BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-12-23 19:29:27

Hatifnat
Szemrzący typ
Zarejestrowany: 2009-12-10
Posty: 59

Niezupełnie uzupełnie

Oto moja kontynuacja, na którą się chyba zbyt entuzjastycznie nakręciłam. Wymyślając dalsze wątki i ogólnie pisząc, byłam naładowana pozytywną energią, ale kiedy już skończyłam pierwszą część i przeczytałam ją kilkakrotnie, to już sama nie wiem. Czy nie lepiej, aby każdy sobie to sam uporządkował w głowie? No ale nic, wrzucam. Od was zależy czy chcecie ciąg dalszy, czy lepiej nie. Pomysł, jakby co, już jest. big_smile
Miłego czytania.




- Jeżeli to prawda, to cudownie, ponieważ ja ciebie też bardzo, bardzo kocham, Ula – Marek wyszeptał do dziewczyny trzymanej w objęciach, nieświadom, że mikrofon przysunął tak blisko ust.
Publiczność zamarła. Nawet Violetta na chwilę poskromiła swojego wewnętrznego, pomidorowego potworka wychodzącego z niej w blasku fleszy i nieruchomiejąc, nasłuchiwała co nastąpi.
I wtedy jakby kierowani impulsem, wszyscy zebrani na pokazie goście, zaserwowali im głośne oklaski. Właściwie burzę entuzjastycznych oklasków. Jedni wstali z miejsc, aby lepiej im się przyjrzeć, inni wręcz odwrotnie, siadali z wrażenia.
I pocałowali się.
Gdzieś w oddali dało się słyszeć podekscytowanego Pshemko wykrzykującego „gorzko, gorzko, gorzko”. Lampy błyskowe migotały, a dla pary stojącej na wybiegu zamigotał świat.
Nie krępowali się, nic nie liczyło się oprócz tego, że w końcu się odnaleźli. Odnaleźli, choć byli tak blisko siebie. Marek wpatrywał się w przymknięte powieki Uli i przytulił jej twarz do swojej. Pocałował ją w nos, trochę niżej i w usta. Uśmiechnęła się delikatnie, a w jej oczach zaszkliły się łzy. Odwzajemniła pocałunek. Poczuła się jak w harlequinie. Oboje poczuli się jak w harlequinie, ale niesamowitym, nierealnym i cudownym. Marek złapał Ulę za rękę i delikatnie sprowadził ją z wybiegu, co przywołało na twarzach poszczególnych gości rozmarzone spojrzenia. Jedno z nich należało do Heleny Dobrzańskiej, stojącej nieopodal. Kobieta złożyła dłonie i przysunęła je do serca. Stała tak chwilę obserwując w milczeniu miejsce, na którym przed chwilą stali jej syn i ta dziewczyna. Jej również zaszkliły się oczy. Ze wzruszenia, ze szczęścia, uczucia spełnienia. Sama do końca nie była pewna. Wtuliła się w ramię męża.
Muzyka ucichła, by po chwili rozbrzmieć na nowo ze zdwojoną siłą. Goście powoli zaczynali dochodzić do siebie i wymieniać się wrażeniami po tym, czego byli świadkami. Kelnerki zaczęły roznosić szampana. Rozpaczał się bankiet. Jasne światła zmieniły swój odcień na ciemniejszy, wysypali się fotoreporterzy.
Ula i Marek umiejętnie unikali blasków fleszy. Koniec z rewelacjami dla prasy. Chcieli sami nacieszyć się swoją miłością.
Marek prowadził dziewczynę zręcznie lawirując pomiędzy ludźmi, aż w końcu znaleźli się za kulisami. Kilka modelek umknęło ukradkiem, zostawiając ich samych.
- Marek… - zaczęła Ula drżącym ze wzruszenia głosem.
Nie pozwolił jej dokończyć, tylko namiętnie wpił się w jej blado-malinowe usta. Chwycił ją w talii i mocno przytulił do siebie. Czuł jej ciepło, czuł miękkość jej skóry i fakturę sukni. Zapach włosów i dotyk dłoni. Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Szczęście, euforię i zwyczajny fart, że pomimo tego, co zrobił mógł tulić w ramionach najcudowniejszą, kruchą, jedyną istotę, którą kochał tak jak jeszcze nigdy nikogo. Do tego stopnia, że cały naładowany był energią. Mógł skakać z dachu Pałacu Kultury, z mostu, pod samochód. Czuł się oszalały z miłości i nie wiedział jak jej to przekazać, nie krzywdząc jej.
Przejechał dłonią po jej zaróżowionych policzkach i spojrzał w te wielkie, dziecięce, niebieskie oczy.
- Kocham cię, kocham cię, kocham cię – powtarzał, a ostatnie nawet wykrzyczał. Muzyka grała na tyle głośno, że nie musiał się krępować.
- Nie płacz  - poprosił czule, widząc jak jej oczy wypełniają się łzami. Na nic się to jednak nie zdało. Otarł kropelki spływające jej po policzkach i przysunął jej twarz do swojej, tak, że stykali się czołami.
Chłonęli każdą chwilę. Delektowali się, nie potrafiąc się sobą nacieszyć.
- Marek… - zaczęła drżącym głosem. – Nigdy nie przestałam cię kochać – wypowiedziała szeptem i ponownie wtuliła się w jego szyję, w jego kołnierz, delikatnie pachnący ulubionymi perfumami.
- Ula już… - Ala stanęła niepewnie w wejściu obok wieszaka z ubraniami. Ula i Marek byli zanadto zajęci sobą, aby zwrócić na nią uwagę. Kiwali się w rytm melodii dochodzącej z głośników i jakoś nieśpieszno było im oderwać się od siebie. Kobieta obserwowała chwilę tańczącą parę i z całego serca cieszyła się ich szczęściem. Wyglądali ze sobą po prostu uroczo. Jak dwa brakujące elementy w pięknej układance.
- Ula! – ponowiła głośniej Ala. Dziewczyna oderwała się od Marka i spojrzała na nią nieprzytomnym wzrokiem.
- Tak? – zapytała lekko zawstydzona. Otarła zaczerwienione oczy i złapała Marka za rękę.
- Wołają cię. Wpadnij chociaż na chwilę – uśmiechnięta kobieta puściła Uli oczko i zniknęła za zasłoną.
- Kurde blaszka – zaklęła dziewczyna i spojrzała w stronę przebieralni.
- To tylko dziesięć minut. Pokażesz się, przejdziesz dwa razy po sali i to wszystko – mężczyzna złapał za loczek niesfornie kołyszący się przy jej uchu.
Ula westchnęła.
- Ciągle jeszcze nie wierzę, że tu stoimy. Że to się w ogóle stało!
- To tak jak ja – mężczyzna uśmiechnął się eksponując dołeczki w policzkach.
- Marek – zaczęła niepewnie Ula. – Obiecaj mi, że już nigdy mnie nie oszukasz…
- Obiecuję.
- I nie okłamiesz! I że zawsze będziemy ze sobą szczerzy…
- Obiecuję – powtórzył i zamknął jej usta pocałunkiem. Najczulszym, na jaki go było stać w tej chwili.
- Okay – Ula pocałowała go w nos i wymsknęła się z objęć. – Muszę się przebrać – wyjaśniła wskazując na czerwoną, śliczną sukienkę zwisającą z wieszaka.
Wzięła ubranie i zniknęła z nim za drzwiami zostawiając Marka samego. Po chwili jednak przyłączyła się do niego zdecydowanie najbardziej nawiedzona osoba na sali. Sam Mistrz Pshemko we własnej osobie.
- A gdzież się ulotniła nadobna prezesówna? – zapytał dziarsko wkraczając do pomieszczenia. Apaszka na szyi poluzowała mu się lekko odsłaniając co nieco z męskiego włosia.
- A, przebiera się – odpowiedział wesoło Marek.
- Gołąbeczki, gołąbeczki! – teatralnie westchnął Pshemko. – Ale nieładnie tak, nieładnie przy wszystkich się całować! – pokiwał groźnie palcem z uśmiechem na ustach.
- Siła wyższa. – Marek wzniósł oczy ku górze.
Mistrz raźnym krokiem pokonał pomieszczenie, zgarnął okrągły zegar lezący na stoliku i fuknął coś przechodząc przez drzwi. Być może nie odpowiadał mu kolor framug. Minutę później w tym samym miejscu pojawiła się Ula, już przebrana.
Weszli nieśmiało na zatłoczoną salę, ciekawi reakcji zebranych na ich ponowne pojawienie się. Nie trzymali się za ręce. Szli swobodnie blisko siebie, co chwilę puszczając w swoją stronę lekki uśmiech. Fotoreporterzy zajęli miejsce przy ścianie, czekając a na smakowite kąski. Zupełnie jak hieny, westchnęła Ula. Zmuszeni zostali do pozowania do kilku zdjęć, po czym pośpiesznie ruszyli w stronę swoich bliskich.
- Ulka! Marek! – wołała za nimi Violetta ciągnąc Sebastiana za krawat. Nie dawał po sobie znać, że się dusi, trzymał się dzielnie.
- Viola – Ula uśmiechnęła się promiennie. Dzisiaj to i do awarii kanalizacji szczerzyłaby się jak głupia.
- Ja wiedziałam! Jeżuniu najjaśniejszy! Czułam po gościach, że się coś wydarzy. Normalnie jak te górale w górach, jak im bryza idzie! Toście show odstawili, normalnie myślałam, że im się tych szcząk to do góry nie uda się podnieść! – Na koniec pokiwała palcem i nie wiedząc, co ze sobą zrobić pocałowała Sebę radośnie w policzek.
- Nie no stary – zaczął Seba z uznaniem i podniósł kieliszek szampana w górę – to ci się udało.
Marek uśmiechnął się i podrapał po głowie, jak to miał w zwyczaju, kiedy był podenerwowany.
- Viola! – ocknęła się Ula. – Świetnie ci poszło na wybiegu!
- Wiem, wiem! – odpowiedziała skromnie Kubasińska. – Ja mówiłam Sebulkowi, że gdzie jak gdzie, ale na wybiegu to ja się czuję jak ryba w smrodzie! – tłumaczyła podekscytowana dziewczyna. Potem mówiła coś o witaminie c, co ją ostatnio przedawkowała jak jadła marchewkę i o świetnej sukience Uli.
- A tak w ogóle to pięknie wyglądasz – szepnął Marek dziewczynie do ucha, kiedy oddalili się już od przyjaciół, pseudo przyjaciół, znajomych lub pracowników. Ula nie potrafiła do końca zdefiniować. Za to jednego była już całkowicie pewna.
Lawirowali zręcznie przez tłum uśmiechając się do każdej napotkanej osoby. Nie z przymusu, zupełnie bezwarunkowo. Byli tak szczęśliwi, że wychodziło im to mimowolnie. Matki zwykle mówią: „nie rób takich min, bo ci zostanie” i im zostało. W grupce osób przy wybiegu dostrzegli Józefa, Beatkę i Alę dyskutujących o czymś z ożywieniem. Jasiek najwyraźniej ulotnił się gdzieś z Kingą.
- Ulcia – ucieszył się pan Józef na widok córki.
I tyle było z czułych powitań, bo potem nastała krępująca cisza, którą przerwała Beatka.
- Ulcia, a czemu ty się całowałaś z panem Markiem? – zapytała dziewczynka z zainteresowaniem.
Z kłopotliwych tłumaczeń uratował Ulę Marek, który szczerze odpowiedział:
- Bo się kochamy.
- Aha – pokiwała głową dziewczynka.
Pan Józef zmierzył ich wzrokiem, po czym uśmiechnął się serdecznie.
- Ja już dawno coś tak czułem – powiedział sam do siebie, a głośno dodał – świetnie się udał ten pokaz. A opinie jakie dobre, podobno.
Wolał nie kontynuować krepującego tematu i porozmawiać z córką w domu, w cztery oczy. W końcu jest dorosła, prawda? Wie, że nie należy chodzić samej po ciemku ciemnymi ulicami i że nie wolno brać słodyczy od nieznajomych. Wie, co dla niej dobre.
Ula i Marek spojrzeli na siebie znacząco, po czym mężczyzna chwycił ją za rękę.
- Ulcia – zaczął pan Józef. – My to się zaraz zbieramy, bo Beti jest śpiąca – mówiąc to pogładził najmłodszą córkę o włosach. – A ty kiedy będziesz?
- Wiesz tato… - Ula zaczerwieniła się.
- Ależ Józefie – uratowała przyjaciółkę Ala. Zaznaczyć należy, że po pół roku znajomości z panem Józefem przeszli na „ty”, a to duży sukces. – Daj im się sobą nacieszyć.
- A tak, tak – zakłopotał się pan Józef.
- Okay tato, musimy już iść – usprawiedliwiła się Ula i oddaliła się razem z Markiem w przeciwległą stronę.
- Masz jakieś plany na wieczór? – zapytał uwodzicielsko Marek.
- Hm, pomyślmy – zaczęła zadziornie Ula. – Nie. Raczej nie. Masz jakieś propozycje?
- Całą masę – zapewnił mężczyzna i zaciągnął ją w stronę jasno oświetlonego wyjścia.

Ostatnio edytowany przez Hatifnat (2009-12-23 21:39:11)


Mózg operacji drukowania ulotek. wink
GNAJ & SWSiOCJT & Jowi46 heart

Offline

 

2009-12-23 19:29:27

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-12-23 19:40:50

kiciur2112
Linkożerca
Zarejestrowany: 2009-12-08
Posty: 2

Re: Niezupełnie uzupełnie

cudowne opowiadanie:)
mam nadzieję, że będzie kontynuacja Brzyduli bo inaczej to nie wytrzymam.
czekam na ciąg dalszy...smile

Offline

 

#3 2009-12-23 20:14:36

Beja
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-06-12
Posty: 4433

Re: Niezupełnie uzupełnie

Całkiem niepotrzebnie martwisz się o opinie czytelniczek, bo to opowiadanie zapowiada się ciekawie. Ja na pewno chciałabym, żebyś pisała dalej, bo to będzie taki substytut odcinków, skoro akcja rozpoczyna się po końcowej scenie. Brakuje tu takiego opowiadania. big_smile
Szkoda tylko, że ucierpi na tym Niebezhappyendowiec, ale trzymam cię za słowo, że do niego wrócisz. wink

Hatifnat napisał:

Wzięła ubranie i zniknęła z nim za drzwiami zostawiając Marka sam na sam.

Sam na sam to można chyba zostać z kimś, a Marek został sam. Coś bym w tym zdaniu zmieniła.

Hatifnat napisał:

Czułam po gościach, że się coś wydarzy.

To jest cudowne! Takie Violowate i niezwykle trafne. big_smile

Offline

 

#4 2009-12-23 20:24:11

Angel
Cień Uli
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2009-12-12
Posty: 418

Re: Niezupełnie uzupełnie

No pewnie, że kontynuacja musi być! Mi się bardzo podoba smile Dopisz to, czego scenarzystom się nie chciało wink
Te plany na wieczór Mareczka to mogą być całkiem ciekawe wink Tylko błagam - szczera rozmowa między naszymi "gołąbeczkami" musi być! Nie wyobrażam sobie, żeby teraz byli ze sobą jak gdyby nigdy nic. Ale potem słodka sielanka jak najbardziej wskazana wink W końcu tyle na to czekaliśmy, a oni uraczyli nas jednym pocałunkiem!

A teraz na koniec się przyczepię - razi mnie w tym rozdziale "pokażesz" przez rz. Pewnie wytknie Ci to jeszcze niezawodna ann666, ale ja jako humanistka nie mogę być obojętna na błędy ortograficzne wink

Pozdrawiam i weny życzę.


- Dlaczego mam zatem słuchać serca?
- Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie...
  Paulo Coelho
GNAJ SWSiOCJT DORIS FPWL

Offline

 

#5 2009-12-23 20:33:54

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Niezupełnie uzupełnie

Jeżuniu, mi się bardzo podoba smile Pisz dalej proszę, bo ja czuje niedosyt po zakończeniu, a ty piszesz to, co bym chciała zobaczyć big_smile Pierwsze opowiadanie tez czytalam, choć nie zdążyłam skomentować. W każdym bądź razie, mam nadzieję, że tamtego nie porzucisz i że w tym też będziesz pisać często smile Śliczne po prostu, cudnie opisane relacje Ulci i Mareczka big_smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#6 2009-12-23 20:35:50

loose
Rysiowiańczyk
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 1163

Re: Niezupełnie uzupełnie

Bardzo fajne big_smile

napisz ciąg dalszy xD z chęcią poczytam


kiss 'pocałować-posmakować jak Wieeeelkiego Róóóóżowego LIZAKA ' rumieniec 
od pierwszej kokardy wielbię me samouwielbienie i kaahnienkęheart
PUCCA & BrzydUla  heart rock
SWSiOCJT;DORIS;MDUC;GNAJ

Offline

 

#7 2009-12-23 20:44:48

Weroniq
Intubator
Od:
Zarejestrowany: 2009-11-06
Posty: 31

Re: Niezupełnie uzupełnie

cudo


"DASZ WIARĘ!!!!!!!"-Cytacik Violetty Kubasińskiej,po prostu Violetty.
Violetta przez 2 t i V
www.Dla-Walentynki.tk/?od=Weroniq

Offline

 

#8 2009-12-23 20:59:54

lady_garga
Cokolwiek Marka
Od: Piła
Zarejestrowany: 2009-11-17
Posty: 2757

Re: Niezupełnie uzupełnie

Beja napisał:

Hatifnat napisał:

Wzięła ubranie i zniknęła z nim za drzwiami zostawiając Marka sam na sam.

Sam na sam to można chyba zostać z kimś, a Marek został sam. Coś bym w tym zdaniu zmieniła.

no chyba że został sam na sam ze sobą...
ale mniejsza o to naprawdę świetny ciąg dalszy, mogliby tak to w serialu jeszcze trochę pociągnąć, bo po trzech miesiącach takich smutnych odcinków przydałoby się trochę sielanki, a nie jeden kiss i koniec sadsad


"Wszystkie kudłate myśli kiedyś wyłysieją" heart   
Moja familia: mamóś klaudusia_227, siestra Indó i siostrzyczka duchowa vivienn kiss
GNAJ; FSiJPH; SWSiOCJT; SZFGM; MDUC

Offline

 

#9 2009-12-23 21:15:15

Strychnine
Niesie kaganiec oświaty
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12645
Serwis

Re: Niezupełnie uzupełnie

To było urocze xD Najlepsza Beatka i Józek xD Nie no, jak on mógł się nie domyślić, że Ulka tego wieczora zapewne nie wróci do domu na noc? xDDDD


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#10 2009-12-23 21:25:27

Ajrisz
Gwiazda FaktUli
Od: PPTH
Zarejestrowany: 2009-10-01
Posty: 14929

Re: Niezupełnie uzupełnie

Strychnine napisał:

To było urocze xD Najlepsza Beatka i Józek xD Nie no, jak on mógł się nie domyślić, że Ulka tego wieczora zapewne nie wróci do domu na noc? xDDDD

Podpisuję się. big_smile Chciałam napisać prawie to samo smile
Liczę, że będziesz to kontynuować, bardzo mi potrzeba takiego opowiadania tongue

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka