BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#11 2010-01-12 23:48:51

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Nie, nie zawiodę cię xD Nie licząc przeklonów, dla mnie nadal bomba xD Strrasznie mi się podoba. I te mięśnie brzucha... Hmm. xD I pocałunek w szyję... Mam obsesję na punkcie szyi, więc trafiłaś w mój gust idealnie. I ten pocałunek... Ja jednak jestem jasnowidzem, bo przewidziałam, że nie pocałuje jej w usta xD Ale to było niezłe.
Ostatni fragment był... cudowny.
Wiesz, na co liczę, prawda? xD Chyba tylko ja to czytam, ale co tam xD


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

2010-01-12 23:48:51

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#12 2010-01-14 12:57:43

ana667
Nierozmawialna Parzykawa
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 10

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Rewelacyjne! Czekam na następne rozdziały z niecierpliwością.

Offline

 

#13 2010-01-15 17:00:17

Andrea
Przyjaciel Brzyduli
Od: Blachownia
Zarejestrowany: 2009-10-30
Posty: 104

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

ella90 napisał:

W tej chwili jest 6, 470, 818, 671 ludzi na świecie. Niektórzy z nich uciekają przestraszeni. Niektórzy wracają do domu. Niektórzy mówią kłamstwa, aby przetrwać dzień. Inni po prostu spoglądają prawdzie w twarz. Niektórzy są złymi ludźmi, w walce z dobrem, a niektórzy dobrzy walczą ze złem. Sześć miliardów ludzi na świecie. Sześć miliardów dusz.

Nie wiem czemu, ale bardzo spodobał mi się ten fragment big_smile Oryginalny i zarazem pełen zawartego w sobie kontrastu smile

ella90 napisał:

- Ej, To nasza dziunia! – zwrócił mu uwagę jeden z mężczyzn - brunet, który w dalszym ciągu trzymał się za obolałe genitalia, a w zamian za to otrzymał cios z zaciśniętej pięści nieznajomego. Było to naprawdę solidne uderzenie. Brunet zaczął poważnie krwawić. Dotykał obolałego nosa. Pozostali trzymali dystans do mojego „wybawcy”. Chłopak nakazał Mi szybko wsiąść na motor, a ich zmierzył morderczym spojrzeniem. Widać było, że miał ochotę na porządną bójkę, ale ja Mu to chyba uniemożliwiałam.

Taki współczesny rycerz ratujący swoją damę z opresji, który pojawia się nie wiadomo skąd  tongue W dodatku posiada duszę typowego wojownika. Ciekawy typ wink

Przeczytałam póki co tylko ostatni rozdział i w najbliższym czasie mam zamiar nadrobić zaległości, bo widzę, że warto big_smile Opowiadanie naprawdę mnie zaciekawiło. Szkoda tylko, że tak mało osób zagląda do twórczości pozabrzydulowej hmm Szerzej wypowiem się po przeczytaniu całości, a póki co czekam na kolejny rozdział wink

Ostatnio edytowany przez Andrea (2010-01-15 17:01:37)


"W życiu można zastąpić kolegę, ale nie przyjaciela..." - Cobra 11
BMW - Bądź Marce Wierny
"Jak mawiał filozof Jagger: Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz” - House M.D.
BMW E39 serii 5 - samochód na piątkę!

Offline

 

#14 2010-01-17 10:41:49

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Obudziłam się cała zlana potem i dysząc niemiłosiernie głośno próbowałam złapać odrobinę tchu. Po raz kolejny śniłam o Nim. Po raz kolejny z moich oczu popłynęły łzy. Po raz kolejny zadrżałam, gdy objął mnie i powiedział, że mnie kocha. Po raz kolejny…
Potem spojrzałam na zegarek. Była dokładnie dwudziesta trzecia, a więc spałam dosłownie  dwie godziny. Z oczu uleciały kolejne słone łzy. Na wspomnienie snu uśmiechnęłam się smutno. Ociągając się wstałam z łóżka. Moje bezwładne ciało posuwało się w stronę drzwi. Usiadłam przy nich i zaczęłam ponownie płakać. Dławić się łzami jak małe dziecko, gdy spadnie z huśtawki. Moje serce krwawiło.
Jego twarz mnie była już taka wyraźna, jak przedtem. Jego widok rozmazywał się, rozpływał się, a ja z czasem zaczynałam dostrzegać ciemność i słyszeć cichy płacz.
Tak źle mi z tym było i najchętniej wolałabym już o Nim nie śnić, pozwolić sobie zapomnieć. Sytuacja ze snu była realna. Dochodziły do Mnie myśli, że to działo się naprawdę.
Basen. Wymieniałam się łapczywymi pocałunkami, pełnymi namiętności. Pływaliśmy, całując się bez tchu. Nie odrywał ust od moich spierzchniętych warg, a mi to się podobało. Och, nawet bardzo. Stan uniesienia, nowe horyzonty doznań, błogość… Było wtedy tak dobrze… Uśmiechnęłam się, gdy przypomniałam sobie tą właśnie chwilę.
Uświadomiłam sobie, że byłam w tamtej chwili tak bardzo szczęśliwa, że zrobiło mi się głupio. Teraz jest inaczej. Moje serce to jeden, wielki sopel lodu, który z dnia na dzień robi się coraz zimniejszy i coraz większy, oraz wypełnia duszę smutkiem. Zdaje się, że każdy organ psuje się i przez to wszystko boli. Może faktycznie powinnam pomyśleć o jakimś dobrym psychiatrze?
Podeszłam do szafy, gdzie na jej dnie znajdowało się pudełko wspomnień, bo tak je nazywałam. Od zawsze chowałam tam wszystko to, co było dla mnie wyjątkowe w dniu, w którym byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. To pudełko było pomysłem mojej matki, która zaproponowała takie rozwiązanie, gdy  za każdym razem mówiłam o swoim wielkim nieszczęściu. Życie nigdy nie uważałam za bajkę i zawsze dawałam się we znaki mojej matce. Może dlatego wpadła na pomysł oddania mnie w inne ręce? Może nie radziła sobie ze mną przez kilkanaście lat i miała dość wychowywania córki; może chciała żyć jedynie dla siebie.
Stare, poniszczone pudełko trzymało się jednak w bardzo dobrym stanie.
O dziwo, lepszym niż Ja.
Ja byłam w rozsypce i za każdym razem, gdy czułam się jak śmieć zaglądałam do niego, by przypomnieć sobie te wszystkie szczęśliwe chwile, których doświadczyłam, aczkolwiek nie robiłam tego ostatnimi czasy. Ostatnie dwa miesiące widziałam te pudełko tylko raz. Gdy włożyłam je do tej szafy i zatrzasnęłam za nim drzwi. Nie byłam wtedy na to gotowa. To było ponad moje możliwości.
A teraz, gdy uważałam się za gotową, by to zrobić siedziałam, pochylona nad nim i patrzyłam z paniką. W porządku, powtarzałam sobie, jeszcze nie nadszedł czas na oderwanie plastra z sączącej się rany. Ale potem zaczęłam myśleć, że gdy będę sobie to powtarzać to nigdy nie będę dostatecznie gotowa na zmierzenie się z przeszłością. Muszę być twarda i do niego zerknąć. Odświeżyć sobie pamięć; roztopić lód w sercu. Uchyliłam tekturową pokrywkę, ale w ostatnim momencie przycisnęłam ją ręką i włożyłam z powrotem do szczelnie zamkniętej szafy. Wolałam na to nie patrzyć.
Doskonale wiedziałam jak to się skończy. Zaszklone łzami oczy, gorące policzki, fala paniki i głęboka depresja. Nic nowego, czego bym nie przeżywała od kilku tygodni, stwierdziłam. A nie o to mi chodziło. Nie chciałam powtarzać tego co już było.
Chciałam po prostu zapomnieć. Minęły dwa miesiące odkąd ostatni raz go widziałam. Dwa długie miesiące, w których nic dobrego się nie wydarzyło. Czy już nigdy się nic nie wydarzy? Czy każdy dzień będzie podobnym do poprzedniego?
Czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nierówno - raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży - ale mimo to przemija. Nawet mnie to dotyczy.
- Julia? – usłyszałam nagle szept, przez drzwi. Poczułam jak ktoś siłuje się z klamką. – Nie śpisz już? – w końcu stanął w drzwiach, odziany w eleganckie ubranie. Tak jakby… wychodził? A może dopiero wrócił i nie zdążył przebrać się w piżamę, by spokojnie zasnąć i wyspać się przed poranną zmianą w szpitalu?
- Nie tato. Już nie śpię. – odpowiedziałam, ocierając resztkę łez, które zgromadziły się w kąciku oka.
- Słyszałem trzask szafy. – wytłumaczył się z obecności w moim pokoju o tej porze, a potem przygładził dłonią krawat.
- Wychodzisz gdzieś? – spytałam.
- Miałem zamiar, ale… - spojrzał na mnie z troską. – Teraz, sam już nie wiem. Może zostać z tobą?
- Nie trzeba. Poradzę sobie.
- Jesteś tego pewna?
- Tak. Może zejdę na dół i znowu zrobię ciastka. To pomaga mi nie myśleć…
- Jeśli tak uważasz… - powiedział, a potem podszedł do mnie bliżej, przytulił mnie i pocałował w głowę. – To minie. – wyszeptał do ucha, a potem wyszedł, bez patrzenia mi w oczy. Czyżby się zakochał? – przeszła mi przez głowę myśl, ale po chwili zaczęłam się z tego śmiać. Nie sądziłam, żeby mógł kogoś poznać. W końcu tyle pracuje…
A co jeśli praca to tylko przykrywka i za nadgodzinami stoi pewna, piękna kobieta, która zawróciła mu w głowie i sprawiła, że pustka po Anieli odeszła w zapomnienie?
Czy ja również potrafiłabym zapomnieć o tym uczuciu, jaki zaistniało pomiędzy mną, a Marcinem?
Nie.
I na razie nie chciałam o tym myśleć…

~*~

Idąc bardzo szybko mijam twarze ludzi, gapiąc się pusto przed siebie zastanawiam się nad sensem mojego istnienia i ostatnią chwilą spędzoną obok Niego. Jakim cudem wydostałam się na zewnątrz z przewróconego; niemalże płonącego samochodu i w jaki sposób obudziłam się w szpitalu? Nie widziałam Marcina od tamtej pory i po raz pierwszy od tamtego dnia nachodzą mnie wątpliwości. A jeśli Marcin żyje, a jego rodzice po prostu mnie okłamali? Nie byłam nawet na pogrzebie i nawet nie wiem, gdzie mieści się jego grób.
Zastanawiałam się co bym mogła powiedzieć, gdybym wiedziała, gdzie leży. Bo na cmentarzu ludzie podobno mówią to czego nie zdążyli przed śmiercią. Czy po prostu powiedziałabym, że potrzebuje Go i tęsknie za Nim?
I jestem ciekawa czy mogłabym polecieć prosto do nieba, ominąć ten czas, który mi pozostał, by tylko go zobaczyć? Oddać wszystko, całe życie, by być obok?
    Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Czy tak ma być przez resztę życia? Czy ten ból, kiedyś zniknie? Zastanawiałam się, gdy nagle usłyszałam za sobą głos chłopaka. Znajomy mi głos. Nie chciałam się zatrzymywać, więc postanowiłam Go zignorować, ale w końcu poddałam się.
- Jeśli sądzisz, że mam ochotę na pogawędki z kimś takim jak ty to się mylisz. – uśmiechnęłam się, odwracając na pięcie.
Przede mną stał Tomek i wpatrywał się we mnie tępym wzrokiem. A raczej w moje książki, które wystawały z torebki. Wracałam z biblioteki, gdyż miałam już dość „codziennej prasy”, którą czytał mój ojciec i przy okazji mi ją podrzucał każdego poranka. Postanowiłam więc nadrobić zaległości.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-01-17 10:42:49)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#15 2010-01-17 13:10:48

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Aaa! Nowy rozdział! Świetny. Julia przeżyła straszną tragedię, o kurczę... Nie spodziewałam się takiej akcji. Ciekawi mnie, co jest w tym pudełku... Hmm.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#16 2010-01-25 19:42:02

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

- To książki? – zaniemówił. – Zamierzasz czytać?
- Nie – skłamałam. - To przykrywka. Jestem szefem gangu, chcesz dołączyć?
- Nie – roześmiał się, odkrywając przy tym szereg białych i prostych zębów. – Nie umiesz się bronić, więc kiepski z ciebie szef gangu. Musiałabyś się jeszcze dużo nauczyć…
- Od takiego kogoś, jak ty? – spojrzałam na niego ironicznie.
- Na przykład.
- Nie, dzięki. Jeszcze chce trochę pożyć – posłałam mu jeden z najwredniejszych uśmiechów, po czym wyminęłam go i usiadłam na ławce obok.
- Masz zamiar to czytać? Teraz? W taką ładną pogodę?
- Może
- Czyli chcesz poczytać w spokoju, tak? – spojrzał na mnie z miną całkowicie poważną. – Jeśli nie masz nic przeciwko to zostanę tu, obok.
- W jakim celu?
- Ochroniarz szefa gangu – mrugnął do mnie porozumiewawczo, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Wyciągnął jednego, włożył do ust i sprawną zapaliczką szybko odpalił. Patrząc w niebo zaciągał się Marlboro.
Wypuścił z ust kłąb dymu, a potem ponownie spojrzał na mnie.
- Wyglądasz na taką, która dużo czyta
- Więc nie wyglądam na głupią? - zmrużyłam oczy.
- Wyglądasz jak te, które przesiadują w pokoju pełnym książek, które czytane są za każdym razem z pasją. Na dziewczynę, która zachwyca się zapachem. I smakiem. Zachwyca się latem, wiosną, jesienią, a nawet zimą, której szczerze nie znosi.
- Lubię zimę – przerwałam mu.
- Cholera – uderzył pięścią w ławkę z taką siłą, że podskoczyłam. - Więc popełniłem niewybaczalny błąd
- Nie. Mów dalej – poprosiłam, gdy wypuszczał kolejny podmuch dymu.
- Skończyłem
Usiadłam na ławce, po czym wyciągnęłam pierwszą lepszą książkę, którą niegdyś poleciła mi koleżanka z klasy. Zmierzch? Tak to się nazywało? Nie byłam pewna o czym to było, ale jeśli to kolejne romansidło to chyba poddam się na wstępie. Nie miałam ochoty czytać o szkolnych miłostkach nastolatków w moim wieku.
Wciąż czułam na sobie jego wzrok, ale nie chciałam tego odwzajemniać.
- Jak to się stało, że nie widziałem Cię w okolicy? Dawno się wprowadziłaś?
- Trzy miesiące temu. Mieszka tu mój tata.
- Tak nagle? – dopytywał.
- Przez wypadek
- Wypadek?
- Tak, wypadek. Mój chłopak zginął – uśmiechnęłam się smutno. – Mój chłopak zginął. – powtórzyłam, błagając Boga, bym nie zaczęła znowu histerycznie płakać. - A Ja … No cóż, ja przeżyłam.
- Więc miałaś… chłopaka. – westchnął cicho.
Przytaknęłam, ukrywając wzrok ponownie w książce. Łzy cisnęły się na rozgrzane policzki, a nie chciałam obnażać własnych słabości. To byłoby… żenujące. Rozpłakać się jak małe dziecko przy tym chłopaku. Wyśmiałby mnie.
- Długo byliście… razem?
- Kilka miesięcy, ale znaliśmy się prawie całe życie. Był moim sąsiadem, kolegą, przyjacielem, a potem stał się chłopakiem. Ale to nic takiego… Tego już nie ma.
Spojrzałam na niego znad książki. Miał zamknięte oczy, a głowę skierowaną ku słońcu. Wyglądał tak jakby drzemał.
- Co? – mruknął nagle.
- Co, co? – wyszeptałam, zdezorientowana.
- Patrzysz się na mnie. Dlaczego?
- Skąd wiesz?
- Więc miałem rację? Przyglądałaś mi się?
Nie wiedząc jak wybrnąć z tej dziwnej sytuacji, całkowicie bez pewności siebie rzuciłam:
- Szef gangu zawsze obserwuje podejrzanych.
- Więc jestem podejrzany? – otworzył jedno oko. – A w jakiej sprawie?
- Nie oszukujmy się. Jesteś chuliganem – odparłam całkowicie szczerze z własnymi myślami. W końcu. Nie musiałam kłamać. Uśmiechnęłam się triumfująco.
- No i? – natychmiast otworzył oczy i wyprostował się.
- Jesteś dla mnie jedyną osobą, która niesie ze sobą zagrożenie. Niebezpieczeństwo.
- Nie sądzę, bym był zagrożeniem dla twojej osoby.
- Nie?
- Gdybym był niebezpieczny rzuciłbym się na ciebie jeszcze przed powitaniem. Wyrwał torbę, pobił i okrutnie zgwałcił - obrzucił mnie znaczącym spojrzeniem. Zerwał się z ławki, siadając obok mnie. Rzucił książką o krawężnik ze wściekłością wypisaną na twarzy. Chwycił mocno za moje wiotkie ramiona.
- Dotykałbym cię w miejscach, w których  jeszcze nikt nie przyłożył ręki.
Dotykał tak bezczelnie, że spodobałoby ci się i chciałabyś, abym robił to jeszcze.
Dotykał, a ty krzyczałabyś, bym przestał.
Lodowate ręce. Rozgrzane ręce. I tak w kółko – szeptał mi do ucha. - Gdybym tylko chciał – dopowiedział po chwili. – Gdybym chciał – powtórzył, zwalniając uścisk i oddalając swoją twarz.
- Więc nie chcesz? – wymamrotałam, sama nie wiedząc dlaczego. Nie wystraszył mnie tym co powiedział. Nie wiem dlaczego, ale nie czułam strachu. Gdyby był gwałcicielem już dawno byłabym jego ofiarą. Rzuciłby się na mnie ubiegłej nocy.
- Nie lubię stereotypów.
- Wybacz.
- To, że biję się, nie oznacza, że jestem okrutnym gwałcicielem.
- Prze… - przerwał mi. - Jestem normalny. Chyba – podsumował szybko, podnosząc się z ławki. – A ty nie byłabyś  takim złym kąskiem dla wariata – uniósł książkę, pogłaskał dłonią okładkę i położył na ławeczce, tuż obok mnie.
I odszedł. Zniknął tak szybko z moich oczu, ale mimo to wciąż czułam jego obecność, jego zapach. O tak, coś w tym jest, że porównał mnie do takiej dziewczyny, która czuje i zachwyca się zapachem i smakiem.


PS: Kawałek z Malboro pojawiło się w opowiadaniu o Uli i Marku. Spodobał mi się fragment, więc zaczerpnęłam z tego opowiadania big_smile

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-01-26 13:28:23)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#17 2010-01-26 00:21:04

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Wyśmiałby Mnie.

Wiesz co? Lubię JEGO. Naprawdę.  I wzmianka o Zmierzchu, łii xD
Super poklon


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#18 2010-02-13 11:51:54

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Zagryzłam nerwowo wargę, gdy zostałam przy drzewie sama. Czułam, że nadchodzi najgorsze. Nie słyszałam już odgłosu motoru. Zgasł, a potem został przez kogoś odrzucony kilka metrów dalej. Zadrżałam, gdy poczułam, że ktoś nadchodzi. Zamknęłam oczy, zacisnęłam zęby i błagałam o ratunek w ciszy. Szeptałam gorączkowo.
- Julka?! – usłyszałam znajomy głos, ale bałam się otworzyć zaciśnięte powieki. Tomek. Zacisnęłam pięści. – Julka, słyszysz mnie?
Pokiwałam głową. Na ustach przyklejoną miałam taśmę. Widocznie bał się mi zaufać. Wiedział, że pisnę słowem o nim. Tchórz! Pognał gdzieś w krzaki.
- Może trochę zaboleć – mruknął niezrozumiale, jakby sam do siebie.
- Uh – wydałam z siebie jęk, gdy taśma została zerwana pewnym, szybkim ruchem. – Nie mogłeś delikatniej?  - zwróciłam mu uwagę.
- Co ty tu robisz? – zadał mi najważniejsze pytanie, na które nie znałam jeszcze odpowiedzi. - Co tu się dzieje?
- Zabronił mi mówić. On zabronił mi mówić – wyjąkałam przerażona. – Czekał tu na kogoś.
Dotknął sznura, którym byłam przywiązana, a po chwili zaczął przy nim majstrować. – Nic Ci nie zrobił? – spytał w między czasie.
- Julka? O czym ty mówisz? Naprawdę kiepski z ciebie szef gangu… - zaśmiał się. Wyglądał tak dobrze w tamtej chwili. Włosy powiewały mu na wietrze. Stał tak blisko, że mogłam dostrzec każdą jego brew, niedoskonałość, czy każdy nawet najmniejszy pieprzyk. Czułam jego wodę toaletową. Woń łaskotała moje nozdrza. Jego usta były takie kuszące. Pocałowałabym je, gdybym tylko mogła. Wyglądał tak dobrze.
- Tomek… - zaczęłam, gdy nasze spojrzenia się spotkały. Odplątał ostatni supeł sznura, a ja w końcu poczułam wolność.


Ocknęłam się. W dalszym ciągu siedziałam na ławce, świeciło słońce i na ramieniu zawieszoną miałam torbę wypchaną z książkami. W dłoni trzymałam książkę autorstwa Stephenie Meyer. Dotarłam do trzydziestej strony i w dalszym ciągu nie byłam znudzona tą kolejną historią miłostki. To dziwne, że dobrnęłam do tej strony i jeszcze nie zrezygnowałam.
Sen trwał kilka minut, ale czułam się strasznie dziwnie. Po raz pierwszy nie widziałam Go w śnie. Każdy był wypełniony nim po brzegi, a w tym występował Tomek. Zachowywał się inaczej, był miły i wyglądał tak niesamowicie dobrze. Widziałam jego twarz tak wyraźnie, jak nigdy. Każda brew. Każdy pieprzyk. Musiałam przyznać, podobał mi się. Miał takie słodkie spojrzenie.
Czy to nie było dziwne? 
Czy nie było dziwne, że śniło mi się, że zostałam uprowadzona, a moim wybawcą był właśnie Tomek? Chłopak, którego dotąd uznawałam za chuligana i drania. Szowinistyczną świnię. Palanta. Doprawdy, nie wiem jak mogłabym jeszcze go określić.
Zadrżałam.
Gdy podniosłam wzrok, stał przede mną.
- Szczerze powiedziawszy myślałem, że będzie się dało Ciebie okraść.
- Okraść? – wyjąkałam, zdziwiona.
- No wiesz, zapomniałem Cię o coś zapytać, zawróciłem i zobaczyłem jak drzemiesz na ławce. Chciałem odejść, ale postanowiłem Cię obserwować przez jakiś czas – uśmiechnął się zakłopotany. - Jakiś bezdomny zamierzał właśnie wyskoczyć z krzaków i to Cię pewnie obudziło.
- O co chciałeś zapytać?
- Czy dasz się zaprosić na kawę? – podniósł wzrok, byleby nie patrzeć na mnie. - Wiem, to banalne, ale postanowiłem spróbować.
- Masz rację – przyznałam. - To banalne. – mruknęłam pod nosem, bez zainteresowania.
- Ale jakie kuszące… - zaśmiał się.
- Niezbyt – powiedziałam.
- Znam dobrą kawiarnie, ale to trochę daleko… - nie poddawał się.
- Daleko? – zawtórowałam Mu.
- Musiałabyś pojechać ze Mną w pewne miejsce.
- Dlaczego miałabym to robić? – spytałam się, dość niegrzecznie. – Dobrze wiesz, że nic z tego nie wyjdzie. Ja i ty. To nie będzie możliwe. Gdy na mnie spojrzał wyczułam, że trochę zaskoczyłam Go tym stwierdzeniem. A może mi się wydaję, że mnie podrywa?
- Nie chodzi mi o to, o czym myślisz. Po prostu pomyślałem, że będziesz mi towarzyszyć.
- To jakiś zakład z kolegami, tak? – rzuciłam kolejnym pytaniem.
Tyle razy oglądałam te głupie komedie romantyczne, w których chłopcy zakładali się między sobą, kto pierwszy uwiedzie nieświadomą niczego pannę. Może to głupie, ale zawsze podobała mi się ta ich rywalizacja, gdzie koniec zawsze był Happy Endem.
- Nie – zaśmiał się nerwowo. – Pomyślałem, że może …
- Nie myśl tyle – przerwałam mu dość ostrym tonem, po czym wstałam z ławki. – Nie interesuje mnie to – powiedziałam, wyminąwszy go i ruszyłam w stronę domu pewnym krokiem. Miałam tego chłopaka serdecznie dość i stwierdziłam szybko, że gdyby był ostatnim osobnikiem męskim na Ziemi, nic by z tego nie wyszło. On żyje w innym świecie niż Ja, gdzie ważne są dla mnie zupełnie inne wartości. Nie interesują mnie bójki, szybkie motory i te wszystkie inne rzeczy. Ja po prostu chcę spokojnie dożyć końca.
- To byłoby dla mnie ważne – wykrztusił w końcu, zniecierpliwiony. – Muszę się tam zjawić dzisiejszego popołudnia, ale nie potrafię stanąć tam sam. Zmierzyć się z tym.
Stanęłam.
- A więc prosisz mnie o pomoc? – wyszeptałam, czując jak podchodzi coraz bliżej. W końcu na swoich ramionach odczułam jego duże dłonie, przez co zadrżałam. Powoli odwróciłam się w jego stronę, by zobaczyć jaki ma wyraz twarzy. To właśnie twarz zdradza najwięcej emocji i myśli. Stał, milcząc. Patrzył na mnie, ale czułam się, jakby prześwitywał mnie wzrokiem i patrzył gdzieś w dal.
- Chciałbym, żebyś tam ze mną pojechała – powiedział. – Jesteś jedyną osobą, którą mogę o to prosić w tej chwili.

~*~

Czułam się naprawdę idiotycznie siedząc w aucie z chłopakiem, którego praktycznie wcale nie znałam. To, że wpadałam na niego przypadkiem, nie oznaczało wielkiej przyjaźni, która pomiędzy nami była. Tomek zachowywał się wobec mnie, tak jakbym była jego przyjaciółką z dobrych lat. To ja miałam mu towarzyszyć w kawiarni i to ja miałam mu niby pomóc w trudnej sytuacji. Zastanawiałam się tylko, jak miałabym to zrobić, skoro nie umiem pomóc samej sobie w pogłębiającej się depresji. Co miało mnie czekać w tej kawiarni?
Mafia? Kumple, którzy mieli ochotę go zabić? Ukochana Tomka?
Nie miałam pojęcia i to wprowadzało mnie w niepokój.
- Jesteś głodna? – zapytał, przerywając ciszę, jaka trwała w samochodzie. Zdecydowanie wolałabym usłyszeć jego hałaśliwą muzykę, niż odgłos silnika.
- Nie – zaprzeczyłam.
- A może chce ci się pić? – dociekał.
- Nie. Jestem ciekawa ile jeszcze będziemy jechać.
Burknął coś pod nosem, czego nie zrozumiałam, a co bardzo mnie wkurzyło. Zachowywał się tak, jakbym to ja zrobiła coś złego. Wpatrywał się w drogę z miną potencjalnego zabójcy. Czułam się jak bohaterka jakiegoś taniego thrillera i chyba coś w końcu we mnie pękło, bo zaczęłam na niego krzyczeć.
- Jedziemy już godzinę, chyba mam prawo wiedzieć kiedy zamierzasz zatrzymać się w tej swojej kawiarni, gdzie moja obecność jest tak bardzo potrzebna?
- Mówiłem, że zatrzymamy się za dziesięć minut! – powiedział wściekły. – I nie panikuj, nie zrobię ci przecież krzywdy. A z tym gwałtem to żartowałem. Nigdy bym czegoś podobnego nie zrobił. I na pewno nie na tobie.
- Cham! – rzuciłam pod nosem.
- Idiotka! – odwzajemnił atak.
- Jeśli tak sądzisz, to wysadź mnie i skończmy to przedstawienie. Wrócę pieszo, a może nawet uda mi się złapać jakiegoś stopa.
- Nie bądź nie mądra – zaśmiał się. – To odludzie. Nie często jeżdżą tu ludzie, którzy zatrzymują się, aby podwieźć nieletnie dziewczynki.
- Jestem pełnoletnia. – zwróciłam mu uwagę.
Miałam osiemnaście lat mimo, że na swój wiek nie wyglądałam. Każdy stwierdziłby, że mam szesnaście. Byłam drobna, z czego nigdy nie byłam zadowolona, miałam małe piersi i dziewczęcy głos. Wyglądałam jak dziecko, mimo, że od dawna się tak nie czułam.
Dziecko czuje beztroskę, cieszy się każdą uchwyconą chwilą, a ja ostatnimi czasy odczuwałam tylko troski. Westchnęłam cicho.
- Nie wyglądasz – potwierdził moje myśli.
- Wysadź  mnie. Mam dość – wypaliłam nagle, pociągając za klamkę. Drzwiczki uchyliły się, wpuszczając kłąb świeżego powietrza, a On zaczął krzyczeć.
- Wysadź mnie, bo wyskoczę! – zażądałam.
- Spokojnie! – nakazał. – Proszę Cię, po co ta złość?
Odpięłam pasy, spoglądając na niego z ukosa. W końcu zahamował gwałtownie. Samochód zatrzymał się natychmiast, z piskiem opon. Otworzył drzwi, po czym jak oparzony z niego wyskoczył. Stanął naprzeciwko mnie.
- Wyłaź! – krzyknął. – Wyłaź. Dlaczego tak na mnie patrzysz?

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-02-13 12:07:15)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#19 2010-02-13 12:04:42

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Ta historia jest taka... Zwyczajna. Ale w pozytywnym sensie. Nie jest specjalnie wydumana. I ja to zaliczam na plus. Umiesz z czegoś zwyczajnego zrobić coś fajnego xD poklon


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#20 2010-02-15 19:33:26

ula110418
Cień Uli
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-09-23
Posty: 389

Re: Poprzez ciernie do gwiazd.

Fajne opowiadanie, takie zwykle a fajne smile pozdrawiam


Marek, przecież zawsze wszystko robiliśmy na ostatnią chwilę. Jeszcze mamy chwilę… ostatnią.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka