BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#101 2010-06-16 13:52:03

Ciasteczko
Aktywny CZŁONEK
Od: 100l(n)ica
Zarejestrowany: 2010-05-03
Posty: 5633

Re: Skrywane namiętności

ella90, super opowiadanko.... czekam z niecierpliwością na dalszą część.. smile


Widzę, że coś się święci i nie jest to jajko wielkanocne
Co jak co ale oczy to ty masz ładne:)

Offline

 

2010-06-16 13:52:03

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#102 2010-06-16 13:56:24

luizka1987
Drugie oczy Uli
Od: Dolny Śląsk :)
Zarejestrowany: 2009-08-24
Posty: 229

Re: Skrywane namiętności

Super.... Jest boskie smile


Uwielbiam, heart i szanuję: dorocie03 za "Inaczej", mlawer za "Niezapominajkę", aleks_strusiek za "Nagły przypływ weny" oraz inne znane na tym forum pisarki, które potrafią poruszyć człowieka kiss

Życie jest w kolorze, w którym jest Twoja wyobraźnia smile

Offline

 

#103 2010-06-16 14:53:39

paulinaa21
Mroczki Pshemko
Od: Zabrze
Zarejestrowany: 2010-06-15
Posty: 630

Re: Skrywane namiętności

ella90 napisał:

- Nie mów tak! - krzyknął, podbiegając do niej. Pchnął ją na ścianę, przyciskając swoim ciałem.
- Tak sobie to zaplanowałeś. – powiedziała oburzona. - Myślałeś, że będę dla ciebie w każdym momencie? Na każde twoje skinienie? Myślałeś, że będziesz się ze mną kochał, bo jestem w ciebie wpatrzona niczym w obrazek? Pomyślałeś, że zapomniałam o twoich zdradach? Myślałeś, że nie będę zła na tą małą zdzirę, która cię wystawiła?
- Nigdy więcej... - chwycił ją za szyję. Nie panował nad swoim ciałem i nad furią, którą czuł w tej chwili. Nie panował nad samym sobą i to było coś, czego się po sobie nie spodziewał. Zawsze był opanowanym człowiekiem i to chyba było najgorsze. Nie mógł przestać. Był bezradny wobec swojej złości. - Nigdy więcej tak o niej nie mów.
- Marek, proszę... Puść!

Marek tak broni Uli, że zaraz coś Paulinie zrobi yikes
Super rozdzialik, jakoś nie umie sobie wyobrazić Uli, która czeka na resztki pizzy:P
Z niecierpliwością czekam na kolejną część


Wolę napis: "Wstęp wzbroniony", aniżeli: "Wyjścia nie ma".
                                                                               Stanisław Jerzy Lec

Offline

 

#104 2010-06-16 23:15:47

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

No i co mam powiedzieć? Znowu inaczej, coraz lepiej, w Twoim cudownym stylu.

Nakarmił ją... Nie przeszedł obojętnie, coś jest.

Ellóś, wybacz, ale nie napiszę więcej, bo nie jestem w stanie. Bardzo podobało mi się, jestem dumna. Buziaki kiss


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#105 2010-06-18 19:40:53

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Skrywane namiętności

O kurde blaszka! No to się porobiło... Ciekawa jestem, co z Paulą...


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

#106 2010-06-28 13:51:26

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Czy coś wydarzyło się w twoim życiu? Dlaczego musiała akurat o to zapytać? Dlaczego usłyszał jedno z najbanalniejszych pytań od kogoś, kogo dawno nie widział i na kim chciał zrobić dobre wrażenie? Nie chodziło o podryw. Nie interesowała go jako kobieta. Była inna. Tak, to odpowiednie słowo, które ją określało. Kiedy spędził z nią jedną noc coś się zmieniło. Tak przynajmniej mu się wydawało. Było inaczej.
To takie banalne... Zawsze myślał, że takie pytanie wiąże się z prostą odpowiedzią. Tak, wszystko dobrze. Dobrze mi się powodzi. Nie narzekam. Życie nie jest skomplikowane, póki tego nie chcemy, prawda? On nigdy nie chciał stać się taką osobą, jaką był teraz. Zjedzenie wspólnego posiłku z tą kobietą nie oznacza, że jest dobrodusznym człowiekiem. Nie odkupi przepustki do normalności za jeden talerz obiadu.
- Wszystko... w porządku – wydukał po chwili namysłu. Dotknął brody i bacznie obserwując Ulę zastanawiał się nad tym, czy dostrzegła fałsz w jego wypowiedzi. Ta jednak uśmiechnęła się lekko, skinęła głową i odwróciła wzrok. Była jakby speszona, co trochę go zirytowało. To on powinien być zdenerwowany. W ciągu tego roku stał się swoim przeciwieństwem, jeśli można to tak nazwać. Oczywiście dalej uwielbiał miewać krótkie przygody z kobietami i jeszcze krótsze poranki, ale to było zupełnie co innego. Nie był subtelny. Nie grzeszył delikatnością. Był gwałtowny i egoistyczny. Odkąd zerwał z Paulą coś w nim pękło. A może ta chwila nastąpiła dużo wcześniej? Nie wiedział. Nie chciał nad tym myśleć. To nie było łatwe... Tak przynajmniej się wydawało.

Rok wcześniej.

- Puść! - Jej krzyk szumiał mu w uszach. Krzyczała, zanosząc się płaczem. - To boli, puść mnie, proszę – szeptała przez zaciśnięte gardło, patrząc na niego błagalnie. Nie poznawała go. Nigdy się nie zachowywał w ten sposób. Jego zacięty wzrok bił chłodem, a w ciele pulsowała wzburzona krew. Złapała jego dłoń. Spojrzał na nią przez chwilę, ale nie poluźnił uścisku. To wciąż bolało.
- Marek, proszę...
- Nigdy więcej o niej nie powiesz! - wysyczał przez zaciśnięte zęby. - Nigdy więcej! Zrozumiałaś?! 
Skinęła pośpiesznie głową. Nagle ucisk zrobił się mniejszy. Odwrócił się od niej, po czym skierował się w stronę krzesła. Usiadł na chwiejących się nogach, chowając jednocześnie twarz w dłoniach. Było mu wstyd. Czuł się nadzwyczaj pobudzony i był to fakt niepokojący.
- Idź stąd, proszę.
- Ale Marek – jęknęła.
- Wyjdź stąd, albo sam cię wyrzucę.
- Marek... Nie możesz przecież...
- Powiedziałem coś, tak?! Wyjdź stąd, inaczej sam cię wyrzucę! - Krzyknął, nie panując nad głosem i nadmiarem emocji, które czuł. Kiedy ich spojrzenia spotkały się ponownie, a litościwe westchnienie Pauli zostało wyłapane, Marek wstał z miejsca. Chwycił drewniane krzesło, po czym wyrzucił je w stronę ściany obok, której stała. Wykrzyczał coś niewyraźnie, spoglądając na Paulę, która stała przestraszona wciąż w tym samym miejscu.
- Której części nie zrozumiałaś?!
- Nie zostawię cię tutaj. Jesteś kompletnie pijany i nie wiesz, co robisz.
- Czyli mam wyjść z własnego domu?!
- Marek, uspokój się. Przerażasz mnie.
- Teraz jestem dla ciebie pijakiem, tak?! - Sięgnął po drugie krzesło, które wyrzucił z rąk z podwójną siłą. Krzesło zostało zniszczone w wyniku uderzenia o ścianę. Paula odskoczyła z krzykiem. Chciała do niego podejść, ale nie wiedziała, czy będzie to dobry pomysł. Bała się tego, że się na nią rzuci, a jednocześnie nie chciała go zostawić z samym sobą. Był nieobliczalny i agresywny, a to mogło wpędzić go w prawdziwe kłopoty. Nie chciała, aby ich firma na tym straciła. Marek Dobrzański jako prezes dobrze prosperującej firmy był znany. Oczywiście nie był obiektem fotoreporterów. Jego krok nigdy nie był obserwowany. Paula zdawała sobie sprawę z tego, że mógłby popsuć wizerunek firmy, która była czysta od jakichkolwiek wpadek.
- Marek, posłuchaj mnie – wyszeptała przez łzy. - Nie tak o tobie myślę. Było nam ze sobą dobrze i nigdy nie pomyślałam o tobie w ten sposób...
- Skończ wreszcie z tymi uprzejmościami! - Przerwał, podchodząc w jej stronę. Znowu przycisnął jej drobne ciało do ściany. - Powiedz, że jestem potworem! Że nikt nigdy cię tak nie skrzywdził, jak ja! Że jestem...
- Kocham cię – przymknęła powieki. - I nie chcę, abyś zachowywał się w ten sposób.
- Wyjdź.
- Marek...
- Nie chcę cię okłamywać i krzywdzić. Nie chcę być dla ciebie draniem bez serca. - Wydyszał ciężko czując kolejną falę emocji, których nie chciał. Zacisnął zęby ze złości. - Nie chcę z tobą być, Paula. Nigdy tego nie chciałem i... ja... Ja naprawdę bardzo cię za to przepraszam... Nie wiem... Nie chcę cię krzywdzić.
- Nie krzywdzisz mnie.
- Cholera! Nie bądź taka! Taka miła dla mnie!
- Nie potrafię...
- Zdradziłem cię tyle razy, Paula... a ty wciąż mi wybaczasz. Okłamywałem cię i wykorzystałem kobietę, która na to nie zasługiwała. Nie potrafiłem jej zatrzymać i przeprosić za to całe zamieszanie.
Przez chwilę wydawało się jej, że czuje motyle w brzuchu. Myślała, że mówił o niej, ale natychmiast przypomniała sobie o brunetce ubranej jedynie w jego koszulę. Była taka naiwna. Ufała mu. Wierzyła, że nie okłamuje jej tym razem. Przeliczyła się. W czasie trwania ich związku nigdy nie był z nią szczery. Nigdy jej nie kochał i był z nią tylko z powodu firmy.
- Masz rację. Jesteś potworem. - Przyznała mu rację. Podniosła wzrok, aby zrównać się z nim.  Co myślała w tej chwili? Opętanie. Obłęd... i ta ciemność, która tak niespodziewanie nastała. Dlaczego?



- Rozstałem się z nią. - Wyszeptał, sięgając po szklankę wody. Odwrócił wzrok, odganiając przykre wspomnienia dla nich obojga. Skrzywdził swoją narzeczoną i nigdy chyba nie pozbędzie się widoku jej zapłakanej twarzy, kiedy prosiła, aby przestał to czynić. Spoliczkował ją chociaż tego nie chciał, a potem zaczął całować. Uległa mu niczym lalka i pozwoliła na to wszystko, co robił z jej ciałem. Agresywny drapieżca, czyhający na bezbronność. Tak, to właśnie on.
- Z Paulą?
- W zasadzie nigdy z nią nie byłem. Tak naprawdę... Bardzo ją skrzywdziłem i czuję się z tym wyjątkowo podle.
- Przeprosiłeś ją za to, co zrobiłeś?


Pośpiesznie założyła sukienkę, w której do niego przyszła. Była trochę uszkodzona, ale to nie zniechęcało jej przed wyjściem. Spał przytulony twarzą do poduszki. Strużka śliny spływała mu po brodzie. Wyglądał tak niewinnie po tym wszystkim. To ona czuła się wyjątkowo źle. Czuła się brudna i wyniszczona. Przy drzwiach sięgnęła po pantofle.
- Paula? - doszedł do niej jego zaspany głos. - To ty?
Odwróciła głowę. Przyznała mu rację szeptem, uśmiechając się smutno.
- Nienawidzę cię. Tak bardzo cię nienawidzę. - Burknął pod nosem, po czym odwrócił głowę i przymknął powieki. Wystarczyło kilka sekund, aby powrócił do stanu snu. Odpłynął, nie zważywszy uwagi na obecność jego narzeczonej, która w pośpiechu ocierała łzy.



Wzruszył ramionami na myśl o przeprosinach. Próbował ją przeprosić, ale to nie odniosło większego skutku. Po kilku próbach, zaprzestał. Nie była ona przecież kimś ważnym dla niego. Tylko firma ich łączyła.
- Żałujesz?
- Zerwania zaręczyn? - Spytał, odkładając szklankę na stolik. - Nigdy tego nie żałowałem.  Żałowałem jedynie tego, że pozwoliłem ci odejść. Wiem, nic nas nie łączyło, ale to chyba moja wina, że jesteś teraz w takim położeniu.
- Nie, Marek. To moja wina. To ja zdecydowałam się odejść.
- Ale...
- Muszę już iść. - Niespodziewanie wstała z krzesła, wywołując spojrzenia niemal wszystkich gości. Nie była ubrana w sposób odpowiedni i nie zachowywała się, jak na prawdziwą damę przystało, ale nie to było najważniejsze. Nie chciała wspominać tamtego dnia, w którym wyszła ze swojego starego domu jedynie z małym plecaczkiem. Wtedy przegrała wszystko. Przegrała swoje życie. - Jestem już spóźniona. Dziękuję i przepraszam...

~*~

It's cold again and
I do not know what to do
I need a friend,
but all I really want is you
Where have you been?
I haven't seen you for so long


Usiadła na krawężniku. Nie miała już siły iść przed siebie, nie wiedząc nawet dokąd zmierza. Zamknęła oczy. Na wspomnienie smaku obiadu, uśmiechnęła się. To było coś naprawdę dobrego i musiała przywyknąć do myśli, że był to jednorazowy wyskok. Marek Dobrzański żyje w swoim uporządkowanym świecie i nie spotkają się już więcej. To tylko były znajomy, któremu przypomniała o swoim istnieniu. To nic wielkiego. Uśmiechnęła się, gdy przypomniała sobie tą szaloną noc, którą z nim spędziła. Niepowtarzalna i niespodziewana.
- Ładny plecaczek – usłyszała męski głos, który zdecydowanie nie należał do Marka Dobrzańskiego. Ten głos był inny, taki nieznany. Powoli otworzyła oczy. Wiedziała, co stanie się, jeśli nie zareaguje odpowiednio. Nie chciała się odwracać. Byle się nie odwracać, słyszała swój głos w głowie. Podniosła się z ziemi, po czym ruszyła przed siebie. Przez chwilę myślała, że może poczuć się bezpiecznie. Myślała, że mężczyzna zrezygnował z podboju i mogła odejść. Powolnym krokiem szła przed siebie. W końcu odwróciła głowę. Stał tuż przed nią, a na jego twarzy malował się szeroki uśmieszek. - Zabawimy się? - Wymruczał. Zaprzeczyła szybko kiwnięciem głowy, po czym zerwała się do ucieczki. Nigdy nie lubiła tego typu sytuacji. Niestety coraz częściej musiała uciekać.
- Zaczekaj! Nic ci nie zrobimy! - Krzyknął za nią drugi osobnik. Ten głos już słyszała. Należał do czarnowłosego mężczyzny w ciemnej bluzie. Był charakterystyczny. Widziała go i mogłaby przysiąc, że było to zaledwie kilka dni temu. Przyśpieszyła kroku. Po chwili dostrzegła, że była w znajomej sobie okolicy. Zagryzła wargę na widok domu Marka Dobrzańskiego. W oknach tego domu świeciły się światła. Był to dobry znak. Marek był  w domu i prawdopodobnie oglądał telewizję, nie zwracając najmniejszej uwagi na to, co dzieje się w okolicy. Zatrzymała się, spoglądając  w stronę dwóch mężczyzn.
- Nie lubię się bawić – rzekła poważnym tonem, co jakiś czas spoglądając w okna.
- My lubimy kobiety z pazurkami.
- Przykro mi. - Uśmiechnęła się ironicznie. - Właśnie obcięłam. - Uniosła dłonie w ich stronę. - Musicie znaleźć do tych zabaw kogoś innego.
Wybuchnęli głośnym śmiechem, podchodząc w jej stronę. Jeden z nich wykonał ruch rękami, co spowodowało, że z krzaków wynurzyły się kolejne postacie. Wszyscy byli ubrani na czarno i spoglądali na nią niczym na zwierzynę. Polowanie czas zacząć? Zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad ucieczką.
- Naprawdę to nie jest dobry pomysł... - przyznała raz jeszcze, ale nikt jej nie słuchał. Dwóch mężczyzn o silnej postawie schwycili ją i zaczęli prowadzić w stronę pobliskich drzew. Chciała krzyczeć, ale jeden z nich przycisnął dłoń do jej ust. Czuła, że to co nieuniknione wreszcie nadejdzie. Po kilkunastu, bądź kilkudziesięciu ucieczkach w końcu nadszedł czas na piekło. Gdy poczuła korę drzewa, zacisnęła powieki.
- To twój szczęśliwy dzień. - Wyszeptał jeden z mężczyzn. - Nie będzie bolało. - Roześmiał się, przyciskając ją mocniej do drzewa. Zerwał z niej koszulę, a potem wpoił się rozgrzanymi ustami w jej szyję. - To tylko taka rozgrzewka . – Powtarzał wciąż od nowa, sprawiając, że chciała umrzeć. Teraz i tutaj. To koniec... Prawdziwy koniec. Po policzkach popłynęły łzy.
- Panowie, ona płacze! - krzyknął, napawając się rozkoszą z jej łez. Ocierał je językiem, który krążył po jej policzkach. Drżała. Jej ciało dygotało z zimna i obcego ciała tuż obok niej. Spojrzała na grupkę mężczyzn, stojących niemalże na wyciągnięcie ręki. Jedna postać zwróciła jej uwagę w szczególności.
- Marek? - spytała szeptem, mrużąc oczy. Stał obok nich i przyglądał się z niedowierzaniem.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-06-28 13:52:24)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#107 2010-06-28 14:05:39

ulomarkoholiczka
Kochanka Marka
Od: Jeżewo\Zawidz
Zarejestrowany: 2009-08-09
Posty: 4737
Serwis

Re: Skrywane namiętności

Ella co ty insynuujesz?
Chyba nie chcesz powiedzieć, że Marek jest jednym z nich i nawet nie pomoże Ulce?

A przez ciebie to ja dostanę zawału serca.

RZonDam NexTa i To JuSz!


Najpiękniejsze są lasy mieszane...
Czułam się bardzo samotna, a jednocześnie zadowolona z samotności...
Nigdy nie ufaj mężczyźnie. To cukierek moczony w truciźnie...
Najbardziej cię kocham, kiedy jesteś w głowie...

Offline

 

#108 2010-06-28 14:21:09

Aduśka
Ulubienica Mareczka/Lwa/Alexa/Seby
Od: Gualdo Tadino
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 3874

Re: Skrywane namiętności

O jeżu Ella, ślina cieknąca mu po brodzie? Rozwaliło mnie to i muszę przyznać, że z tą śliną już nie jest szekszi lol Ogólnie, to muszę ci powiedzieć, że mi się bardzo mi się podobało. A Marecki taki agresywny, szkoda krzeseł lol2 No nic, wena  życzę.


"You know how they say, "you can't live without love"? Well, oxygen is even more important."

Offline

 

#109 2010-06-28 14:30:25

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

Jeżusie...
Elka! Elka, no! Boże, co Ty z niego zrobiłaś?! Zrobiłaś jakiegoś nierozgarniętego pijaka, który nie ma w sobie za grosz wrażliwości! Nie no, nie wybaczę Ci tego xDD Będę Ci wypominać!
OK, na razie dość emocji. Claudia, oddychaj...

Akcja u Ciebie galopuje, nie można opuścić rozdziału. Jejuś, co ja zrobię, jak będę na wakacjach? Bez netu, bez Eli sad Bu jednym słowem.

Jest źle. Jest fatalnie. U Ulki i u Marka. Jak zwykle to Ulka ma w życiu gorzej.
Myślałam, że... Kurczę, ja już sobie zaplanowałam dalsze części, a Ty nam z taka BOMBĄ  WYLATUJESZ! Niepojęte xD

Z tymi pazurami ómarłam xD Boszki text xDD
Nie puszczaj Wena z łaski swojej, co? tongue
Będzie mi - nam, bardzo miło tongue

Także, życzę powodzenia w dalszym pisaniu.
Buziaki, zua kobito!

Ś-a.


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#110 2010-06-28 14:31:25

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Skrywane namiętności

ulomarkoholiczka napisał:

Ella co ty insynuujesz?
Chyba nie chcesz powiedzieć, że Marek jest jednym z nich i nawet nie pomoże Ulce?

A przez ciebie to ja dostanę zawału serca.

RZonDam NexTa i To JuSz!

Przyłączam się do ulomarkoholiczki!


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka