BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-10-01 01:01:49

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Młodym być

To wszystko przez Libby. Naprawdę. Jej dedykuję poniższe dzieuo i idę spać. Tyle tytułem wstępu big_smile

Część pierwsza: Feudalizm

Marek Dobrzański nigdy nie był świętoszkiem. Swoje pierwsze jabłko z jabłoni zerwał, gdy miał szesnaście lat (nie licząc pewnego upojnego weekendu z pewną doświadczoną trzecioklasistką, która otworzyła mu oczy na wiele rzeczy, o których wcześniej nie miał pojęcia). Owym soczystym owocem była Dagmara, koleżanka z jego klasy. Po fakcie ubrał się i poszedł do siebie. Nigdy więcej się z nią nie spotkał. Dagmara miała być tylko egzaminem wstępnym. Prawdziwy test przeszedł następnego dnia, witając swoich kolegów wszechwiedzącym uśmiechem. Nie wspomniał im rzecz jasna o trzęsących się rękach ani o tym, że był nie mniej zdenerwowany od niej. Podkolorował to i owo, jak wszyscy. Wspomniał, jak się nazywa, ale był pewien, że żaden z jego kolegów tego nie zapamiętał. A zresztą, nawet jeśli, to co? Nie miał nic przeciwko temu, żeby ktoś pocieszył biedną Dagmarę.
Szkoła, do której uczęszczał Marek Dobrzański, rządziła się własnymi, dziwnymi prawami. Omówienie tychże praw zajmie mi trochę czasu, więc zalecam uzbrojenie się w (anielską) cierpliwość.
Wypadałoby zacząć od tego, że wszyscy uczniowie w prywatnej szkole im. Romualda Traugutta w Warszawie byli zaklasyfikowani do jakiejś grupy. Nie było ani jednego odrzutka. Podział był widoczny zwłaszcza u dziewczyn, które rzecz jasna były grupowane przez chłopaków, co było trzymane w ścisłym sekrecie, tak jak i kilka innych rzeczy, o których dowiemy się później. Tak więc pierwszoklasistki były klasyfikowane jako „nowe”, czego nietrudno się domyślić. Zawsze czekano na pierwszego września, przypływ świeżej krwi. Wtedy zaczynał się pierwszy odłów. Te w krótkich spódniczkach i dekoltach odsłaniających nieco więcej niż zgrabne szyjki obdarzano wiele mówiącymi spojrzeniami, a te w długich spódnicach i workowatych bluzkach były klasyfikowane jako trudne, ale do zdobycia. Takie gąski jednak niezbyt długo pozostawały gąskami, jako że cała horda chłopaków chciała je wyciągnąć na imprezę, będąc znudzonymi dziewczynami,  których widoku mieli już serdecznie dość. Ileż można było patrzeć na te same twarze, codziennie, dzień w dzień? Szkoła zaliczała się do równouprawnienie, więc wybór był nader ograniczony. Świeża krew była rozchwytywana niemal natychmiast. Z miłą chęcią, trzeba dodać.
Pozostałe dziewczyny w większości należały do „zużytych” lub „zajętych”. Zużytymi nazywano te dziewczyny, z którymi już prawie nikt się nie umawiał; niewielu chciało narażać się na ostracyzm.* Przechodziły już przez tyle rąk, że śmiało można było nazwać je „dziwkami”. Oczywiście nikt nie mówił tego głośno, no, chyba że w męskiej szatni. Te dziewczyny były w najgorszej sytuacji – miały tak złą reputację, że nie było nawet mowy o tym, żeby znalazły sobie chłopaka w szkole, w której się uczyły. Podrywały więc chłopaków na imprezach, narzucając się im zbyt nachalnie, co i tak nie zawsze skutkowało – zła sława sięgała swoimi mackami prawie wszędzie. A plotki nie przedawniały się tak szybko, jakby się chciało. I nie dlatego, że się tego chciało.
Ta szkoła miała własne, przedziwne zasady i zwyczaje. Jednym z nich było tak zwane „przekazywanie towaru”, z nazwy przypominające czynność, którą wykonuje się w hurtowni. Jednak tak naprawdę było to coś, o czym żadna dziewczyna w szkole im. Romualda Traugutta nie miała prawa wiedzieć.
Otóż, mechanizm był bardzo prosty. Gdy jakiś chłopak zapragnął umówić się z dziewczyną, zaczynał podchody. Zwykle starał się jakoś zwrócić na siebie jej uwagę, potem umawiali się na spotkanie albo szli na imprezę. Jeżeli chłopakowi zależało na szybkim seksie, to po prostu ją upijał i wykorzystywał na pierwszej lepszej kanapie, zapinając rozporek i wracając do domu. Było to dla niego tak proste jak zjedzenie bułki na śniadanie. Kogóż mogło obchodzić, co się dzieje z dziewczyną. Zrobił to, co chciał – koniec sprawy.
Jeżeli natomiast chciał seksu na dłuższą metę, umawiał się na taką prawdziwą randkę. Bywali tacy, którzy uczyli się nawet na tą okazję jakiegoś sonetu albo kupowali kwiaty, żeby zrobić na dziewczynie wrażenie. Zwykle trwało to dłużej i objawiało się pytaniami kolegów „Już?” co najmniej dwa razy dziennie i złośliwymi uśmiechami. Jednak oni sami wiedzieli, że było warto. Dziewczyna wpatrzona była w niego jak w obrazek i pozwalała mu na wszystko. Kiedy tylko się nią znudził, rzucał ją i zaczynał proces od początku. Natomiast to biedne dziecko spotykało pewnego dnia na swojej drodze chłopaka, który podawał jej chusteczkę higieniczną i pytał, czy dobrze się czuje, przybierając w tym momencie najniewinniejszy wyraz twarzy, jaki tylko mógł przybrać. Nieźle przydawały się przy tym zdolności aktorskie, ale roztrzęsiona dziewczyna rzadko szukała fałszu w głosie czy spojrzeniu – po prostu chciała pocieszenia. Tak zaczynało się „przekazywanie”. Na pierwszej randce na ogół dziewczyna nawet nie chciała się przyznać, że to randka – cóż za randka, skoro ledwie przed kilkoma dniami rozstała się ze swoim chłopakiem? Kolejne dwa spotkania polegały głównie na wieszaniu psów na jej byłym, co pozwalało na zawiązanie bliższych stosunków. Aseksualnych, oczywiście, bo brutalem byłby ktokolwiek, kto chciałby seksu na trzeciej randce. Chyba że dziewczyna była chętna. To zmieniało postać rzeczy.
Tak na ogół zaczynało się błędne koło. Po kilku razach dziewczyna trafiała do kręgu „zużytych” i tak kończyła się jej zawiła kariera. Była skończona.
Po krótkiej charakterystyce feudalnych zależności szkolnych pora przejść do tematu właściwego, czyli naszego ulubionego głównego bohatera, Marka Dobrzańskiego, który jak dobrze wiemy, miał już za sobą pierwszy raz. Jak wiadomo, to budzi apetyt na kolejny. Postanowił więc zarzucić sieć na którąś z dziewczyn tymczasowo wolnych, które były bardzo łatwe do przejęcia. Na pierwszy rzut padła więc ładna brunetka o uwodzicielskim spojrzeniu i długich rzęsach, czyli Wiktoria z II c. Wypatrzył ją któregoś dnia na korytarzu, wypłakującą oczy. Był pewien, że nigdy wcześniej się nie spotkali, choć nie wykluczał, że co nieco już o nim słyszała. Doskonale wiedział, że był tematem nieustających plotek, ale bynajmniej nie z powodu tego, że zranił Dagmarę – oszukana prędzej dałaby sobie odciąć tipsa niż przyznać, że dała się wciągnąć chłopakowi w pułapkę. Chwalenie się utratą wianka nie należało do rytuałów w damskich szatniach. Większość dziewczyn chwaliła się swoim dziewictwem, chociaż więcej niż połowa z nich dawno już zapomniała, co to w ogóle znaczy. Szacunek koleżanek był jednak ważniejszy niż kłamstwa, którymi codziennie się je karmiło.
Normą były oczywiście plotki w damskich i męskich szatniach. Tu i ówdzie padały imiona i nazwiska, ale nawet jeśli któraś dziewczyna odważyła się powiedzieć, że jakiś facet to świnia, nie przeszkadzało to innej sprawdzić tego osobiście. To samo było z dziewczynami – jeśli mówiło się o jakiejś, że jest kiepska w łóżku, prędzej czy później znajdował się ktoś, kto chciał to sprawdzić.
Cała szkoła żyła więc w błogiej nieświadomości. Żadna dziewczyna nie ostrzegała swoich koleżanek przed tym, z kim się nie umawiać – wolała patrzeć, jak sama przeżyje rozczarowanie, wolała patrzeć na to, jak ona cierpi, ale za nic nie przyznałaby się do swojego błędu. Obserwowanie, jak wpada w misterną sieć było jedną z najlepszych rozrywek zranionych dziewczyn. Ani grama współczucia.
Zasady gry były proste – nie puścić pary z ust i obserwować rozegranie z satysfakcją wypisaną na twarzy.

- Proszę. – Zapłakana Wiktoria podniosła spuchnięte oczy na osobę stojącą przed nią i ujrzała przed sobą tego przystojniaka z III d, do którego wzdychała jedna trzecia szkoły. Z wdzięcznością przyjęła od niego chusteczkę i otarła łzy.
- Dziękuję – szepnęła cicho.  – Pewnie wyglądam okropnie. Zresztą, jakie to ma znaczenie. – Miała tak zrezygnowany głos, że Marek nagle poczuł się dziwnie. Przemknęło mu przez myśl, że ta dziewczyna naprawdę cierpi, a on sobie  z tego drwi. Po chwili jednak odrzucił tę absurdalną myśl i skupił się na swojej roli pocieszyciela.
- Wcale nie. Na szczęście istnieje jeszcze typ dziewczyn, które nawet zapłakane wyglądają uroczo. – Uśmiechnął się do niej i usiadł tuż obok niej, stykając się z nią biodrem. Natychmiast się odsunęła, wydając z siebie cichy syk.
- Nie szukam nowego związku, jeśli chcesz wiedzieć – rzekła chłodno, powoli odzyskując spokój ducha. – Na razie wystarczy mi wspomnienie Piotrka z twojej klasy.
- To idiota. Naprawdę nie rozumiem, jak mógł cię porzucić. – Przesunął po niej wzrokiem od dołu do góry, zatrzymując dłużej wzrok na dekolcie jej bluzki, żżymając się, że nie jest większy. Chętnie pooglądałby sobie to i owo przed rozpoczęciem misji. Powstrzymał westchnienie zawodu, obiecując sobie, że szybko to nadrobi. Dziewczyna wydawała się trochę niechętna, ale był pewien, że szybko się z tym rozprawi.
Wiktoria prychnęła cicho i odwarknęła:
- Takie tanie komplementy na mnie nie działają. Jeśli naprawdę chcesz mnie poderwać, mógłbyś się wysilić na coś lepszego. – Posłała mu wyczekujące spojrzenie i wbiła wzrok w przeciwległą ścianę.
- Na to przyjdzie jeszcze czas, księżniczko. – Zanim zdążyła oburzyć się za „księżniczkę”, Marek już wstał, umyślnie zostawiając ją z widokiem jego dołeczków w pamięci. Zawsze działało.

- Stary, gdzie się podziewałeś? Ostatnio coś dziwnego się z tobą dzieje – zauważył Marek, siadając na krześle obok swojego najlepszego kumpla i przyjaciela w jednym, czyli Sebastiana Olszańskiego, dosyć przystojnego blondyna, na razie samotnego.
- Zejdź ze mnie. Nic mi nie jest, odwal się. Po prostu… - zawahał się, nie wiedząc, jak powiedzieć swojemu przyjacielowi, że chyba się zakochał w kimś, w kim chyba nie powinien. – Nie, nic. Nic ważnego.
Marek wzruszył ramionami i trącił go zwiniętą pięścią w ramię. Nie odzwajemnił uderzenia, tylko zagapił się na rysę na ławce. Za chwilę w klasie pojawiła się nauczycielka polskiego, młoda i ładna szatynka, w której podkochiwało się skrycie pół klasy III d. Dzisiaj była ubrana w swój ulubiony zestaw, czyli dżinsy i czerwony sweterek.
- Dzień dobry – powiedziała pogodnie.
- Dzień dobry – odpowiedziała chóralnie klasa, otwierając zeszyty. Mimo młodego wieku, pani Amelia Karotka potrafiła utrzymać w klasie ciszę bez podnoszenia głosu, z czym radziła sobie lepiej niż większość nauczycieli, bezskutecznie próbujących podpatrzeć jej metody nauczania.** W szkole była przezywana Marchewa, głównie ze względu na nazwisko, chociaż chłopcy tłumaczyli sobie raczej tak, że można było ją schrupać, tak była drobna i niska. Niestety, jej temperament całkowicie przeczył jej wyglądowi.
- Jak zawsze promieniuje pani wewnętrznym blaskiem – stwierdził Marek odrobinę zbyt głośno.
- Dziękuję za tę uwagę, Dobrzański. Skoro już wykazał pan chęć otworzenia ust na mojej lekcji, może przeczyta nam pan swoją pracę domową? – zapytała, mierząc go spojrzeniem.
Marek rzucił jej swój uwodzicielski uśmiech, który sprawiał, że wszystkim dziewczynom w promieniu dwóch metrów miękły kolana (który jednak kompletnie na Marchewę nie działał) i odpowiedział niedbale:
- Nie jestem przygotowany.
- Ach! Świetnie. – Zanotowała coś w dzienniku, co Marek skwitował cichym jękiem.
- Mówił pan coś, panie Dobrzański?
- Nie, nic.
- Pani Prześna, przeczyta pani swoją pracę domową?
- Oczywiście. – Prześna rzuciła poprzedniemu pytanemu pełne wyższości spojrzenie, jakby dając mu do zrozumienia, jak powinien zachowywać się prawdziwy uczeń, i zaczęła czytać interpretację „Wstępu” Asnyka. ***
- Świetnie – powiedział Marek sam do siebie. – Kolejna pała na nowy semestr. Rodzice zjedzą mnie żywcem. Dlaczego zawsze ja? – jęknął.
- Gdybyś nie próbował z nią flirtować na każdej lekcji, pewnie miałbyś lepsze oceny.
- Znalazł się strażnik moralności – odgryzł się, bawiąc się długopisem zamiast robić notatki jak reszta klasy.
- Panie Dobrzański, czy ma pan coś do dodania na ten temat?
- Słucham? Nie, nic. Myślę, że koleżanka już wyczerpała temat. Jak zawsze. – Rzucił w jej stronę pogardliwe spojrzenie mówiące „Takie-kujony-jak-ty-są-na-samym-dole-mojej-drabiny-społecznej”, które ta skwitowała dumnym podniesieniem podbródka.
- W takim razie na następnej lekcji chętnie wysłuchamy pańskiej interpretacji wybranego wiersza Zbigniewa Herberta. Oczekuję tu pańskiej i wyłącznie pańskiej interpretacji, rozumiemy się?
- Oczywiście, pani profesor – powiedział, kładąc nacisk na ostatnie dwa słowa. Wiedział, że tego nie lubi.
- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia – rzekła chłodno, trochę zbyt głośno uderzając dziennikiem o stół, na co wszyscy podskoczyli. – A teraz przechodzimy do właściwego tematu lekcji, czyli…
Marek ponownie odpłynął, mierząc nauczycielkę nienawistnym spojrzeniem. Co z tego, że była niezła, skoro taka wredna?
Przez resztę lekcji zabawiał się wysyłaniem liścików do kolegów po drugiej stronie klasy, obserwując przy tym ze zdziwieniem Sebę, który pilnie robił notatki, czego nie robił prawie nigdy. Nie przejął się tym jednak, uznając, że i tak mu przejdzie.

Dziesięć minut przed końcem lekcji niespodziewanie Sebastian poprosił o wyjście do toalety, wymawiając się nagłą potrzebą. Część klasy zachichotała, ale nie zwrócił na to uwagi. Otrzymawszy pozwolenie, natychmiast wyszedł, ale tylko Marek dostrzegł, że kurczowo trzymał w dłoni zwiniętą w kulkę kartkę papieru.

Po wyjściu z klasy miał ochotę natychmiast tam wrócić, ale uznał, że to byłoby tchórzenie, więc nie został na korytarzu, ale poszedł prosto pod drzwi klasy III a i zaczął nerwowo chodzić w jedną i drugą stronę, miętoląc kartkę w dłoniach i zerkając przy tym na zegarek z częstotliwością co minutę.
Gdy usłyszał wreszcie upragniony dzwonek, zapałał nagłą chęcią odwiedzenia rzeczonej toalety, ale w tym momencie ją zobaczył. I zaryzykował. Niby przypadkiem otarł się o jej ramię i włożył jej kulkę papieru do ręki. Zanim zdążyła powiedzieć choćby słowo, odszedł pospiesznie, jakby bał się, że coś mu zrobi.

- Co tam robiłeś? Miałeś być w łazience – stwierdził Marek z wyrzutem.
- Skąd wiesz, że nie byłem? Miałem… sprawę do załatwienia.
- Korki z chemii?
- Właśnie. Taka jedna z trzeciej „a” jest w tym niezła.
- Powodzenia, stary. Trzeba ci jakiejś reakcji. – Seba walnął go w rękę i uśmiechnął się ponuro, ponownie zanurzając się we własnych niewesołych myślach.


* Daję słowo, że pierwszy raz używam tego słowa w opowiadaniu tongue
** Jakby co – opis nauczycieli z tej miniaturki nie ma nic wspólnego z moim liceum tongue Moja pani od polskiego znacząco różni się od Marchewy tongue
*** Wiersz wybrany przypadkowo xD

Pierwsza część jest ewidentnie urwana, ale tak jakoś wyszło. Nie wiem, kiedy będzie następna, proszę pytać tej na "L" kiedy mnie dogoni z tasakiem. Zdaję sobie sprawę, że jest tu sporo niedociągnięć, ale naciski były takie, że nie dałam rady xD

Poprawka, tej pierwszej gwiazdki nie miało tu być xD O historyku też będzie później wink

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2010-10-02 14:19:38)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

2010-10-01 01:01:49

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-10-01 01:56:28

Libby
Rysiowiańczyk
Zarejestrowany: 2010-07-12
Posty: 1047

Re: Młodym być

Wiedziałam, że przesadzasz big_smile Toż to bardzo fajne jest! Szkoła trochę jak w „Cruel intensions 2.” Wszystko się kręci wokół jednego wink

Hmm teraz nie wiem, to Sebastian będzie głównym bohaterem, czy Marek? I pytanie za sto punktów: Ula się pojawi?

Swoje pierwsze jabłko z jabłoni zerwał, mając szesnaście lat

Jakie fajne określenie na przeżycie pierwszego razu smile *zapisuje w osobistym słowniku*

Podoba mi się big_smile Bardzo mi się podoba. Zresztą tyle na to czekałam, że nie mogło być inaczej big_smile Pocytowałabym jeszcze, ale jak chcę jutro wstać to muszę się streszczać smile Jak wrócę to obiecuję, że napiszę więcej!

Nie wiem, kiedy będzie następna, proszę pytać tej na "L" kiedy mnie dogoni z tasakiem. Zdaję sobie sprawę, że jest tu sporo niedociągnięć, ale naciski były takie, że nie dałam rady xD

No bez przesady! Trzeba pilnować swoich tasaków, bo mogą wpaść w niepowołane ręce tongue Jakbyś dzisiaj nie wstawiła, to nie wiem kiedy bym to przeczytała. Na pewno nieprędko smile

Bardzo dziękuję za dedykację kiss Resztę trzeba było pominąć, ale niech Ci będzie big_smile Wyszłam na złą czarownicę, ale ja naprawdę musiałam to dostać przed oczki dzisiaj big_smile Sama wiesz.

Idę spać wink No nie wstanę jutro. A Ty już pisz ciąg dalszy, bo będą kolejne naciski wink

Buziak kiss


I was going to do something today, but I haven't finished doing nothing from yesterday.

Offline

 

#3 2010-10-01 05:14:23

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Re: Młodym być

wow2 ale pięknie żeś tę śmietankę towarzyską opisała. Niech ja pierzę porosnę... szczena Czy ktokolwiek ma jakieś szanse na nie unurzanie się w tym procederze? To jest mini? A może zaczątek czegoś dłuższego shy? Ma świetne zadatki na super opowiadanie. Powiem Ci Iris, że jakoś nie przepadam za opowiadaniami, w których nasi bohaterowie są jeszcze nastolatkami w liceum, ale ten początek zrobił na mnie duże wrażenie. Pozytywne w sensie i dzięki Libby, żeś zmotywowała Iris do pisania kiss. Marchewa jest obłędna i jej postać ma bardzo duży potencjał. Ciekawa jestem, czy pojawią się również Paulina, Aleks i oczywiście Ula. Iris, please angel pisz, bo to jest świetne! smile


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

#4 2010-10-01 08:26:31

Kitty84
Druga połówka Marka
Zarejestrowany: 2009-11-13
Posty: 4918

Re: Młodym być

Przeczytałam to jeszcze przed snem i tak: jest to dopiero wstęp do czegoś dłuższego (chyba?) i trudno wywnioskować, co też może się dziać dalej, bo zdecydowanie nie opisujesz kanonu, a zaczynasz dużo wcześniej wink O ile dotychczasowe próby opisywania "szczenięcych lat" pana Marka Goodness (xD) jakoś niespecjalnie mnie urzekały, tak to jest mocne. Co prawda stylem zalatuje mi panna pod lapsus linguae, która jest fenomenalna, ale tobie też to całkiem zgrabnie wyszło. Co do historii - hmmm, jakie te nastolatki zepsute, a Maruś to już w ogóle myśli tylko o powiększaniu bagażu "tych" doświadczeń. Nawet nauczycielka nie daje mu spokoju, choć irytuje go fakt, że jego urok osobisty jakoś na nią nie działa tak jak powinien, za to nasz pretty man (tak, man, bo już nie boy dzięki Dagmarze xD) zapewnia sobie problemy w domu z powodu marnych ocen lol Ach ten onieśmielony bidulek Cebulek... xD Ciekawe, co ty tam dalej naprodukujesz o tej zdeprawowanej uczniowskiej społeczności. Mam tylko nadzieję, że nie myślisz dodawać tu Ulki, bo jakoś nigdy mi to nie pasowało, że niby chodzą razem do szkoły czy coś... Przecież on jest od niej starszy. No ale zrobi panna jak chce tongue


FOM storczyk MDUC GNAJ SWSiOCJT DORIS | owoce | mini | Niepoprawna Markomanka

Offline

 

#5 2010-10-01 10:41:57

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Młodym być

Iris napisał:

To wszystko przez Libby.

Na pewno tylko przez nią? tongue A nie tęskniłaś już trochę za pisaniem jakiegoś dłużnego opowiadania? Bo ja za twoją twórczością tęskniłam i bardzo się cieszę, że wracasz z czymś nowym.

Iris napisał:

Swoje pierwsze jabłko z jabłoni zerwał

Zgadzam się z Libby – świetne określenie pierwszego razu. Niby subtelnie, a każdy wie o co chodzi big_smile

Iris napisał:

Szkoła zaliczała się do równouprawnienie, więc wybór był nader ograniczony.

Iris nie bij smile Tu chyba wkradła się wredna literówka.

Iris napisał:

Zapłakana Wiktoria podniosła spuchnięte oczy na osobę stojącą przed nią i ujrzała przed sobą tego przystojniaka z III d, do którego wzdychała jedna trzecia szkoły.

Tylko jedna trzecia? A ja myślałam, że chociaż połowa szkoły tongue

Iris napisał:

Przemknęło mu przez myśl, że ta dziewczyna naprawdę cierpi, a on sobie  z tego drwi.

No proszę, a już myślałam, że z Marka kompletny imbecyl bez żadnych uczuć. A tu nagle bum – potrafi zauważyć czyjeś cierpienie. Szkoda tylko, że łatwiej mu nie zwracać na nie uwagi.


I jeszcze kilka słów po lekturze całego rozdziału. Po pierwsze zaczynasz to opowiadanie wcześniej niż większość autorów, ale mi to nie przeszkadza, bo po tym co przeczytałam wiem, że będzie ciekawie. Po drugie bardzo podoba mi się jak opisałaś podział na grupy w szkole. Wbrew pozorom w każdej szkole taki podział jest. Mniej lub bardziej wyraźny, grupy są takie bądź inne ale zawsze są. Choć ta szkoła jest wyjątkiem pod jednym względem – w normalnej szkole zawsze jest ktoś, kto nie należy do żadnej grupy.
Zgodzę się z Kitty – styl tego rozdziału jest troszeczkę podobny do stylu Lapsus. Tylko, że opowiadanie Lapsus jest pisane po to by czytelnika rozśmieszyć, a Ciebie jeszcze nie rozszyfrowałam big_smile
Ciekawe może być zderzenie podejścia do dziewczyn Marka i Seby – pierwszy myśli tylko o powiększaniu swoich doświadczeń, a drugi się naprawdę zakochał. Przyznaję, że zżera mnie ciekawość któż został wybranką Olszańskiego big_smile
Postaci nauczycielski języka polskiego i historyka, o którym na razie mowa tylko w przypisie, mają potencjał i pewnie za czytając opis ich lekcji jeszcze nie raz się uśmiechnę.

A co do Ulki – to Marek jest od niej starszy ponoć o dwa lata. Skoro więc Dobrzański jest w trzeciej klasie, to ona mogłaby być w pierwszej.

Iris napisał:

Pierwsza część jest ewidentnie urwana, ale tak jakoś wyszło. Nie wiem, kiedy będzie następna, proszę pytać tej na "L" kiedy mnie dogoni z tasakiem. Zdaję sobie sprawę, że jest tu sporo niedociągnięć, ale naciski były takie, że nie dałam rady xD

E tam urwana, jak dla mnie zakończona w ciekawym momencie big_smile Niedociągnięć praktycznie nie ma, to o czym pisałam wyżej się zmaże big_smile A może trzeba dołączyć do Libby i wywierać na Ciebie silniejsze naciski? Jakby co mogę pomóc big_smile A tak serio, przecież wszyscy wiedzą, że zaczynasz studia i musisz mieć teraz trochę spokoju żeby to wszystko ogarnąć. Pozdrawiam serdecznie kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#6 2010-10-01 16:04:40

vivienn
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2010-04-15
Posty: 1222

Re: Młodym być

Iris, co tu dużo gadać... Fantastycznie rozpoczyna się to opowiadanie big_smile Niby były twórczości z podobnego tematu o liceum i "młodych" latach, ale jakoś to jest inne. Wyczułam, że na pewno będzie się działo i mam nadzieję, że się nie mylę big_smile Trochę przerażają mnie te całe "układy" w licealnym światku, ale tak też bywa. A oczywiście najgorzej mają dziewczyny tongue Ale jak zaznaczyłaś, jest to prywatna szkoła, więc może ta kasa rodziców niszczy dzieciaków? wink Aaa, i fajnie Iris, że z "Brzyduli" wplotłaś w opowiadanie jedynie Marka i Sebulka, ten ostatni mnie zaintrygował, przyznam big_smile Nie no, kurczę... Podoba mi się, bardzo! Marchewa wymiata big_smile Dzielna kobieta, że jest odporna na urok Mareczka tongue Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy big_smile Weny wink

Pozdrawiam.
Viv.


Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie.

Rodzina forómowa love  PBWBT  FCI

Offline

 

#7 2010-10-01 19:17:13

Chocolate
BrzydUloholik
Od: Zimowa stolica
Zarejestrowany: 2010-05-04
Posty: 2089
Serwis

Re: Młodym być

Weszłam dziś na foróm przez przypadek, więc postanowiłam sprawdzić, co słychać... Otwieram RT i widzę: "Młodym być". Sam tytuł już przykuł moją uwagę, więc postanowiłam zajrzeć, a kiedy spojrzałam kawałek dalej, zobaczyłam, że to Twoje dzieło, więc nabrałam jeszcze większej chęci, by przeczytać. W końcu już kiedyś miałam przeczytać coś Twojego, ale nigdy nie miałam czasu, więc zrobiło mi się głupio...
I, Iris, jedno Ci powiem, to było W S P A N I A Ł E! kiss Naprawdę... Dawno nie czytałam nic, co tak bardzo by mnie zainteresowało (inną sprawą jest, że czytam lektury szkolne i książki podane do konkursu).
Co do początku (?), to muszę przyznać, że świetnie opisałaś tę szkołę. Nie wiem, czy ja sama mogłabym lepiej to ująć, a Twoje opisy wprowadziły mnie w ten fikcyjny świat od razu, kiedy zaczęłam czytać. Umiesz tak ładnie dobrać słowa, że szczena
Co do samego zachowania bohaterów, jestem w stanie powiedzieć, że mam w klasie podobne osoby, tylko jeszcze nie do końca robią to, co Marek... smile W ogóle nie rozumiem, dlaczego większość zwraca uwagę na wygląd, a nie na to, co człowiek ma w duszy. Co z tego, że dziewczyna jest śliczna, jeśli nie jest zbyt mądra i jest pustą lalą? Przypuszczam, że nigdy tego nie zrozumiem... big_smile
Mam nadzieję, że kiedyś napiszesz dalsze części i je opublikujesz, bo bardzo zainteresowało mnie to opowiadanie. Jest po prostu świetne. kiss

Ostatnio edytowany przez Chocolate (2010-10-01 19:19:31)


Moje nowe opowiadanie: Bezludna wyspa | Nareszcie są wakacje! lol

Nie kochaj mocno, bo przyjdzie nienawiść,
nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość...

Offline

 

#8 2010-10-01 19:21:40

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Młodym być

Uwielbiam was za te komentarze kiss Ha, udało mi się chyba, bo już byłam pewna, że przekombinowałam wink
Od razu mówię, że nie inspirowałam się w tym dziele niczym konkretnym, więc proszę się nie doszukiwać tutaj nawiązań do książek albo filmów czy seriali wink Szczerze mówiąc, nie wierzę, że taka szkoła naprawdę istnieje - to by było chyba zbyt brutalne xD Ale cóż, stworzyć coś takiego potrafię.
Za porównanie do wspaniałej lapsus przeogromnie dziękuję, ale żeby nie było: ja nie próbuję kopiować jej stylu czy coś w tym stylu, ja po prostu nie umiem pisać śmiertelnie poważnie big_smile No nie umiem i już. Zawsze muszę coś tam od siebie dodać i dlatego nie wychodzą mi takie piękne dzieua jak innym autorkom tutaj xD A próby pisania na poważnie może i jakoś tam mi wychodzą, ale wiem, że to nie jest to, co ja bym naprawdę chciała napisać xD Dlatego wyszło jak wyszło.

Libby napisał:

Hmm teraz nie wiem, to Sebastian będzie głównym bohaterem, czy Marek?

Postaram się zachować między nimi równowagę wink I odpowiadam od razu na następne pytanie: nie, Ula się tutaj nie pojawi. Paula też, bo zdaje się, że oni się w liceum nie znali, prawda? Mam problemy z ich życiorysem, w każdym razie, nawet gdyby się znali, to Paula mi tu nie pasuje i już xD I jej na pewno nie będzie.
Uprzedzając kolejne pytania: nie, Maćka też nie będzie wink

No bez przesady! Trzeba pilnować swoich tasaków, bo mogą wpaść w niepowołane ręce

Zapamiętam sobie na przyszłość big_smile Nad dalszymi częściami myślę, ale dalszej akcji tak do końca jeszcze sobie nie przemyślałam. Hmm, może pojawić się jakaś retrospekcja, ale to na pewno nie teraz wink Najbardziej się obawiam, że popadnę w banał, a tego chciałabym uniknąć.

Dorocie, odpowiadam zbiorczo na wszystkie twoje pytania (a przede wszystkim dziękuję za te pochwały shy):
Co do pierwszego, to niewykluczone, że ktoś się uchowa, chociaż nie do końca wink To się wyjaśni w przyszłych rozdziałach. Nie, to nie jest mini, to znaczy planowałam to opublikować jako jedną wielką miniaturkę, ale wciąż brakowało mi czasu, żeby to dokończyć, więc pod naciskiem wstawiłam ten fragment jako pierwszą część dłuższego opowiadania. Założenie było na dwie części, ale i tak się chyba nie zmieszczę xD
Prawdę mówiąc, epizody z nauczycielami miały być tylko epizodami big_smile Ale skoro tak wam się podobają, to coś tam jeszcze wymyślę xD Naprawdę nikt nie skojarzył przezwiska Marchewa z kimś jeszcze? xD
Jak już wcześniej powiedziałam, nie będzie tu Pauli ani Aleksa ani Ulki tym bardziej (zresztą, co ona miała by tu robić? xD; chociaż na upartego mogłabym coś wykombinować, ale w założeniu tego nie było xD).

Kitty, dziękuję za komentarz kiss Naprawdę się nie spodziewałam, że się tak spodoba big_smile Błehehe, co do Marchewy, to niewykluczone, że coś tam mogę wykombinować xD Mwahaha, ale mam pomysł lol Źle na mnie wpływacie lol

Meg big_smile

A nie tęskniłaś już trochę za pisaniem jakiegoś dłużnego opowiadania?

Czy ja wiem... Właśnie wydaje mi się, że nie xD Dlatego mojego ostatniego opowiadania nie chce mi się skończyć xD Wybaczcie mi to, ale cóż. Dotrzymywanie zobowiązań to nie jest moja najmocniejsza strona tongue
Za literówkę nie biję, skądże znowu xD Dziękuję smile

Tylko jedna trzecia? A ja myślałam, że chociaż połowa szkoły

Miałam tak napisać lol A raczej trochę inaczej, ale się powstrzymałam lx Nie pytajcie (chociaż i tak wiem, że to zrobicie xD).

Zgodzę się z Kitty – styl tego rozdziału jest troszeczkę podobny do stylu Lapsus. Tylko, że opowiadanie Lapsus jest pisane po to by czytelnika rozśmieszyć, a Ciebie jeszcze nie rozszyfrowałam

Ja sama nie wiem, co mi z tego wyszło xD Zobaczy się w praniu.

Przyznaję, że zżera mnie ciekawość któż został wybranką Olszańskiego

Gdyby nie ta na "L", to dopisałabym kiedyś dalszą część tego rozdziału i wtedy by się wyjaśniło xD Następny rozdział prawdopodobnie od tego się zacznie.

A co do Ulki – to Marek jest od niej starszy ponoć o dwa lata. Skoro więc Dobrzański jest w trzeciej klasie, to ona mogłaby być w pierwszej.

Haha, to jest jakaś koncepcja lol Ale trafiłaś kulą w płot, bo po pierwsze, ktoś taki jak Marek nie zakochałby się w kimś takim jak Ula w tym wieku xD No sorry, w to nie uwierzę. Po drugie, nie chce mi się wierzyć, żeby ojciec nie posłał jej do liceum do Rysiowa. A po trzecie, to coście się tak na tę Ulkę uwzięli? tongue Jeśli tak bardzo się domagacie, to mogę ją tam jakoś wcisnąć, ale to by było strasznie naciągane xD

Wbrew pozorom w każdej szkole taki podział jest. Mniej lub bardziej wyraźny, grupy są takie bądź inne ale zawsze są. Choć ta szkoła jest wyjątkiem pod jednym względem – w normalnej szkole zawsze jest ktoś, kto nie należy do żadnej grupy.

No i taka właśnie jest smutna prawda. Klasyfikacja, ot co. I postanowiłam, że tutaj naprawdę nie będzie wyjątków - z takich czy innych przyczyn każdy będzie należał do jakiejś grupy.

Większe naciski? To ja już się chyba w ogóle w sobie zamknę lol Nie, jeden taki wielki nacisk mi zupełnie wystarczy. Już widzę to codzienne wiercenie w brzuchu i jednocześnie przeklinam dzień, w którym napisałam Libby: "A ja zaczęłam miniaturkę o Marku w czasach szkolnych, tylko mi się nie chce dokończyć..." (oczywiście sparafrazowane xD).

vivienn big_smile Faktycznie, jest inne. A więc cieszę się, że udało mi się wymyślić coś innego big_smile
Kasa pewnie robi swoje, kasa to zuo xD
Sebastian tam jeszcze sporo namiesza, ale nie tylko on wink Ale to się okaże. Kiedyś tongue Wiem, że brzmię strasznie tajemniczo, ale w następnym rozdziale trochę się wyjaśni. To z założenia nie miało być takie tajemnicze, ale tak wyszło lol
Marchewa rzondzi big_smile Spodobała mi się ta postać. Napisałam w przypisie, że nie przypomina mojej nauczycielki od polskiego, ale to nie do końca jest prawda. Moja polonistka co prawda była ładna, ale do Marchewy pod pozostałymi względami się nie umywa tongue Zerowe podejście do uczniów, kompletny brak kontroli nad uczniami i generalnie chaos. A więc wymyśliłam sobie, że Marchewa będzie moją idealną polonistką, czyli taką, jaką chciałabym, żeby moja była tongue Mam nadzieję, że napisałam zrozumiale big_smile

Coraz bardziej się wyszczerzam do swojego pomysłu z Marchewą xDDDDDD

Jeszcze raz wszystkim dziękuję kiss

Irka


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#9 2010-10-01 19:56:36

Kitty84
Druga połówka Marka
Zarejestrowany: 2009-11-13
Posty: 4918

Re: Młodym być

Hmmm coraz bardziej mnie intrygujesz tą Marchewą xD Czyżby jeszcze bardziej miała zaleźć Markowi za skórę? A może ta pani jednak się złamie i ulegnie naszemu czarusiowi? Tym sposobem skosztowałby bardzo dojrzałego jabłka lol2 lol3 tongue
I tak, opowiadanie, a właściwie póki co jego początek bardzo się podoba, mam nadzieję że i styl pisania się utrzyma, bo nadaje tej historii smaczku wink


FOM storczyk MDUC GNAJ SWSiOCJT DORIS | owoce | mini | Niepoprawna Markomanka

Offline

 

#10 2010-10-01 20:00:55

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Młodym być

Błahaha, zobaczymy co wyjdzie z tą Marchewą xD Ale pomysł jest xD

Też mam nadzieję, że styl się utrzyma xD
kiss

I.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka