BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-02-11 02:05:47

independent
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-21
Posty: 4479
Serwis

Miniaturkowo :)

Po pierwsze – zamiast uczyć się na piątkowy egzamin, napisałam TO.
Po drugie – nie mam pojęcia co mnie podkusiło tongue
Po trzecie – choć się trochę boję, to liczę na szczerą opinię. Nie mam zamiaru się obrażać, oraz w akcie desperacji zakładać pięciu tysięcy innych wątków, szukając sposobu by wstrzelić się w Wasze gusta. Liczę na krytykę, wskazówki i ann666, która mam nadzieję tu zajrzy i przede wszystkim sprawdzi co nieco tongue I w ogóle liczę na Was big_smile
Po czwarte i ostatnie – życzę – mam nadzieję – miłego czytania smile


„Ludzie tacy jak my”

Stała przed lustrem i już od dłuższego czasu przyglądała się swojemu odbiciu. Miała na sobie długą, uszytą ze śliwkowego atłasu suknię, a na jej gołe ramiona delikatnie opadał jedwabny szal. Strój dopełniały czarne, wysokie czółenka i dopasowana, niewielka torebka. Całość pięknie się ze sobą komponowała, choć sama przed sobą nie potrafiła tego przyznać. Przywykła do tego, że wygląda inaczej niż kilka miesięcy temu, ale wciąż nie potrafiła przyzwyczaić się do zmian jakie niosło za sobą jej przeobrażenie. W całym wszechświecie tylko jedna rzecz pozostawała pewna i niezmienna. On kochał ją od dawna i nie za coś, a mimo wszystko i to jej absolutnie wystarczało do pełni szczęścia. Czasem tylko – w takich dniach jak ten – poddawała się sentymentom i starym wspomnieniom. Ku jej zadowoleniu takie właśnie dni, nie odbywały się za często. Zostali zaproszeni na pokaz „Ibero Moda”, który każdego roku odbywał się w warszawskim Polonia Palace Hotel. Nie lubiła takich imprez. Sztuczne uśmiechy, wymuszone uprzejmości i nieszczere gesty, zawsze przyprawiały ją o potworny ból głowy. Tym razem nie zapowiadało się by coś miało ulec zmianie. Wręcz przeciwnie. Obawiała się, że teraz może być jeszcze gorzej. Odkąd niecały miesiąc temu, prasa przypadkiem dowiedziała się o ich zaręczynach, reporterzy nie dawali im spokoju, cały czas nagabując telefonami z prośbą o wywiad, bądź dementowanie plotek, od których huczało we wszystkich szmatławcach. Oni jednak zgodnie odmawiali udzielania jakichkolwiek informacji na ten temat. Zdesperowani dziennikarze czasem posuwali się naprawdę daleko i tak o to na przykład, kilka dni temu Viola przyniosła do jej gabinetu gazetę, w której na pierwszej stronie widniało ich wspólne zdjęcie zrobione z ukrycia, kiedy w sobotnie popołudnie wychodzili razem z hipermarketu. Oprócz tego w środku znalazła także fotografię, na której zaprezentowano zbliżenie jej prawej dłoni z połyskującym na serdecznym palcu pierścionkiem. Właśnie dlatego zdawała sobie sprawę, że dziś także nie obejdzie się bez wyuczonego już: „przepraszam, ale to nasza prywatna sprawa” zaakcentowanego pięknym, szerokim i niezmiernie fałszywym uśmiechem. Przymykała na to oko, ale czasem miała tego serdecznie dość. Niemniej jednak, dziś towarzyszył jej on, a to dodawało otuchy. Ostatni raz zerknęła na swoje odbicie, poprawiła misternie ułożoną fryzurę i w końcu gotowa do wyjścia, wyszła z łazienki. Marek nieco zniecierpliwiony, czekał na nią już dobre pół godziny, ale jej widok zrekompensował mu niemiłosiernie dłużące się minuty. W milczeniu i z pełną powagą na twarzy, przyglądał się jej przez moment. Po chwili podszedł do niej, delikatnie pogładził lekko zaróżowioną skórę jej policzka i cały czas wpatrując się w nią z zachwytem, wyszeptał zmysłowo…
- Pięknie wyglądasz. - Kobieta uśmiechnęła się nieśmiało.
- Dziękuję – przez chwilę patrzyli sobie prosto w oczy – ty też całkiem dobrze się prezentujesz – dodała uwodzicielsko, na co mężczyzna roześmiał się szczerze i ucałował jej policzek.
- Chodźmy.
Cała uroczystość zaczynała się o dziewiętnastej. Na miejsce dotarli nieco spóźnieni, ale sam pokaz – czyli to co prezentowała konkurencja, a ich interesowało najbardziej - miał rozpocząć się dopiero za godzinę. Teraz był czas dla fotoreporterów, którzy przed wejściem dosłownie czyhali na ważne osobistości i na gorąco przeprowadzali wywiady z „modowymi” wyjadaczami. Gdy tylko wysiedli z auta od razu przykuli uwagę wszystkich i nie wiedząc kiedy – tak jak przewidziała to wcześniej - zostali otoczeni wianuszkiem wścibskich dziennikarzy. Widząc jej nieco podenerwowaną i zmieszaną minę, mężczyzna ścisnął mocniej jej prawą dłoń, próbując tym samym dodać trochę otuchy. Z miejsca zostali zasypani gradem pytań. Czy potwierdzają państwo, że jesteście ze sobą oficjalnie zaręczeni? Jak się pani czuje jako narzeczona Marka Dobrzańskiego? Czy nie przeszkadza panu, że pańska narzeczona jest równocześnie pana przełożoną? Co z Febo w Febo&Dobrzański? Ooo… Nawet firma ich interesuje – pomyślała ironicznie. By uspokoić nerwy, przymknęła na chwilkę powieki. Starała się odciąć od tego hałasu, jednak ostatnie pytanie dość szybko sprowadziło ją z powrotem na ziemię i ostatecznie wywołało ciszę wśród przekrzykujących się reporterów, którzy z zapartym tchem oczekiwali na potwierdzającą odpowiedź. Czy to prawda, że jest pani w ciąży? Zdezorientowana, błagalnie spojrzała na Marka, a z braku jakichkolwiek sił na odparcie zarzutu, wzruszyła jedynie lekko ramionami. Młody Dobrzański w końcu postanowił zakończyć ten bezsensowny atak na ich osoby i spokojnie, acz nad wyraz stanowczo, nieco podniesionym tonem przemówił do podekscytowanych dziennikarzy.
- Bardzo przepraszamy, ale nie mamy zamiaru komentować tych wyssanych z palca plotek, a poza tym to nie my jesteśmy tutaj najważniejsi. Przypominam, że jest to pokaz nowej kolekcji Ibero Moda, a nie Febo&Dobrzański. Dziś więc jesteśmy tylko gośćmi i bardzo państwa proszę niech tak pozostanie. Dziękujemy.
Chwycił mocno jej dłoń i zwinnym ruchem wyminął reporterów, którzy ostatnim rzutem na taśmę, próbowali uchwycić w kadrze aparatu „najgorętszą parę tego miesiąca”. Weszli do budynku i oboje odetchnęli z ulgą. Ula przyglądała się napiętym mięśniom jego twarzy.
- Jesteś zły? – zapytała z troską.
- Nie. Tylko, drażnią mnie te… -  urwał, w ostatniej chwili hamując się przed rzuceniem jakimś nieprzyzwoitym epitetem – te… pismaki od siedmiu boleści – wycedził przez zęby.
- Nie poznaję cię. Zawsze mi się wydawało, że to lubisz – Marek pytająco zmarszczył brwi – no, te wszystkie wywiady, autografy, flesze… Wiesz, ktoś jeszcze może pomyśleć, że wraz z narzeczoną zmieniłeś także podejście do innych ludzi i w ogóle wszystkiego – zażartowała.
- Bo tak jest – odpowiedział zupełnie poważnie – ty jesteś dla mnie najważniejsza i zamierzam cię chronić.
Zaskoczył ją. Znowu. W przeciągu ostatnich miesięcy zdarzało mu się to dość często. Zaczynając od determinacji, z którą uparcie i nieustępliwie o nią walczył, gdyż nigdy nie podejrzewała go o takie pokłady woli walki, a kończąc na oświadczynach, których kompletnie się nie spodziewała. W odpowiedzi uśmiechnęła się jedynie i już w milczeniu skierowali się do sali bankietowej, gdzie zebrali się wszyscy zainteresowani. Po drodze wymienili kilka powitalnych gestów, między innymi z prezesem Ibero Moda, głównym projektantem Fox Fashion i redaktorem naczelnym najbardziej prestiżowego czasopisma w kręgach mody „SiS”. Przystanęli na chwilę, by dłużej porozmawiać z Karoliną Abramowicz, szefową agencji modelek, z którą także współpracowali, kiedy Marek dostrzegł w tłumie zbliżającą się w ich kierunku panią dyrektor Europejskich Targów Mody, Iwonę Karasińską. W jednej chwili dyskretnie się ulotnił, proponując paniom przyniesienie drinków. Podszedł do baru, złożył zamówienie i z daleka przyglądał się swojej narzeczonej, która gdy tylko oddalił się na bezpieczną odległość, w ciągu kilku sekund, została otoczona kółeczkiem wpatrujących się w nią z zachwytem mężczyzn. Zaraz przegonię to całe towarzystwo - uśmiechnął się do swoich myśli. Właśnie ruszał w kierunku Uli, gdy usłyszał za swoimi plecami znajomy głos.
- Nawet się ze mną nie przywitasz? – Odwrócił się i zamarł. – Tak spieszno ci do swojej pani, że nie możesz przez chwilę ze mną porozmawiać?
- Cześć – odpowiedział nieco zmieszany – nie zauważyłem cię. Co u ciebie?
- Dobrze. Stęskniłam się za tobą, a ty? – przysunęła się do niego blisko. Za blisko.
- Klaudia, daj spokój. Mnie to już naprawdę nie bawi – nie krył swojego podenerwowania, zwłaszcza iż doskonale wiedział, że w każdej chwili może zobaczyć ich Ula. I choć nie miał sobie nic do zarzucenia, nie chciał dawać jej powodów do podejrzeń, by mogłoby być inaczej.
- Uuu… Szkoda. Stałeś się zimny jak lód – zupełnie do niej nie docierało, że mężczyzna nie ma ochoty kontynuować dalej tej rozmowy – a to dziwne – ciągnęła dalej – wydawało mi się, że przy nowej narzeczonej trochę złagodniejesz, w końcu ta góra lodowa, która kiedyś przyrosła ci do biodra już się od ciebie odczepiła – rzuciła ironicznie – czyżby pani prezes, była jeszcze chłodniejsza?
- Nigdy się nie zmienisz, co? – zapytał nieco litościwie.
- Nie, ale powiem ci coś w tajemnicy – delikatnie nachyliła się w jego stronę – ty też się nie zmieniłeś, tylko udajesz. Ludzie tacy jak my się nie zmieniają – wyszeptała prowokacyjnie. – Może jakoś cichaczem ulotnimy się stąd razem? – Marek w akcie niedowierzania pokręcił jedynie głową.
- Dzięki, ale nie. Przypominam ci, że tam – wskazał w kierunku Uli – stoi moja przyszła żona.
- Żona nie ściana, można przesunąć – zażartowała, uwodzicielsko łapiąc go za krawat.
W tym momencie jak na zawołanie, panna Cieplak odwróciła się w stronę baru i dostrzegła w tłumie swojego narzeczonego, który właśnie usilnie próbował odzyskać swoją własność. Jakiś mężczyzna – nie pamiętała nawet jak się nazywa – po raz setny powtórzył jej, że wygląda zjawiskowo. Ona jednak nie zwracała już na to uwagi. W jednej chwili odłączyła się zupełnie. Pokiwała głową, rzuciła beznamiętnie dziękuję, przeprosiła całe męskie towarzystwo, które wokół niej się zebrało i odeszła na bok, gdzie w spokoju mogła obserwować rozwój sytuacji w okolicach barku. Nerwowo przygryzając dolną wargę, co chwilę zerkała w kierunku Marka. Tego jeszcze nie było. Poczuła jak przyspiesza jej tętno, powodując jednocześnie zacisk stalowej obręczy wokół serca. Zdecydowanie była zazdrosna, zwłaszcza, że modelka dosłownie łasiła się do jej narzeczonego.
Marek zdecydowanym ruchem ręki, wyszarpnął swój krawat i ostatecznie postanowił zakończyć tę bezsensowną rozmowę.
- Klaudia, proszę cię przestań. Po prostu przestań – powtórzył stanowczo, gdyż kobieta nie robiła sobie nic z jego prośby i ponownie przybliżyła się do niego. – Zrzuć wreszcie tę maskę obojętności. Jesteś naprawdę fajną dziewczyną. Jesteś piękna, zabawna, inteligentna i jeśli chcesz to potrafisz być naprawdę miła, więc przestań tracić czas na te głupie i nic nie znaczące gierki i otwórz w końcu przed kimś swoje serce. Pozwól by ktoś mógł cię szczerze pokochać. Wierz mi, naprawdę warto. Nie ma nic lepszego. Przepraszam, ale muszę iść. Trzymaj się i do zobaczenia. - Zrobiło jej się głupio. A co jeśli on ma rację?
Gdy Ula tylko zauważyła, że zmierza w jej kierunku odwróciła się do niego plecami. Miała cichą nadzieję, że nie widział jak mu się przyglądała. Nie chciała wyjść na zazdrośnicę. Zaszedł ją od tyłu i delikatnie nachylił się nad jej uchem, jednocześnie szepcząc.
- Zostawiam cię tylko na pięć minut, a wokół ciebie już zbiera się grono śliniących się na twój widok mężczyzn – zażartował.
- Co? – zmarszczyła brwi. Świetnie! Mi zarzuca, że podrywają mnie jacyś napaleni kobieciarze, a on sam w najlepsze rozmawia sobie z tą…
- No nie udawaj, że nie widziałaś jak się na ciebie gapią – niczego nieświadomy mężczyzna, w najlepsze żartował sobie dalej.
Nie wytrzymała.
- Szkoda, że ty nie widziałeś jak Klaudia na ciebie patrzy. Dłużej trzeba było sobie z nią porozmawiać.
- Ała – demonstracyjnie zawył po cichu mężczyzna – to był chwyt poniżej pasa. - Cieplakówna uśmiechnęła się złośliwie. – Jesteś zazdrosna? – zapytał, na co w odpowiedzi kobieta nerwowo prychnęła.
- Chyba sobie żartujesz – Marek spojrzał na nią podejrzliwie – No nie! – broniła się jak mogła.
- Nic, a nic?
- A co? Ty niby jesteś zazdrosny? – była pewna, że zaprzeczy.
- Oczywiście – odpowiedział pewnie, co wyraźnie zbiło ją z tropu – to jak?
- No, może trochę – mężczyzna dalej świdrował ją wzrokiem. – Może… trochę więcej niż trochę. Bardzo. – dodała, uśmiechając się niewinnie, na co mężczyzna roześmiał się głośno. Uwielbiał ją! Była taka słodka! – Ale z drugiej strony nie ma co się dziwić.
- To znaczy?
- No rozejrzyj się. Co najmniej połowa kobiet znajdujących się na tej sali, zastanawia się, czy swojego widelca użyć zgodnie z jego przeznaczeniem, a mianowicie do skonsumowania sałatki, czy też przypadkiem nie wydłubać mi oczu, za to że ukradłam im najgorętszego, zabójczo przystojnego kawalera w mieście. – Młody Dobrzański szybko omiótł wzrokiem całe pomieszczenie. Rzeczywiście kilka kobiet rzucało w ich stronę ukradkowe i nieco zazdrosne spojrzenia. Wiedział, że ją to drażni. Nigdy nie lubiła pokazywać się w takich miejscach, zawsze robiła to albo z obowiązku, albo dla niego. I choć znosiła to dzielnie, widział, że ją to męczy.
- Idziemy?
- Gdzie? – zapytała zdziwiona.
- Do domu.
- A pokaz? Zaraz się zaczyna. Zależało ci, żeby tu przyjść – delikatnie objął ją ramieniem.
- Ale bardziej zależy mi na tobie i twoim dobrym samopoczuciu – uśmiechnęła się. Znał ją lepiej niż ktokolwiek inny. – Chodźmy. – Objęci ruszyli w kierunku wyjścia. – A ty w ogóle coś tu zjadłaś? – zapytał znienacka.
- Kawior raczej nie jest jedzeniem w moim stylu – wykrzywiła się trochę.
- Idziemy na zapiekanki?
- Tak – jej twarz od razu rozświetlił uśmiech. Mężczyzna ucałował delikatnie jej skroń.
Również tym razem ich ulubiona budka, niedaleko firmy nie zawiodła. Jedzenie jak zawsze było pyszne. Trochę śmiesznie wyglądali przemierzając ulice Warszawy w eleganckich strojach, jednocześnie po drodze wcinając zapiekanki, ale kto by się tym przejmował. Na pewno nie oni. Teraz byli razem, ze sobą i dla siebie i nic innego się nie liczyło. Ula wydawała się być rozluźniona, choć Marek podejrzewał, że mimo wszystko coś jest nie tak. Nie chciał jej dręczyć i czekał aż sama zacznie temat. Do domu wrócili po dwudziestej pierwszej.  Kobieta zdjęła szpilki i ruszyła w stronę salonu, gdy niespodziewanie mężczyzna złapał ją w pół, przyciskając do siebie i mrucząc jej zmysłowo do ucha…
- Czyli uważasz, że jestem zabójczo przystojny? – dziewczyna uśmiechnęła się i odwróciła w jego stronę. Subtelnie pogładziła dłonią jego nieco szorstki policzek. Uwielbiała to. On też.
- Tak uważam. Jesteś zabójczo przystojny. – Cmoknęła go szybko w usta. Jedna myśl cały czas natrętnie nie chciała opuścić jej głowy. – Pójdę zrobić herbatę, chcesz? – próbowała go wyminąć i szybko zmienić temat.
- Hej – w ostatniej chwili złapał ją za rękę – o co chodzi? Powiedz mi – poprosił z troską.
- Nie chcę o tym rozmawiać. To głupie.
- Mimo to chcę posłuchać. Proszę. – zdenerwowała się lekko. Nie lubiła o tym mówić.
- Powiedziałeś coś co dało mi do myślenia – zaczęła tajemniczo.
- To znaczy?
- Chodzi o tych mężczyzn z bankietu. – Mężczyzna słuchał jej w skupieniu. Zupełnie nie miał pojęcia o co może jej chodzić. – Powiedziałeś, że ślinili się na mój widok – Marek uśmiechnął się szeroko.
- Bo to prawda – ona jednak nadal pozostawała całkowicie poważna.
- A pomyśl sobie, że jeszcze niespełna pół roku temu żaden z nich, nie zaszczyciłby mnie nawet jednym spojrzeniem, o rozmowie nie wspominając.
A więc o to chodziło.
- Ula… – nie zdążył dokończyć, bo weszła mu w słowo.
- Ale taka jest prawda. A najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie to, że ja się nie zmieniłam. Cały czas jestem taka sama. Nie mam więcej do powiedzenia, ani w kwestii mody, ani w ogóle żadnej innej, po prostu wtedy nie byłam wystarczająco dobra, by zamienić ze mną choćby jedno zdanie, a dziś nie mogłam się opędzić od tych natrętów. – Było jej przykro. – Nie umiem przyzwyczaić się do tego, że w tym światku tylko tak ocenia się ludzi. – Właśnie dlatego nie znosiła pokazów, bankietów i innych uroczystości, bo musiała wtedy udawać kogoś kim nie jest i tak naprawdę nigdy nie będzie.
Przytulił ją. Dosłownie zamknął ją w swoich ramionach. Chciał ochronić ją przed całym światem. Była taka bezbronna i chyba trochę naiwna. Idealizowała ludzi i wszystko co ją wokół otaczało. I choć była silna, to naprawdę łatwo było ją zranić. Za łatwo.
- Kochanie, chyba muszę cię rozczarować – wyszeptał jej do ucha, delikatnie gładząc jej włosy. – Większość ludzi tak ocenia innych, nie tylko w kręgach mody. Tak jest po prostu łatwiej. Nie trzeba angażować się emocjonalnie, ani tracić czasu na rozmowę z kimś kto już na pierwszy rzut oka pozornie wydaje się być nieatrakcyjny. Niewiele jest takich osób jak ty…
- I ty – spojrzała mu prosto w oczy.
- Ja? – zapytał zdziwiony.
- No przecież zakochałeś się we mnie wtedy, prawda? – uśmiechnął się.
- Prawda, ale wiesz co, to chyba jednak nie jest najlepszy przykład.
- Dlaczego?
- Bo dla mnie już wtedy byłaś piękna. Powiedziałem ci to w Spa, pamiętasz?* - Pokiwała potwierdzająco głową. – Dla mnie od tamtej pory cały czas jesteś taka sama, a jedyne co uległo zmianie, to nazwijmy to tak kolokwialnie opakowaniem – przejechał dłonią po jej lekko zaróżowionym policzku – dla mnie cukierek w środku cały czas – przysunął się powoli, subtelnie muskając wargami skórę jej szyi – pozostaje tak samo słodki… pyszny… i rozkoszny… – każde słowo akcentował kolejnym pocałunkiem.
- Naprawdę tak myślisz? – zapytała łamiącym się głosem. Czuła jak z każdym jego dotykiem jej serce niebezpiecznie przyspiesza.
- Oczywiście. Chodź, pokażę ci coś – złapał ją za dłoń i pociągnął w stronę sypialni.
Nie zapalał lampki, gdyż pokój dostatecznie rozświetlony był blaskiem księżyca. Ustawił ją przed lustrem, które rozciągało się wzdłuż łóżka, zaszedł ją od tyłu i nadzwyczaj czułym gestem zsunął z jej ramion ramiączka sukienki, która bezwiednie opadła na podłogę.
- Spójrz tylko… - stała przed nim w samej bieliźnie.
- Marek, proszę cię – spuściła głowę. Nie chciała patrzeć. Dłonią delikatnie ujął jej brodę, zmuszając ją tym samym by spojrzała w lustro.
- Przyjrzyj się sobie i powiedz co widzisz.
- Nie chcę.
- To ja ci powiem – objął ją w talii. – Widzę czarującą kobietę. Delikatne i kruche ramiona, piękne piersi – prawą dłonią dotknął koronki stanika, dokładnie obrysowując jego kontur – zmysłowo zaokrąglone biodra – przymknęła oczy, gdy jego ręka wędrowała po jej ciele wraz z kolejno wymienianymi miejscami. Czuł jak topnieje pod wpływem jego dotyku, dlatego z nieukrywaną satysfakcją kontynuował swoją „wyliczankę” – zgrabne nogi – szeptał jej do ucha. – Taką cię pamiętam, nic nie zmieniło się od kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem. Byłaś piękna i nadal jesteś, co mam zrobić żebyś w to w końcu uwierzyła? – zapytał.
Odwróciła się w jego stronę i z pożądaniem spojrzała mu prosto w oczy. Wpatrywali się w siebie przez moment. Po chwili zarzuciła mu ręce na szyję i dość zachłannie wpiła się w jego wargi. Oderwała się od niego, jednocześnie zatapiając swoje dłonie pod połami jego marynarki i wszeptała rozkosznie.
- Kochaj się ze mną… - po czym ponownie zniknęła w jego ramionach.
Nie musiała go nawet o to prosić, bo i tak już nic by go przed tym nie powstrzymało…





* Nawiązanie do mojego opowiadania, które obecnie znajduje się w chwilowym stanie zawieszenia, niemniej jednak po piątkowym egzaminie mam zamiar je dokończyć smile

Ostatnio edytowany przez independent (2010-07-21 00:51:10)


- Czego się boisz? - zapytał.
W jednej chwili w głowie pojawiły się setki myśli: boję się tego, że będę zwykłym szarym człowiekiem. Tego, że nie spotkam osoby, która uczyni moje życie wyjątkowym... Boję się życia... Ale najbardziej boję się, że nigdy nie zrozumiesz, co chcę Ci powiedzieć, bo jest to dla mnie za trudne.
- Boję się pająków - odpowiedziała.

Offline

 

2010-02-11 02:05:47

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-02-11 03:08:28

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Re: Miniaturkowo :)

Droga Independent! Dobrze, że postanowiłaś podzielić się z nami swoją miniaturką. Nie będę wypowiadać się o interpunkcji i stylu, bo to domena ann, a ja nie czuję się kompetentna w tym temacie. Skupię się raczej na treści. Początkowo zastanawiałam się do jakiego punktu nas prowadzisz pozwalając nam towarzyszyć Uli i Markowi na pokaz Ibero Fashion.

Independent napisał:

Młody Dobrzański w końcu postanowił zakończyć ten bezsensowny atak na ich osoby i spokojnie, acz nad wyraz stanowczo, nieco podniesionym tonem przemówił do podekscytowanych dziennikarzy.
- Bardzo przepraszamy, ale nie mamy zamiaru komentować tych wyssanych z palca plotek, a poza tym to nie my jesteśmy tutaj najważniejsi. Przypominam, że jest to pokaz nowej kolekcji Ibero Moda, a nie Febo&Dobrzański. Dziś więc jesteśmy tylko gośćmi i bardzo państwa proszę niech tak pozostanie. Dziękujemy.

Brawa dla Marka za zdecydowane działanie odstraszające wszelkie dziennikarskie pijawki!

Independent napisał:

Podszedł do baru, złożył zamówienie i z daleka przyglądał się swojej narzeczonej, która gdy tylko oddalił się na bezpieczną odległość, w ciągu kilku sekund, została otoczona kółeczkiem wpatrujących się w nią z zachwytem mężczyzn.

Wiadomo "świeża krew" - narzeczona Marka Dobrzańskiego musiała ściągnąć na siebie uwagę lwów salonowych.

Independent napisał:

– Zrzuć wreszcie tę maskę obojętności. Jesteś naprawdę fajną dziewczyną. Jesteś piękna, zabawna, inteligentna i jeśli chcesz to potrafisz być naprawdę miła, więc przestań tracić czas na te głupie i nic nie znaczące gierki i otwórz w końcu przed kimś swoje serce. Pozwól by ktoś mógł cię szczerze pokochać. Wierz mi, naprawdę warto. Nie ma nic lepszego. Przepraszam, ale muszę iść. Trzymaj się i do zobaczenia. - Zrobiło jej się głupio. A co jeśli on ma rację?

Dobra rada, tyle że ta gra wciąga i czasem trudno ją przerwać. A potem bywa już za późno...

Independent napisał:

– Jesteś zazdrosna? – zapytał, na co w odpowiedzi kobieta nerwowo prychnęła.
- Chyba sobie żartujesz – Marek spojrzał na nią podejrzliwie – No nie! – broniła się jak mogła.
- Nic, a nic?
- A co? Ty niby jesteś zazdrosny? – była pewna, że zaprzeczy.
- Oczywiście – odpowiedział pewnie, co wyraźnie zbiło ją z tropu – to jak?
- No, może trochę – mężczyzna dalej świdrował ją wzrokiem. – Może… trochę więcej niż trochę. Bardzo. – dodała, uśmiechając się niewinnie, na co mężczyzna roześmiał się głośno.

Dobrze, że Ula potrafi przyznać się do własnych słabości. A z drugiej strony nikt by chyba nie uwierzył, że panna Cieplak nie jest zazdrosna o swojego narzeczonego big_smile On po prostu JEST zabójczo przystojny i kropka.

Independent napisał:

- Chodzi o tych mężczyzn z bankietu. – Mężczyzna słuchał jej w skupieniu. Zupełnie nie miał pojęcia o co może jej chodzić. – Powiedziałeś, że ślinili się na mój widok – Marek uśmiechnął się szeroko.
- Bo to prawda – ona jednak nadal pozostawała całkowicie poważna.
- A pomyśl sobie, że jeszcze niespełna pół roku temu żaden z nich, nie zaszczyciłby mnie nawet jednym spojrzeniem, o rozmowie nie wspominając.
A więc o to chodziło. (...)
- Ale taka jest prawda. A najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie to, że ja się nie zmieniłam. Cały czas jestem taka sama. Nie mam więcej do powiedzenia, ani w kwestii mody, ani w ogóle żadnej innej, po prostu wtedy nie byłam wystarczająco dobra, by zamienić ze mną choćby jedno zdanie, a dziś nie mogłam się opędzić od tych natrętów. – Było jej przykro. – Nie umiem przyzwyczaić się do tego, że w tym światku tylko tak ocenia się ludzi.

I tu dochodzimy do clue. Smutne to i przykre jak na co dzień, czasami nieświadomie, oceniamy innych, a i sami bywamy oceniani. Nie według tego co jest w nas, a według tego co mamy na sobie. A przy okazji to, że przyszliśmy na świat bardziej lub mniej urodziwi też ma swoje znaczenie. Nie raz własnym uprzedzeniem i nietolerancją krzywdzimy innych, a jeśli do tego dołączyć skrajny snobizm pewnych środowisk to mamy pełny obraz. Świetnie odpowiada na to Marek:

Independent napisał:

- Kochanie, chyba muszę cię rozczarować – wyszeptał jej do ucha, delikatnie gładząc jej włosy. – Większość ludzi tak ocenia innych, nie tylko w kręgach mody. Tak jest po prostu łatwiej. Nie trzeba angażować się emocjonalnie, ani tracić czasu na rozmowę z kimś kto już na pierwszy rzut oka pozornie wydaje się być nieatrakcyjny.

Nic dodać nic ująć.

Independent napisał:

Chodź, pokażę ci coś – złapał ją za dłoń i pociągnął w stronę sypialni.
Nie zapalał lampki, gdyż pokój dostatecznie rozświetlony był blaskiem księżyca. Ustawił ją przed lustrem, które rozciągało się wzdłuż łóżka, zaszedł ją od tyłu i nadzwyczaj czułym gestem zsunął z jej ramion ramiączka sukienki, która bezwiednie opadła na podłogę.
- Spójrz tylko… - stała przed nim w samej bieliźnie.
- Marek, proszę cię – spuściła głowę. Nie chciała patrzeć. Dłonią delikatnie ujął jej brodę, zmuszając ją tym samym by spojrzała w lustro.
- Przyjrzyj się sobie i powiedz co widzisz.
- Nie chcę.
- To ja ci powiem – objął ją w talii. – Widzę czarującą kobietę. Delikatne i kruche ramiona, piękne piersi – prawą dłonią dotknął koronki stanika, dokładnie obrysowując jego kontur – zmysłowo zaokrąglone biodra – przymknęła oczy, gdy jego ręka wędrowała po jej ciele wraz z kolejno wymienianymi miejscami. Czuł jak topnieje pod wpływem jego dotyku, dlatego z nieukrywaną satysfakcją kontynuował swoją „wyliczankę” – zgrabne nogi – szeptał jej do ucha. – Taką cię pamiętam, nic nie zmieniło się od kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem. Byłaś piękna i nadal jesteś, co mam zrobić żebyś w to w końcu uwierzyła? – zapytał.
Odwróciła się w jego stronę i z pożądaniem spojrzała mu prosto w oczy. Wpatrywali się w siebie przez moment. Po chwili zarzuciła mu ręce na szyję i dość zachłannie wpiła się w jego wargi. Oderwała się od niego, jednocześnie zatapiając swoje dłonie pod połami jego marynarki i wszeptała rozkosznie.
- Kochaj się ze mną… - po czym ponownie zniknęła w jego ramionach.
Nie musiała go nawet o to prosić, bo i tak już nic by go przed tym nie powstrzymało…

Nie mogłam się powstrzymać przed zacytowaniem całej końcówki - tak sobie myślę, że przydałoby się, aby niektóre z prac forum były traktowane jako lektury obowiązkowe dla panów w każdym wieku. Może po ich przeczytaniu rozumieliby coś niecoś więcej niż dotychczas. Piękne to było po prostu...love
A! Poszukam też Twojego opowiadania, o którym wspominasz. Pozdrawiam i wierzę, że będziesz pisać dalej kiss

Ostatnio edytowany przez dorocie03 (2010-02-11 06:55:07)


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

#3 2010-02-11 04:41:53

Amelia88
Nierozmawialna Parzykawa
Zarejestrowany: 2010-02-07
Posty: 12

Re: Miniaturkowo :)

krytykr wam pozostawiam a tym czasem czekam na nexta

Offline

 

#4 2010-02-11 09:47:29

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6125

Re: Miniaturkowo :)

balsam dla moich yy... oczu wink baaardzo,baaardzo mi się podobało wink strasznie mi brakuje BrzydUli w TV:(

Ostatnio edytowany przez meaaem (2010-02-11 09:47:42)


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

#5 2010-02-11 10:01:30

Iwona
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-07
Posty: 4431

Re: Miniaturkowo :)

Witaj independent
Prześliczna miniaturka. Bardzo ciekawe spostrzeżenia

independent napisał:

Przywykła do tego, że wygląda inaczej niż kilka miesięcy temu, ale wciąż nie potrafiła przyzwyczaić się do zmian jakie niosło za sobą jej przeobrażenie. W całym wszechświecie tylko jedna rzecz pozostawała pewna i niezmienna. On kochał ją od dawna i nie za coś, a mimo wszystko i to jej absolutnie wystarczało do pełni szczęścia.
(…)
Marek nieco zniecierpliwiony, czekał na nią już dobre pół godziny, ale jej widok zrekompensował mu niemiłosiernie dłużące się minuty. W milczeniu i z pełną powagą na twarzy, przyglądał się jej przez moment. Po chwili podszedł do niej, delikatnie pogładził lekko zaróżowioną skórę jej policzka i cały czas wpatrując się w nią z zachwytem, wyszeptał zmysłowo…
- Pięknie wyglądasz. - Kobieta uśmiechnęła się nieśmiało.
- Dziękuję – przez chwilę patrzyli sobie prosto w oczy – ty też całkiem dobrze się prezentujesz – dodała uwodzicielsko, na co mężczyzna roześmiał się szczerze i ucałował jej policzek.

Piękną parę tworzą razem. love
Słusznie zauważyłaś, że dla Uli ciągle jest to nowość i nadal jest zaskoczona jak wiele znaczy wygląd dla postrzegania człowieka przez otoczenie. Najważniejsza dla niej jest świadomość, że Marek kochał ją już wcześniej. 

independent napisał:

- Nie poznaję cię. Zawsze mi się wydawało, że to lubisz – Marek pytająco zmarszczył brwi – no, te wszystkie wywiady, autografy, flesze… Wiesz, ktoś jeszcze może pomyśleć, że wraz z narzeczoną zmieniłeś także podejście do innych ludzi i w ogóle wszystkiego – zażartowała.
- Bo tak jest – odpowiedział zupełnie poważnie – ty jesteś dla mnie najważniejsza i zamierzam cię chronić.
Zaskoczył ją. Znowu. W przeciągu ostatnich miesięcy zdarzało mu się to dość często. Zaczynając od determinacji, z którą uparcie i nieustępliwie o nią walczył, gdyż nigdy nie podejrzewała go o takie pokłady woli walki, a kończąc na oświadczynach, których kompletnie się nie spodziewała.

Kochany Marek. Takiego lubię najbardziej -  walczył i zdobył ukochaną, zmienił się, dojrzał, kocha i chce ją chronić. heart

independent napisał:

Podszedł do baru, złożył zamówienie i z daleka przyglądał się swojej narzeczonej, która gdy tylko oddalił się na bezpieczną odległość, w ciągu kilku sekund, została otoczona kółeczkiem wpatrujących się w nią z zachwytem mężczyzn. Zaraz przegonię to całe towarzystwo - uśmiechnął się do swoich myśli.

Marek jest świadomy, że Ula się podoba. Zazdrośnik, ale niegroźny. Nawet miły.


independent napisał:

Nerwowo przygryzając dolną wargę, co chwilę zerkała w kierunku Marka. Tego jeszcze nie było. Poczuła jak przyspiesza jej tętno, powodując jednocześnie zacisk stalowej obręczy wokół serca. Zdecydowanie była zazdrosna

tongue To rzeczywiście jest dla Uli nowym uczuciem. Wcześniej też była zazdrosna o Paulinę i inne Marka kochanki, ale tak jakby jej zazdrość była nieuprawniona. Teraz są parą i  czuje jak to jest naprawdę.

independent napisał:

Jesteś naprawdę fajną dziewczyną. Jesteś piękna, zabawna, inteligentna i jeśli chcesz to potrafisz być naprawdę miła, więc przestań tracić czas na te głupie i nic nie znaczące gierki i otwórz w końcu przed kimś swoje serce. Pozwól by ktoś mógł cię szczerze pokochać. Wierz mi, naprawdę warto. Nie ma nic lepszego. Przepraszam, ale muszę iść. Trzymaj się i do zobaczenia. - Zrobiło jej się głupio.

Świetnie jej odpowiedział. Widać w tej wypowiedzi, jak zmądrzał. Brawo.

independent napisał:

Cały czas jestem taka sama. Nie mam więcej do powiedzenia, ani w kwestii mody, ani w ogóle żadnej innej, po prostu wtedy nie byłam wystarczająco dobra, by zamienić ze mną choćby jedno zdanie, a dziś nie mogłam się opędzić od tych natrętów. – Było jej przykro. – Nie umiem przyzwyczaić się do tego, że w tym światku tylko tak ocenia się ludzi.

Święta prawda. Ula jest mądrą dziewczyną i wie, że najważniejsze jest to do w sercu i w głowie. A wygląd, mimo że ważny, jest jednak drugorzędny. Niestety dla większości ludzi liczy się tzw. pierwsze wrażenie, a na nie ma wpływ głównie wygląd. Tragicznie, jeżeli na tym się kończy, a często tak właśnie jest. To Ulę po prostu boli.

independent napisał:

Przytulił ją. Dosłownie zamknął ją w swoich ramionach. Chciał ochronić ją przed całym światem. Była taka bezbronna i chyba trochę naiwna. Idealizowała ludzi i wszystko co ją wokół otaczało. I choć była silna, to naprawdę łatwo było ją zranić. Za łatwo.

Jak on ją dobrze zna. Rzeczywiście jest w Uli dziecięca naiwność i wiara w ludzi. To właściwie jej znak rozpoznawczy, ale jest to piękne. Za to też Marek ją kocha i budzi to w nim odruchy opiekuńcze. Tym większe, że sam dzięki tym właśnie cechom, tak mocno ją kiedyś zranił.

independent napisał:

- Bo dla mnie już wtedy byłaś piękna. Powiedziałem ci to w Spa, pamiętasz?* - Pokiwała potwierdzająco głową. – Dla mnie od tamtej pory cały czas jesteś taka sama, a jedyne co uległo zmianie, to nazwijmy to tak kolokwialnie opakowaniem – przejechał dłonią po jej lekko zaróżowionym policzku – dla mnie cukierek w środku cały czas – przysunął się powoli, subtelnie muskając wargami skórę jej szyi – pozostaję tak samo słodki… pyszny… i rozkoszny… – każde słowo akcentował kolejnym pocałunkiem.
- Naprawdę tak myślisz? – zapytała łamiącym się głosem. Czuła jak z każdym jego dotykiem jej serce niebezpiecznie przyspiesza.

Całe szczęście, że tak się zapętliła ich znajomość, intryga pomieszała się z miłością, że Marek dostrzegł jej piękno i wartość, zanim Ula się zmieniła na zewnątrz. Ślicznie to napisałaś.

independent napisał:

- To ja ci powiem – objął ją w talii. – Widzę czarującą kobietę. Delikatne i kruche ramiona, piękne piersi – prawą dłonią dotknął koronki stanika, dokładnie obrysowując jego kontur – zmysłowo zaokrąglone biodra – przymknęła oczy, gdy jego ręka wędrowała po jej ciele wraz z kolejno wymienianymi miejscami. Czuł jak topnieje pod wpływem jego dotyku, dlatego z nieukrywaną satysfakcją kontynuował swoją „wyliczankę” – zgrabne nogi – szeptał jej do ucha. – Taką cię pamiętam, nic nie zmieniło się od kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem. Byłaś piękna i nadal jesteś, co mam zrobić żebyś w to w końcu uwierzyła? – zapytał.

Ula potrzebuje, żeby ukochany podsycał jej wiarę w siebie i w prawdziwą miłość, która nie polega na fascynacji urodą. A jednocześnie dawał wyraz temu, że uważał i uważa ją za piękną.

independent napisał:

Nawiązanie do mojego opowiadania, które obecnie znajduje się w chwilowym stanie zawieszenia, niemniej jednak po piątkowym egzaminie mam zamiar je dokończyć

A może wrzucisz na forum swoje opowiadanie? Fajnie by było. Świetnie piszesz.
Pozdrawiam


"Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie." lol 
I heart Radosną twórczość.

Offline

 

#6 2010-02-11 11:01:06

independent
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-21
Posty: 4479
Serwis

Re: Miniaturkowo :)

O ja smile Fajnie, że Wam się podobało smile Dziękuję kisskisskisskiss

Od dłuższego czasu strasznie męczył mnie ten pomysł, a ostatnio nabrał dość wyraźnych kształtów. Chciałam pokazać, że Ula po odzyskaniu Marka, mogła zrzucić swoją maskę obojętności i pokazać jak naprawdę czuje się w nowej skórze. Myślę, że pancerz jaki wytworzyła przeciwko niemu, dodawał jej nieco pewności siebie, a przede wszystkim uporu przed tym, że nie może pokazać co naprawdę czuje. A gdy przestała ze sobą walczyć mogła dokładnie przyjrzeć się jak to wygląda i jak traktują ją inni. W końcu już jako pani prezes budziła respekt i fałszywe gesty w kierunku swojej osoby, a teraz jako narzeczona pana współwłaściciela zapewne jest jeszcze gorzej. Ula na szczęście ma prawdziwych przyjaciół i swojego ukochanego, na których zawsze może liczyć i myślę, że to jej absolutnie wystarcza, czasem tylko w gorszych dniach może pokusić się o jakieś stare sentymenty...

Iwona napisał:

A może wrzucisz na forum swoje opowiadanie? Fajnie by było. Świetnie piszesz.

Obiecuję, że się zastanowię, ale jeśli już to zrobię, to w przyszłym tygodniu, a jak mi starczy czasu to może w weekend, gdyż muszę się w końcu wziąć za naukę tongue Nie jestem tylko pewna, czy to dobry pomysł, gdyż temat jest stary i oklepany, nie wiem czy będzie się chciało Wam to czytać... Opowiadanie zaczęłam pisać w wakacje i ostatnio je trochę zaniedbałam, ale obiecałam poprawę i na pewno je dokończę smile No, w każdym razie przemyślę to i może coś wrzucę. Muszę tylko najpierw poprawić błędy, które wychwyciłam między innymi dzięki naszej drogiej ann666 smile

Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko kiss


- Czego się boisz? - zapytał.
W jednej chwili w głowie pojawiły się setki myśli: boję się tego, że będę zwykłym szarym człowiekiem. Tego, że nie spotkam osoby, która uczyni moje życie wyjątkowym... Boję się życia... Ale najbardziej boję się, że nigdy nie zrozumiesz, co chcę Ci powiedzieć, bo jest to dla mnie za trudne.
- Boję się pająków - odpowiedziała.

Offline

 

#7 2010-02-11 11:32:41

klaudyna19952611
Zbanowany
Od: Rysiowo
Zarejestrowany: 2009-10-27
Posty: 248

Re: Miniaturkowo :)

Mi się bardzo podobało.
Czekam na nexta i życzę dużo weny


Ja Ciebie też bardzo, bardzo kocham Ula.-rzekł Marek do  kobiety, która stała koło niego.Dla niego ta chwila była najwspanialsza na świecie bo miał swoją kobietę przy boku wink

Offline

 

#8 2010-02-11 12:45:10

Kitty84
Druga połówka Marka
Zarejestrowany: 2009-11-13
Posty: 4918

Re: Miniaturkowo :)

Przepiękna miniatura, bardzo ciekawy pomysł, dobrze napisane. Podobało mi się. Marek jest tu kochany heart i Ulka też jest taka, jak dawniej, a nie zimna jak po przemianie. Gratuluję pomysłu wink


FOM storczyk MDUC GNAJ SWSiOCJT DORIS | owoce | mini | Niepoprawna Markomanka

Offline

 

#9 2010-02-11 12:48:04

mlawer
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-09
Posty: 3326

Re: Miniaturkowo :)

Nadal jestem chora i lewie kontaczę, więc koment może być ciut nieskładny, za co przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać.
Przede wszystkim bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Świetnie radzisz sobie zarówno z opisami sytuacyjnymi, jak i z pokazaniem uczuć bohaterów, a wiem,że nie jest to łatwe i wymaga wiele pracy! Szacun. Podoba mi się także język, jakim się posługujesz - swobodny, lekki, widać, że umiesz operować słowem. Co do błędów - ja ich nie wyłapałam smile Może ann666 coś swym sokolim wzrokiem dostrzeże wink

A poza tym, pozwól, że nieco pocytuję.

independent napisał:

- Uuu… Szkoda. Stałeś się zimny jak lód – zupełnie do niej nie docierało, że mężczyzna nie ma ochoty kontynuować dalej tej rozmowy – a to dziwne – ciągnęła dalej – wydawało mi się, że przy nowej narzeczonej trochę złagodniejesz, w końcu ta góra lodowa, która kiedyś przyrosła ci do biodra już się od ciebie odczepiła – rzuciła ironicznie – czyżby pani prezes, była jeszcze chłodniejsza?
- Nigdy się nie zmienisz, co? – zapytał nieco litościwie.
- Nie, ale powiem ci coś w tajemnicy – delikatnie nachyliła się w jego stronę – ty też się nie zmieniłeś, tylko udajesz. Ludzie tacy jak my się nie zmieniają – wyszeptała prowokacyjnie. – Może jakoś cichaczem ulotnimy się stąd razem? – Marek w akcie niedowierzania pokręcił jedynie głową.
- Dzięki, ale nie. Przypominam ci, że tam – wskazał w kierunku Uli – stoi moja przyszła żona.
(...)
- Klaudia, proszę cię przestań. Po prostu przestań – powtórzył stanowczo, gdyż kobieta nie robiła sobie nic z jego prośby i ponownie przybliżyła się do niego. – Zrzuć wreszcie tę maskę obojętności. Jesteś naprawdę fajną dziewczyną. Jesteś piękna, zabawna, inteligentna i jeśli chcesz to potrafisz być naprawdę miła, więc przestań tracić czas na te głupie i nic nie znaczące gierki i otwórz w końcu przed kimś swoje serce. Pozwól by ktoś mógł cię szczerze pokochać. Wierz mi, naprawdę warto. Nie ma nic lepszego. Przepraszam, ale muszę iść. Trzymaj się i do zobaczenia.

Powiem szczerze, że kiedy to czytałam przez chwilę poczułam ukłucie lęku. A co jeśli Klaudia ma rację? Jeśli Marek się nie zmienił? Nie do końca? Dzięki, że tak pięknie rozwiałaś moje lęki! Jego ostatnie słowa skierowane do modelki... no panie Dobrzański- dorósł pan i zmądrzał!


independent napisał:

– A ty w ogóle coś tu zjadłaś? – zapytał znienacka.
- Kawior raczej nie jest jedzeniem w moim stylu – wykrzywiła się trochę.
- Idziemy na zapiekanki?
- Tak – jej twarz od razu rozświetlił uśmiech. Mężczyzna ucałował delikatnie jej skroń.
Również tym razem ich ulubiona budka, niedaleko firmy nie zawiodła. Jedzenie jak zawsze było pyszne. Trochę śmiesznie wyglądali przemierzając ulice Warszawy w eleganckich strojach, jednocześnie po drodze wcinając zapiekanki, ale kto by się tym przejmował. Na pewno nie oni. Teraz byli razem, ze sobą i dla siebie i nic innego się nie liczyło.

Ojej! Dzięki za tę scenę! Normalnie widzę ich, jak w tych balowych strojach wcinają zapiekanki i spacerują po mieście! Super! To jest jak najbardziej w ich stylu. Bo Ula i Marek właśnie tacy są - cieszą ich małe rzeczy, oboje nie znoszą blichtru i gry pozorów! Nad kawior przedkładają zapiekanki! Tak! Tak! Tak! Myślę, że generalnie siłą ich związku jest to, że choć pochodzą z tak różnych światów - są do siebie bardzo podobni! 


independent napisał:

- A pomyśl sobie, że jeszcze niespełna pół roku temu żaden z nich, nie zaszczyciłby mnie nawet jednym spojrzeniem, o rozmowie nie wspominając.
A więc o to chodziło.
- Ula… – nie zdążył dokończyć, bo weszła mu w słowo.
- Ale taka jest prawda. A najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie to, że ja się nie zmieniłam. Cały czas jestem taka sama. Nie mam więcej do powiedzenia, ani w kwestii mody, ani w ogóle żadnej innej, po prostu wtedy nie byłam wystarczająco dobra, by zamienić ze mną choćby jedno zdanie, a dziś nie mogłam się opędzić od tych natrętów. – Było jej przykro. – Nie umiem przyzwyczaić się do tego, że w tym światku tylko tak ocenia się ludzi. – Właśnie dlatego nie znosiła pokazów, bankietów i innych uroczystości, bo musiała wtedy udawać kogoś kim nie jest i tak naprawdę nigdy nie będzie.

Ula, jaką ty masz rację! Dla większości ludzi pozory są ważniejsze od prawdy! I rozumiem, że cię to dręczy i wkurza!

independent napisał:

- Bo dla mnie już wtedy byłaś piękna. Powiedziałem ci to w Spa, pamiętasz?* - Pokiwała potwierdzająco głową. – Dla mnie od tamtej pory cały czas jesteś taka sama, a jedyne co uległo zmianie, to nazwijmy to tak kolokwialnie opakowaniem – przejechał dłonią po jej lekko zaróżowionym policzku – dla mnie cukierek w środku cały czas – przysunął się powoli, subtelnie muskając wargami skórę jej szyi – pozostaję tak samo słodki… pyszny… i rozkoszny… – każde słowo akcentował kolejnym pocałunkiem.

Strasznie podoba mi się cała ta rozmowa (no i jej finał rzecz jasna smile ), ale przede wszystkim to porównanie Uli do cukierka! Super! Obrazowe i świetnie oddające uczucia Marka - podziwiam!


Dziękuję, że podzieliłaś się z nami tą cudną mini i czekam z niecierpliwością na więcej!


All the lonely people... Where do they all come from?
DORIS KTB Aleks_Strusiek mom matkom, cudna Kitty bliźniaczkom, jeszcze siestry mam dwie i tata Jasiu też koffa mnie! Maupka córcia ma heart Słoń ofiarny

Offline

 

#10 2010-02-11 15:24:26

jagula.
Drugie oczy Uli
Zarejestrowany: 2009-12-07
Posty: 202

Re: Miniaturkowo :)

Czytało mi się niewątpliwie bardzo miło. Bardzo. Ula i Marek razem - szczęśliwi, zakochani... a właściwie nie 'zakochani', a 'kochający się'. Czytając to, widziałam, że moment zakochania jest już za nimi, a łączy ich prawdziwa miłość. To było naprawdę piękne. Taki Marek jest najwspanialszym Markiem ze wszystkich istniejących Marków.
I ta końcówka. Śliczna, romantyczna, prawdziwa. Gratuluję i życzę powodzenia na jutrzejszym (?^^) egzaminie. I oczekuję tej kolejnej miniaturki smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka