BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-06-14 16:24:21

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Miniaturki

Zastanawiałam się czy to tu wkleić. W końcu się zdecydowałam.
Powiedzmy, że to tak jakby miniaturka pisana przeze mnie. Taka odrębna całość. To opowiadanie też pisane zupełnie inaczej. Tyle ode mnie. Aleksiss. 
Opowiadanie zaczyna się w 115 odcinku przed pocałunkiem.

„Anioł w czerwonych okularach”

Dla Alarm. Bo w tamte opowiadanie za nic nie wplotę dużej ilości opisów.

- W każdym razie jedno miejsce na pewno będzie wolne.
- Dziękuję… Ula, jeszcze raz wszystkiego dobrego. – Ula wyszła z samochodu. Marek przez chwilę siedział jeszcze w samochodzie po czym odjechał. Do domu. Nie do Domu. Bo jego Dom to tylko zimne puste, ściany. Brak miłości, zrozumienia, ciepła. Starał się jak mógł by to zmienić. Nie wiedział tylko czy im dało się jeszcze pomóc. Czy mogli wyjść z tej lodowej pustyni. „Ale nawet pustynia się kiedyś kończy. Więc może nasza też?” pomyślał. Pogładził kamień księżycowy który dostał od Uli. „Ona wierzy, że nam się uda. A wiara przenosi góry”.

- Ulka, musisz zniknąć.
- Nie nazywaj mnie tak!
- Wiem, że to trudne, ale tak trzeba. Napisz mu to wszystko, on zrozumie. Zmieniłaś go i to widać. Wiesz jakie jest jego przeznaczenie i tego nie zmienisz…
- Ale ja nie umiem…
- Umiesz. Tyle razy znikałaś bez pożegnania, ot tak rozpływałaś się w mgle. Teraz też możesz… Teraz musisz! – Ula ukryła twarz w dłoniach. Po chwili jednak otarła łzy, wzięła od Ali kartkę i długopis i zaczęła pisać. Włożyła list do koperty. Zakleiła ją, położyła na stole i poszła do swojego pokoju. „Dlaczego to wszystko musi być takie trudne?”. Po chwili usłyszała w swojej głowie głos „Życie jest trudne. Nikt Ci nie mówił?”. „Żebyś wiedział, że nie”.

- Marku, to od Uli – podała mu teczkę. – Tam jest wszystko wyjaśnione. – Poszedł do swojego gabinetu. Otworzył teczkę. W oczy rzuciły mu się weksle na udziały i kartka a nagłówkiem „Wypowiedzenie”. Wyjął to wszystko. Z teczki wypadł jeszcze list. Marek go podniósł i nie spoglądając nawet na resztę otworzył.

Marku!
To mój ostatni list do Ciebie. Zapewne zastanawiasz się dlaczego w ogóle do Ciebie piszę. Muszę powiedzieć Ci prawdę. Co za ironia! Ja, która zawsze namawiałam Cię do mówienia prawdy miałam przed tobą same tajemnice. Tak naprawdę dopiero teraz poznasz całą prawdę i tylko prawdę. Może wyda Ci się to trochę surrealistyczne, ale taki jest bieg wydarzeń. Nie jestem człowiekiem. Nie jestem też Ulą Cieplak. Taka osoba nigdy nie istniała. Została wymyślona. Jak wiele osób po które do tej pory się podszywałam. Ot dodatkowy środek ostrożności. I tak nikt tego nie sprawdzał, bo po co sprawdzać dane jakiejś tam Urszuli Cieplak? Wszyscy wierzą mi na słowo. Sebastian, Aleks, Paulina, Viola, ty… Tylko Maciek wiedział. Dowiedział się przypadkiem. Przypadkowe spotkanie z kimś mówi wszystko. Ale tylko wtedy, gdy to ta właściwa osoba. Ty chyba też tak się dowiedziałeś. A w zasadzie prawie dowiedziałeś. Gdybyś tylko uważniej patrzył… No nieważne. Przejdźmy do sedna.  Zostałam wysłana by pomóc Ci odnaleźć Siebie. Wszyscy w głębi duszy wiedzieliśmy, że jesteś dobrym człowiekiem. To miała być misja taka jak inne. Poddali mnie charakteryzacji byś nie widział we mnie kobiety. Miałam się z tobą zaprzyjaźnić, pokazać inny, lepszy świat. Jestem pewna, że mi się to udało. Że teraz nie patrzysz na świat oczami Marka – kobieciarza i lekkoducha, tylko oczami Marka – człowieka umiejącego cieszyć się nawet najprostszymi gestami. Z resztą moje misje zawsze się udają. Tylko w tej nagle coś się zepsuło… Przez jakiś czas nie wiedziałam co. Potem przyszło olśnienie. To była miłość. Zakochałam się w tobie i nic na to nie poradzę. Tak wyszło. A odejść musiałabym czy tak, czy tak, więc lepiej było zrobić to wcześniej by nie narażać ani Ciebie, ani siebie na cierpienie.
Twoje weksle są w teczce. Kredytów nie musisz spłacać. Tym zajął się już ktoś inny. Nie pytaj kto.
Znikam. Nie szukaj mnie. Ali też nie zamęczaj. Ona Ci nic nie powie. Życzę Ci szczęścia. Ciesz się życiem. I pamiętaj „Jeśli się czegoś bardzo chce…”

Kochająca Urszula Cieplak

P.S. Niebezpodstawnie uważałeś mnie za anioła. Wiem, że wiele pytań zostanie bez odpowiedzi, ale tak już musi być…

Marek dokończył czytanie listu od, jak mu się wydawało najlepszej przyjaciółki. A może nie? Tak naprawdę nie znał Urszuli Cieplak. Bo czy można znać osobę która nie istnieje? Cichy głos w jego głowie mówił mu jednak, że można. „Bo gdyby nie, to siedziałbyś i czytał ten list?” W nocy długo nie mógł zasnąć. Zastanawiał się dlaczego to jego życie postanowili wywrócić do góry nogami. Był kimś szczególnym? „Byłeś zagubionym chłopcem” dziwny, nieznany głos odezwał się w jego głowie. „Kiedyś zrozumiesz”.

***

Pewien staruszek siedział na ławce w parku. W dłoniach trzymał list. Miał pozaginane rogi, był oblany herbatą, widać było, że czytano go wiele razy. Jednak staruszek gładził ten list palcami jak bezcenną rzecz. Może pamiątkę? Ostatni list od kobiety, może matki? Albo tragicznie zmarłej narzeczonej? Ów staruszek zaśmiałby się gdyby to usłyszał. List owszem był pamiątką, pamiątką wielu niezwykłych chwil z niezwykłą osobą. Starszy pan uśmiechał się do siebie. Wrócił myślami do tajemniczej kobiety. Dzięki niej siedział tu i zachwycał się pięknem tego miejsca. To tutaj rozmawiali o wielu rzeczach. Tutaj pierwszy raz przeczytał ten list. Tutaj naprawdę oświadczył się swojej ukochanej żonie Paulinie, tutaj pogodził się z jej bratem Aleksem. Tutaj przeżywał wszystkie niepowodzenia i radości. W tym magicznym miejscu… Za każdym razem, gdy odwiedzał ten park dziękował jej za to, że nadała jego życiu kolorów, za to, że pokazała mu jak żyć, nie tylko egzystować. Wiedział, że gdyby nie ona jego by tu nie było. Pamiętał, że tutaj wszystko się zaczęło.
- I tutaj wszystko się skończy. Wreszcie zrozumiałem co mieliście na myśli – powiedział sam do siebie. Zwrócił się ku niebu. Jego twarz rozpromieniła się w radosnym uśmiechu. – Dziękuję – wyszeptał. Na niebie jedna z chmur na krótką chwilę stała się twarzą kobiety. Uśmiechniętej kobiety w wielkich, czerwonych okularach.

Ostatnio edytowany przez Aleksiss (2009-06-14 19:38:43)


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

2009-06-14 16:24:21

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-06-14 16:34:55

marta20wierzy w miłość
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-06-04
Posty: 138

Re: Miniaturki

to jest niesamowite, niesamowicie plastyczne, dziękuję za to opowiadanie


Przestań się tak na mnie patrzeć, słyszysz! Jeśli myślisz, że do Ciebie się  odezwę to. Otóż nie odezwę się, gdyż nadal poddaję Cię męce Cii... milczenia.
Suszymy ząbki panowie. Pingwiny z Madagaskaru

Offline

 

#3 2009-06-14 16:43:54

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Miniaturki

Brak mi słów...


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#4 2009-06-14 18:27:53

Magduś
Rysiowiańczyk
Od: Lublin
Zarejestrowany: 2009-06-02
Posty: 1100

Re: Miniaturki

Strychnine napisał:

Brak mi słów...

Dokładnie...


Pokochaj Magduś!

Offline

 

#5 2009-06-14 19:28:07

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Miniaturki

Cudoooo


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#6 2009-06-14 22:02:36

Alarm
Poszukiwaczka truskawek
Od: Gdańsk
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 3561

Re: Miniaturki

<patrzy z nie do wierzeniem> Dla mnie? big_smile Dziękuje Kochana ;**
...
OMG.
Mam w gardle taką gulę, że nie mogę nic powiedzieć...
To jest...pf. nawet nie umiem tego opisać w słowach!?
Jest to jedno z części opowiadań, która tak zawładnęła moimi uczuciami.
Nie napiszę Ci, że cudownie,pięknie i ślicznie, bo to oklepane.
Wiedz, że to jest coś naprawdę fantastycznego.
Nie wytyczę błędów, bo nawet nie wiem czy były. Byłam tak wczytana, że nie zwracałam na to uwagi...


.

Offline

 

#7 2009-06-14 23:03:21

Mała_Mi
Cień Uli
Zarejestrowany: 2009-03-10
Posty: 387

Re: Miniaturki

nie wiem co napisac. genialne.

Offline

 

#8 2009-06-15 02:14:07

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

<milczy wzruszona, a łzy płyną po jej policzkach>
I co ja mam napisać, jak milczę wzruszona?
Genialne cudo. też chciałabym umieć tak oddać emocje, tak umieć wszystko opisać, że człowiek się wzrusza...


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#9 2009-06-15 13:02:41

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Miniaturki

O Boże, jakie to piękne... normalnie nie wiem co powiedzieć... To forum ma chyba właściwości przyciągania wielkich talentów smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#10 2009-06-15 18:47:01

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Re: Miniaturki

To taki mój skromny prezent urodzinowy dla brzydulomaniaczki. Żebyś zawsze miała prawdziwych przyjaciół. Wszystkiego naj kochana!

"Włoska jesień"
Uznałam, że we Włoszech lato trwa dłużej i taka złota jesień trwa jeszcze w listopadzie. Ostrzegam, że w pewnym miejscu jest kilka przekleństw.

Aleks Febo siedział w hali przylotów lotniska Mediolan-Malpensa. Za kilka minut wylądować miał samolot lecący z Warszawy. Na jego pokładzie znajdowała się studentka SGH, Urszula Cieplak. Kilka dni temu rektor jego uczelni, a zarazem przyjaciel jego świętej pamięci ojca, Francesco Febo, poprosił go o powitanie i opiekę nad nią.
- Urszula niezbyt dobrze umie włoski. Chciałbym cię, jako pół Polaka, poprosić o zajęcie się nią. Wiesz, wprowadzenie w zajęcia i inne takie.
Ogłoszono, iż przybył samolot Warszawa-Mediolan. Wstał. Wiedział jak wygląda Cieplak. Dostał jej zdjęcie. Ale nie wiedział czy ona widziała jego. Wolał więc poszukać jej teraz, bo później pewnie by jej nie znalazł. Po kilku minutach szukania zobaczył szatynkę w za dużych okularach siedzącą na torbie podróżnej z wielkim rysunkiem Prosiaczka na przodzie. Podszedł do niej.
- Pani Urszula Cieplak? – zapytał. Wstała i uśmiechnęła się.
- Dzień dobry. Pan Aleksander Febo jak rozumiem? Miło mi pana poznać.
- Dzień dobry – odpowiedział chłodno. – Chodźmy, taksówka czeka.
- Dobrze – odpowiedziała Ula zdziwiona jego chłodnym obejściem. „Gdyby stała tu jakaś długonoga blondynka pewnie byłby milszy. Chociaż to Włoch. Pewnie wolałby ognistą brunetkę” pomyślała dziewczyna. Zaśmiałaby się gdyby wiedziała, że jej towarzysz pomstuje teraz na wszystkich tych którzy wymyślili kobiety. „Najpierw koniec związku z Julią, teraz muszę się opiekować jakąś wariatką! Cały świat przeciwko mnie!” pieklił się. Dojeżdżali do mieszkania które wynajmował od śmierci rodziców. Nie chciał mieszkać sam w tym dużym domu. Paulina była w Polsce u swojego chłopaka (w tym momencie Aleks siłą powstrzymał się od splunięcia na podłogę), a w tym wielkim domu nie było z kim porozmawiać.
- Przepraszam, stało się coś? – zapytała Cieplak. Widocznie zauważyła jego rozdrażnioną minę.
- Naprawdę cię to interesuje? – naskoczył na nią.
- Jeśli mogłabym pomóc…
- Możesz pomóc będąc choć przez chwilę cicho. Zrobisz to dla mnie? – zapytał z ironią. Z satysfakcją zauważył, że uśmiech na jej twarzy stał się mniejszy.
- Skoro pan tego chce… Ale wie pan, czasami najlepszym lekarstwem na smutki jest szczera rozmowa z przyjacielem.
- Najpierw trzeba tego przyjaciela mieć. Zamkniesz się teraz wreszcie? – Ula była zdziwiona słowami mężczyzny. „Jak można nie mieć przyjaciół?” zastanawiała się. Taksówka stanęła. Aleks zapłacił i wyszli.
- To twoje klucze do mieszkania. Pójdź teraz do swojego pokoju, a za pół godziny jak się odświeżysz przyjdź do kuchni. Muszę powiedzieć ci parę rzeczy związanych z mieszkaniem i zajęciami.
- Dobrze, dziękuję. – Ula ruszyła w stronę pokoju. Był duży, większy niż jej w Rysiowie. Okno pokazywało panoramę Mediolanu i park. Park był piękny. Liście drzew miały zielony kolor, ale co niektóre barwiły się na żółto. Dziewczyna otworzyła okno i odetchnęła letnim zapachem miasta. Zamknęła oczy i na krótką chwilę wyobraziła sobie, że jest w Rysiowie z tatą, Jaśkiem i małą Beti. Szybko oprzytomniała. Wyjęła z walizki ręcznik, mydło i szczoteczkę do zębów i ruszyła w stronę łazienki. Była sterylnie czysta. Wszystkie przyrządy codziennego użytku pochowane były w szafkach. „I tu mieszka mężczyzna?” zapytała samą siebie. „Skoro tak wygląda łazienka to ciekawe jak wygląda cała reszta?” Wzięła szybki prysznic. Po piętnastu minutach była gotowa. Ruszyła w stronę kuchni. Usiadła na najbliższym krześle i z zaciekawieniem spoglądała na krzątającego się Aleksa.
- Przepraszam – powiedziała delikatnie. – Już jestem.
- Tu masz swój plan zajęć – wskazał na kartkę leżącą na stole. – Mój jest obok jakbyś chciała zobaczyć o której wracam. Mój pokój jest po drugiej stronie twojego, obok łazienki. Byłbym wdzięczny gdybyś tam nie wchodziła. Dzisiaj pójdziemy jeszcze obejrzeć uczelnię i kawałek miasta. Żebyś się nie zgubiła. Jakieś pytania?
- Nie… Chyba nie.
- To dobrze. A jeszcze jedno! Trochę dziwnie mówić tak do siebie po nazwisku. Tak więc Aleks – podał jej dłoń.
- Ula – uśmiechnęła się do niego. „Może uda nam się porozmawiać jak ludzie”.

Minęły trzy miesiące. Był listopad. Spacerowali główną uliczka parku. Ula z zachwytem przyglądała się kolorowym drzewom. Wśród tych starych alejek i uliczek czuła się jakby przeniosła się kilka wieków wstecz. Aleks przyglądał się kobiecie. Wyglądała jak jesienna nimfa, sama wśród liści i drzew. Był nieświadomy tego, że od jakiegoś czasu gdy na nią patrzy ma na twarzy uśmiech. Ula spojrzała w jego kierunku. Zauważyła na jego twarzy jeden z tych rzadkich uśmiechów. Znała go zaledwie kilka miesięcy, ale wiedziała, że uśmiecha się tylko wtedy gdy jest naprawdę szczęśliwy.
- Powinieneś częściej się uśmiechać – powiedziała.
- Tak? – zapytał, a na jego twarz wróciła zwykła kamienna maska. Nie udało mu się jednak ukryć tych ogników w oczach. Dziewczyna uśmiechnęła się smutno. „To tyle jeśli chodzi o Aleksa.” Wrócili do mieszkania. Ula poszła do pokoju. Zamierzała wziąć dzisiaj kąpiel w wielkiej wannie. Nic i nikt nie mógł jej w tym przeszkodzić. Siedziała w wannie pełnej piany i czytała jedną z książek Aleksa. Okazało się, że lubili podobna literaturę, a przy okazji doskonaliła swój włoski. Nagle do łazienki wparował Aleks. Ula nigdy nie zamykała się, nie była do tego przyzwyczajona, a Aleks jakiś czas mieszkał sam i wchodził do swojej łazienki bez pukania. Podniosła głowę znad książki. Aleks głośno wciągnął powietrze. Zamrugał kilka razy powiekami.
- Przepraszam – wyjąkał i wyszedł. Przed oczami nadal miał Ulę w białej pianie. Jej skóra odcinała się od śnieżnej bieli. „Stop! Nie myśl o tym. Licz do dziesięciu.”
Ula zdziwiona zachowaniem Aleksa wyszła z wanny. Nie miała już ochoty na dalszą kąpiel. Wróciła do swojego pokoju. W spokoju dokończyła czytaną książkę. Zgłodniała, więc zeszła na dół coś zjeść. Aleksa nigdzie nie było. Zaniepokojona tym zapukała do jego pokoju. Nikt nie odpowiedział, więc weszła. O razu rzuciła jej się w oczy butelka z Whisky. Opróżniona do połowy. Jeszcze dziwniejsze było to, że Aleks siedział i pił. Usiadła obok niego na łóżku.
- Stało się coś?
- Nic się cholera nie stało! Zawsze musisz o to pytać?
- Czyli jednak coś się stało.
- Zawsze się coś dzieje. Zawsze dzieje się coś z moim pieprzonym życiem!
- Uspokój się, o co chodzi?
- Miałem kiedyś dziewczynę. Byliśmy razem cholernie szczęśliwi. A potem pojawił się pewien palant i wszystko spieprzył. Mieli romans. Wiesz kto był tym palantem? – krzyknął. – Narzeczony mojej siostry! A Julia była jej najlepszą przyjaciółką! Rozumiesz to? A teraz on wraca i mówi, że oświadczył się Paulinie, a Julia zostaje sama! Przyjechał tu i miał jeszcze czelność powiedzieć, że z Julią to był tylko krótki, nic nie znaczący romans! A ten romans rozpieprzył mi całe życie… - Ula przytuliła Aleksa, który rozpłakał się jak małe dziecko. Gładziła go delikatnie po włosach. Aleks odłożył szklankę i spojrzał na Ulę. Przed oczami stanęła mu scena z łazienki. Ula w samej pianie. Nie mógł się powstrzymać. Pocałował ją lekko. Nie protestowała. Po chwili jego pocałunki stały się mocniejsze, bardziej zaborcze. Popchnął ją na łóżko. Zaczął rozpinać jej bluzkę, jednak ona go odepchnęła.
- Piłeś. Potem będziesz żałował…
- Teraz żałuje tylko, że nie zrobiłem tego wcześniej…
- Aleks, nie.
- Nie chcesz? – zapytał z dziwnym smutkiem w głosie.
- Aleks. Piłeś…
- Rozumiem. Pewnie się mnie brzydzisz…
- To nie tak! Teraz jesteś pijany. Jutro nic nie będziesz pamiętał.
- A jak będę trzeźwy? Ula jesteś aniołem, dawno powinienem był ci o tym powiedzieć. Kocha…
- Nie mów nic, czego potem będziesz żałował.
- Ula…
- Powiedziałbyś mi to, gdybyś był trzeźwy?
- Nie wiem, Ula…
- Aleks, połóż się.
- Zostań ze mną.
- Dobrze. A teraz już się kładź. – Aleks położył się na łóżku i przytulił kobietę. Po chwili w pokoju słychać było tylko spokojne oddechy dwóch osób. Rano Ula obudziła się sama. Po chwili drzwi do pokoju się otworzyły i wszedł Aleks z tacą. Podał jej kawę.
- Proszę.
- Dzięki. Skąd wiedziałeś, że lubię taką? – zapytała gdy skosztowała łyk.
- Po trzech miesiącach mieszkania w jednym domu można się o człowieku dużo dowiedzieć. Ula, ja wczoraj…
- Nie musisz się tłumaczyć…
- Ale chcę! Ja, muszę ci powiedzieć… To co wczoraj… Nie umiem się wysłowić…
- Chcesz mi powiedzieć, że to co wczoraj mówiłeś to nieprawda…
- Nie, Ula, jest zupełnie odwrotnie. Tylko nie wiem, czy ty… Skoro wczoraj nie chciałaś…
- Nikt nie mówił, że nie chciałam. Po prostu byłeś pijany i ja nie wiedziałam czy nie robisz tego tylko… No wiesz…
- Ula, czyli ty jednak… kochasz mnie?
- Tak…

Szli po parku. Aleks trzymał Ulę za rękę. To były ich ostatnie dni przed rozstaniem. Następnym razem zobaczą się dopiero na święta. Ula pobiegła przed siebie. Wiatr rozwiewał jej włosy. Aleks stał kilka metrów dalej z jej czapką w ręku. Uśmiechał się do niej radośnie. W tym momencie zobaczyli mężczyznę kierującego się w ich stronę. Gdy do nich doszedł zawołał do Aleksa:
- Szybko sobie znalazłeś pocieszenie, co?
- Odczep się!
- A bo co?
- Bo dostaniesz.
- Już ci uwierzę, że mnie uderzysz słabiaku! – Aleks rzucił się na Marka, a ten nie pozostawał dłużny. Sekundę później usłyszeli kobiecy krzyk…
- Aleks, zostaw go! Proszę…
- Dla ciebie – Mężczyzna puścił Dobrzańskiego. Odwrócił się w stronę kobiety.
- Co kryjesz się za plecami brzydUli? – W tym momencie Aleks rozwścieczony odwrócił się do Marka. Jego pięść znalazła się na twarzy Dobrzańskiego.
- Mnie możesz obrażać ile ci się podoba. Jej w to nie mieszaj! – wyszeptał gniewnie i wrócił do kobiety. Przytulił ją.
- Kochanie przepraszam, musiałem.
- Aleks…
- Ciii… Nic już nie mów. Kocham cię! – złapał ją za rękę i poszli w kierunku mieszkania Aleksa. Na twarzy Uli zagościł uśmiech. „Wszystko kończy się szczęśliwie. Mimo że to nie bajka” pomyślała.
- To nie bajka… - to były ostatnie słowa wypowiedziane przez Ulę tego wieczoru.

Ostatnio edytowany przez Aleksiss (2009-06-16 14:14:56)


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka