BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-10-31 03:06:45

vivienn
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2010-04-15
Posty: 1222

Miniaturkowe cósie :)

Czemu zakładam nowy wątek? Bo zakończyłam oba poprzednie i żeby było... hmm... bardziej może przejrzyście, ładniej xD zakładam osobny wątek, z miniaturami tym razem smile Nie zaręczam, że będą się one pojawiać jakoś systematycznie, bo wen jest kapryśny tongue Na razie wstawiam taką jedną, maleństwo. W sumie to nie wiem, o co mi dokładnie chodziło. Liczę się z tym, że zostanę objechana od góry do dołu, ale cóż... Do odważnych świat należy tongue Przepraszam za błędy, gramatykę sprawdziłam tylko w Wordzie smile Miłego czytania.


Matka


Właściwie to nigdy jej nie poznała. Jedynie oczyma wyobraźni budowała swój obraz, kawałek po kawałeczku. Wyobraziła sobie, że mama jest śliczna, piękna. Ma długie, blond włosy, które błyszczą w słońcu. Jej uśmiech jest najpiękniejszym uśmiechem na całym świecie, a oczy… Oczy są zielone. Nie. Szare, tak, przepełnione wewnętrznym spokojem. Mama ma niebieską sukienkę, która wspaniale współgra z jasną karnacją skóry. Sukienka jest w kwiatki. Mama rano szykuje śniadanie dla całej rodziny, potem „odprawia” dzieci do szkoły, a męża do pracy. Nie wiedziała, co wtedy mama robi – w końcu jest w przedszkolu. Popołudniu mama gotuje obiad, jest pyszny – mama świetnie gotuje. Jej dzieci uwielbiają mamine pierogi, naleśniki i zupę pieczarkową. Wieczorem cała rodzina siada przy stole, grają w karty, rozmawiają, czytają książki na głos. Mama przytula swoją małą córeczkę do snu, całuje po policzkach i mówi, że ją kocha. Gdy córka zasypia, mama cicho wymyka się z dziecięcego pokoiku. Rano znowu widzi mamę – piękną, w niebieskiej sukience. Sukienka jest w kwiatki. Jednak dziewczynka nie czuje się bynajmniej znudzona monotonnością – jest przeszczęśliwa, mając taką mamę. Mama jest kochana, najlepsza!
Ale pewnego dnia zdarza się coś dziwnego. Mama nie czeka na swoje dzieci z obiadem, gdy te wracają ze szkoły. Ona jedzie gdzieś w wielkim samochodzie, który ma głośny sygnał. Potem tata mówi, że mama trafiła do szpitala i tam zajmują się nią lekarze – ponoć bardzo mądrzy ludzie. Oni wyleczą mamę i znowu będzie tak jak dawniej… Jednak lekarze nie okazują się tacy mądrzy, jak mówił tata. Nie potrafią wyleczyć mamy. Każdego dnia jest coraz słabsza, nie uśmiecha się już, jej włosy nie błyszczą w słońcu… Nie ubiera się w niebieską sukienkę, lecz ci lekarze ubrali ją w jakiś biały worek. Tata chodzi zamyślony, jakby zmartwiony. Aż któregoś wieczora dziewczynka dowiaduje się, że mama już nie wróci. Płacze. Nie umie zrozumieć, czemu? Mama miała tutaj być, z nią. Jej mama! Najukochańsza mama… W wyobraźni widzi siebie na pogrzebie, wśród rodziny. Wszyscy płaczą, głośno i przeraźliwie. Chce uciec do mamy! Ona jedyna jest taka spokojna, ona jedyna utuli ją do siebie. Nie chce tu być, bo wszyscy są smutni. Tylko mama na pewno nie będzie smutna. Ona zawsze jest uśmiechnięta… A nawet, jeśli smutek także jej się udzielił, to z pewnością nie pokaże tego. Kocha przecież swoją małą córeczkę, nie pozwoli nikomu jej krzywdzić! A w tej chwili krzywdzą ją wszyscy – tata, siostra, brat… Babcia coś wspomina o pomocy w domu, ale tata mówi, że sobie sami poradzą. No, bo tak, jest w końcu mama! Jest najlepsza, nie potrzebuje od nikogo pomocy. Dlatego tata tak mówi, bo myśli o mamie. Dziewczynka z ufnością ściska swoją małą rączką wielką dłoń ojca. Czeka, aż on ją zaciśnie, ale nic takiego się nie zdarza. Coś jest nie tak, wie to. Tata jest nieobecny, głuchy na słowa dzieci. No, ale mama go zmieni! Bo chyba mama oczekuje w domu, z pachnącą zupą? Jak zwykle pewnie jest ubrana w swój zielony fartuszek. Jak zwykle zgani ich, że za późno wracają. Tata zacznie się tłumaczyć, siostra wróci do nauki, a brat zaszyje się u kolegi. Tymczasem dziewczynka zacznie z mamą rysować kredkami na kartce, potem obejmie jej szyję rączkami i zaśnie. Mama położy ją na łóżku, przykryje kołderką. Pocałuje na dobranoc. Zgasi lampkę, a rano przywita śniadaniem. Tak… Tylko muszę zasnąć.

W śnie zamyka drzwi od wyobraźni i obraz mamy znika. Rozpływa się ona, jakby w powietrzu, w gęstej mgle. Nie ma jej. Tym razem już naprawdę, już na zawsze. Mała Beatka Cieplak straciła matkę.


Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie.

Rodzina forómowa love  PBWBT  FCI

Offline

 

2010-10-31 03:06:45

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-10-31 14:07:04

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Miniaturkowe cósie :)

Vivienn i co ja mam napisać. Podobało mi się, wzruszyłam się i coś ściskało mnie w gardle. Ta miniatura to właściwie same emocje. Straszna jest utrata kogoś bliskiego, a utrata matki dla małego dziecka jest chyba czymś najgorszym. Matka była osobą, która spajała tę rodzinę, była słońcem wokół którego obracali się pozostali domownicy. I nagle jej zabrakło. Cały świat się zawalił, wszyscy się zmienili, a mała Beatka nie potrafi pojąć co tak naprawdę się stało. Wierzy, że gdy wróci do domu będzie tam czekać jej ukochana mama z uśmiechem na ustach. Tylko, że ona odeszła i już nigdy nic nie będzie tak, jak wcześniej. Ale o tym Beatka dopiero się przekona i będzie musiała się uporać z bólemnie tylko swoim, ale i pozostałych członków rodziny.
Pozdrawiam i życzę weny kiss


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#3 2010-10-31 21:09:14

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturkowe cósie :)

Moją opinię zasadniczo znasz wink
Miniaturka zrobiła na mnie spore wrażenie. Jest dość dobrze napisana, ładnym stylem, takim właśnie lekko dziecinnym - tak jak dziecko wspomina swoją mamę, której nie zna. Mocno się wzruszyłam w drugiej części. A do tego trafiłaś w temat, który jest tu rzadko spotykany, czyli pani Cieplak. Mało kto pisze miniaturki skupiające się tylko na niej. No i za to brawa.
Ale, niestety, zepsułaś ten piękny utworek zakończeniem. No bo cóż to za zakończenie?
"Mała Beatka Cieplak straciła matkę."
Takie trochę od czapy. Wiadomo o kogo chodzi w tym tekście i to w zasadzie było niepotrzebne. Oczekiwałam jakiegoś mocniejszego zakończenia. Mam nadzieję, że weźmiesz to pod uwagę przy innych tekstach wink

Podsumowując: jest dobrze, ale mogłoby być lepiej big_smile Pracuj, pracuj, a będą efekty wink

Irka


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#4 2010-11-01 13:02:55

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6125

Re: Miniaturkowe cósie :)

Wyszło dobrze, jednak chyba to co napisałaś, zrobiłoby na mnie większe wrażenie pisane stylem bardziej podniosłym, patetycznym. Starałaś się jednak oddać jak najlepiej emocje dziecka. Przeczytałam to spokojnie, bez większych emocji.
Zgodzę się z Maniaczką, że to ostatnie zdanie nie pasuje na zakończenie... sad


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

#5 2010-11-02 18:00:50

Wkręętka!
Serce przepełnione Ulą
Zarejestrowany: 2009-11-07
Posty: 8323

Re: Miniaturkowe cósie :)

Jestem i ja smile
Podobało mi się, bo... nie ma tu trudnych słów, jak słusznie dziewczyny zauważyły - oddane zostały emocje dziecka. Wzruszyłam się.
Tak, prosiłam o coś smutnego. Smutek = śmierć? Samotność? Nie zawsze! Może zdołasz coś jeszcze wymyślić? Wiesz, chyba już znudziła mi się sielanka. Szczęśliwe zakończenia są przereklamowane. Ja nadal oczekuję czegoś, co będzie zupełnie nowe, nieprzewidywalne. Tak, jak któraś Twoja mini, gdzie bodajże Ula była chora. [to było świetne!].
Dziękuję, że to napisałaś i z czekam na na coś nowego...
CZEKAM.

Buziaki, Angeliko kiss
Claudia!


- Harry – powiedział w końcu – wiesz, że zawsze będę cię wspierać. – Przełknął. – Nawet jeśli chcesz poderwać Malfoya na dżem.
- Ron! - wykrzyknął Harry z oburzeniem, a potem dodał zduszonym szeptem:
- Myślisz, że powinienem?

Offline

 

#6 2010-11-05 04:14:17

dorocie03
Poszukiwaczka truskawek
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 3696

Re: Miniaturkowe cósie :)

Vivienn, smutno mi po przeczytaniu tej mini... Śmierć matki opisana z perspektywy małego dziecka zawsze porusza emocje. Nawet najbardziej kochający tata i najstarsza siostra nie będą w stanie zastąpić Beti ukochanej mamy. Czekam na dalsze Twoje prace i mam nadzieję, że będą ociupinę bardziej optymistyczne. Pozdrawiam cieplutko kiss


GNAJ heart, Iwona, SWSiOCJT, KTB, MDUC, Jowi46   Filip.B heart

"Markowe dołeczki znakiem markowym Marka. Aleksander w szoku. A Ula - w kanarkach"
"To tylko moja wyobraźnia" ,"Coś małego", "Inaczej"

Offline

 

#7 2010-11-07 15:17:51

brzydulkaulka
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 81

Re: Miniaturkowe cósie :)

Wow !!
To było piękne smile
Na początku myślałam, że to Ula opowiada , ale to Beti .
Bardzo mi sie podobało chociaż wole te radosne opowiadania wink
Czekam na więcej pozdrawiam kisskisskisskiss

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka