BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#161 2010-10-11 09:50:57

agata1964
Entuzjasta
Od: małopolskie
Zarejestrowany: 2010-02-19
Posty: 93

Re: Skrywane namiętności

ella wróciła, to dobrze. Czekałam na Twoje opowiadanie, z nadzieją, że Ulka trochę po wyjeździe Marka poukłada swoje sprawy zwłaszcza te z ojcem i bratem. W końcu będzie miała na to czas, a i sama rozmowa  z Markiem mogła tchnąć w nią trochę optymizmu. Przeraziło mnie pojawienie się Sosnowskiego, przez moment obawiałam się nawet aby ten gbur nie miał paskudnych myśli...Ulka sama ...? Co i kto czeka na nią w rodzinnym domu? Pewnie wkrótce się dowiemy.


Cenię twórczość/kolejność przypadkowa/:
GinnyLFC,Mlawer,dorocie03, Iwony, Anukki, crissy, Strychnine46, ann666, jowi, ta lista jest długa...

Offline

 

2010-10-11 09:50:57

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#162 2010-10-21 16:47:29

ella90
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Od: Tychy
Zarejestrowany: 2009-12-26
Posty: 2421

Re: Skrywane namiętności

Witam Was na ostatniej części opowiadania "Skrywane namiętności". Wszystko poszło nie tak, jak powinno. Zaczynałam to opowiadanie z innym nastawieniem. Miało być to opowiadanie, w którym są "jajca", a wyszedł znowu żal i wieczny smutek. Inny miał być środek i koniec, ale opowiadanie troszkę się przeinaczyło... Jest tak, jak jest i nic już tego nie zmieni. To ostatnia część i długo nie wiedziałam, jaki koniec powinien być... Tyle myśli chodziło mi po głowie. Śmierć Ulki, śmierć Marka, śmierć córki Ulki... Wiem, nastrój pogrzebowy... Jakoś tak wychodziły te myśli. Jak kończy się to opowiadanie? Sami zobaczcie... big_smile


Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury.

Emily Dickinson.



Wstrzymała oddech, kiedy spostrzegła idącego Jaśka w stronę domu. Szedł wraz z koleżanką, którą trzymał za rękę. To nie tylko koleżanka, pomyślała, po czym uśmiechnęła się. Uśmiech brata świadczył o tym, że jest szczęśliwy. Był to moment, w którym zwątpiła w swoją decyzję.  Po co wkraczać w życie rodziny, którą się pozostawiło? Zatrzymała się przed bramą, która pozostawił otwartą. Stała, obserwując przysłonięte okna i zastanawiała się nad tym, co właściwie zechce powiedzieć swojemu ojcu. Nie miała żadnego usprawiedliwienia dla swojej decyzji sprzed lat i czuła osuwający się grunt pod własnymi nogami. W końcu zdecydowała się na powrót do mieszkania Marka.
- Ulcia? – usłyszała nagle znajomy głos. Powoli odwróciła się w stronę mężczyzny, który powitał ją mocnym uściskiem. Wtulił się w nią, szepcząc miłe słowa, a ona wciąż nie potrafiła dojść do słowa. Nie sądziła, że pierwszą osobą, którą uściśnie będzie Maciek. W dzieciństwie był jej najbliższym przyjacielem, a teraz stał przed nią jako dorosły mężczyzna. W końcu odsunął się, aby na nią spojrzeć. To było dziwne… Obserwował ją niczym prawdziwą kobietę, a gdy jego wzrok spoczął na dekolcie sukienki, szturchnęła go lekko w ramię.
- Nie przeginaj!
- Nie bandażujesz już ich sobie – wyjąkał, uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która była o wiele lepszą wersją „starej” Urszuli Cieplak. Na wspomnienie bandażowej historii jej policzki zapłonęły. Doskonale wiedziała, że przyjaciel o tym nie zapomniał. To było wprost niemożliwe, aby wyparł z pamięci moment, w którym przyłapał ją na gorącym uczynku. Bandaż wypadł jej z rąk, a twarz Maćka przybrała buraczkowy odcień. Chwilę później do pokoju wszedł jej ojciec z Jaśkiem, któremu natychmiast kazał wyjść. To było naprawdę bardzo długie i upokarzające kazanie na temat zdrowia jej piersi w przyszłości. Musiała przyznać, że dość szybko się opamiętała i pogodziła z tym, że jej ciało przybiera kobiece kształty. Teraz, kiedy Maciek obserwował jej piersi, czuła się poniekąd głupio. Jeszcze raz szturchnęła go w ramię. Skinął głową z uśmiechem.
- Ula? To naprawdę ty? – spytał ponownie. Nie wierzył, że stała przed bramą swojego rodzinnego domu jako dorosła kobieta. Ostatni raz widział ją w dzień poprzedzający wyjazd do Warszawy. Uparła się na to i nawet on nie potrafił jej od tego pomysłu odciągnąć. Nie odwiedził jej, ponieważ nie wiedział gdzie ma jej szukać. Odsunęła się od tych, których znała i kochała. Oczywiście nie była to typowa miłostka nastolatków. To była więź przyjaźni, która miała być tą „do grobowej deski”.  – Co ty tu robisz? Wyglądasz fantastycznie!
- Wróciłam. Chyba. – powiedziała, wzruszając ramionami. – Nie wiem czy to dobry pomysł. Minęło tyle lat… Ja po prostu chciałam… chciałam was zobaczyć.
- Was?
- Was, was… Tatę, Jaśka, ciebie…
- Bartka również? – wspomniał, ale bardzo szybko za to przeprosił. Maciek był jedyną osobą, która wiedziała o wszystkim, co miało miejsce w przeszłości. Wiedział wszystko na temat jej ciąży i nigdy nie podzielił się tymi informacjami z jej ojcem. Mogła mu zaufać i choć nie łatwo było przyznać się do błędu, zrobiła to. Opowiedziała Maćkowi wszystko, a jej łzy zmoczyły niejedną jego koszulę. Teraz chciała dowiedzieć się szczegółów na temat swojej córki. Widok Maćka sprawił, że poczuła w sobie tłumioną odwagę. Nie chciała nigdy więcej tchórzyć.
- Widziałeś ją? – spytała, spoglądając na niego z nadzieją. Przekrzywił głowę z niedowierzaniem. Ula szukała swojego dziecka? Wiedział już, kto jest głównym powodem jej przyjazdu. – Wiem, co powiesz. - uśmiechnęła się, biorąc głębszy oddech. Chciała, aby zrozumiał tą sytuację, choć było to naprawdę trudne. Stali się dla siebie obcymi ludźmi, a ona zaczyna przedstawiać mu coś, o czym zapewne już od dawna nie pamiętał. Była głupia i naiwna, ale chciała, aby chociaż jedna osoba była po jej stronie. - „A nie mówiłem”, ale to wszystko się pozmieniało. Ja się zmieniłam. Dojrzałam i wiem już, dlaczego tak się stało. Byłam zaślepiona lepszym życiem z dala od Rysiowa… od troskliwego ojca i brata, który cały czas mówił o mojej małej córeczce. Miałam dość Bartka, który sprawił, że przez moment przyszła mi do głowy myśl o zabiciu siebie i tej istotki. Miałam dość, bo czułam się słaba. To wszystko mnie przerosło. Przecież wiesz, jak było mi ciężko.
- Tobie było ciężko? A co ma powiedzieć twój ojciec, który każdego dnia patrzył, jak się od niego odsuwasz? Wiesz, jak jemu było ciężko, kiedy patrzył na ten cholerny autobus, w którym od niego uciekałaś? Byłaś zaślepiona… tak jak i on. Wierzył, że pewnego dnia wrócisz i powiesz to, co teraz mnie. Wróciłaś, w porządku… ale dobrze wiesz, że to nie dla niego przyjechałaś. Wróciłaś po swoje dziecko… Ulka, ja nie trzymałem wszystkiego w tajemnicy. – spojrzał jej prosto w oczy. – Nie potrafiłem.
- Co powiedziałeś? – spytała zaskoczona. Wiedziała doskonale, co miał na myśli, ale wolała się upewnić. Mimo to miała nadzieję na to, że przyjaciel został do końca prawdziwym przyjacielem, który nie szepnął ani słówkiem nikomu o ich długich rozmowach w ciemnym pokoju. Widok jego twarzy mówiła jednak zupełnie co innego.
- Powiedziałem twojemu ojcu, kim jest … no wiesz, kim jest ojciec twojego dziecka. Nie miej do mnie pretensji, ale on musiał o tym wiedzieć. To po prostu mu się należało.
- Maciek – spuściła wzrok. – To miało pozostać między nami. Myślałam, że rozumiesz…
- Rozumiałem, ale do pewnego czasu. Odsunęłaś się od wszystkich, wyjechałaś i cieszyłaś się nowym życiem. Trochę egoistycznie, nie sądzisz?
- Nie chcę, żebyś teraz mnie oceniał. – powiedziała szczerze. Teraz żałowała, że zaczęła ten temat. Maciek stał się zupełnie innym człowiekiem. Był niesprawiedliwy w stosunku do niej i nie krył się z tym. Nie miała zamiaru słuchać jego usprawiedliwień.
- Nie robię tego. Po prostu chciałem, abyś wiedziała o tym, że twój ojciec wie o wszystkim. To pozwoliło mu cię zrozumieć. Oddałaś swoją córkę i nawet nie uroniłaś przy tym łzy. Byłaś zimna… Dobrze o tym wiesz, prawda?
- Gdzie ona jest? – Maciek milczał. Skrzyżował ręce na piersiach i nawet na nią nie spojrzał. Udawał, że nie słyszy? – Gdzie ona jest?! – krzyknęła, uderzając go w ramię.
- Mieszka z Bartkiem i z tego, co wiem jest szczęśliwa, Ula. Jest jej dobrze z myślą, że nie żyjesz. Bartek nigdy nie był złym człowiekiem. To tylko ten głupi alkohol spowodował, że trochę mu odbiło. Nie był sobą…
- Tak spokojnie o tym mówisz? – otarła łzy z policzków. – To był gwałt! Gwałt, Maciek, gwałt! Ty… ty słyszysz samego siebie? – załkała. – Boże… Co się z tobą stało? Kim ty teraz jesteś?
- Ula, ja… Ja długo rozmawiałem z Bartkiem i wiem, jak było naprawdę.
- Gówno wiesz! – krzyknęła, odpychając go od siebie. Nienawidziła go za to, kim był teraz. Zmienił się i był dla niej kimś zupełnie obcym. Wszystkie miłe wspomnienia zniknęły, pozostawiając po sobie pustkę. Nie znała go. Nigdy nie byli przyjaciółmi. – To był gwałt i nic tego nie zmieni.
- Byłaś pijana.
- Owszem, ale nie chciałam… Nie zrozumiesz tego… Nie jesteśmy już przyjaciółmi.
- Tak, Ula… Nie jesteśmy już dziećmi. Przyjaźń także nie istnieje… Jesteśmy innymi ludźmi niż w liceum i nie powinniśmy do tego wracać.
Nie powiedziała nic więcej. Pchnęła go na trawę po czym zaczęła biec przed siebie. Rodzinne spotkanie nie było już tak dobrym pomysłem, a spotkanie się z ojcem było ostatnią rzeczą, jaką chciałaby przeżyć tego popołudnia. Była zmęczona rozmową z Maćkiem. To był zły pomysł, aby spotkać się z rodziną i wytłumaczyć wszystko, co się wydarzyło w przeszłości. Nikt jej nie zrozumie. Straciła ostatniego sprzymierzeńca, który wiedział o wszystkim. Marka wciąż przy niej nie było… Dlaczego to się przydarzyło właśnie jej?

~*~

20.10.2010 r.

Kochanie,
wiem, że uważasz mnie teraz za samolubnego drania z  powodu mojego milczenia. To wszystko nie wygląda tak, jak na wojennych filmach. Nie czuję patriotyzmu, wzniosłości chwil i jakiegokolwiek przywiązania do munduru. Czuje pustkę. Widzę jedynie ciemność; mniejszą bądź większą. To wszystko zależy od położenia, w jakim się znajduję. Do głowy przychodzą mi różne myśli. Najczęściej miewam chwile zwątpienia. Czy kiedykolwiek do Ciebie wrócę? Myślę nad tym, że zostałaś sama i widzę obok przystojnego mężczyznę, który pragnie się tobą zaopiekować. Widok ten sprawia, że mam ochotę to wszystko zakończyć już teraz, natychmiast. Nie zniósłbym sytuacji, w której Cię straciłem i to z własnej winy. To byłoby niczym najgorszy koszmar i nie mógłbym żyć z takimi myślami. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, co przeżywam z dala od Ciebie.
Jaka była moja ostatnia myśl przed zaśnięciem tego dnia, w którym niespodziewanie usłyszałem strzał? Pomyślałem o twojej córce. To były niesamowicie realistyczne myśli, ponieważ zaraz potem zobaczyłem ją. Siedząc w parku, grała na gitarze obok pewnego mężczyzny. Błądził myślami gdzieś w oddali, nie zwracając uwagi na jej piękną grę. Krzyczał do słuchawki i był wyraźnie zdenerwowany, a ona po prostu grała. Swoją muzyką sprawiła, że zapomniałem o istnieniu tego mężczyzny. Pojawiłaś się tuż obok mnie, ale tylko ich obserwowałaś. Wiesz co było w tym najgorsze? Pragnąłem jedynie twojego dotyku i wiem, że tego właśnie potrzebowałaś w tamtej chwili. Nie potrafiłem Ci tego dać.  Moja dłoń przechodziła przez twoje ciało niczym powietrze. Przez jakiś czas siedziałem obok Ciebie i obserwowałem życie z boku, czekając na sen, by zasnąć w twoim zaślepieniu. Martwiłem się, co by się stało jeśli zostawiłbym to wszystko za sobą…
Czy wiatr będzie za moimi plecami? Czy mógłbym ot tak, wyrzucić Cię ze swojego umysłu?  Bardzo za tobą tęsknie, Ula. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego cofnięcie się w czasie jest zjawiskiem niemożliwym. Tyle ludzi potrzebowałoby kilka minut, by zmienić przyszłość, poczuć się szczęśliwym. Może, gdybym i ja miał kolejną szansę i znalazłbym się we właściwym miejscu, oszczędziłbym Ci tego wszystkiego. Byłbym z tobą i nie musiałabyś żyć ze świadomością, że już nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
Nie odzywałem się do Ciebie, ponieważ nie potrafiłem tego wszystkiego opisać. Wiele złych uczuć towarzyszą mi przy tym pierwszym liście, bo czuję, że stało się coś, na co nie mogłem mieć wpływu. Czuję, że stało się coś złego i nie potrafię odgadnąć twoich myśli. 
Wierzę w to, że odpiszesz na mój list i napiszesz, że wszystko jest w porządku. Przekażesz mi wiadomości o swoich poszukiwaniach, bo wiem, że się nie poddałaś. Walczyłaś o nią tak długo... i zapewne jesteście już obie w domu.

Kocham Cię,
Marek.



Odczytała raz jeszcze list utraconego kochanka, ocierając toczące się po twarzy łzy. Dwunasty miesiąc ich rozłąki dobiegał końca, przypominając o chwilach zwątpienia Marka. Szeptem powtarzała sobie, że na pewno do niej wróci. Przecież nie może być osobą, która przyciąga do siebie jedynie nieszczęścia. Coś musi się zmienić…
Mimo że nie odzyskała swojej córki, widywała ją codziennie. Julia była urodzoną artystką. Gra na gitarze sprawiała jej niesamowitą radość, a Ula musiała przyznać, że miała ten wyjątkowy talent od Boga. Z uśmiechem wznosiła spojrzenie w chmury, odsuwając na bok wszelkie smutki, których zapewne nie miała zbyt mało. Widywała przy niej Bartka, który zazwyczaj siedział obok z nadąsaną miną, a dźwięk wrzucanej do kapelusza monety sprawiał, że na moment przywoływał uśmiech na swojej twarzy. Urszula Cieplak często przychodziła do parku, w którym przebywała jej córka. Ludzie zatrzymywali się przy niej na moment, pogrążając w zadumie. O czym myśleli? Utraconej nadziei? Miłości, która nie miała swojej szansy? Nie wiedziała. Ona myślała o ukochanym mężczyźnie i córce, która nawet nie miała pojęcia o istnieniu matki. Wierzyła uparcie w to, że tak jest dla niej lepiej. Zasłuchana w jej muzykę, kręciła głową z niedowierzaniem. Jej córka była gwiazdą… w jej spojrzeniu zawsze nią była i choć nie chciała jej w swoim życiu, myślała o niej.
- Pięknie – zdecydowała się odezwać pewnego popołudnia, w którym odnalazła ją w tym samym miejscu. Dziewczynka spojrzała na nią wystraszona, ale nie musiała długo czekać na jej uśmiech. Na policzkach pojawiły się jasne rumieńce.
- Ja też kiedyś grałam. – powiedziała Ula, dotykając jej gitary. – Mogę?
Dziewczyna spojrzała na swojego ojca, który stał przy budce telefonicznej po drugiej stronie ulicy. Nie zwracał uwagi na nią, a przez to i ona nie czuła większego przerażenia. Oddała gitarę nieznajomej, która przez cały czas miała uśmiech na twarzy.
- Mogę? – spytała Ula. Jej córka skinęła głową. Wydała się zaintrygowana nową znajomą, która niepewnie przeniosła wzrok na gitarę. Musnęła zwinnymi palcami strun, wydając z nich cichy dźwięk. Potem zaczęła grać, nie wstydząc się tego, że od jej ostatniego razu minęło tyle lat. Jedenastoletnia dziewczyna spoglądała na nią z podziwem, a kiedy ujrzała łzy na policzkach dorosłej kobiety, szybko wyjęła chusteczkę z kieszonki spodni. Nieśmiało wyciągnęła rękę w jej stronę.
- Dziękuję. – wyszeptała po wszystkim, spoglądając na gitarę. – Przepraszam za to…
- Muzyka jest ważniejsza niż jakiekolwiek żarcie. – wyrecytowała z pamięci, wyciągając ręce po gitarę. Ula ostrożnie ułożyła ją w dłonie dziewczyny. – Mój tata zawsze to powtarzał.
- I miał rację.
- Nie jest w tym dobry – uśmiechnęła się. – Mam to w genach po mamie. Zawsze tak mówił…
- Pewnie jest z ciebie bardzo dumna.
- Nie wiem. – Wzruszyła ramionami, spoglądając gdzieś w dal. Wyglądała na smutną z powodu straty matki, co sprawiło jeszcze większe wyrzuty sumienia w sercu Uli. Czuła się naprawdę okropnie, wiedząc jak postąpiła w przeszłości. Widok swojej córki, która szuka odpowiednich słów, aby wytłumaczyć brak matki w jej życiu był tym najgorszym w życiu. - Nigdy jej nie widziałam.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. – Na pięknej twarzyczce dziewczynki pojawił się uśmiech. Cieplakówna widziała jednak łzy, które uwolniły się z pod powiek. Nie potrafiła jej powiedzieć o sobie. To na pewno byłby zły pomysł. - Już przyzwyczaiłam się do tej myśli, że nie wróci. Tata mówił, że mnie nie chciała… ale ja wiem, że było inaczej. Czasami ją słyszę… Słyszę jej muzykę i wiem, że mnie szukała.
- Na pewno. – mruknęła zasmucona. Zacisnęła zęby, aby się nie rozpłakać. Nagle poderwała się do biegu, nie zwracając uwagi na to, że jej córka wciąż na nią patrzy. Czuła się dokładnie tak samo, jak w dniu, w którym opuściła swój dom rodzinny. Ojciec obserwował odjeżdżający autobus ze swoją jedyną córką, której zabrakło odwagi, aby stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami życia. Teraz czuła, że stchórzyła, a jej serce przepełniał żal. Zostawiła swoją córkę, aby siedziała na ulicy, jednocześnie marząc o spotkaniu z matką, która zostawiła ją zaraz po porodzie. Oparła się o drzewo, wybuchając gwałtownym płaczem. Zniszczyła jej życie...
- Mamo… - usłyszała szept. Kiedy odwróciła się, ta stała tuż naprzeciwko niej. Nerwowo ściskała gitarę, ale jej łzawe spojrzenie utkwione było w jej osobę. Nad nią pochylał się mężczyzna, którego spojrzenie było tym, które chciała zobaczyć choćby w ciemności życia… Marek opuścił na trawnik torbę, po czym wtulił się w nią, szepcząc coś niezrozumiale. To nie miało znaczenia... Byli przy niej oboje.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość...

[1 Kor 13, 13]

Ostatnio edytowany przez ella90 (2010-10-21 16:50:20)


Mamusie:Króweczka, P@ulink@ Moje siostrzyczki to Jagodzianka i Noelka i Vivienn big_smile <3<3 PBWBT
Skrywane namiętności/ Inna historia pewnej miłości / Listy /

Offline

 

#163 2010-10-21 17:45:26

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Skrywane namiętności

Ella i co ja mam Napisać? Po pierwsze to opowiadanie obfitowało w takie zwroty akcji, ale rozumiem to. Koncepcję może miałaś inną, ale bohaterowie zaczęli żyć własnym życiem i inaczej się nie dało. W każdym razie pokazałaś nam, że czasem zupełnie przypadkowe spotkanie może zaważyć na całym życiu. Przecież noc, którą Ula spędziła z markiem włócząc się po mieście, była jedną z najważniejszych w ich życiu. Mimo że rozstali się nie mogli o sobie zapomnieć. Ponowne spotkanie nie było łatwe, a jednak pokochali się i chcieli stworzyć związek. Wtedy spadły na nich konsekwencje decyzji Marka. Wyjazd Dobrzańskiego nie była łatwy dla żadnego z nich. Oboje tęsknili, a Uli było tym trudniej, że Marek nie pisał do niej.
Wtedy podjęła decyzję o tym by odwiedzić rodzinę. I była to decyzja dobra. Tylko, że spotkanie z Maćkiem wszystko zniweczyło.
Szczerze powiem, że nie rozumiem Szymczyka. Może uważał, że decyzje które Ula podjęła w przeszłości były złe, ale chyba był dla niej zbyt surowy. Dobrze wiedział co panna Cieplak przeżywała. Najgorsze jest jednak to, że nie uwierzył jej w sprawie gwałtu. To mnie przeraziło i wcale się nie dziwię Uli, że uciekła. Szymczyk powiedział jej jednak coś bardzo ważnego, gdzie jest jej córka. Chyba to, że mogla oglądać swoje dziecko pomogło Uli przetrwać rozłąkę z Markiem. 
Ostatnia scena mnie autentycznie wzruszyła. Ula nie liczyła na szczęście, a jednak Marek wrócił i poznała swoją córkę. Teraz wreszcie odzyska spokój i ma szansę być naprawdę szczęśliwa.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowe opowiadanie kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#164 2010-10-22 15:19:01

Libby
Rysiowiańczyk
Zarejestrowany: 2010-07-12
Posty: 1047

Re: Skrywane namiętności

Witam smile Przeczytałam sobie całe Twoje opowiadanko. I strasznie ciężko będzie mi napisać komentarz do niego… Ale napiszę wink

Przeżyłam coś na rodzaj szoku termicznego wink Z gorącej wody do zimnej. Na początku było niesamowicie wesoło, absurdalnie nawet… wink ale lubię taki humor i świetnie czytało mi się o wszystkich Marka i Uli przygodach big_smile Ich dialogi były niesamowite, rozbierająca się Ula nie do pobicia tongue Podobnie jak przygoda w klubie dla gejów i ogólnie cała ich wspólna noc. Jedno wielkie szaleństwo big_smile

Myślałam, że tak będzie do końca… A tu nagle… czarna depresja. Jejku. Wplotłaś w to opowiadanie chyba wszystkie możliwe kataklizmy jakie się człowiekowi mogą przydarzyć tongue Czego tu nie było… zdrada, bezdomność, gwałt, usiłowanie gwałtu, porzucenie córki, porzucenie rodziny, wyjazd na misję wojskową... Pewnie coś jeszcze pominęłam smile Prawdziwy depresyjny misz – masz wink I to skumulowany w jedną całość. Chyba strasznie lubisz się znęcać nad swoimi bohaterami, a czytelników zmuszać do łez smile

To była na pewno kompletnie inna koncepcja niż ta serialowa. Bohaterowie byli inni o 180 stopni. W pewnej chwili, chyba koło środka opowiadania – znielubiłam ich oboje.

Pośpiesznie założyła sukienkę, w której do niego przyszła. Była trochę uszkodzona, ale to nie zniechęcało jej przed wyjściem. Spał przytulony twarzą do poduszki. Strużka śliny spływała mu po brodzie. Wyglądał tak niewinnie po tym wszystkim. To ona czuła się wyjątkowo źle. Czuła się brudna i wyniszczona. Przy drzwiach sięgnęła po pantofle.
- Paula? - doszedł do niej jego zaspany głos. - To ty?
Odwróciła głowę. Przyznała mu rację szeptem, uśmiechając się smutno.
- Nienawidzę cię. Tak bardzo cię nienawidzę. - Burknął pod nosem, po czym odwrócił głowę i przymknął powieki. Wystarczyło kilka sekund, aby powrócił do stanu snu. Odpłynął, nie zważywszy uwagi na obecność jego narzeczonej, która w pośpiechu ocierała łzy.

Strasznie smutna była ta scena, a Marek był tu kompletną świnią. Naprawdę się wzruszyłam, gdy to czytałam. Jeszcze to „nienawidzę cię”… Nie dość, że wykorzystał Paulę, a ona jeszcze zdobyła się na uśmiech dla niego, on powiedział coś takiego… To straszne. W ogóle w całym Twoim opowiadaniu było tak, że jak już myślałeś, że gorzej być nie może, to jednak było wink


Później Marek należący do bandy gwałcicieli… Myślałam, że zaraz wejdę do tego opowiadania i krzyknę, żeby wreszcie coś zrobił, zareagował wink Całe szczęście nie musiałam. wink Ale i tak życzyłam mu jak najgorzej.

Uli było mi niesamowicie szkoda do czasu sceny, gdzie wspominała porzucenie swojej córeczki. Później wyjaśniło się, czemu tak reagowała, ale wtedy myślałam, że nienawidzi jej tak po prostu… Do tego dochodziło to, jak odnosiła się do brata i ojca.... To naprawdę zła kobieta była wink

Dziwnie było mi czytać o takich innych Uli i Marku, kiedy ma się w głowie to, jakimi ludźmi byli w serialu. Ale w porządku, później się na to przestawiłam smile Musiałam się do tego po prostu przyzwyczaić.

Większość fragmentów wydała mi się bardzo dojrzała, naprawdę dająca do myślenia. (W tej depresyjnej części wink)

To takie banalne... Zawsze myślał, że takie pytanie wiąże się z prostą odpowiedzią. Tak, wszystko dobrze. Dobrze mi się powodzi. Nie narzekam. Życie nie jest skomplikowane, póki tego nie chcemy, prawda?

Nie lubię odkrywać wszystkich swoich kart. Nie ufam już ludziom tak, jak dawniej. Nie spoufalam się z nikim, bo i tak wiem, że jest to fałszywe. Ta troska. Te pytania „Co słychać? Jesteś szczęśliwa? Dlaczego wyglądasz tak, jak teraz? Co się z tobą stało?” Te pytania są obłudne i nie zamierzam na nie odpowiadać.

Mogłabym chyba cytować większość smile W tych wszystkich myślach, dialogach był jakiś taki niesamowity nastrój… Chyba zupełnego smutku, braku nadziei? Nie wiem… Ale strasznie mi się to podobało.

Piękne były te sceny, gdy Marek i Ula w końcu ponownie się zeszli. To jak Ula powoli starała się znowu zaufać, to jak Marek pokochał całym sercem i chciał się zmienić… Wyjątkowo spodobała mi się scena pod prysznicem. Może teraz niepotrzebnie doszukuję się metafor, ale ta woda - to zmycie przeszłości, zaczęcie czegoś nowego? To o to chodziło? Ja w każdym razie tak to odebrałam smile Szkoda tylko, że szczęście trwało tak krótko. 

Ogólnie ta historia była tak smutna, że brak mi słów. Może inni tak jej nie odebrali, bo czytali w częściach, ale kiedy czyta się od razu w całości… Tych problemów było tyle, że czuję się nimi przytłoczona. Ostatnia scena naprawdę mnie poruszyła. Po tych wszystkich wzlotach i upadkach, Ula w końcu odzyskała swoją radość i dwójkę ludzi, na których jej naprawdę zależało heart Nareszcie. To było naprawdę wzruszające.

Chociaż chwilami ciężko było mi objąć umysłem takiego Ulę i Marka i to co się działo tongue bardzo mi się podobało. smile Zafundowałaś mi solidną dawkę wzruszeń. To na pewno wyjątkowe opowiadanie smile

Pozdrawiam smile

(Rany, chyba nie umiem pisać zwięzłych komentarzy wink)


I was going to do something today, but I haven't finished doing nothing from yesterday.

Offline

 

#165 2010-10-23 23:03:14

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Skrywane namiętności

Ella, to było wyjątkowe! Trudno mi ubrać swój zachwyt w słowa. Po prostu po raz kolejny pokazałaś klasę smile

Pozdrawiam!
Filipomanka xD


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

#166 2010-10-24 16:22:07

brzydulkaulka
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 81

Re: Skrywane namiętności

To było cudowne !!!
Na początku myślałam, że zakończenie nie będzie za wesołe,
ale na szczęście sie myliłam ;D;D
Szkoda tylko, że to już koniec sad(
Czekam na twoje kolejne dzieła i pozdrawiam kisskisskiss

Offline

 

#167 2011-01-16 22:08:00

lady_garga
Cokolwiek Marka
Od: Piła
Zarejestrowany: 2009-11-17
Posty: 2757

Re: Skrywane namiętności

Powiedzcież mi zacne dziewoje... JAK TO SIĘ DO JASNEJ CIASNEJ STĄŁO, ŻE JA TEGO NIE DOKOŃCZYŁAM?!?!
Doszłam do momentu w restauracji... i kóniec tongue
No to teraz tak:
yyy... nie za bardzo wiem, co tu naskrobać big_smile ale spróbuje tongue
Marek w że tak powiem "stowarzyszeniu zbereźnych typów"? niee.. jakoś tego nie widzę... Ulka żebrająca pod restauracją? tego też nie widzę... nie widzę także Marka w armii, ani szesnastoletniej Ulki z dzieckiem, ale to nie są wcale wady twojego opowiadania smile Tym wszystkim po prostu utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że masz własną koncepcję, nie kopiujesz i nie boisz się nowych pomysłów big_smile Jesteś oryginalna i za to cię podziwiam kiss


"Wszystkie kudłate myśli kiedyś wyłysieją" heart   
Moja familia: mamóś klaudusia_227, siestra Indó i siostrzyczka duchowa vivienn kiss
GNAJ; FSiJPH; SWSiOCJT; SZFGM; MDUC

Offline

 

#168 2011-07-20 23:48:00

Harris
Dasz wiarę?
Zarejestrowany: 2009-05-26
Posty: 7462

Re: Skrywane namiętności

Tyle czasu nie było mnie na forum, aż dziś nabrałam chęci, by przeczytać coś dobrego.
Nie losowałam, nie brałam pierwszego lepszego tworu. Ale wybrałam Twój. Zapamiętałam, że to było opowiadanie, które mnie bardzo intrygowało. Z pewnością mogę powiedzieć, że cudownie piszesz i z tego miejsca chciałabym Ci podziękować za to, że przyczyniłaś się do powstania czegoś tak pięknego. NIe będę cytować. To uważam za rzecz zbędną, ponieważ wszystko uważam za trafione w punkt. Twoja twórczośc skłoniła mnie do głębokich przemyśleń i bardzo Ci za to dziękuję. Każdym zdaniem, które tu zawarłaś pobudzałaś moja wyobraźnię.

Gratuluję Ci niebanalnych pomysłów i umiejetności zaskakiwania.
Bardzo lubię "Cię" czytać.
Bardzo lubię "To" czytać.

Wypadałoby, żebym podziękowała Ci z ate emocje, które wzbudziło to opowiadanie.
A więc dziękuję i życzę Ci weny, czasu i zawsze czegoś do pisania,bo to chyba najprostszy przepis na coś świeżego, co pisane jest pod wpływem świeżych pomysłów.

Może i pisze głupoty, ale mam nadzieję, że sens zrozumiesz.


Pzdr.
H.


SNiSUM&UwS

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka