BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#121 2010-06-29 20:04:52

paulinaa21
Mroczki Pshemko
Od: Zabrze
Zarejestrowany: 2010-06-15
Posty: 630

Re: Skrywane namiętności

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego czegoś...Marek z nimi?Jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić,że jakby to nie była Ula to mogło się stać coś strasznego i Marek w tym uczestniczył...Ale na szczęście nic się nie stało
Pozdrawiam i życzę weny.


Wolę napis: "Wstęp wzbroniony", aniżeli: "Wyjścia nie ma".
                                                                               Stanisław Jerzy Lec

Offline

 

2010-06-29 20:04:52

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#122 2010-06-29 23:19:15

Ciasteczko
Aktywny CZŁONEK
Od: 100l(n)ica
Zarejestrowany: 2010-05-03
Posty: 5632

Re: Skrywane namiętności

Ella, czekam na ciąg dalszy i życzę weny wink


Widzę, że coś się święci i nie jest to jajko wielkanocne
Co jak co ale oczy to ty masz ładne:)

Offline

 

#123 2010-06-30 09:41:11

brzydulkaulka
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 81

Re: Skrywane namiętności

Matko, no i zrobiłas to, Marek stał sie jednym z nich sad
Az boje sie pomyśleć co sie moze dalej wydarzyć .
Czekam na nexta i pozdrawiam kisskiss

Ostatnio edytowany przez brzydulkaulka (2010-06-30 09:41:26)

Offline

 

#124 2010-07-01 17:26:54

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Bramy niebios nie otworzą sie dla mnie.
Spadam z połamanymi skrzydłami
i wszystko, co widze, to ty.
Mury tego miasta nie dażą mnie miłoscią.
Jestem na krawędzi 18. piętra
I, oh, krzycze po ciebie.
Przyjdź, proszę, wzywam cię.
I wszystko czego potrzebuje od ciebie
to to, żebyś się pośpieszyła, bo spadam.


Nie lubiła takich zagrywek. Nienawidziła słyszeć o tym, w jaki sposób dotarła do tego stanu. Marek z szyderczym uśmieszkiem przypomniał jej o tym, w co zabrnęła. Przypomniał, że straciła coś być może bezpowrotnie. Spokój duszy. Tak, to było chyba najważniejsze. Prowadzić spokojne życie i iść pod wiatr nawet, jeśli piach sypnie ci w oczy. Ona się zatrzymała. Stała w miejscu i chyba nie chciała już walczyć ze światem i sama ze sobą. Sama nie wiedziała, kto z nich był w gorszej sytuacji. Oboje pogubili się gdzieś i stali się obserwatorami życia swoich znajomych. Ula nie miała znajomych. Straciła ich już jakiś czas temu, gdy związała się z Piotrem. Piotr Sosnowski sprawił, że oddaliła się od swoich dawnych przyjaciół. Nie wiedziała dokładnie, co słychać u Maćka. Obserwowała go niczym przez szybę. Nie mogła go dotknąć i porozmawiać z nim na spokojnie, gdyż wiedziała, że powie to słynne zdanie: A nie mówiłem? On jako jedyny ostrzegał ją przed życiem w Warszawie i związkiem z Piotrem. Ostrzegał i prosił, aby na siebie uważała. Nie posłuchała go. Konsekwencją tego było to, że teraz mogła go jedynie obserwować. Nie mogła po prostu wrócić, uśmiechnąć się i powiedzieć, że przez rok tułała się po Warszawie. Nie miała stałego miejsca zamieszkania przez ten rok i to był chyba jej największy wstyd. Wstyd, którego nie potrafiła wymazać. Patrząc na przechodniów, czuła na sobie ich wzrok. Czuła, że wiedzą, że jest inna.
- Myślę, że powinnam już pójść. Nie mogę tu zostać. Źle się czuję z myślą, że zabieram ci czas i wolną powierzchnie. - Rzekła spłoszona, sama nie wiedząc na czym skupić swój wzrok. Nie chciała na niego patrzeć. Czuła, że Marek odnosi się do niej z jakąś dziwną rezerwą. Czuł do niej to, co wszyscy inni. Obrzydzenie. Spojrzała na swoje dłonie. Trzęsły się. Obraz lekko zamazał się pod wpływem łez, które chciały ujrzeć światło dzienne. Nie płacz, głupia! Tylko nie płacz!
- Chciałbym, żebyś została. - Dotknął jej dłoni. Podniosła wzrok, w którym poniekąd chował się strach. Marek natychmiast ujął rękę, odchrząkując głośno. Musiała przyznać, jakaś cząstka jego pozostała w nim. Wciąż wywierał wrażenie na kobietach. Miał także zalotny uśmiech, chociaż nie miał wówczas powodów do radości.
- Marek - Westchnęła.
- Chciałbym, Ula. - Powiedział, kładąc nacisk na pierwsze słowo. - Chciałbym, abyś mi pomogła. Ja... Ja chyba wierzę w to, że ty możesz mi pomóc wrócić.
- Wrócić? - Spytała niepewnie. Sama nie wiedząc dlaczego, pomyślała o Pauli Febo, dawnej ukochanej Marka. Przypomniała sobie również słowa swojego wczorajszego oprawcy, który wiedział coś na temat przeszłości Marka. Mówił o kobiecie, która go zostawiła. Te słowa idealnie pasowały do Pauli. Odeszła i nie zamierzała wrócić, przynajmniej tak sądziła. Nie pomyślała o sobie.
- Na dobrą drogę? Nie wiem. Po prostu wierzę, że mi pomożesz.
- Nie jestem Panem Bogiem. Nie potrafię wpływać na ludzi.
- Masz w sobie dobro, wiesz? Jesteś jedyną osobą, która może mi pomóc powrócić do normalności. Emanujesz dobrem i nie miałbym nic przeciwko, abyś się nim ze mną podzieliła.
- Ja? - Spojrzała na niego z niedowierzaniem. To były doprawdy śmieszne słowa. Nie była dobrą osobą i chyba nigdy nie była. - Dobrem?
Przymknęła powieki, wsłuchując się w to, co mówi o tym, czego w pewnym momencie jej życia zabrakło. Dobro i ciepło.

Ból. Okropny ból przeszywał całe jej ciało. Nie miała najmniejszej ochoty tego więcej robić. Nie chciała cierpieć w ten sposób. Od tego dnia wszystko się zmieni, obiecała sobie. Nigdy więcej nie uczyni podobnych rzeczy wyłącznie ze swojej głupoty. Miała dopiero szesnaście lat. Cały świat czekał na nią z otwartymi rękoma. Świat należał do niej. Jedna głupia pomyłka nie może wykluczyć jej z gry, jaką jest życie. Tak, bez wątpienia myślała, że życie jest grą, w której chodzi o to, aby utrzymać się na powierzchni. Żadna siła nie wciągnie ją pod wodę. Ona będzie ponad nią. Chciała osiągnąć dużo więcej, niż obecnie. Chciała żyć pełną piersią i nie patrzeć się wstecz. Chciała się dobrze bawić i wciąż grać tą nędzną rolę w życiu. Życie to przecież teatr, a jego aktorzy są ludźmi. Jako aktorka mogła przywdziać kilka oblicz i nikt nie musiał wiedzieć, które jest to prawdziwe.
- Ulcia? - Usłyszała szept, którego nie chciała w tej chwili usłyszeć. Zamknęła z trzaskiem pamiętnik, który wcisnęła pod poduszkę. Ułożyła się w kłębek na swoim łóżku, dając do zrozumienia, że nie ma ochoty z nikim rozmawiać. Wiedziała, że się tu zjawi. Od tygodnia spoglądał na nią z politowaniem i próbował z nią rozmawiać. Unikała go. Nie chciała się tłumaczyć i przepraszać. Musiał to w końcu zrozumieć.
- Tato, nie mam siły z tobą rozmawiać.
- Musisz wiedzieć, że...
- Przestań mówić, ok? - Krzyknęła, zaciskając dłonie w pięściach. - Przestań!
- Jestem z tobą. Wiesz dobrze, że nigdy cię nie zostawię.
- Oczywiście. Nigdy mnie nie zostawisz. Tak, jak kiedyś mamy?
- To była inna sytuacja. Ona umarła. Odeszła na zawsze.
- Wyjątkowo szybko się z tym pogodziłeś.
- Nie mogłem tego zmienić. Musiała odejść. Ona musiała odejść. Nie miała innego wyboru, żadnej innej alternatywy, Uluś...
- Daruj sobie te uprzejmości i kazanie, które niebawem zaczniesz.
- Wybór...
- Nie chcę tego słuchać, ok? - Odwróciła się, aby móc spojrzeć mu w twarz. Wciąż miał na twarzy ten uprzejmy uśmieszek pełen zakłopotania. - Wyjdź stąd!
- Kochanie...
- Wynoś się stąd! Wynoś się! Wynoś! - Krzyczała na cały głos, który w dodatku powoli się załamywał. Z oczu popłynęły łzy, które otarła rękawem bluzy dresowej. - Nie chcę z tobą o tym rozmawiać, dobrze?
- Ale...
- Idź sobie, proszę. - Wyszeptała błagalnie.
- Nie możesz się przede mną zamykać. Wiesz, że powinnaś ze mną porozmawiać. Przecież masz mnie obok siebie. Możesz ze mną porozmawiać w każdej chwili.
- Mogę z tobą rozmawiać, ale tego nie chcę. Tato, musisz dać mi spokój.
- Dobrze. - Powiedział spokojnie, unosząc się z łóżka. Widziała ile to go kosztowało. Odejść i nie zadawać więcej pytań. - Nie potrafię z tobą rozmawiać. Jesteś taka... egoistyczna i pełna złości. Szybko wpadasz we wściekłość. Nie uśmiechasz się i zawsze milczysz przy stole. Co się z tobą stało?
- Zło, tato. - Odburknęła. - Ogarnęło mnie zło. Nie ma we mnie krzty dobra.
- Jest... Musisz je tylko w sobie odnaleźć.


Dobra passa opuściła ją już wcześniej. Wszystko sprowadzało się do tego, co było dawniej. Dziesięć lat temu skrzywdziła kogoś bardzo dotkliwie i nie potrafiła usprawiedliwić swojego zachowania. Co miałaby powiedzieć? Chciałam być dobra? Nie była dobra. Nigdy. Czuła się okropnie z myślą, że zniszczyła życie. Wszystko było nie tak, jak powinno. Niszczyła wszystko, cokolwiek dotknęła. Zaczynała wierzyć w to, że była pechowcem.
- Marek, proszę. Skończ te wywody na temat dobroci, od których robi mi się niedobrze. Nigdy nie byłam dobrą osobą i raczej z dnia na dzień się nią nie stanę.
- Nie jesteś dobra?
Skinęła głową, odwracając zawstydzony wzrok. Miała nadzieję na to, że nie będzie oczekiwał od niej streszczenia życia. To byłoby trochę upokarzające. Nie chciałaby opowiadać swojej historii właśnie jemu. Nie pytał. Ominął ten temat, delikatnie się uśmiechając. Dotknął jej dłoni o wiele pewniej, niż ostatnio. Nie puścił jej. Przyłożył ją do swojej klatki piersiowej i przez chwilę spoglądał w podłogę.
- Nie odchodź, dobrze? - Wyszeptał. - Nie chcę tego.
- Nie pomogę ci się z tym uporać.
- Wiem o tym. - Powiedział z wyraźnym smutkiem. - Wiem, ale zostań.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-07-01 17:44:22)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#125 2010-07-01 18:12:26

ulomarkoholiczka
Kochanka Marka
Od: Jeżewo\Zawidz
Zarejestrowany: 2009-08-09
Posty: 4737
Serwis

Re: Skrywane namiętności

Wow! To było piękne
poklony poklony


Najpiękniejsze są lasy mieszane...
Czułam się bardzo samotna, a jednocześnie zadowolona z samotności...
Nigdy nie ufaj mężczyźnie. To cukierek moczony w truciźnie...
Najbardziej cię kocham, kiedy jesteś w głowie...

Offline

 

#126 2010-07-01 19:37:02

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella za nic nie mogę rozgryźć co ty jeszcze wymyślisz. Jestem w szoku kim w ciągu roku od ostatniego spotkania stali się Ula i Marek. Jedno jest pewne - oboje pogubili się. I może paradoksalnie będą sobie w stanie pomóc. Może właśnie potrzebowali spotkać ponownie na swej drodze tę drugą osobę, która nie tylko nie będzie niczego owijać w bawełnę, ale i będzie w stanie pomóc. W każdym razie czekam co będzie dalej. Pozdrawiam kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#127 2010-07-01 20:54:26

domina
Drugie oczy Uli
Od: Sierakowice
Zarejestrowany: 2009-06-08
Posty: 274

Re: Skrywane namiętności

poklon


"Co to jest prawdziwa miłość, wiedzą tylko kobiety brzydkie, piękne - umieją zaledwie uwodzić"
Audrey Hepburn        kiss

Offline

 

#128 2010-07-01 20:54:46

brzydulkaulka
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 81

Re: Skrywane namiętności

bosh!!!!
Opowiadanie jest super, ale zaczynam sie juz powoli gubić .
Ula i Marek bardzo sie zmienili przez ten rok .
Mam nadzieje, że pomoga sobie wzajemnie .
Czekam cd.
Pozdrawim kiss>*

Offline

 

#129 2010-07-02 00:21:08

PrawdziwaWhiteLily
Przyjaciel Brzyduli
Od: Rybnik
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 180
Serwis

Re: Skrywane namiętności

Czasem do tego, żeby wprowadzić w nasze życie jakąś iskierkę dobra, potrzebny jest drugi człowiek. Myślę, że Ula i Marek będą właśnie tacy dla siebie nawzajem. Pomagając sobie wzajemnie, wyciągną własne życie "na prostą".
I będą dwie pieczenie na jednym ogniu, jak to się mówi big_smile
Kurde blaszka, za nic nie potrafię pisać całkowicie poważnych komentarzy. Chciałam taki mądry, ale oczywiście nie wyszło tongue
Jestem bardzo ciekawa, jak to się dalej potoczy. I czy będą te dwie pieczenie wink Pozdrawiam kiss


Bywa, że marzenia o rycerzu na białym koniu przekreśla romans ze stajennym...
Avatary, tapety i buty zmieniam jak rękawiczki.
Stajennych nie zmieniam.

Offline

 

#130 2010-07-03 10:56:00

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

poklony
Przepraszam, więcej nie wymyślę, zgadzam się z poprzedniczkami smile


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka