BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2010-06-28 22:32:46

panna anna
Prawie jak Cindy
Od: wschód Europy
Zarejestrowany: 2010-04-08
Posty: 8512

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Pracuję nad hamulcem... smile Tzn poprawiam rozdział, niestety uczelnia skutecznie mi to utrudnia. ( Jutro egzamin sad. ) Pozdrawiam wszystkich.
Co do intrygi ... hm Aleks trafił na kobietę, która się go nie boi jak reszta świata ani nie wzdycha do niego jak Julia. big_smile

Ostatnio edytowany przez panna anna (2010-06-29 08:46:46)


Я схожу с ума, мне мало-мало-мало
Mне мало-мало-мало тебя
Знаю я сама, мне мало-мало-мало
Мне мало-мало-мало тебя

Offline

 

2010-06-28 22:32:46

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2010-06-29 08:35:38

Anka xDD
Prawie jak Papuka
Od: Gliwice
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 6038
Serwis

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Przeczytałam prolog, pierwszy rozdział i nie uważam, że jest aż tak źle. wink Mogło być zdecydowanie gorzej.

Pomysł jest dobry, podoba mi się. Wreszcie przeczytałam jakieś opowiadanie, w którym głównym bohaterem jest Aleks. smile Popracuj trochę nad stylem, to będzie na pewno lepiej. smile

panna anna napisał:

Z tych ponurych rozmyślań wytrąca Cię Turek. Wpada do twojego gabinetu z jakimś głupim tekstem. Masz ochotę rzucić w niego czymś ciężkim. Omiatasz wzrokiem gabinet w poszukiwaniu odpowiedniego przedmiotu. Podręcznik od ekonomii. Oczami wyobraźni widzisz jak z impetem ląduje na łepetynie tego imbecyla. Na twoje wargi wypływa sadystyczny uśmieszek...

Pozwoliłam sobie jeszcze zacytować fragment twojego opowiadania, który mnie rozśmieszył. tongue

Przyznam, że jestem ciekawa co wydarzy się w następnym rozdziale. smile
Na pewno też go przeczytam. smile

Pozdrawiam. kiss

Ostatnio edytowany przez Anka xDD (2010-07-14 14:26:24)


Naszym zadaniem jest leczyć choroby. Pacjenci zwykle w tym przeszkadzają.
Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć. Tlen jest ważniejszy.
"I’m going to choose not to misinterpret that."
Moja rodzina love GRAFIKA, FILMY | PBWBT

Offline

 

#23 2010-07-14 04:29:36

panna anna
Prawie jak Cindy
Od: wschód Europy
Zarejestrowany: 2010-04-08
Posty: 8512

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Rozdział 2.

Napisany na włoskiej ziemi w piekielnym upale. B)

Na warszawskich ulicach panował tłok - nic dziwnego był środek tygodnia a do tego popołudniowe godziny szczytu. Z czarnej, dość wiekowej taksówki wysiadł elegancko ubrany, barczysty mężczyzna i ruszył szybko w stronę drzwi. Jego gładko wygolona twarz była spokojna. Ale uważny obserwator, widząc ściągnięte brwi i lekki ironiczny uśmiech, mógłby się łatwo domyślić, że jest to spokój pozorny. Szczęście sprzyja zuchwałym – pomyślał wchodząc do windy. Fortuna była po jego stronie, Krzysztof z Heleną aktualnie w Szwajcarii, a narzeczeni postanowili im przez kilka dni dotrzymać towarzystwa. Tak więc Aleks został sam na włościach, a ponadto w udziale przypadło mu finalizowanie umowy z nowym udziałowcem. – Niespodzianka będzie jeszcze większa. – Mimowolnie na jego twarzy ukazał się złośliwy uśmieszek Wystarczyło podpisać przygotowane wcześniej dokumenty.
– Dzień dobry panie Febo. Mecenas, Janicki już czeka -  Rudowłosa sekretarka poprowadziła go do przestronnego gabinetu.
  - Może chciałabyś zobaczyć, co kupiłaś? – Zamknął teczkę z logo Febo & Dobrzański, badawczo przyglądał się kobiecie siedzącej naprzeciwko. W dopasowanej czerwonej sukience wcale nie wyglądała jak specjalistka od finansów, przypominała raczej jedną z modelek, jednak one zazwyczaj nie interesują się wynikami tokijskiej giełdy. - W sumie to nawet niezły pomysł…  Po dwudziestominutowej jeździe taksówką znaleźli się przed siedzibą firmy. Gdy wysiedli, zobaczyli mnóstwo ludzi w amoku miotających się po korytarzu. Niektórzy mieli poprzewieszane przez ramię kawałki tkaniny, inni trzymali części garderoby w różnych stadiach produkcji. Z oddali dobiegały dzikie wrzaski. Sytuacja była jasna. Mistrz ma atak histerii.
– Tu tak zawsze? – z lekkim niedowierzaniem patrzyła na tą iście dantejską scenę.
– Nie… Tylko od poniedziałku do piątku. Od dziewiątej do siedemnastej. – ujawniło się poczucie humoru Włocha, cecha charakteru, którą starannie maskował przed większością przedstawicieli rodzaju ludzkiego. – To tylko Pshemko. Nie ma się, czym przejmować. – dodał poważniejszym tonem. – Zapraszam na zwiedzanie…
    I ostatni punkt wycieczki, czyli bufet. Zgromadzeni pracownicy zesztywnieli i zapewne część osób straciła apetyt.
– Dwie kawy. – powiedział Aleks do szklanych butelek stojących nad głową bufetowej. Po kilku minutach dostali zamówiony napój. Sącząc kawę drobnymi łykami kobieta zauważyła, że stanowią główną  atrakcję dnia. Pracownicy Febo&Dobrzański mniej lub bardziej dyskretnie obserwowali dyrektora finansowego. Przyszła pani Febo po kilku chwilach zauważyła, że, Aleks budzący respekt wśród pracowników, z pewnością nie należy do szefów spoufalających się z podwładnymi.
Pomimo dość krótkiej znajomości spostrzegła, że, posiada cechy które ceni sobie zarówno u partnerów biznesowych, jak i w kontaktach prywatnych Niemal przez skórę czuła jego ambicję i wielką determinację w dążeniu do celu. W oczach dostrzegła jakąś tajemnicę - było coś, co skrywał przed całym światem, a nawet przed samym sobą. Był dla niej zagadkę i wyzwaniem.
    Zanurzyła stopę w granatowej cieczy. Woda była tak gorąca, że przy pierwszym kontakcie wydawała się lodowata.*  W nozdrzach poczuła zapach lawendy. Jak głosił napis na opakowaniu soli do kąpieli, miały łagodzić napięcie i niwelować stres. Z przyjemnością przymknęła oczy. Wczoraj przylecieli z Warszawy, zatrzymali się w jej mediolańskim apartamencie. Uznała że skoro za kilkadziesiąt godzin zostaną małżeństwem to nie ma sensu na szukanie wolnego pokoju hotelowego.
    Precyzyjnie operując koralowym błyszczykiem, wykonała ostanie pociągnięcie, po czym z przepastnej garderoby wyłowiła kreację wybraną na tą okazję. Krytycznie obejrzała swoją postać w lustrze w holu.
– Całkiem nieźle- pozostało tylko odszukać torebkę, taksówka czekała na dole…
    Tymczasem w pewnym warszawskim mieszkaniu Urszula Cieplak zajęta była przygotowaniem pierogów. Energicznie gniotła ciasto, dzięki czemu prawie zawsze udawało jej się uporządkować myśli.   Intuicyjnie czuła, że coś wisi w powietrzu. Pozornie wszystko układało się pomyślnie, ona z Markiem planowali ślub, skromną ceremonię w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny. Niezawodny Pshemko projektował wyjątkową suknię dla swojej ulubionej pani prezes. Firma pomimo kryzysu miała niezłe wyniki, nowy inwestor podpisał umowę i przelał pieniądze na konto. Paulina wyjechała na bardzo długi urlop, a Aleks ostatnio jakby stracił chęć do knucia podłych intryg. W tym tygodniu Febo oświadczył, że wyjeżdża na kilka dni do Włoch. Ula podskórnie czuła, że szykuje się coś niedobrego, Marek bagatelizował jej obawy…
- Dzwoniła moja mama zaprasza nas jutro na kolację. – podszedł do narzeczonej, starł białą smugę z jej piegowatego noska, wyjął dwa piwa z lodówki i wrócił do oglądania meczu. Po kilkunastu minutach z salonu dobiegły okrzyki radości Dobrzańskiego i jego wiernego druha. Ich ukochana drużyna zdobyła gola i w rezultacie wygrała mecz. O jedenastej Seba pożegnał się i pognał do domu -  Viola nie znosiła, kiedy się spóźniał. Ula odepchnęła swoje złe przeczucia, zastanawiając się, co założyć na jutrzejszą kolację. Jeszcze niezbyt pewnie czuła się w rezydencji Dobrzańskich. O ile z Krzysztofem zawsze znajdowała wspólny język to, między nią a Heleną czuć było pewien dystans. Ula miała nadzieję, że matka Marka w końcu zaakceptuje jej obecność w życiu syna. Po części rozumiała jej zachowanie - uważała Paulinę za przyjaciółkę, niemal córkę. W ostatnim roku nastąpiło wiele zmian i wszyscy powoli musieli do nich przywyknąć
       Spotkali się pod fontanną, przez kilka chwil wymieniając zakochane spojrzenia jak wiele innych par, jednak wyraźnie wyróżniali się z tłumu turystów. Mężczyzna ubrany był w elegancki czarny garnitur i śnieżnobiałą koszulę, stojąca obok niego kobieta miała na sobie kremową sukienkę do kolan. a we włosy wpiętą białą gardenię, identyczną jak te w niewielkim bukiecie trzymanym w prawej dłoni Bez wątpienia nowożeńcy…
    Pobrali się w polskim konsulacie w Mediolanie. Aleks spojrzał na obrączkę na swoim palcu. Jego plan wkraczał w kluczową fazę. Świeżo poślubiona oblubienica siedziała przy stole w jadalni, czytając jakiś raport finansowy. Za dwadzieścia minut mieli zjeść kolację w jednej z najsłynniejszych mediolańskich restauracji.  Zdobycie stolika bez półrocznej rezerwacji graniczyło z cudem. Febo skorzystał jednak ze swoich rozległych znajomości i właściciel obiecał, że romantyczna kolacja na tarasie będzie na nich czekała, nawet gdyby musiał resztę gości usadzić w kuchni.   
Przeciek kontrolowany to był pomysł pani Febo - kilka romantycznych zdjęć przy fontannie czy podczas kolacji w restauracji. Wynajęty fotograf robił je tak, aby wyglądał na wykonane przez paparazzi - w odpowiednim momencie miały pojawić się w polskiej jak i włoskiej prasie. Miały dopełniać artykuł o ich rzekomej wielkiej miłości i spontanicznym ślubie - jednym słowem - uwiarygodnić dla postronnych cały ten przekręt.   
Za trzy dni mieli samolot do Warszawy. Za trzy dni spotykał się zarząd…
    Powitały ich zachmurzone niebo i ulewny deszcz. Samolot miał piętnaście minut opóźnienia. Febo niecierpliwie zerkał na zegarek. Nikomu nigdy się nie przyznał, ale nie przepadał za lataniem. Jako umysł ścisły doskonale znał statystyki, jednak zawsze przed startem wychylał sporą, najlepiej podwójną porcję whiskey. Ania zerkała z nad gazety na swojego towarzysza, przypominającego niespokojną czarną panterę zamkniętą w klatce, którą ktoś drażni szturchając patykiem i ciągnąc za ogon. W końcu poczuli silne szarpnięcie -oznaczało to, że szczęśliwie wylądowali na zalanym deszczem Okęciu.     Przebijali się przez zakorkowaną stolicę. Podróż dłużyła się niemiłosiernie, a na dodatek taksówkarz najwyraźniej był zagorzałym fanem muzyki disco polo, bo z głośników nieustająco sączyło się zawodzenie wokalisty – „ Moje serce płacze, ono kocha ciebie…”  Aleks z ulgą opuścił pojazd, wręczając kierowcy zapłatę za kurs. Nie fatygował się czekaniem na resztę, chciał jak najszybciej znaleźć się w swojej samotni.
    Z zaciekawieniem rozglądała się po przestronnym pomieszczeniu. Salon, podobnie jak reszta apartamentu, urządzony był stylu w minimalistycznym. Mieszkanie wyglądało na nieużywane. W oczy rzucały się dwie rzeczy: po pierwsze pedantyczny porządek. Brakowało przeczytanych gazet, długopisów na stole czy innych niezbyt potrzebnych drobiazgów, jakie zazwyczaj gromadzimy w domu. Po drugie, pan  Febo posiadał sporą kolekcję płyt CD i jeszcze większy księgozbiór, co świadczyło o chorobliwym wręcz zamiłowaniu gospodarza do porządku oraz wielkiej namiętności do literatury.
    Mimo ulewy noc była niezwykle gorąca, wilgotne powietrze oblepiało ciało niczym całun. Obudziła się zdezorientowana, w ciemności widziała niewyraźny zarys mebli, powoli docierało do niej, gdzie się znajduję. W ustach czuła nieprzyjemną suchość. Na palcach przemknęła przez korytarz i zeszła na parter. Udało się jej  uniknąć wszelkich pułapek zastawionych przez dekoratora wnętrz. Po ugaszeniu pragnienia miała zamiar udać się do swojej sypialni w celu kontynuowania nocnego wypoczynku. Nagle coś otarło jej się o łydki. -Szczur! Wielki, obrzydliwy szczur! – pomyślała. Zanim odzyskała zdolność logicznego rozumowania, głośno wrzasnęła. Po zapaleniu światła okazało się, że rzekomy gryzoń -morderca to w rzeczywistości mały piesek, w dodatku równie przestraszony jak jego niedoszła ofiara. Oboje przez chwilę patrzyli na siebie z pewną nieufnością, lecz po chwili pies zaczął radośnie machać ogonem. Kierowany psią ciekawością dotknął jej stopy zimnym nosem.
– Co tu się dzieje? – pies podbiegł do swojego pana.
– Myślałam, że to szczur. – wyznała krztusząc się od tłumionego chichotu.
– Też coś! Pino nie słuchaj tego. – oznajmił tonem obrażonego właściciela. Sytuacja była  komiczna, nawet Aleks musiał to przyznać. Jego usta nieznacznie się wygięły. Przy odrobinie dobrej woli można było uznać ten grymas za cień uśmiechu.
    Zastanawiał się, czy postępuje właściwie, powierzając los swojej firmy tej szalonej dziewczynie…   Tak, dziewczynie, bo bez makijażu z rozpuszczonymi włosami wyglądała najwyżej na siedemnastoletnią licealistkę. Co ważniejsze, czy tego chciał czy nie, wpuścił ją do swojego świata, gdzie nikt nie miał dostępu…

* Woda musi być bardzo gorąca. Wtedy przez kilka sekund można coś takiego poczuć.

Ostatnio edytowany przez panna anna (2010-08-20 03:15:28)


Я схожу с ума, мне мало-мало-мало
Mне мало-мало-мало тебя
Знаю я сама, мне мало-мало-мало
Мне мало-мало-мало тебя

Offline

 

#24 2010-07-14 12:42:24

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Jakoś poprzednio bardziej mi się podobało. Może to wina zaburzonej chronologii. Miałam niemały problem żeby zrozumieć, które wydarzenia były najpierw, a które potem. W każdym razie ciężko mi się to czytało. Nadal podoba mi się pomysł i coś czuję, że przejęcie firmy wcale nie będzie takie łatwe, jak się Aleksowi wydaje. Na dokładkę, choć wcale tego nie chce, mam wrażenie, że może się zakochać. Pozdrawiam smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#25 2010-07-14 14:21:32

Anka xDD
Prawie jak Papuka
Od: Gliwice
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 6038
Serwis

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Bardzo dawno niczego nie dodawałaś, pierwszy rozdział mnie zainteresował, więc pomyślałam sobie, że następny też przeczytam. smile

Najbardziej w twoim opowiadaniu zdziwili mnie ci pracownicy, którzy na widok Aleksa wchodzącego do bufetu zesztywnieli. Widać, że Aleks dalej sieje strach wsród ludu. big_smile Respekt to on na pewno budzi, ale ludzie po prostu nie widzą go w roli przyjaciela pracowników.

Podsumowując, rozdział jest ogólnie dobry. Weny!

Pozdrawiam. smile


Naszym zadaniem jest leczyć choroby. Pacjenci zwykle w tym przeszkadzają.
Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć. Tlen jest ważniejszy.
"I’m going to choose not to misinterpret that."
Moja rodzina love GRAFIKA, FILMY | PBWBT

Offline

 

#26 2010-07-14 17:11:17

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Fatalnie się to czyta hmm Robisz masakryczną liczbę błędów, a gdyby ich nie było, to powiedziałabym, że jest nieźle wink Leecisz z tą akcją jak torpeda, albo przynajmniej ja mam takie wrażenie big_smile


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#27 2010-07-14 19:42:41

panna anna
Prawie jak Cindy
Od: wschód Europy
Zarejestrowany: 2010-04-08
Posty: 8512

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Jestem dyslektykiem więc swoich błędów nie jestem w stanie wyłapać.  A torpeda powoli zwalnia...


Я схожу с ума, мне мало-мало-мало
Mне мало-мало-мало тебя
Знаю я сама, мне мало-мало-мало
Мне мало-мало-мало тебя

Offline

 

#28 2010-07-15 05:40:18

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Widać, że torpeda zwalnia, ale ma jeszcze wysokie obroty. Trochę miałam problemów z chronologią, ale dało się wytrzymać. Wydaje mi się, że Aleks nie do końca przemyślał ten nieoczekiwany ślub. Zapowiada się nieźle i ciekawa jestem, jak to rozwiniesz. Życzę weny i chłodniejszej pogody smile


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

#29 2010-07-19 20:42:19

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Rozdział 2.

pannaanna napisał:

Na warszawskich ulicach panował tłok, nic dziwnego był środek tygodnia a do tego popołudniowe godziny szczytu.

Na warszawskich ulicach panował tłok. Nic dziwnego - był środek tygodnia, a do tego popołudniowe godziny szczytu. 

pannaanna napisał:

Z czarnej dość wiekowej taksówki wysiadł elegancko ubrany,

  Z czarnej, dość wiekowej taksówki wysiadł elegancko ubrany,

pannaanna napisał:

barczysty mężczyzna ruszył szybko w stronę drzwi.

barczysty mężczyzna i ruszył szybko w stronę drzwi. 

pannaanna napisał:

Szczęście sprzyja zuchwałym. – Pomyślał wchodząc do windy.

Szczęście sprzyja zuchwałym – pomyślał, wchodząc do windy. 

pannaanna napisał:

Fortuna była po jego stronie, Krzysztof z Heleną aktualnie w Szwajcarii a narzeczeni postanowili im przez kilka dni dotrzymać towarzystwa.

Fortuna była po jego stronie, Krzysztof z Heleną aktualnie w Szwajcarii, a narzeczeni postanowili przez kilka dni dotrzymać im towarzystwa. 

pannaanna napisał:

Tak, więc Aleks został sam na włościach,

Tak więc Aleks został sam na włościach, 

pannaanna napisał:

co więcej w udziale przypadło mu finalizowanie umowy z nowym udziałowcem.

IMO a ponadto przypadło mu w udziale finalizowanie umowy z nowym udziałowcem. 


pannaanna napisał:

Wystarczyło podpisać przygotowaną wcześniej umowę. – Dzień dobry panie Febo. Mecenas, Janicki już czeka.

Wystarczyło podpisać przygotowaną wcześniej umowę.
– Dzień dobry panie Febo. Mecenas, Janicki już czeka.


pannaanna napisał:

W dopasowanej czerwonej sukience wcale nie wyglądała jak specjalistka od finansów, przypominała raczej jedną z modelek jednak one zazwyczaj nie interesują się wynikami tokijskiej giełdy.

W dopasowanej czerwonej sukience wcale nie wyglądała jak specjalistka od finansów, przypominała raczej jedną z modelek, jednak one zazwyczaj nie interesują się wynikami tokijskiej giełdy. 

pannaanna napisał:

- W sumie to nawet niezły pomysł… Po dwudziestominutowej jeździe taksówką znaleźli się przed siedzibą firmy.

- W sumie to nawet niezły pomysł… - Po dwudziestominutowej jeździe taksówką znaleźli się przed siedzibą firmy. 

pannaanna napisał:

Gdy wysiadali zobaczyli mnóstwo ludzi w amoku miotających się po korytarzu.

Gdy wysiedli, zobaczyli mnóstwo ludzi miotających się w amoku po korytarzu. 

pannaanna napisał:

Niektórzy mieli po przewieszane przez ramię kawałki tkaniny,

Niektórzy mieli poprzewieszane przez ramię kawałki tkaniny, 

pannaanna napisał:

Z oddali dobiegały dzikie wrzaski, sytuacja była jasna.

IMO Z oddali dobiegały dzikie wrzaski. Sytuacja była jasna. 

pannaanna napisał:

Mistrz ma atak histerii. – Tu tak zawsze?

Mistrz ma atak histerii.
– Tu tak zawsze?   


pannaanna napisał:

– Z lekkim niedowierzaniem patrzyła na tą iście dantejską scenę. – Nie… Tylko od

Nowe dialogi zaczynamy od nowej linijki.   – Z lekkim niedowierzaniem patrzyła na tą iście dantejską scenę.
– Nie… Tylko od


pannaanna napisał:

Nie ma się, czym przejmować. – Dodał poważniejszym tonem.

Nie ma się czym przejmować – dodał poważniejszym tonem. 

pannaanna napisał:

– Dwie kawy. – Powiedział Aleks do szklanych butelek stojących nad głową bufetowej.

– Dwie kawy – powiedział Aleks do szklanych butelek stojących nad głową bufetowej. 

pannaanna napisał:

Sącząc kawę drobnymi łykami kobieta zauważyła, że stanowią główną  atrakcję.

Jakieś urwane zdanie ;/ Sącząc kawę drobnymi łykami, kobieta zauważyła, że stanowią główną  atrakcję dnia. 

pannaanna napisał:

Pracownicy Febo & Dobrzański

Nie jestem do końca pewna, ale to się chyba pisze razem. Pracownicy Febo&Dobrzański

pannaanna napisał:

Przyszła pani Febo po kilku chwilach zauważyła, że, Aleks budzi respekt wśród pracowników, z pewnością nie należy do szefów spoufalających się z podwładnymi.

Przyszła pani Febo po kilku chwilach zauważyła, że Aleks, budzący respekt wśród pracowników, z pewnością nie należy do szefów spoufalających się z podwładnymi. 

pannaanna napisał:

Pomimo dość krótkiej znajomości spostrzegła, że, posiada cechy,

Pomimo dość krótkiej znajomości spostrzegła, że posiada cechy, 

pannaanna napisał:

które bardzo sobie ceni u partnerów biznesowych jak i w kontaktach prywatnych.

które ceni sobie zarówno u partnerów biznesowych, jak i w kontaktach prywatnych. 

pannaanna napisał:

W oczach dostrzegła jakąś tajemnicę, było coś, co skrywał przed całym światem nawet przed samym sobą.

  W oczach dostrzegła jakąś tajemnicę - było coś, co skrywał przed całym światem, a nawet przed samym sobą.

pannaanna napisał:

Był dla niej zagadkę i zarazem wyzwaniem.

Był dla niej zarazem zagadką i wyzwaniem.

pannaanna napisał:

Woda była tak gorąca, że przy pierwszym kontakcie ze  wydawała się lodowata.

Naprawdę tak jest? Pierwsze słyszę yikes Woda była tak gorąca, że przy pierwszym kontakcie ze skórą wydawała się lodowata.

pannaanna napisał:

W nozdrzach poczuła zapach lawendy, jak głosił napis na opakowaniu soli do kąpieli miały łagodzić napięcie i niwelować stres.

W nozdrzach poczuła zapach lawendy. Jak głosił napis na opakowaniu soli do kąpieli, miały łagodzić napięcie i niwelować stres. 

pannaanna napisał:

Precyzyjnie operując koralowym błyszczykiem wykonała ostanie pociągnięcie, z przepastnej garderoby wyłowiła kreację wybraną na tą okazję.

    Precyzyjnie operując koralowym błyszczykiem, wykonała ostanie pociągnięcie, po czym z przepastnej garderoby wyłowiła kreację wybraną na tą okazję. 

pannaanna napisał:

Krytycznie obejrzała swoją postać w lustrze w holu. – Całkiem nieźle.

Krytycznie obejrzała swoją postać w lustrze w holu.
– Całkiem nieźle.


pannaanna napisał:

Energicznie gniotła ciasto, dzięki tej czynności prawie zawsze udawało jej się uporządkować myśli.

Energicznie gniotła ciasto, dzięki czemu prawie zawsze udawało jej się uporządkować myśli. 


pannaanna napisał:

Paulina wyjechała na bardzo długi urlop a Aleks ostatnio jakby stracił chęć do knucia podłych intryg.

Paulina wyjechała na bardzo długi urlop, a Aleks ostatnio jakby stracił chęć do knucia podłych intryg. 

pannaanna napisał:

Marek twierdził, że przesadza… - Dzwoniła moja mama zaprasza nas jutro na kolację.

Marek twierdził, że przesadza…
- Dzwoniła moja mama, zaprasza nas jutro na kolację.   


pannaanna napisał:

O jedenastej Seba pożegnał się i pognał do domu, Viola nie znosiła, kiedy się spóźniał.

O jedenastej Seba pożegnał się i pognał do domu - Viola nie znosiła, kiedy się spóźniał.   

pannaanna napisał:

Ula odepchnęła swoje złe przeczucia, zastanawiała się, co założyć na jutrzejszą kolację.

Chyba masz problemy z gramatyką. Ula odepchnęła swoje złe przeczucia, zastanawiając się, co założyć na jutrzejszą kolację. 

pannaanna napisał:

Jeszcze niezbyt pewnie czuła się w rezydencji, Dobrzańskich.

Jeszcze niezbyt pewnie czuła się w rezydencji Dobrzańskich.   

pannaanna napisał:

O ile z Krzysztofem zawsze znajdowała wspólny język to między nią a Heleną czuć było pewien dystans.

O ile z Krzysztofem zawsze znajdowała wspólny język, to między nią a Heleną czuć było pewien dystans. 

pannaanna napisał:

Ula miała nadzieję, że, matka Marka w końcu zaakceptuje jej obecność w życiu syna.

Znów ten sam błąd. Przecinek stawiamy przed „że”, a nie przed i po. Ula miała nadzieję, że matka Marka w końcu zaakceptuje jej obecność w życiu syna. 

pannaanna napisał:

Po części rozumiała jej zachowanie, uważała Paulinę za przyjaciółkę niemal córkę.

Po części rozumiała jej zachowanie - uważała Paulinę za przyjaciółkę, niemal córkę. 

pannaanna napisał:

W ostatnim roku nastąpiło wiele zmian i wszyscy powoli musieli do nich przywyknąć

W ostatnim roku nastąpiło wiele zmian i wszyscy powoli musieli do nich przywyknąć. 

pannaanna napisał:

Spotkali się pod fontanną, przez kilka chwil jak wiele innych par wymieniali zakochane spojrzenia jednak wyraźnie wyróżniali się z tłumu turystów.

      Spotkali się pod fontanną, przez kilka chwil wymieniając zakochane spojrzenia jak wiele innych par, jednak wyraźnie wyróżniali się z tłumu turystów.

pannaanna napisał:

Mężczyzna ubrany był w elegancki czarny garnitur i śnieżnobiałą koszulę, stojąca obok niego kobieta miała na sobie kremową sukienkę do kolan a we włosy wpiętą białą gardenię identyczną jak te w niewielkim bukiecie trzymanym w prawej dłoni.

Mężczyzna ubrany był w elegancki czarny garnitur i śnieżnobiałą koszulę, stojąca obok niego kobieta miała na sobie kremową sukienkę do kolan. a we włosy wpiętą białą gardenię, identyczną jak te w niewielkim bukiecie trzymanym w prawej dłoni. 

pannaanna napisał:

Bezwątpienia nowożeńcy…

Bez wątpienia nowożeńcy… 

pannaanna napisał:

Aleks spojrzał na obrączkę na swoim palcu, jego plan wkraczał w kluczową fazę.

IMO Aleks spojrzał na obrączkę na swoim palcu. Jego plan wkraczał w kluczową fazę.   

pannaanna napisał:

Jego świeżo poślubiona oblubienica siedziała przy stole w jadalni, czytała jakiś raport finansowy, za dwadzieścia minut mieli zjeść kolację w jednej z najsłynniejszych mediolańskich restauracji.

Dobrze czasem używać imiesłowów. Jego świeżo poślubiona oblubienica siedziała przy stole w jadalni, czytając jakiś raport finansowy. Za dwadzieścia minut mieli zjeść kolację w jednej z najsłynniejszych mediolańskich restauracji. 

pannaanna napisał:

Febo skorzystał ze swoich rozległych znajomości, właściciel obiecał, że romantyczna kolacja na tarasie będzie czekała nawet gdyby musiał resztę gości usadzić w kuchni.

Febo skorzystał jednak ze swoich rozległych znajomości i właściciel obiecał, że romantyczna kolacja na tarasie będzie na nich czekała, nawet gdyby musiał resztę gości usadzić w kuchni. 

pannaanna napisał:

Przeciek kontrolowany to był pomysł pani Febo, kilka romantycznych zdjęć przy fontannie czy podczas kolacji w restauracji.

  Przeciek kontrolowany to był pomysł pani Febo - kilka romantycznych zdjęć przy fontannie czy podczas kolacji w restauracji.

pannaanna napisał:

Wynajęty fotograf robił je tak, aby wyglądał na wykonane przez paparazzi, w odpowiednim momencie miały pojawić się w polskiej jak i włoskiej prasie.

Wynajęty fotograf robił je tak, aby wyglądał na wykonane przez paparazzi - w odpowiednim momencie miały pojawić się w polskiej jak i włoskiej prasie. 

pannaanna napisał:

Miały dopełniać artykuł o ich rzekomej wielkiej miłości i spontanicznym ślubie jednym słowem uwiarygodnić dla postronnych cały ten przekręt.

Miały dopełniać artykuł o ich rzekomej wielkiej miłości i spontanicznym ślubie - jednym słowem - uwiarygodnić dla postronnych cały ten przekręt.   

pannaanna napisał:

Febo niecierpliwie zerkał na zegarek, nikomu nigdy się nie przyznał, ale nie przepadał za lataniem.

Febo niecierpliwie zerkał na zegarek. Nikomu nigdy się do tego nie przyznał, ale nie przepadał za lataniem. 

pannaanna napisał:

Jako umysł ścisły doskonale znał statystyki jednak zawsze przed startem wychylał sporą, najlepiej podwójną porcję whiskey.

Jako umysł ścisły doskonale znał statystyki, jednak zawsze przed startem wychylał sporą, najlepiej podwójną porcję whisky. 

pannaanna napisał:

Ania zerkała z nad gazety na swojego towarzysza, przypominał niespokojną czarną panterę zamkniętą w klatce, którą ktoś drażni szturchając patykiem i ciągnąc za ogon.

Ania zerkała z nad gazety na swojego towarzysza, przypominającego niespokojną czarną panterę zamkniętą w klatce, którą ktoś drażni szturchając patykiem i ciągnąc za ogon. 

pannaanna napisał:

W końcu poczuli silne szarpnięcie oznaczało to, że szczęśliwie wylądowali na Okęciu.

W końcu poczuli silne szarpnięcie - oznaczało to, że szczęśliwie wylądowali na Okęciu.

pannaanna napisał:

Przebijali się przez zakorkowaną stolicę, podróż dłużyła się niemiłosiernie a na dodatek taksówkarz najwyraźniej był zagorzałym fanem muzyki Disco Polo, z głośników nieustająco sączyło się zawodzenie wokalisty – „ Moje serce płacze, ono kocha ciebie…”

    Przebijali się przez zakorkowaną stolicę. Podróż dłużyła się niemiłosiernie, a na dodatek taksówkarz najwyraźniej był zagorzałym fanem muzyki disco polo, bo z głośników nieustająco sączyło się zawodzenie wokalisty – „ Moje serce płacze, ono kocha ciebie…” 

pannaanna napisał:

Aleks z ulgą opuścił pojazd wręczył kierowcy zapłatę za kurs.

Aleks z ulgą opuścił pojazd, wręczając kierowcy zapłatę za kurs.   

pannaanna napisał:

Nie fatygował się czekaniem na resztę, chciał jak najszybciej znaleźć się w swojej samotni.

Nie fatygował się czekaniem na resztę, chciał jak najszybciej znaleźć się w swojej samotni.


pannaanna napisał:

Salon podobnie jak reszta apartamentu urządzony był stylu w minimalistycznym.

Salon, podobnie jak reszta apartamentu, urządzony był stylu w minimalistycznym.   

pannaanna napisał:

W oczy rzucały się dwie rzeczy po pierwsze pedantyczny porządek, brakowało przeczytanych gazet, długopisów na stole czy innych niezbyt potrzebnych drobiazgów, jakie zazwyczaj gromadzimy w domu.

W oczy rzucały się dwie rzeczy: po pierwsze, pedantyczny porządek. Brakowało przeczytanych gazet, długopisów na stole czy innych niezbyt potrzebnych drobiazgów, jakie zazwyczaj gromadzimy w domu. 

pannaanna napisał:

Po drugie pan  Febo posiadał sporą kolekcję płyt CD i jeszcze większy księgozbiór, oba te fakty świadczyły o chorobliwym wręcz zamiłowaniu gospodarza do porządku oraz wielkiej namiętności do literatury.

Po drugie, pan Febo posiadał sporą kolekcję płyt CD i jeszcze większy księgozbiór, co świadczyło o chorobliwym wręcz zamiłowaniu gospodarza do porządku oraz wielkiej namiętności do literatury.


pannaanna napisał:

Noc mimo ulewy była niezwykle gorąca,

IMO Mimo ulewy noc była niezwykle gorąca, 

pannaanna napisał:

powoli docierało do niej gdzie się znajduję.

powoli docierało do niej, gdzie się znajduje. 

pannaanna napisał:

Udało jej się uniknąć wszelkich pułapek zastawionych przez dekoratora wnętrz Po ugaszeniu

Udało się jej uniknąć wszelkich pułapek zastawionych przez dekoratora wnętrz. Po ugaszeniu

pannaanna napisał:

Szczur! Wielki, obrzydliwy szczur! – Pomyślała.

Szczur! Wielki, obrzydliwy szczur! – pomyślała.   

pannaanna napisał:

Zanim odzyskała zdolność logicznego rozumowania głośno wrzasnęła.

Zanim odzyskała zdolność logicznego rozumowania, głośno wrzasnęła. 

pannaanna napisał:

rzekomy gryzoń morderca to

IMO Chociaż nie jestem pewna, czy to tak się zapisuje. rzekomy gryzoń-morderca to

pannaanna napisał:

Oboje przez chwilę patrzyli na siebie z pewną nieufnością, po chwili pies zaczął machać ogonem.

Oboje przez chwilę patrzyli na siebie z pewną nieufnością, lecz po chwili pies zaczął machać ogonem. 

pannaanna napisał:

Kierowany psią ciekawością zimnym nosem dotkną jej stopy.

Kierowany psią ciekawością dotknął jej stopy zimnym nosem. 

pannaanna napisał:

– Co tu się dzieje? – Pies pobiegł do swojego pana. – Myślałam, że to szczur. – Wyznała krztusząc się od tłumionego chichotu. – Też coś! Pino nie słuchaj tego. – Oznajmił tonem obrażonego właściciela. Sytuacja była wręcz komiczna, nawet Aleks musiał to przyznać.

– Co tu się dzieje? – Pies pobiegł do swojego pana.
– Myślałam, że to szczur – wyznała, krztusząc się od tłumionego chichotu.
– Też coś! Pino, nie słuchaj tego – oznajmił tonem obrażonego właściciela. Sytuacja była wręcz komiczna, nawet Aleks musiał to przyznać. 


pannaanna napisał:

Jego usta nieznacznie się wygięły, przy odrobinie dobrej woli można było uznać ten grymas za cień uśmiechu.

IMO Jego usta nieznacznie się wygięły. Przy odrobinie dobrej woli można było uznać ten grymas za cień uśmiechu.

pannaanna napisał:

Zastanawiał się czy postępuje właściwie powierzył los swojej firmy tej szalonej dziewczynie…

    Zastanawiał się, czy postępuje właściwie, powierzając los swojej firmy tej szalonej dziewczynie…   

pannaanna napisał:

Tak właśnie dziewczynie, bo bez makijażu z rozpuszczonymi włosami wyglądała najwyżej na siedemnastoletnią licealistkę.

IMO Tak, dziewczynie, bo bez makijażu i z rozpuszczonymi włosami wyglądała najwyżej na siedemnastoletnią licealistkę.   

pannaanna napisał:

Co ważniejsze czy tego chciał czy nie,  wpuścił ją do swojego świata gdzie nikt nie miał dostępu…

Co ważniejsze, czy tego chciał czy nie, wpuścił ją do swojego świata, gdzie nikt nie miał dostępu… 

iris


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#30 2010-08-08 03:09:09

panna anna
Prawie jak Cindy
Od: wschód Europy
Zarejestrowany: 2010-04-08
Posty: 8512

Re: Moja chaotyczna pisanina…

Po pierwsze dziękuję za poprawki do poprzedniej części, dzisiaj postaram się je nanieść. Ostatnio zupełnie nie mam do tego głowy. Po drugie prezentuję kolejny rozdział i liczę na komentarze.
Po trzecie mam nadzieję, że komuś się spodoba… 

Rozdział 3.

Zaparkowała samochód nieopodal firmy, po raz setny wygładziła nieistniejące zagniecenie na żakiecie. Czuła się gorzej niż przed egzaminem. - Wtedy wiedziała, czego może się spodziewać. Spojrzała w niebo, zza ciężkich, ołowianych chmur nieśmiało wyglądało słońce. Wzięła to za pomyślny omen.
Winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze, drzwi rozsunęły się bezszelestnie. Dzisiejszego dnia recepcja wyglądała o wiele spokojniej, co prawda nieustannie dzwoniły telefony i przewijały się tłumy ludzi jednak dzisiejszego dnia nie można było dostrzec wrzeszczącego faceta w lawendowej koszuli. Projektant podobnie jak większość pracowników rozumiał, co oznacza pojawienie się nowego wspólnika. Nic już nie będzie takie samo…
- Dzień dobry. Chciałabym się widzieć z dyrektorem finansowym – sekretarka popatrzyła na nią bez większego zainteresowania. – Pan Febo jest zajęty – odpowiedziała uprzejmie, ale stanowczo. Szef miał dzisiaj paskudny humor, nie zamierzała narażać się bez potrzeby.
– Była pani umówiona?
– Oczywiście. Proszę powiedzieć Aleksowi, że, przyszła jego żona. –  Minęła sekretarkę zanim ta odzyskała zdolność mowy. Podniosła słuchawkę, aby przekazać Włochowi, że ma gościa. Po chwili w drzwiach gabinetu pojawił się Książe Ciemności we własnej osobie. Popatrzył na Dorotę jakby była bezosobowym elementem wyposażenia biura. – Witaj kochanie – podszedł do szatynki, czule objął ją w talii i poprowadził w stronę gabinetu. – Jaka normalna kobieta zdecydowałaby się wyjść za Aleksandra Febo z własnej woli - zapytała samą siebie. był, co prawda bardzo przystojnym mężczyzną, podobał się wielu kobietom, ale potencjaBne wielbicielki odstraszał jego styl bycia Pracowała z nim już dwa lata i znała wszystkie najczarniejsze nastroje szefa. Przez ten czas w jego życiu nie było żadnej kobiety. Z pewnością zauważyłaby…
Zdenerwowana? – Wskazał jeden z foteli, na szklanym blacie stolika postawił dwie szklaneczki z bursztynowym płynem.
- Nie jadła śniadania, nie powinnam pić na pusty żołądek – stanowczym ruchem odsunęła naczynie.
- W takim razie może espresso?
- Wolałabym herbatę, jeśli to nie kłopot. – sięgną po słuchawkę telefony, niestety Doroty nie było przy biurku. Aleks sam musiał pofatygować się do pokoju socjalnego. Została sama. Wstała zaczęła uważnie rozglądać się po pomieszczeniu. Już na pierwszy rzut oka widać było, że gabinet należy do osoby powściągliwej w uczuciach. Na półce z książkami przeważały pozycje o tematyce ekonomicznej. Na jednej ze ścian królował portret gospodarza, miał śnieżnobiałą koszulę, która podkreślała złoty odcień jego skóry.  Wysoki, ciemnowłosy, zdecydowanie przystojny. Jej najbardziej podobały się jego oczy, nie widziała ich koloru, ponieważ zdjęcie było, czarnobiałe, ale doskonale pamiętała, ich barwę. Febo przeszywał  wzrokiem, poczuła się obserwowana. Mówi się, że zdjęcie kradnie część duszy, jeśli jest dobre – te było. Jednymi z nielicznych akcentów, jakie rzuciły jej się w oczy były dwie fotografie oprawione w proste, srebrne ramki. Pierwsze z nich przedstawiało bardzo ładną brunetkę o niewzruszonym wyrazie twarzy drugie zaś było dość stare, miało przynajmniej z dziesięć lat. Trzymająca się za ręce para wyglądała na bardzo zakochaną, domyśliła się, że ma przed sobą rodziców Aleksa. Paulinę Febo kojarzyła z rubryk towarzyskich ponadto kilka razy zapewne minęły się w tłumie na jakiejś branżowej imprezie jednak nigdy nie zostały sobie oficjalnie przedstawione. O nieżyjących rodzicach rodzeństwa wiedziała tylko tyle, że zginęli w wypadku samochodowym kanaście lat temu – smutna historia.


W drzwiach pojawił się Aleks niosąc przed sobą tacę z dwiema parującymi filiżankami. Większą, ozdobioną motywem róż postawił przed swoją towarzyszką. Intensywnie czerwone kwiaty wyglądały jak prawdziwe. Patrząc na to małe dzieło sztuki użytkowej człowiek prawie czuł słodką woń kwiatów. Dla siebie wybrał dużo mniejszą w czarnobiałe paski. Jako potomek szacownego włoskiego rodu nie uznawał picia herbaty, którą w Italii pijano jedynie podczas choroby.
- Dziękuję nie słodzę – kobieta upiła niewielki łyk napoju.
Do swojej diabelsko mocnej kawy dosypał dwie łyżeczki cukru i nieświadomie uśmiechną się, jeszcze chwila i stanie się to, na co tak długo czekał. Jego Nemezis spokojnie spoglądała na zegarek jednocześnie piła herbatę.
- Andiamo? – zapytał i podał kobiecie ramię. Za pięć dwunasta ruszyli w stronę sali konferencyjnej, budzą na korytarzach spore poruszenie.
    Z ciekawością rozejrzała się po pomieszczeniu, podobnie jak reszta firmy wystrój sali konferencyjnej był nowoczesny i funkcjonalny. Za stołem czekał młody mężczyzna w towarzystwie niebieskookiej kobiety, po raz ostatni przeglądającej dokumenty. Panowie wymienili jedno krótkie spojrzenie pełne niechęci i wzajemnej dezaprobaty, atmosfera w pomieszczeniu zgęstniała, w powietrzu czuć było panujące napięcie .Po za wymianą zdawkowego „dzień dobry” nie padło ani jedno słowo. Ani chciało się śmiać Aleks i Marek mieli miny jak dwaj pierwszoklasiści, którzy pokłócili się o kolorowe kredki. Febo wybrał miejsce dokładnie naprzeciwko rywala – nie mógł sobie odmówić przyjemności zabijania wzrokiem. Pokaz antypatii zakończyło wejście starszego mężczyzny opierającego się na lasce, z jego postaci emanował autorytet zdobyty wiedzą i ciężką pracą.
– Witam państwa. Widzę, że jesteśmy w komplecie a więc może zacząć zebranie.
– Państwo pozwolą, że pierwszy zabiorę głos i przedstawię naszego nowego wspólnika i zarazem członka rodziny – Aleks powstał ze swojego miejsca tym samym przerwał Krzysztofowi.  – Pani Anna Wereszyńska – Febo – kobieta milcząco skinęła głową pozostałym nie chcąc przerywać wystąpienia Aleksa. Zadowolony Włoch usiadł i czekał aż reszta przetrawi nową informację, z radością patrzył na konsternację malującą się na twarzach wspólników.
– Co masz na myśli? – pierwszy odezwał się Dobrzański senior.
– Nic nadzwyczajnego… Po prostu kilka dni temu wzięliśmy ślub. – nastąpiło kilka sekund martwej ciszy. Zarząd trwał w osłupieniu.
– Ty chyba oszalałeś! Włoskie słoneczko za mocno przygrzało w twój pusty czerep? – junior nie wytrzymał napięcia.
– Ależ Mareczku nie pogratulujesz szczęśliwej, zakochanej parze? – Aleks nie mógł powstrzymać się od rzucenia jakiegoś ironicznego komentarza.
– Proponuję spotkać się jutro o tej samej porze. Wszyscy do tego czasu ochłoniemy, wtedy spokojnie wyjaśnimy sobie sytuację. Nie ma pani nic przeciwko?  – Krzysztof ponownie przejął kontrolę nad sytuacją zanim chłopcy, bo tak zachowywali się Aleks i Marek się pozabijają. Nadal nie wiedział, co sprawiło, że zapałali do siebie taką niechęcią, przecież w dzieciństwie w każde wakacje byli niemal nierozłączni. To były piękne lata… Szczęśliwe wakacyjne dni spędzane na tarasie włoskiej willi. Przed oczami miał prostokątny basen otoczony bujnym ogrodem, w którym biegały roześmiane i szczęśliwe dzieci. Wtedy żyli Agnieszka i Francesco – wszystko było dużo mniej skomplikowane. W tym momencie poczuł się stary i zmęczony. Westchną ciężko i jako pierwszy opuścił konferencją.
    Marek niespokojnie krążył po gabinecie, Ula miała rację Aleks znowu chce namieszać w firmie. Nie miał zamiaru ułatwiać mu zadania i siedzieć z założonymi rękami . – Ula, zadzwoń do mecenasa Potockiego. Dodaj, że to pilne. Rozluźnił krawat i odpiął górny guzik, w wyrazie bezsilności i rezygnacji opadł na białą kanapę.
    Wyszli z firmy. Aleks zarezerwował stolik w dobrej włoskiej restauracji. Chciał uczcić sukces w jakimś miłym otoczeniu. Z drugiej strony bał się, że zacznie skakać i krzyczeć z radości. Wtedy ucierpi budowany latami wizerunek człowieka bez uczuć i emocji, a  na to nie mógł i Niechciał sobie pozwolić. Z talerza podniósł dorodna krewetkę, odrywając jej małą główkę wyobrażał sobie, że w jego ręce dostał się niebieskooki Dobrzański. Już niedługo osiągnie swój cel, czekał tyle lat poczeka jeszcze te kilka godzin. Z przyjemnością nalał białego wina do kryształowego kieliszka. Czekał…

Ostatnio edytowany przez panna anna (2010-08-13 00:40:53)


Я схожу с ума, мне мало-мало-мало
Mне мало-мало-мало тебя
Знаю я сама, мне мало-мало-мало
Мне мало-мало-мало тебя

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka