BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-05-21 05:15:19

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Inaczej...

Ekhm... Po napisaniu "Poduszki" zdawało mi się, że nie będę pisać nic nowego przez długi czas. Miałam szlachetny zamiar skoncentrować się tylko na komentowaniu. I masz babo figę z makiem! Coś mnie napadło i wysmażyłam początek... I jak nigdy dotąd nie znam zakończenia! Bo muszę się Wam przyznać, że z reguły pisząc cokolwiek wymyślam początek i zakończenie. A tu nic, ciemna plama. Czy będę dalej to ciągnąć? To będzie tylko zależało od Was - czytelników. Proszę więc wszystkich o komentarze - tych ukrytych w cieniu także. Z pozdrowieniami...


Rozdział I
Żółte, ciepłe światło nocnej lampki obejmowało swoim blaskiem tylko niewielką część pokoju. W półmroku pozostawało biurko, na którym odcisnął się ślad po starym, zwalistym monitorze. Okrągły stolik, ukryty w kącie pokoju, zastawiony był wazonami wypełnionymi bukietami kwiatów, których zapach powodował tęsknotę za wiosną. Za oknami, niestety, królowała jeszcze zima. Grządki niewielkiego ogrodu, otaczającego posesję domu nr 8 w podwarszawskim Rysiowie, wciąż pokryte były cienką warstwą białego puchu.Rosnąca pod oknem róża spała, troskliwie otulona słomą w obronie przed zimnem.
W środku domu, w pokoju, światło lampki podkreślało sylwetkę siedzącej na łóżku dziewczyny. Siedziała z podwiniętymi nogami, ubrana w szerokie, wygodne spodnie z szaro-białej bawełny w kratkę i niebieski podkoszulek. Jej długie, obfite, kasztanowe włosy zwinięte były w niedbały węzeł na karku. Na twarzy połyskiwały okulary w cienkiej, złotawej oprawce. Jej prawa dłoń delikatnie muskała czarną pokrywę nowiutkiego laptopa.
Ula Cieplak dzisiaj właśnie skończyła dwadzieścia pięć lat. Laptop był prezentem od ojca i Jaśka, którzy, w tajemnicy przed nią, pomogli remontować okoliczny sklep spożywczy i w ten sposób uskładali potrzebną im sumę. Dziewczyna była bardzo zaskoczona tym prezentem, ale doceniała gest ojca i brata, zwłaszcza, że w pakiecie razem z komputerem dostała też szybkie łącze internetowe. Ostatnio często zdarzało się jej przywozić część pracy do domu i stary komputer był, jak na jej wymagania, zbyt powolny.Od czasu do czasu słyszała podniecone głosy taty i brata oglądających mecz; dobiegał ją też głos komentatora. Beatka, najmłodsza latorośl z rodu Cieplaków, przytulona do Pana-Grubego-Misia spała spokojnie w swoim łóżeczku, w pokoju na górze, z głową pełną dziecięcych, szczęśliwych snów.
Ula, mimo że jej życie wypełnione były pracą i obowiązkami domowymi od jakiegoś czasu odczuwała nieokreśloną pustkę. Nie, nie była samotna w domu wypełnionym rodziną, ale czasem... wieczorami... czuła się sama. Od kilku miesięcy pracowała w Warszawie, w znanej na rynku firmie modowej - Febo & Dobrzański. Po skończeniu z wyróżnieniem studiów i odbyciu stażu w dużym banku bez trudu dostała posadę asystentki dyrektora finansowego. Przez pierwsze cztery miesiące nowa praca, obowiązki, cała ta otoczka wypełniała ją tak ściśle, że nie miała nawet chwili, aby pomyśleć o sobie. To znaczy, trochę musiała. Pierwsze zarobione pieniądze przeznaczyła na odświeżenie swojej garderoby, bo do tej pory nie zwracała uwagi na to, w co się ubiera. Ale jako asystentka Aleksandra Febo musiała prezentować się na odpowiednim poziomie. I teraz codziennie ubierała na siebie jeden ze swoich "służbowych zestawów" i ukryta w nim, jak w zbroi, stawiała czoło wszelkim ekonomicznym przeciwnościom. Jej szef wymagał od niej wiele, skrupulatnie sprawdzając, czy jego polecenia są dokładnie wykonywane. Początkowo bała się go jak ognia, ale z czasem zauważyła, że ceni jej pracę i liczy się z jej zdaniem. I to wynagradzało jej szorstkość  jego obejścia. Jako mężczyzna podobał się  jej, ale mimo że już nie tak jak kiedyś, to wciąż w stosunku do niego odczuwała głównie strach. W ogóle pracujący tam mężczyźni wydawali się jej jacyś tacy dalecy od rzeczywistości. Po korytarzu firmy kręcili się fotografowie i modele ubrani jakoś tak niekonwencjonalnie, z fantazją. Nie mówiąc o głównym projektancie firmy, którego krzyki nie raz odbijały się echem od ścian, a fochy były główną pożywką dla plotek. W jej dziale był co prawda jeden mężczyzna, który, od kiedy zaczęła się inaczej ubierać, wyraźnie zwracał na nią uwagę. Był nim Adam - księgowy i zaufany Aleksa Febo... Ale pomimo, że Ula nie mogła mu nic zarzucić, to nudnawy safanduła Adam nie mógł liczyć na jej względy. Był też jeden, na którego patrzyła jak na okaz w muzeum, na dzieło sztuki. Wysoki, przystojny, ciemnowłosy, młody prezes firmy - Marek Dobrzański, wydawał jej się najmniej rzeczywistym mężczyzną w całej firmie. Takich jak on widywała przecież tylko na filmach i to niekoniecznie polskiej produkcji*... Ale w jego otoczeniu jeśli nie obok, to bardzo blisko, prawie zawsze znajdowała się oficjalna narzeczona. Paulina Febo, siostra Aleksandra. Kobieta z żurnala i jak kartka papieru sztywna i zimna. Czasem zastanawiała się, kto budzi w niej większy respekt - Aleks, czy jego siostra...
Do tego wszystkiego doszły sny... Sny, które nawiedzały ją coraz częściej, tak boleśnie realne... Sny, przez które czasem chodziła jak nieprzytomna przez pół dnia. Tak jak poprzedniej nocy. Śniło jej się, że jest w jakimś obszernym domu. Mimo, że była tam pierwszy raz to czuła się tam swobodnie, jak u siebie. Stała na środku olbrzymiego pokoju, którego kontury i meble ukryte były w mroku panującym w pomieszczeniu. Jedynym jaśniejszym punktem było duże, weneckie okno. Podeszła tam i wyjrzała przez nie... Poza trawnikiem nie zobaczyła nic szczególnego, w oddali tylko majaczyła się ciemna ściana lasu. I wtedy bardziej poczuła niż usłyszała jego obecność. Stał za nią, czuła jego ciepły oddech na karku. I dłoń wędrującą od ramienia aż po biodro. A potem jego usta na swojej szyi i szept...
- Ula...
- I jeszcze raz jej imię wymówione już całkiem głośno - Ula...
- Obudziła się gwałtownie i z zaciśniętymi powiekami starała się zapamiętać ten głos. Ale za chwilę, kiedy już otworzyła oczy wiedziała, że to się nie uda... Tembr jego głosu utonął w niepamięci. Ale ona przez cały ranek chodziła jak oczadziała. Jedząc w kuchni śniadanie próbowała nawet posmarować musztardą plaster białego sera, dopiero tata przytomnie powstrzymał ją od tego.
Jadąc później do pracy ciągle w myślach powracała do sennego majaku. Maciek Szymczyk, jej przyjaciel od dziecięcych lat, na próżno próbował nawiązać z nią jakąś inteligentną rozmowę. Na początku odpowiadała mu monosylabami, potem dopiero wzięła się w garść i zaczęła normalnie rozmawiać. Miała wyrzuty sumienia. Przez ostatnie kilka lat to Maciek przecież był jej główną ostoją i powiernikiem. To jemu doszczętnie zmoczyła koszulę, kiedy Bartek Dąbrowski okazał się być zwykłym draniem i naciągaczem. To on dopingował ją na studiach i bronił przed kpinami rówieśników. To na niego Józef Cieplak patrzył z nadzieją, że może "coś z tego będzie" i kiedyś, w końcu, Ula zgodzi się być panią Szymczyk. Ale tata nie wiedział jednego. Dla Uli Maciek był jak brat, jak Jasiek, tylko, że nieco starszy... A teraz od dwóch miesięcy codziennie woził ją i przywoził z pracy. Po początkowym beznadziejnym zastoju Szymczyk dostał pracę w jednym ze śródmiejskich banków. Ba! Pracowali nawet w tych samych godzinach.
Po przekroczeniu progu budynku F&D, Ula wykasowała z pamięci, a przynajmniej na osiem godzin, dręczący ją swoją realnością sen. Na dzień dobry została przywitana przez Dorotę, sekretarkę ich szefa, bukiecikiem kwiatów. Nawet sam pan Febo uprzejmie powiedział jej "wszystkiego najlepszego". Większość obchodów swoich urodzin w firmie Ula przełożyła na popołudnie, kiedy to spotkała się na lunchu z Alą, Izą i Elą. Przyjaciółkami z Febo & Dobrzański. Alicja, najstarsza z ich grupy, podarowała jej piękną, ręcznie kutą spinkę do włosów. A dziewczyny solidne opakowanie jej ukochanych krówek i oczywiście kwiaty. Życzyły jej też, oprócz tradycyjnego zdrowia, znalezienia tego jedynego i jeszcze odrobinę w tym tonie. Śmiejąc się z żartów, troszkę zażenowana ich dowcipem nie zauważyła, że obok ich stolika stoi sam prezes firmy. Rozbawionym wzrokiem obejmował grupę roześmianych kobiet, jego uwagi nie uszły też okoliczności...
- Można wiedzieć, kto jest szczęśliwą solenizantką, a może jubilatką? - jego pociągający głos uciął jak nożem ich głośny śmiech.
- To Ula ma dziś urodziny - Ela była najodważniejsza z nich wszystkich.
- Gratuluję i życzę spełnienia marzeń, pani Urszulo - powiedział prezes, uśmiechając się przy tym.
- Dziękuję bardzo - odpowiedziała, siłą wstrzymując się od dygnięcia. Czuła jak podstępna fala czerwieni wypełza na jej twarz. Nienawidziła siebie za skłonność do oblewania się rumieńcem. To było dobre w dziewiętnastym wieku, a nie w dwudziestym pierwszym. Żeby nie skompromitować się ostatecznie podniosła wzrok i na sekundę spojrzała mu w twarz. Ale to tylko na moment... Na tyle krótko, aby dostrzec w jego oczach życzliwość, ale nie na tyle, aby wiedzieć jakiego właściwie koloru są jego oczy. A on przeciwnie, przez dłuższą chwilę z przyjemnością patrzył na tę mieniącą się kolorami twarz i te ukryte za okularami, niemożliwie błękitne, oczy. A potem, przypomniawszy sobie po co właściwie przyszedł do bufetu, poprosił Elę o jakąś kanapkę i wyszedł wezwany przez telefon. Reszta dnia upłynęła jej zwyczajnie, bez żadnych fajerwerków. Dopiero po zdmuchnięciu świeczek na torcie, kiedy podniecona rodzina wręczyła jej prezent, poczuła jak bardzo ten dzień jest wyjątkowy. Nie spodziewała się, nowy laptop to był wydatek dużo przekraczający możliwości finansowe rodziny.
Otworzyła komputer i włączyła go do sieci. Miała wrażenie, że otwiera się jej maleńkie okno na świat. Z marszu niejako założyła sobie konto na Facebooku... Szukała kogoś, kogoś kto przez wiele lat był dla niej bliską osobą. Ilona... Ilona, która od pięciu już lat bawiła gdzieś w Australii i tam, pośród buszu, poślubiła Allana Snydera. Kiedyś pisywały do siebie dosyć często, ale od jakiegoś już czasu kontakt się urwał. Facebook dawał jej duże możliwości. Po utworzeniu konta wstukała w wyszukiwarkę imię, panieńskie i obecne nazwisko Ilony... Miała szczęście, wśród kilku osób, na zdjęciu, poznała drobną sylwetkę i jasne włosy. Haczyk został rzucony. Wysłała do niej zaproszenie do grona znajomych. Szukała też na naszej klasie... Ale mimo, że sporo znajomych osób posiadało tam konto nie zdecydowała się na założenie własnego. Słowo "klasa" nie zawsze kojarzyło się jej pozytywnie. Przez jakiś czas surfowała po necie, bawiąc się szybkością i możliwościami nowej zabawki. A potem pewna myśl zaczęła rozrastać się w jej głowie... Czemu nie spróbować założyć konta na jakimś portalu randkowym? Są takie przecież w necie... Ludzie z nich korzystają... Może w ten sposób odnajdzie drogę do pokonania własnych obaw i, co tu dłużej ukrywać, ogarniającego ją co raz częściej uczucia samotności? Drżącymi trochę palcami nakierowała kursor na ikonę "Sympatia.pl" i zaczęła wpisywać swoje dane... Tylko ze zdjęciem miała kłopoty, aktualnego nie miała wcale, a te starsze pokazywały jakieś straszydło w olbrzymich okularach na nosie i z grzywką dumnie sterczącą nad czołem. Tych ostatnich pozbyła się już jakiś czas temu, namówiona przez koleżanki z pracy. Przekonały ją wspólnymi siłami, że stanowczo powinna odsłaniać czoło i zmusiły do zmiany oprawek. Także zamiast zdjęcia musi, przynajmniej na razie, wystarczać standardowy avatar... Motto miała takie jak zawsze - "Dobrze, jak nie za dobrze".  Z lekko bijącym sercem skończyła wypełniać rubryki i puknęła kursorem, aby zakończyć logowanie. Miała wrażenie, że w jej życiu zaczyna się coś nowego...


* A właśnie dobrze, że w polskiej tv! smile

Ostatnio edytowany przez dorocie03 (2010-05-22 01:13:01)


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

2010-05-21 05:15:19

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-05-21 09:32:23

Jolcia
Cień Uli
Zarejestrowany: 2009-12-01
Posty: 349

Re: Inaczej...

Jak zobaczyłam,że założyłaś nowy wątek, to aż gębunia zaczęła mi się śmiać.Po wstępie bałam się, że będziesz kierowała się ku związkowi Uli i Aleksa, co mnie nigdy nie przekonywało, a tu portal randkowy. smile Na tym forum ten pomysł komuś  też się wykluł, ale Ty możesz to całkiem inaczej opisać. O jacie, pisze już bez ładu i składu.big_smile Cieszę się bardzo, że zaczęłaś coś pisać. Brakowało mi Twoich słodziaków. Mam nadzieję, że wraz z wiosną rozkwitnie Twoja wena, będę czekać z niecierpliwością na następny rozdział.. kiss


Życie jest jak podróż pociągiem. Składa się z wsiadania i wysiadania. Naszpikowana jest przyjemnymi niespodziankami i głębokimi smutkami.Pełna wyzwań, oczekiwań, marzeń i pożegnań... Ale nigdy powrotów.
GNAJ  DORIS  MDUC

Offline

 

#3 2010-05-21 09:47:50

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Inaczej...

Dorocie Poduszka mi się podobała, a poza tym zawsze i wszędzie z wielką chęcią i przyjemnością przeczytam coś nowego twojego autorstwa. smile W tym przypadku nie jest inaczej, a nawet więcej jestem strasznie ciekawa jak rozwiniesz tę historię dalej.
Ulka jest asystentką Aleksa, w dodatku zaczęła się zmieniać i jest już ładna, co jak się wydaje nie umknęło uwadze pana prezesa. Nie zmienne jest tylko jedno - panna Cieplak marzy o Dobrzańskim. smile Konta na facebooku i Sympatii pewnie odegrają jakąś, i założę się że nie małą, rolę w tej historii. Coś czuję, że życie Ulki teraz będzie się bardzo zmieniać.
Pozdrawiam i czekam na kolejną część. kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#4 2010-05-21 10:24:42

izabela24C
Szemrzący typ
Od: Bochnia
Zarejestrowany: 2009-03-27
Posty: 50

Re: Inaczej...

Bardzo cieszę się, że wróciłaś do nas z takim wspaniałym nowym opowiadaniem, które bardzo, ale to bardzo mi się podobało i zaciekawiło. Opowiadanie ciekawie zaczęłaś i bardzo podoba mi się pomysł, że Ula jest asystentką Aleksa a nie Marka, bardzo świetny pomysł, po prostu powiew świeżości. Jestem bardzo ciekawa co będzie w następnych rozdziałach i kogo Ula pozna na tym portalu randkowym? Mam cichą nadzieję, że będzie to Marek. Czekam cierpliwie na następny rozdział tego wspaniałego opowiadania.

Offline

 

#5 2010-05-21 10:58:36

Beja
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-06-12
Posty: 4427

Re: Inaczej...

Wciągnęłam się tongue
I też czekam na dalszy ciąg, bo zapowiada się bardzo interesująco big_smile

I cieszę się, że coś cię napadło i porzuciłaś "szlachetny zamiar skoncentrowania się tylko na komentowaniu" - to będzie tylko z korzyścią dla twoich czytelników big_smile

Ostatnio edytowany przez Beja (2010-05-21 10:58:53)

Offline

 

#6 2010-05-21 16:06:58

Aduśka
Ulubienica Mareczka/Lwa/Alexa/Seby
Od: Gualdo Tadino
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 3874

Re: Inaczej...

dorocie03 napisał:

Proszę więc wszystkich o komentarze - tych ukrytych w cieniu także. Z pozdrowieniami...

<wolnym krokiem, wyłania się z cienia> Nie wiem, czy ten mój komentarz w czymś pomoże, ale skoro autorka prosi, to należy spełnić jej prośbę. 


dorocie03 napisał:

Jako mężczyzna podobał się  jej, ale mimo że już nie tak jak kiedyś, to wciąż w stosunku do niego odczuwała głównie strach.

Nie wiem czemu, ale pomyślałam, że ona coś z Aleksem na boku kręci.

dorocie03 napisał:

Był też jeden, na którego patrzyła jak na okaz w muzeum, na dzieło sztuki. Wysoki, przystojny, ciemnowłosy, młody prezes firmy - Marek Dobrzański, wydawał jej się najmniej rzeczywistym mężczyzną w całej firmie. Takich jak on widywała przecież tylko na filmach i to niekoniecznie polskiej produkcji*...

Widzę, że jednak źle myślałam. Podoba mi się, jak opisałaś Marka, a to z "niekoniecznie polskiej produkcji", boskie.

dorocie03 napisał:

Drżącymi trochę palcami nakierowała kursor na ikonę "Sympatia.pl" i zaczęła wpisywać swoje dane...

Jakoś dziwnie jest mi ją sobie wyobrazić, rejestrująca się na takim portalu, przyznam jednak, że jest to całkiem fajny pomysł. Jeśli się nie mylę, to już kiedyś, było opko z deczka podobne do Twojego. No więc to tyle, czekam na nexta i weny życzę. kiss

Ostatnio edytowany przez Aduśka (2010-05-21 16:10:52)


"You know how they say, "you can't live without love"? Well, oxygen is even more important."

Offline

 

#7 2010-05-21 17:34:44

Iwona
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-07
Posty: 4431

Re: Inaczej...

Dorcie heart  Jaka cudowna niespodzianka.

Dorcie napisał:

Miałam szlachetny zamiar skoncentrować się tylko na komentowaniu. I masz babo figę z makiem! Coś mnie napadło i wysmażyłam początek... I jak nigdy dotąd nie znam zakończenia! Bo muszę się Wam przyznać, że z reguły pisząc cokolwiek wymyślam początek i zakończenie. A tu nic, ciemna plama. Czy będę dalej to ciągnąć?

Fajnie, że Cię napadło big_smile Proszę, jednak można wymyślić coś nowego, świeżego i fajnego. Alternatywna historia i do tego bardzo realna. Ula przecież faktycznie najpierw starała się o pracę asystentki Aleksa. No i jest nią. Pracuje w FD, ma przyjaciółki, które na samym początku, szczerze  powiedziały jej, że źle się ubiera, czesze i nosi koszmarne okulary. Ula za pierwszą pensję kupuje służbowe uniformy, zmienia się. Nie jest to „cudna przemiana”, ale normalna zmiana stylu na biurowy. 
Dorcie, początek napisałaś świetny, a zakończenie napisze się samo. Chociaż muszę Ci się przyznać, że ja też, do tej pory zawsze pisząc początek, wiedziałam z grubsza, co będzie na końcu. I to był swego rodzaju drogowskaz w pisaniu.  Jestem pewna, że wyobraźnia podsunie Ci mnóstwo pomysłów.

Dorcie napisał:

Początkowo bała się go jak ognia, ale z czasem zauważyła, że ceni jej pracę i liczy się z jej zdaniem. I to wynagradzało jej szorstkość  jego obejścia. Jako mężczyzna podobał się  jej, ale mimo że już nie tak jak kiedyś, to wciąż w stosunku do niego odczuwała głównie strach.

Zawsze uważałam, że Aleks jest w stanie docenić pracę Uli. Nawet bardziej niż Marek, który zdaje się nie wiedzieć, ile pracy kosztuje efekt końcowy na odpowiednim poziomie. Ula czuje przed swoim szefem respekt, ale dostrzega w nim mężczyznę. A on? Czy poza docenianiem pracy Uli, budzi w nim ona jakieś emocje? Czy będą pracować wspólnie wieczorami? Widzę tu szerokie możliwości, Ty zapewne też…

Dorcie napisał:

Był też jeden, na którego patrzyła jak na okaz w muzeum, na dzieło sztuki. Wysoki, przystojny, ciemnowłosy, młody prezes firmy - Marek Dobrzański, wydawał jej się najmniej rzeczywistym mężczyzną w całej firmie.

Mrauu… Marek i jego nierzeczywisty urok osobisty. Prezes nawet nie podejrzewa, że się po nocach śni asystentce Aleksa. Robi się coraz bardziej ciekawie. 

Dorcie napisał:

Dla Uli Maciek był jak brat, jak Jasiek, tylko, że nieco starszy... A teraz od dwóch miesięcy codziennie woził ją i przywoził z pracy. Po początkowym beznadziejnym zastoju Szymczyk dostał pracę w jednym ze śródmiejskich banków. Ba! Pracowali nawet w tych samych godzinach.

No wreszcie Szymczyk znalazł sobie regularną, zgodną z wykształceniem i zdolnościami, pracę. Dzięki, że pokazałaś Polskę, jako kraj, gdzie taki ktoś jak Maciek znajduje odpowiednią pracę i nie musi myśleć o emigracji zarobkowej.  Ula i Maciek, dwa bratanki. big_smile

Dorcie napisał:

Żeby nie skompromitować się ostatecznie podniosła wzrok i na sekundę spojrzała mu w twarz. Ale to tylko na moment... Na tyle krótko, aby dostrzec w jego oczach życzliwość, ale nie na tyle, aby wiedzieć jakiego właściwie koloru są jego oczy. A on przeciwnie, przez dłuższą chwilę z przyjemnością patrzył na tę mieniącą się kolorami twarz i te ukryte za okularami, niemożliwie błękitne, oczy.

To, że Ula jest pod urokiem Marka, a może nawet  zakochała się w nim, to już wiadomo. Ale Marek też ją dostrzegł. Ciekawe, jaki będzie w Twoim opowiadaniu? Czy fajna, skromna, o wielkim sercu dziewczyna ma szanse zawojować jego serce, czy może liczą się dla niego tylko przygody z klubowymi pięknościami?

Dorcie napisał:

Z lekko bijącym sercem skończyła wypełniać rubryki i puknęła kursorem, aby zakończyć logowanie. Miała wrażenie, że w jej życiu zaczyna się coś nowego...

Super, Ulka nie zasypia gruszek w popiele. Brawo. Jest młoda, zdolna, ma ciekawą pracę, przyjaciół, rodzinę. Powoli zmienia swój wygląd, na razie służbowy, ale stad już tylko krok do zmian w codziennym wizerunku. Do tego zaczyna otwierać się na świat i ludzi. Ciekawe kogo pozna przez Sympatię lub Facebooka tongue
Będzie się działo. Nie mogę się doczekać.
Dzięki Tobie i wenowi twemu big_smile
Pozdrawiam kiss


"Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie." lol 
I heart Radosną twórczość.

Offline

 

#8 2010-05-21 18:09:30

jowi46
Cień Uli
Zarejestrowany: 2009-05-04
Posty: 332

Re: Inaczej...

Droga Dorocie big_smile
Bardzo się cieszę, że startujesz z czymś nowym. Nie napiszę nic oryginalnego, bo dziewczyny tam nade mną wyraziły już chyba wszystko.
Narracja jest ładna i niespieszna.
Pomysł świeży.
Ula kanoniczna.
Opisy przyjemne.
Sympatia.pl to kapitalny pomysł.
Ostatnio czytałam coś w tym guście po rosyjsku i świetnie się przy tym bawiłam. Co prawda, rzecz była utrzymana bardziej w tonacji komediowej, ale myślę, że i u Ciebie nie zabraknie wrażeń smile
No i ten, cytowany już fragmencik mnie uwiódł:

Takich jak on widywała przecież tylko na filmach i to niekoniecznie polskiej produkcji*...

Podoba mi się i chętnie przeczytam ciąg dalszy.
Fajnie, że wróciłaś z nowym ff!


"Przecież wśród wszystkich potworów smok jest chyba najwredniejszy, najokrutniejszy i najbardziej zajadły. Najbardziej wstrętny gad. Napada na ludzi, ogniem zieje i porywa te, no, dziewice."
Sapkowski

Offline

 

#9 2010-05-21 18:20:49

Łukasz56
Drugie oczy Uli
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2010-03-02
Posty: 224

Re: Inaczej...

Dorocie!
Mam na dzieję,że nie przejdziesz na ciemną stronę mocy,jak w ostatniej mini.
Oby "happy end" był z Tobą.Z niecierpliwością będę czekał na to,co dalej.
Buziaki.


I jego oczy - szalone, zakochane w Uli. Do końca, do bólu, do dna...

Offline

 

#10 2010-05-21 18:23:22

lady_garga
Cokolwiek Marka
Od: Piła
Zarejestrowany: 2009-11-17
Posty: 2757

Re: Inaczej...

oooooo Ulka asystenką pana Febo? big_smilebig_smile fajno... ciekawie będzie jak sądzę tongue

dorocie03 napisał:

Po przekroczeniu budynku F&D

ale jak ona tak cały budynek firmy przekroczyła? tam zdaje się brakuje słowa... np. progu. tongue
powiem, że bardzo mi się spodobało. super opisy i Ulka nie jest straszydłem tongue przez chwilę myślałam, że będziesz ją chciała połączyć z Aleksem ale na szczęście... big_smile i Marek też już ją zauważył... <popada w rozmarzenie>
no ode mnie tyle tongue czekam niecierpliwie na ciąg dalszy kiss


"Wszystkie kudłate myśli kiedyś wyłysieją" heart   
Moja familia: mamóś klaudusia_227, siestra Indó i siostrzyczka duchowa vivienn kiss
GNAJ; FSiJPH; SWSiOCJT; SZFGM; MDUC

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka