BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#211 2009-10-20 23:26:21

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Miniaturki

an666

Aleksiss napisał:

Nie takiej siostrzanej, tą obdarzała go aż za nadto.

zanadto

Aleksiss napisał:

Pragnął od niej miłości, takiej jaka jest między dwojgiem ludzi…

Pragnął od niej miłości takiej, jaka jest między dwojgiem ludzi...

Aleksiss napisał:

Wiedział, że wszystkich których znał zgorszyłyby takie myśli.

Wiedział, że wszystkich, których znał, zgorszyłyby takie myśli.

Aleksiss napisał:

Tak naprawdę rodzicami Pauliny Febo, a właściwie Pauliny Perezzo nie byli Agnieszka i Francesco Febo.

dałabym przecinek po Perezzo

Aleksiss napisał:

Paulina została sama a Agnieszka i Francesco postanowili zaopiekować się nią jak córką której nigdy nie będą mieli.

przecinki przed a i której

Aleksiss napisał:

Ustalali jej przyszłość, zaręczyny z synem ich przyjaciół, Markiem Dobrzańskim. Nie zważali na to, że młodzi się nie lubią. Jednak ich śmierć wszystko zniweczyła.

Pięknie... Marek i Paulina nie żyją? Tak przynajmniej wynika z tego fragmentu...
Jednak śmierć państwa Febo

Aleksiss napisał:

Paulina i on wrócili do Włoszech.

Co za on? Marek? Francesco? Aleks?

Aleksiss napisał:

I coraz bardziej nienawidził Marka, za to, że rani tą wspaniałą kobietę, jaką jest Paulina.

Marka za to, że rani

Aleksiss napisał:

Przez chwile coś do niego mówiła, ale nie słuchał.

Przez chwilę

Aleksiss napisał:

Tylko o wiedział, że jest inaczej.

on wiedział

Aleksiss napisał:

Sam nie wiedział do czego się to odnosiło.

Sam nie wiedział, do czego się to odnosiło.

Aleksiss napisał:

zawołała z  uśmiechem gdy tylko go ujrzała.

zawołała z uśmiechem, gdy tylko go ujrzała.

Aleksiss napisał:

Natychmiast się rozpogodziła. Zawsze tak na nią działał. Potrafił wydostać ją z dna rozpaczy, gdy Marek ją zdradzał i udobruchać, gdy coś jej nie wyszło.

zdradzał, i udobruchać

Aleksiss napisał:

Gdy wysiadali z windy Paula powiedziała:

Gdy wysiadali z windy, Paula powiedziała

Aleksiss napisał:

Nie chciała wogóle myśleć.

w ogóle

Aleksiss napisał:

Pierwszym, co rzuciło się jej w oczy był biało-czerwono-czarny szalik z jakimś herbem i literkami ACM.

Pierwszym, co rzuciło się jej w oczy, był

Aleksiss napisał:

Była tak zaskoczona, że nie patrząc na tajemnicę korespondencji zagłębiła się w treść.

IMO nie bacząc na tajemnicę

Aleksiss napisał:

Która była o wiele bardziej zdumiewająca niż mogłaby przypuszczać.

A to do poprzedniego zdania.
w treść, która

Aleksiss napisał:

Gdy tylko wszedł do domu zaniepokoił się ciszą, która aż dzwoniła w uszach. Zaniepokoił się.

Za dużo tego niepokojenia Aleksa tongue
Gdy tylko wszedł do domu, zaniepokoiła go cisza, która aż dzwoniła w uszach. Następne zdanie out

Aleksiss napisał:

- Ty masz jeszcze czelność pytać co się stało?

pytać, co się stało?

Aleksiss napisał:

Jak mogłeś to przedemną ukrywać?

przede mną

Aleksiss napisał:

że prawie czuł jak dom trzęsie się w fasadach.

czuł, jak dom

Aleksiss napisał:

A w połączeniu z Włoskim temperamentem…

włoskim

Aleksiss napisał:

„Zwykła Whisky w tym wypadku chyba nie wystarczy…”

whisky

Aleksiss napisał:

A wśród szarości stolicy pewna czerwona taksówka mknęła ku domu państwa Dobrzańskich…

ku domowi

BrzydAla97 napisał:

mel napisał:

Ta to kiedyś znałam na pamięć. tongue A wcale nie jestem Kaszubianką.

ja też.

jo, też nie jesteś Kaszubianką? Weź się zdecyduj.
BTW - po co Ci kaszubski w Milano? Nie lepiej po włosku mówić? tongue


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

2009-10-20 23:26:21

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#212 2009-10-20 23:34:58

mel
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-29
Posty: 3277
Serwis

Re: Miniaturki

ann666 napisał:

BrzydAla97 napisał:

mel napisał:

Ta to kiedyś znałam na pamięć. tongue A wcale nie jestem Kaszubianką.

ja też.

jo, też nie jesteś Kaszubianką? Weź się zdecyduj.
BTW - po co Ci kaszubski w Milano? Nie lepiej po włosku mówić? tongue

Ann, ona wcale nie jest z Milano, a po włosku tym bardziej nie potrafi mówić. Cóż, zaraz będzie od niej agresja bić, bo znów się jej czepiamy.

Ann, kochanieńka, a Ty jesteś ze Śląska?


[...] nie zauważył nawet, że z nieba pada śnieg bez najmniejszego śladu krwi [...] Gabriel García
Moje najnowsze "dzieło" - komentujcie!
Io e Aleks Ci siamo fidanzati Iris è la mi sorella però mentalmente.

Offline

 

#213 2009-10-20 23:49:08

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Miniaturki

mel napisał:

Ann, ona wcale nie jest z Milano, a po włosku tym bardziej nie potrafi mówić.

Wiem przecież, po prostu nie mogłam się powstrzymać tongue

mel napisał:

Ann, kochanieńka, a Ty jesteś ze Śląska?

Nie, ann obecnie jest z Torunia (stąd to jo - tu też funkcjonuje XD ), a tak w ogóle to pochodzi z Zagłębia wink


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#214 2009-10-21 16:38:45

mel
Prostuje spinacze
Zarejestrowany: 2009-09-29
Posty: 3277
Serwis

Re: Miniaturki

ann666 napisał:

mel napisał:

Ann, kochanieńka, a Ty jesteś ze Śląska?

Nie, ann obecnie jest z Torunia (stąd to jo - tu też funkcjonuje XD ), a tak w ogóle to pochodzi z Zagłębia wink

Jak miło, mam rodzinę niedaleko Torunia. A Zagłębie też blisko. Dobra, koniec tego offtopa.


[...] nie zauważył nawet, że z nieba pada śnieg bez najmniejszego śladu krwi [...] Gabriel García
Moje najnowsze "dzieło" - komentujcie!
Io e Aleks Ci siamo fidanzati Iris è la mi sorella però mentalmente.

Offline

 

#215 2009-10-24 15:36:20

ptyysiaa
Piesek Aleksa
Od: Lbn
Zarejestrowany: 2009-09-01
Posty: 45

Re: Miniaturki

Przeczytała na razie to pierwsze, bo nie mam czasu. I... to jest genialne. Naprawdę super wink


Aż tu pewnego rana...
Cudna przemiana...

wink

Offline

 

#216 2009-11-01 19:28:23

Vesper
Nierozmawialna Parzykawa
Od: Kraków
Zarejestrowany: 2009-11-01
Posty: 14

Re: Miniaturki

Obsesja wgniata w fotel. Niesamowicie pokazane emocje.


And she's buying a stairway to heaven.

Offline

 

#217 2009-11-01 19:34:19

aleks_strusiek
Owocuje miłością
Od: Wa-Wa
Zarejestrowany: 2009-05-26
Posty: 8094

Re: Miniaturki

O ja, rozwaliłaś mnie tym opowiadaniem. Wiem, że to brzmi banalnie i nie wystarczy, by skomentować coś tak niesamowitego... ale wiedz, że jestem wiernym fanem twoich utworów smile


Klikam, więc jestem Rodzice: Strychnine i Bob, Siostry: Cykuś, Beja i Wkręętka (bliźniaczka) i duchowe siostry Monsz JaśkÓ i curcie: misiol, Asiol, mlawer i Kitty smile | storczyk heart
strus

Offline

 

#218 2009-12-22 23:06:01

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Re: Miniaturki

SKOŃCZYŁAM!!! Przepraszam, że krzyczę, ale…
Pomysł na to coś pojawił się dawno temu. A teraz nabrał realnych kształtów. Bo… Bo mam dość słodkiego Aleksa. Kochanego Aleksa. MIŁEGO Aleksa! W tym opowiadaniu chciałam zrobić z Aleksa kawał sukinsyna. Czy mi się udało? Oceńcie sami. Akcja dzieje się, gdy Aleks jest dyrektorem finansowym.
Z 08.11. Nie umiem zrobić z Aleksa drania. Może być złośliwy i wredny, ale nie jest sukinsynem.
Coś jeszcze miałam napisać. A, już wiem. Mam słabość do Aleksa pijącego whisky, więc wybaczcie. Dodę też wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymać.
I wbrew pozorom miniaturka jest na poważnie. I nie będzie ciągu dalszego. Ale czytając ją,  mam wrażenie, że jest trochę przewidywalna.
W lwiej części pisany dawno. Bardzo dawno. I nie jestem do końca przekonana, czy to jest dobre. Niekiedy wydaje mi się trochę przesadzone. Zarówno w dialogach jak i opisach.
Niektóre dialogi są, jakie są, ale to wina tego, co teraz czytam i to w żadnym wypadku nie jest normalne. A kanon poszedł na drzewo i powiedział, że stamtąd ma lepszy widok. I że mam pisać co chcę.
W miejscach oznaczonych trzema gwiazdkami jest tak słodko jak tylko może być. Nieuodpornionych na cukier ostrzegam.
Eksploatowania postaci trzecio i dalszo planowych początek. Koniec można sobie zinterpretować, jak się chce. Ja nic nie narzucam.
Wybaczcie taki pokręcony (i długi!) wstęp, ale pisany był w dość sporych odstępach czasowych i zawiera zupełnie odmienne myśli.
Te cztery strony pisałam od października… Horror.
Dla Markomaniaczki i Cykusia. Nie bijcie <płacze>
O Boże! To jest Romans! Przez duże R. Ratunku!!! <ucieka, mając nadzieję, że ktoś przeczytał wstęp>


Z diabłem do piekła…

Dorota spojrzała na zegarek. Za pięć ósma. Tym razem się jej udało. Nie chciała nawet myśleć co by było, gdyby przyszła kilka minut później. Jej szef zapewne obdarłby ją ze skóry, a potem dla ostrzeżenia wywiesił nad swoimi drzwiami. Wiedziała, że byłby do tego zdolny. Usiadła za biurkiem i spojrzała na zdjęcie wiszące na ścianie. Wielki Aleksander Febo uśmiechał się drwiąco patrząc wprost na nią. Czasami miała wrażenie, że dyrektor powiesił to zdjęcie tylko po to, by móc patrzeć co ona robi. Oczywiście było to irracjonalne, ale też strasznie irytujące. Z zamyślenia wyrwało ją krótkie polecenie:
- Poczta! I zawołaj tu Turka z łaski swojej!
- Dobrze, panie dy… - Usłyszała trzaśnięcie drzwiami. - …rektorze – dokończyła do ściany. Aleks zawsze tak robił. Wydawał polecenia i nie czekając na odpowiedź wchodził do gabinetu. To była jedna z wielu rzeczy, które ją denerwowały. Ale przynajmniej dobrze jej płacił. Wykręciła numer do księgowości i poprosiła Adama, poczym złapała listy i udała się do gabinetu szefa. Aleks siedział na swoim szerokim, obrotowym fotelu i celował strzałkami w podobiznę Marka Dobrzańskiego* wiszącą przy biurku. Prezent od Adama. „Kolejny, żeby tylko się podlizać” pomyślała złośliwie Dorota.
- Panie dyrektorze… - zwróciła się do szefa.
- Ile razy ci mówiłem, że masz pukać?! – przerwał jej. Do tego też już się przyzwyczaiła. „Dużo!” pomyślała. A na głos powiedziała:
- Przepraszam, to się więcej nie powtórzy.
- Gdybym za każdym razem gdy to usłyszę dostawał dychę, to byłbym teraz najbogatszym człowiekiem po tej stronie równika! – odwarknął, uśmiechając się złośliwie. – To wszystko? Więc wracaj do swoich obowiązków.
Dorocie już cisnęło się na usta, że przynoszenie poczty też należy do jej obowiązków, ale się powstrzymała. W drzwiach minęła się z Turkiem. Posłała mu pokrzepiający uśmiech i wróciła do pracy. Do tabelek, wykresów i alfabetycznego układania dokumentów. „Pan każe, sługa musi” zdefiniowała krótko swoją pracę.

Aleks po ciężkim dniu pracy wrócił do domu. Miał dość użerania się z Turkiem i ta swoją pożal się boże asystentką od siedmiu boleści. Zapewne gdyby był Markiem uznałby, że jest całkiem ładna. Ale on zawsze był jakiś wybrakowany. Jedyną kobietą, którą się kiedyś zainteresował była Julia, ale to była przeszłość. Niektórzy mogliby go posądzać o jakieś ciągoty homoseksualne, ale jemu na sam widok Pshemko robiło się niedobrze. To chyba o czymś świadczyło**. Usiadł na kanapie i nalał sobie whisky. Powoli stawało się to jego codziennym rytuałem. Alkohol i dobra książka. Jedna z wielu w jego kolekcji.
„Co to za szajs!” pomyślał, gdy po raz kolejny przeczytał słowa urodziwa brunetka. „Paulina znowu naznosiła tu te swoje romanse! Jak ona w ogóle może to czytać?” zastanowił się. Spojrzał na półkę, jednak żaden tytuł nie spotkał się z jego uznaniem. „Czyli została mi tylko Whisky. Chyba powoli zamieniam się w Marka. Brakuje mi tylko jakiejś kobiety u boku” zaśmiał się w duchu. Nieraz zastanawiał się, jak jego przyszły szwagier może znajdować upodobanie w tak trywialnych rozrywkach. Przypomniał sobie słowa, które kiedyś usłyszał. „Kobieta to najgorsza rzecz, która może przytrafić się mężczyźnie: wpada w oko, rani serce, dziurawi kieszeń i wychodzi bokiem.” Cóż, kobieta do szczęścia wcale nie była mu potrzebna… Potrafił obejść się bez niej. Przynajmniej w większości spraw…

„Ty jednak za dużo myślisz” mówił sam do siebie w głowie Aleks. Siedział właśnie w swoim gabinecie, gdzie tylko cudem udało mu się uciec przed Dorotą. Minęło kilka dni od tych jakże filozoficznych myśli, a jego wyobraźnia zwariowała. Po prostu. Podsuwała mu coraz dziwniejsze myśli, powiedziałby nawet, że chore. „Nie masz czym się zajmować, tylko myślisz o takich głupotach!” strofował sam siebie. Po chwili usłyszał pukanie. „Jeżeli to ona to centralnie wpakuję sobie kulkę w łeb.” Weszła Dorota.
- Czego – warknął.
- Panie dyrektorze…
- Sprężaj się, mój czas nie jest z gumy!
- Ale panie dyrektorze…
- Czy ty nie rozumiesz po Polsku?
- Przepraszam, ale dzwonił pan Krzysztof i mówił, że dzisiaj niestety go nie będzie i, że przekłada państwa spotkanie na jutro – odpowiedziała potulnie spuszczając wzrok na podłogę. Widocznie jej szef wpadł teraz w jeden z tych swoich parszywych humorów, podczas których rozmawiali z nim tylko masochiści. A ona do takich, na szczęście, nie należała.
Przez cały kolejny dzień czuła na sobie jego palący wzrok, ale gdy tylko odwracała oczy w jego stronę, zawsze był zajęty czym innym. Nie potrafiła się na niczym skupić, co zaowocowało rozlaniem kawy na ważne dokumenty i ułożeniem segregatorów kolorami zamiast datami.
Gdy zegarek pokazał równo siedemnastą, Aleks wyszedł z gabinetu, nawet nie spoglądając na Dorotę. Nie chciał jeszcze bardziej nakręcać swoich myśli lub, co gorsza, wyobraźni. To było trochę uciążliwe. W każdym tego słowa znaczeniu.

Miał dość. Cały dzień spędził gapiąc się na nią. Nie wypełnił dokumentów, tylko zrzucił je na Adama, nie porozmawiał z Paulą, która dzwoniła chyba z dziesięć razy i nie knuł żadnego nowego, sprytnego planu mającego na celu pozbawić Marka prezesury. Po prostu bezczynnie się gapił! Powinni stworzyć jakiś regulamin nakazujący zakładać kobietom spódnice do kostek i golfy! Ale nie, ona musi tu przychodzić ubrana jak pierwsza lepsza panna z ulicy i go kusić. „Kobiety to wymysł szatana! Dobrze, że przynajmniej nie kuszą jabłkami” pomyślał. Po chwili wyjrzał przez drzwi. Dorota jadła jabłko. „Wiedźma!” To był jedyny komentarz, na jaki go było w tej chwili stać.

Dorota była zirytowana zachowaniem Aleksa. Czuła, że jeszcze trochę i wybuchnie. To ciągłe gapienie się na nią i jej nogi było deprymujące. I niesamowicie rozpraszało. A do tego Aleks był jej szefem. Chociaż, gdyby się zastanowić, to dodawało temu wszystkiemu pikanterii. „Czemu? Kobieto, weź się zastanów, bo jak ty coś palniesz…” strofowała sama siebie. Ale musiała przyznać, że Aleks jej się podobał. Może nie był przystojny w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale było w nim coś pociągającego. Nawet jeżeli, jak mówiły plotki, Aleks był gejem.
 

Nieźle wkurzony Aleks wysiadł z taksówki. Że też akurat teraz musiał zapomnieć tych piekielnych raportów z księgowości! Gdy dotarł do na trzecie piętro zobaczył, że w pomieszczeniu przy jego gabinecie świeci się światło. Ktoś musiał tam być. Miał tylko nadzieję, że to nie Dorota. Ale, że wszyscy bogowie tego świata się na niego uwzięli, nie mogło być mowy o kimś innym. Kobieta klęczała przy szafce z dokumentami.
- Dobry wieczór. – Postanowił poudawać gentelmana. Ta, gdy usłyszała jego głos, odwróciła się, a teczki wypadły jej z rąk.
- Panie dyrektorze – zaśmiała się sztucznie. – Przepraszam za to – wskazała ręką papiery. – Ale musiałam z tym zrobić porządek, a wcześniej nie zdążyłam.
- Ależ nic się nie stało – powiedział i pomógł jej pozbierać dokumenty. Zdecydowanie zachowywał się dziwnie. Sam przed sobą musiał to przyznać. Udawanie udawaniem, ale tarzanie się w spodniach z nowej kolekcji Armaniego po podłodze było zdecydowanie brakiem szacunku dla projektanta i samych spodni. Dorota wpatrywała się w niego teraz z szeroko otwartymi ustami. I chyba sobie to uświadomiła, bo zamknęła buzię i lekko się zarumieniła. ***Gdy podawał jej ostatnią teczkę, lekko musnął jej dłoń swoją. Poczuł, że zadrżała. Nie wiedział co nim kieruje. „Paula chyba naprawdę zostawiła u mnie za dużo tych swoich romansów. Zachowuję się jak jakiś wypełniony po brzegi miłością dupek.” Po chwili położył dłoń na jej policzku. Obrysował palcem wskazującym zarys jej twarzy. „Ta scena naprawdę wygląda, jak z kiepskiego romansu. Gdy tylko wrócę do domu, rozpalę wielkie ognisko i spalę te wszystkie pieprzone książki, kartka po kartce, aż zostanie z nich popiół i nic więcej!” obiecał sobie. Przysunął się do niej bliżej i zrobił to samo, co bohaterzy tych nieszczęsnych, mających wkrótce skończyć na stosie, książek. Pocałował ją. Chociaż, gdyby się bliżej przyjrzeć, przypominałoby to raczej usta-usta… Wróć! To nie ta bajka! Pocałunek był bardzo romantyczny i w ogóle bardzo. Pół godziny później znajdowali się w apartamencie Aleksa. A ten w duchu gratulował sobie, że jego łóżko jest dwuosobowe.
Zaś „No cóż. Aleks zdecydowanie nie jest gejem” było ostatnimi myślami Doroty tego wieczora.***   

Po tej namiętnej/zdumiewającej/wpisz odpowiedni przymiotnik nocy Dorota jak zwykle przyszła rano do pracy. Usiadła za biurkiem i spojrzała na zdjęcie Aleksa. Była pewna, że po razem spędzonej nocy ma jak największe prawo mówić do niego po imieniu. Aleks jak zwykle zjawił się równo o ósmej. W granatowej koszuli z błyszczącego materiału wyglądał strasznie pociągająco. Przeszedł obok niej, nawet nie zaszczycając jej spojrzeniem i nie rzucając ani jednego komentarza. Po prostu ją zignorował. Po kilku chwilach do jej korytarzyka przywędrował Turek. Obrzucił ją uwodzicielskim spojrzeniem (a przynajmniej takie było założenie) i wszedł do środka. Kilka wrzasków i obelg później Adam znajdował się z powrotem na korytarzu.
- Kurrrteczka! Jest zły jak cholerka! Nie radziłbym się teraz do niego zbliżać. Może nie jadł śniadania? – wyraził swe przypuszczenia, patrząc na Dorotę.
- Trudno było nie usłyszeć – wyszeptała jadowicie. Mężczyzna spojrzał na nią ze strachem i prawie biegnąc udał się w kierunku księgowości, a Dorota wróciła do pracy, obiecując sobie, że po lunchu porozmawia z Aleksem.

Przed lunchem Aleks mignął jej przed oczami tylko raz. I szybko odszedł z miejsca w którym stała. Trochę ją to zdziwiło. Może była naiwna, ale z pewnością nie głupia. I potrafiła domyślić się, że jej unika. Usiadła za biurkiem i powróciła do swoich nie wesołych myśli. Nagle z radia usłyszała takty znanej piosenki. Może kiczowatej i komercyjnej, ale… „Nie daj się…***” To ją zmotywowało. Wstała i nie pukając weszła do gabinetu Aleksa.
- Czego? – warknął.
- Aleks, musimy…
- Czy ja pozwoliłem ci mówić do siebie po imieniu?
- Ale wczoraj…
- Wczoraj? – znów jej przerwał. - Wczoraj, złotko, to był tylko seks. Więc jeśli to wszystko to nie zajmuj mojego cennego czasu i wracaj do pracy – uśmiechnął się ironicznie.
- Ale…
- Nie rozumiesz? To jaki cudem zostałaś moją – podkreślił to słowo - sekretarką?
- Ale Aleks…
- Panie dyrektorze! – wrzasnął.
- Przepraszam, panie dyrektorze – powiedziała drżącym tonem i wyszła. Aleks został sam.
„Jeżeli czegoś nie masz, to bardzo tego pragniesz. A jeżeli już to dostaniesz, to po kilku dniach odrzucasz w kąt. Jak wszystko. I czym ty różnisz się od Marka?” zapytał sam siebie.

„Z diabłem do piekła wyślą…***” przypomniała sobie dalsze słowa tej piosenki. Jakże mogło jej to umknąć. „Przecież Aleks… znaczy pan dyrektor” poprawiła sama siebie ironicznie „to prawie jak diabeł. Chociaż z piekłem bym polemizowała. To było raczej niebo. Kto by pomyślał, że Aleks ma takie doświadczenie?” Ponownie wróciła myślami do poprzedniego wieczoru. „Wszystko co dobre szybko się kończy. Za szybko… Chociaż może to i dobrze? W końcu Aleks jest dupkiem. Pociągającym, ale dupkiem. Facetem!”

* Jak ktoś czytał, inspiracja „Hapy Niu Jer” Toroj.
** Chciałam tu dopisać: „No i miał rzeszę (zboczonych) fanek” ale nie pasowałoby mi to do ogólnego kontekstu.
*** Nie daj się, Dorota Rabczewska


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

#219 2009-12-22 23:25:30

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Miniaturki

Oj, mocne to było, mocne xD Podobało mi się! Kurde, że też nikt nigdy wcześniej nie wpadł na pomysł romansu Aleksa z Dorotą xD
Świetne to było smile


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#220 2009-12-22 23:33:20

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Miniaturki

Bardzo fajna miniaturka, cieszę się, że coś umieściłaś, bo dawno nic twojego nie czytałam smile Świetny pomysł i znakomite wykonanie. Aleks jednak pozostał świnią, biedna Dorota big_smile A oto fragmenty, które mnie rozwaliły:

- Gdybym za każdym razem gdy to usłyszę dostawał dychę, to byłbym teraz najbogatszym człowiekiem po tej stronie równika!

Bardzo w stylu Aleksa big_smile

Niektórzy mogliby go posądzać o jakieś ciągoty homoseksualne, ale jemu na sam widok Pshemko robiło się niedobrze. To chyba o czymś świadczyło

O Jeżuniuu big_smile

Kobieta to najgorsza rzecz, która może przytrafić się mężczyźnie: wpada w oko, rani serce, dziurawi kieszeń i wychodzi bokiem.” Cóż, kobieta do szczęścia wcale nie była mu potrzebna… Potrafił obejść się bez niej. Przynajmniej w większości spraw…

Skąd to jest? big_smile

Miał dość. Cały dzień spędził gapiąc się na nią. Nie wypełnił dokumentów, tylko zrzucił je na Adama, nie porozmawiał z Paulą, która dzwoniła chyba z dziesięć razy i nie knuł żadnego nowego, sprytnego planu mającego na celu pozbawić Marka prezesury. Po prostu bezczynnie się gapił! Powinni stworzyć jakiś regulamin nakazujący zakładać kobietom spódnice do kostek i golfy! Ale nie, ona musi tu przychodzić ubrana jak pierwsza lepsza panna z ulicy i go kusić. „Kobiety to wymysł szatana! Dobrze, że przynajmniej nie kuszą jabłkami” pomyślał. Po chwili wyjrzał przez drzwi. Dorota jadła jabłko. „Wiedźma!” To był jedyny komentarz, na jaki go było w tej chwili stać.

To mnie rozwaliło totalnie lol3

Udawanie udawaniem, ale tarzanie się w spodniach z nowej kolekcji Armaniego po podłodze było zdecydowanie brakiem szacunku dla projektanta i samych spodni.

Genialne zdanie lol2

„Paula chyba naprawdę zostawiła u mnie za dużo tych swoich romansów. Zachowuję się jak jakiś wypełniony po brzegi miłością dupek.”

To ON czytał te książki??  lol2 lol3

Zaś „No cóż. Aleks zdecydowanie nie jest gejem” było ostatnimi myślami Doroty tego wieczora

lol2

Po kilku chwilach do jej korytarzyka przywędrował Turek. Obrzucił ją uwodzicielskim spojrzeniem (a przynajmniej takie było założenie) i wszedł do środka.

Ja chcę zobaczyć to spojrzenie! big_smile

Piosenka Dody mnie rozwaliła tongue

O Boże! To jest Romans! Przez duże R. Ratunku!!! <ucieka, mając nadzieję, że ktoś przeczytał wstęp>

Ja przeczytałam big_smile

Czekam na coś następnego w twoim wykonaniu smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka