BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-04-14 22:02:31

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Dobra , dodaje ... W moim opowiadanku nie było jeszcze żadnego pocałunku ani wyznania miłości. Niektóre zachowania moich bohaterów mogą nie pasować do serialowych postaci , ale inaczej za nic nie chciało mi się dopasować do mojej wizji smile Za błędy przepraszam


Rozdział 1


Dochodziło wpół do drugiej. Za oknem szalała śnieżyca. Płatki śniegu, wirowały w powietrzu, oblepiając szyby. Ludzie garbili się na mrozie, wciskając ręce do kieszeni i spiesząc się do jakiegoś ciepłego i suchego miejsca. Violka jak zwykle wisiała na telefonie, rozprawiając o niedawno poczynionych zakupach odzieżowych. Jak widać, nie przejmowała się tym, że nie spłaciła jeszcze długu, zaciągniętego firmową kartą. Ula zaczęła się zastanawiać, czy dobrze zrobiła, przekonując Marka, by nie wyrzucał Violetty. Eh... Maciek zawsze mówi, że mam za dobre serce. Ula wprowadziła ostatnie poprawki i zamknęła dokument. Była zmęczona, bolały ją oczy i marzyła o szklance aromatycznej herbaty. Od kilku dni, wszyscy pracowali w pocie czoła, by wyprowadzić ten nieszczęsny kontrakt z reprezentacją narodową na prostą. Wszyscy, prócz notabene, winowajczyni całego zamieszania. Violetta nic sobie z tego nie robiła i zachowywała  się, jakby to był największy firmowy sukces. Chwaliła się wszystkim, że to jej zasługa, nie przyjmując do wiadomości, ile firma ma z tym kontraktem problemów, nie mówiąc już o bardzo niekorzystnych warunkach, które, w razie porażki mogą pogrążyć firmę. Najwidoczniej, terapia na którą miała uczęszczać Viola, nie przynosiła żadnych rezultatów, bo dziewczyna nadal żyła we własnym świecie. Ula ściągnęła okulary i przetarła oczy. W taką pogodę, lubiła choć na chwilę pójść do parku, popatrzeć na ośnieżone drzewa i pooddychać mroźnym, ożywczym powietrzem. Ale na takie luksusy nie mogła dzisiaj liczyć. Miała jeszcze dużo pracy, którą musiała skończyć przed jutrzejszą imprezą. Marek miał nadzieję, że uda się przekonać prezesa reprezentacji do zmian w kontrakcie. Pracowali nad tym od kilku tygodni i ta impreza, miała pokazać czy było warto. Ula powiesiła sweter na krześle i wstała od biurka. Musiała sobie zrobić przerwę i napić herbaty, bo nie będzie w stanie dokończyć tych obliczeń.
- Viola, jakby Marek...
Violetta skrzywiła się i rzuciła do słuchawki:
- Poczekaj, ona znowu coś ode mnie chce!
Odsunęła komórkę od ucha.
- Nie widzisz, że rozmawiam?
-Niestety widzę, chociaż prosiłam, żebyś zadzwoniła do tego dziennikarza w sprawie konferencji.
- Nie możesz mi rozkazywać, nie zapominaj, że to ja załatwiłam kontrakt.
- Tak i to jest największe nieszczęście – mruknęła Ula – Jakby Marek o mnie pytał, to jestem w bufecie.
- Nie jestem twoim posłankiem!
- Chyba posłańcem?
- Posłankiem, posłańcem! Co za różnica? - Violka wróciła do przerwanej rozmowy – Sorry Gośka, ale miałam problem. Mówię Ci, w tej firmie wszystko jest na mojej głowie! Dasz wiarę?!
Ula wyszła na korytarz, przewracając oczami. Naprawdę ją kiedyś zabiję i to będzie zbrodnia w afekcie! Dlaczego jestem taka miękka? Gdyby Marek zwolnił Violettę, nie byłoby tego całego zamieszania. Ula weszła do windy i przycisnęła palce do skroni. Zaczynała ją boleć głowa. Może Ela będzie miała jakieś tabletki. Nie mogła sobie dzisiaj pozwolić na żadne niedyspozycje.
W bufecie wszystkie stoliki były zajęte. Widocznie nie tylko ona zamarzyła o chwili wytchnienia. Usiadła przy barze i poczekała, aż Ela obsłuży klientów.
- Ula! Zrobiłaś sobie przerwę?
- Tak, wprawdzie powinnam pracować, ale przyszłam na herbatę, bo padnę na twarz.
- Zasługujesz na odpoczynek jak nikt inny – odparła Ela, napełniając filiżankę świeżo zaparzonym, bursztynowym płynem – Od kilku tygodni harujesz jak wół. Zobaczysz, to Ci zaszkodzi.
- Harujemy, razem z Markiem.
- Pewnie i tak to ty odwalasz całą robotę.
- Nieprawda, oboje ciężko pracujemy i zostajemy do późna w biurze.
Ela nadal miała sceptyczną minę. Uważała, że Ula po prostu broni szefa, a tak naprawdę, sama wszystko robi. Jak zwykle zresztą. Ala ma rację, ta dziewczyna jest zbyt dobra i daje się wszystkim wykorzystywać. W dodatku, trafiła chyba do jednej z najgorszych branży. Cóż, może i Marek zrzuca na nią większość pracy, ale przynajmniej szanuję ją i broni przed wszystkimi złośliwcami. Ula upiła łyk i spojrzała na przyjaciółkę.
- Widzę, że nadal masz wątpliwości. Uwierz, Marek pracuje tak samo ciężko jak ja. I jest mu wiele trudniej, bo Paulina ma do niego pretensje, że późno wraca i nie ma dla niej czasu.
Spędza go ze mną... GŁUPIA!GŁUPIA!GŁUPIA! To tylko praca! Jesteś tylko asystentką, no może przyjaciółką...
- No, w każdym bądź razie, jeśli wszystko jutro dobrze pójdzie, to trochę odpoczniemy – ciągnęła – Mam nadzieję, że podpiszemy ten nowy kontrakt.
Ela przeprosiła na chwilę przyjaciółkę, by obsłużyć następnego klienta. Przygotowała latte macchiato i ukroiła kawałek ciasta. Wręczając zamówienie, ogarnęła spojrzeniem bufet. Jej wzrok zatrzymał się na Sebastianie. O co mu może chodzić? Zaintrygowana, wróciła do Uli i powiedziała, dolewając jej herbaty:
- Sebastian Ci się przygląda.
- Co? - zdziwiła się Ula - Wydaję Ci się.
- Nie, naprawdę się na Ciebie gapi.
- Pewnie znowu się zastanawia, co ja właściwie robię w tej firmie.
Ula westchnęła smutno. Już się przyzwyczaiła i pogodziła z tym, że cała firma jest przeciwko niej. Jej jedynymi sprzymierzeńcami byli Ala, Ela, Iza i Marek.
Marek... mój przyjaciel...
Masz jakieś tabletki od bólu głowy? Muszę się szybko pozbierać i wracać do pracy.



Biurko Uli było puste. Violetta jak zwykle się obijała. Rozmawiała przez telefon, przeglądając jednocześnie jakiś katalog mody. Marek poczuł narastającą irytację. Nie rozumiał, po co ją jeszcze trzyma w firmie. No tak, bo Ula go poprosiła. Co ta dziewczyna ma w sobie, że chce wszystkim pomagać? I to nawet komuś, kto wyciął jej tyle numerów. Marek przyłapał się na tym, że martwi się, że ktoś wykorzysta jej dobre serce i ją skrzywdzi. Czuł w stosunku do niej coś w rodzaju instynktu opiekuńczego. Takich ludzi trzeba było chronić, poza tym byli przyjaciółmi. Dobrymi przyjaciółmi. Chyba nikt nie zrobił dla niego tyle co Ula. Bez wahania wzięła dwa kredyty, nic sobie nie robiąc z ryzyka, jakie to za sobą niosło. Odwalała za niego połowę roboty, wyciągała z tarapatów, kryła jego bezsensowne romanse i pocieszała w trudnych chwilach. Ta dziewczyna powinna być otoczona tłumem oddanych przyjaciół. Potrząsnął głową. Musiał przerwać te rozważania i wrócić do pracy.
- Violetta, nie wiesz gdzie jest Ula?
Violka podniosła głowę znad katalogu i czym prędzej skończyła rozmowę. Wrzuciła gazetę pod biurko i otworzyła jakąś teczkę, starając się wyglądać profesjonalnie.
- Pewnie plotkuje w bufecie z klubem ''brzydul''. Jak zwykle ja muszę odwalać całą robotę!
Marek zacisnął zęby.
- Właśnie widzę – powiedział z sarkazmem – Fajne ciuchy są w tym katalogu?
- Ja tylko...
- A ta rozmowa, to służbowa była? Mam nadzieję, że nie negocjujesz kolejnego kontraktu? Wystarczająco dużo kłopotów mamy z tym pierwszym.
- Ale Marek...
- Dobra, skończ! Mam dużo pracy!
Marek wszedł do gabinetu, zatrzaskując za sobą drzwi. Violetta coraz bardziej działała mu na nerwy. Trzeba z nią coś zrobić! Pozbyć się jej raz na zawsze. Chyba nawet Ula to zrozumie. Nie można trzymać w firmie pracownika, który tylko szkodzi jej interesom. Usiadł za biurkiem i sięgnął po stertę dokumentów, którą musiał przejrzeć. Marzył o krótkim wyjeździe na jakąś rajską wyspę, z białą plażą, palmami i zimnymi drinkami. Ale mógł o tym zapomnieć przynajmniej na pół roku. Westchnął i zaczął przetrząsać szuflady w poszukiwaniu czarnego długopisu. Jak zwykle miał bałagan i nie mógł niczego znaleźć. Do gabinetu wszedł Sebastian.
- Stary, nie teraz. Jestem zawalony robotą!
- Wiem, ale przyniosłem Ci te zestawienia.
- Och dzięki! Szybko się uwinąłeś.
- Mówiłeś, że to ważne. Jak widzisz, nie tylko twoja idealna asystentka się stara.
Marek uśmiechnął się lekko.
- Tak, ale gdyby nie Ula, to cienko byśmy piali.
Sebastian, nie zważając na to, że sam ma dużo pracy , przysiadł na biurku i zaczął się bawić przyciskiem do papieru.
- Widziałem Ulkę w bufecie.
- To dobrze, powinna się zrelaksować. Ona za dużo pracuje. A jutro idziemy z tym kontraktem. Mam nadzieję, że kilka drinków i facet podpisze. Inaczej leżymy i kwiczymy.
- Zabierasz ją na imprezę?
- Oczywiście, jest moją asystentką. Poza tym, bez jej pomocy nie nie zrobiłbym tak szybko nowego kontraktu.
Sebastian podniósł na niego rozbawiony wzrok i wyszczerzył zęby.
- Wiesz co Ci dzisiaj zauważyłem u brzyduli?
- Uli!! Ona ma imię!
- Dobra, spoko. No więc, Ulka ma całkiem niezłą figurę. Nie rozumiem, czemu ukrywa się pod tymi koszmarnymi ciuchami. W bufecie nie miała tego swojego paskudnego sweterka, tylko taką dopasowaną bluzeczkę. Spodnie też trochę pokazują.
Marek milczał. On też zauważył, że Ula jest całkiem zgrabna, ale kiedy Sebastian o tym wspomniał, ogarnęło go jakieś dziwne, niezidentyfikowane uczucie, którego nie potrafił nazwać. Wolał się w to nie zagłębiać. Sebastian tym czasem, ciągnął dalej:
- Ta bluzka była dosyć głęboko wycięta i muszę przyznać, że Ulka ma całkiem niezłe... - Sebastian zrobił charakterystyczny gest na wysokości klatki piersiowej - ... oczy. Gdyby trochę nad nią popracować, to kto wie? Może bym się z nią umówił...
- Nie mów tak o niej! - te słowa popłynęły z jego ust jakby mimo woli, Marek sam sobie dziwił i nie rozumiał skąd ta złość.
Sebastian zrobił wielkie oczy.
- Wyluzuj stary, gdybym Cię nie znał, pomyślałbym, że jesteś zazdrosny.
Marek zaśmiał się nienaturalnie, co zabrzmiało bardziej jak warknięcie, połączone ze śmiechem. Po słowach przyjaciela, poczuł jakiś lodowaty ucisk w żołądku. Nabrał nagłej ochoty na brandy.
- Och, po prostu Ula jest moją dobrą przyjaciółką. Ona jest taka ufna. To nie jest typ dziewczyny w stylu Violki albo Klaudii.
- Spoko, nie zamierzam jej zaciągnąć do łóżka. Nadal wygląda koszmarnie w tych swoich ciuchach, okularach i aparaciku. Ale skoro doszliśmy do wniosku, że gdyby ją trochę odpicować, to byłaby niezła, więc może jeszcze raz przemyślisz moją propozycję i trochę ją pozwodzisz? Dla dobra firmy.
- Nie! - uciął krótko Marek – Nie wracajmy do tego tematu!
- Dobra, spoko. Ja spadam.



Wybaczcie , ale ten rozdział jest trochę niedorobiony , bo właśnie gra mój ukochany Liverpool (moja kolejna psychoza maniakalna i to od wielu lat wink) więc jestem nieprzytomna ze strachu. Może dodam coś po meczu , pod warunkiem , że nie będę ryczeć w poduszkę wink

Ostatnio edytowany przez GinnyLFC (2009-11-22 11:24:22)


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

2009-04-14 22:02:31

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-04-14 22:11:33

Papuka
Wesołych Świąt!!!
Od: 100lica/Piaseczno
Zarejestrowany: 2009-04-08
Posty: 32911

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Ciekawie się zapowiada smile Czekamy na rozwinięcie akcji smile


"rżnęli się jak dwie oszalałe siekiery" by słonió big_smile
"Na końcu świata, pośród oceanu niezapominajek, dwie dusze odnalazły się nawzajem." by Mlawer...
"Hold me close and hold me fast The magic spell you cast This is la vie en rose" "La vie en rose"

Offline

 

#3 2009-04-14 22:13:10

nika
Prawie jak Papuka
Zarejestrowany: 2009-03-15
Posty: 6272

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

świetne:)


Chodźmy dziś na spacer, na przechadzkę w stylu retro
Chyba wisi coś w powietrzu
Może to eksploduje metro?

Offline

 

#4 2009-04-14 22:15:05

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Jedna poważna uwaga: po wyrazie nie zostawia się odstępu, jeśli zaraz jest przecinek. Trochę nie ten teges to wygląda. Poza tym kilka malutkich błędzików, ale naprawdę malutkich.

A tak poważnie, to ja się zastanawiam, gdzie wy wszyscy byliście z tymi talentami? Opowiadanie jest naprawdę dobre, przyjemnie się czyta, Wiola "Wiolowata" jak zawsze, no i wprowadziłaś Elę, chyba jako pierwsza (ja tylko wspomniałam). Nie robisz błędów ortograficznych, a to już duży plus, bo ja na to szczególnie zwracam uwagę. Masz talent do pisania, to widać. Masz ciekawy styl.
Rozkręciliśmy się z tymi opowiadaniami, ja się sobie dziwię, że jeszcze się w nich łapię...
Chociaż zaczynam gubić się we własnym... ale jakoś wybrnęsmile

Szkoda, że niektórzy w komentarzach piszą tylko jedno zdanie, ja się tak produkuję, a inni nic...

Najlepszy tekst moim zdaniem:
Sebastiana: No więc, Ulka ma całkiem niezłą figurę smile Nie wyobrażam sobie, żeby prawdziwy Sebastian to powiedział, ale u ciebie to w jakiś przedziwny sposób nawet pasuje...
No i jeszcze to: - Ta bluzka była dosyć głęboko wycięta i muszę przyznać , że Ulka ma całkiem niezłe... - Sebastian zrobił charakterystyczny gest na wysokości klatki piersiowej - ... oczy.
Miodne xD

PS. Superancki masz podpis:)

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2009-04-14 22:16:33)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#5 2009-04-14 22:21:25

butterfly123
Gwiazda FaktUli
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-03-24
Posty: 14972

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

fajne,pisz dalej big_smile


o Jeżuniu ;D Dasz wiarę?xDDD big_smile
Anty Fun Club Piotra xD
SNiSUM&UwS kiss
Aduśka kiss Kamciaaa kiss  Apollina kiss

Offline

 

#6 2009-04-14 22:25:42

J.BiN
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-03-28
Posty: 762

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Fragment z rozmową Seby i Marka chyba najlepszy. Zwłaszcza kiedy Seba zaczął się zachwycać Ula! Czegos takiego to bym się nawet w naszych opowiadaniach nie spodziewała! Wszystko fajnie ze sobą współgra
BOMBA!


Witajcie! Jestem J.BiN i jestem Brzyduloholiczką... wink

Kochani:Wszyscy którzy tworzą oraz czytają. Bo są wyjątkowi i jak najbardziej NAJWSPANIALSI! kiss
Wy też "Owocujcie miłością" wink

Offline

 

#7 2009-04-14 22:40:50

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Mówiłam , że moi bohaterowie moga odbiegac od serialowych wink Dzięki za miłe komentarze , troche mi to pomoglo na doła meczowego ... W następnej notce , powinno byc więcej akcji.


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#8 2009-04-14 22:41:52

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Mi wcale nie przeszkadzał ten brak akcji, to zależy jakie są opisy, a u ciebie są świetne:)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#9 2009-04-14 22:42:14

Papuka
Wesołych Świąt!!!
Od: 100lica/Piaseczno
Zarejestrowany: 2009-04-08
Posty: 32911

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Bardzo spodobało mi się twoje opowiadanie, tak trzymać smile


"rżnęli się jak dwie oszalałe siekiery" by słonió big_smile
"Na końcu świata, pośród oceanu niezapominajek, dwie dusze odnalazły się nawzajem." by Mlawer...
"Hold me close and hold me fast The magic spell you cast This is la vie en rose" "La vie en rose"

Offline

 

#10 2009-04-14 23:32:14

morszczuk
BrzyduloManiak
Zarejestrowany: 2009-04-01
Posty: 1821

Re: GinnyLFC , zobaczymy co mi wyjdzie ;)

fajne opowiadanie...tylko sie teraz boje jak liverpool odpadl,ze zaczniesz pisac smutne melodramaty ;D ja tam czekam na arsenal jutro-tez jestem jego wielkim kibicem, co nie znaczy ze od razu jestesmy wrogami;p


Ver! kiss
Moja brzydulowa grecka tragedia<--!
Wspomoz menela MiszczaFredzia!! KLIK
Kochani: Papuka(mamusia:*)  root(tatuś kiss) i Lana(sorella:***)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka