzo lubiłam Kubusia Puchatka, ale pamiętam, że jak jeszcze chodziłam do podstawówki lol to właśnie wszędzie widziałam różowe plecaczki z lalkami Barbie. tongue A teraz to nie widuję tych małych ludków zbyt często i zbyt bardzo to jakoś tak się nimi nie zajmuję, więc nie wiem, co ich tam kręci xD lol
No, pewnie, też bym tak chciała dzień zaczynać. tongue A wiesz, że właśnie nie wiem, czy Marecki czy nie? tongue Się zastanawiam... big_smile Wiem! Boże, wpadł mi do głowy pomysł, więc pędzę pisać. tongue O, to będzie... lol3 chyba głupie. xD
A tak, nie napisałam kim są ci ludzie (w sensie że ta kobieta z tym dzieckiem i facet), ale napiszę. tongue Musi się akcja rozkręcić. tongue  Dziękuję za opinię. big_smile


Człowiek się stara. Orze jak noże, ale i tak biednemu zawsze wiatr w plecy.

GNAJ ; SWSiOCJT

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka