BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#11 2010-12-26 21:22:21

natbee
Przyjaciel Brzyduli
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2010-08-06
Posty: 176

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Hah, dzięki Ann, już poprawiłam.
Mogłabyś mi powiedzieć kiedy po myślnikach w dialogach piszemy dużą, a kiedy małą, bo w tym się gubię.

Offline

 

2010-12-26 21:22:21

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#12 2010-12-26 21:26:22

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17229
Serwis

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

natbee napisał:

Mogłabyś mi powiedzieć kiedy po myślnikach w dialogach piszemy dużą, a kiedy małą, bo w tym się gubię.

Zerknij tutaj - http://forum.erynie.pl/printview.php?t= … 717b2c1788
Wszystko jest ładnie rozpisane, nie widzę potrzeby tego kopiować smile


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#13 2010-12-27 00:15:35

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6126

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

No no... czyli co? Dostali drugą szansę, drugie życie? smile Ciekawe...
Hmm... chyba całkiem miło mnie zaskoczyłaś, się okaże. smile


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

#14 2010-12-27 12:13:52

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Nie skomentowałam prologu, ale po pierwszym rozdziale postanowiłam napisać parę słów. Ogólnie opowiadanie ma potencjał i na pewno dam mu szansę. Ann poprawiła błędy i udzieliła kilku rad. Teraz pozostaje czekać co będzie dalej. Sęk w tym, że mam wrażenie, że ja już tę historię skądś znam. Może nie dokładnie to opowiadanie, ale powrót do przeszłości i szansa naprawienia błędów skądś mi się kojarzy. Ale może ja zwyczajnie za dużo opowiadań przeczytałam smile W każdym razie zobaczymy co będzie dalej. Mam nadzieję, że jeszcze nas zaskoczysz smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#15 2010-12-28 14:37:45

sheep
Intubator
Od: mazowieckie
Zarejestrowany: 2010-07-25
Posty: 31

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Witaj natbee!
Ja również tak na szybko, dorzucę swoje trzy grosze i powiem Ci, że mi się podobało. Jest w Twoim opowiadaniu coś co już po pierwszym rozdziale spowodowało, że chcę jak najszybciej przeczytać kolejne. Dlatego czekam z niecierpliwością.

Pozdrawiam i życzę weny smile


Uśmiech to taka krzywa, która wszystko prostuje.

Offline

 

#16 2010-12-28 19:12:49

natbee
Przyjaciel Brzyduli
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2010-08-06
Posty: 176

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że Was nie zawiodę. Czas na następny rozdział. Miłego czytania. smile

Rozdział 2

    Choć było jeszcze za wcześnie na ich podboje w Klubie 69, to właśnie tam Marek postanowił spotkać się z przyjacielem, po tym jak przekonał Paulinę, żeby sama udała się do firmy. Z początku myślał, że po incydencie z Ulą nie zdoła wybaczyć Sebastianowi, ale męska przyjaźń jest naprawdę bardzo trwała. Choć w głębi serca wciąż czuł do niego żal, wiedział, że zaistniałe wydarzenia nie były tylko jego winą.
    Sebastian choć niechętnie zgodził się z nim porozmawiać. Początkowy opór spowodowany obecnością atrakcyjnej blondynki, szybko ustąpił ciekawości. Grzecznie wyprosił swą miłą koleżankę, tłumacząc się wezwaniem z pracy. Obiecał zadzwonić i w pośpiechu wybiegł z mieszkania.
Gdy dojechał na miejsce, zobaczył Marka wysiadającego z samochodu na postoju taksówek. Zaparkował pojazd i ruszył w stronę mężczyzny. Po krótkim powitaniu panowie weszli do środka, gdzie zamówili po małym drinku odpowiednim na śniadanie.
    - Jak się czujesz po wczorajszym wypadku?
    - Dobrze, ale jest jeden problem.
    - Jaki? - spytał zaciekawiony Sebulek, a przed oczami widział piękną, atrakcyjną, długonogą brunetka, w sam raz na raz.
    - Nie pamiętam wypadku.
    - Ahh tak, a mówiłeś o tym lekarzowi? Wydaje mi się, że jest to normalne.  Porządnie huknąłeś się w głowę, więc możesz tego nie pamiętać.
    - Ale nie o to chodzi. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć.
    - To może zrób tak, jakby powiedziała Viola, od końca.
    - To nie pora na żarty, naprawdę coś ze mną jest nie tak. Nie pamiętam wypadku, ponieważ cofnąłem się w czasie.
    - O stary, ale się trzasłeś w ten łeb. Przyznaj się, brałeś coś?
    - Seba, zaraz to ja cię trzasnę. – Marek wyglądał na coraz bardziej zdenerwowanego, więc jego przyjaciel, chcąc nie chcąc, musiał zachować powagę. – To wszystko jest takie dziwne. Pamiętam rzeczy, które, jak wnioskuje z zachowania Pauliny i tego, co obserwuję, jeszcze się nie zdarzyły. - Mężczyzna na chwilę pogrążył się w swoich myślach. – Powiedz mi, o co chodzi z tym wypadkiem?
    - No więc wczoraj odbył się pokaz, na którym oświadczyłeś się Paulinie. Mogło być tak pięknie, już ją miałeś w garści, gdyby nie występ tej twojej sekretarki, no tej jak jej tam... a tak, Brzyduli Cieplak.
    - Uli?
    - No chyba, nie pamiętam imienia, ale Paulina usłyszała te bzdury, no wszyscy je usłyszeliśmy, które ona wygadywała, o tym, że niby nie kochasz swojej narzeczonej. Z tego też powodu pokłóciłeś się z Paulą, wsiadłeś do auta i bum.
    W miarę jak Sebastian opowiadał, Marek zaczął sobie przypominać wydarzenia sprzed paru lat, kiedy to na pokazie FD zdecydował się oświadczyć Paulinie Febo, by uratować swój tyłek. Wtedy to po raz pierwszy poznał Ulę. Nie było to miłe spotkanie, o nie. Uśmiechnął się na to wspomnienie. Panna Cieplak z wrodzoną gracją narozrabiała, mówiąc nieświadomie do mikrofonu o swych przypuszczeniach odnośnie związku swojego szefa z jego narzeczoną. Poczęstowała ona gości i reporterów smakowitymi kąskami, które na pewno zaszkodziłyby jego reputacji, gdyby nie jego późniejszy wypadek. Niechybnie straciłby życie, lecz na pomoc przybiegła mu Ula, która wyciągnęła go z wraku samochodu tuż przed eksplozją. Na wspomnienie późniejszych komplikacji, jeszcze bardziej się uśmiechnął prezentując ukochane przez kobiety dołeczki. W tym momencie zrozumiał, że  choć nie może w żaden sensowny sposób wytłumaczyć sobie dzisiejszych zdarzeń, musi się im poddać i spróbować zmienić swoje dotychczasowe życie.
    - Gdzie Ula?
    - Jak to gdzie? Pewnie w pracy, przecież jeszcze nie zdążyliśmy jej wywalić.
    - Ani mi się waż ją zwalniać. Jedziesz ze mną czy tu zostajesz?
    - Ale gdzie mam jechać? - Mężczyzna z przerażeniem przyglądał się dziwnemu zachowaniu przyjaciela.
    - Do pracy! - Nie czekając na odpowiedź, chwycił Sebę pod pachę i zaczął ciągnąć go w stronę jego samochodu.
    - Co robisz?
    - Musisz mi towarzyszyć, bo pewnie zapomniałeś, że skasowałem swój samochód. Pospiesz się.

     - Ula, koniec żartów. Dzwonię po pogotowie. – Jasiek już od jakiegoś czasu starał się dogadać z siostrą. Po tym jak udało mu się ponownie ją ocucić, dziewczyna bez słowa podniosła się z podłogi i  udała się w stronę drzwi. Na pytanie brata, co do licha wyprawia, odpowiedziała że idzie do pracy. Chłopak po wielu prośbach zdołał namówić ją na odpoczynek przy ciepłej herbacie. O wizycie u lekarza nie chciała słyszeć. Tłumaczyła się tym, że w odróżnieniu od niego jest dorosła, może sama decydować o swoim życiu i nie musi chodzić do szkoły. A właśnie...
     - Jasiek, co ty tu jeszcze robisz? Marsz na lekcje.
     - Ale Ula, nie mogę cię zostawić samej w takim stanie.
     - Jasiu nie zadzieraj ze mną, nic mi nie jest, a ty pewnie chcesz się wymigać od jakiegoś sprawdzianu. Leć szybko, jeszcze zdążysz. Nie patrz tak na mnie. Szybko. – Swą wypowiedź zakończyła przyjacielskim zmierzwieniem włosów. Spoglądając na ubierającego się z ociąganiem brata, myślała o Marku. O jej Marku. To wszystko, co dziś usłyszała, było jak sen, jak spełnienie marzeń. To, co jej się przydarzyło, było nierealne, ale tak piękne, że na samą myśl na twarzy dziewczyny zagościł uśmiech. Wreszcie dotarło do niej, że ktoś ofiarował jej drugą szansę, by mogła inaczej pokierować swoim życiem. Tym razem obiecała sobie, że będzie ostrożniejsza, że tym razem będzie szczęśliwa.
     Jej rozmyślania przerwał trzask zamykanych drzwi. Wiedziała, co musi zrobić. W głowie miała ułożony plan działania. Jego pierwszy punkt głosił o ponownym zobaczeniu dołeczków ukochanego, dalej była przyjaźń, przemiana, a na końcu miłość. To było tak proste, że aż się roześmiała. Jednak nie wzięła pod uwagę faktu, że tak silne uczucia często psują każdy wcześniej postawiony plan działania.

    Po tym jak Marek odebrał ciągle będącemu w oszołomieniu przyjacielowi klucze, próbie delikatnemu posadzeniu go na fotelu - na miejscu dla pasażera, co było niewykonalne, mając na uwadze jego stan, użyciu siły i szaleńczej jeździe po ulicach Warszawy, udało mu się dotrzeć do siedziby FD, firmy, której kiedyś był prezesem, firmy, dzięki której znalazł miłość swojego życia, firmy, która już od dawna nie istniała.
    Wysiadając z auta nie wierzył w to, co dzieję się wokół niego. Ciągle nie dopuszczał do świadomości tego, iż za chwilę ją zobaczy. Opanowując chęć wbiegnięcia do firmy, spokojnym krokiem udał się w jej kierunku.
     Nie zdziwił go już widok pana Władka stojącego na swym posterunku. Zauważył, iż zaczął się przyzwyczajać do nowej rzeczywistości.
    - Dzieeeń dobry, panie dyrektorze - słysząc tak dobrze mu znane jąkanie, uśmiechnął się mimowolnie.
    - Nie wyobraża pan sobie jak dobry - rzekł kierując się w stronę windy.
    Czas, który w niej spędził, dłużył mu się niemiłosiernie. Ze zdenerwowanie nie mógł zapanować nad swoimi rękoma, dlatego włożył je do kieszeni. Bał się, że znów straci Ulę. Nie wiedział też, jak zareaguje ona na jego widok. W tym momencie uświadomił sobie, że jeżeli prawdą jest, iż cofnął się w czasie, to przecież ona go nie zna i nie kocha. Przecież widzieli się jeden raz, no góra dwa. Nie można zakochać się w tak krótkim czasie. Zrozumiał, że jeżeli to wszystko jest prawdą, będzie musiał najpierw ją w sobie rozkochać. Gdy witał się z współpracownikami i krótko odpowiadał na pytania dotyczące jego zdrowia, nie mógł zapanować nad uśmiechem, który pojawił się na jego twarzy na myśl o zadaniu, które go czekało.
    Jednak przeżył rozczarowanie, gdy przed gabinetem zamiast swej ukochanej zastał Violettę. Notabene zajętą czytaniem jakiegoś pisma dla kobiet i malowaniem własnych paznokci. Słysząc jego kroki kobieta z ociąganiem podniosła głowę znad czasopisma wyraźnie niezadowolona, że przerwano jej te kreatywne zajęcia. Dopiero, gdy zrozumiała, że stoi przed nią jej pracodawca, lekko się zmieszała i zaczęła się tłumaczyć. Zniecierpliwiony Marek przerwał jej monolog.
    - Gdzie Ula?
    - ... i właśnie dlatego... jaka Ula? - Kobieta wyglądała na naprawdę zaciekawioną.
    - Urszula Cieplak – dumnie odparł mężczyzna.
    - Aaa, Brzydula.  Jeszcze nie przyszła, dasz wiarę? Nie wiem, co ona sobie wyobraża. Ale ma tupet dziewczyna. Nie dość, że brzydka, to jeszcze...
    - Jak przyjdzie, to zaproś ją do mojego gabinetu – powiedział i zostawił kobietę samą, gdyż czuł, że jeszcze jedna jej uwaga o Uli doprowadzi do tragedii.
    Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi, Viola zajęła się wykręcaniem numeru do swej najlepszej przyjaciółki, niejakiej Gosi. A ile się przy tym napracowała, by nie zmazać lakieru, który dopiero nałożyła na swoje wypielęgnowane paznokcie, wie tylko ona i jej biedne, umęczone ciało.
    - No cześć, Gośka. Pamiętasz jak ci wczoraj opowiadałam o tej Brzyduli, tej co wykręciła Markowi taaaki numer?
    - ...
    - Tak, tej. Wiesz co się stało?
    - ...
    - Ty to nic nie wiesz, Gośka.
    - ...
    - No nie denerwuj się tak, już ci mówię. Była Ula - nie ma Uli.
    -  ...
    - No jak to jaka Ula? Brzydula. Baba z konia, klaczy lżej.
    - ...
    - Jak to jaka baba? No ta brzydka. Nie znasz tego przysłowia?
    - ...
    - Nie znasz się. Marek na pewno ją wyleje.
    - ...
    - No, Brzydulę! - po czym rzuciła słuchawką i ze złości kręcąc głową, udała się po porcję pomidorów na odstresowanie.

    Ula siedząc w autobusie, wyobrażała sobie ich spotkanie. Wiedziała, że nie może rzucić się w jego ramiona. Przecież teraz nie była nawet jego przyjaciółką. No i jeszcze miała kłopoty. Te nieszczęsne zaręczyny. Pamiętała, że w tym dniu zszargała jego reputację. Co ją pokusiło, aby opowiadać takie rzeczy? No ale co się stało, to się nie odstanie. Poradziła sobie wtedy, więc poradzi sobie znowu. Teraz najważniejszy był on. Wszystko przestało się liczyć, z wyjątkiem jego. Musiała znów zdobyć jego przyjaźń.
    Jadąc tak dobrze znaną trasą, pogrążyła się wspomnieniach. Przypomniała sobie ich pierwsze spotkanie przed firmą, kiedy to Marek podarował jej dziesięć złotych. Już wtedy uległa jego urokowi. Tak przystojny i męski. Jedyny w swoim rodzaju. Przypomniała sobie ich wzloty i upadki. Po raz kolejny zastanawiała się, czy kiedykolwiek kochał on ją taką miłością, jak ona jego. Tego, że kochał, teraz była pewna. Przecież nie można aż tak udawać. Gdyby wtedy nie uniosła się dumą, nie musiałaby później cierpieć. Ale czy Marek zakochał się już po przemianie, czy przed? Na pewno ją lubił, nawet bardzo. Byli przyjaciółmi. Dziś żałuje, że nie odważyła się na szczerą rozmowę. Teraz wiedziała, co ją czeka, dlatego dwa razy zastanowi się nad każdym krokiem, by nie popełnić wcześniejszych błędów.
    Zdziwiona zauważyła, że dojechali już do Warszawy. Po krótkim spacerze doszła do siedziby Febo&Dobrzański. Jeszcze do zeszłego wieczora zjawienie się w tym miejscu było jej największym marzeniem. Dziś się spełniło. Czuła się tak, jak gdyby wróciła do domu. Okres, który tutaj spędziła był jednym z najlepszych w jej życiu. Tu spotkała nowych przyjaciół, tu tak naprawdę zakochała się po raz pierwszy i tu również zrezygnowała z miłości... Bardzo dobrze pamiętała ten dzień - dzień pokazu.
   
    Wszystko działo się tak szybko, za szybko. Goście już przybyli, a ona ciągle zastanawiała się czego tak naprawdę chce. Czuła, że przemiana, która zmieniła jej wygląd, nie oszczędziła również jej serca. Ono stwardniało, zamieniło się w kamień, by nie czuła, nie cierpiała. Sądziła, że tak będzie lepiej. Ona wyjedzie z Piotrem, on z Pauliną. Przecież to nie ma sensu. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Może prawdą jest, że on się zmienił, ale ona również. Dorosła. Zmądrzała. Nie da się znowu oszukać, o nie.
    Gdy zobaczyła go na wybiegu, nie poczuła nic, zupełnie nic. Jej serce, tak bardzo zranione przez tego człowieka, stworzyło mur, który chronił je - chronił ją przed nim, przed Markiem. Słyszała jego słowa. Słowa, które kiedyś tak bardzo pragnęła usłyszeć. A teraz? Teraz nie znaczyły dla niej nic. Były kolejnym kłamstwem. Spojrzała w jego oczy. Ostatni raz zanurzyła się w jego duszy, tak jakby pragnęła się utopić, ale gdy poczuła, że już nie ma siły, że mur, który ją chroni, pęknie odwróciła się, uciekła, odeszła. Wsiadła do taksówki i kazała odwieźć się do firmy. Nie musiała tam długo czekać. Przyjechał za nią. Przepraszał. Mówił. Ale ona już go nie słuchała. Oddała mu dokument - swoją rezygnacje z prezesury oraz weksle, od których wszystko się zaczęło. Próbował ją zatrzymać. Pocałował ją. Ostatni raz ich usta złączyły się, a ona nie odwzajemniła pocałunku. Wyrwała się i spokojnie oznajmiła, że już nic do niego nie czuje. Nie pobiegł za nią. Zrezygnował. Ale wychodząc z firmy ciągle słyszała te słowa -  Ula, kocham cię.

   
    To wspomnienie prześladowało ją przez te wszystkie lata. Wspomnienie ich ostatniego spotkania. Dlaczego była aż tak głupia? Nie umiała odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ale dobrze wiedziała, kiedy zrozumiała, co tak naprawdę zrobiła. To było w domu tuż po tym, jak zrezygnowała z fotela prezesa firmy Febo&Dobrzański.
   
    Pierwsza wróciła do domu. Wszyscy byli jeszcze na pokazie, a ona siedząc w swoim pokoju spojrzała na zdjęcie swojej matki. Wtedy zrozumiała, że się zmieniła, że już nie jest Ulą, tylko Urszulą. Z radosnej, prostej i dobrej dziewczyny zmieniła się w egoistyczną i zimna snobkę. W Paulinę Febo. Mur, który ją chronił, pękł. Poczuła ból. Przeraźliwy ból. Rzuciła się na łóżko. Płakała z powodu bólu, bezsilności i swojej głupoty. Płakała, bo dotarło do niej, że straciła miłość swojego życia. Zawiodła matkę, która pragnęła, aby była szczęśliwa. Wiedziała, że bez niego nigdy już taka nie będzie. Gdy poznała prawdziwą miłość, wszystkie radości, które do tej pory odczuwała przestały się liczyć. Tylko przy nim mogła być szczęśliwa. Zrozumiała, że musi uciec. Uciec od wyrzutów sumienia, od wszystkiego co jej o nim przypomina.
     W tej chwili do jej pokoju wszedł Piotr. Tłumaczył, iż odwołali jego lot do Bostonu, więc przejechał sprawdzić, czy wszystko w porządku. Nie słuchała go. Postanowiła. Zdecydowała się na ucieczkę. Z Piotrem.

   
    Zdziwiona zauważyła, że znalazła się w sekretariacie. Na szczęście nikogo w nim nie było. Widząc tylko jedno biurko, przypomniała sobie, że Marek jeszcze nie zdecydował się na dwie sekretarki. Na blacie zobaczyła porozrzucane kosmetyki. Nie miała wątpliwości, że Violetta jest już w pracy. Spojrzała w stronę drzwi gabinetu Marka. Ciekawe, czy on też już tu jest? Zdziwiona usłyszała kroki za swoimi plecami. Odwróciła się i zobaczyła pannę Kubasińską we własnej osobie, która trzymała w ręku nagryzionego pomidora. Z jej ust dobiegał niezrozumiały bełkot.
    - Możesz powtórzyć? – spytała Ula.
    - Małek jest łu siebieee – z trudem wydukała kobieta, po czym zaczęła się krztusić. Widząc to, Ula z rezygnacją podeszła do niej i poklepała ją po plecach.
    - Viola, czy nikt ci nie mówił, że nie należy mówić z pełnymi ustami?
    - Mówił, pewnie, że mówił, ale każdy tyle gada, że trudno jest to wszystko zapamiętać. Bo widzisz, czytałam ostatnio, że...
    - Cieszę się, że czytasz, ale teraz powiedz, co chciałaś mi powiedzieć.
    - Marek jest u siebie. To znaczy kazał mi powiedzieć, żebym przekazała ci, że prosi cię do siebie. No, ale się nie martw, jak chcesz to mogę pomóc ci szukać nowej pracy, bo powiem ci szczerze, jak kobieta  - kobiecie, że wczoraj, to ty przesadziłaś, bo widzisz...
    - Dzięki, Viola. To może ja już pójdę do Marka, a my pogadamy później. - Nie czekając na odpowiedź, ruszyła w stronę biura. Gdy otwierała drzwi usłyszała jeszcze, gniewny głos sekretarki.
    - Później to będzie futro. - Gdy zamykała drzwi, czuła swoje serce, które ze zdenerwowania biło szybciej niż normalnie. Na ucieczkę było już za późno. Wzięła głęboki oddech i odwracając się szepnęła.
    - Dzień dobry, panie dyrektorze.

***
Ponownie proszę Ann o sprawdzenie "byków".

Ostatnio edytowany przez natbee (2011-02-01 22:55:20)

Offline

 

#17 2010-12-28 19:49:28

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Natbee chyba muszę Cię przeprosić. Po prologu i pierwszym rozdziale za surowo oceniłam to opowiadanie. Może i powrót do przeszłości był, ale na pewno wyglądało to zupełnie inaczej. Chyba jeszcze u nikogo nie było tak, że i Ula i Marek się cofnęli w czasie o oboje próbowali naprawić błędy. Powiem szczerze, że coraz bardziej mi się podoba i naprawdę mnie zaintrygowałaś. Zastanawiam się co będzie dalej. Przecież i Ula i Marek myślą, że to drugie nic nie wie o wydarzeniach z przyszłości, a to może sprowadzić na nich całą masę problemów oraz ciekawych i śmiesznych sytuacji.
Cieszę się, że dałam temu opowiadaniu szansę. Mam nadzieję, że będzie jeszcze ciekawiej. Pozdrawiam i weny życzę smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#18 2010-12-28 20:13:13

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17229
Serwis

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

an666

natbee napisał:

Choć w głębi serca wciąż czuł do niego żal wiedział, że zaistniałe wydarzenia nie były tylko jego winą.

przecinek po żal

natbee napisał:

- Jaki? - pyta zaciekawiony Sebulek, a przed oczami staje mu piękna, atrakcyjna, długonoga brunetka, w sam raz na raz.

Trzymaj się jednego czasu - piszesz albo w przeszłym, albo w teraźniejszym - nie w obu jednocześnie.

natbee napisał:

Nie wiem jak ci to wytłumaczyć.

przecinek przed jak

natbee napisał:

- O stary, ale się trzasłeś w tą łeb.

w ten łeb.

natbee napisał:

Marek wyglądał na coraz bardziej zdenerwowanego, więc jego przyjaciel chcąc nie chcąc musiał zachować powagę.

przyjaciel, chcąc nie chcąc, musiał

natbee napisał:

. Pamiętam rzeczy, które jak wnioskuje z zachowania Pauliny i tego co obserwuje jeszcze się nie zdarzyły.

Pamiętam rzeczy, które, jak wnioskuję z zachowania Pauliny i tego, co obserwuję, jeszcze się nie zdarzyły.

natbee napisał:

- Mężczyzna na chwile pogrążył się w swoich myślach.

chwilę

natbee napisał:

- No chyba, nie pamiętam imienia, ale Paulina usłyszała te bzdury , no wszyscy je usłyszeliśmy, które ona wygadywała, o tym że niby nie kochasz swojej narzeczonej.

niepotrzebna spacja przed jednym przecinkiem
wygadywała o tym, że

natbee napisał:

Jedziesz ze mną, czy tu zostajesz?

bez przecinka

natbee napisał:

Na pytanie brata, co do licha wyprawia odpowiedziała, że idzie do pracy.

przecinek przed odpowiedziała

natbee napisał:

Spoglądając na ubierającego się z ociąganiem brata myślała o Marku.

przecinek po brata

natbee napisał:

To wszystko co dziś usłyszała było jak sen, jak spełnienie marzeń.

To wszystko, co dziś usłyszała, było jak sen, jak spełnienie marzeń.

natbee napisał:

To co jej się przydarzyło było nierealne, ale tak piękne, że na sama myśl na twarzy dziewczyny zagościł uśmiech.

To, co jej się przydarzyło, było nierealne,
na samą myśl

natbee napisał:

Wiedziała co musi zrobić.

Przecinek przed co

natbee napisał:

W głowie miała ułożony plan działanie.

plan działania.

natbee napisał:

Jednak nie wzięła pod uwagę faktu, że tak silne uczucia często psują, każdy, wcześniej postawiony plan działania.

niepotrzebny przecinek przed każdy i wcześniej

natbee napisał:

Nie zdziwił go już widok pana Władka, stojącego na swym posterunku.

IMO bez przecinka

natbee napisał:

Czas, który w niej spędził dłużył mu się niemiłosiernie.

przecinek przed dłużył

natbee napisał:

Z zdenerwowanie nie mógł zapanować nad swoimi rękoma, dlatego włożył je do kieszeni.

Ze zdenerwowania

natbee napisał:

W tym momencie uświadomił sobie, że jeżeli prawdą jest, iż cofnął się w czasie to przecież ona go nie zna i nie kocha.

przecinek przed to

natbee napisał:

Dopiero, gdy zrozumiała, że stoi przed nią jej pracodawca lekko się zmieszała i zaczęła się tłumaczyć.

przecinek przed lekko

natbee napisał:

Nie wiem co ona sobie wyobraża.

przecinek przed co

natbee napisał:

Nie dość, że brzydka to jeszcze...

przecinek przed to

natbee napisał:

- Jak przyjdzie to zaproś ją do mojego gabinetu – powiedział i zostawił kobietę samą, gdyż czuł, że jeszcze jedna jej uwaga o Uli doprowadzi do tragedii.

przecinek przed to

natbee napisał:

Pamiętasz jak Ci wczoraj opowiadałam o tej Brzyduli, tej co wykręciła Markowi taaaki numer?

ci

natbee napisał:

Marek na pewno ją wyleję.

wyleje
Odnoszę wrażenie, że notorycznie mylisz pierwszą osobę z trzecią.

natbee napisał:

Jadąc tak dobrze znaną trasą pogrążyła się wspomnieniach.

przecinek po trasą

natbee napisał:

Po raz kolejny zastanawiała się czy kiedykolwiek kochał on ją taką miłością, jak ona jego.

przecinek przed czy

natbee napisał:

Tego, że kochał, teraz, była pewna.

niepotrzebny przecinek przed była

natbee napisał:

Przecież nie można, aż tak udawać.

niepotrzebny przecinek

natbee napisał:

Teraz wiedziała co ją czeka, dlatego dwa razy zastanowi się nad każdym krokiem, by nie popełnić wcześniejszych błędów.

przecinek przed co

natbee napisał:

Jeszcze do zeszłego wieczora, zjawienie się w tym miejscu było jej największym marzeniem.

bez przecinka

natbee napisał:

Okres, który tutaj spędziła był jednym z najlepszych w jej życiu.

przecinek przed był

natbee napisał:

Goście już przybyli,a ona ciągle zastanawiała się czego tak naprawdę chce.

brakło spacji po przecinku

natbee napisał:

Może prawdą jest że on się zmienił, ale ona również.

przecinek przed że

natbee napisał:

Gdy zobaczyła go na wybiegu nie poczuła nic, zupełnie nic.

przecinek przed nie

natbee napisał:

Jej serce, tak bardzo zranione przez tego człowieka stworzyło mur, który chronił je - chronił ją przed nim, przed Markiem.

przecinek przed stworzyło

natbee napisał:

Ostatni raz zanurzyła się w jego duszy, tak jakby pragnęła się utopić, ale gdy poczuła, że już nie ma siły, że mur, który ją chroni pęknie odwróciła się, uciekła, odeszła.

przecinek po chroni

natbee napisał:

Dlaczego była, aż tak głupia?

bez przecinka

natbee napisał:

Ale dobrze wiedziała kiedy zrozumiała co tak naprawdę zrobiła.

przecinki przed kiedy i co

natbee napisał:

Mur, który ją chronił pękł.

przecinek po chronił

natbee napisał:

Płakała, z powodu

bez przecinka

natbee napisał:

Poznając prawdziwą miłość wszystkie radości, które do tej pory odczuwała przestały się liczyć.

Gdy poznała prawdziwą miłość, wszystkie radości, które do tej pory odczuwała, przestały się liczyć.

natbee napisał:

- Małek jest łu siebieee – z trudem wydukała kobieta po czym zaczęła się krztusić.

przecinek przed po czym

natbee napisał:

Widząc to Ula, z rezygnacją podeszła do niej i poklepała ją po plecach.

Widząc to, Ula z rezygnacją podeszła

natbee napisał:

- Cieszę się, że czytasz, ale teraz powiedz co chciałaś mi powiedzieć.

przecinek przed co

natbee napisał:

No, ale się nie martw, jak chcesz to mogę pomóc ci szukać nowej pracy, bo powiem ci szczerze, jak kobieta  - kobiecie, że wczoraj to ty przesadziłaś, bo widzisz...

przecinek przed to

natbee napisał:

- Dzięki Viola.

Dzięki, Viola.

natbee napisał:

To może ja już pójdę do Marka, pogadamy później.

Marka, a my pogadamy

natbee napisał:

- Nie czekając na odpowiedź ruszyła w stronę biura.

przecinek przed ruszyła

natbee napisał:

Otwierając drzwi usłyszała jeszcze, gniewny głos sekretarki.

Gdy otwierała drzwi, usłyszała jeszcze gniewny głos sekretarki.

natbee napisał:

Gdy zamykała drzwi czuła swoje szybko bijące z zdenerwowania serce.

Gdy zamykała drzwi, czuła swoje serce, które ze zdenerwowania biło szybciej niż normalnie.


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#19 2010-12-28 21:17:05

Strychnine
Niesie kaganiec oświaty
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12668
Serwis

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Jestem pozytywnie zaskoczona. Może nie jest idealnie, co widać po korekcie Ann, ale to cofnięcie w czasie OBOJGA i ŚWIADOMIE, no, tego jeszcze nie było. Ciekawi mnie, czy dogadają się w sprawie tego cofnięcia i postanowią zacząć wszystko od początku, znając przyszłość i próbując naprawić błędy, czy będą udawać, że żadnej "przeszłej przyszłości" nie było i po cichutku naprawiać to, co zepsuli za pierwszym razem... No, no, no...

Życzę baaaaardzo dużo weny i powodzenia smile Będę wpadać, na pewno smile


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#20 2010-12-28 22:13:04

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6126

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Wow, naprawdę bardzo miło mnie zaskoczyłaś! Jeśli z rozdziału na rozdział ma być tak fascynująco, intrygująco i niebanalnie to ja poproszę o więcej! Po prologu byłam pewna, iż jesteś jedną z wielu autorek-amatorek z oklepaną historią, a tymczasem masz szansę stać się autorką z perełką.
Mnie też ciekawi to czy się dogadają czy będę ukrywać to, bo są tak bardzo tego nieświadomi i zszokowani tym co się stało.
Nooo... w szoku jestem, w szoku.


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka