BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-06-08 07:27:57

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Ciąg dalszy...

Do wszystkich, którzy czytają to pierwszy raz:
Jeśli macie zamiar napisać mi, że to jest oklepane, bo znów zaczyna się od kontynuacji 158 odcinka, to miejcie świadomość, że kiedy zaczynałam, wcale takich opowiadań nie było dużo.

Witam w moim nowym opowiadaniu:) Coponiektórzy już się niecierpliwili, ale spokojnie - moja wena jest uparta i nie da mi spokoju, póki czegoś nie skończęsmile A więc wyszło mi takie coś. Oceńcie sami. Tylko głupi tytuł sobie dałam, bo teraz każdy będzie myślał, że to kontunuacja, a to całkiem coś nowego...
Akcja, jak widać, dzieje się po 158 odcinku.

Edit: Ja naprawdę napisałam "Rozdzial" i nikt tego nie zauważył? Ale ann będzie miała uciechę... Jak to przeczyta big_smile


Rozdział 1 – Wahania.

Stukot obcasów. Stuk, stuk, stuk. To właśnie usłyszała Ula, gdy leżała na biurku, a Marek ją na nim całował.
Korzystając z tego, że zszedł na jej szyję i miała wolne usta, szepnęła:
- Marek...
Nie usłyszał albo udawał, że nie usłyszał i wciąż zajmował się jej szyją.
Chociaż trudno było się jej skupić, powtórzyła, ale nieco bardziej stanowczo:
- Marek!
Tym razem zareagował. Oderwał się od jej szyi i spojrzał z wyrzutem.
- Ktoś tam jest!
Odskoczył natychmiast jak oparzony i starł szminkę z ust*. Może pomyślał, że to Paulina? Ale może dobrze by się stało, gdyby w końcu się wydało. Ula miała już dość tego krycia się po kątach i wiecznego chowania. Przecież i tak kiedyś muszą się rozstać... Więc dlaczego nie teraz? Ku jej rozczarowaniu była to Viola.

Zaraz, zaraz... Viola? O tej porze?

- Viola? Co ty tu robisz? - spytał Marek surowo.
- Ja? Eee. No bo ja właśnie... zapomniałam czegoś i ...
- Tak? A czego?
- No właśnie... Zapomniałam. Dacie wiarę? Zapomniałam, czego zapomniałam... - Viola tak kręciła, że ani Marek ani Ula jej nie uwierzyli. Musiało jej chodzić o coś innego...
- No to sobie przypomnij i zmykaj stąd – rozkazał jej Marek.
- A wy co? Pracujecie jeszcze?
- Tak, zostało nam trochę spraw do załatawienia – wyjaśnił Marek.

Viola spojrzała na nich trochę dziwnie, ale ostatecznie pozbyli się jej. Wyszła pospiesznie stukocząc obcasami i mrucząc do siebie coś pod nosem, co brzmiało jak: "I co ja jej powiem, i co ja jej powiem..."

- Jak myślisz, po co przyszła? - spytała Ula.
- Nie mam pojęcia. Ale na pewno nie po coś, czego zapomniała. Nawet ona nie wracała by  wieczorem do firmy. Chyba że to były jej pomidory... - Marek roześmiał się.
- Chyba że. – Ula zawtórowała mu śmiechem. - Więc może popracujemy?
- Chcesz teraz pracować? A może... - zaczął Marek, ponownie zbliżając się do Uli.
- Nie, Marek. – Ula straciła dobry humor po tym, jak przypomniała sobie o Paulinie. Przecież ona nadal istniała, a jeśli istniała, to Ula wciąż miała wyrzuty sumienia. Przecież całowała się z zaręczonym facetem!
Ale już niedługo , podpowiadało jej serce.
Przecież już niedługo się z nią rozstanie i będzie tylko twój. Dlaczego masz nie skorzystać z okazji? Nie wiesz, kiedy znowu ci się taka trafi...
Ula stłumiła głupie podszepty serca i powiedziała:
- Skoro nie będziemy pracować, to wracam do domu – oznajmiła, nie zważając na minę Marka, który wyraźnie miał ochotę kontynuować to, co wcześniej zaczęli.

Ula z jednej strony chciała, ale z drugiej strony bała się tego, co mogłoby się stać. Wolała zachować chociaż minimalny dystans między nimi.
- W takim razie odwiozę cię. Późno się zrobiło – powiedzał zawiedziony Marek, biorąc kluczyki z biurka.
- Dzięki, ale nie musisz.
- Ale chcę.

***
Podczas jazdy nie odzywali się za wiele. Ula myślała o tym, co by było, gdyby weszła tam Paulina, a Marek o tym, co będzie, jeśli Ula nie zgodzi się zostać dyrektorem finansowym. Do cholery, musi się zgodzić! Inaczej cała firma będzie skończona!
Ale jednocześnie miał świadomość, że ona jest zbyt uczciwa na to, żeby sfałszować ten raport. Musiałby stać się prawdziwy cud, żeby to zrobiła...

- Dzięki za podwiezienie – rzekła Ula, ale nie wysiadła z samochodu, wyraźnie czekając na pożegnalny pocałunek. Marek tymczasem spróbował innej taktyki.
Skoro nie idzie w jedną stronę, to może pójdzie w drugą? Może uda mi się wziąć ją na litość?
Jego umysł pracował na najwyższych obrotach.
- Nie ma za co – rzucił, uśmiechając się i pokazując jej dołeczki w policzkach, które tak ją rozczulały. - Ale obiecaj mi, że się zastanowisz nad moją propozycją?
- Jaką propozycją? - Ula na chwilę zapomniała o wszystkim, wpatrzona w oczy Marka o kolorze górskiego lodowca. - A tak, stanowisko dyrektora finansowego. Zastanowię się, ale raczej jej nie przyjmę. To za duża odpowiedzialność i w ogóle...
- Nie zrobiłabyś tego nawet dla mnie? I dla całej firmy? Przecież tylko ty możesz nas uratować... - Marek wpatrywał się w nią z uwagą.
- Na pewno jest jakieś inne wyjście, tylko trzeba się nad tym zastanowić na spokojnie – powiedziała Ula, starając się unikać przenikliwego wzroku Marka, który bardzo ją rozpraszał.
- Ula, dobrze wiesz, że nie ma innego rozwiązania. I nie ma czasu. Zarząd jest już za kilka dni. Musisz przyjąć tą propozycję – nalegał.
- Obiecuję ci, że jutro dam ci ostateczną odopowiedź, dobrze? - wybrnęła w końcu Ula. Musiała przemyśleć to sama, z dala od oczu Marka i jego ślicznych dołeczków.
Marek westchnął ciężko i powiedział:
- Dobrze. Jutro chcę znać odpowiedź. Ale wiedz, że od ciebie zależy teraz wszystko. Pomyśl o swoich koleżankach... Jeśli firma upadnie, one stracą pracę... - Marek chwytał się wszystkiego, czego mógł, byleby tylko Ula zmieniła zdanie.
- Nie bierz mnie pod włos! Jutro dam ci odpowiedź. Koniec tematu. Dobranoc – rzekła, po czym wyszła z samochodu i skierowała się w stronę domu.

***
Marek położył głowę na kierownicy. Już wiedział, że jest skończony. On i cała firma. Bo wszystko zależy od Uli Cieplak, zbyt uczciwej dziewczyny z Rysiowa.
Jak to się stało, że teraz od niej zależy los firmy?
Gdy Marek zaczął się nad tym zastanawiać, doszedł do wniosku, że to wszystko zaczęło się od tego przeklętego bukietu jakieś kilka tygodni temu.
Gdyby nie ten Sebastian i jego genialne pomysły, życie byłoby o wiele prostsze. Dlaczego wtedy po prostu jej nie powiedziałem, że to pomyłka? Dlaczego to ciągnąłem? I  znów Sebastian jest winien. To on mnie namawiał, żebym dalej uwodził Ulę, żeby dawał jej nadzieję... I to działało i działa nadal...
Ale wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. Nie chciał jej tak ranić, i  chociaż wiedział, że z każdym dniem zapętluje się coraz bardziej, tym bardziej nie chciał mówić jej prawdy, bo wiedział, że będzie ją bardziej bolało. Ale na razie nie miał wyjścia – musiał ciągnąć to dalej. Przynajmniej do zarządu. Potem już może być nawet trzesięnie ziemi, tornado, wybuch wulkanu – ale do zarządu musi to jeszcze wytrzymać. Wydawało mu się teraz, że niemożliwością jest, żeby dożył do zarządu. Ale wiedział, że bez względu na wszystko musi teraz coś zrobić.
Jeśli Ula się nie zgodzi, muszę wymyślić plan C. Bo jakiś plan C jest zawsze. I ja muszę go wykombinować do jutra.
Zdawał sobie sprawę, że jedna noc to niewiele czasu, ale przez jego zbytnią pewność siebie nie mógł wykroić ani jednego dnia więcej.  Wierzył, że przekona Ulę, ale skoro ona odmówiła... To była jego jedyna deska ratunku. 
Muszę działać. I to natychmiast.
Z tą myślą pojechał do domu, gdzie zapewne czekała na niego wściekła Paulina. Teraz myślał o niej tylko w kategoriach: wściekła czy niewściekła. Kiedyś myślał inaczej. Ale ostatnio wszystko się zmieniło. A zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

***
Ula biła się z myślami, czy przyjąć tą propozycję. Z jednej strony, mogła uratować firmę i pracę wielu ludzi, w tym Marka i swoją. Ale z drugiej, to było oszustwo. A ona zawsze była uczciwa i brzydziła się krętactwem. Dlatego nie umiała podjąć decyzji. Gdy pomyślała o tym, że Marek straci pracę i przypominała sobie jego uroczy uśmiech i spojrzenie, miała ochotę zadzwonić do niego nawet teraz i powiedzieć mu, że się zgadza bez względu na wszystko. Ale gdy wyobrażała sobie, że musi fałszować raport, a potem zakuwają ją w kajdanki i prowadzą do aresztu, jak niegdyś Marka za pobicie Bartka, robiło jej się zimno i poprzednie myśli pierzchały jak stado królików przed myśliwymi. Nie mogła zasnąć, przewracała się z boku na bok.
O drugiej w nocy wciąż nie mogła zasnąć. W końcu wstała i postanowiła zrobić sobie herbatę; to zawsze ją uspokajało. Wiedziała, że będzie jutro niewyspana, ale teraz się tym nie przejmowała. Cichy szum czajnika działał na nią kojąco. Podparła się rękoma i oparła je na stole. Nadal nie wiedziała, co ma robić.
A przecież obiecałam, że jutro da odpowiedź... Ale jak mogę mu odpowiedzieć, skoro nie wiem co? A może jakoś to odłożyć? Ale nie ma czasu...
Miotała się pomiędzy dwoma opcjami. Czuła, że zaraz zacznie ją boleć głowa od nadmiaru myślenia. Zawsze tak było, kiedy zmagała się z jakimś problemem. Czajnik zaczął gwizdać i zalała sobie herbatę. Wzięła kubek w dłonie, żeby je ogrzać. Wpatrywała się w ciemne okno, jakby szukała tam rozwiązania swoich problemów. Zaczęła pić gorącą herbatę, parząc sobie wargi. Być może to ona podziałała na jej umysł, który nagle podsunął jej rozwiązanie. Wpadła do swojego pokoju i złapała telefon, chcąc zadzwonić do Marka. Jej entuzjazm opadł, gdy zorientowała się, która jest godzina. A była wtedy właśnie druga dwadzieścia. Pomyślała, że Marek o tej porze dawno już śpi. Ale tak chciała z nim porozmawiać i powiedzieć mu, że teraz będzie już wszystko dobrze... Z lekkim uśmiechem odłożyła telefon na półkę, odstawiła herbatę na stół i położyła się spać ze świadomością, że jutro, a właściwie dzisiaj, wszystko się zmieni. Bo podjęła trudną decyzję.

***
Marka czekała jeszcze przeprawa z Pauliną, która jak zwykle robiła mu wyrzuty, że wraca późno do domu. Powoli zaczynał mieć tego dosyć. Zawsze to samo, zawsze te same skargi – dlaczego tak późno, dlaczego nie zadzwoniłeś, martwiłam się, mogłeś uprzedzić... Miał już tego powyżej uszu. Nie miał nawet siły się z nią kłócić. Mruknął tylko coś pod nosem, że musiał popracować dłużej i poszedł pod prysznic. Gdy wyszedł spod niego w szlafroku, Paulina na nowo zaczęła swoją litanię. Jej słowa prześlizgiwały się przez jego mózg, ale kompletnie ich nie rozumiał. Położył się spać i usłyszał, że Paulina po drugiej stronie łóżka robi to samo. Syknęła mu tylko “Dobranoc” i odwróciła się do niego plecami. Przyzwyczaił się już do tego, że ostatnio sypiali jakby osobno, chociaż w jednym łóżku. Nie było już między nimi tego żaru i namiętności, co na początku. Pamiętał przecież, że kiedyś wprost nie mógł się doczekać wieczora. Paulina czekała na niego w sypialni i nie wychodzili z niej aż do rana. Teraz było inaczej. Czasem Marek zastanawiał się, czy ich związek ma jeszcze sens?
Przecież sam powiedziałem Uli, że nie kocham Pauliny. Ale czy to była prawda?
Uświadomił sobie wtedy, że poniekąd miał rację. Ale nie był pewien tego do końca. A powinien, przecież za dwa miesiące ślub...
Powinienem być pewien, czy kocham osobę, z którą mam wziąć ślub, prawda? A skoro nie jestem pewien, to może nie powinienem się żenić?
Nagle poczuł ulgę. Pomyślał sobie ile stresu i przygotowań by go ominęło, gdyby nie ten ślub. Czasem miał wrażenie, że to wszystko jest jakby poza nim, a on tylko przygląda się z boku. To Paulina wszystko ustalała, wszystkiego pilnowała i o wszytko dbała. On tylko przytakiwał. Miał tego naprawdę serdecznie dosyć. Ale gdy pomyślał co by się stało, gdyby zerwał zaręczyny, przechodziły go dreszcze. Przecież rodzice by mu tego nie wybaczyli, nie mówiąc o Paulinie, która by go zniszczyła. Nie, nie mógł tego zrobić. Przynajmniej nie teraz. Ale przypomniał sobie, że niedawno obiecał to Uli. Obiecał, że zerwie z Pauliną i będzie z  nią.
Ale Ula nie wie, że to jest tylko gra. Gra, która kiedyś musi się skończyć.

Bo każda gra ma ostatni poziom. I albo się wygrywa albo się przegrywa. Nie ma trzeciej opcji.

Edit: Poprawione, mam nadzieję. Myśli też, od teraz będą już wszędzie kursywą.
*Autor nie pamięta, czy Ula miała szminkę, ale zakłada, że miała.

Edit: ann, poprawiłam i znalazłam trzy literówki big_smile Chyba już nie ma smile
Edit 2: Akurat. Optymistka ze mnie. Ann i tak coś znalazła smile
Edit 3: A głowę bym dała, że już to poprawiałam...

Ostatnio edytowany przez brzydulomaniaczka (2009-09-25 10:15:25)


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

2009-06-08 07:27:57

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-06-08 08:06:48

olek1
Przyjaciel Brzyduli
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 170

Re: Ciąg dalszy...

Mniam! Super! Czekamy na wiecej!

Offline

 

#3 2009-06-08 08:07:40

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Ciąg dalszy...

Ciekawie się zaczyna... wink


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#4 2009-06-08 09:59:15

ann23
Fan Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-05-19
Posty: 71

Re: Ciąg dalszy...

zamiast uczyc sie na egzamin z filozofii, siedze tu i czytam Twoje opowiadanie, grrr:| ale swietne jest, jak zwykle:)


Spadaj, mój zeszycik smile

Offline

 

#5 2009-06-08 10:32:31

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Ciąg dalszy...

ann23 napisał:

zamiast uczyc sie na egzamin z filozofii, siedze tu i czytam Twoje opowiadanie, grrr:| ale swietne jest, jak zwykle:)

Ja wczoraj zamiast zadania z matmy robic to siedziałam i pisałam jak szalona...
Dzięki za komki:) Zobaczymy, co będzie wieczorem...


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#6 2009-06-08 11:06:29

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Ciąg dalszy...

Ty naprawdę jesteś niesamowita! W takim tempie tworzysz cudowne rozdziały! Wczoraj przeżywałam, że bierzesz urlop, wchodzę dzisiaj, a tu bombowy rozdział nowego bombowego opowiadanka!! Mareczkowi się wyraźnie spodobało big_smile Cieszę się, że Ulcia się opamiętała, a później nie chciała wrócić do przerwanych czynności big_smile Niech Marek nie myśli, że tak łatwo mu pójdzie xD Ale nieładnie, że posłużył się przyjaciółkami Uli. Niedobry Mareczek wink

''Teraz myślał o niej tylko w kategoriach: wściekła czy niewściekła.'' - a on bierze z nią ślub xD


''Gra, która kiedyś musiała się skończyć. Bo każda gra ma ostatni poziom. I albo się wygrywa albo się przegrywa. Nie ma trzeciej opcji.'' - spodobało mi się to zdanie smile

Oczywiście czekam na next, ale to na pewno wiesz smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#7 2009-06-08 11:33:50

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Ciąg dalszy...

GinnyLFC napisał:

Ty naprawdę jesteś niesamowita! W takim tempie tworzysz cudowne rozdziały! Wczoraj przeżywałam, że bierzesz urlop, wchodzę dzisiaj, a tu bombowy rozdział nowego bombowego opowiadanka!! Mareczkowi się wyraźnie spodobało big_smile Cieszę się, że Ulcia się opamiętała, a później nie chciała wrócić do przerwanych czynności big_smile Niech Marek nie myśli, że tak łatwo mu pójdzie xD Ale nieładnie, że posłużył się przyjaciółkami Uli. Niedobry Mareczek wink

''Teraz myślał o niej tylko w kategoriach: wściekła czy niewściekła.'' - a on bierze z nią ślub xD


''Gra, która kiedyś musiała się skończyć. Bo każda gra ma ostatni poziom. I albo się wygrywa albo się przegrywa. Nie ma trzeciej opcji.'' - spodobało mi się to zdanie smile

Oczywiście czekam na next, ale to na pewno wiesz smile

Dobre wiadomości są takie, że rozdział następny się napisał, tylko musi się poprawić. Niewykluczone, że pojawi się dzisiaj, bo moja wena nadal nie daje mi spokoju i łapie za rękaw:) Zobaczymy, czy będę mieć czas:) Cierpliwość to cnota, ja wam to zawsze powtarzam...
Dzięki za komentarz, wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć big_smile
A tak w ogóle, to pisanie opowiadań wciąga!


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#8 2009-06-08 11:41:24

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Ciąg dalszy...

Ty to masz tempo!! Ja mam dużo pomysłów, ale trudniej przelać na papier, to znaczy na klawiaturę big_smile W takim razie postaram się być cierpliwa i będę czekać smile Może uda mi się zacząć następny rozdział... Niech Cię wena nigdy nie opuszcza big_smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#9 2009-06-08 11:43:11

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Ciąg dalszy...

GinnyLFC napisał:

Niech Cię wena nigdy nie opuszcza big_smile

Na razie się na to nie zanosi:) Na całe szczęście dla was big_smile Mam sto pomysłów na minutę...


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#10 2009-06-08 11:49:57

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Ciąg dalszy...

brzydulomaniaczka napisał:

GinnyLFC napisał:

Niech Cię wena nigdy nie opuszcza big_smile

Na razie się na to nie zanosi:) Na całe szczęście dla was big_smile Mam sto pomysłów na minutę...

I to właśnie uwielbiam! smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka