BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2010-12-28 22:41:38

natbee
Przyjaciel Brzyduli
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2010-08-06
Posty: 176

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Po pierwsze, chciałam znów podziękować Ann smile, ty tu jesteś taką dobrą duszyczką. big_smile

Po drugie, szkoda że nie widziałyście mojego banana na twarzy, który się pojawił czytając wasze komentarze. Aż chce się żyć, no i pisać. :>
sheep Dziękuję za miły komentarzyk xD
Strychine Ja też jestem mile zaskoczona Twoim komentarzem. Nie spodziewałam się, że pochwali mnie osoba, która pisze takie cuda big_smile
meaaem Dzięki wielkie, nawet nie wiesz jak to miło czytać takie opinie. Mam nadzieję, że z tego szoku uda Ci się otrząsnąć. smile
MEG1984 Nie musisz przepraszać. smile Cieszę się, że udało mi się Cię zaskoczyć i mam nadzieję, że zaskakiwać będę jeszcze nie jeden raz. ;]

Offline

 

2010-12-28 22:41:38

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2010-12-28 22:54:31

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17201
Serwis

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

natbee napisał:

Po pierwsze, chciałam znów podziękować Ann smile, ty tu jesteś taką dobrą duszyczką. big_smile

Tak. A jad i apatia to moje drugie imię rock


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#23 2010-12-28 22:58:01

natbee
Przyjaciel Brzyduli
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2010-08-06
Posty: 176

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Powiem Ci, że nie jesteś taka zła na jaką wyglądasz. xDD big_smile

Offline

 

#24 2010-12-29 13:40:25

Myszka25
Osoba
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 27

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Hej! Przeczytałam sobie Twoje opowiadanie właśnie. Początkowo po pierwszym rozdziale miałam mieszane uczucia, ale po drugim muszę przyznać , że zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie. Powrotu Uli i Marka jednocześnie do przeszłości chyba jeszcze nie było i w zasadzie mogą wyjść z tego niezłe zawirowania , ponieważ zarówno Ula i Marek będą się starali nie popełniać tych samych błędów co kiedyś. Zastanawiam się też , czy obydwoje dowiedzą się nawzajem ,że dostali druga szansę na to by ich historia potoczyła się zupełnie inaczej niż się potoczyła. Czekam z zaciekawieniem na dalszy ciąg.

Offline

 

#25 2010-12-29 14:44:28

sheep
Intubator
Od: mazowieckie
Zarejestrowany: 2010-07-25
Posty: 31

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Natbee było super!!!
Gratuluję debiutu, bardzo udanego debiutu smile
I czekam na więcej i coś mi mówi, że się nie zawiodę smile
Pozdrawiam i do przeczytania.


Uśmiech to taka krzywa, która wszystko prostuje.

Offline

 

#26 2010-12-29 17:33:05

Kitty84
Druga połówka Marka
Zarejestrowany: 2009-11-13
Posty: 4918

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Bardzo mi się podoba twój pomysł na opowiadanie i sposób, w jaki piszesz. Cieszę się, że tu zajrzałam i chętnie wrócę, gdy zamieścisz następne rozdziały smile


FOM storczyk MDUC GNAJ SWSiOCJT DORIS | owoce | mini | Niepoprawna Markomanka

Offline

 

#27 2011-01-01 16:19:39

ula110418
Cień Uli
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-09-23
Posty: 389

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Rozkręcasz się, oby tak dalej. Kiedy pojawi się nowy rozdział? Pozdrawiam smile


Marek, przecież zawsze wszystko robiliśmy na ostatnią chwilę. Jeszcze mamy chwilę… ostatnią.

Offline

 

#28 2011-01-01 22:33:29

natbee
Przyjaciel Brzyduli
Od: Wielkopolska
Zarejestrowany: 2010-08-06
Posty: 176

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

Jestem z kolejną częścią, która szczerze mówiąc nie bardzo mi się podoba. Wydaję mi się, że jest przegadana. Ale musiałam przez to przebrnąć. Obiecuję, że następny rozdział będzie ciekawszy. Mam plan. big_smile

Rozdział 3

    Marek już od jakiegoś czasu siedział na kanapie, bawiąc się jednym ze swoich starych samochodzików. Zajęty był obmyślaniem planu działania w nowej sytuacji. Najważniejsza była Ula, jego ukochana, ale nie mógł też zapominać o fotelu prezesa, o który znowu będzie musiał zawalczyć. No i jeszcze Paulina. Teraz wiedział, że nie może z nią dużej zostać. Musiał wytrzymać jedynie do konkursu, ponieważ potrzebował jej głosu. Po nim każde z nich pójdzie swoją drogą.
    Z rozmyślań wyrwał go jej głos. Na początku wydawało mu się, że to umysł płata mu figle, gdyż był to szept na granicy słyszalności, jak muśniecie skrzydeł motyla.
    - Panie Marku, chciał się pan ze mną widzieć, nieprawdaż? - Głos stał się mocny i zdecydowany. Mężczyzna nie miał już wątpliwości. Szybko poderwał się z kanapy i odwrócił się w stronę drzwi. Na widok dziewczyny zaparło mu dech w piersiach. Tak to była ona. Ula, jego Ula.
    - Miło mi panią widzieć, panno Urszulo. Niech pani usiądzie – powiedział wskazując beżowy fotel, a sam ponownie usiadł na kanapie. - Napije się pani czegoś – kawy, herbaty?
    - Nie, dziękuję. - Marek nie mógł oderwać od niej oczu. Nie widział szpecących ją dużych, zielonych okularów, a piękne, błękitne oczy z długimi rzęsami, nie zauważał zbyt długiej i niedopasowanej spódniczki, a ukryte pod nią cudowne i długie nogi. A piersi... Mężczyzna przywołał się do porządku. Co ona sobie o nim pomyśli? Że jak jakiś napalony nastolatek wpatruję się w jej cycki? Pełen profesjonalizm. Natychmiast.
    - Jak pani sobie życzy. Po pierwsze, chciałbym podziękować za uratowanie życia. Pani zachowanie było naprawdę bohaterskie.
    - A skąd pan o tym wie? - Marek zmieszał się na te słowa. Tego nie przewidział. - Jasna podłoga – zaklął w myślach. - Jak to skąd? Przecież znam przyszłość, przeszłość. Jestem jasnowidzem. - Już widział te plakaty. Marek Dobrzański – jasnowidz. - No, ale tego jej powiedzieć nie mogę. O już mam!
    - Pan Władek z ochrony dziś rano mi powiedział, bo przyznam się pani, że ja prawie nic z tej nocy nie pamiętam – z honorem wybrnął z sytuacji. - Z powodu zamieszania, jakim był pokaz nie miałem czasu przeprowadzić z panią normalnej rozmowy kwalifikacyjnej, dlatego teraz chciałbym to uczynić. Zgodzi się pani na to? - Widząc jej zmieszanie, uśmiechnął się mimowolnie.
    - Oczywiście, nie ma problemu. Czego chciałby się pan dowiedzieć?
    - Przeglądałem pani CV, więc orientuję się w temacie pani wykształcenia, dlatego bardziej interesuje mnie to, dlaczego zechciała pani pracować w naszej firmie? - W ciągu całej rozmowy Marek nie wiedział, gdzie ma podziać wzrok. Patrzenie na własne ręce świadczyło o braku kultury, tak samo jak spoglądanie w dal. Nie mógł spoglądać w jej oczy, ponieważ skończyłoby się to nieszczęściem, gdyż niechybnie rzuciłby się na nią. Zdecydował się spoglądać na jej aparat na zębach, co niestety poskutkowało tym, że przypomniał sobie smak jej ust.
    Ula mówiła, a on słuchał. Słuchał, ale nie rozumiał. Jej głos był muzyką dla uszu, pokarmem dla duszy, ukojeniem dla serca. Gdy zamilkła, chciał ją poprosić, by mówiła dalej, cały czas, nieustannie. W porę się opamiętał i dokończył rozmowę kwalifikacyjną.
    - W takim razie chciałbym panią zapytać, czy zechciałaby pani objąć stanowisko mojej asystentki?
    - Asystentki?
    - Tak, jak pani widzi w wyniku pomyłki zatrudniliśmy już na stanowisko sekretarki panią Violettę, ale wydaje mi się, że właśnie teraz, kiedy ubiegam się o stanowisko prezesa, potrzebuję tak wykształconej współpracownicy. Oczywiście pani pensja zostanie podwyższona. Zgadza się pani?
    - Naturalnie, to kiedy mogłabym zacząć, panie Marku?
    - Najlepiej natychmiast – powiedział, posyłając jej jeden z piękniejszych uśmiechów. – I skończmy już z tą formalną częścią. Tu, w firmie, każdy mówi do mnie po imieniu – mówił, wstając. – Marek – rzekł wyciągając do niej rękę. Dziewczyna również wstała i podała mu swoją dłoń.
    - Ula – odparła, a mężczyzna już pochylał się, aby pocałować ją w policzek. Jej zapach był dla niego jak substancja odurzająca, pod której wpływem niechybnie stałby się w jej oczach szefem molestującym pracownice, gdyby nie przeszkodziła im Paula stając w drzwiach biura.
    - Marco – na dźwięk jej władczego głosu odskoczyli od siebie – musimy porozmawiać – powiedziała do niego, a później spojrzała znacząco na pannę Cieplak wskazując jej drzwi. Marek zdążył jedynie rzucić dziewczynie przepraszające spojrzenie.
    Kolejna rozmowa z Pauliną, kolejne wyrzuty i zarzuty – gdzie byłeś, po co i dlaczego? Mężczyzna znał to już na pamięć. Tym razem się nie bronił, to nie miało sensu, choć wiedział, że prawda też jej nie zadowoli.
    - Byłem z Sebastianem. Musiałem z nim porozmawiać.
    - Kłamiesz! – krzyczała. - Byłeś z kobietą! - I znowu to samo. Dlaczego ona jest taka podejrzliwa? Jednak w głębi serca Marek znał odpowiedź. Nie był święty. Wiele razy ją zdradził, nawet po tym jak rozstał się z Ulą. W przelotnych romansach szukał ukojenia, chwili zapomnienia, która pomogłaby mu zapomnieć. Ale teraz to już przesada. Niech ona wreszcie da mu spokój. Raz kozie śmierć.
    - Jak wiesz, to po co pytasz? - spytał po chwili wahania.
    - Jak śmiesz – warknęła wymierzając mu siarczysty policzek i wybiegając z pomieszczenia.
    Nareszcie sam. Usiadł przy biurku z zamiarem przejrzenia raportów, ale ciągle coś nie dawało mu spokoju. Była to rzeczywistość, w której się znalazł. Zauważył, że myślenie wchodzi mu w nawyk. Ale przecież nie jest to takie złe, ponieważ jak mawiał Kartezjusz „Myślę, więc jestem”.
    Z jednej strony cieszył się, że ma szansę naprawić swoje życie. A z drugiej? Nie, żeby żałował, ale to było bardzo trudne. Trudno udawać, no i kłamać, bo przecież nie jest do końca szczery z Ulą. Jednak nie może jej powiedzieć prawdy. Jeszcze gotowa byłaby wysłać go do psychiatry. A najtrudniej było mu zapanować nad sobą w jej obecności. Tak bardzo chciałby ją przytulić, pocałować, a nawet tylko porozmawiać. Ale tak szczerze, jak tylko z nią rozmawiał. Ktoś zapukał do drzwi. Miał nadzieję, że to nie Paula, a może...
    - Proszę – zaprosił swego gościa. Jego nadzieje się spełniły, to była ona. Nieśmiało wkroczyła do biura i uśmiechnęła się przepraszająco.
    - To ja, Marek. Przepraszam, że ci znowu przeszkadzam, ale chciałabym ci się zapytać, gdzie będę pracować, ponieważ tu w sekretariacie jest tylko jedno biurko.
    - O kurde bla... - widząc jej zdumioną minę, dodał - ...de. Przepraszam cię, zapomniałem. Już dzwonię po pana Władka.
    Przez telefon poinformował ochroniarza o potrzebnych dodatkowych meblach dla nowej pracownicy. Miał wielką ochotę rozkazać wnieść je do swego gabinetu, pod pretekstem tego, iż przed konkursem potrzebuje mieć swoją asystentkę na wyciągnięcie ręki, ale powstrzymał się nie ze względu na to, co powie Paulina i reszta, ale dlatego że bał się reakcji Uli. Poprzestał na dodatkowym biurku w sekretariacie. Po małym przemeblowaniu dziewczyna pożegnała się z nim i powiedziała, że przejrzy ostatnie raporty, by zapoznać się z obecną sytuacją firmy. Marek po raz kolejny tego dnia został sam.
   
    - Uff, nie było aż tak źle. - myślała Ula siedząc już na swoim starym miejscu w sekretariacie. Zdążyła się już rozpakować – rodzinne zdjęcie i słonik na szczęście zajęły miejsce na biurku, a krówki w szufladzie.
    Zabrała się do pracy. Przeglądając raporty za ostatni kwartał, czytając sprawozdania finansowe i nanosząc korekty, które według niej należałoby wprowadzić w najbliższym czasie, ciągle rozmyślała o nim. Dopiero, gdy po raz kolejny czytała to samo zdanie w jednym z protokołów, zdała sobie z tego sprawę. Nie zadręczając się więcej próbami powrotu do wykonywanego zajęcia, pochylona nad papierami pozwoliła swym myślą popłynąć w swoim kierunku.
    Znów ogarnęło ją to uczucie podniecenia, które towarzyszyło jej podczas całej rozmowy. W pierwszej chwili po wejściu do jego gabinetu zapragnęła rzucić się w jego ramiona, przeprosić, powiedzieć, że wreszcie zrozumiała, że mu wybacza, że go kocha. Powstrzymała się. Rozmawiała z nim, znów słyszała jego głos, ale zauważyła że był inny, spięty. Zbyt dobrze go znała, aby tego nie zauważyć. Dopiero, gdy ona zaczęła odpowiadać na jego pytania, rozluźnił się. Gdyby nie Paulina znów poczułaby jego usta na swej twarzy. Na razie musi wystarczyć jej uścisk dłoni, który choć delikatny doprowadził do palpitacji jej serca. No i to kurde blade, przez chwile była przekonana, że powie blaszka. A dobrze pamiętała, że nigdy nie używał jej powiedzonka. Nie wiedziała, co to wszystko ma znaczyć. Zdecydowała zrzucić wszystko na swój zakochany umysł, który płata jej figle. Marek na pewno był zdenerwowany faktem, że musi być miły dla takiego straszydła, a ona wyobraża sobie zbyt wiele.
    - O, cześć! – Ula podskoczyła wyrwana z swych myśli. – Przepraszam. Nie chciałam cię przestraszyć. Pamiętasz mnie? Jestem Ala, poznałyśmy się podczas pokazu.
    - No jasne, że pamiętam – powiedziała i uśmiechnęła się do swej przyjaciółki sprzed lat. Naprawdę ciężko było jej udawać przed tą kobietą, że są zwykłymi znajomymi z pracy. Przecież nawet po aferze z Markiem utrzymywały kontakt telefoniczny, a Ala została żoną jej ojca i matką chrzestną jej córeczki.
    - Widzę, że już się rozgościłaś. Ładnie tu u was – dodała, patrząc znacząco na pochłoniętą buszowaniem po sklepach internetowych Violettę, po czym ponownie zwróciła się do panny Cieplak. – Nie marnujesz czasu – powiedziała spoglądając na porozrzucane na ulinym biurku dokumenty.
    - Takie tam papiery przeglądałam, nic trudnego.
    - Teraz jest pora na lunch. Wstawaj idziemy do bufetu. Musisz poznać dziewczyny. - Ula z ociąganiem podniosła się z fotela. - Pospiesz się, przecież nie samą pracą żyje człowiek.
    - Ładnie to tak w pierwszy dzień pracy się obijać? Lanch'yków się zachciało, a ja jak taka koza muszę harować od świtu do nocy! Ja się nie zgadzam na taki wyzysk. Zgłoszę to do premiera Kaczora, albo nie, lepiej do prezydenta, tego no wiecie Krzaka! - krzyczała zbulwersowana taką niesprawiedliwością panna Kubasińska za oddalającymi się koleżankami.*
    Ula w firmowej stołówce czuła się tak, jak gdyby przeżywała deja vu. Tylko, że miała pełną świadomość tego zjawiska. Dobrze pamiętała jak po wypadku Marka Ala zaprosiła ją na to małe spotkanie. Wtedy poznała Elę – bufetową i Izę – niewolnicę Pshemko.  Tego dnia wszystko przebiegało podobnie, więc gdy koleżanki zaczęły rozmowę o Marku babiarzu i o tym, że widziały wychodzącą z gabinetu narzeczonego wściekłą Paulinę, co oznaczać mogło jedynie kolejny romans, Ula przestała  słuchać tych wywodów. Nie mogła znieść myśli o tym, że jej ukochany ma tyle wielbicielek. Najchętniej już dzisiaj pobiegłaby do mistrza i poprosiła o zmianę wizerunku. Wiedziała jednak, że jest to niemożliwe. Najpierw musi zdobyć jego zaufanie i szacunek, aby z Osoby stać się Urszulą. Obiecała sobie jednak, że przemieni się stopniowo, aby sama mogła przyzwyczaić się do nowego wyglądu. Na początek pozbędzie się grzywki, gdyż nie mogła na nią patrzeć. Musi też kupić sobie inne ubrania, ponieważ te nie pasują do jej figury. Resztę, czyli okulary i aparat, zostawi sobie na deser.
    Po kwadransie dziewczyna pożegnała się z kobietami i wróciła do pracy. Tym razem się nie obijała, ponieważ wiedziała, jak ważne jest to, by jej ukochany zdobył fotel prezesa.
    Punktualnie o piątej Violetta z ociąganiem podniosła się z krzesła, wygłosiła tyradę o niewolniczej pracy, po czym bez słowa opuściła sekretariat. Ulka natomiast ze spokojem dokończyła pracę na komputerze, wyłączyła go, ostatni raz z utęsknieniem spojrzała na drzwi gabinetu dyrektora Dobrzańskiego i ruszyła w drogę powrotną do Rysiowa.

    Marek również wziął się ostro do pracy. Chciał poprawić się również od tej strony, tak aby naprawdę zasłużyć na stanowisko ojca. Nie zamierzał, tak jak kiedyś wyręczać się we wszystkim Ulą. To była przeszłość. Chciał zapracować na ich przyszłość. Tak, żeby on sam mógł spojrzeć w lustro i nie brzydzić się własnego odbicia. Po raz pierwszy nie szedł na łatwiznę. Miał nadzieję, że dzięki temu uda mu się wreszcie zasłużyć na szacunek seniora Dobrzańskiego i na miłość ukochanej kobiety.
    Dopiero gdy pan Władek robił wieczorny obchód, uświadomił sobie upływ czasu. Choć nie uśmiechał mu się powrót do domu, zrezygnował z spania na kanapie w biurze i wizyty u Sebastiana, by nie wzbudzić nowych podejrzeń Pauliny i całego personelu FD. Z rezygnacją podniósł się z fotela, wezwał taksówkę i pojechał przygotowany na kolejna porcję pretensji do swej narzeczonej.

    Po godzinnej jeździe zatłoczonym autobusem wykończona weszła do swojego domu. Zdziwiła witająca ją cisza. Dopiero ciche szepty dobiegające z kuchni trochę ją uspokoiły. Szybko weszła do pomieszczenia, w którym zastała całą swoją rodzinę. Stanęła w drzwiach słuchając relacji brata odnośnie jej porannego zachowania.
    - Było tak, jak mówiłem. Usłyszałem krzyk Ulki, przybiegłem, a ona zemdlała. W ogóle tak dziwnie się dziś zachowywała. Mówiła coś o jakimś Józiu, a jak wspomniałem o wypadku tego jej szefa, to znów odpłynęła. - W tym momencie dziewczyna chrząknęła, ujawniając swą obecność w domu.
    - Widzę Jasiu, że nie umiesz trzymać języka za zębami – powiedziała zezłoszczona.
    - Ula, no, przecież ja się o ciebie martwiłem.
    - Jeszcze o tym porozmawiamy – zagroziła.
    - Dzieci, spokój. - Ojciec przerwał rozpoczynającą się awanturę. - Nie miej pretensji do brata, musiałabyś widzieć, jak się o ciebie martwił przez cały dzień.
    - Przecież wiedzieliście, że idę do pracy. Mogliście też zadzwonić, aby się upewnić, czy wszystko jest okey.
    - Tak, zadzwonić, ale jak? Komórkę wczoraj zalałaś, a my nie znaliśmy numeru do tej twojej firmy.
    - Przepraszam was, zupełnie o tym zapomniałam – mówiła ze skruchą.
    - Na szczęście nic ci się nie stało. - Pan Cieplak zamyślił się na chwilę. - A powiedz mi, córeczko, czy ty aby w ciąży nie jesteś?
    - Ulcia będzie miała dzidziusia – głośno zaśpiewała jej siostrzyczka, Beti.
    - Nie, kotku, nie będę miała – poinformowała dziewczynkę, całując ją w policzek. - Ale żeś, tato, wymyślił. Nie jestem w ciąży. To wszystko przez ten wczorajszy wypadek. Byłam wykończona, ale wszystko wróciło do normy. Na szczęście Markowi nic się nie stało. Musimy dziś świętować, gdyż zostałam asystentką przyszłego prezesa.
    Ula, opowiadając o pierwszym dniu pracy na nowym stanowisku zrobiła kolację dla całej rodziny. Następnie poczytała Beatce do snu i przepytała Jasia z historii. Zmęczona opisała swój dziwny dzień w pamiętniku i położyła się spać.

    Dwoje, tak bardzo od siebie różnych, ludzi, a jednocześnie kochających się szczerą miłością kładąc się do łóżka – Marek w Warszawie obok swej narzeczonej, a Ula w Rysiowie – prosiło, aby ten dzień nie okazał się jedynie pięknym snem.

* Oczywiście chodziło o woła, zastanawiałam się jeszcze nad mułem, ale koza jest bardziej dramatyczna. A dla Violi wół, muł czy koza to i tak jeden pies. tongue O premiera chodziło jej o Donaldzia, a o prezydenta o Bush'a, ale przecież Viola nie musiała wiedzieć, że Biały dom ma nowego gospodarza.

Ann proszę o korektę. big_smile

Ostatnio edytowany przez natbee (2011-02-01 23:10:27)

Offline

 

#29 2011-01-01 23:16:35

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17201
Serwis

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

an666

natbee napisał:

Marek już od jakiegoś czasu siedział na kanapie bawiąc się jednym ze swoich starych samochodzików.

przecinek przed bawiąc

natbee napisał:

Szybko poderwał się z kanapy i odwrócił się w stronę drzwi. Na jej widok zaparło mu dech w piersiach.

Na widok kanapy? lol

natbee napisał:

Nie widział szpecących ją dużych, zielonych okularów, a piękne i błękitne oczy z długimi rzęsami, nie zauważał zbyt długiej i niedopasowanej spódniczki, a ukryte pod nią cudowne i długie nogi.

ja bym napisała piękne, błękitne oczy

natbee napisał:

Z powodu zamieszania jakim był pokaz nie miałem czasu przeprowadzić z panią normalnej rozmowy kwalifikacyjnej, dlatego teraz chciałbym to uczynić. Zgodzi się pani na to? - widząc jej zmieszanie uśmiechnął się mimowolnie.

przecinek przed jakim
Widząc jej zmieszanie, uśmiechnął

natbee napisał:

- Przeglądałem pani CV, więc orientuję się w temacie pani wykształcenia, dlatego bardziej interesuje mnie to dlaczego zechciała pani pracować w naszej firmie?

przecinek przed dlaczego

natbee napisał:

Gdy zamilkła chciał ją poprosić, by mówiła dalej, cały czas, nieustannie.

przecinek przed chciał

natbee napisał:

- Tak, jak widzi pani w wyniku pomyłki zatrudniliśmy już na stanowisko sekretarki panią Violettę, ale wydaje mi się że właśnie teraz kiedy ubiegam się o stanowisko prezesa potrzebuję, tak wykształconej współpracownicy.

- Tak, jak pani widzi w wyniku pomyłki zatrudniliśmy już na stanowisko sekretarki panią Violettę, ale wydaje mi się, że właśnie teraz, kiedy ubiegam się o stanowisko prezesa, potrzebuję tak wykształconej współpracownicy.

natbee napisał:

Zgadza się, pani?

bez przecinka

natbee napisał:

- Najlepiej natychmiast – powiedział posyłając jej jeden z piękniejszych uśmiechów – i skończmy już z tą formalną częścią. Tu, w firmie każdy mówi do mnie po imieniu – mówił wstając – Marek – rzekł wyciągając do niej rękę. Dziewczyna również wstała i podała mu swoją dłoń.

- Najlepiej natychmiast – powiedział, posyłając jej jeden z piękniejszych uśmiechów. – I skończmy już z tą formalną częścią. Tu, w firmie, każdy mówi do mnie po imieniu – mówił, wstając. – Marek – rzekł wyciągając do niej rękę. Dziewczyna również wstała i podała mu swoją dłoń.

natbee napisał:

Tym razem się nie bronił, to nie miało sensu, choć wiedział, że prawda też ją nie zadowoli.

prawda też jej nie zadowoli.

natbee napisał:

- Kłamiesz  – krzyczała - byłeś z kobietą.

- Kłamiesz! - krzyczała. - Byłeś z kobietą!

natbee napisał:

- I znowu to samo. Dlaczego ona jest taka podejrzliwa?

Podejrzewam, że to myśl Marka - warto byłoby ją jakoś zaznaczyć, np. kursywą.

natbee napisał:

Z jednej strony cieszył się, że ma szanse naprawić swoje życie.

szansę

natbee napisał:

Miał nadzieje, że to nie Paula, a może...

nadzieję

natbee napisał:

Miał wielką ochotę rozkazać wnieść je do swego gabinetu, pod pretekstem tego, iż teraz przed konkursem potrzebuje mieć swoją asystentkę na wyciągnięcie ręki, ale powstrzymał się nie ze względu na to co powie Paulina i reszta, ale dlatego że bał się reakcji Uli.

iż przed konkursem
ze względu na to, co powie Paulina i reszta, ale dlatego że bał się reakcji Uli.

natbee napisał:

Przeglądając raporty za ostatni kwartał, czytając sprawozdania finansowe i nanosząc korekty, które według niej należałoby wprowadzić w najbliższym czasie ciągle rozmyślała o nim.

przecinek przed ciągle

natbee napisał:

Dopiero, gdy po raz kolejny czytała to samo zdanie w jednym z protokołów zdała sobie z tego sprawę.

przecinek przed zdała

natbee napisał:

Nie zadręczając się więcej próbami powrotu do wykonywanego zajęcia pochylona nad papierami pozwoliła swym myślą popłynąć w swoim kierunku.

przecinek po zajęcia

natbee napisał:

W pierwszej chwili po wejściu do jego gabinetu zapragnęła rzucić się w jego ramiona, przeprosić, powiedzieć że wreszcie zrozumiała, że mu wybacza, że go kocha.

powiedzieć, że

natbee napisał:

Rozmawiała z nim, znów słyszała jego głos. Ale zauważyła że był inny, spięty.

znów słyszała jego głos, ale zauważyła, że był inny, spięty.

natbee napisał:

Dopiero, gdy ona zaczęła odpowiadać na jego pytania rozluźnił się.

przecinek po pytania

natbee napisał:

Nie wiedziała co to wszystko ma znaczyć.

przecinek przed co

natbee napisał:

Ładnie tu u was – dodała patrząc znacząco na pochłoniętą buszowaniem po sklepach internetowych Violettę. Po czym ponownie zwróciła się do panny Cieplak.

dodała, patrząc znacząco na pochłoniętą buszowaniem po sklepach internetowych Violettę, po czym

natbee napisał:

– Nie marnujesz czasu – powiedziała spoglądając na porozrzucane na ulinym biurku dokumenty.

powiedziała, spoglądając

natbee napisał:

- Pospiesz się, przecież nie samą pracą żyję człowiek.

żyje

natbee napisał:

-krzyczała zbulwersowana taką niesprawiedliwością panna Kubasińska za oddalającymi się koleżankami.*

spacja po myślniku

natbee napisał:

Dobrze pamiętała jak po wypadku Marka Ala zaprosiła ją na to małe spotkanie.

przecinek przed jak

natbee napisał:

Tym razem się nie obijała, ponieważ wiedziała jak ważne jest to, by jej ukochany zdobył fotel prezesa.

przecinek przed jak

natbee napisał:

Punktualnie o piątej Violetta z ociąganiem podniosła się z krzesła, wygłosiła tyradę o niewolniczej pracy po czym bez słowa opuściła sekretariat.

przecinek przed po czym

natbee napisał:

Miał nadzieję, że dzięki temu uda mu się wreszcie zasłużyć na szacunek seniora Dobrzańskiego i na miłość ukochanej przez siebie kobiety.

ukochanej kobiety wystarczy - to przez siebie nie jest potrzebne smile

natbee napisał:

Dopiero, gdy pan Władek robił wieczorny obchód uświadomił sobie upływ czasu.

Dopiero gdy pan Władek robił wieczorny obchód, uświadomił sobie upływ czasu.

natbee napisał:

Choć nie uśmiechał mu się powrót do domu zrezygnował z spania na kanapie w biurze i wizyty u Sebastiana, by nie wzbudzić nowych podejrzeń Pauliny i całego personelu FD.

przecinek przed zrezygnował

natbee napisał:

- Było tak jak mówiłem, usłyszałem krzyk Ulki, przybiegłem, a ona zemdlała.

Było tak, jak mówiłem. Usłyszałem

natbee napisał:

Mówiła coś o jakimś Józiu, a jak wspomniałem o wypadku tego jej szefa to znów odpłynęła.

przecinek przed to

natbee napisał:

- W tym momencie dziewczyna chrząknęła ujawniając swą obecność w domu.

przecinek po chrząknęła.

natbee napisał:

Mogliście też zadzwonić, aby się upewnić czy wszystko jest okey.

przecinek przed czy

natbee napisał:

- A powiedz mi córeczko, czy ty aby w ciąży nie jesteś?

powiedz mi, córeczko, czy

natbee napisał:

- Nie kotku, nie będę miała – poinformowała dziewczynkę całując ją w policzek.

Nie, kotku, nie
przecinek przed całując

natbee napisał:

Ula opowiadając o pierwszym dniu pracy na nowym stanowisku zrobiła kolację dla całej rodziny.

Ula, opowiadając o pierwszym dniu pracy na nowym stanowisku, zrobiła kolację dla całej rodziny.


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#30 2011-01-01 23:18:04

Papuka
Wesołych Świąt!!!
Od: 100lica/Piaseczno
Zarejestrowany: 2009-04-08
Posty: 32911

Re: Moje wypociny - tytuł na razie roboczy :D

No no no
Pierwszą część czytałam wcześniej, ale komentuję dopiero dzisiaj tongue
Jestem mile zaskoczona bo początek nie powalił mnie.
Jednak dalszy rozwój wydarzeń podoba mi się. Dwoje ludzi zakochanych w sobie musi przed sobą udawać obojętność big_smile Niby ta sama historia, ale pokazana inaczej. Fajnie smile

edit:

ann666 napisał:

natbee napisał:

Szybko poderwał się z kanapy i odwrócił się w stronę drzwi. Na jej widok zaparło mu dech w piersiach.

Na widok kanapy? lol

Ann zabiłaś mnie tym lol


"rżnęli się jak dwie oszalałe siekiery" by słonió big_smile
"Na końcu świata, pośród oceanu niezapominajek, dwie dusze odnalazły się nawzajem." by Mlawer...
"Hold me close and hold me fast The magic spell you cast This is la vie en rose" "La vie en rose"

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka