BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2011-01-06 15:18:10

Chocolate
BrzydUloholik
Od: Zimowa stolica
Zarejestrowany: 2010-05-04
Posty: 2089
Serwis

Bezludna wyspa

Na wstępie chciałam bardzo podziękować Kitty i Brzydulomaniaczce kiss
Jesteście naprawdę wspaniałe, że przebrnęłyście przez to i udzieliłyście mi wielu rad.

Co do opowiadania, to sama już nie wiem, jak to się stało, że powstał na nie pomysł. Mam nadzieję, że nie stracę zapału i je dokończę, choć na pewno więcej czasu będę miała dopiero po testach gimnazjalnych.

No, dość mojego gadania. Zapraszam do czytania... smile
Gdybym przeoczyła jakiś błąd, to piszcie.

Rozdział I

    Fale delikatnie odbijały się od burt statku, wprawiając go w kołysanie i wywołując w ten sposób sensacje w żołądkach niektórych pasażerów. Słońce mocno grzało, sprawiając, że pokład z każdą godziną robił się coraz cieplejszy. Jedną z osób, którym to nie przeszkadzało, była Urszula Cieplak – młoda dziewczyna z Rysiowa, współwłaścicielka firmy PRO S, którą założyła ze swoim przyjacielem Maćkiem. Zdecydowała się na ten rejs, ponieważ chciała odpocząć od pracy i nabrać sił do dalszego działania. Już od dawna rodzina wmawiała dziewczynie, że się przepracowuje, więc postanowiła skorzystać z ich rady i zrobić sobie małą wycieczkę, zwłaszcza, że jak twierdziła jej sekretarka, chłopak Uli zamierza się jej niedługo oświadczyć, więc należałoby mu dać kilka dni do namysłu. Zresztą panna Cieplak tęskniła za słońcem i wysokimi temperaturami, które w styczniu stanowiły w Polsce rzecz niemożliwą. Ula pokochała podróże, gdy jej firma odniosła sukces, dlatego też zdecydowała się na kupno biletu w jednym ze znanych biur podróży.
    Na tym samym statku znajdował się Marek Dobrzański – syn prezesa Febo&Dobrzański i przyszły spadkobierca rodzinnej fortuny. Był on z natury podrywaczem lubującym się w pięknych kobietach, mocnych drinkach i imprezach w nocnych klubach do białego rana. Jak sam kiedyś usłyszał, łamał serca, ale jego spojrzenie i wygląd – nie wspominając już o dołeczkach - sprawiały, że płeć piękniejsza (z wyjątkiem jego narzeczonej, która podejrzewała, że ją zdradza – co oczywiście było prawdą – ale kochała go za bardzo, by któregoś dnia powiedzieć stanowcze „nie” i zerwać zaręczyny) była mu w stanie wszystko wybaczyć. I to właśnie przez jedną z jej przedstawicielek Marek znalazł się na tym statku. Wiktoria była piękną, długonogą blondynką o niebieskich oczach i ustach stworzonych do całowania. Szczyciła się nienaganną figurą, a idealnie dobrane, markowe ubrania stanowiły jej godne uzupełnienie. Oczywiście dziewczyna zdawała sobie sprawę ze swojego wyglądu, więc z czasem stała się próżna i pusta, nie dbając już o swoje wykształcenie. Dobrzańskiemu to nie przeszkadzało. Dla niego liczyła się tylko zabawa. Natomiast Wiktoria skrycie myślała, że znaczy dla Marka coś więcej i niedługo zostanie nową narzeczoną Dobrzańskiego, wywołując jednocześnie zamieszanie w jego najbliższej rodzinie, która w tym momencie bardzo martwiła się o swego najmłodszego członka – gdy Marek zerknął na wyświetlacz swojego telefonu, zobaczył na nim cztery połączenia nieodebrane: trzy od matki i jedno od ojca. Nie namyślając się długo, oddzwonił do swojej rodzicielki.
    - Helena Dobrzańska, słucham – odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
    - Cześć, mamo – przywitał się Marek.
    - Och, synku, co się z tobą dzieje? – zapytała kobieta, nie zdając sobie sprawy z tego, jak niektórzy ludzie potrafią być nieprzewidywalni.
    - Przecież mówiłem, że wyjeżdżam – odpowiedział, wznosząc oczy ku niebu, za co Helena zbeształaby go jeszcze czternaście lat temu. Doskonale pamiętał jej minę i to, jak wypowiadała słowa: Marku, co ty wyprawiasz? Przecież młodemu dżentelmenowi nie wypada tak się zachowywać.
    - Myślałam, że nie mówisz poważnie – powiedziała tak dobrze znanym mu tonem. – Przecież obiecałeś, że z tym skończysz.
    - Z czym, mamo? – dopytywał się, nie chcąc przyznać się do własnych błędów.
    - Jak to z czym? – Helena powoli zaczynała tracić cierpliwość. – Z tymi wyjazdami, o których prawie nam nic nie mówisz, z zabawami do rana, ze spotykaniem się z innymi kobietami… - Westchnęła. – Przecież Paulinka cię tak bardzo kocha, a ty zachowujesz się w stosunku do niej bardzo niewłaściwie.
    - Ale przecież ja już dawno skończyłem z takim życiem – kłamał. – Chciałem tylko odpocząć od… - Zastanowił się. – Od pracy.
    - Od pracy? – powtórzyła. – Powiedzmy, że ci wierzę. Tylko proszę, nie zawiedź ani mnie, ani swojego ojca.
    - Oczywiście, mamo – zapewnił. – Przepraszam cię, ale muszę już kończyć. Pozdrów ojca i do usłyszenia. Jeszcze zadzwonię.
    - Miłego odpoczynku…
    Ale Marek nie słyszał już jej dalszych słów. Wolał się rozłączyć i zagłuszyć swoje sumienie, które mówiło mu, że źle postępuje. Jednak jego humor od razu się poprawił, gdy podeszła do niego Wiktoria i przytuliła się, szepcząc mu do ucha:
    - Stało się coś, kochanie?
    - Nie, nic się nie stało – odpowiedział, całując ją we włosy.
    - Oczywiście, że się stało – usłyszeli nagle czyjś głos i spojrzeli na kobietę leżącą na leżaku. – A teraz, gdyby byli państwo tak łaskawi i odsłonili mi słońce,  byłabym bardzo wdzięczna – dodała szatynka, nawet na nich nie spoglądając. Nie domyślili się, że słyszała całą rozmowę Marka z mamą, choć właściwie tylko jej część, ponieważ Helena znajdowała się w innej części świata. Ale mimo wszystko panna Cieplak zdawała sobie sprawę, że Dobrzański jest kobieciarzem i zdradza narzeczoną, starając to ukryć przed całym światem. Zastanawiała się, do czego jest się w stanie posunąć mężczyzna, który okłamuje własną matkę, tworząc w ten sposób sieć kłamstw, w których normalny człowiek jest się w stanie pogubić.
    Marek tymczasem przyglądał się twarzy dziewczyny, starając sobie przypomnieć, skąd ją zna. I kiedy w końcu zobaczył jej ironiczny uśmiech, zrozumiał, że jest to sama osoba, z którą miał styczność kilka dni temu przed swoją kajutą.
   
    W Sydney, jak na tę porę roku, pogoda była okropna. Słońce zasłaniały ogromne chmury z rodzaju kłębiastych, które sprawiały, że całe miasto od dobrej godziny pozostawało w cieniu. Spowodowało to pogorszenie humoru panny Cieplak, która już od samego rana chodziła naburmuszona, ponieważ nie zabrała ze sobą niedawno zakupionej książki, a chciała ją przeczytać podczas swojej wycieczki. Nie mając wyjścia,  udała się do księgarni. Chodząc między regałami, nie zauważyła ani jednego dzieła swojej ulubionej autorki, więc zrezygnowana wzięła z półki jakiś światowy bestseller w języku angielskim i udała się z nim do kasy. Wtedy właśnie przez szybę sklepu zobaczyła młodego mężczyznę w towarzystwie jeszcze młodszej kobiety. Cieplakówna pomyślała, że jest przystojny, ale to nie oznacza, że jego charakter jest równie warty uwagi, o czym przekonała się pół godziny później, siedząc w jednej z australijskich kawiarni i pijąc kawę.
    - Kiedy w końcu rozstaniesz się z Pauliną? – zapytała blondynka, której Ula zdążyła się już dokładnie przyjrzeć. Po dłuższej chwili doszła do wniosku, że skądś ją zna. Zresztą mężczyznę też kojarzyła.
    - Już niedługo, zobaczysz – odparł na tyle przekonująco, że każda naiwna dziewczyna bardzo łatwo by w to uwierzyła. Ula prychnęła, zdając sobie sprawę z tego, że w rzeczywistości będzie zupełnie inaczej. On nie zostawi kobiety swojego życia, a ona – aktualna kochanka, bo przecież na jednej się nie skończy – zostanie sama, skrzywdzona i będzie marzyć o zemście. Cieplakówna doskonale znała taki typ mężczyzny, bo już nieraz miała z nim styczność, ale jeszcze nigdy żadnemu rasowemu podrywaczowi nie udało się zaprosić panny Cieplak na randkę. Jej nienaganna opinia porządnej dziewczyny wciąż była faktem, co przyprawiało o ból głowy niejaką panią Dąbrowską, jej niedoszłą teściową, która nieraz próbowała zniszczyć jej życie. Mimo wszystko Ula się nie poddawała i zawsze umiała postawić na swoim, uparcie dążąc do celu. Dąbrowską chyba najbardziej rozzłościła nowina, że Cieplakówna znalazła sobie nowego chłopaka i czuła się przy nim naprawdę wspaniale, jednocześnie nie musząc bać się o własne zdrowie - Piotr był kardiologiem, co znakomicie ułatwiało życie w czasach przepełnionych kolejek do lekarzy.
    Jednak Wiktoria była osobą naiwną i wierzyła w każde słowo wypowiedziane przez Marka. Oczywiście Ula nie chciała słuchać ich rozmowy, ale kiedy ktoś siedzi za tobą i mówi bardzo głośno, to tego nie da się po prostu nie słyszeć,* dlatego panna Cieplak czym prędzej się stamtąd ulotniła, jednocześnie postanawiając sobie, że jeśli kiedykolwiek spotka jeszcze tę parę, to postara się uświadomić blondynkę, co ją czeka za kilka tygodni, a może nawet dni. Jak się okazało, Cieplakówna miała do tego okazję jeszcze tej samej doby.
    Kilka godzin później, taszcząc swoją torbę podróżną, dotarła na pokład statku. Zmęczona, brnęła korytarzem w stronę swojej kajuty. Jednak nie było jej dane do niej dojść, ponieważ ktoś zatarasował przejście walizkami. Ula zdenerwowała się nie na żarty i nie bała się powiedzieć swojej opinii na głos.
    - Tylko kulturalny człowiek jest w stanie postawić swoje walizki na środku korytarza, aby zatarasować drogę innym – zironizowała. Kilka sekund później w drzwiach pojawił się mężczyzna, którego spotkała tego dnia w kawiarni z jakąś kobietą.
    - Dzień dobry – przywitał się, a pannę Cieplak zatkało. Nie sądziła, że mogą spotkać się na tym samym statku. – Najmocniej panią przepraszam, ale panuje tu takie małe zamieszanie… - Przerwał na chwilę i spojrzał Uli w oczy, ale ona szybko odwróciła wzrok. – Ale już zabieram stąd swoje rzeczy i zaraz pani pomogę – bardziej stwierdził niż zaproponował.
    - Nie trzeba – odparła chłodno i poczekała, aż mężczyzna wniesie walizki do kajuty. Gdy tylko to zrobił, ruszyła przed siebie, szukając odpowiedniego numerka na drzwiach. Nagle poczuła, jak ktoś chwyta jej rękę, w której trzymała torbę.
    - Przecież mówiłem, że pani pomogę – usłyszała i zatrzymała się gwałtownie, próbując zamaskować swoją wściekłość.
    - Ale przecież mówiłam, że nie potrzebuję pomocy – przypomniała w stylu mężczyzny i odwróciła się w jego stronę.
    - Pięknym kobietom trzeba pomagać – odparł, a ona zmrużyła oczy i popatrzyła na niego podejrzliwie. – Dobrze… W takim razie przyrzekam, że odniosę pani torbę do kajuty i później sobie pójdę, okej?
    - Skoro pan musi – zgodziła się niechętnie, chcąc się pozbyć natręta jak najszybciej.
    - Gdzie mam się udać? – zapytał, uśmiechając się szelmowsko, co całkowicie nie działało na pannę Cieplak.
    - Właściwie to już jesteśmy na miejscu – odpowiedziała. – Drzwi z numerem dwadzieścia siedem.
    - O, to będzie pani miała do mnie bardzo blisko – stwierdził. – Może mnie pani znaleźć prawie zawsze pod dwadzieścia dwa.
    Ula nic nie odpowiedziała, tylko przewróciła oczami, kiedy mężczyzna na nią nie patrzył. Otworzyła drzwi i poczekała, aż jej torba znajdzie się w środku.
    - Dziękuję panu – powiedziała, starając się delikatnie, aczkolwiek stanowczo wyprosić niechcianego gościa z kajuty.
    - Ależ nie ma za co – odparł. – Ale może dajmy spokój już z tym pan, pani. Proponuję przejść na ty. Marek Dobrzański – przedstawił się, wyciągając rękę w stronę panny Cieplak, która dopiero wtedy zrozumiała, z kim ma do czynienia. Skarciła się w myślach, że wcześniej nie rozpoznała w owym mężczyźnie syna właściciela F&D, z którym miała przyjemność kiedyś współpracować, a teraz stanowiła dla niego konkurencję.
    - Wolę na razie mówić do pana per pan – odparła, uśmiechając się ironicznie. – A teraz musi mi pan wybaczyć, ponieważ jestem zmęczona i chciałabym się położyć – skłamała.
    - Oczywiście, nie będę przeszkadzał. Jednak mam nadzieję, że kiedyś poznam pani imię – powiedział i puścił jej oczko, ale ona szybko zamknęła drzwi i prawie zabarykadowała się w kajucie.
    - Boże, jak ja wytrzymam z nim ten tydzień – szepnęła i pokręciła głową z niedowierzaniem.


    Od tego pamiętnego zdarzenia minęły dwa dni. Cieplakówna unikała Dobrzańskiego jak ognia – aż do teraz wychodziło jej to świetnie. Miała wielką ochotę po prostu uciec do swojej kajuty, ale...
    - Już wiem! Pomagałem pani z tą torbą – przypomniał sobie Marek. – Poznajcie się. Wiktoria, to jest pani… - urwał, ponieważ nadal nie znał imienia kobiety.
    - U… Myślał pan, że mnie przechytrzy? – zapytała z błyskiem w oku. – Nic z tego.
    - Ale zdradziła mi pani pierwszą literę swojego imienia, więc pewnie mam przyjemność z panią Urszulą, zgadza się?
    - Urszula to dość popularne imię. Skąd ma pan jednak pewność, że nie mówią na mnie Ulana? – Próbowała ratować sytuację.
    - Ulana? A cóż to za dziwne imię? – Skrzywił się. – Na pewno to sobie pani wymyśliła.
    - Widać, że nie czytał pan nic Kraszewskiego – prychnęła i podniosła się z leżaka. – Jednak ja na dzisiaj już spasuję. Żegnam państwa – pożegnała się i odeszła, zostawiając osłupiałego Marka na pokładzie.
    - Znasz tę kobietę? – zapytała smutno Wiktoria.
    - Teoretycznie tak, praktycznie ani trochę – odparł i szybkim krokiem ruszył w kierunku wejścia na korytarz, na którym mieściła się jego kajuta. Blondynka pospieszyła za nim jak cień.
    W tym samym czasie Ula sięgnęła po swój pamiętnik i odnalazła w torebce jeden z najlepszych długopisów.

    Trzeci dzień pobytu na statku
    Ja to się potrafię oszukiwać. Przecież to było oczywiste, że prędzej czy później spotkam Marka na pokładzie, ale chciałam to odwlekać jak najdłużej. Niestety, stało się, a ja prawie powiedziałam mu, jak mam na imię. Na szczęście udało mi się jakoś z tego wybrnąć. Muszę trzymać język za zębami, jeśli chcę dożyć zaręczyn. Swoją drogą ciekawi mnie, czy Piotrek wybrał już dla mnie pierścionek. Nie chcę, żeby to było coś drogiego i przyciągającego uwagę. Wolę skromność i prostotę. Jednak nie o tym chciałam teraz pisać…
    Jeśli chodzi o Marka, to chyba pomału muszę wprowadzać swój plan w życie. Przecież ta biedna dziewczyna – Weronika, a może jednak Wiktoria – nie powinna nastawiać się na to, że on zostawi dla niej żonę. Przecież to oczywiste, że tego nie zrobi, a ona później będzie płakać w poduszkę i oskarżać o wszystko siebie. Dlatego od jutra


    Panna Cieplak nie zdążyła jednak napisać więcej, ponieważ usłyszała pukanie do drzwi.

* zupełnie jak te niektóre starsze panie w konfesjonale...

Ostatnio edytowany przez Chocolate (2011-02-09 15:13:43)


Moje nowe opowiadanie: Bezludna wyspa | Nareszcie są wakacje! lol

Nie kochaj mocno, bo przyjdzie nienawiść,
nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość...

Offline

 

2011-01-06 15:18:10

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2011-01-06 15:59:46

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Bezludna wyspa

Chocolate może nie komentuję zbyt często twoich opowiadań, ale zawsze je czytam na forum albo na blogu. Byłam pewna, że na forum wrzucisz już rozpoczęte opowiadanie, a Ty zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie czymś zupełnie nowym. Nie przypominam sobie by ktoś kiedyś wpadł na pomysł żeby wysłać nie znających się Ulę i Marka na ten sam rejs statkiem. Tylko chyba to wcale nie jest do końca tak, że oni się nie znają. Napisałaś, że ich firmy kiedyś ze sobą współpracowały, więc na pewno się poznali. Zdaje się też, że Marek czymś Uli w przeszłości podpadł. Sęk w tym, że skoro on jej nie pamięta, to i nie pamięta co też jej zrobił. Dlatego próbuje ją poderwać. Zobaczymy co mu z tego wyjdzie i czy Ula uświadomi Wiktorię, że Dobrzański dla niej nie zostawi Pauliny.
Pierwszy rozdział opowiadania mi się podobał i naprawdę jestem ciekawa co będzie dalej. Pozdrawiam i życzę weny oraz czasu na pisanie. smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#3 2011-01-06 19:14:54

vivienn
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2010-04-15
Posty: 1222

Re: Bezludna wyspa

Czekoladko - miałam dla Ciebie napisany dosyć obszerny komentarz, ale niestety wcisnęłam niechcący zły klawisz i przepadł. A więc napiszę krótko. Pierwszy rozdział rozkręca to opowiadanie i na razie przedstawiasz, jak dotychczas wyglądało życie Uli i Marka. Dobrzański jest tym samym jak wcześniej kobieciarzem i liczą się dla niego tylko kolejne romanse i dobra zabawa. Nie szanuje narzeczonej, a Wiktorię bynajmniej nie traktuje poważnie. Wpadł w sieć kłamstw i nie wie, jak się z niej wyplątać. I chyba nawet nie chce. Natomiast Ula jest zupełnie inną osobą - porządną, spokojną, jej życie nie jest zbytnio emocjonujące, jednak ona wydaje się szczęśliwa. Widać, że ma pewien żal do Marka, dlatego unika go. Ale w końcu przecież musieli się spotkać, to było nieuniknione. Z kolei Dobrzański nie pamięta panny Cieplak. Jestem ciekawa, jak to dalej rozwiniesz i z przyjemnością przeczytam kolejne rozdziały, mimo iż nie zawsze wyrabiam się z czasem, lecz zawsze wszystko nadrabiam. Pozdrawiam smile


Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie.

Rodzina forómowa love  PBWBT  FCI

Offline

 

#4 2011-01-06 22:56:43

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6125

Re: Bezludna wyspa

Hmm... coś niebanalnego, jak na razie podobało mi się. smile
Będzie dobrze - o ile nie zrobisz z tego dramatu rodem z Titanica! lol3
Ot, taki mały niewinny żarcik... wink

Czekam na ciąg dalszy, powodzenia. smile


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

#5 2011-01-06 23:38:07

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Bezludna wyspa

Tytuł z miejsca mi się spodobał. Jeśli to jest to, o czym myślę, to ja już od dawna miałam taką wizję i fajnie, że ktoś wreszcie zechciał to opisać big_smile

zwłaszcza, że jak twierdziła jej sekretarka, chłopak Uli zamierza się jej niedługo oświadczyć, więc należałoby mu dać kilka dni do namysłu.

Ciekawe, czy jakiś nowy, wyimaginowany, czy np. Kolo w Polo xD

(z wyjątkiem jego narzeczonej, która podejrzewała, że ją zdradza – co oczywiście było prawdą – ale kochała go za bardzo, by któregoś dnia powiedzieć stanowcze „nie” i zerwać zaręczyny)

Niby wszystko zrozumiałe, ale to zdanie według mnie ma za wiele zdań składowych.

Natomiast Wiktoria skrycie myślała, że znaczy dla Marka coś więcej i niedługo zostanie nową narzeczoną Dobrzańskiego, wywołując jednocześnie zamieszanie w jego najbliższej rodzinie, która w tym momencie bardzo martwiła się o swego najmłodszego członka – gdy Marek zerknął na wyświetlacz swojego telefonu, zobaczył na nim cztery połączenia nieodebrane: trzy od matki i jeden od ojca.

To samo tutaj. Rozbiłabym to zdanie na dwa krótsze.

Jak to: z czym?

Ten zapis wygląda dziwnie. Wywaliłabym dwukropek.

- Oczywiście, że się stało – usłyszeli nagle czyjś głos i spojrzeli na kobietę leżącą na leżaku. – A teraz, gdyby byli państwo tak łaskawi i odsłonili mi słońce,  byłabym bardzo wdzięczna – dodała szatynka, nawet na nich nie spoglądając.

Zupełnie mimowolnie prychnęłam śmiechem xD

Piotr był kardiologiem, co znakomicie ułatwiało życie w czasach przepełnionych kolejek do lekarzy.

Dammit, jednak on xDD

Kilka sekund później w drzwiach pojawił się mężczyzna, którego spotkała dziś w kawiarni z jakąś kobietą.

Tego dnia zamiast dziś będzie lepszym rozwiązaniem. W końcu to są wydarzenia przeszłe.

- O, to będzie pani miała do mnie bardzo blisko – stwierdził.

O ty świntuchu, już kosmate myśli cię nachodzą?!

Ależ    nie ma za co

Jakieś nadprogramowe spacje się wdarły xD

  - Boże, jak ja wytrzymam z nim ten tydzień – szepnęła i pokręciła głową z niedowierzaniem.

Żeby tylko tydzień... mam rację? big_smile

Widać, że nie czytał pan nic Kraszewskiego – prychnęła i podniosła się z leżaka.

Tak, Ula, dobij go, wykazując mu braki w edukacji xDDD
[Ja też nie słyszałam o tym imieniu xDD]

że on zostawi dla niej żonę.

Żonę? WTF? big_smile

No, no, no xD

Bardzo się cieszę, że zapis jest taki, jak trzeba. Anką nie jestem, więc może coś przeoczyłam, ale błędów natury ortograficznej i interpunkcyjnej nie znalazłam. Małe problemy natury gramatycznej wymieniłam wyżej.
Podobało mi się. Coś innego, a w dodatku bardzo fajnie napisane. Ulka jest inna, wydaje się być silną, zdecydowaną kobietą...
Proszę, proszę, proszę, niech ten tytuł wątku będzie adekwatny do treści xD
Będę wpadać, czytać, komentować big_smile Czekam na next i życzę duuuużoooo weny big_smile

Ostatnio edytowany przez Strychnine (2011-01-06 23:39:03)


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#6 2011-01-07 02:11:35

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Bezludna wyspa

Haha! A więc to już? big_smile Tak sobie wpadłam na chwilę i widzę nowe opowiadanie smile
Moją opinię już znasz - pomysł jest oryginalny, fajny. Grunt, żeby tego nie zepsuć. Przyznaję się do poprawiania pierwszego rozdziału i pominięcia tych błędów, które wymieniła Magda xD Ale to nie są chyba jakieś wielkie błędy, prawda? big_smile
Weny życzę smile

Irka


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#7 2011-01-07 07:52:09

Króweczka
Kochanka Marka
Od: Augustów
Zarejestrowany: 2009-08-29
Posty: 4337

Re: Bezludna wyspa

Chocolate napisał:

Fale delikatnie odbijały się od burt statku, wprawiając go w kołysanie i wywołując w ten sposób sensację w żołądku niektórych pasażerów.

Obstawiam, że jednak pasażerowie nie mają jednego wspólnego żołądku, więc IMO "w żołądkach" tongue

Chocolate napisał:

Na tym samym statku znajdował się Marek Dobrzański – syn prezesa Febo &Dobrzański

Bez spacji po "Febo".


Chocolate napisał:

Był on z natury podrywaczem lubującym się w pięknych kobietach,

Nie jestem pewna, ale "się" jest chyba tutaj niepotrzebne.

Chocolate napisał:

zobaczył na nim cztery połączenia nieodebrane: trzy od matki i jeden od ojca.

"Połączenie" to rodzaj nijaki, więc "jedno".

Chocolate napisał:

Muszę trzymać język za zębami, jeśli chcę dożyć zaręczyn. Swoją drogą ciekawi mnie, czy Piotrek wybrał już dla mnie pierścionek.

A potem będzie taki szok w tenisówkach, jak to mówi Adó, bo on się jej nie oświadczy big_smile

Piszesz tak długie zdania, że pod koniec czytelnik już nie pamięta, co było na początku. No, chyba, że chcesz zostać drugim Sienkiewiczem tongue
Jeżeli chodzi o treść to mam mieszane uczucia, bo z jednej strony oryginalności nie można Ci odmówić, a z drugiej jest COŚ co mi przeszkadza. Nie wiem jeszcze co to jest, ale... No nic, zobaczymy co będzie dalej smile
Wena.


Turek + Krówka to mi jakoś podejrzanie kebabem pachnie - by Słonióheart
... A księżyc opowiada mi najpiękniejsze w jego życiu sny...

No to mamy piękny czworokącik... lx

Offline

 

#8 2011-01-07 18:54:24

Chocolate
BrzydUloholik
Od: Zimowa stolica
Zarejestrowany: 2010-05-04
Posty: 2089
Serwis

Re: Bezludna wyspa

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze! kiss Jestem naprawdę mile zaskoczona...

Meg napisał:

Chocolate może nie komentuję zbyt często twoich opowiadań, ale zawsze je czytam na forum albo na blogu. Byłam pewna, że na forum wrzucisz już rozpoczęte opowiadanie, a Ty zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie czymś zupełnie nowym.

Nie! Nie czytaj tej beznadziei z bloga! tongue Na pewno tamtego opowiadania bym tutaj nie wrzuciła, bo zepsułam pomysł i wyszło z tego zupełnie coś innego, niż miało wyjść. Uważam, że nie ma ładu i składu i w ogóle nie jest na odpowiednim poziomie.

Meg napisał:

Nie przypominam sobie by ktoś kiedyś wpadł na pomysł żeby wysłać nie znających się Ulę i Marka na ten sam rejs statkiem. Tylko chyba to wcale nie jest do końca tak, że oni się nie znają. Napisałaś, że ich firmy kiedyś ze sobą współpracowały, więc na pewno się poznali. Zdaje się też, że Marek czymś Uli w przeszłości podpadł. Sęk w tym, że skoro on jej nie pamięta, to i nie pamięta co też jej zrobił. Dlatego próbuje ją poderwać. Zobaczymy co mu z tego wyjdzie i czy Ula uświadomi Wiktorię, że Dobrzański dla niej nie zostawi Pauliny.
Pierwszy rozdział opowiadania mi się podobał i naprawdę jestem ciekawa co będzie dalej. Pozdrawiam i życzę weny oraz czasu na pisanie. smile

Owszem, Marek Uli nie poznał i raczej przez dłuższy czas nie będzie wiedział, z kim ma do czynienia, a jak się zorientuje... lx Ja już może zamilknę, bo zdradzę całość i nie będzie co czytać. tongue A z naszej panny Cieplak będzie niezłe ziółko. lol
Cieszę się, że rozdział Ci się podobał.
Dzięki! kiss



vivienn napisał:

Czekoladko - miałam dla Ciebie napisany dosyć obszerny komentarz, ale niestety wcisnęłam niechcący zły klawisz i przepadł. A więc napiszę krótko.

Skąd ja to znam? Ostatnio zrobiłam dokładnie to samo i wszystko poleciało w kosmos. maruda

vivienn napisał:

Pierwszy rozdział rozkręca to opowiadanie i na razie przedstawiasz, jak dotychczas wyglądało życie Uli i Marka. (...) Ale w końcu przecież musieli się spotkać, to było nieuniknione. Z kolei Dobrzański nie pamięta panny Cieplak. Jestem ciekawa, jak to dalej rozwiniesz i z przyjemnością przeczytam kolejne rozdziały, mimo iż nie zawsze wyrabiam się z czasem, lecz zawsze wszystko nadrabiam. Pozdrawiam smile

Do wszystkiego masz rację. smile Zresztą o ich poprzednim życiu, a może raczej przeszłości, jeszcze dużo napiszę. Chciałam zastosować coś w stylu retrospekcji. Zobaczymy, czy mi się uda. big_smile
A czasem się nie przejmuj. Ja też z wieloma rzeczami się nie wyrabiam, także może nie będzie tak źle.
Dzięki! kiss



meaaem napisał:

Hmm... coś niebanalnego, jak na razie podobało mi się. smile
Będzie dobrze - o ile nie zrobisz z tego dramatu rodem z Titanica! lol3
Ot, taki mały niewinny żarcik... wink

Czekam na ciąg dalszy, powodzenia. smile

Nie, nie mam zamiaru zrobić z tego dramatu rodem z Titanica. Nawet mi to przez myśl nie przeszło. tongue Ale doceniam dobre intencje... Przynajmniej humor mi się poprawił. lol
Dzięki! kiss



Tró napisał:

Tytuł z miejsca mi się spodobał. Jeśli to jest to, o czym myślę, to ja już od dawna miałam taką wizję i fajnie, że ktoś wreszcie zechciał to opisać big_smile

Z tytułem akurat miałam najmniejszy kłopot i to chyba pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. I nie wiem, czy nasze wersje się pokryją. wink Mam nadzieję, że choć częściowo wymyślę coś innego.

Ciekawe, czy jakiś nowy, wyimaginowany, czy np. Kolo w Polo xD
Dammit, jednak on xDD

Zaczęłam się śmiać w tym momencie. lol Miałam go tam nie dawać, ale stwierdziłam, że będzie ciekawiej, jeśli uda mi się odpowiednio go przedstawić.

Niby wszystko zrozumiałe, ale to zdanie według mnie ma za wiele zdań składowych.
To samo tutaj. Rozbiłabym to zdanie na dwa krótsze.

Mam już słabość to pisania takich długich zdań, ale postaram się hamować. Te zostawię, ale następnym razem będę się ograniczać. wink

Tró napisał:

- O, to będzie pani miała do mnie bardzo blisko – stwierdził.

O ty świntuchu, już kosmate myśli cię nachodzą?!

lol3 Trudno, żeby mnie nie nachodziły. tongue Przy Was jest wszystko możliwe. wink

Tró napisał:

Ależ    nie ma za co

Jakieś nadprogramowe spacje się wdarły xD

Raczej jeden tabulator, jak chciałam wyłączyć Caps Locka. smile

Tró napisał:

  - Boże, jak ja wytrzymam z nim ten tydzień – szepnęła i pokręciła głową z niedowierzaniem.

Żeby tylko tydzień... mam rację? big_smile

Masz, masz. smile

Tró napisał:

Widać, że nie czytał pan nic Kraszewskiego – prychnęła i podniosła się z leżaka.

Tak, Ula, dobij go, wykazując mu braki w edukacji xDDD
[Ja też nie słyszałam o tym imieniu xDD]

Ja też nie. lol Znalazłam je przez przypadek, szukając znaczenia imienia Urszula.

Tró napisał:

że on zostawi dla niej żonę.

Żonę? WTF? big_smile

O, zauważyłaś. big_smile Ech, Ulka i to jej wtrącanie się w sprawy Marka i Wiktorii. lol A wszystkiemu winne jest niedoinformowanie.

Tró napisał:

Bardzo się cieszę, że zapis jest taki, jak trzeba. Anką nie jestem, więc może coś przeoczyłam, ale błędów natury ortograficznej i interpunkcyjnej nie znalazłam. Małe problemy natury gramatycznej wymieniłam wyżej.

Raczej z interpunkcją i ortografią nie mam problemu, ale wkradną mi się literówki. A z gramatyką różnie bywa. smile I ostatnimi czasy bardzo denerwuje mnie niestaranny zapis, więc ochrzaniam wszystkich blogerów, u których zobaczę brak stosowania się do najprostszych reguł.

Tró napisał:

Podobało mi się. Coś innego, a w dodatku bardzo fajnie napisane. Ulka jest inna, wydaje się być silną, zdecydowaną kobietą...
Proszę, proszę, proszę, niech ten tytuł wątku będzie adekwatny do treści xD
Będę wpadać, czytać, komentować big_smile Czekam na next i życzę duuuużoooo weny big_smile

Mam nadzieję, że będzie adekwatny do treści, ale do tego jeszcze trzeba dotrzeć. Przecież nie mogę ni z gruszki, ni z pietruszki zacząć publikować coś od połowy. wink
Dzięki za komentarz i za poprawienie błędów! kiss



brzydulomaniaczka napisał:

Haha! A więc to już? big_smile Tak sobie wpadłam na chwilę i widzę nowe opowiadanie smile
Moją opinię już znasz - pomysł jest oryginalny, fajny. Grunt, żeby tego nie zepsuć. Przyznaję się do poprawiania pierwszego rozdziału i pominięcia tych błędów, które wymieniła Magda xD Ale to nie są chyba jakieś wielkie błędy, prawda? big_smile
Weny życzę smile

Irka

Tak, już. Stwierdziłam, że nie ma sensu z tym zwlekać. Raz kozie śmierć. smile
Owszem, opinię już znam, z uwagami i poprawkami się zapoznałam i nawet się nauczyłam kilku rzeczy.
Dzięki jeszcze raz! kiss



Króweczka napisał:

Chocolate napisał:

Muszę trzymać język za zębami, jeśli chcę dożyć zaręczyn. Swoją drogą ciekawi mnie, czy Piotrek wybrał już dla mnie pierścionek.

A potem będzie taki szok w tenisówkach, jak to mówi Adó, bo on się jej nie oświadczy big_smile

lol3 Do tego jeszcze daleka droga, ale nigdy nic nie wiadomo. Może zdecyduję się na takie rozwiązanie. smile

Króweczka napisał:

Piszesz tak długie zdania, że pod koniec czytelnik już nie pamięta, co było na początku. No, chyba, że chcesz zostać drugim Sienkiewiczem tongue

Nie, nie chcę zostać drugim Sienkiewiczem! tongue Ja już po prostu mam słabość do takich zdań, ale popracuję nad sobą i postaram się tego oduczyć. Może mi się uda. smile

Króweczka napisał:

Jeżeli chodzi o treść to mam mieszane uczucia, bo z jednej strony oryginalności nie można Ci odmówić, a z drugiej jest COŚ co mi przeszkadza. Nie wiem jeszcze co to jest, ale... No nic, zobaczymy co będzie dalej smile
Wena.

Mnie też coś się w tym nie podoba i też nie wiem, co. Może to ta narracja? Myślę, że z czasem do tego dojdę. wink
Dzięki za komentarz i poprawienie błędów! kiss


Moje nowe opowiadanie: Bezludna wyspa | Nareszcie są wakacje! lol

Nie kochaj mocno, bo przyjdzie nienawiść,
nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość...

Offline

 

#9 2011-01-07 19:22:48

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Bezludna wyspa

an666

Chocolate napisał:

Fale delikatnie odbijały się od burt statku, wprawiając go w kołysanie i wywołując w ten sposób sensację w żołądkach niektórych pasażerów.

IMO sensacje w żołądkach

Chocolate napisał:

Zresztą panna Cieplak tęskniła za słońcem i wysokimi temperaturami, które w styczniu stanowiły w Polsce rzecz niemożliwą, odkąd jej firma odniosła sukces, pokochała podróże i dlatego zdecydowała się na kupno biletu w jednym ze znanych biur podróży.

Z tego zdania wynika, że sukces firmy Uli jest winny niskim temperaturom, jakie mają miejsce w styczniu w Polsce tongue
niemożliwą. Ula pokochała podróże, gdy jej firma odniosła sukces, dlatego też

Chocolate napisał:

– gdy Marek zerknął na wyświetlacz swojego telefonu, zobaczył na nim cztery połączenia nieodebrane: trzy od matki i jedno od ojca. Nie namyślając się długo, oddzwonił do swojej rodzicielki.

Nie ma takiej opcji. GSM nie ma na morzu / oceanie zasięgu.

Chocolate napisał:

Po dłużej chwili doszła do wniosku, że skądś ją zna. Zresztą mężczyznę też kojarzyła.

dłuższej

Chocolate napisał:

- Już niedługo, zobaczysz – odarł na tyle przekonująco, że każda naiwna dziewczyna bardzo łatwo by w to uwierzyła.

odparł

Chocolate napisał:

Ula prychnęła, zdając sobie sprawę z tego, że w rzeczywiści będzie zupełnie inaczej.

że rzeczywiście
albo
że w rzeczywistości

Chocolate napisał:

Jej nienaganna opinia porządnej dziewczyny wciąż była faktem, co przyprawiało o bóle głowy niejaką panią Dąbrowską, jej niedoszłą teściową, która nieraz próbowała zniszczyć jej życie.

o ból głowy

Chocolate napisał:

Oczywiście Ula nie chciała słuchać ich rozmowy, ale kiedy ktoś siedzi za tobą i mówi bardzo głośno, to tego nie da się po prostu nie słyszeć,* dlatego panna Cieplak czym prędzej się stamtąd ulotniła, jednocześnie postanawiając sobie, że jeśli kiedykolwiek spotka jeszcze tę parę, to postara się uświadomić blondynkę, co ją czeka za kilka tygodni, a może nawet dni.

tak sobie pomyślałam - czasem warto pisać krótsze zdania big_smile

Chocolate napisał:

- Nie trzeba – odparła chłodno i poczekała aż mężczyzna wniesie walizki do kajuty.

poczekała, aż

Chocolate napisał:

- Ale przecież mówiłam, że nie potrzebuję pomocy – przypomniała w stylu Marka i odwróciła się w jego stronę.

Ten Marek tu nie pasuje - ona nic o nim nie wie, więc IMO lepiej synonim w stylu mężczyzny

Będziemy mieć Losta w klimacie brzydulowym? tongue


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#10 2011-01-07 19:46:10

Chocolate
BrzydUloholik
Od: Zimowa stolica
Zarejestrowany: 2010-05-04
Posty: 2089
Serwis

Re: Bezludna wyspa

Ann, Tobie też bardzo dziękuję! kiss Błędy poprawiłam.
Ech, te moje literówki, których ja nigdy nie dostrzegam... maruda

ann napisał:

Chocolate napisał:

– gdy Marek zerknął na wyświetlacz swojego telefonu, zobaczył na nim cztery połączenia nieodebrane: trzy od matki i jedno od ojca. Nie namyślając się długo, oddzwonił do swojej rodzicielki.

Nie ma takiej opcji. GSM nie ma na morzu / oceanie zasięgu.

Wiem, ale akurat potrzebowałam czegoś takiego. smile Ale obiecuję, że się poprawię.
A połączenia satelitarne? Nie jestem dobra w tych sprawach.

ann napisał:

tak sobie pomyślałam - czasem warto pisać krótsze zdania big_smile

Już trzecia osoba mi to mówi. wink Ze mną naprawdę jest coś nie tak... lol3

ann napisał:

Będziemy mieć Losta w klimacie brzydulowym? tongue

Tego to nie wiem, ale ja na pewno nie będę mieszać tak, jak scenarzyści owego serialu. W końcu już nie wiem, o co tam chodzi. lol No i u mnie nie będzie jakichś dziwnych zjawisk. wink Chyba nie będzie. big_smile

No i w końcu nie wiem, czy Ci się podobało, czy nie. tongue

Ostatnio edytowany przez Chocolate (2011-01-07 19:47:02)


Moje nowe opowiadanie: Bezludna wyspa | Nareszcie są wakacje! lol

Nie kochaj mocno, bo przyjdzie nienawiść,
nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka