BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2010-03-17 16:21:33

mono
Prostuje spinacze
Od: near Lublin
Zarejestrowany: 2009-10-20
Posty: 3385

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Kwiatku drogi jak Cię nie uwielbiać? No jak? big_smile
Miałam jedną połowę sprawną i teraz nie mam żadnej.
Wyście się uwzięły na mordowanie. tongue
A jak skojarzyć mleko ze słoniem i pszczołą? Toż to proste. big_smile Słoń to ssak, niet? Więc daje mleko. tongue A pszczoła to miód. Reklama miała wyrazić cudowność produktu - kraina mlekiem i miodem płynąca. xD Dobra siedzę cicho. tongue

Toncio, ja nie widziałam, że Twój avek to od Bananka. (Bo Bananek to chrześniak Mlawer, niet?big_smile)

Ale z was świry, no ja nie mogę. lol

Ostatnio edytowany przez mono (2010-03-17 16:21:51)


są tacy, którzy w głowie hodują ogrody.

Offline

 

2010-03-17 16:21:33

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2010-03-18 09:57:54

Ajrisz
Gwiazda FaktUli
Od: PPTH
Zarejestrowany: 2009-10-01
Posty: 14893

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Rzondam Oskara dla mojego tatusia za drugoplanową rolę męską, bo poniewasz! big_smile

Aaah, jak dobrze, że to nie jest mini tongue Z wielką przyjemnością będę czekać na next smile


So I open my door to my enemies
And I ask could we wipe the slate clean
But they tell me to please go fuck myself
You know you just can't win…

Offline

 

#23 2010-03-19 03:36:12

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Kwiatuszku słodki a kiedy next się tu pojawi? lol3 się jak dawno nie...

Ty chyba w jakiejś sekcie jesteś, bo inaczej tego nie jestem w stanie wytłumaczyć. No, im starsza, tym głupsza! – krzyczał ojciec, który za trzy godziny miał wstawać do pracy.

Świetne zdanie, pasujące do wielu z nas, bo i dorocie zaczyna zauważać, że jej rodzina za plecami wymowne kółka kręci. Ale co tam!
Kapitalne to było a slonik już się pewnie pełną parą na tę randkę szykuje i my z nim! heart


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

#24 2010-03-19 08:19:13

storczyk
Rysiowiańczyk
Od: "Karaina" Czarów
Zarejestrowany: 2010-02-11
Posty: 1187

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

I jak Was nie kochać?   kiss Mój mąż twierdzi, że jestem uzależniona i też kręci głową. Apogeum było w poniedziałek, kiedy to zobaczyłam dszefo - odbiło mi! Płakałam ze śmiechu i nijak nie potrafiłam tego opanować. Po tym śmiechodole, popełniłam TO COŚ, chociaż pomysł narodził się już dawno / no nie Mlawerku? lol /. Kolejna część jest już prawie gotowa, ale nie umieszczę jej póki nie naniosę poprawek kochanej ANN. Głupawka nie ustępuje. Nie wiem, czy kolejna część się Wam spodoba, ale trudno. Musiałam dać upust wenowi lol2 - sama się przy tym świetnie bawię, a wiecie co mówią o ludziach, którzy się śmieją z własnych kawałów   big_smile i big_smile
Myślę, że Was zaskoczę, ale nic więcej nie powiem  lx
Dzięki za wszyskie komenty


"Spróbuj po prostu żyć. Rozpamiętywanie jest zajęciem starców."
                                 Paulo Coelho
Zakon Sióstr Jawnogrzesznic Pod Wezwaniem Od Tyłu lx

Offline

 

#25 2010-03-20 19:02:14

Asiol
Truskaweczka Marka
Od: okolice Szczecina
Zarejestrowany: 2009-11-22
Posty: 4167

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Haha Storczyku jesteś boska xD Mój kochany słonik kiss
Dawaj następną część! big_smile


MB heart
MDUC, DORIS, GARLZ, SWSiOCJT, H.U.M.O.R.

Offline

 

#26 2010-03-22 15:32:56

storczyk
Rysiowiańczyk
Od: "Karaina" Czarów
Zarejestrowany: 2010-02-11
Posty: 1187

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Hmm…    stupid /to do mnie/ No i jestem z moim CZYMŚ big_smile . Na wstępie zaznaczam, że zostało ono poczęte w chwilowej utracie poczytalności,wynikającej z konwersacji z Kitty
/ wazelina i…, lol2 / której między innymi to COŚ dedykuję. Wstępna wersja była krótsza, ale przebywanie z wami na farmazonach, a w szczególności piątkowe wesele /ómarłam z samego faktu i pomysłu/ sprawiło, że kilka wątków się nasunęło i dopisało.
Tiaa, co tam jeszcze? ANN,  gdybyś się nie przyznała do tego, że za Bobem nie przepadasz, to twoja rola byłaby znacznie skromniejsza, a tak wen nie dał mi spokoju i….    jump2
W mojej niepoczytalności nieustannie towarzyszy mi kilka osób i z myślą o nich pisałam ten rozdział:
Toncio – za rewelacyjną weselną zabawę, w efekcie, której oklapł mi jeden płatek radocha
Waris – za to, że jest wredną królicą, której gowiedź chciała mnie pożreć! I za to, że jak będzie chciała przyjechać do Bielska, to z paszportem!    kiss
Struśkowi, Krówce, Pszczole i Mono –  przeczytajcie, to się dowiecie   lol3
Wkrętaskowi – za jej wieczną karę i moje avki i za to, że jest taka fafuśna

Przed użyciem /tj. przeczytaniem/ skontaktuj z lekarzem lub farmaceutą – głupota jest zaraźliwa


Rozdział II

Słonik zabrał materiały z projektem kampanii reklamowej mleka pod pachę i podążał w stronę szefowej jamy. Przemierzając firmowy korytarz powziął postanowienie, że będzie musiał dziś rzucić hasło na pogaduchach na temat  znalezienia wspólnego mianownika dla słonia, pszczoły i mleka.
Ilekroć słonik przekraczał próg gabinetu swojego chlebodawcy, przez głowę przemykała mu myśl, dlaczego jej boss nie może być  Markiem Dobrzańskim, a ona jego asystentką. Mlawer z lubieżnym uśmiechem spojrzała na biurko szefa i oczyma wyobraźni widziała... „Mlawer, kuffa, to już jakiś maniakalny obłęd!” – wrzasnęła na siebie samą w myślach.
- Magda!  Co się tak gapisz na moje biurko? – podniesiony głos szefa dobiegł do ogromnych słoniowych uszu. - Hmm, taaaaak… zamyśliłam się. - To widzę. Włazisz do mojego gabinetu, maślanym wzrokiem spoglądasz na mój mebel i nawet nie słyszysz, jak do ciebie mówię! Ja do ciebie nie mam siły kobieto!
- To ze zmęczenia szefie, bo się napracowałam nad tym projektem, ale jak szef zarządził, zjawiam się z gotową kampanią.
- W takim razie zamieniam się w słuch
Słonik z zadowoleniem odpalił laptopa i z wrodzonym sobie wdziękiem przedstawił swoją wizję, potencjalnie najlepiej sprzedającego się mleka w historii sektora mleczarskiego. Robił to z takim przekonaniem, że można by pomyśleć, że ruszofa królewna sama odkryła ssaka,  jakim jest krówka i napój, jaki rzeczone stworzenie mimowolnie produkuje. Słonik nacisnął przycisk The end, kończący tym samy prezentację, i z zadowoloną miną rzekł do szefa:
- I jak się szef na to zapatruje?
- No, nieźle, nieźle. Widzę, że poranna reprymenda przyniosła rezultat. Jutro przedstawię, to klientom. Dobra robota Magdaleno.
Słonik z zadowoloną miną potrząsnął trąbą i przystąpił do realizacji dalszej części swojego planu.
- Hmm, taaak... bo widzi szef, ja mam jeszcze jedną sprawę, to znaczy prośbę…
Szef podejrzliwie popatrzył na swoją pracownicę.
– Magda o podwyżce zapomnij! – uciął od razu.
- Ja nie o tym szefie! –  machała przed szefem kartą urlopową z taką prędkością, że mężczyzna nie nadążał  kręcić wzrokiem z latającą kartką.
- Magda, bo mi błędnik szaleje! Co to jest? – Słonik zastygł w miejscu i z niewinną miną podał swoją kartę urlopową szefowi, jednocześnie spoglądając na niego błagalnym wzrokiem. Niczym kot w Shreku, zatrzepotał słoniowymi rzęsami, położył uszy po sobie i czekał na decyzję szefa.
- Hmmm… więc dziesięć dni powiadasz. To nawet dobrze się składa, bo sam chciałem ci zaproponować, żebyś wzięła kilka dni wolnego. Szczerze, to martwię się o ciebie. Naprawdę, ostatnimi czasy dziwnie się zachowujesz. Śmiejesz się sama do siebie, albo cieszysz tą, no… twarz do monitora, gadasz jakimś szyfrem czy też kodem i wyglądasz, jakbyś co wieczór, coś podpalała.
- Kiedy ja szefie… - tutaj słonik zamilkł, bowiem dotarło do niego, że przecież nie może powiedzieć szefowi prawdy o rzeczywistych powodach swojego zadowolenia z życia. Zapewne szef by tego nie udźwignął i skończyłoby się na wezwaniu pogotowia i wyprowadzeniu w białym kaftanie. Taaa…wersja o popalaniu pewnego halucynogennego zioła, była bardziej przekonująca niż powiedzenie szefowi:  „No szefie- piszę sobie zboczone opowiadania z Filipem Bobkiem w roli głównej. Ostatnio wygrałam jednym z nich konkurs i zadzwonił do mnie szef wszystkich szefów i poinformował, że zamiast słuchawek wygrałam kolację i to z kim! Z  ciachem nad ciachami! Z samym Bobem! Aha! A w dodatku moimi formowymi przyjaciółmi są: pszczoła, papuga i niejaki Toncio, a Strychnie stworzyła dszefo, po uprzednio wziętym ślubie z Bobkiem, którego organizatorem była niejaka Krówka, o ile się nie mylę. Czy wspomniałam już, że jestem ruszofym słoniem?” Mlawer pomyślała, że naprawdę jej życie wygląda dziwacznie  i już chciała coś powiedzieć, ba nawet przyznać się do tego, o co szef ją podejrzewa, gdy usłyszała.
- No, ja nie wnikam. Odpocznij dziecko i przestań popalać, to polecenie służbowe – po tych słowach szef złożył zamaszysty podpis na karcie urlopowej Mlawerka.- No, a teraz spadaj do domu. Późno już.
Słonik zatrzasnął drzwi gabinetu szefa i oparłwszy się o nie odetchnął z ulgą. Teeeerrreee!– ruszofe stworzonko wydało z siebie słonikowy odgłos radości, merdając wesoło trąbą. Wyglądam jakbym  była zjarana? – No i co z tego! Jadę na kolację z Bobem i to jest najważniejsze! Po czym słoniowatym radosnym krokiem podążała do swojego ruszfego królestwa, czyli do domku.
Po spożyciu obiadku, ruszofe stworzonko z impetem popędziło do swego pokoju. Mlawerek odpalił kompa i zarzucił w pogaduchach temat – co może łączyć pszczołę, słonia i mleko? Długo nie musiał czekać na odpowiedź. Na ekranie migała wiadomość od niejakiej Mono - futrzanego stworzenia o przysposobieniu dość nerwowym, które wskazywałoby na wrodzone ADHD zwierzątka. Rzeczony Mono rozglądał się nerwowo, zerkając na towarzystwo ze swojego avka. W swoim poście Moniek napisał: „A jak skojarzyć mleko ze słoniem i pszczołą? Toż to proste. Słoń to ssak, niet? Więc daje mleko. A pszczoła to miód. Czyli kraina mlekiem i miodem płynąca.”  Słonik walnął się trąbą w czoło, wyrażając tym samym niezadowolenie z pomroczności jasnej, która dopadła go dzisiejszego poranka, przez co nie wpadł, na tak oczywistą oczywistość. I jak tu ich nie kochać? Słonik pomyślał czule o forumowych stworzeniach. Po przyjęciu gratulacji z wygranej w konkursie, ruszofe stworzonko oznajmiło, że udaje się w kszaki ponieważ ma pilną sprawę do załatwienia. Tą niecierpiącą zwłoki czynnością było zrobienie listy zadań poprzedzających wyjazd do Warszawy. Słonik wyciągnął swój notatnik, chwycił długopis w łapki i począł notować.
Po pierwsze, trzeba się zastanowić w co  się ubiorę – ta myśl przeraziła słoniątko, ponieważ jak przystało na reprezentantkę  płci pięknej, nawet tej słonięcej, nigdy nie miała co na siebie włożyć. Ta panika oznaczała jedno – zakupy. Po drugie, zadzwonić do psiapsiół ze studiów, że pojawi się w stolicy, aby mogły się przygotować na trzydniową imprezę. Po trzecie, za żadne skarby i trąby świata, nawet w upojeniu alkoholowym nie przyznać się, do prawdziwych powodów przyjazdu do Warszawy, bo pomimo wszystkich szalonych rzeczy, jakie popełniły przez okres studencki, laski by tego nie zrozumiały. Po czwarte, napisać do Papuki, Strychnine i Toncia celem umówienia się na spotkanie – słonik klasnął w łapki na samą myśl, że pozna bratnie stworzenia.
Nie tracąc czasu ruszofe stworzonko rozpoczęło wstępną realizację planu. Wpadło ze słoniowym impetem do swoje szafy – Buuu – zawyła królewna z przerażenia. – Wszystko ruszofe! Czy Bobek lubi róż? Ha! Trzeba na to pytanie uzyskać merytoryczną odpowiedź. Nie czekając na nic, Mlawerek wskoczył na swoje słoniowe obrotowe krzesło, zakręcił się kilka razy, uderzając przy tym trombom w monitor i po zakończonych wariacjach wygooglował sobie wywiady z boskim Filipem. Z uporem maniaka obejrzał wszystkie, co oznaczało kolejną zarwaną noc, ale było warto. Po pierwsze, napatrzyła się na ten cud boski, nasłuchała się  tego seksownego głosu i po trzecie, najważniejsze, dowiedziała się, w jakich kobietach gustuje Filip - eleganckie, które czasami założą coś sportowego.
No i zonk – Słonik opuścił trąbę z bezsilności. „Ady w mojej szafie, nie dość, że wszystko ruszofe, to jeszcze same dżinsy, bluzy i trampki!” Mlawerkowy styl dalece odbiegał od eleganckiego.
- Ale zaraz, zaraz! Przecież mam jeszcze szpilki i małą czarną ze studniówki – nagłe olśnienie spowodowało, że trąba i uszy podniosły się z radosną werwą. Słonik pośpiesznie wpadł do szafy i wyrzucając systematycznie wszystko co wpadło mu w łapki, usilnie próbował odszukać dawno zapomniany strój, .
- Mam cię! – Słonik trąbą wyciągnął starannie zapakowane pudełko. Mlawerek odpakował je i postanowił od razu założyć ponadczasową małą czarną. Leżała idealnie, na słoniowym tylko z nazwy ciałku. Figurka pięknej ruszowej królewny była nienaganna i krótka czarna sukienka prezentowała się na niej  znakomicie. Jedyne co ze słonia miała Mlawer, to duże… ekhm…te… uszy, które ponętnie uwydatnił dość pokaźny dekolt studniówkowej kreacji. W grudniu szpilki odpadały, więc Mlawer zapoznawszy się z najnowszymi trendami i radami wujka Jacykowa, stała się  następnego dnia szczęśliwą posiadaczką szarych zamszowych kozaczków, które kosztowały majątek. No, ale randka życia wymagała poświęceń -  Znów kosmate myśli przebiegły przez słoniowy móżdżek, a mianowicie w chwilowym szaleństwie wyobraźni ,słonik pomyślał nawet o depilacji, tych, czy innych miejsc na swoim ciałku, tak na wszelki wypadek, oczywiście. „Niegrzeczny słonik, niegrzeczny!”- Mlawer skarciła się w myślach, ponieważ postanowiła na spotkaniu z Filipem grać niedostępną i niewzruszoną osobą – Filipem, by go tym zaintrygować.
Tak oto pierwszy punkt ze słoniowej listy został odhaczony.
Realizując drugi punkt ze swej listy, ruszofa królewna chwyciła swój nowo nabyty telefonik, którego szczęśliwą posiadaczką stała się dzięki radom koleżanek z forum i wykręciła numer do Magdaleny, swej przyjaciółki.
- Cześć Madziu – radośnie zawołał słonik
- No proszę! Ty żyjesz kobieto! – pani manager jednej z największych agencji reklamowych w Warszawie krzyknęła z ironią do telefonu
- Przyganiał kocioł grilowi, to znaczy garnkowi – Mlawerkowi znów się włączył Brzydulowy slang
- No dobra, dobra, wiem, że nie jestem bez winy – Magdalena odrzekał skruszona. – Ostatnio przynajmniej raz w miesiącu latam do Chin i te strefy czasowe już mi się plączą, Mam czasami dzień świstaka, doba mi się wydłuża, albo skraca.
- No tak, taki już los, wielka kariera, wielki świat, nie to co ja – Słonik z rozbawieniem w głosie zaczepił koleżankę. – Chiny muszą poczekać, gdyż ogłaszam, że zjawiam się piętnastego grudnia w Warszawie, bo jadę na szkolenie – słonik skłamał, bez mrugnięcia okiem – Zostaję do osiemnastego, więc poszalejemy i nie interesuje mnie, jak to zrobisz, ale masz mieć urlop!
- To się dobrze składa, bo w firmie mamy już wtedy przerwę świąteczną. Wiesz, firmy z kapitałem zagranicznym rządzą się swoimi prawami i ludzkim podejściem do pracowników.
- Taaa.. jasne, kapitalistyczne wampiry i ludzkie podejście! Ha! – Mlawerek zawył do telefonu wesoło, bo uwielbiał drażnić się z koleżanką w kwestiach dotyczących jej pracy.
- I tak wiem, że mi zazdrościsz! Blle – imienniczka słonika chyba, sądząc po odgłosie, wystawiła język, co oczyma duszy zobaczył ruszofy stwór. –Dzwoniłaś do Agi i Baśki?
- Jeszcze nie.
- To nie dzwoń, ja się z nimi skontaktuję, W końcu mam tych pięćset minut do sieci minus. Jakbyś w niej była, to bym częściej dzwoniła!
- Sknera – słonik skwitował wypowiedź koleżanki. – Tyle zarabiać i sępić na marną rozmowę z przyjaciółką
- To ty na znak protestu wybrałaś pomarańczową sieć, bo ty zawsze robisz wszystko na przekór, co Madziu? – Słonik doskonale wiedział, że osoba – koleżanka, pije do tego, że nie zdecydowała się przyjąć pracy w jej firmie
- Wydaje mi się, że nasza rozmowa dobiega końca – zachichotał słonik wesoło – Tak naprawdę, to nie mogę się już doczekać. Będzie jak za starych dobrych czasów. Zdzwonimy się jeszcze, co i jak, ok.?
- Buzial i dzwonię do dziewczyn. Pa.
- Papa.
Mlawer zasiadła do komputera, wysmarowała maila do Strychnine, Papuki i Toncia z informacją, że pojawi się w Warszawie i proponuje spotkanie szesnastego grudnia popołudniu. Dostała szybką odpowiedź od dziewczyn. Strychnine , jak na szychę przystało, następnego dnia wysłała zainteresowanym wiadomość, że zarezerwowała w pewnej restauracji stolik na nazwisko Root, dla czterech osób.
I tak oto nastał wiekopomny dzień, gdy nasza ruszofa bohaterka wysiadła na dworcu centralnym w Warszawie. Słoniątko z racji pięcioletniego pobytu w stolicy czuło się w tym mieście jak ryba w galarecie, tudzież w wodzie.
Mlawer przemierzając dworcowe korytarze, czuła, że te cztery dni zupełnie odmienią jej życie. Żeby przyjaciółki niczego nie podejrzewały, ruszofy słonik siłą perswazji przekonał szefa, żeby zapłacił mu za jakieś tam szkolenie, właśnie piętnastego grudnia. Co prawda ustaliła, że od soboty będzie nocować u Magdy, ale w piątek musiała być w hotelu. Przecież trzeba było się przygotować do randki z Filipkiem, a widok słoniątka w małej, baaarrdzo krótkiej i dekoldziastej sukni, wywołałby burzę pytań ze strony Magdaleny. Mlawerek połączył więc przyjemne z pożytecznym, i tak oto podążał do hotelu Mariott, który w ofercie weekendowej udało się załatwić w rewelacyjnej cenie, a że firma stawiała mogła zaszaleć. Słonik zawył z zachwytu, na widok jaki rozpościerał się z hotelowego okna i lubieżnym wzrokiem spojrzał na wielgaśnie łóżko. Znów kosmate myśli przebiegły po ruszofej główce - jakie?P ozwólcie, że pominę.
Mlawer udała się na szkolenie, które dłużyło się jej niemiłosiernie. W brzuchu zaczęło przebiegać niepokojące mrowienie i serce też biło w nierównym tempie. Wszystkie te objawy jednoznacznie wskazywały na zdenerwowanie i podniecenie z faktu, iż za kilka godzin przemówi do niej ON – sam Filip i będzie tylko z nią i tylko dla niej. Słoniątko przechodziło męczarnie na szkoleniu i chwała Bogu otrzymało materiały, bo notatek nie zrobiło żadnych.
- No, całkiem nieźle… – stwierdziła ruszofa kralewna  patrząc na swoje odbicie w lustrze. Istotnie wyglądała zjawiskowo, dekolt zakryła szalem w kolorze błękitnym– najmodniejszym ponoć w tym sezonie, przeciągnęła piękne, duże usta błyszczykiem i podążyła ku swojemu przeznaczeniu.
- Dobra Mrawel! Trąba do góry, pierś do przodu – no, to może nie najlepszy pomysł, stwierdził słonik widząc, co dzieje się z jej sukienką i… uszami. Stwierdziła, że lepiej będzie nie kusić losu i płci przeciwnej wypinaniem… uszu. Tak, czy owak, z każdym krokiem była bliżej restauracji na starym rynku. Zegar wybijał właśnie godzinę dziewiętnastą, gdy ruszofa królewna przekraczała próg lokalu Magdy Gesler.  Rozejrzała się  po sali, lecz nikogo nie dostrzegła. Gdy ściągała płaszcz usłyszała za plecami kobiecy głos
- Magdalena?
- Tak – odparło słoniątko, patrząc ze zdziwieniem na kobietę stojącą naprzeciwko
- Ann, menadżerka Filipa – owa kobieta, wypowiedziała te słowa z dumą i zaczepką w głosie, co nasz słonik, uruchomiwszy swój instynkt kobiecy odebrał jednoznacznie: „Mała, będę cię obserwować i łapy precz od Filipa!”. Mlawer patrzyła na swą rozmówczynię uważnie i czekała na rozwój wydarzeń
- Miło mi – z wymuszoną uprzejmością wydusiła ruszofa królewna.
- Filip już na ciebie czeka i… - w tym momencie Ann zawiesiła głos i zdążyła tylko krzyknąć – Matko Boska Klaudyna, stój!
Słonik w tym samym momencie został staranowany przez jakieś młode stworzenie, które uderzyło w nią z impetem. Z okrzykiem na ustach:
– Fillliippp!!! – owo stworzenie gnało przed siebie, a za nią galopem pędziła Ann. Słonik powstał z podłogi i otrzepawszy się z rozbawieniem oglądał całą sytuację. Ruszofe stworzonko znało jedną Klaudynę i to nie osobiście, tylko z forum, gdzie pojawiła się z rozbrajającym opowiadaniem, gdzie tajemnicą poliszynela było PP i  oświadczeniem, że w jej dziele nie ma prawie w ogóle błędów. Forum zalała wówczas fala zgonów, zaś pod dziełem owej Klaudyny spam ścielił się tak gęsto, że w końcu władza zablokowała wątek. Swoją drogą Mlawer, jakby miała sobie wyobrazić Klaudynkę, to byłaby ona bardzo podobna do osóbki, która właśnie slalomem galopowała pomiędzy restauracyjnymi stolikami. Z oddali, gdzieś z głębi sali, Mlawer usłyszała dobrze sobie znany, ponętny głos Filipa.
– Ann! Miałaś mi załatwić sądowy zakaz zbliżania się tego  małego potwora do mnie! Klaudyna puść mnie na litość boską! – Filip wykrzyczał z przerażeniem
- Filip, co ja mogę zrobić, ona jest nieobliczalna, ja nie wiem skąd to dziecko zna każdy twój ruch! – wypowiedziała Ann zdenerwowanym głosem.
Krzyki ucichły, po czym Klaudyna w podskokach opuściła restaurację, dzierżąc w dłoni zdjęcie Boba. Słonik z zaciekawieniem czekał na rozwój wydarzeń i moment poznania Filipa. Ann zmierzała w jej stronę energicznym krokiem. Widać było na jej twarzy zdenerwowanie, co wprawiło słonika w jeszcze lepszy humor. Nie wiedzieć dlaczego, ruszofe stworzenie, o przyjaznym usposobieniu nie polubiło blondyny z burzą loków  na czuprynie. Trombom o niesłychanych zdolnościach węchowych wyczuwało negatywną energię bijącą od kudłatej.
- Magda, zapraszam. Filip czeka na ciebie.
O dziwo zdenerwowanie, które dotychczas towarzyszyło słoniątku, gdzieś zniknęło i podążała za „dżerem” , jak w głowie nazwała kudłatą menadżer Filipa, do stolika, przy którym czekał ON.
Ann skutecznie zasłoniła Mlawerkowi widok swą pudlową fryzurą, ale kiedy w końcu odsunęła się - oczom Magdaleny ukazał się ósmy cud świata.
- Filip, to jest właśnie Magda, laureatka konkursu na najlepsze opowiadanie na forum serialu.
Bob podszedł do słonika, chwycił dłoń królewny i delikatnie pocałował, nie spuszczając z niej wzroku. No może nie z samego Mlawerka, tylko z jej… uszu, które poprzez zderzenie z Klaudynką zostały odsłonięte, bo  szal osunął się na ramiona.
Słonika przeszły ciarki po słoniowej skórze i miał wrażenie, że widzi obrazek z serialu. „Magda trzymaj się, bądź twarda!”. Słonik powtarzał w myślach, jak mantrę, te słowa.
- Witaj Madziu. Mogę tak do ciebie mówić? – zalotnie zapytał Filip, uśmiechając się delikatnie, co uwydatniło jego śliczne dołeczki
- Tak, oczywiście. Cześć Filip, miło cię poznać – „Trzymaj się słoniu!”
- Proszę, usiądźmy – Filip wskazał przygotowany stolik dla dwojga. Zajęli miejsca, a Ann oddaliła się na bezpieczną odległość. Zasiadła kilka stolików dalej, w takim miejscu, by mogła obserwować ruszofe stworzenie.
Filip w rzeczywistości był jeszcze przystojniejszy niż w mediach, a słonik myślał o tym, że mogłaby teraz wejść tutaj Strychnine. „ Niedobry słonik, niedobry!” Cóż mogła poradzić, że odwieczna kobieca rywalizacja o samca, a w tym przypadku, TAKIEGO samca właśnie jej się włączyła? Nic. Pozostało  tylko rozkoszować się tą chwilą.
- No to powiedz mi kilka słów o sobie Madziu – powiedział Filip wbijając swoje boskie ślipka w słonika.
-O mnie… oczywiście...Jestem.. – ruszofa królewna nie zdążyła zacząć, bo zadzwonił Filipowy telefon i Bob tłumacząc, że to bardzo ważne przeprosił ją i odebrał rozmowę. Trwała ona dłuższą chwilą. Przez ten czas słonik uważnie patrzył na Ann, która siedziała kilka stolików dalej i pisała coś na komputerze, kręcąc przy tym z dezaprobatą głową. Słoniątku przypominała bardzo nauczycielkę polskiego z liceum, która miała zupełnego bzika na punkcie interpunkcji. Z rozmyślań nad panią manager wyrwał ją widok powracającego Boba.
- Magda, ja cię bardzo przepraszam, ale to była naprawdę ważna sprawa. Wyobraź sobie – Filip z wyraźnym przejęciem zwrócił się do słoniątka – zadzwonił mój fryzjer, do którego chodzę codziennie układać włosy, z informacją, że odwołuje jutrzejszą wizytę! Dasz wiarę? Przecież on przed każdym czesaniem wykonuje mi masaż włosów, aby moje cebulki wzmocnić. Jednodniowa przerwa, byłaby istną katastrofą! Przecież Telekamery za miesiąc, a ja ciągle w proszku!– Filip wydawał się przerażony, natomiast słonik siedział osłupiały. Spotkanie zmierzało w nieco innym kierunku niż królewna śniła po nocach, a każde słowo popełnione przez Boba, sprawiało, że tromba opadała słoniątku coraz to niżej i niżej.
- Słyszałam, że dostałeś propozycję uczestnictwa w Tańcu z Gwiazdami – słonik starał się podtrzymać rozmowę
- Zaiste tak było. Zgodziłem się nawet, ale jak przyszło do podpisania umowy wtedy się zaczęło – Filip ściszył głos, kiwnął palcem na Magdę, żeby się przybliżyła i szeptem dodał – Ann, tak wiele razy poprawiała tą umowę, że w TVN nie wytrzymali. To brakowało przecinka, albo było ich za dużo, to zwrot nie pasował. Poprawiała, poprawiała, a jak w końcu z zadowoleniem skończyła okazało się, że pozostali już dwa tygodnie trenują! Ale ja nie umiem się na nią gniewać, nikt tak jak Ann nie potrafi rozładować mojego napięcia!
Mlawer już doskonale wiedziała, o jakie napięcie chodzi i po tych słowy zastanawiała się czy on udaje takiego głupiego, czy w rzeczywistości takim jest.
- Wiesz Filip, ja na przykład, bardzo się cieszę, że nie bierzesz udziału w tym czymś. Masz teraz swoje pięć minut. Telekamerę dostaniesz na bank, powinieneś dokonywać mądrych wyborów. Myślę, że wiele osób chciałoby cię zobaczyć w teatrze, albo w jakimś ambitnym filmie. – Filip patrzył na nią marszcząc brwi, co oznaczało, że za bardzo nie rozumie, co słonik próbuje mu przekazać w swym wywodzie.
- Tak, tak. Telekamery, to jest teraz priorytet. – Bob zupełnie pominął słowa wypowiedziane przed chwilą przez Magdę. - Przygotowuję się bardzo intensywnie, o fryzjerze już ci wspomniałem, ale moja droga, to dopiero wierzchołek góry lodowej – Filip się rozkręcał – wiesz ile zajęło mi znalezienie projektanta garnituru? Jak wiadomo bez metki nie ma podnietki, więc postawiłem na Paprockiego i Brzozowskiego. Tani nie są, ale warto!
„Co za palant!”- pomyślało ruszofe stworzonko- „On jest jeszcze większym narcyzem, niż mój eks, a wydawało mi się to niemożliwe! I co? On myśli, że mi tym zaimponuje? Matko kochana, chciałoby się krzyknąć- ratunku!”
Mlawerek czekał z rozbawieniem w jakim kierunku pójdzie dalsza rozmowa, lecz słoniowe przeczucia mówił jej, że będzie coraz gorzej. Nie musiała długo czekać ponieważ Filip, po omówieniu całej garderoby, stanu swojej cery i kondycji fizycznej przeszedł do ofensywy. Przesunął się w stronę słonika i do ucha szepnął.
- Ja tu cały czas o sobie, a chciałby się dowiedzieć czegoś o tobie, bo jedyne co wiem, to tyle, że jesteś autorką prawdopodobnie najlepszego seksu w moim życiu! Mlawer na te słowa zastygła. „Czytał! Matko kochana, gdyby mogła być teraz strusiem, zakopałaby głowę w piasek. Trudno, ów erotyk doprowadził cię do tego stolika, to weź się w kupę i daj popalić temu zakochanemu w sobie gogusiowi!”
- Czytałeś? Wiesz, to w sumie nie było o tobie, bo ja tak naprawdę nie oglądałam Brzyduli, tylko poznałam fajnych ludzi na forum i zaczęłam pisać. Widziałam kilka odcinków – kłamała jak z nut – ale generalnie nie wiedziałam, kim jesteś.
Mina Filipa nadawała się do reklamy karty Mastercard – była po prostu  bezcenna. Bob jednak nie dał za wygraną.
- Madziu – powiedział tym swoim Filipowym seksownym głosem – ty masz takie piękne usta, a ja mam taką bogatą wyobraźnię…
„Buu” – zawył słonik w myślach, bo przyszyły mu dwie opcje do głowy. Albo myśli o tym, czego w sytuacjach damsko- męskich nigdy ruszofy słonik  nie zrobi, mimo iż otwór gębowy mógłby wskazywać na coś innego, albo ma naprawdę piękne usta. Niestety lubieżna mina Bobka wskazywała, że myślał dokładnie o tym pierwszym. „A wiec tak to sobie wykombinował! Ten kretyn myśli, że zaciągnie mnie do łóżka!”
- Mówiłem Ci już, że z tak piękną kobietą mógłby się pokazać na Telekamerach?
- Myślę, że nie pasowałabym do garnituru – Magda z rozbawieniem skomentowała żałosne zaloty Filipa
- A ja myślę, że pasowałabyś idealnie – powiedział prawie szeptem delikatnie przejeżdżając dłonią po jej policzku.
- A ja myślę – wycedziła Mlawer- że muszę już iść.
- Jak to? – Filip nie krył rozczarowania
- Tak to, jestem umówiona z przyjaciółkami. A poza tym Filipie ja też mam bogatą wyobraźnię. Wiesz, oglądałam ostatnio „Ciacho” i tam był taki cudny tekst idealnie pasujący do ciebie „ Jak Pan Bóg rozdawał rozum, wy stałyście w kolejce po łechtaczki”, tylko przerób sobie to na męską wersję – Słoniątko mrugnęło do Boba oczkiem i machając radośnie trombą dodało-  Myślę, że szybko znajdziesz laskę, która poleci na tekst o after party po telekamerach u twojego boku.
Mlawer ostentacyjnie ściągnęła szal i nabrała powietrza w płuca, co sprawiło, że… uszy zafalowały. W końcu fala mam falować, to uszy też mogą. Filip przełknął głośno ślinę, nie mogąc oderwać oczu od słonikowego dekoltu. - A i jeszcze jedno,  a propos twoich zawodowych wyborów. Czytałam ostatnio, że w CBA zwolniła się posada agenta Tomka. Myślę, że to stanowisko idealne dla ciebie. Będziesz miał do dyspozycji złotą kartę, garnitury o jakich ci się nie śniło, szybkie auta i co najważniejsze, będziesz mógł bzyknąć bezkarnie każdą laskę ku chwale ojczyzny – Mlawerek zachichotał cicho na widok wybałuszających się Filipowych oczu.
-  Filipku w miłości do samego siebie pobiłeś nawet mojego byłego, co wydawało mi się nie możliwe. I nie denerwuj się tak, bo ci się cebulki włosowe zestresują i co będzie? – Mlawer bawiła się świetnie – No to pa! – machnęła do Ann i raźnym krokiem udała się do szatni nucąc pod nosem „Bujajcie się faceci….”
Odbierając płaszcz, królewna usłyszała krzyki Filipa.
– Co ona sobie wyobraża! Zmarnowałem na spotkanie z nią godzinę, mojego cennego czasu. Ann! Proszę przytul mnie.
Ruszofa królewna słysząc ostatnie słowa pomyślała sobie, że dżerka, zapewne wymasuje dziś zestresowane cebulki Filipka. „ Taaa… jasne… cebulki…”
Zaiste była to najlepsza randka w jej życiu. Zmierzała do hotelu, by się przebrać, bo czekała ją impreza z dziewczynami. Ruszofe stworzonko nie wiedziało jednak, że to nie było ostatnie spotkanie z Bobem i największe niespodzianki były dopiero przed nią.

Ostatnio edytowany przez storczyk (2010-04-23 18:59:25)


"Spróbuj po prostu żyć. Rozpamiętywanie jest zajęciem starców."
                                 Paulo Coelho
Zakon Sióstr Jawnogrzesznic Pod Wezwaniem Od Tyłu lx

Offline

 

#27 2010-03-22 15:46:45

waris
Poszukiwaczka truskawek
Od: Bytom
Zarejestrowany: 2010-02-09
Posty: 3668

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Storczyk, ja już ci pisałam, co o tym myślę, ale napiszę jeszcze tu wink

To było ŚWIETNE, a wzmianka o Klaudynie... lol3 Mistrz!

I dziękuję za dedykację kiss


Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały...

Offline

 

#28 2010-03-22 15:51:52

Anka xDD
Prawie jak Papuka
Od: Gliwice
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 6038
Serwis

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

storczyk napisał:

A poza tym Filipie ja też mam bogatą wyobraźnię. Wiesz, oglądałam ostatnio „Ciacho” i tam był taki cudny tekst idealnie pasujący do ciebie „ Jak Pan Bóg rozdawał rozum, wy stałyście w kolejce po łechtaczki”, tylko przerób sobie to na męską wersję – Słoniątko mrugnęło do Boba oczkiem i machając radośnie trombą dodało-  Myślę, że szybko znajdziesz laskę, która poleci na tekst o after party po telekamerach u twojego boku.

To mnie ómarło. Tekst o łechtaczkach niezapomniany. lol2
To jest według mnie najlepszy fragment z Twojego opka. smile Taki bardzo w stylu... hmmm...storczyka. big_smile
Takie rzeczy nam serwujesz, że nie wiadomo co sie stanie w następnej części. smile

Pozdrawiam i czekam na nexta. kiss


Naszym zadaniem jest leczyć choroby. Pacjenci zwykle w tym przeszkadzają.
Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć. Tlen jest ważniejszy.
"I’m going to choose not to misinterpret that."
Moja rodzina love GRAFIKA, FILMY | PBWBT

Offline

 

#29 2010-03-22 16:14:05

Króweczka
Kochanka Marka
Od: Augustów
Zarejestrowany: 2009-08-29
Posty: 4337

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

storczyk napisał:

Struśkowi, Krówce, Pszczole i Mono –  przeczytajcie, to się dowiecie   lol3

O, dzięki kiss Już się boję xDDD

storczyk napisał:

Hmm, taaaaak… zamyśliłam się. - To widzę. Włazisz do mojego gabinetu, maślanym wzrokiem spoglądasz na mój mebel i nawet nie słyszysz, jak do ciebie mówię! Ja do ciebie nie mam siły kobieto!

Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego, gdy przeczytałam ten wyraz to od razu pomyślałam o pewnej części męskiego ciała wrażliwej na dotyk? lol3

storczyk napisał:

Robił to z takim przekonaniem, że można by pomyśleć, że ruszofa królewna sama odkryła ssaka,  jakim jest krówka i napój, jaki rzeczone stworzenie mimowolnie produkuje.

O, przepraszam bardzo, ze mnie jeszcze ani kropla mleka nie wypłynęła. Moje dzieci były karmione takim z proszku xDDD


storczyk napisał:

Naprawdę, ostatnimi czasy dziwnie się zachowujesz. Śmiejesz się sama do siebie, albo cieszysz tą, no… twarz do monitora, gadasz jakimś szyfrem czy też kodem i wyglądasz, jakbyś co wieczór, coś podpalała.

No przecież my zawsze na haju jesteśmy lol2

storczyk napisał:

Taaa…wersja o popalaniu pewnego halucynogennego zioła, była bardziej przekonująca niż powiedzenie szefowi:  „No szefie- piszę sobie zboczone opowiadania z Filipem Bobkiem w roli głównej. Ostatnio wygrałam jednym z nich konkurs i zadzwonił do mnie szef wszystkich szefów i poinformował, że zamiast słuchawek wygrałam kolację i to z kim! Z  ciachem nad ciachami! Z samym Bobem! Aha! A w dodatku moimi formowymi przyjaciółmi są: pszczoła, papuga i niejaki Toncio, a Strychnie stworzyła dszefo, po uprzednio wziętym ślubie z Bobkiem, którego organizatorem była nijaka Krówka, o ile się nie mylę.

Nijaka?! foch xD Powtórkowy to my razem z Magdą przygotowywałyśmy smile

storczyk napisał:

Po przyjęciu gratulacji z wygranej w konkursie, ruszofe stworzonko oznajmiło, że udaje się w kszaki ponieważ ma pilną sprawę do załatwienia.

Potrzeba fizjologiczna, czy ta druga? big_smile

storczyk napisał:

- Ale zaraz, zaraz! Przecież mam jeszcze szpilki i małą czarną ze studniówki – nagłe olśnienie spowodowało, że trąba i uszy podniosły się z radosną werwą.

Wyobraziłam sobie ruszofego słonia w małej czarnej. Bezcenne. lol

storczyk napisał:

Znów kosmate myśli przebiegły przez słoniowy móżdżek, a mianowicie w chwilowym szaleństwie wyobraźni ,słonik pomyślał nawet o depilacji, tych, czy innych miejsc na swoim ciałku, tak na wszelki wypadek, oczywiście.

ÓMARŁAM xDDD


storczyk napisał:

Ann, tak wiele razy poprawiała tą umowę, że w TVN nie wytrzymali. To brakowało przecinka, albo było ich za dużo, to zwrot nie pasował. Poprawiała, poprawiała, a jak w końcu z zadowoleniem skończyła okazało się, że pozostali już dwa tygodnie trenują!

Cała Ann big_smile

storczyk napisał:

- Ja tu cały czas o sobie, a chciałby się dowiedzieć czegoś o tobie, bo jedyne co wiem, to tyle, że jesteś autorką prawdopodobnie najlepszego seksu w moim życiu!

OMG! <zgon> xDDD

storczyk napisał:

- Mówiłem Ci już, że z tak piękną kobietą mógłby się pokazać na Telekamerach?
- Myślę, że nie pasowałabym do garnituru – Magda z rozbawieniem skomentowała żałosne zaloty Filipa
- A ja myślę, że pasowałabyś idealnie – powiedział prawie szeptem delikatnie przejeżdżając dłonią po jej policzku.
- A ja myślę

... że Magda by Ci chyba za to zamordowała lol2

storczyk napisał:

– Co ona sobie wyobraża! Zmarnowałem na spotkanie z nią godzinę, mojego cennego czasu. Ann! Proszę przytul mnie.

Nie mogę sobie wyobrazić Ann przytulającej Filipa big_smile


PIĘKNE< PIĘKNE< PIĘKNE< MISZCZ!
Jestem dumna z tego, że jestem Twoją mentalną córką kiss


Turek + Krówka to mi jakoś podejrzanie kebabem pachnie - by Słonióheart
... A księżyc opowiada mi najpiękniejsze w jego życiu sny...

No to mamy piękny czworokącik... lx

Offline

 

#30 2010-03-22 16:25:34

Muka!
Rysiowiańczyk
Od: lubuskie
Zarejestrowany: 2010-01-29
Posty: 1021

Re: Opowieść o zemście, przyjaźni z ruszofym słoniem w roli głównej

Storczyku, to było genialne! Lepsze od poprzedniego rozdziału big_smile Zrobiłaś z Filipa idiotę lol2
A ten fragment mnie ómarł lol3

- Słyszałam, że dostałeś propozycję uczestnictwa w Tańcu z Gwiazdami – słonik starał się podtrzymać rozmowę
- Zaiste tak było. Zgodziłem się nawet, ale jak przyszło do podpisania umowy wtedy się zaczęło – Filip ściszył głos, kiwnął palcem na Magdę, żeby się przybliżyła i szeptem dodał – Ann, tak wiele razy poprawiała tą umowę, że w TVN nie wytrzymali. To brakowało przecinka, albo było ich za dużo, to zwrot nie pasował. Poprawiała, poprawiała, a jak w końcu z zadowoleniem skończyła okazało się, że pozostali już dwa tygodnie trenują! Ale ja nie umiem się na nią gniewać, nikt tak jak Ann nie potrafi rozładować mojego napięcia!

Ostatnio edytowany przez Muka! (2010-03-22 16:27:03)


Do niedzieli jakoś szło
Lukier, miód, liryczne cudo
Nagle coś, drobiażdżek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka