BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#131 2010-07-11 16:05:48

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Ciągle słyszę twój głos kiedy śpisz obok mnie,
ciągle czuję twój dotyk w moich snach.
Wybacz mi tą słabość, ale nie wiem czemu
bez ciebie trudno jest przetrwać.
*

Została. Była przy nim podczas pierwszej normalnej nocy, która nastała. Wciąż dostrzegał w ich relacjach ten dziwny  dystans, ale nie przejmował się nim. Była tuż obok i miał to, czego mu brakowało - spokoju i pozytywnych myśli na temat najbliższej przyszłości. W pewnym sensie wciąż wierzył, że ona go uratuje. Była niczym powiew świeżego i orzeźwiającego powietrza. Nie myślał o tym, aby wyjść nocną porą na miasto i robić to, czego mógłbym się bez niej dopuścić. Nie kusiła go adrenalina i dopóki trzymał ją w swoich ramionach... nie chciał tego. Nie była mi potrzebna, stwierdził szybko. Nie jestem od tego uzależniony. To tylko chore obsesyjne myśli, co byłoby, gdyby moje życie było mniej... nudne? Moje życie było bez wątpienia czymś nudnym. Praca, nieudane związki i przyjaciele, których w zasadzie nie ma. Sebastian był moim przyjacielem, kiedy dobrze mi się wiodło. Teraz? Teraz go nie ma... Jestem tylko ja i dziewczyna u mojego boku. Tylko ona sprawia, że nie wariuję. Chociaż jest tu dopiero drugą noc... Swój wzrok przeniósł na jej dłonie, które dotykały jego ramion. Nie widział ich, ale czuł tą delikatną skórę. Była taka spokojna i bezpieczna. To było naprawdę satysfakcjonujące.  Pomógł jej, a ona wciąż pomagała jemu. Nie oczekiwał nic w zamian lub tak mu się dotąd wydawało. Wolał myśleć, że nic ich nie łączy. Ona jest tu jedynie z osobistych powodów. Nie jest tu dla niego.
- Nie chrap już – wymruczała, podnosząc głowę z jego piersi.
- Nie chrapię.
- Chrapiesz – westchnęła, układając głowę ponownie na klatce piersiowej mężczyzny, który delikatnie objął ją rękoma.
- Obudziłem cię?
- Nie spałeś?
- Nie umiem zasnąć – przyznał się bez owijania w bawełnę. Oczywiście nie miał zamiaru mówić o czym rozmyślał od ostatniej godziny. Nie chciał, aby wiedziała, że myślał o niej, o jej dłoniach, dotykających jego ramion i o tym słodkim pomrukiwaniu przez sen. Nie chciał, aby dowiedziała się, że udawał pochrapywanie tylko dlatego, ponieważ chciał z nią porozmawiać w środku nocy. To mogłoby się wydać dziwne. To jest dziwne, przyznał w duszy.
- Chcesz porozmawiać? - Spytała po chwili zupełnie jakby słyszała jego myśli. Spojrzała na niego niewinnie, po czym uśmiechnęła się. Tak, to na pewno nazywa się czytaniem w myślach. Jej uśmiech wszystko potwierdza.
- Nie chcę, abyś zarwała przeze mnie noc... To może poczekać.
- Nie jestem śpiąca – stwierdziła, ale tuż potem ziewnęła. Zaśmiała się po cichu, po czym mocniej przyległa do jego ciała. Dzieliła ich jedynie cienka koszulka, którą ten miał na sobie. Wcale nie odczuwali z tego powodu zakłopotania, nie oddalali się od siebie. Było to niesamowite uczucie i oboje chcieli, aby to trwało dłużej, niż jedną noc.
- Tak będzie dalej? - wyszeptała, mając zamknięte oczy. Ziewnęła raz jeszcze, tym samym przyciskając się do niego. - No wiesz... śpimy ze sobą niczym para kochanków, a przecież nic nas nie łączy.
- Tak będzie dalej - powiedział bez zastanowienia. Nie musiał się zastanawiać, przynajmniej tak sądził na początku. Urszula Cieplak była wyjątkową kobietą. Nie chodziło tu wcale o piękno, jakie posiadała, bo niewątpliwie – była urodziwą kobietą. Miała bowiem dobry charakter i serce, które wypełnione po brzegi dobrem nadawało wszystkiemu sens. Ula miała piękny uśmiech i łagodne spojrzenie. Była aniołem? Nie chciał myśleć, że mogłoby być coś więcej.
- Niczego nie oczekujesz od naszej znajomości?
- Nie... dopóki jesteś obok... niczego więcej nie oczekuję. Jest nam z tym dobrze, prawda? Po co to zmieniać?
- Cieszę się.
- Dlaczego?
- Bo czuję się tak dobrze. To bardzo dobre uczucie, wiesz?
- Wiem – wyszeptał, gładząc ją po włosach. - Wiem, Ula. Wiem.
Przez chwilę zastanawiała się, co miał na myśli mówiąc, że nie będzie niczego oczekiwał dopóki była obok niego. Była pewna, że chwila rozstania kiedyś nadejdzie. Wiedziała, że taki dzień nadejdzie i to dużo wcześniej, niż myślą. Marek oferował jej swoją pomoc, która pewnego dnia nie będzie już tak bezinteresowna, jak dzisiaj. Czuła, że będzie domagał się czegoś więcej, a ona nie będzie wiedziała, co robić. Mogło być także zupełnie inaczej. Mogłaby zakochać się w nim i poczuć choć na moment smak jego ust. Oczami wyobraźni widziała ich wspólną historię. Wyobraźnia Uli działała tej nocy wyjątkowo intensywnie, wypluwając z siebie kolejne obrazy, które wstrząsnęły dreszczem jej ciało. Miała swoją ulubioną scenę, która przyprawiała ją o rumieńce i duszności. Zaparowany prysznic, ich ciała złączone w jedność i pocałunki, których nie było końca. Zacisnęła powieki, aby pozbyć się tej sceny sprzed oczu, ale było to trudne, gdy dotykała jego ciała.  Dlatego... nie mogła się przywiązywać w ten sposób. Nie może dopuścić, aby zacieśnili więzi. Odwróciła się na drugi bok, jednocześnie odsuwając się od niego.
- Ula? - doszedł do niej szept. Marek odwrócił się w jej stronę, po czym wysunął rękę, która po omacku musnęła jej ramię. Zadrżała. - Nie ufasz mi?
- Śpijmy już – poprosiła szeptem, nie otwierając oczu.
- Ula?
- Nie ufam sobie – wyszeptała, dotykając jego ręki. - Nie ufam tylko sobie, Marek.
- Co się dzieje?
- Źle się czuję.
- Może przyniosę ci coś na sen?
- Nie! Marek, nie! - krzyknęła, odtrącając jego dłoń. - Mam wybujałą wyobraźnię? - Podniosła się z łóżka. Usiadła, podciągając kolana do brody. Marek zapalił lampkę nocną i również usiadł. Widział, że coś jest nie w porządku. Ula cała się trzęsła. To tylko nerwy, wmawiał sobie. - Nie wiem... to nie jest dobry pomysł, żebyśmy spali w jednym łóżku. To jednak trochę przytłaczające. Jesteś mężczyzną, a ja kobietą. To wyklucza się nawzajem, jeśli nic nas nie łączy i chcemy, aby tak pozostało... bo chcemy, prawda? Oboje nie chcemy wiązać się i ograniczać?
- Nie powinienem cię obejmować, prawda?
- Tak... Nie... Nie wiem, co powinieneś. Nie wiem... Ja nie myślę racjonalnie, kiedy leżę w twoich objęciach. Nie jestem sobą i moja wyobraźnia podsuwa mi dziwne obrazy, których nie potrafię zrozumieć. Nic nas nie łączy, więc dlaczego?
- Co widzisz?
- Nie chcesz wiedzieć – uśmiechnęła się nieśmiało, spuszczając wzrok.
- Coś zbereźnego? - Przysunął się do niej, nadsłuchując opowieści, którą miał nadzieję usłyszeć. Ula jednak milczała. Szturchnął ją delikatnie w ramię na zachętę. Uśmiechnął się zawadiacko, unosząc brew do góry.
- Marek! Przestań, dobrze?
- Ale co?
- Przestań tak na mnie patrzeć. Przestań pożerać mnie wzrokiem, bo to... - Urwała. Pchnęła go na łóżko, jednocześnie przewracając się. Zatrzymała się tuż nad jego ustami. - Przestań tak się  uśmiechać. Nie, Marek... nie uśmiechaj się w ten sposób.
- To chyba ja powinienem mówić, abyś przestała? - Spojrzał na nią z dołu pomimo opadających kosmyków włosów, które stykały się z jego powiekami. Wyciągnął rękę przed siebie, aby odgarnąć przeszkadzające kosmyki. Zagryzła wargę na sam dotyk jego palców.
- Nie powinieneś – wyszeptała, uśmiechając się. Wpatrywała się w jego usta niczym myśliwy na swoją zwierzynę. Gdy odsunęła się od jego twarzy, przyciągnął ją do siebie z powrotem. Wpoił się w jej usta, nie pozwalając jej zaczerpnąć oddechu. Opadła bezwładnie na niego.  Nie opierała się pocałunkowi.

Bo zawsze kiedy się dotykamy,
chwytam to uczucie.
Zawsze kiedy mnie całujesz,
przysięgam - mogłabym latać.
Nie czujesz, że moje serce bije szybciej?
*

* Cascada "Everytime We Touch"

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-07-11 17:03:49)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

2010-07-11 16:05:48

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#132 2010-07-11 16:35:56

essence.
Przyjaciel Brzyduli
Od: Poznań
Zarejestrowany: 2010-06-30
Posty: 143

Re: Skrywane namiętności

Cudowne opowiadanie... Takie pełne namiętności i  w ogóle cudowne. A ten ostatni rozdział..? Cudowny:) szkoda, ze tak krótki...

pozdrawiam,
essence


"Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie."

Kropla łzy, kropla szczęścia. Dotknij ją.

Offline

 

#133 2010-07-11 17:01:58

bea1809
Drugie oczy Uli
Od: Częstochowa
Zarejestrowany: 2009-04-03
Posty: 245

Re: Skrywane namiętności

O rany. To było wspaniałe.Tyle emocji... Dalej, dalej, dalej proszę smile


Believe that dreams come true, because they do. wink

Offline

 

#134 2010-07-11 17:33:06

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella no ładnie big_smile Mieli sobie tylko pomóc, ale wyraźnie coś ich do siebie ciągnie. Mogą sobie wmawiać, że nic do siebie nie czują, że to tylko pożądanie i nic poza tym. Prawda jet chyba jednak inna. Coś się między nimi rok wcześniej zaczęło. Zobaczymy jak to się skończy.
Pozdrawiam i czekam na kolejną część smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#135 2010-07-11 17:56:30

Noelka^^
Markoholiczka
Zarejestrowany: 2009-11-29
Posty: 3038

Re: Skrywane namiętności

ella90 napisał:

Uśmiechnął się zawadiacko, unosząc brew do góry.
- Marek! Przestań, dobrze?
- Ale co?
- Przestań tak na mnie patrzeć. Przestań pożerać mnie wzrokiem, bo to... - Urwała. Pchnęła go na łóżko, jednocześnie przewracając się. Zatrzymała się tuż nad jego ustami. - Przestań tak się  uśmiechać. Nie, Marek... nie uśmiechaj się w ten sposób.
- To chyba ja powinienem mówić, abyś przestała? - Spojrzał na nią z dołu pomimo opadających kosmyków włosów, które stykały się z jego powiekami. Wyciągnął rękę przed siebie, aby odgarnąć przeszkadzające kosmyki. Zagryzła wargę na sam dotyk jego palców.
- Nie powinieneś – wyszeptała, uśmiechając się. Wpatrywała się w jego usta niczym myśliwy na swoją zwierzynę. Gdy odsunęła się od jego twarzy, przyciągnął ją do siebie z powrotem. Wpoił się w jej usta, nie pozwalając jej zaczerpnąć oddechu. Opadła bezwładnie na niego.  Nie opierała się pocałunkowi.

Ta,Marek Ulkę uśmiechem zdominował xDDD
Łaaadnee podoba mi sie okropnie big_smile
Mam nadzieje,że niedługo Ula i Marek przestaną być tacy obojętni xDDDD


I pozwól mi spróbować jeszcze raz. Chcę trochę czasu, bo czas leczy rany. I chciałabym zobaczyć co co dzieje się w mych snach
i nie chcę płakać, Panie mój!
Uczyń bym była z kamienia. Bym z kamienia była znów!

Offline

 

#136 2010-08-01 18:41:23

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

poklony Czy to pierwsze pokłony dla Ciebie ode mnie?! Nie wiem, nie chce mi się sprawdzać, ale te są w pełni zasłużone!!!
Kurczę, kocham takie cósie tongue Taki dystans, przełamany jednocześnie subtelnością... A na końcu... skrywane namiętności tongue Elluś, świetny rozdział, naprawdę!
Ejj, Ty nie masz swojego Fan KLUBU?! Jak nie masz, to ja wnoszę o założenie takowego, bo się należy. Nieważne błędy, tu nieważne są błędy w opowiadaniu xD Bo są, i Ty powinnaś nad tym pracować, ale nie zapominajmy o treści! Jest super!!!

poklony

Eluś, masz buziaka za ten rozdział kiss
WENY!


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#137 2010-08-04 13:25:01

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Już na początku... przepraszam za to, że tyle nie pojawiałam się w tym wątku. To... niewybaczalne, heh wink Złapałam wczoraj wenę i... wyszło to, co wyszło.


Touch me I'm cold, unable to control
Touch me I'm golden and wild as the wind blows
And tumbling tumbling, don't go fascination
If just for tonight darling, let's get lost
If just for tonight darling, let's get lost
*

Nie wierzyła własnym ustom, na których wciąż był ślad jego aksamitnie miękkich warg. Co jakiś czas przykładała palce w ich stronę, aby po raz kolejny uśmiechnąć się i stwierdzić: „To był dobry dzień”. Nie jest źle. Nie jest? Chciała myśleć, że nie jest i wszystko ułoży się w dobry sposób, ale to było trudne, zważając na to, jak potoczyła się ich znajomość. Niczego nie mogła być pewna, kiedy wiązała się emocjonalnie z takim mężczyzną, jakim był Marek Dobrzański. Był człowiekiem z problemami. Co działo się z nim przez cały rok? Nie wiedziała, jednak dotyk jego dłoni na jej biodrze sprawiał, że nie chciała wiedzieć nic więcej. Chrapanie? To dało się przeżyć. Uśmiechnęła się sama do siebie, kiedy przypomniała sobie wydarzenia tej nocy. Dotyk i delikatne pocałunki sprawiały im obojgu przyjemność. Nie pozwoliła na nic więcej. Marek zrozumiał. Był osobą, przy której czuła się tak... dziwnie. Czuła się spokojna i mimo że przyłączył się do tej bandy, wiedziała, że nie powinna się go obawiać. Nie był złą osobą. Był po prostu nieco zagubiony i nieszczęśliwy. Chyba...
Zagryzła wargę, nieruchomiejąc nagle. Odsunęła rękę mężczyzny, która spoczęła po chwili na pościeli. Leżała  na plecach, czując, jak sztywnieje całe jej ciało.
Marek jest zagubiony i nieszczęśliwy. Czy ona sama w to wierzy? Czy zatrzymał ją po to, aby mu pomogła? Czy chodziło mu o coś więcej? Tak... jemu chodziło o coś więcej. Zaplanował ich ponowne zbliżenie się do siebie. Uśmiechał się, kusił ją i wiedział, że nie odeprze tego uroku. Nie powinna była wskakiwać na niego, poddać się tej chwili. Powinna się odsunąć, zaprzeczyć wszystkiemu i poprosić, aby nic więcej się nie wydarzyło. Co zrobiła? Poddała się pocałunkom, pieszczotom... i temu poczuciu, że jest wyjątkowa. Całował ją. Była zmysłowa, chociaż przez chwilę. Marek odnalazł w niej to, co myślała, że wymarło. Powinna być mu wdzięczna?
- Ula...U...Ula, proszę... p... proszę... - wyjąkał przez sen, potrząsając głową gwałtownie. Na początku udało się zignorować jego głos. Słowa były niewyraźne i nie potrafiła go zrozumieć. Z czasem były jednak głośniejsze, a ona rozumiała coraz więcej. Wołał ją? Dlaczego? Usiadła na łóżku i zaczęła się mu przyglądać. Na jego twarzy udało się jej dostrzec krople potu. Zaniepokojony wyraz twarzy wskazywał na to, że był to koszmar z jej udziałem.  No to pięknie... Zmora nocna pod jej postacią. Piękny początek związku, jeśli oczywiście mogła ich relacje tak nazwać.
- Tak, Marku? - odezwała się, gdy zaczął wykrzykiwać jej imię. To brzmiało niczym wołanie o pomoc, zamknięte w czterech ścianach. Wiercił się na łóżku zupełnie, jakby coś go bolało. - Marek? - wyszeptała, dotykając jego zaciśniętej pięści.
- N...Ni...Nie rób tego! - krzyknął. Odsunęła się, a raczej – odskoczyła, jak oparzona. Nie zamierzała go dotykać. Będzie prosił ją na klęczkach, aby złapała go za rękę. Nie ugnie się pod wpływem jego uroku. Och, na pewno nie da się złamać. Nie dotknie go!
- Nie zostawiaj mnie – wyszeptał, a raczej wymruczał niezrozumiale. Ona jednak zrozumiała. Teraz była pewna, że śni o niej, o jej odejściu i poczuła dziwne uczucie w brzuchu. Motyle? Nie, to tylko burczenie, zaśmiała się pod nosem. Nie chciał, aby go zostawiała. Uśmiechnęła się, kładąc obok niego.
- Nie zostawię – dotknęła dłonią jego policzka. Ze zdziwieniem stwierdziła, że był mokry. To nie był tylko pot. To były łzy. Otarła je delikatnie dłonią tak, aby się nie obudził. Obiecała sobie, że nie wspomni o tym wydarzeniu przy wspólnym śniadaniu.  I tak by nie uwierzył , dodała od siebie, tym razem już w myślach. Tej nocy zasnęła bardzo szybko i wierzyła, że była to zasługa Marka. Widziała go nawet wtedy, gdy miała zaciśnięte powieki.

Całował ją jeszcze przez moment. Odsunął się tylko na moment. Chciał sprawdzić, jak reaguje na to, co się pomiędzy nimi wydarzyło. Spoglądała na niego, ale nie dostrzegł na jej twarzy oznaki zadowolenia. Była tym wszystkim zmieszana. Westchnęła cicho, uciekając spojrzeniem gdzieś w dal.
- Przepraszam. – Wyszeptał po chwili milczenia. - Nie powinienem.
- Marek...
- Jestem idiotą. - przyznał. - Wykorzystałem chwilę. Jestem idiotą – powtórzył, wyciągając przed siebie ręce. Opanował się tuż przed jej policzkami, aby nie dotknąć i nie wymusić po raz kolejny zbliżenia.
- To ja... Ja przepraszam. - Spojrzała na niego przepraszająco. - Więc... na czym skończyliśmy?
- Jesteś pewna?
- Tak. Pierwszy raz jestem całkowicie pewna. Nie schrzańmy tego. Nie dystansujmy się, dobrze?
- Dlaczego...ty...ty...
- Dlaczego zmieniłam zdanie? - domyśliła się, o co miał zamiar zapytać. Musiała przyznać, strasznie się jąkał, gdy był zdenerwowany. Zdenerwowany? Dlaczego? Czy to ona wpływała  na niego w ten sposób? Denerwował się... przez nią? - Bo myślę, że tak właśnie musiało być. To jakiś rodzaj przeznaczenia, skoro wylądowałam tu, obok ciebie, kiedy myślałam, że ze mną koniec.
- Wierzysz w to?
Wzruszyła ramionami. Nie, nigdy nie wierzyłam w przeznaczenie. Nigdy nie czułam, że tak właśnie musi być. Cholerne przeznaczenie nigdy nie istniało, wiedziałam o tym. Tylko my mamy wpływ na decyzje, na to jak postępujemy i jakie będą tego konsekwencje. Tylko my decydujemy, nikt inny. Zwalanie winy na pomyłkę przeznaczenia będzie... zdecydowanie prostsze. Wtedy to nie będzie moja wina. To wina przeznaczenia. Widocznie tak musiało być, powiem z nieszczerym uśmiechem na twarzy, przepełnionym bólem.
Miała nadzieję na to, że się nie myliła. Chciała mu zaufać, nie zostać ponownie skrzywdzona. Chciała być kochana i kochać, po prostu kochać. Wiedziała, że będzie ciężko. Ta droga nie zawsze usłana jest różami, są także kolce, na które można się nadziać, gdy nie będzie się zbyt ostrożnym. Wiedziała o tym doskonale, przekonała się, jak bolesny może być związek. Miała jednak nadzieję... i to podtrzymywało ją na duchu.
Na swoich ustach ponownie poczuła jego wargi. Ten pocałunek był jednak zupełnie inny. Całował ją tak, jakby był to ostatni raz. Napierał wargami na jej usta, nerwowo czerpał powietrza i był... był tak blisko. Nagle zrzucił ją z siebie, wziął na ręce i zaczął biec, jednocześnie całując. Co z tego, że wokół panowała ciemność? Co z tego, że potykał się, co jakiś czas o własne nogi? To wcale nie były sprawy priorytetowe. Zatrzymał się dopiero, gdy weszli do łazienki. Nie zapalał światła. Celowo? Myślała gorączkowo nad tym, dlaczego znaleźli się w środku nocy w zaciemnionej łazience. Dlaczego całował ją w taki sposób?
- A to co? Mały postój? - zaśmiała się, odrywając  od jego ust. On także się śmiał. Energicznie zrzucił z siebie koszulkę, wciąż szczerząc się niemiłosiernie. - Co...Co ty robisz, Marek?
- Cii – położył palec na jej ustach. - Nic nie mów.
- Ale... - wymruczała. Przerwał jej pocałunkiem. Znowu całował zachłannie i szybko, nie pozostawiając żadnych złudnych myśli. Wiedziała, co się stanie. Zgodnie z jej myślami, po chwili stali w kabinie prysznicowej, pod strumieniem bieżącej wody. Powoli ściągnął z niej koszulę nocną, by po chwili odrzucić ją niedbale w kąt. Stanęła przed nim zupełnie naga i taka... bezbronna? Ich spojrzenia się spotkały. Patrzył w jej oczy, ułożył swe dłonie na rozpalonych policzkach i ponownie musnął jej usta swoimi.
- Ula – wyszeptał jej do ucha, przyprawiając o silne dreszcze, które uderzyły w jej ciało. -  Ja, ja... - mówił, oddychając głęboko. Nie potrafiła się odezwać. Nie chciała niczego zepsuć. Oddawała się pośpiesznym pocałunkom Marka. Jego usta spoczęły na jej ramieniu. - Ja tyle na ciebie czekałem, Ula. - powiedział wreszcie. Uśmiechnęła się na usłyszane słowa, opierając głowę o jego klatkę piersiową. Znów nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa. Ukrywałam swoje namiętności, pragnienia, myśli na każdy twój widok. Nie potrafiłam uwierzyć, że jest coś pomiędzy nami. Teraz... teraz wciąż w to nie wierzę.
Podniósł jej podbródek tak, aby na niego spojrzała. Mimo że nie widział wyrazu jej twarzy był pewien, że jest okryta rumieńcem. Jej ciało przeszywał dreszcz za każdym razem, gdy dotykiem swojej dłoni przejeżdżał po delikatnej powłoce skóry. Milczała i jedynie to go przerażało. Znowu była zmieszana.
- Powiedz coś.
- Ja... - zaczęła niepewnie. - Ja...Ja nie wiem... Nie wiem, co powiedzieć. To było... to było wyznanie... niczym wyznanie uczuć, a ja... Ja potrzebuję czasu, aby powiedzieć coś podobnego.
Teraz on zamilkł. Nie chciała tego. Nie chciała, aby się wycofywał. Gdy cofnął rękę z jej biodra, zatrzymała ją. Czuła, że w tym mroku, Marek na nią spogląda. Czuła jego ciepły oddech na swojej twarzy i słyszała szybki oddech.
- Marek, przecież wiesz... Wiesz, co czuję. Ja tylko... ja tylko nie umiem się do tego przyznać. - wyszeptała. - Jednak... to wszystko, co mogę ci dzisiaj dać. Tylko to lub...
- Aż to – dokończył za nią, przytulając ją do siebie. Stali przez chwilę w zupełnej ciszy. Było jej tak przyjemnie, ciepło i błogo. Przymknęła oczy.
- Marek? - wymruczała i nie czekając na jego odzew dodała, ziewając jednocześnie: - Spać.


Kiedy ponownie otwarła powieki, siedział tuż przy niej. Na stoliku leżała taca ze śniadaniem, a on trzymał w ręku niewielką czerwoną różę. Uśmiechnął się, muskając ustami jej policzek na powitanie.
To na początek – włożył różę w jej dłoń. - Na dobry początek.
Na początek... Dobry początek , szumiało w jej uszach. Na  twarzy pojawił się uśmiech i fakt, że kolec zranił jej skórę, nic w tej chwili nie znaczył. Była szczęśliwa. Bardzo...

* Beck And Bat For Lashes  -  Let's Get Lost
Dotknij mnie - jestem zimna, nie jestem w stanie się kontrolować.
Dotknij mnie  - jestem wspaniała i dzika, kiedy wieje wiatr.
Wstrząsy i upadki, nie sprawią, że przestanę być tym zafascynowana.
Tylko dziś kochanie, zgubmy się.
Tylko dziś kochanie, zgubmy się.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-08-04 13:38:32)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#138 2010-08-04 14:51:36

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella wychodzi na to, że Ulę i Marka naprawdę połączyła namiętność big_smile Namiętność, której nie dali szansy rok wcześniej. Teraz los dał im drugą szansę i choć Ula na początku się opierała w końcu uległa, bo namiętność to silne uczucie. Ale mam wrażenie, że tu chodzi nie tylko o namiętność, w końcu tak naprawdę do niczego między nimi nie doszło tongue Tu chodzi o miłość, miłość do której Marek już jest gotów się przyznać, a Ula jeszcze nie. Przyjdzie jednak czas gdy szczerze wyznają sobie co czują. Na razie wystarczy im, że są razem, że będą coś budować. Na wyznania jeszcze przyjdzie czas. Pozdrawiam i życzę weny smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#139 2010-08-04 15:16:34

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

Meg, namiętność i do tego jaka skrywana big_smile
No i tytuł wyjaśniony, słodziutko, Elóś!
Pochłonęłam Twój rozdział i... nie jestem na Ciebie zua xD
Meg, IMO to lepiej, że jeszcze nic między nimi nie zaszło. Na to przyjdzie czas, tak samo jak na wyznania.
Liczę, że powoli, powoli... coś będzie. I, że my będziemy świadkami tego, jak pięknie przedstawisz nam rozkwit pięknej miłości.
Podoba mi się, jak to opisałaś. Tak delikatnie, bez zbędnych napięć.
Ahh! Zen i harmonia... ;-)

Ś.


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#140 2010-08-04 16:05:05

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Skrywane namiętności

Cudownie... Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć...


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka