BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#141 2010-08-04 19:08:49

Angelika86
Nierozmawialna Parzykawa
Zarejestrowany: 2010-07-30
Posty: 11

Re: Skrywane namiętności

Po prostu boskie czekałam czekałam i się w końcu doczekałam smile a teraz nie będę mogła doczekać się kolejnej części smile pięknie piszesz twoje opowiadanie jest cudowne


Brzydulomaniaczka smile

Offline

 

2010-08-04 19:08:49

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#142 2010-08-08 20:35:15

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Bless the day he came to be
angel's wings carried him to me.
Heavenly.
I can fly
but I want his wings.
I can shine even in the darkness
but I crave the light that he brings
revel in the songs that he sings


Była cudowna. Uśmiechała się nawet przez sen, co dodawało jej tej delikatności i niewinności niczym dziecku. Mógł patrzeć na nią godzinami, kiedy tak spokojnie spała. Mógł być tu przez cały czas, zatrzymać się w tym miejscu tylko dla niej, ale nie wierzył w realność tego czynu. Nie mógł wiecznie uciekać od pracy. Jej powieki powoli się podniosły. Ziewnęła, przeciągając się w łóżku.
- To na początek. - Zająknął się. - Na dobry początek.
- Jesteś kochany. – Uśmiechnęła się przykładając pąk róży do ust. Przymknęła oczy, milcząc przez moment. - Auć – syknęła pod nosem rujnując błogą chwilę ciszy.
- Co? - podskoczył nerwowo. - Coś się stało?
- Zakułam się kolcem - włożyła zraniony palec do buzi. - ale to nic wielkiego. Nie denerwuj się tym.
- Mam się tym niepokoić? - Odezwał się zaraz po tym, jak na niego spojrzała. Musiał gwałtownie zbladnąć, wyglądać niczym trup, skoro pomyślała, że denerwuje się czymś podobnym. To tylko kolec. Głupi kolec róży, idioto, a ty podskoczyłeś niczym przy poważnym uszczerbku na zdrowiu. Głupiec! - To tylko kolec. Zdarza się. - Zaśmiał się nerwowo. - Ulka, nie patrz tak na mnie.
- To tylko kolec? - powtórzyła za nim. Podniosła swoją dłoń w stronę jego policzka. Gdy dotknęła jego policzka, zaśmiała się. - Wariat.
- Wariat, wariat – wymruczał. - ale zakochany wariat.
- Zakochany?
- Na zabój – wyszeptał. Mógł patrzyć w jej oczy przez całą wieczność. Boże. Co się ze mną dzieje? Nie mogę oderwać od niej wzroku, a gdybym był trochę bliżej niej – mogłaby się spokojnie udusić. Nie potrafię na nią nie patrzeć. Ja...Ja...Ja  naprawdę jestem zakochany? Może to głupie, ale nigdy nie znałem tego uczucia. Wszystkie kobiety, które uraczyłem swoją osobą były zupełnie przypadkowe. Czy to przeznaczenie? Czy to przy Uli mam ustabilizować swoje życie? Dość tego, nie będę zachowywał się, jak jakiś młodzik z bujnymi hormonami.
- Mam świetny pomysł – odezwał się nagle, otrzepując się z myśli na temat uroczej brunetki, która spoglądała na niego wyczekująco. - Ubierz się, zjedz coś i za moment wyruszamy.
- Wyruszamy? - podniosła się z łóżka - Gdzie?
- Niespodzianka – rzekł, będąc tuż przy drzwiach. - Wpadnę tylko po coś do sklepu i jesteśmy gotowi.
- Gotowi? Żartujesz?
- Szybko, szybko! - klasnął w dłonie, chcąc ją pośpieszyć. - Nie ma czasu do stracenia. Zaraz wracam.
Ubrał przed wyjściem po klapki, po czym zamknął za sobą drzwi. Pierwszy raz, odkąd tu była, wyszedł i czuł się z tym dziwnie. Nie obawiał się, że mogłaby uciec. Ona nie była taka. Nagle poczuł w sobie pustkę. Stopniowo przyzwyczajał się do ciszy, idąc prosto przed siebie. Nie słyszał jej radosnego śmiechu, bądź też aksamitnego głosu. Miasto tętniło życiem. Wyciągnął komórkę. Miał trzy nieodebrane połączenia. Szybko domyślił się kim był nadawcą, ale wolał skasować powiadomienia. Nie chciał psuć sobie dobrego humoru, który zawdzięczał tylko jej. Był ciekawy, jak prezentuje się w kwiecistej letniej sukience, która zawisła na krześle tego ranka. Miał nadzieję, że trafił w jej gust, a także rozmiar. Dla niego była po prostu drobną dziewczyną z niewielkimi krągłościami w tych miejscach, w których powinno się mieć trochę ciałka. Zatrzymał się tuż przed sklepem z ekologiczną żywnością. Owoce, warzywa – inaczej mówiąc same witaminy, które miał zamiar zakupić przed ich wspólną wycieczką. Odpowiednikiem Uli była malina. Słodka, piękna i taka... dobra? Dość myślenia o niej. Była niczym narkotyk. Myślał tylko o niej nawet wtedy, kiedy jej nie widział. Zatrzymał się także przy piekarni, chcąc zakupić jakieś drobne przekąski, które mogłyby przydać się na niewielki głód. Powracając do domu zastanawiał się nad tym, czy jest możliwe, aby w końcu szczęście pozostało przy nim nieco dłużej niż zazwyczaj. Czy to nie wspaniałe uczucie być zakochanym? Co mogłoby to popsuć? Dlaczego coś miałoby się popsuć? Nagle coś go zatrzymało. Spojrzał w stronę skrzynki na listy, wziął głębszy oddech i w duchu prosił, aby jego szczęście trwało dalej. Powoli sięgnął po klucz do skrzynki, wyjął korespondencję, po czym skierował się w stronę drzwi. To będzie dobry dzień. Nie będzie żadnych zmartwień, pomyślał, kładąc listy na stole. Przecież zawsze mogę porwać ten list. Nie zmuszą mnie do niczego. Nie mogą wymusić na mnie odpowiedniego zachowania. Jestem zaangażowany uczuciowo i nic nie może tego popsuć.
Nagle poczuł czyjeś dłonie na oczach.
- Kim jesteś, duszo nieczysta? - pokusił się na żart. Gdy go wypowiedział, zrozumiał, że był nieporozumieniem. Brzmiał tak głupio, że poczuł się idiotą.
- Nieczysta? - Usłyszał jej głos. Ula natychmiast wycofała dłonie. - Coś się stało?
- Nie, dlaczego tak sądzisz?
- Jesteś zdenerwowany? - Spojrzała na niego z niepokojem. Musiał przyznać, że była w tym dobra. Wyczuwała problemy?
- Nie, nie jestem – skłamał bez mrugnięcia okiem. - Wszystko gra.
- Na pewno?
- Jedziemy, tak? Poczekasz tutaj chwilkę, co? Skoczę do łazienki? - Próbował opanować głos. - Tak, tak. Zaczekaj tutaj na mnie.
Złapał stos nieczytanych listów, gnając szybko do łazienki. Zamknął się w niej, nie licząc nawet spędzonego w niej czasu. Dziesięć minut, piętnaście... pół godziny? Nie liczył. Przemierzał wzrokiem po literkach. W innej sytuacji ucieszyłby się. Teraz? Niekoniecznie. Gdy spojrzał w lustro widział swoją bladą twarz. Przełknął nerwowo ślinę. Wszystko się sypie.

~*~

Zatrzymał na polanie za miastem. Nie miał siły jechać dalej. Nie po tym, jak odczytał list, który zaważy na jego przyszłości. Wzdrygnął się na myśl, że mógłby utracić to, co ma. Miałby stracić Ulę? Ponownie? Nie mógł do tego dopuścić. Oboje rozłożyli koc, na którym chwilę później leżeli w objęciach. Trzymał ją w swoich ramionach tak mocno, że co jakiś czas zwracała mu uwagę, aby poluźnił swój uścisk.
- Kocham cię – wyszeptał niespodziewanie. - Tak, wiem. To za wcześnie, ale nic na to nie poradzę.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że jesteś... - pogłaskała go po policzku. - Jesteś takim dobrym i opiekuńczym facetem. Nie chciałabym tego stracić przez moje nieodpowiedzialne zachowanie. Teraz będzie inaczej. Obiecałam sobie to w nocy, wiesz?
- Chrapałem?
- Troszkę. - Przyznała, całując go w czoło. - Ale akurat nie spałam. Długo myślałam.
- Nad?
- Nad różnymi rzeczami.
- Dobrymi?
Skinęła głową. Nie chciała mówić o koszmarze sennym, podczas którego płakał niczym dziecko. Pomyślała, że nie powinna się w to wtrącać. Jeśli zechce, powie jej o tym wszystkim, co mu się przyśniło. Wiedziała tylko jedno – miała od niego odejść i tego nie chciał. Przymknęła oczy na moment. Wychwycił to od razu.
- Coś nie tak?
- Wszystko w porządku – uśmiechnęła się, wystawiając twarz do słońca. - Jestem z tobą szczęśliwa i czuję, że powinnam się tym cieszyć, póki tylko mogę.
- Cieszyć się póki możesz? Co to znaczy?
- Wiem, że szczęście bywa ulotne.
- Nie w naszym przypadku. - Stwierdził szorstko, odsuwając się od niej. - To nie nasza historia, zrozumiałaś?
- Tak tylko myślałam...
- Więc nie myśl. - Burknął wściekły. Zdziwiła się jego reakcją. Widziała, że coś się dzieje, ale nie potrafiła zapytać go o powód tego zmiennego humoru. Kiedy mówił jej, że kocha czuła, jakby to było pożegnalne zapewnienie, a przecież  nie miała go opuścić. Czy myślał o swoim śnie? Poczuła zimny dreszcz na swoich plecach. - Nie miej czarnych scenariuszy dla nas. Nie wywołuj tego.
- Nie złość się, proszę.
- Nie będę. – Przytulił ją do siebie. - Już nie będę.

~*~

Czasami zdarza się, że chwila stabilizuje się, zatrzymuje się i trwa o wiele dłużej niż chwila. Dźwięki się zatrzymują, ruchy się zatrzymują, na wiele, wiele dłużej niż chwile. I wtedy ta chwila mija.

Otworzył raz jeszcze wygniecioną kartkę. Po raz kolejny odczytał druk maszynowy. Wyciągnął papierosa z paczki tak dawno przez niego nie otwieranej. Odpalił go szybko, po czym włożył do ust. Nie mógł w to uwierzyć.

Wzywa się do osobistego stawienia się w dniu 14 kwietnia 2010 r. o godzinie w celu...

Dalszej części nie czytał. Usiadł pod prysznicem, jednocześnie puszczając strumień wody. Chciał krzyczeć, głośno i rozpaczliwie wołać o pomoc. Nie zrobił jednak niczego. Nie potrafił.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-08-08 23:32:48)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#143 2010-08-08 22:22:01

Angelika86
Nierozmawialna Parzykawa
Zarejestrowany: 2010-07-30
Posty: 11

Re: Skrywane namiętności

Rozdział jak zawsze świetny, czyżby Marek dostał wezwanie w sprawie tego szemranego towarzystwa i jego wcześniejszych wybryków? Mam nadzieje że cokolwiek wymyślisz to ich tylko zbliży a nie rozdzieli już i tak za dużo oboje przeszli. Życzę dużo weny i czekam na kolejną notkę


Brzydulomaniaczka smile

Offline

 

#144 2010-08-08 23:44:54

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

Elka, jesteś zuą kobietą, ale Cię rozumiem xD Nie lubisz słitaśnych cukiereczków, które po jakimś czasie stają się nudne. Chyba, że dobrze opisze się cudne szczęście, ale to już moje osobiste upodobania xD Generalnie nie wiem, co piszę, bo głowa mnie boli, ale ten rozdział nie należy do tych najlepszych. Coś się zepsuło, nie jestem pewna co, ale coś jest nie tak...

Coś jest nie tak...



Ś.a


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#145 2010-08-09 08:48:21

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella to namieszałaś smile A było już tak pięknie. Wreszcie się odnaleźli i byli gotowi przyznać, że im na sobie naprawdę zależy, byli gotowi stworzyć prawdziwy i trwały związek. Nie da się jednak żyć w całkowitej izolacji od świata i właśnie Marka dopadła przeszłość. Szykują się chyba poważne problemy i koniec sielanki, a było już tak cudownie.
Pozdrawiam i życzę weny smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#146 2010-08-13 18:30:50

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Dziękuję wszystkim za komentarze. Jesteście wspaniali, że czytacie i jeszcze komentujecie moje wypociny. Ja pewnie bym wymiękła, heh wink
Przed Wami kolejna część. Tym razem nieco dłuższa [przynajmniej tak sądzę] i wyjaśniająca, o co chodziło w końcówce poprzedniego. Nie wiem, czy jest taka możliwość w Polsce, no ale... nie mogłam się zniechęcić. Ten pomysł wydał mi się dobry, poza tym lubię iść w zupełnie innym kierunku.
Angelika86 - Bardzo mi miło, że nowa osóbka na forum komentuje moje opowiadanie.
Wkręętka! - Dziękuję ci za wszystko kiss Za pomocne wskazówki, za rozmowy i za to, że wciąż czytasz. Wiem, że się nieco popsułam. Ostatnio chyba się wypaliłam przy tym opowiadaniu. Przy tej części czułam się lepiej. I nie jestem zuą kobietą! big_smile Nie lubię słodkości w historii big_smile
MEG1984 - Dziękuję za ciągłe czytanie i komentowanie. Oj tak... Marka dopadnie przeszłość.

Leżąc w ciemnym pokoju, ludzie zastanawiają się nad sensem swojego istnienia, problemami związanymi z poszukiwaniem szczęścia. Byłem szczęśliwy, a może wciąż jestem, tylko... już nie w tak dużym stopniu. Mimo że leżała tuż obok mnie kobieta, z którą czułem się tak dobrze, czułem się samotny i rozbity. Och, ile dałbym za chwilę taką, jaka sprawiłaby we mnie radość. Jak mam jej powiedzieć, że wyjeżdżam na tak długi okres czasu? Nie mogę usprawiedliwiać się przeszłością i tym, jak się wtedy czułem. Niepotrzebny i taki... pusty w środku. Co mi odbiło, że wysłałem tam swoje zgłoszenie? Przecież nie jestem żadnym obrońcą zapyziałego narodu, który nic nigdy nie daje swoim obywatelom. Podnoszą podatki, ceny produktów i sądzą, że wszystko to, co czynią jest dla ludzi z korzyścią. Chciałem jej powiedzieć o tym, jak najszybciej. Może wtedy nie byłoby tak źle? Może zrozumiałaby i przyjęła tą wiadomość ze spokojem? Niech to szlak, kogo zamierzasz oszukać, Marku? Ona nie może zareagować ze spokojem na to, że wyjeżdżasz na cały rok do kraju, gdzie możesz tak po prostu zginąć. Zginąć i już więcej nie ujrzeć swojej ukochanej, która nie będzie na ciebie wiecznie czekać. Zostawi cię, jak tylko nadarzy się okazja. Nie będzie ci wierna, kiedy nawet nie odwzajemnia twojego uczucia.
- Co powinienem zrobić? - wyszeptał, przyciskając twarz do poduszki. - Ona nie będzie czekać... nie będzie.
- Marek?
Poczuł na swoim policzku jej dłoń. Wzdrygnął się na ten dotyk. Czuł się winny. Na własne życzenie popsuł coś, co powoli wydawało swoje owoce. Była przy nim. Teraz może ją stracić.
- Marek. Nie udawaj, że śpisz, bo wiem, że udajesz.
- Śpię. – Wymruczał, zaciskając powieki. - Idź spać, Ula.
- Co się dzieje?
- Nic. Kompletnie nic.
- Nie kłam. Wiem, że coś jest nie w porządku. Wolę najgorszą prawdę od najmilszego kłamstwa. Wiesz o tym, prawda?
- Nie mogę, Ula. – Powiedział, przewracając się na drugi bok. Nie potrafił teraz o tym rozmawiać. Wolał poruszyć tą sprawę kolejnego dnia. Potrzebował jeszcze kilku godzin, a ona... Ona musiała to zrozumieć.
- Powiedz mi. – Uderzyła go w ramię z tak wielką siłą, że skrzywił się na ten cios.
- Nie teraz. - Odburknął.
- A kiedy?
- Rano?
- Wiesz, że nie zasnę i tak. Mamy się oboje męczyć?
- Powiem ci. Naprawdę, powiem, ale nie teraz. Daj mi trochę czasu.
- Mam się wyprowadzić, tak? Masz mnie dosyć i nie potrzebujesz chrapiącej kobiety w swoim łóżku? Wiem, że właśnie o to chodzi. Nie udawaj, że śpisz. - Uderzyła go w ramie raz jeszcze.
- Dobranoc, Ula.
- Marek, proszę.
- Nie. - Odwrócił się w jej stronę. - Pozwól mi się tobą cieszyć chociaż w tą noc. Nie psujmy tego.
- Ostatnio ciągle to powtarzasz. - Dotknęła jego policzka raz jeszcze. Tym razem nie podskoczył. Zupełnie zignorował to, że jej ręka gładzi policzek. - Nie psujmy tego? Dlaczego ciągle mi to mówisz?
Spojrzała na niego przenikliwie, błagając w duchu, aby w końcu wydusił z siebie to, co przed nią ukrywa. Wolała wiedzieć niż zgadywać, co mogło się zdarzyć w ciągu tych kilku dni. Jego samopoczucie było zdecydowanie gorsze. Był nerwowy, milczący i irytująco miły. Doskonale wiedziała, że coś jest nie tak, jak powinno. Marek nie potrafił dobrze kłamać.
- Bo to jedyne, co przychodzi mi na myśl. Po prostu śpijmy już, dobrze? Jutro o tym porozmawiamy.
- Obiecujesz?
- Oczywiście.

Pół roku wcześniej.

Straciłem jakiekolwiek nadzieje, że będzie lepiej. To jedyny sposób, aby nie myśleć o tym, co się obecnie ze mną dzieje. Nie będę miał czasu, aby trwonić czas na tym i utwierdzać się w przekonaniu, że jestem idiotą bez krzty szacunku dla siebie i dla innych. Nie zrujnuję siebie do końca. Nie upadnę tak nisko, jak ci z meliny tuż obok mojego domu, którzy dręczą przechodzące obok nich panienki. Wrócę silniejszy niż kiedykolwiek i może w końcu ułożę sobie jakoś życie.
- Marek? Czemu tak zbladłeś? - Zwróciła mi uwagę szczupła blondynka, która wiła się przede mną i sprawiała, że przez chwilę miałem z kim porozmawiać.
- Podsunęłaś mi świetny pomysł.
- Ja? - spytała głupio. - Przecież nic nie mówiłam.
- Dokładnie. – Siłowałem się na uśmiech. - Dzięki, Domi.
- Co wymyśliłeś?
- Wyjadę, skupię się na czymś innym i...
- Zapomnisz?
- Jakbyś zgadła.
- O Pauli?
- Niekoniecznie. – Skrzywiłem się. Już od dawna nie rozmawiali i nie sądziłem, aby kiedyś nasze relacje uległy poprawieniu. Nie było mi z tym źle. Nie musiałem zapewniać nikogo o swoich uczuciach. Byłem po prostu wolnym człowiekiem, który mógł skoncentrować się na czymś ważniejszym niż miłość.
- Dokąd wyjedziesz?
- Zaciągnę się do armii.
- Słucham? - Rzekła zaskoczona, siadając tuż obok mnie. Widziałem, że była zszokowana moim najnowszym pomysłem. Każdy byłby zszokowany taką nowiną. Ja i ratowania świata od zagłady? To najdziwniejsze połączenie, jakie mogłoby istnieć. Doskonale o tym wiedział, ale myśl o zostaniu prawdziwym kowalem swojego losu sprawiała, że miał ochotę zaryzykować.
- Chcesz zginąć?
Uśmiechnąłem się w jej stronę bezczelnie. Czy o to właśnie mi chodziło? Chciałem zginąć i odzyskać dobre imię? Chciałem, by ludzie podziwiali mnie, mówili, że jestem tym, który zginął za innych? Nie miałem tego na celu, kiedy zdecydowałem się wcielić ten plan w życie.
- Marek, nie! Ty nie możesz tak po prostu zaciągnąć się do armii. To niebezpieczne, to... ryzykowne. Nie możesz, słyszysz? Po moim trupie!
- Domi, my... My nie jesteśmy razem.
- Wiem przecież! - oburzyła się, po czym wpadła w histeryczny płacz. Nie mogłem nie reagować. Ta dziewczyna trzymała się kurczowo moich spodni, a ja pomimo sympatii, jaką ją darzyłem, nie miałem zamiaru jej pocieszać. Nie byłem w tym najlepszy, ponieważ... Ja absolutnie nie rozumiałem kobiet. Każdy o tym wiedział. Byłem samolubnym egoistą, który uwielbiał i rozumiał jedynie siebie.
- Nie płacz, no już... Jesteśmy przyjaciółmi, tak?
Skinęła głową, jednocześnie nie patrząc na mnie.
- Przyjaciółmi z dodatkowymi przywilejami. Nam nie chodzi o siebie nawzajem. Nie chodzi tu o uczucia, rozmowy, poznanie się... Nam chodzi tylko o seks.
- Tylko o seks? - Powtórzyła za mną.
Pokiwałem głową, po czym dotknąłem jej policzka, aby zetrzeć czarne smugi rozmazanego tuszu.
- Nie rób tego – prosiła mnie uparcie. - Nie chce, abyś tam zginął.
- Nie zginę. - Zapewniłem ją, ale to nie wystarczyło. Ona wciąż błagała.
- Mój brat zginął w takich okolicznościach. Wiesz, jakie to uczucie, kiedy się kogoś traci na zawsze?
- Nie jesteśmy rodzeństwem.
- Całe szczęście. - Wymruczała, a zaraz po tym wpoiła się w moje usta. Całowała mnie tak rozpaczliwie, wręcz błagalnie,że nie miałam skrupułów jej odepchnąć. Musiałem przyznać, że to coraz bardziej wymykało się spod kontroli. Kiedy próbowałem się od niej oderwać, przytrzymała mnie. Pchnęła prosto na łóżko, nie zważając na mój sprzeciw.
- Przestań. – Warknąłem, odpychając ją od siebie, kiedy zaczęła mnie irytować. Nie miałem ochoty na zbliżenie, kiedy myślałem o zupełnie czymś innym. Zachowanie Domi utwierdzało mnie w przekonaniu, że powinienem uwolnić się od kobiet, by poświęcić się czemuś poważniejszemu. - Skończyliśmy na dzisiaj.
- Ale… – Westchnęła nieśmiało.
- Ubierz się i po prostu wyjdź. Nie mam ochoty na twoje towarzystwo.
- Przemyślisz to?
- Już zdecydowałem.
- Nie możesz...
- Mogę. To moje życie i mogę robić z nim, co tylko zapragnę. Wstąpię do tej armii z twoim przyzwoleniem lub też bez niego.


Kiedy odwrócił się, aby spojrzeć na leżącą  obok niego ukochaną, zastał niemiłą niespodziankę. Miejsce Uli było puste.  Ona nie leżała tak, jak wcześniej, nie uśmiechała się przez sen, cicho pochrapując. Szybko zeskoczył z łóżka, aby wybiec jej na spotkanie. Tak jak podejrzewał, siedziała w kuchni. Nie powitała go uśmiechem, bądź słodkim niczym miód pocałunkiem. Było zupełnie inaczej. Zerwała się na równe nogi, po czym skierowała się w stronę drzwi.
- Ula? Co ty robisz? - Krzyknął, biegnąc za nią. Zatrzymał ją, kiedy stała przy drzwiach.
- Ja już wiem, Marek. – Wyszeptała, nie patrząc mu w oczy. Wyglądała na bezsilną. Wiedziała. Prawda wyszła na jaw, a ona ucieka. Dlaczego? Czy nie czuje się na siłach, aby pozostać ze mną? . - Dlaczego?
- Co, dlaczego?
- Nie pogrywaj sobie ze mną. - Wciąż na niego nie patrzyła. Dotknął jej ramienia. Przed jego dotykiem także się broniła.
- Co mam ci powiedzieć? Że jest mi przykro? Cholernie przykro, ponieważ stało się to, o czym kompletnie zapomniałem? Mam ci powiedzieć, że nie wyjadę choćby nie wiem co? - Opadł się o ścianę. Była lodowata. Tak, jak serce Urszuli Cieplak, które biło teraz w zupełnie innym rytmie. - Ula, spójrz na mnie. Spójrz na mnie. - Prosił, a raczej błagał.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej, co?
- Nie wiedziałem... - Zaczął, ale ona weszła mu w słowo. Była bardzo zdenerwowana.
- Nie wiedziałeś? O czym? O tym, że jestem z tobą cholernie szczęśliwa i czekam na odpowiedni moment, aby powiedzieć ci, że czuję to samo, co ty? Nie chciałam niczego spieprzyć. Tymczasem to ty wszystko zniszczyłeś.
- Ula, proszę...
- O co?! - Krzyknęła, spoglądając na niego wreszcie. Miała łzy w oczach. - O co mnie prosisz? O spokój? O to, abym poczekała na twój powrót?
- Jak się dowiedziałaś?
- Nie musisz o to pytać. - Podbiegła do stołu, sięgając po tak znajomą mu kartkę. Wróciła na miejsce obok niego, wymachując nią przed nim. - Przeczytałam, Marek. Ja wszystko przeczytałam, kiedy tak po prostu spałeś.
- Nie spałem.
- Myślałeś, w jaki sposób zniknąć z mojego życia? - Uśmiechnęła się słabo. - Chciałeś po prostu zwiać i wrócić  po roku?
- Ula... - Próbował ją objąć. Bezskutecznie. Odskoczyła tak, jakby miał w sobie substancję żrącą. Kiedy ponowił próbę, zaczęła głośno szlochać.
- Zostaw mnie! - Podniosła głos. - Zostaw mnie, zostaw! Przestań mnie dotykać!
- Daj spokój.
- Jedź sobie, ty pieprzony egoisto! - Wykrzyczała, odpychając go od siebie. Zaczęła okładać jego ciało pięściami. Nie bolało. Jej słowa były zdecydowanie gorszym ciosem, niż pięści, które zadawały niewielki ból. Nie potrafił jej powstrzymać. Była taka... dzika i zdeterminowana. - Nienawidzę cię! Nienawidzę!
- Ula, spokojnie... Porozmawiajmy.
- Nie chcę. Nie chcę z tobą rozmawiać. Nie mam zamiaru słuchać, że wszystko jakoś się ułoży, bo wiem, że to wszystko nie wygląda różowo. Zaciągnąłeś się do armii, Marek. To... to skończone, rozumiesz? - Otarła łzy. -  Między nami... to koniec. - Powiedziała, czując narastającą gulę w gardle. Nie chciała tego powiedzieć. Nie chciała kończyć związku z mężczyzną, który z dnia na dzień stał się dla niej tak bliski. Nie wiedziała jednak, co począć. Wybiegła z domu, pozostawiając go z ostatnim zdaniem, ostrym niczym brzytwa. Koniec? Czy między nimi nie było choćby cienia nadziei, że to wszystko da się jakoś naprawić?
Nie czekał na jej powrót. Wątpił, że zdecyduje się na powrót do jego domu, wiedząc, że zawisły nad nimi ciemne chmury. Mieli kilka dni i absolutnie nie miał zamiaru pozwolić jej odejść. Była w jego życiu światełkiem w tej pustelni, która go otaczała. Była jego jedyną nadzieją i tego zamierzał się trzymać. Dogonił ją. Przycisnął jej drobne ciałko do siebie, nie czekając na jakikolwiek protest.
- Kocham Cię, Ula. Wróćmy po prostu do domu.
- Nie chcę oczekiwać na jakikolwiek znak, że żyjesz.
- Przecież wiesz, że... - nie dokończył. Położyła na jego ustach palec, szepcząc:
- Nie zapewniaj mnie. Nigdy.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-08-13 18:56:02)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#147 2010-08-13 19:29:11

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

Elkaaa, ale gonisz, gonisz z akcją i zaczynam mieć wątpliwości, czy nadążam.

Ela napisał:

- Podsunęłaś mi świetny pomysł.
- Ja? - spytała głupio. - Przecież nic nie mówiłam.
- Dokładnie. – Siłowałem się na uśmiech. - Dzięki, Domi.
- Co wymyśliłeś?
- Wyjadę, skupię się na czymś innym i...
- Zapomnisz?
- Jakbyś zgadła.
- O Pauli?
- Niekoniecznie. – Skrzywiłem się. Już od dawna nie rozmawiali i nie sądziłem, aby kiedyś nasze relacje uległy poprawieniu. Nie było mi z tym źle. Nie musiałem zapewniać nikogo o swoich uczuciach. Byłem po prostu wolnym człowiekiem, który mógł skoncentrować się na czymś ważniejszym niż miłość.
- Dokąd wyjedziesz?
- Zaciągnę się do armii.
- Słucham? - Rzekła zaskoczona, siadając tuż obok mnie. Widziałem, że była zszokowana moim najnowszym pomysłem. Każdy byłby zszokowany taką nowiną. Ja i ratowania świata od zagłady? To najdziwniejsze połączenie, jakie mogłoby istnieć. Doskonale o tym wiedział, ale myśl o zostaniu prawdziwym kowalem swojego losu sprawiała, że miał ochotę zaryzykować.
- Chcesz zginąć?

Armia... chyba moje wyobrażenia o więzieniu były bezpieczniejsze od armii xD Zgłoszenia do armii nie można... wycofać? Irytuje mnie ten Marek! Jest strasznie nierozgarnięty, nie wie, czego chce. Może to w takiej sytuacji normalne, ale w każdym razie...
Nie wiem, co mam powiedzieć, bo tego było tak dużo, że masakra xD Z cyklu złote rady osoby, która kompletnie nie zna się na rzeczy, ale myśli, że.. IMO bez opisówek jest trochę goło tongue
Jak dla mnie za dużo dialogów.

- Kocham cię, Ula. Wróćmy po prostu do domu.
- Nie chcę oczekiwać na jakikolwiek znak, że żyjesz.
- Przecież wiesz, że... - nie dokończył. Położyła na jego ustach palec, szepcząc:
- Nie zapewniaj mnie. Nigdy.

Jak już zrozumiałam to zakończenie mi się spodobało smile Myślę, że akurat tu mogłabyś wpisać najwięcej emocji, bo okazja ku temu jest świetna. Ale cóż... można następnym razem się uda? ]
Za to rozumiem zachowanie Uli. Marek jest straszny, nie wiadomo, o co mu chodzi, więc się nie dziwię, co pomyślała. A jeszcze po przeczytaniu tego listu... Trochę szkoda, że nie chciała go wysłuchać...

Ela, teraz mi powiedz, do czego idziesz? Bo dzisiaj miałam wrażenie, że akcja się ciągnie i ciągnie, a pomimo tego że dzieje się dużo, to opowiadanie robi się lekko jak guma do żucia tongue
Mam nadzieję, że nie dasz mi długo tego odczuwać. Coś zrób. Nie wiem co. O!

Weny, pomysłów na zadowolenie Claudii, chęci na pisanie.
Śruba! kiss


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#148 2010-08-13 20:45:54

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

No i Marka dopadła przeszłość. Chociaż przyznaję, że jest to zupełnie coś innego niż mi się wydawało. Byłam pewna, że Dobrzański już wcześniej miał do czynienia z typami, które zaczepiły Ulę i dostał wezwanie na policję lub do sądu. A tu taka niespodzianka. Dopadły go konsekwencje decyzji podjętej pół roku wcześniej. Wtedy czuł się pusty w środku. Szukał celu w życiu i chyba wyjazd na zagraniczną misję wojskową wydał mu się dobrym rozwiązaniem. Wreszcie miał cel i mógł zapomnieć o tym wszystkim co miał zostawić za sobą w Polsce. Przecież nie mógł przewidzieć, że spotka ponownie Ulę, że się zakocha i zyska nowy cel. List zawiadamiający o wyjeździe przyszedł w najmniej odpowiednim momencie. Oni dopiero zaczynali budować związek. Ulka dopiero uwierzyła w miłość Marka, uwierzyła że mają szansę i była gotowa powiedzieć mu, że też go kocha.
Marek rozegrał to wszystko w najgorszy możliwy sposób. Rozumiem, że chciał by jeszcze kilka dni spędzili razem nie martwiąc się jego rychłym wyjazdem. Nie przewidział jednego, że Ula wyczuje iż coś się stało, że coś jest nie tak, i zacznie podejrzewać że chodzi o nią. To była wina tego, że ona wciąż nie czuła się pewnie. Chyba dlatego sama zaczęła szukać odpowiedzi na pytanie co dręczy Marka. I znalazła. Nie wiem czy tego się spodziewała, ale jej ucieczka świadczy o tym, że się boi, że zostanie zraniona.
Ella nie wiem jak to zamierzasz rozplątać bo nieźle zagmatwałaś. Czekam zatem na kolejną część. Pozdrawiam i życzę weny kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#149 2010-08-14 00:42:17

Angelika86
Nierozmawialna Parzykawa
Zarejestrowany: 2010-07-30
Posty: 11

Re: Skrywane namiętności

Oj ten rozdział był dla mnie zupełnym zaskoczeniem nie przyszłoby mi do głowy, że coś takiego będzie w tym liście. Strasznie się na mieszało w związku Uli i Marka. Ta scena przypomina mi Anie z zielonego wzgórza nie wiem dlaczego...  Mam nadzieję że Ula wysłucha Marka i zrozumie go będzie dobrze - prawda??? 
Życzę dużoooo weny smile


Brzydulomaniaczka smile

Offline

 

#150 2010-08-14 09:05:55

brzydulkaulka
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 81

Re: Skrywane namiętności

O matko !!!!
marek w armiii ????,
ale sie porobiło .
Mam nadzieje, że Ula mu wybaczy i zaczeka na niego smilesmile
Juz nie moge sie doczekać nexta ,
pozdrawiam  kisskisskisskiss

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka