BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#151 2010-08-14 15:16:35

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Skrywane namiętności

Błagam, Marek zostań przy Uli... Wojsko przeżyje bez Ciebie! Ula - nie... Cudownie ella!


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

2010-08-14 15:16:35

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#152 2010-08-16 00:42:55

klaudusia_227
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-09-22
Posty: 2317

Re: Skrywane namiętności

Elu kiss Nadrobiłam wszystko, więc komentuję lol

Rozdział I

Ella napisał:

Piotr jest jednym wielkim palantem, który myśli tylko o swoich białych, zdrowych i równych ząbkach.

Masz rację, palant i tyle. xD

Ella napisał:

Ciekawe, co zrobiłby w sytuacji, kiedy wymierzyłabym pięścią w jego twarz. Czy wciąż uśmiechałby się w ten sam sposób?

Mnie również to ciekawi lol Oczyma wyobraźni widzę już tą sceną lol3

Ella napisał:

Na końcu jednak wystawiła środkowego palca i bez oglądania się za siebie, ruszyła w stronę pobliskiego baru.

Ulka ma charakterek nie powiem lol2

Ella napisał:

Uśmiech ten był jednak serdeczny i taki… prawdziwy?

Wiedziałam, że to musiał być Marek xD


Zapowiada się baardzo ciekawie, zobaczymy jak to dalej pociągniesz wink

Rozdział II

Ella napisał:

- Nie znalazłem twoich ubrań w moim domu.
- Jesteś pewny?
- Wydaje mi się, że zrzuciłaś je z siebie jeszcze przed wejściem do mojego królestwa

A to się porobiło tongue
Chyba Mareczek nigdy nie zapomni swoich, pełnych wrażeń urodzin. xD

Rozdział III

Ella napisał:

- Będę trzymał ręce przy sobie. – Zaśmiał się, pociągając jej dłoń za sobą. – Obiecuję.

Czyżby nie dotrzymał obietnicy? Buu sad

Rozdział IV

Ella napisał:

- To takie niesprawiedliwe! – wybuchnęła płaczem, kładąc głowę na ramię nieznajomego. Ładnie pachnie. Ciekawe czym.

Wiadomo, że ładnie. ^ ^

Ella napisał:

- Nie będziesz patrzył, tak?
- Mam tego nie robić?
- Obojętne – wyszeptała. Zakrył oczy dłońmi, gdy zsunęła pierwsze ramiączko. Po chwili stanęła przed nim bez sukienki. Miała na sobie bieliznę w kolorze jasnego różu. – Już. Możesz patrzeć.

Ómarłam lol3

Rozdział V

Ella napisał:

- Marek, da… da… dawwaj! – wołała, kręcąc ponętnie biodrami.

lol3 Odważna to ona jest.

Ella napisał:

Nagle wpoiła się w usta Marka, powodując niesamowite dreszcze i coraz mniejsze poczucie winy. Zagryzła jego wargę, doprowadzając go do eksplozji, szaleństwa.

No to zaszalała. Ona idzie na całośc a Marek ją odpycha eh... xD

Ella napisał:

Co?! To niemożliwe! Nie chcę być striptizerowskim gejem!  - Ula? Ula?! Na litość Boską, Ula!

Bar dla gejów? Ella Ty to masz pomysły kobieto. Mareczek się rozkręca tongue

Ella napisał:

- Idiotą!
- Chamem!
- Prostakiem!
- Seksoholikiem!

<przybija piąteczkę> Ulka chce zemsty? I bardzo dobrze, zasłużył sobie. ^ ^

Rozdział VI

Ella napisał:

- Założymy się? – sięgnął za ręcznik, nie ukrywając przy tym śmiechu. – No proszę, proszę…

Cała historia jest bardzo szalona, ale mi to nie przeszkadza. Fajnie przeczytać coś takiego wink

Rozdział VII

No popatrz kto by pomyślał... Marecki nie dawno poznał Ulę a już się o nią bije tongue
Jestem ciekawa, czy nasza bohaterka przyjmie zaproszenie na kolację...

Rozdział VIII

Ella napisał:

- Do niczego między nami nie dojdzie?
- Ty mi powiedz...

Ella napisał:

Pozwalała całować się po całym ciele, nawet po najwrażliwszych miejscach, którymi były uszy i szyja.

A jednak do czegoś doszło ^^ Bardzo romantycznie się zrobiło tongue

Rozdział IX

Ella napisał:

- Jak już wiesz, mam ogromny apetyt. Oczywiście zjem z tobą kolację.

Zgodziła się, wow mnie też to zaskoczyło podobnie jak Mareczka.

Ella napisał:

- To Paula – w końcu przypomniał sobie. – Kurde blaszka!

No to po nim... lol

Ella napisał:

- To moja kuzynka? – mruknął cicho.

Jak on w ogóle mógł powiedzieć coś takiego?!

Rozdział X

Ella napisał:

- Dziesięć tysięcy?! – Krzyknął, gdy tylko spojrzał na rachunek, który podała mu narzeczona.

I dobrze mu tak lol Sam się wpakował w kłopoty to teraz niech sobie z nich wybrnie tongue

Rozdział XI

Odeszła od niego i go zostawiła? W sumie miała rację, była jego zabawką, ale gdzie się podzieje?
Mam nadzieję, że nie wróci do Piotra... o zgrozo

Rozdział XII

Nie wierzę yikes Ula prosząca o resztki pizzy. Piotr ukazany jako prawdziwa świnia. Jak on mógł oddać swojej 'zabawce' rzeczy Uli...  Minął rok a ich drogi się zeszły, ciekawe co się działo w życiu Marka przez ten czas, czy też upadł tak nisko?

Rozdział XIII

Ella napisał:

[- Nigdy więcej... - chwycił ją za szyję. Nie panował nad swoim ciałem i nad furią, którą czuł w tej chwili. Nie panował nad samym sobą i to było coś, czego się po sobie nie spodziewał. Zawsze był opanowanym człowiekiem i to chyba było najgorsze. Nie mógł przestać. Był bezradny wobec swojej złości. - Nigdy więcej tak o niej nie mów.
- Marek, proszę... Puść!

Boję się takiego Marka nie panującego nad własnymi emocjami. sad

Rozdział XIV

Ella napisał:

- Nigdy więcej o niej nie powiesz! - wysyczał przez zaciśnięte zęby. - Nigdy więcej! Zrozumiałaś?!

Niby broni Ulki, ale jego agresja jest naprawdę przerażająca.

Ella napisał:

Bardzo ją skrzywdziłem i czuję się z tym wyjątkowo podle.

Dobrze, że chociaż uświadomił sobie swój błąd.

Ella napisał:

Jedna postać zwróciła jej uwagę w szczególności.
- Marek? - spytała szeptem, mrużąc oczy. Stał obok nich i przyglądał się z niedowierzaniem.

Upadł aż tak nisko? Teraz ci mężczyźni to jego kumple? Nigdy bym się tego nie spodziewała, mam nadzieję, że nie pozwoli zrobić krzywdy Uli.
Ella Ty to wiesz jak podnieść człowiekowi ciśnienie tongue

Rozdział XV

Czułam, że przeciwstawi się kolegom, ale gdyby nie znał dziewczyny czy na zupełnie przypadkowej dopuścił by się gwałtu? Miejmy nadzieję, że nie.

Rozdział XVI

Piękny był ten rozdział a w szczególności to jak bardzo Markowi zależało, aby Ula została i pomogła mu uporać się z problemami.
poklony

Rozdział XVII

Ktoś napisał, że między nimi zaczęło się coś rok wcześniej i w pełni się z tym zgodzę. Przyciągają się jak dwa magnesy tongue Taka dawka emocji, oczywiście pozytywnych i na końcu skrywane namiętności heart

Rozdział XVIII

Ella napisał:

- Nie zostawiaj mnie – wyszeptał, a raczej wymruczał niezrozumiale. Ona jednak zrozumiała.

Słodkie i romantyczne shy

Ella napisał:

Ukrywałam swoje namiętności, pragnienia, myśli na każdy twój widok. Nie potrafiłam uwierzyć, że jest coś pomiędzy nami. Teraz... teraz wciąż w to nie wierzę.

Cudowny rozdział, a ten fragment najpiękniejszy heart

Rozdział XIX

Ella napisał:

Wzywa się do osobistego stawienia się w dniu 14 kwietnia 2010 r. o godzinie w celu...

To się porobiło, ciekawi mnie odnośnie czego jest to wezwanie.

Rozdział XX

Zaskoczyłaś mnie. Marek zaciągnął się do armii? I co, teraz kiedy wszystko układa mu się z Ulą tak po prostu wyjedzie i ją zostawi?
Świetny rozdział, jestem ciekawa jak wybrniesz z tej sytuacji... wink

Ellóś przeczytałam wszystko. Wybacz, że mój komentarz nie wnosi niczego sensownego. Opowiadanie jest cudowne i takie nieprzewidywalne smile Życzę weny kiss
Powiem jeszcze tylko to, że masz talent
poklony

Ostatnio edytowany przez klaudusia_227 (2010-08-16 00:50:10)


KOCHAM SŁONIKA!heart

Offline

 

#153 2010-08-23 15:49:03

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Jak ja kocham to opowiadanie. Kocham tych bohaterów, którym mącę w życiu, kocham Was, moi czytelnicy kisskiss Jestem szczęśliwa, że ktoś mnie czyta. To... naprawdę dobre uczucie, widzieć, że komuś się to podoba.

Wkręętka! - Idę do... hmm... nie wiem do czego idę. Wiesz, że ja lubię płatać figle ludziom xD A co do gumy do żucia - ja nadal kocham to opowiadanie i staram się Wam "urozmaicać" rozdziały w wydarzenia, których się nie spodziewacie big_smile Dziękuję big_smile
MEG1984 - Racja, zagmatwałam big_smile Ale będzie dużo zagmatwań xD Z tego słynie to opowiadanie. Nic nie jest pewne.
Angelika86 - Zaskoczenie? To drugie imię tego opowiadania big_smile A co do Ani z Zielonego Wzgórza - luuuuubię wink
brzydulkaulka - Czy zaczeka? To wszystko przede mną smile Ale pewnie będzie ciekawie ^^ Tzn. postaram się wink
FilipomankaxD - Ula też przeżyje xD A od tego nie może się zbytnio odwołać... sad
klaudusia_227 - Cieszę się z tak dłuuuuugiego komentarza. Przeczytałaś wszystko. To naprawdę wyczyn, heh xD Dziękuję kiss


Nie miała żadnych wątpliwości. Kochała go i jeśli ich związek jest przeznaczeniem, poczeka na niego przez rok. Poczeka na niego nawet przez całe życie. Wierzyła, że im się uda. Ze smutkiem spojrzała w kalendarz, który powiadamiał, że z każdym dniem zbliża się moment ich rozstania. Marek wyjedzie, ale wróci. Na pewno wróci do niej i będzie im ze sobą lepiej niż kiedykolwiek. Patrząc na kartkę kalendarza, nie czuła nawet łez, które spływały po jej policzkach. Był jedenasty kwietnia. Pozostały im dwa dni, aby całkowicie się sobą nacieszyć. Czy wystarczą? Westchnęła po cichu, słysząc odgłos otwieranych drzwi. Podbiegła do drzwi. Stał tam i wzruszył bezradnie ramionami. Rzuciła się w jego ramiona, nie czekając na jakiekolwiek słowa, które mogłyby paść z jego ust. Rozumiała go bez słów. Nie mógł złożyć odwołania. Przycisnęła się do niego mocniej, czując szybkie kołatanie serca. Nie chciała go puścić. Chciała tak trwać przy nim i stwierdzić, że to wszystko jest jedynie złym snem, z którego zawsze można się przebudzić. Chciała otrzymać czas, który stanąłby w miejscu. I byliby jedynie oni. On i ona, obok siebie. Złączeni. Nierozerwalnie złączeni niewidoczną nicią.
- Płakałaś? - dotknął jej policzków. - Niepotrzebnie.
- Obiecaj mi, że będziesz pisać. - Wyjąkała, przytulając się do jego piersi. Nie potrafiła patrzeć mu prosto w oczy. Nie chciała, aby widział, jak bardzo ją to boli. To naprawdę głupie uczucie tracić kogoś, kogo dopiero się poznaje. Dlaczego musiał być to Marek Dobrzański? Facet, w którym się zakochuję? Facet, który rozpalił we mnie uczucia, które wydawały się być uśpione? Skrywane namiętności, od których drży każdy skrawek ciała? Dlaczego musiał to być mój Marek? Nie chciała mówić mu nic więcej. Bo co miałaby powiedzieć? Że będzie tęsknić za nim z każdą minutą coraz bardziej? Każda sekunda z dala od niego będzie tą umarłą?
- Nie zawsze... ale będę.
- Ja... Ja naprawdę cię kocham, Marek – wychrypiała łamiącym się głosem.
- Nie płacz. To tylko rok. Tylko rok z dala od ciebie. Rok w nieustającym szaleństwie. Rok... bez ciebie. - Szeptał jej do ucha. Nie mógł poradzić sobie z tym, że znalazła się w takim położeniu wyłącznie z jego winy. Gdyby nie spotkali się ponownie, byłoby inaczej. Siedziałby w ciemnym pokoju, myśląc o nowych doświadczeniach i możliwościach. Spotkali się ponownie. Kochał ją i pragnął jedynie jej. Czy mógł wymagać od niej tego, że będzie mu wierna? Nie byli ze sobą tak blisko. Czy może naciskać na zbliżenie, jedynie dlatego, że wyjeżdża na cały rok? Absurd. Nie wiedział, jak powiedzieć jej o nieudanym incydencie sprzed lat. - To tylko rok. Musisz sobie tak powtarzać.
- Dobrze wiesz, że to nie jest tylko rok. To dwanaście miesięcy bez ciebie. To nie jest tylko rok.
- Ula – Uniósł jej podbródek, a potem otarł resztki łez. Uśmiechnęła się smutno, wlepiając swoje spojrzenie w niego. Był jej bliższy niż ktokolwiek inny? Czy czuła do niego zdecydowanie więcej niż do poprzedniego partnera? Raz kozie śmierć, pomyślał, odrzucając kłębiące się w nim pytania. Przycisnął swoje usta do jej i pocałował, brutalnie wdzierając się językiem do jej wnętrza. Stała oszołomiona nagłymi czułościami z jego strony, ale nie protestowała. Wziął ją na ręce zupełnie, jak tego wieczoru, w którym całowali się pod prysznicem, ale zaniósł w zupełnie inne miejsce. Szybkim ruchem ręki odgarnął wszystkie zbędne rzeczy z łóżka, po czym delikatnie położył ją na nie. Zdjął z siebie koszulkę, po czym odrzucił ją  niedbale. Uśmiechnął się na jej widok. Jej oczy błyszczały nieznanym mu błyskiem.
- Kocham cię – zapewnił ją raz jeszcze. Skinęła głową, przyciskając swoje usta do jego rozgrzanych i jakże miękkich warg. Miały taki słodki smak. A może to złudzenie? Jego dłonie błądziły po jej ciele, sprawiając, że cała drżała. Rozkosz budziła pożądanie. Ukryte pożądanie, pomyślała. Powoli i niepewnie zsunął z niej śnieżnobiałe figi. W dalszym ciągu nie protestowała. Na jej twarzy zagościł uśmiech, po raz pierwszy odkąd powiedział, że wyjeżdża na tak długi czas. Zaśmiała się, przyciągając go bliżej.
- Ja też... Ja też bardzo, bardzo mocno cię kocham – wyszeptała.
Jej brzuch napiął się w niecierpliwości, podczas gdy wpatrywali się sobie nawzajem w oczy. On usilnie starał się trzymać w ryzach, podczas gdy jego kciuk pieścił ostrożnie delikatną skórę, na której spoczywał, wywołując lekki dreszcz i mrowienie w środku. Pokój był taki cichy, a jedynym dźwiękiem mącącym atmosferę tego miejsca były ich  przyśpieszone oddechy, podczas gdy zaciskała zęby harmonizując z dźwiękiem lekkiego kropienia deszczu o dach, co świadczyło o tym, że zaczęło padać na zewnątrz. Zetknęli się czołami, podczas gdy jego klatka piersiowa poruszała się ciężko, a jej nagie piersi dotykające jego klatki piersiowej zaczerpnęły gwałtownie powietrza. Przygryzła swoje usta, odchylając głowę do tyłu. Ich ciała zapłonęły żywym ogniem, sycąc coraz większe podniecenie. Ich ciała połączyły się w jedność. Nie myśleli o niczym więcej. Popłynęli razem w to, co było tak kuszące i nieznane. Przycisnęła dłonie do jego włosów. Przymknęła powieki. Czy jest coś cudowniejszego niż uczucie, które przyprawia cię o skrzydła? Chcesz latać, zwiedzać przestworza i zapomnieć o wszystkich troskach życia. Chcesz dotykać nieba tylko z tą jedną jedyną osobą i czuć, że to naprawdę możliwe. Siła miłości sprawia, że wszystko to, co niemożliwe staje się na wyciągnięcie twojej ręki. Co z tym zrobisz? Dotkniesz gwiazd, aby upewnić się, że nie są jedynie elementem twojej fantazji? Chmur, aby upewnić się, czy na pewno są kłębiaste? Nie, nie potrzebujesz tego. Tylko on jest ci przeznaczony, tylko jego pragniesz mieć przy sobie. Czuła się zdecydowanie inaczej. To było zupełnie, jak huśtawka kołysząca dziecko. Szybciej, coraz to szybciej. Czuła adrenalinę, ale nie chciała z niej zejść. Dyszeli sobie w usta, nerwowo łapiąc powietrze. Jęknęła głośno w jego czoło, napierając na niego mocniej i zaciskając usta boleśnie pomiędzy zębami. Bez żadnego ostrzeżenia jego powieki wolno podniosły się. Spojrzał na swoją ukochaną bardzo szczególnym spojrzeniem, co sprawiło że westchnęła raz jeszcze.  Duży haust jego gorącego powietrza spotkał się z jej twarzą, podczas gdy dłoń spoczywająca u jej boku uniosła się i przylgnęła delikatnie do jej piersi.
- Jesteś taka piękna – zatrzymał się na moment, starając się, aby nie zabrzmiało to banalnie. To nie miało być jakieś nędzne wynagrodzenie rozkosznej chwili, w której znajdowała się tak blisko, jak nigdy przedtem. Zawsze była piękna, ale w tej chwili było to inne piękno. Jej oczy wciąż błyszczały, a usta złożone były w uśmiech. Wyglądała niczym anioł, który spadł dopiero z kłębiastych chmur i dotknął akurat jego. Westchnęła cicho. Po jej uśmiechu nie było już ani śladu. Jego słowa o pięknie przypomniały jej o przeszłości. Dlaczego nie pamiętała ich pierwszego razu? Ta myśl nie dawała jej spokoju. Odsunęła się niepewnie.
- Coś się stało?
- Zastanawiam się... Po prostu myślę, jak to było za pierwszym razem?
- Ula – westchnął zrezygnowany, opadając na łóżko. - Nic się wtedy nie wydarzyło... - Ich spojrzenia ponownie się spotkały. - Byłaś pijana. Ja zresztą także. Nic się pomiędzy nami nie wydarzyło. Po prostu... rozebrałem cię, ponieważ byłaś cała... mokra?
- Nic?
- Ja także żałuję.
- Czyli...
- Czyli to był nasz pierwszy raz – uśmiechnął się szeroko. Ona także, ale był to inny uśmiech. Usiadła na łóżku, ale zaraz po tym zrezygnowała. Długo nie potrafiła znaleźć sobie miejsca, jeszcze dłużej układała słowa. Chciała mu powiedzieć prawdę i chociaż nie była ona czymś łatwym... musiała. Kiedyś musiała mu o tym powiedzieć. Przylgnęła do niego ciałem, a on, widząc, że coś jest nie w porządku, objął ją ramieniem i po prostu czekał. Wiedział, że chce mu coś powiedzieć, ale nie nalegał na pośpiech.
- Mam dziecko – powiedziała nagle, unosząc wzrok. Spojrzała na niego, oczekując jakiejkolwiek reakcji. Pokręcił głową z niedowierzaniem, uśmiechając się.
- Nie jest moje. Do niczego między nami nie doszło. Nie...
- Marek – złapała go za rękę. - Pozwól mi powiedzieć... To naprawdę nie jest proste. Nie jest proste przyznać, że zrobiło się coś takiego.
Zamilkł. Otworzył usta raz jeszcze, ale żadne słowo nie przeszło mu przez gardło. Leżał, przyglądając się Uli. Przymknęła oczy, a potem opowiedziała mu swoją historię. W pewnym momencie urwała. Otarła łzy, przytulając się do niego mocniej. Chciała wymazać wspomnienia, które pulsowały w jej głowie. Powróciła pamięcią do dnia, w którym wszystko się zmieniło.
- Wtedy wszystko się spieprzyło – załkała, zamykając oczy. Zacisnęła powieki, milknąc.


- Spójrz na nią, Ula. To córeczka. Twoja, Ulcia.
- Nie chcę na nią patrzeć. Zabierz ją ode mnie. - Burknęła, trzymając się za brzuch, który jeszcze niedawno przypominał wyglądem beczkę. Teraz był całkowicie płaski. Nie przytyła dużo podczas tej ciąży. Ciąża... Jak to obrzydliwie brzmi, pomyślała. Nie urodziłaby, gdyby ojciec jej nie zmusił. Nie pozwolił jej na aborcję. To nieludzkie, Ulcia. Jesteśmy katolikami. Nie możemy odebrać życia dziecku, które na to nie zasłużyło, powiedział jeszcze tego samego wieczora, w którym przyłapał ją, gdy leżała przy toalecie. Wymiotowała i płakała nad swoim losem. Nie musiała się przyznawać. Wiedział. Józef Cieplak uważał, że przez dziewięć miesięcy jego córka zmieni nastawienie do tej istoty. Nosiła ją pod sercem. To dziecko było jedynie jej. Powinna kochać ją bezwarunkowo i pogodzić się z myślą o czekających ją wyzwaniach, o macierzyństwie, które jest prezentem dla kobiety. To cud... Cud narodzin. Teraz, po dziewięciu miesiącach, widział z czym się zmaga. Nic się nie zmieniła. Wciąż była wrogo nastawiona do swojej córki, która przyssała się do jej piersi.
- Ula...
- Tato! - załkała. - Weź ją ode mnie! Zabierz ją! Nie chcę mieć dziecka w wieku szesnastu lat! Nie chcę być matką!
- Za późno, kochanie. Za późno. Ty masz już dziecko. Nie zmienisz przeszłości.
- Ja rozumiem... Rozumiem, że chcesz być dziadkiem, niańczyć te dziecko, witać każdego dnia i całować. Ja to wszystko rozumiem, ale ja tego nie chcę. Nie zniosę tego. Ona... Ona jest potworem. Gryzie mnie! - Spojrzała na nią z obrzydzeniem. - Jak jej natychmiast ode mnie nie zabierzesz to wyrzucę ją przez okno! Zabierz ją, do cholery!
- Jest zima, Ulka. Nie wygłupiaj się. - Zaśmiał się. Jego córka była niewiarygodna. Była zdesperowana i zdemoralizowana jednocześnie. Dopiero teraz to dostrzegł. Potrzebowała matki bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Żałował, że nie było jej tu z nimi. Nie mógł poradzić sobie z domem, a co dopiero z dziećmi. Ula powinna być odpowiedzialna i wiedzieć, czym grozi seks bez wiedzy na ten temat. Była nieuświadomiona. Nie zdążył jej o tym powiedzieć. Po prostu się stało. Myślał jednak, że jej zachowanie się poprawi. Ciąża czasem sprawia cuda. Powinna uspokoić się, wyciszyć, ale ona tego nie zrobiła. Wciąż była zła. Nie chciał myśleć o tym, że była całkowicie zła. To tylko chwilowe zbuntowanie. On przecież był zbuntowanym nastolatkiem, ale to z czasem przeminęło. Był odpowiedzialnym facetem, który dorobił się dwójki dzieci. Był samotnym ojcem.
- Wyrzucę ją! - krzyknęła. Dziecko od razu zareagowało płaczem. Ula skrzywiła się ponownie. Poprawiła piżamę, chwytając dziecko jedną ręką. Przeniosła zacięty wzrok na ojca, który natychmiast złapał tą maleńką istotę.
- Trzymaj ją! No, trzymaj ją, do jasnej anielki! Uszkodzisz ją!
- Nie dbam o to.
- To twoja córka i powinnaś się nią zająć. Tak będzie najlepiej dla ciebie.
- Nie wiesz, co jest dla mnie dobre. – Zmrużyła groźnie oczy.
- Więc... Więc chcesz ją oddać?
- Jakbyś zgadł – rzekła poirytowana, odwracając wzrok. Wciąż miała przy sobie swoją córkę, która już nie płakała. Wpatrywała się w nią swoimi dużymi, brązowymi oczyma. Wydęła usta, tak jakby chciała ją pocałować. Podniosła ją na wysokość swojej twarzy. - Czego chcesz ode mnie?
-  Ona jest głodna – podpowiedział jej ojciec. Skinął głową na jej nieme pytanie. Czy znowu będzie musiała mnie ugryźć? Dlaczego chce dotykać jej sutka swoimi ustami? Dlaczego jest takim potworem i nie rozumie, że nie chce być dla niej matką? Niechętnie przysunęła jej główkę do miejsca, które ta wprost uwielbiała. Ponownie przyssała się do jej piersi. Skrzywiła się na ten czyn. - Ochydne. - Skomentowała cicho pod nosem.
- Tak już bywa. Ty też to robiłaś.
Wydawała z siebie okrzyk obrzydzenia.
- Spadaj, bałwanie! - krzyknęła na brata, którego dostrzegła po chwili. Jasiek stał na schodach i przyglądał się poniekąd najważniejszemu wydarzeniu w jego życiu. Widział mniejszą istotę od siebie. Nareszcie został wujkiem, tak jak to opowiadał mu tata. Ula miała w dłoniach dziecko, którym i on będzie się zajmował. To tak, jakby  został starszym bratem. Uśmiechnął się z dumą.
- Dziecko! Nareszcie! - zawołał radośnie. Wskazał palcem na dziecko, które trzymała jego siostra. Zeskoczył ze schodków z pośpiechem, po czym rzucił się w stronę siostry. - Daj, daj, daj potrzymać! - wykrzykiwał radośnie, chodząc wokół niej.
- To nie tak, Jasiu. - Spojrzała na brata. - Ja muszę ją oddać. Rozumiesz?
- Gdzie?
- Oddam ją do takiego dużego domu, gdzie jest więcej dzieci. Będzie miała się z kim bawić... Rozumiesz? A potem ktoś po nią przyjdzie.
- Ja będę się z nią bawić! Nauczę ją gry w piłkę.
- Nie, Jasiek. Nie będziesz. - powiedziała, zerkając na ojca. - Proszę – wyszeptała po chwili.
- Jasiek, co powiesz na kawałek ciasta i gorącą czekoladę?
Jasiek od razu zareagował. Co, jak co, ale słodkości były najważniejsze w jego życiu.
- Załatwisz to? - spytała szeptem. Spojrzała na niego błagalnie. Wiedziała, że uda jej się ubłagać ojca o załatwienie sprawy. Sama nie dałaby rady. Nie znała się na tych wszystkich przepisach. Nie była jeszcze pełnoletnia.
- Jesteś pewna?
- Jak niczego innego w życiu – uśmiechnęła się, swój wzrok przenosząc na niemowlę.
- Musisz się nią zająć. Chociaż przez jakiś czas, dobrze?
- Ale... Ale ja nie chcę, tato.
- Seks to nie tylko dobra zabawa, młoda damo. To także odpowiedzialność, którą musisz podjąć. Musisz przemyśleć swoje zachowanie i wziąć odpowiedzialność za swoją córkę, chociaż przez jakiś czas. - Uśmiechnął się do syna, a potem pochylił się nad nim. - Nie sprawisz mi takich kłopotów w przyszłości, prawda? - szepnął mu do ucha. Jasiek wytrzeszczył oczy. - Chodźmy. Zrobimy tą czekoladę, a Ulcia pomyśli o wszystkim w samotności.



- Nie wiedziałam, co robić. - załkała, przypominając sobie o istnieniu Marka, który gładził ją po włosach. - Byłam po prostu głupiutką nastolatką, która nie chciała podjąć odpowiedzialności za swoje czyny. Nie chciałam rujnować sobie życia dzieckiem, jeśli wiesz, o co mi chodzi... Praca, szkoła i wychowanie dziecka na przyzwoitego człowieka. Ja... Ja nie byłam na to gotowa. Uważałam, że dziecko jest przeszkodą, głupim błędem, który będzie mi przypominał o zmarnowanym życiu. Byłam taka głupia... - zaszlochała. - Udawałam zbuntowaną nastolatkę, mającą gdzieś innych, a przede wszystkim ją, moją córkę. Przed ojcem wyszłam na osobę bez uczuć... kompletnie pustą w środku. Wyprowadziłam się zaraz po skończeniu szkoły średniej i dotąd ich nie odwiedziłam. Nie wiem, jak wyglądają. Nie pamiętam.
- Masz uczucia, Ula. Wiem o tym, że potrafisz kochać.

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-08-23 17:25:20)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#154 2010-08-23 17:08:58

brzydulkaulka
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 81

Re: Skrywane namiętności

Wow !!!
Ula ma dziecko !!!
Nie no już boje sie pomyśleć co sie dalej wydarzy ;DDD
Może Ula wróci do rodziny i pogodzi sie z córką ,
chociaż pewnie ona nie będzie chciała z nią rozmawiać sad
ale mam ogromną nadzieje, że wszystko dobrze sie ułoży smile
Duuuuuuuuużo weny życze i pozdrawiam kisskiss

Offline

 

#155 2010-08-23 17:12:30

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Skrywane namiętności

Uuu...
lx
No to kolejna niespodzianka. Zresztą, wcale się nie zdziwiłam.
Nie zdziwiłam się, bo u Ciebie niespodzianki są wręcz spodziewane tongue
Pochwalę Cię, że opowiadanie zaczyna wyglądać lepiej, (wizualnie) gdyż nie przewaliłaś go dialogami tongue
Zastanawia mnie pewna kwestia... ale przemilczę ją, może potem się coś wyjaśni. Chyba, że sama o niej zapomniałaś, a ja jestem wyjątkowo wnikliwym czytelnikiem tongue
Podobało mi się zachowanie Marka. W końcu coś zrobił, a nie bezczynnie czekał, do tego będąc zimny jak lód.

Może, gdybyś był kimś innym, niż jesteś
Jak srebrzysty pył uniósł się na wietrze
Może, gdybyś był motylem w mej dłoni
Chociaż jeden dzień, chociaż jedną noc
Może, gdybyś był słowem w moich ustach
Kołysanką, gdy kładę się do łóżka
Mógłbyś nawet zobaczyć każdy z moich snów
Ile dla mnie znaczysz, więc zasypiam już

Ale Ty jesteś zimny, jak lód, obojętny jak głaz
Wolisz być sam, zupełnie sam
Ale Ty jesteś zimny, jak lód, obojętny jak głaz
Nie sprawię, byś chciał dzielić ze mną świat

Może, gdybyś był ogniem, w którym spłonę
I kroplami łez, co spadają w me dłonie
Może wtedy pokochałabym każdy nowy dzień
Może wtedy zapomniałabym, że to tylko sen

Ale Ty jesteś zimny, jak lód, obojętny jak głaz
Wolisz być sam, zupełnie sam
Ale Ty jesteś zimny, jak lód, obojętny jak głaz
Nie sprawię, byś chciał dzielić ze mną świat


Coś a'la ostatnie rozdziały. A tego stanu utrzymywać nie chciałam, bo to zue jest.

Ela napisał:

Chciała otrzymać czas, który stanąłby w miejscu. I byliby jedynie oni. On i Ona, obok siebie. Złączeni. Nierozerwalnie złączeni niewidoczną nicią.

Nie wiem, czy ta wielka litera powinna tu być... Wydaje mi się, że nie, ale nie jestem pewna na 100% big_smile

Ela, kochanie, poważnie zastanawiałabym się nad przyszłością tego tforó, bo wydaje mi się, że po jakimś czasie wszystko może stawać się męczące. Hmm, jakby to... żucie ciągle tej samej gumy jest nudne tongue Myślę, co może być w następnych rozdziałach. Hmm, Ula umrze? Jej córka zacznie ją szukać? tongue Marek jednak nigdzie nie pojedzie? Piotr będzie gwiazdą telewizyjną? (To ostatnie jest wyjątkowo hardkorowe xD)
Tylko żadnej choroby tu nie wtrącaj, bo to będzie oklepane i się zawiodę. Bardzo się zawiodę.
Generalnie śruby czekają, aż ktoś napisze opowiadanie, które połączy fabułę kilku opowiadań z RT lol3 To byłoby COŚ!
Tylko zastanawiam się, co z czym połączyć tongue Dobra, to chyba nie jest najlepszy pomysł xD
Gubię wątek XD Pamiętasz posta, w którym napisałam Ci, czego nie pisać w tym opowiadaniu? big_smile To nadal aktualne!!! I nie zapominaj o tym.
A dalej... wiesz, co masz zrobić smile

Wena, ciao kiss

Ostatnio edytowany przez Wkręętka! (2010-08-23 17:16:36)


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#156 2010-08-23 18:14:01

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella powiem tak: o matko! Niezły łerotyk umieściłaś w tym rozdziale big_smile A tak serio. Byłam pewna, że Markowi nie uda się wyplątać z tego zobowiązania i będzie musiał wyjechać. Ten jego wyjazd ma tylko jedną dobrą stronę. Dobrzański i Ula jeszcze bardziej zbliżyli się do siebie. Ulka odważyła się wreszcie wyznać swoje uczucia. Oboje wiedzą, że kochają naprawdę i próbują wykorzystać jak najlepiej czas, który im został zanim będą musieli się rozstać na rok. Wreszcie są ze sobą najbliżej jak tylko kobieta i mężczyzna mogą być. Powiem szczerze, że byłam pewna iż rok wcześniej do niczego między nimi nie doszło bo byli zbyt pijani.
No i na koniec kolejna bomba: Ula ma dziecko. Szesnastolatka faktycznie mogłaby tak zareagować, ale od tego czasu Ulka zdążyła się zmienić i wygląda na to, że decyzja podjęta przed laty naprawdę jej ciąży
I muszę zgodzić się z Wkręętką, która wymyśliła różne arcyciekawe scenariusze na kolejne rozdziały. Coś czuję, że Ty wymyślisz coś zupełnie innego i na pewno nas zaskoczysz.
Pozdrawiam serdecznie i życzę weny kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#157 2010-08-24 14:46:49

Angelika86
Nierozmawialna Parzykawa
Zarejestrowany: 2010-07-30
Posty: 11

Re: Skrywane namiętności

Kolejny raz mnie zaskoczyłaś smile Ula ma dziecko!!! Ale z niej jest ziółko... Teraz jestem ciekawa czy przypadkiem znowu nie będzie w ciąży i to z Mareczkiem. Mam tylko nadzieję, że go nie uśmiercisz na wojnie. Życzę dużo weny i kolejnych świetnych zaskakujących wydarzeń.


Brzydulomaniaczka smile

Offline

 

#158 2010-08-24 17:23:28

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Skrywane namiętności

Bardzo mi się podobało. Jestem w szoku zachowaniem Ulki. Nasuwa się pytanie - gdzie jest bobas i tatuś? Hmm... Weny życzę i czekam na dalszy rozwój wydarzeń...

Pozdrawiam!
Filipomanka xD


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

#159 2010-10-09 17:36:10

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Wracam z nową częścią. Dawno nie pisałam... minęły dwa lub trzy miesiące od tej ostatniej. I to nie tak, że zostawiłam opowiadanie bez zakończenia. Nie robię czegoś takiego smile
Będzie ono w swoim czasie. Dziękuję za wszystkie ostatnie komentarze. Zapraszam na nową część smile

Marek wyjechał. Zostawił mnie samą sobie i mimo zmartwień, które przyniosły ostatnie dni, po prostu wyjechał. Nie przypuszczałam, że będzie mi bez niego tak dziwnie. Czułam pustkę i kiedy budziłam się, każdego ranka moja dłoń podążała w stronę jego miejsca, które przywykł zajmować. Witała mnie wolna przestrzeń, zmuszając do przebudzenia i wykonania machinalnych czynności. Byłam niczym robot, robiłam wszystko w tym samym rytmie. Przykre przebudzenie poprzez dotknięcie wolnego miejsca w łóżku, mocna kawa, która stawiała mnie na nogi, poranna prasa połączona ze śniadaniem, które pałaszowałam w kilka minut, czytanie najnowszych ogłoszeń pracy. To był tylko początek. Nużący dzień stawał się coraz bliższy. Zakupy, obiad, telewizja, sen… Te czynności były początkiem końca. Byłam tym wszystkim zmęczona, a fakt odosobnienia był dla mnie nieodłącznym elementem dnia. Czułam się naprawdę samotna i gdyby nie wydarzenia pewnego dnia, skończyłabym na łóżku, skąd gapiłabym się w śnieżnobiały sufit. Skończyłabym tak z pewnością, ale coś się zmieniło. Coś nadało sensu mojemu życiu i to nie był Marek. Marka nie było i musiałam się z tym pogodzić. Im szybciej to uczynię, tym lepiej dla mnie.

Najprzyjemniejszą częścią dnia odkąd wyjechał Marek była noc. Świadomość odpływania w świat Morfeusza i kończącego się dnia sam zwalał z nóg. Miała nadzieję, że życie nie będzie takie złe. Nauczy się w końcu tego, że Marka nie ma i nie będzie… przez cały rok. To przecież tylko rok, powtarzała sobie, uśmiechając się do własnego odbicia przed snem. Wyglądała okropnie, ale nie to miało żadnego znaczenia. Nikt jej nie widział, więc nie musiała się stroić.
Słysząc dzwonek do drzwi, skrzywiła się. Kolejny poranek, mruknęła zrezygnowana. Uniosła głowę z nad poduszki, pomlaskując. Ten smak, jaki miała w buzi sprawiał, że chciała zwymiotować. Zwlekła się z łóżka, kiedy słyszała dzwonek za dzwonkiem. Ktoś uparcie chciał dostać się do mieszkania. Zatrzymała się na moment przy lustrze. Jej włosy były przyklejone do policzków i wyglądały tak, jakby zostały polane olejem słonecznikowym, który właśnie się jej skończył. Westchnęła cicho, sięgając po gumkę do włosów. Odgarnęła je szybko, zawiązując w kucyk. Gdyby miała jeszcze moment, opłukałaby twarz bądź robiła coś z tym smakiem w ustach. Dzwonienie do drzwi jednak nie ustało. Powoli otworzyła drzwi, zza których wyłoniła się sylwetka, którą doskonale znała z przeszłości. Piotr skrzywił się na jej widok, po czym wsunął się do mieszkania Marka. Ula wciąż stała w drzwiach. Dopiero odgłos trzaskającego okna spowodował, iż zamknęła za nim drzwi. Spojrzała na Piotra, wyczekując jakichkolwiek wyjaśnień jego niespodziewanego pojawienia się w mieszkaniu.
- Słyszałem, że twój facet wyjechał. – powiedział, a zaraz po tym uśmiechnął się. Irytujący uśmieszek na jego twarzy spowodował, że wzdrygnęła się. To była ostatnia rzecz, jaką chciała zobaczyć dzisiejszego ranka. Triumfujący uśmiech swojego byłego…
- Po co przyszedłeś? – spytała obojętnie. Fakt, że byli w związku przez kilka lat nie powodował „motyli w brzuchu”. Niczego nie czuła, kiedy tak przy niej stał. Jego uśmiech szybko zniknął. Zaczął mówić tym znanym słodkim tonem.  Czuł się gwiazdą - to było pewne.
- Pomyślałem, że wyskoczymy gdzieś razem wieczorem, odbudujemy to, co straciliśmy… Wiesz, byłem głupi. Coś mnie opętało i…
- I chcesz zapewne do mnie wrócić?
- Dokładnie. Czytasz w moich myślach.
- Super. – posiliła się na uśmiech.- Szkoda, że ty nie czytasz w moich.
- Nie rozumiem…
- Chcę, abyś wyszedł z tego mieszkania i nie wracał. – rzekła całkiem spokojnie.
- Kotku…
- Żadne kotku, ty gnido przebrzydła! – krzyknęła nagle. Przykre wspomnienia wróciły z podwójną siłą. Przypomniała sobie o dniu, w którym poczuła się jak kretynka, myśląca o zaręczynach i ślubie. Wtedy także nazywał ją swoim kotkiem, a ona nie chciała go słuchać. Zdradził ją i nie chciał już dłużej udawać czegoś, czego nigdy nie było. Uciekła do baru, gdzie poznała Marka. Przypadek? Przeznaczenie? Uśmiechnęła się. To było coś, czego wtedy potrzebowała. Noc, którą spędziła z Markiem na wygłupach po pijanemu ukazała tak naprawdę wszystkie wady związku z Piotrem Sosnowskim. Czuła się śmieciem, który prosi o odrobinę uczucia. Przytulenie, pocałunek, dobre słowo… On pragnął tylko zbliżenia. Chciał, aby zdjęła z siebie wszystko i odrzuciła wstyd. Ona nie czułaby wstydu. Piotr nie byłby jej pierwszym mężczyzną. Wpadka w liceum sporo ją nauczyła i po prostu nie chciała, aby jej błędy zostały powtórzone. – Wynoś się stąd.
- Lubię ten twój charakterek. – Zmrużył oczy, wyciągając przed siebie rękę. Dotknąłby jej, gdyby nie odskoczyła. Nie miała ochoty na to, aby ktokolwiek był tak blisko. Zwłaszcza on. - Już widzę, jak wyglądałaby nasza córeczka…
Spuściła wzrok. Nie miała ochoty krzyczeć na wypowiedziane przez niego słowo. Nie chciała tłumaczyć się z tego, że gdzieś  w Polsce jest jej córka, która nigdy nie pozna swojej biologicznej matki. Powiedziała tylko jedno, a potem wyrzuciła go z mieszkania. „Dość”. Miała dość tego, że ludzie traktują ją w tak niepoważny sposób. Czy to jej zasługa, że właśnie w ten sposób jest odbierana przez ludzi? Co myśli o niej ojciec, którego od wielu lat nie widziała? Jak mówi o niej Jasiek? Co czuje do niej Marek, który wyjechał i wciąż się do niej nie odzywa? Już ponad miesiąc, odkąd jest w jego mieszkaniu sama, a on wciąż się do niej nie odezwał. Nie wiedziała nawet czy żyje, a to było… dość męczące. Słyszała jeszcze krzyki Piotra, ale była nieugięta. Nie chciała z nim rozmawiać.
- Spotkałem ostatnio twojego ojca. – powiedział, opierając się o drzwi. – Wpuść mnie, Ulka.
Otworzyła drzwi, ale pozostawiła niewielką szparę, tak aby nie mógł wejść.
- Czego chciał?
- Mówił coś o pożegnaniu. Nie wiem dlaczego, ale wyglądał marnie. Jasiek stał obok niego i mówił coś o tym, że ją znalazł. Nie powiedział jednak kogo, więc… jestem tutaj.
- Niepotrzebnie.
- Wolałabyś o tym nie wiedzieć?
- Wybierałam się do nich dzisiaj, więc… niepotrzebnie tu przyszedłeś. – skłamała, nie spuszczając z niego wzroku. Kłamstwo w jej ustach zabrzmiało niczym prawda. Czy nadszedł czas, aby wybrała się do swojego domu rodzinnego i spędziła trochę czasu z ojcem i bratem? Zastanawiający był także fakt, że Jasiek znalazł dziecko swojej siostry i nawet się do niej nie odezwał. Wolał rozmawiać z Piotrem, który od dawna nie jest jej narzeczonym. To wytrąciło ją poniekąd z równowagi, ale przypomniała sobie, jak trudna była dla swojego brata. Wiedział, że nie chciała mieć dziecka i dlatego nie wspomniał jej o swoich poszukiwaniach?
- Twój staruszek chyba w końcu mnie polubił, więc postanowiłem do ciebie zajrzeć. Poza tym… wiem, że twój facet cię opuścił, więc…
- Nie, Marek wyjechał. Nie jest taką świnią, jak ty. On po prostu wyjechał.
- Nie denerwuj się. Zdarza się…
- On mnie nie zostawił.
- To gdzie jest teraz? Jakoś go tu nie widzę…
- Wiesz co? – Tym razem to ona zmrużyła oczy. Miała go serdecznie dosyć i wiedziała, że jeszcze moment, a zrzuci go ze schodów. Działał jej na nerwy, które i tak były już w kiepskiej kondycji. – Nie będę z tobą o tym rozmawiać. Nie zasługujesz na to.
Tym razem zamknęła za sobą drzwi, wiedząc, że ponownie ich nie otworzy. Rozmowa z nim była błędem. Dzięki niemu dowiedziała się jednak o ojcu, do którego jeszcze dziś pojedzie. To nie będzie łatwe i przyjemne, ale nadszedł czas, aby wycofać się z wojennej ścieżki, gdzie nikt nikogo nie rozpoznaje. Chciała poczuć się nastolatką, którą kontroluje się przez cały czas i nie jest to zakazane. Chciała wpaść mu w ramiona i powiedzieć, że jak zwykle miał rację w sprawie oczywistej. Dziecko powinno być najważniejsze w jej życiu i nie powinna się przed tym bronić. Powinna zaakceptować konsekwencje. Powinna stanąć z nimi oko w oko i stać się dojrzałą kobietą, która nie ma czego w życiu żałować.
Bardzo szybko zrobiła z sobą porządek i o dziwo, nie było to takie trudne. Wystarczył dobry szampon, aby jej włosy nabrały świeżości i połysku i niewielki makijaż, aby wydobyć to, czego od dawna nie widziała. Nie zapomniała także o paście, która niemalże wołała do niej z łazienki. Jej oddech był świeży i mroźny. Ostatnio nie czuła się tak komfortowo, gdy spoglądała w lustro. Wreszcie czuła się kobietą i była to zasługa jej samej. Sięgnęła po sukienkę i torebkę, w którą zapakowała portfel, klucze i coś, co przypominało rozgniecionego pączka, którego miała zamiar skonsumować podczas śniadania. Nie zdążyłaby go zjeść, a pośpiech w jej wypadku był wskazany. Autobus odjeżdżał dosłownie za kilka minut i gdyby nie zdążyła… musiałaby czekać, a czekanie zawsze sprawiało, że zmieniała zdanie. Wolała zmierzyć się z ojcem jeszcze dzisiaj. Przecież nie mogło być tak źle. Kochał ją i zawsze pragnął tego, aby była szczęśliwa. Jego ojcowska miłość nie mogła się zmienić. Wbiegła do autobusu, napotykając na swojej drodze kierowcę, który przywiózł ją do Warszawy. Ukłoniła mu się, przypominając sobie dzień, w którym zostawiła ojca i brata.

Jestem dorosła i sama decyduję o swoim życiu. Nie potrzebuję już niańki w postaci ojca. Ciągle wypomina mi o tym, że ją oddałam, a przecież nie mogłam postąpić inaczej. Nie było mi przeznaczone macierzyństwo, a Warszawa od dawna jest czymś dla mnie. On nie potrafił tego zrozumieć. To nie świat dla ciebie, mówił, ale ja nie słuchałam. Teraz siedzę w autobusie i trzymam walizkę na kolanach. Tłok, prawdziwy tłok towarzyszy mi przy wyprowadzce. Zerkam przez ramię. Widzę, że mój ojciec stoi i patrzy na odjeżdżający autobus. Patrzy na swoją ojcowską klęskę, którą poniósł wraz z moją ciążą. Spuszczam wzrok. Nie chcę patrzeć na ojca, który stoi na drodze. Wiem, że roni łzy. Tak będzie lepiej… dla nas wszystkich. Po godzinie jazdy, wysiadam. Spoglądam w niebo, przymykając oczy. Jest dobrze, oddychaj, powtarzam sobie w myślach. Zaczynam kroczyć przed siebie, nie wiedząc nawet gdzie jestem. To inny świat, myślę. Ludzie biegną, samochody trąbią… wyczuwa się nerwową atmosferę. Nagle zatrzymuję się, aby uchwycić walizkę w inną rękę. Niechcący spuszczam ją na nogę przechodnia, który zaczyna kląć. Podnoszę wzrok. Przede mną stoi brunet o zniewalającym spojrzeniu. Uśmiecha się, mimo bólu, jaki mu sprawiłam. Podaje mi dłoń, a potem zaprasza na kawę. Zgadzam się, chociaż wiem, że tego nie chcę. Jego uśmiech sprawia, że łagodnieję.
- Piotr Sosnowski.
- Urszula Cieplak. – mówię opanowana. Piotr jest podobny do ojca mojego dziecka. Strasznie podobny… ale wiem, że to nie on. To tylko takie myśli. Chore myśli, które kłębią się w mojej głowie. To jest od dzisiaj mój świat, nowy i taki dziwny…

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-10-09 17:38:46)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#160 2010-10-09 18:59:33

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella nadal kombinujesz big_smile Przyznam szczerze, że nie bardzo sobie wyobrażałam co będzie po wyjeździe Marka, jak Ula będzie się czuła. Niewiele brakowało by popadła w depresję. W życiu nie przypuszczałam, że osobą, która ją wyrwie z marazmu będzie akurat Piotr. Swoją drogą to ten facet ma wyczucie czasu. Bez oporów zdradzał Ulkę, a gdy poznała prawdę to wyrzucił ją z domu. Teraz gdy poskładała znowu swoje życie znów się pojawia i burzy jej spokój. Piotr jest okropny nie rozumiem jak można mieć taki tupet, by pojawić się u niej po tym wszystkim i liczyć, że Ula padnie mu w ramiona. Sosnowski powinien się cieszyć, że panna Cieplak nie zepchnęła go ze schodów.
Jedyny pozytyw wynikający z jego wizyty to to, że Ula wreszcie postanowiła wyjaśnić sobie wszystko z ojcem. Teraz pozostaje mi czekać na ich spotkanie.
Pozdrawiam i życzę weny smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka