BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-01-16 19:21:07

Ursiss
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2010-01-15
Posty: 110

"Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Ekhm...a więc tak. Czytam to forum już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz, pod wpływem mojej bezgranicznej tęskonty za "Brzydulą" zdecydowałam wreszcie się tu zarejestrować. Jako, że wasze opowiadania pozwalają mi teraz żyć i choć trochę mniej tęsknić (a także skutecznie utrudniaja zaleczenie mojego chorego uzależnienia), ja także postanowiłam wziąć się za pisanie i sklecić takie oto COŚ. Od momentu obejrzenia ostatniego odcinka obiecałam sobie, że nie pozwolę tego tak zostawić, i postanowiłam stworzyć własne, alternatywne zakończenie, gdyż ponieważ o tamtym chciałabym możliwie szybko zapomnieć (może nie będę się teraz rozwodzić "dlaczego?", ok wink). Jest to dopiero 1 część tego tforu, a przewiduję jakieś 3, toteż mam nadzieję, że jeszcze się tu pojawię. To mój debiut, więc z całego serca proszę o wyrozumiałość, i życzę miłej lektury. Mam nadzieję, że mnie nie zjecie ;P

Pokuta - część I
Patrzył na jego twarz. Twarz, którą tak niesamowicie zmieniły ostatnie miesiące. Wyniszczoną, zapadłą, przepełnioną bezdennym smutkiem. Nawet, jeśli na tej twarzy gościł czasem uśmiech (a zdarzało się to ostatnimi czasy niezwykle rzadko), było w nim coś wymuszonego, czynionego wbrew sercu, zupełnie odrębnego od prawdziwych uczuć, czasem odbijających się tylko gdzieś w jego oczach. Smutnych oczach. Był zupełnie inny niż kiedyś. Inny, niż tego dnia, kiedy się poznali. On dawno już zapomniał jego śmiech i ten błysk w oku, gdy wcielali w życie swój kolejny szatański plan. Obaj byli wtedy niedojrzali, chcieli wycisnąć z życia jak najwięcej. Przecież byli młodzi. Ale życie w końcu dopomniało się o swoje prawa. I to jak brutalnie...
    Obserwował teraz jego przygarbioną postać, snującą się po pokoju niczym duch. Nie pozostało już nic z dawnej sprężystości jego kroku. I ten zacięty wyraz twarzy, gdy mówił "to koniec", wbrew każdemu mięśniu swego ciała. Wbrew sercu. Wbrew wszystkiemu, co było dla niego ważne. Co zaczęło być ważne tak niedawno. "To koniec" - powolna eutanazja, własnoręczne odebranie sobie wszelkiej nadziei, skazanie na pokutę ponad siły. "To koniec" - powolne umieranie, samobójczy skok prosto w żywioł własnego smutku. Własnych wyrzutów sumienia. Wybranie losu banity, wmawiając sobie, że tak będzie moralnej... Że tak będzie lepiej... Lepiej dla Niej... Lepiej dla wszystkich... tylko nie dla niego.
"To koniec" - jedno krótkie zdanie, które definitywnie odcięło cienką żyłkę nadziei, dostarczającą ostatki tlenu do wyniszczonego organizmu. Przestał walczyć. Pozostała teraz tylko ta skorupa, cień snujący się bez życia po pokoju. Sebastian obserwował niedbałe ruchy jego rąk, które wrzucały stosy pogniecionych ubrań do ogromnej walizki rozłożonej na środku stołu. Nie mógł... nie chciał już na to patrzeć. Nie mógł znieść tego marazmu, który zastąpił dawną energię i ambicję jego najlepszego przyjaciela.
- Ty naprawdę chcesz wyjechać? Tak po prostu? Po tym wszystkim, co udało ci się zrobić?
- Seba... co? CO udało mi się zrobić? Od początku do końca spieprzyłem sprawę, i z każdym dniem pieprzę ją coraz bardziej...
- Ale przecież...
- Nie, Seba... Ona nie chce mnie znać - w jego słowach zabrzmiała z trudem skrywana gorycz - i ja zamierzam to uszanować.
- Ale dlaczego właśnie z Paulą?!
- Nie wiem, ok?... nie mam innego pomysłu na życie....I naprawdę nie mam siły teraz się nad tym zastanawiać. Chcę tylko stąd zniknąć, uciec gdzieś daleko, przemyśleć parę spraw, a im szybciej to zrobię, tym lepiej.
- I niby sądzisz, że jak to będzie wyglądało? Tam, na miejscu?
- Nie wiem, stary, naprawdę nie wiem. Daj mi spokój, co?
- Nie, Marek! Popatrz na siebie! Zmieniłeś się. Nie jesteś już tym Dobrzańskim, którego znałem. Został z ciebie wrak człowiek i to wszystko przez jakieś głupie baby!
Odwrócił się, i spojrzał przyjacielowi prosto w oczy.
- Spotkanie Uli - Powiedział, powoli cedząc każde słowo - było jedną z najlepszych rzeczą, jaka mi się w życiu przytrafiła. Wiele rzeczy mi uświadomiła, wiesz? Tak...  zmieniłem się. Ja po prostu wreszcie dorosłem. Także do tego, żeby świadomie ponosić odpowiedzialność za wszystkie swoje decyzje. I właśnie TO robię. Tamten Marek Dobrzański już nie istnieje. A ten nowy właśnie zrozumiał, że całe jego dotychczasowe życie było tylko farsą pozorów, w której nic tak naprawdę nie należało do niego.
- Marek... o czym ty gadasz?
- Ty naprawdę tego nie widzisz? Firma zawsze miała być moja. Paulina - córka słynnego Febo z naszej wspaniałej Febo-Dobrzańskiej rodziny od początku musiała być przecież moją żoną. Miałem zdać maturę, skończyć studia, zostać prezesem, ożenić się. Wszystko pięknie i elegancjo, jak z okładki ekskluzywnego pisma. Tyle że... to wszystko tak jakby przemknęło poza mną. Tak naprawdę nigdy o niczym nie musiałem decydować sam, byłem "szczęśliwym dzieckiem losu", mogłem zabawiać się do woli jako szczęśliwy, młody pan prezes, z kupą szmalu, wspaniałym samochodem i każdą laską u boku... tylko wiesz co? Wtedy byłem nikim. Cały ten świat był tylko sztucznie wykreowaną wizją, a ja nie wiedziałem nic o życiu, o prawdzie... i o miłości. I tkwił bym w tym wszystkim aż do dziś, gdyby nie... - urwał. Nie... nie chciał rozdrapywać ran, przecież już postanowił... - słuchaj... ja naprawdę nie miałem prawa zabawiać się... cudzym kosztem - chciał powiedzieć "jej kosztem", ale słowa ugrzęzły mu w gardle. Zbyt bolały... -...zresztą...pewnie i tak nie zrozumiesz...
- Powoli zaczynam... ale Marek, nie możesz przecież...
- Mogę Seba. I chcę. Już...postanowiłem....
- Marek!
- Wiesz, co? Właśnie zdałem sobie sprawę, że kiedy coś wreszcie zaczynało zależeć ode mnie, zawsze udało mi się to dokumentnie sknocić - zaśmiał się z gorzką ironią - doprowadziłem firmę prawie do upadku, zawiodłem własnego ojca, skrzywdziłem Paulę i... Nie... chyba żadnego elementu całego tego perfekcyjnego planu moich rodziców nie wykonałem tak, jak powinienem. Takiego to mają wspaniałego syneczka! Który gówno wie o życiu! - Ostatnia partia ubrań trochę zbyt mocno łupnęła o dno walizki, niemalże zrzucając ją ze stołu.
Młody Dobrzański oparł się ciężko o kuchenny blat, tak, że przyjaciel mógł widzieć tylko jego plecy. To uczucie nie dawało mu spokoju już od wielu dni. Zawalił. Wszystko. Od pierwszego do ostatniego dnia. Jest nikim. Jest skończonym dupkiem, który myślał, że ma wszystko, a nie miał nic. W całym jego życiu nie było niczego godnego podziwu, za to aż za wiele zebrało się rzeczy, których wciąż i nieustannie się wstydził.
Czy jest coś gorszego od wyrzutów sumienia? Od nieustannie nawiedzających cię wizji własnego, chorego umysłu, wiercących w głowie otchłań bez dna? Bez spokoju. Bez wytchnienia. Nawet na kilka chwil. Czy jest coś, z czym walka byłaby równie bezcelowa? Bo jak bronić się przed samym sobą? Bo jak z samym sobą walczyć? Kto wtedy będzie zwycięzcą, jeśli ofiarą będziesz i tak tylko i wyłącznie ty sam?
- Nie... Seba... najpierw muszę dać sobie radę z samym sobą....
I te jej błękitne oczy, wciąż spoglądające na niego w snach. Oczy pełne smutku i wyrzutu. To ona go zbudziła, i tylko ona potrafiłaby go teraz poprowadzić prostą drogą przez przytłaczającą zewsząd rzeczywistość. Tylko tyle chciał. Nie musiał od razu zmieniać świata. Tylko... żeby była. To by mu wystarczyło. Ona. I tylko Ona. Ukoiłaby warczące sumienie. Wiedział, że bez niej nie ma szans na wygranie tej wyniszczającej walki....
-Idź już, co? - odezwał się cicho - chciałbym... chciałbym zostać sam.

Ostatnio edytowany przez Ursiss (2010-01-16 23:14:22)


"jak się czegoś bardzo chce, to..."

Offline

 

2010-01-16 19:21:07

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-01-16 19:35:40

Toniejebajka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-11-21
Posty: 1527

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Podoba mi się, yhm znów nieszczęśliwy Mareczek, narazie nie jestem w stanie nic więcej napisać. Poczekam na dalszy rozwój. Pisz, pisz.


Mój drogi piszę w te słowy, bo wspominałam chwile kiedy byłeś mi drogi. Chwile krótkie i ulotne jak perfumy Szalej numer pięć , które kupowałam na bazarku po dziewiętnaście dziewięćdziesiąt. Bywało miedzy nami różnie kwadratowo i podłużnie […]
Nie twoja Violetta.

Offline

 

#3 2010-01-16 19:40:51

klaudyna19952611
Zbanowany
Od: Rysiowo
Zarejestrowany: 2009-10-27
Posty: 248

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

To samo co koleżanka u góry
potrzebuje trochę więcej by to ocenić, ale zapowiada sie fajnie. Tylko mam nadzieje, że nie wyjedzie i powie Uli co czuje.


Ja Ciebie też bardzo, bardzo kocham Ula.-rzekł Marek do  kobiety, która stała koło niego.Dla niego ta chwila była najwspanialsza na świecie bo miał swoją kobietę przy boku wink

Offline

 

#4 2010-01-16 19:43:33

Kapcia96
Piesek Aleksa
Zarejestrowany: 2009-07-03
Posty: 47

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Tak ja niestety za duzo czasu w tej chwili nie mam, ale obiecuje ze wszytsko przeczytam wieczorem. smile Po kometarzach widze, ze bedzie bardzo ciekawe smile Pozniej napisze co czuje wobec twojego  opwiadanka. Pozdrowionka

Offline

 

#5 2010-01-16 19:44:37

Nivellen
Szemrzący typ
Zarejestrowany: 2009-07-07
Posty: 67

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Twoje życzenia miłej lektury sprawdziły się w stu procentach. Bardzo mi się podobało. Zarówno treść, forma jak i słownictwo jakim operujesz.

W oczekiwaniu na kontynuację smile Podrawiam.

Offline

 

#6 2010-01-16 21:01:02

ulomarkoholiczka
Kochanka Marka
Od: Jeżewo\Zawidz
Zarejestrowany: 2009-08-09
Posty: 4737
Serwis

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Wnoszę o pilne dodanie nexta. Ciekawie sie zapowiada i mam nadzieję, że nie każesz nam długo czekać na part 2.


Najpiękniejsze są lasy mieszane...
Czułam się bardzo samotna, a jednocześnie zadowolona z samotności...
Nigdy nie ufaj mężczyźnie. To cukierek moczony w truciźnie...
Najbardziej cię kocham, kiedy jesteś w głowie...

Offline

 

#7 2010-01-16 22:47:49

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Cieszę się, że nie wypowiadam się pierwsza, bo jeszcze bym coś zasugerowała, ale tutaj to i tak chyba nic by nie zmieniło xD Widzę, że się podoba. Ja powiem tak: świetne, ale dialogi trochę gorsze. Opisy są bardzo ładne, nawet się wzruszyłam, ale musisz popracować nad dialogami. Robisz w nich błędy, to raz, a drugi, to według mnie trochę odstają od reszty.
Mimo to czekam na nexta.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#8 2010-01-16 22:54:13

lady_garga
Cokolwiek Marka
Od: Piła
Zarejestrowany: 2009-11-17
Posty: 2757

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

po pierwsze to naprawdę śliczne opisy. takie prawdziwe big_smile zwłaszcza spostrzeżenia Seby na temat Marka...
ale nie mogę popuścić Marka Dobrzyńskiego bo kojarzy mi się tylko z "Panem Tadeuszem" xD


"Wszystkie kudłate myśli kiedyś wyłysieją" heart   
Moja familia: mamóś klaudusia_227, siestra Indó i siostrzyczka duchowa vivienn kiss
GNAJ; FSiJPH; SWSiOCJT; SZFGM; MDUC

Offline

 

#9 2010-01-16 23:13:28

Ursiss
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2010-01-15
Posty: 110

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Ojć, gafa shy Korzę się i zapewniam, że to niezamierzona literówka. (ha, wyjaśniło się, To głupi Word mi tak "poprawia")
Co do dialogów, to faktycznie mogą trochę nie przystawać, ponieważ mam problem z połączeniem języka poetyckiego z tym codziennym, żeby nie wyszło jakoś sztucznie i zbyt odrębnie od postaci.

Ostatnio edytowany przez Ursiss (2010-01-16 23:52:51)


"jak się czegoś bardzo chce, to..."

Offline

 

#10 2010-01-16 23:18:46

Kapcia96
Piesek Aleksa
Zarejestrowany: 2009-07-03
Posty: 47

Re: "Pokuta" - czyli alternatywny the end.

Przeczytalam:) Piekne ciekawa jestem dalszych losow Mareczka:)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka