BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-07-08 23:33:55

bea1809
Drugie oczy Uli
Od: Częstochowa
Zarejestrowany: 2009-04-03
Posty: 245

We belong together...

Cześć! To znów ja! Z nowym wątkiem - nie bijcie! Znów mnie wzięło na opowiadania... Wolny czas, pewne spotkanie z pewnym konkretnym panem, wen na pełnych obrotach wink I powstało coś takiego... Oceńcie, czy chcecie kontynuację...

Aaa polecam słuchać http://w948.wrzuta.pl/audio/5IinADjq6RK … _in_pieces

I
„Wiem, że jest późno, tylko że... co sie z nami stało? Nie wiem już kim jestem albo jak sie tu znalazłam. Tęsknię za tym kim byłam. Chcę mieć znowu dom i prawdziwych przyjaciół. Tęsknię za tym wszystkim...”

Odkąd ostatni raz tu była minęły dokładnie trzy lata, dwa miesiące i szesnaście dni. Liczyła każdy dzień, choć wyjechała z postanowieniem odcięcia się od starego świata i rozpoczęcia nowego, szczęśliwszego życia, to znów stała w tym samym, dobrze znanym jej miejscu. Delikatnie przejechała opuszkami palców po blacie biurka. Wszystko tu pachniało nim. Zaciągnęła się więc powietrzem, wspominając każdą z chwil spędzoną z Markiem. Teraz dojrzała. Była już gotowa. Mogła znów kochać miłością szczerą, oczyszczoną z dawnych brudów, krętactw i matactw. Już zapomniała. I zatęskniła za tym światem. Za oczami, w których mogłaby utonąć.
Ten czas, który spędziła w Hiszpanii wykorzystała bardzo pracowicie. Najlepszą terapią była praca. Jakakolwiek. Także zaczęła intensywny kurs języka. I szybko poznała wielu interesujących ludzi. Przyjaciół jej nie brakowało. Mimo to czuła wewnętrzną pustkę. To brak Marka doskwierał jej najbardziej, a gdy ból stał się nie do zniesienia, musiała wrócić. Uśmiechnęła się na widok równo ułożonych pięciu czerwonych samochodzików. Oczami wyobraźni widziała ich razem szczęśliwych, z małym chłopcem, którego mężczyzna trzymał na rękach. Mały zaś bawił się autkiem ojca. Tak, marzyła o posiadaniu własnej rodziny.
Klamka drgnęła, co pomogło wrócić Uli z myślami z powrotem do gabinetu. Czuła strach. Najzwyczajniej w świecie bała się tego spotkania, a jednocześnie bardzo go pragnęła. Od tak długiego czasu marzyła, by znów go ujrzeć. Drzwi otworzyły się i do gabinetu wszedł Marek. Nie zauważył jej od razu. Teraz stała za regałem. Tam zwykli się całować po kryjomu, tak aby nikt ich nie widział. Uwielbiała te chwile, które dawały jej tyle radości. Czuła się kochaną przez mężczyznę, którego darzyła tym najmocniejszym uczuciem.
Odwrócił głowę. Znieruchomiał. Stała  tam piękniejsza niż kiedykolwiek. Jej długie włosy opadały w lekkim nieładzie na opalone ramiona. Długie rzęsy idealnie komponowały się z błękitem oczu.  Nie wierzył, że to się dzieje naprawdę, że ona tu jest. Nie teraz, kiedy zapanował nad swoim życiem. Ogarnął je i wyprostował.
- Cześć. – Usłyszał głos za którym tak tęsknił. Zrobił krok do przodu, chcąc zbliżyć się do niej, dotknąć, pocałować. Jednak nie wolno mu było. W momencie się opanował i przywdział na twarz maskę obojętności.
- Co tu robisz? – zapytał. Chłód jego głosu nieco ją onieśmielił. Spojrzała w jego niebiesko - szare oczy. To co tam zobaczyła, przeraziło ją. Nie było w nich miłości. Był tylko chłód i obojętność.
- Raczej nie takiego powitania się spodziewałam… - Zwątpiła w sens powrotu.
- A jakiego? – zapytał z lekką kpiną w głosie. Był zły. Znów wtargnęła do jego życia i zakłóciła uzyskaną jako – taką harmonie. Mimo zewnętrznej skorupy ochronnej, w środku cieszył się, że znów ją widzi. Jednak wiedział, że ta kobieta nie jest dla niego. Już nie.
- Myślałam, że się ucieszysz? – zadała naiwne pytanie.
- Po tym wszystkim? Po tym jak odrzuciłaś moje uczucia i wyjechałaś nie dając znaku życia? – powoli wszystkie bariery ustanowione przez niego łamały się jak zapałki. Wszystko to, co wtedy czuł, powróciło. Jednak poczuł coś jeszcze – tęsknotę. Tak bardzo tęskniła za nią przez ten cały czas.
- Przecież wiesz, że wtedy cię kochałam. Ale nie potrafiłam być z tobą. To było zbyt wcześnie. Nie potrafiłam ci zaufać… To nie tak, że nie chciałam. – Łzy jedna za drugą rozpoczęły swoją wędrówkę po jej policzkach. – Chciałam być z tobą. Stworzyć rodzinę, mieć dziecko, ale wtedy nie byłam gotowa. Zrozum, potrzebowałam tego czasu… - Jej łzy, głos w którym dało się słyszeć rozpacz sprawiły, że Marek nie panował nad sobą. Zdecydowanym ruchem przybliżył się do niej, ujął jej twarz w swoje dłonie i zetknął ich czoła.
- Tak długo na Ciebie czekałem… - wyszeptał w jej usta. Przez twarz dziewczyny przebiegł delikatny uśmiech. Jednak nie trwało to długo, bo coś w zachowaniu Marka się zmieniło. Znieruchomiał. Wyglądał jakby był myślami gdzieś daleko.


Był to jeden ze szczęśliwych, „popokazowych” dni Uli i Marka – razem. Spacerowali właśnie alejkami ulubionego parku. Obserwowali ludzi, którzy ich otaczali. W ich stronę zmierzała para zakochanych nastolatków. Emanowali radością i miłością. Gdzieś na ławeczce siedziała para staruszków, trzymających się za ręce.
- To piękne przeżyć razem tyle lat i nadal kochać się z tą samą siłą, co na początku – Marek zachwycał się magią miłości. Zastanawiał się ile jeszcze tajemnic to uczucie ukrywa przed nim.
Przy stawie siedziało małżeństwo. Oboje wyglądali na około trzydzieści pięć lat. Niedaleko nich bawiła się dwójka dzieci. Nagle rozległ się płacz jednego z tej dwójki. Kobieta natychmiast zerwała się z miejsca i podbiegłą do swojej pociechy.
- No już Krzysiu. – Przytuliła chłopca. – Nic się nie stało, to tylko małe zadrapanie. Do wesela się zagoi. – Podmuchała małą rankę chłopczyka i przytuliła go. Po chwili z uśmiechem wróciła na ławeczkę, do męża.
Marek przyglądał się tej scenie z zafascynowaniem. Miał w planach założenie rodziny. Ale dopóki był z Pauliną oddalał ten fakt w czasie. Teraz jednak zapragnął, najbardziej na świecie, mieć własną rodzinę.
- Ula, chcę mieć z tobą dziecko – powiedział, bardziej pewny niż kiedykolwiek, jakiejkolwiek decyzji.
- Co? – Ula szczerze się zdziwiła na słowa ukochanego.
- Ula… hmm… Ja wiem, że to nie miejsce, ani czas. – Zatrzymał się i zwrócił twarzą do Uli. – Wiem też, że nie tak to sobie wyobrażałaś. – Mężczyzna ujął jej dłoń w swoje i uklęknął na jedno kolano.
- Marek, co ty wyprawiasz? Ludzie patrzą… - próbowała go powstrzymać.
- Nie mam pierścionka, ani kwiatów… Ale chyba wiesz jak bardzo cię kocham. Patrząc na innych wiem, że z nikim nie będę bardziej szczęśliwy niż z tobą. Chcę się z tobą ożenić, mieć dziecko i być cholernie szczęśliwym, spełnionym facetem. Kocham Cię… Wyjdziesz za mnie? – spojrzał głęboko w jej oczy, z których popłynęły łzy. Ula nie odpowiadała. – Wyjdziesz za mnie, kochanie? – dopytywał zniecierpliwionym głosem.
- Nie – powiedziała nieśmiało.
- Co? – zapytał zdziwiony. – Nie drocz się ze mną. Wiem, że żartujesz. – Zaprezentował swój najbardziej kokieteryjny uśmiech.
- Nie żartuję Marek. Nie. Nie możemy, nie teraz. Nie mówię, że  w ogóle nie, kiedyś tak, na pewno. Bardzo tego chcę, ale nie teraz.



- Nie, Ula, nie… - powiedział odsuwając się od niej na, jego zdaniem, bezpieczną odległość. – Jak możesz? Myślisz, że znów pozwolę się zranić? Teraz już nie. Ty mnie tego nauczyłaś. I tylko siebie możesz za to obwiniać – wyrzucił z siebie ból, który czuł. Odwrócił się do niej plecami. To wspomnienie dużo go kosztowało. To był dla niego szok. Byli wtedy szczęśliwi, nic nie wskazywało na to, że odrzuci jego miłość, wybierze podróż a jego zostawi samego.
Był jak skała. Zimny, niedostępny. Wiedziała, że teraz już z nim nie porozmawia. Musi ochłonąć. W końcu zrobiła mu niemałą niespodziankę swoim powrotem. Wyszła z gabinetu. Na korytarzu spotkała Anię i drugą, obcą jej kobietę.
- Ula, tak się cieszę, że cię widzę – Ania nie kryła radości. – A… poznaj Martę, to nasza księgowa. – Dziewczyny wymieniły się przyjaznymi uśmiechami. Byłaś już u Marka? – zapytała, chcąc powiedzieć jej o czymś ważnym.
- Tak, byłam, ale to chyba nie był odpowiedni moment. Nie jest w humorze. – Próbowała się uśmiechać. Jednak to co czuła było dalekie od okej. Sekretarka przeprosiła towarzyszkę, po czym zaciągnęła Ulę, do pomieszczenia socjalnego.
- Wiesz już, że ja i Maciek chcemy abyś była naszym świadkiem… - zagaiła Ania.
- No tak, mogłam się tego spodziewać. – uśmiechnęła się.
- Ale sęk w tym, że na drugiego świadka wybraliśmy właśnie Marka. – Ania napotkała zaskoczony wzrok Uli. – Chciałam ci powiedzieć, żeby to nie było dla ciebie niespodzianką… - dokończyła, po czym wyszła, zostawiając dziewczynę samą ze swoimi myślami. W świecie do którego powróciła jeszcze nie jedno miało ją zaskoczyć…


Believe that dreams come true, because they do. wink

Offline

 

2010-07-08 23:33:55

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-07-08 23:45:38

agata1964
Entuzjasta
Od: małopolskie
Zarejestrowany: 2010-02-19
Posty: 93

Re: We belong together...

Bea,ciekawie się zaczyna...czekamy co będzie dalej?


Cenię twórczość/kolejność przypadkowa/:
GinnyLFC,Mlawer,dorocie03, Iwony, Anukki, crissy, Strychnine46, ann666, jowi, ta lista jest długa...

Offline

 

#3 2010-07-08 23:56:59

essence.
Przyjaciel Brzyduli
Od: Poznań
Zarejestrowany: 2010-06-30
Posty: 143

Re: We belong together...

Cześćsmile
Rozpoczęłaś to opowiadanie naprawdę przecudnie, ten cytat jest niesamowity:) Sama go wymyśliłaś, czy skądś? smile Opowiadanie można powiedzieć, że pochłonęłam:) I bardzo, ale to bardzo zaskakujące zakończenie rozdziału. Jestem baardzo ciekawa, jak to wymyślisz:)

W sumie w pewnym sensie rozumiem Marka - boi się, nie wiadomo jeszcze jak to wyglądało z tym odejściem, bo napisałaś, że byli szczęśliwi... Być może to wyjaśnisz kiedyśbig_smile Ale MACIEK i MAREK?! Że niby przyjaźń?! tongue No proszę, cóż za niespodzianki układa los;))

pozdrawiam i oczywiście czekam na to, co będzie dalej,
essence.


"Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie."

Kropla łzy, kropla szczęścia. Dotknij ją.

Offline

 

#4 2010-07-09 00:03:41

bea1809
Drugie oczy Uli
Od: Częstochowa
Zarejestrowany: 2009-04-03
Posty: 245

Re: We belong together...

Dzięki za te słowa:) Cytat jest skądś... Ja sama bym czegoś takiego nie wymyśliła. Ale wybitnie mi się tu wpasował wink


Believe that dreams come true, because they do. wink

Offline

 

#5 2010-07-09 00:36:21

essence.
Przyjaciel Brzyduli
Od: Poznań
Zarejestrowany: 2010-06-30
Posty: 143

Re: We belong together...

Ja mam jeszcze jedno pytanie i z góry przepraszam za offtopa, czy twój nick ma coś wspólnego z książką pt. "cień wiatru" miała zapytać we wcześniejszym poście, ale jakoś zapomniałam big_smile Mi też się ten cytat szalenie podoba:)))


"Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie."

Kropla łzy, kropla szczęścia. Dotknij ją.

Offline

 

#6 2010-07-09 08:31:59

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6125

Re: We belong together...

Wow,Bea! Podobało mi się! Zraniony Marek i wcale nie taka 'nieskazitelna' Ulka?! smile Bomba! ;-) Ciekawa jestem, czym dalej nas wszystkich zaskoczysz. Pewnie nowa księgowa trochę namiesza.

Ostatnio edytowany przez meaaem (2010-07-09 08:33:51)


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

#7 2010-07-09 09:43:46

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: We belong together...

Bea zaczyna się ciekawie. Widać, że Ulka bardzo zraniła Marka odrzucając jego oświadczyny i wyjeżdżając za granicę. A teraz nagle wraca i chyba myśli, że wrócą do punktu, w którym skończyli. Tak się nie da. Dobrzański traktuje ją z dystansem bo pewnie boi się ponownego zranienia. Czekam co będzie dalej. Pozdrawiam smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#8 2010-07-09 22:55:44

bea1809
Drugie oczy Uli
Od: Częstochowa
Zarejestrowany: 2009-04-03
Posty: 245

Re: We belong together...

essence, mój nick nie ma nic wspólnego z żadną książką smile Ot, całkowicie przypadkowe połączenie cyfr... A kontynuując off top, to dlaczego tak pomyślałaś? Jestem po prostu ciekawa smile

meaaem, zobaczymy co to będzie z tą księgową smile

MEG1984, dokładnie tak jak napisałaś. Ulka bała się, nie ufała mu jeszcze na tyle wtedy, aby założyć rodzinę, musiała dorosnąć.


Believe that dreams come true, because they do. wink

Offline

 

#9 2010-07-10 00:16:39

essence.
Przyjaciel Brzyduli
Od: Poznań
Zarejestrowany: 2010-06-30
Posty: 143

Re: We belong together...

bea, mi nie chodziło o cyfry tylko o pierwszy człon "bea", ponieważ w książce była taka bohaterka, bardzo, bardzo ciekawa moim zdaniem:)


"Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie."

Kropla łzy, kropla szczęścia. Dotknij ją.

Offline

 

#10 2010-07-10 21:51:48

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: We belong together...

Nie mam czasu, więc krótko: pierwszy rozdział mnie nie zachwycił, ale pamiętam cię z innego opowiadania i pewnie się rozkręcisz wink Jeśli chodzi o mnie, na razie zbyt banalnie.
(że pomysł był, to chyba nie muszę mówić?)

Irka


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka