BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#241 2010-04-13 20:10:41

Iwona
Kochanka Marka
Zarejestrowany: 2009-08-07
Posty: 4431

Re: Miniaturki

Witaj, Aleksiss. Ty jak wpadasz, to zawsze z prezentem. Dzięki. heart

Ale nawet, gdy mówiła o wszystkim, co jej zrobił, widziałeś, jak jej oczy błyszczą. Nawet, jeśli nie chcesz przyznać tego sam przed sobą.

Piotr wiedział. Więc czy słusznie próbował zająć miejsce Marka? Może miał nadzieję, że kiedyś jej oczy zabłysną na myśl o nim. Każdy ma prawo do marzeń.

Wiesz, że kiedyś nadejdzie chwila, kiedy będziesz musiał ją opuścić i odejść w cień. Dla prawdziwej miłości. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj wolisz karmić się złudzeniami. Dzisiaj chcesz być po prostu tym szczęśliwym facetem z ukochaną w ramionach.

Lepiej odejść, jeśli szczęśliwsza będzie z nim. Lepiej nie tracić życia na beznadziejne próby wykrzesania miłości tam, gdzie jej nie ma. On to wie, ale na razie łapie ulotne momenty niby szczęścia.
Pozdrawiam kiss


"Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie." lol 
I heart Radosną twórczość.

Offline

 

2010-04-13 20:10:41

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#242 2010-04-14 01:09:41

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Mogłabym tu cały esej napisać o tym, że Piotr wcale Ulki nie kochał, Marka nie cierpiał i dlaczego on mu w ogóle powiedział w 235 to, co powiedział, ale wiesz co, Aleksiss? Ja tę twoją wizję kupuję.
Irka.


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#243 2010-04-14 15:20:44

Toniejebajka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-11-21
Posty: 1527

Re: Miniaturki

Stworzyłaś bardzo fajny klimat. Dwieście słów, które tak szybko się czyta, aż szkoda. Nic nowego, ale pisane z perspektywy Piotra, co rzadko się zdarza. Jeśli widział te iskierki w jej oczach to już był na przegranej pozycji, ale starał się odgonić od siebie tę myśl.


Mój drogi piszę w te słowy, bo wspominałam chwile kiedy byłeś mi drogi. Chwile krótkie i ulotne jak perfumy Szalej numer pięć , które kupowałam na bazarku po dziewiętnaście dziewięćdziesiąt. Bywało miedzy nami różnie kwadratowo i podłużnie […]
Nie twoja Violetta.

Offline

 

#244 2011-02-02 21:44:08

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Re: Miniaturki

Ja to jak w tej piosence. „Pojawiam się i znikam”. Tylko niestety to drugie częściej. Ale dawno nic nie napisałam, a to zaczęłam już dawno temu i przeczytałam teraz i nadal mi się podobało. Więc dokończyłam i wklejam.
Tak w ogóle, to miało być co innego. Jest to. Tak wyszło. Wszelkie pretensje do mojej weny.
I błagam, wybaczcie za ten cały tekst. 
A.

"Mutual Orgazm"

Aleks siedział w jednym z równouprawnienie warszawskich klubów. Wstęp tam miała tylko specjalnie wyselekcjonowana garstka celebrities. Z głośników płynęła ostra, dudniąca muzyka. Zamówił trzecią już szklaneczkę whisky, która, jak na jego gust, za słabo otępiała zmysły. Nadal wyraźnie słyszał to coś, czym założyciele klubu katowali wrażliwe uszy gości. Zastanawiał się, jak ktoś w ogóle może mieć przyjemność ze słuchania takiej muzyki. Chwilę później zauważył coś, a właściwie kogoś, kogo bynajmniej nie miał ochoty dzisiaj oglądać. Pana wyrwę–twoją–dziewczynę/siostrę–rzucę–ją–dla–innej–i–będę–niezaprzeczalnym–dupkiem Marka Dobrzańskiego. Po chwili zauważył, że mężczyzna idzie w jego stronę. Wypił jednym haustem resztkę swojego alkoholu i z przyjemnością stwierdził, że procenty zaczynają powoli działać.
– Mogę się dosiąść? – zapytał Dobrzański. Z pewnością był pod wpływem czegoś, bo na tyle, na ile go znał, to Marek nie był chętny do zawierania z nim bliższej znajomości. Aleks wzruszył ramionami, a wyraz jego twarz mówił „rób, co chcesz”. Po chwili Marek siedział z nim przy jednym stoliku i zamawiał jakiegoś drinka. Kilka minut później kuso ubrana kelnerka (jak na gust Aleksa w tym przebraniu z powodzeniem mogłaby się odnaleźć w zawodzie striptizerki) przyniosła zamówiony alkohol. Na jego widok Aleksowi metaforycznie opadła szczęka.
– Żartujesz? – Nie mógł się powstrzymać. – Zamierzasz pić niebieskiego, babskiego drinka z różową parasolką?
Marek wyszczerzył się do niego. Z całą pewnością nie jest trzeźwy, stwierdził Aleks w myślach.
– Dobre jest – powiedział Marek, nie przestając szczerzyć zębów. – I podkreśla kolor mojej koszuli.
Aleks w odpowiedzi walnął głową o stół. Nie metaforycznie. Już wiedział, że rozmowa z Markiem nie była dobrym pomysłem.
– Gdzie zgubiłeś swojego kompana od szklaneczki? – zapytał drwiąco, gdy tylko jego głowa wróciła do pionu.
– Sebastian już mnie nie kocha! – Marek zaniósł się udawanym płaczem. Kilka osób siedzących najbliżej spojrzało na niego z dezaprobatą. Kto to w ogóle myślał, żeby kogoś takiego wpuszczać do najlepszego klubu w stolicy? Aleks skwitował to milczeniem. Po chwili półnaga kelnerka znowu do nich podeszła.
– Podać coś jeszcze? – zapytała pochylając się i ukazując swój okazały biust. Marek gapił się na nią jak sroka w granat. Jeszcze chwila, a gałki oczne wypadłyby mu z oczodołów.
– Dwa razy podwójna whisky – powiedział szybko Aleks, ratując Marka przed ślepotą. – O ile mi wiadomo, masz dziewczynę – rzucił, robiąc za stróża moralności, gdy tylko kelnerka od nich odeszła.
– Nie mam – powiedział tylko Marek. To był dla Aleksa niezły szok. A więc święta i nieskalana Urszulka w końcu go rzuciła? Nie dziwię jej się. Sam zrobiłbym to o wiele szybciej. Widocznie to zdziwienie odbiło się na jego twarzy, bo Marek zaczął opowiadać. Źle z nim, skoro w takich sprawach zwierza się akurat mi.
– Powiedziała, że ma mnie dość. I że jeżeli się nie opamiętam, to z nami koniec. Znaczy z nią i ze mną. I że nienawidzi moich porozrzucanych skarpetek. I że nie pozwalam jej pracować i musi siedzieć w domu. I że jestem dupkiem do kwadratu. I że ze mną zrywa. I że jestem za mało męski. I że moje krawaty są za wąskie. Ale to chyba nie odnosiło się do krawatów. I że mam wrócić do mamusi, bo mieszkanie jest jej. I że…
– Hola, hola, czy ty się trochę aby nie zagalopowałeś? – Może Aleks nie znał Uli zbyt dobrze, ale wiedział, że takie zagrania nie były zgodne z jej charakterem.
– I że woli blondynów… – ciągnął Marek, jakby Aleks wcale mu nie przerwał. – I że Sebastian jest przystojniejszy! I że nie noszę dżinsów.
– Zamknij się – wrzasnął Febo. Dobrzański umilkł nagle, jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki. Aleks odetchnął z ulgą. Jeszcze chwila tego markowego szczebiotu i wylałby mu jego niebieskiego drinka na koszulę. W końcu tak doskonale kolorystycznie do niej pasował, Aleks zaśmiał się w duchu ironicznie. Marek jednak szybko dopił swój napój, jakby przejrzał zamiary wroga. Kelnerka wróciła z zamówieniem. Marek ze szklaneczką już normalnego trunku oparł się o skórzany fotel, na którym siedział. Jego wzrok skierował się w stronę Aleksa. Mężczyzna miał na sobie szarą, atłasową koszulę, która delikatnie odbijała kolorowe światła. Spodnie były pewnie od jakiegoś drogiego projektanta i kosztowały trzy pensje przeciętnego Polaka. A może nawet cztery, zamyślił się Marek. Dopełniająca całości marynarka przewieszona była niedbale o oparcie fotela. Marek musiał przyznać, że Aleks miał gust. No, nie licząc tych ulizanych włosów*. Ciekawe, czy mógłbym je zwichrzyć, może wyglądałyby wtedy lepiej, zastanowił się Marek. Po chwili sam się za to opieprzył. Może nie był do końca trzeźwy, ale nie był też na tyle pijany, żeby uznać, że takie myśli są w porządku. Wrócił do popijania whisky, uśmiechając się do siebie. Znaczy myślał, że uśmiecha się normalnie, ale wyglądał jak debil. Aleks patrzył na niego coraz bardziej zaniepokojony. Nie lubił go i nie chciał, by ludzie oskarżyli go o bliskie kontakty z jakimś wariatem. W końcu Marek wrócił do swojego normalnego wyrazu twarzy (według Aleksa niewiele się on różnił od tego, co ten pokazywał wcześniej). Przez kolejnych kilkanaście minut siedzieli w ciszy. Marek raczył się kolejnymi kolorowymi napojami, a Aleks pozostał przy starej, dobrej whisky. O dziwo, kolorowe drinki działały bardziej, bo Aleks zauważył, że oczy jego towarzysza są lekko zamglone. Sam zresztą też nie był trzeźwy. Może i miał mocną głowę, ale szósta kolejka whisky robiła swoje. Teraz Aleks mógł nawet przyznać, że lecąca muzyka jest przyjemna i miła dla ucha. O Marku nie wspominając. Zamówili kolejną whisky, albo przynajmniej Aleks zamówił. Bo Marek patrzył na spis drinków przed sobą. Wziął sobie za punkt honoru spróbować wszystkich drinków, które serwowali. Dotarł do litery „M” i zatrzymał się przy jakże zachęcającej nazwie „Mutual Orgazm”.
– Ty! Wiesz co? Oni tu sprzedają orgazm w kieliszkach! Zobacz! – Wepchnął Aleksowi kartę przed nos. – Ciekawe jak smakuje? I czy naprawdę… – Nie dokończył. Febo po prostu zatkał mu usta ręką.
– Zamknij się! – warknął, zabrawszy rękę i wytarłszy ją o swoje bardzo drogie spodnie. Nie chciał się zarazić. Bóg wie, co Marek mógł robić z rękoma. Chociaż nie, Bóg pewnie też wolałby nie wiedzieć.
– Aleksik się zawstydził? Biedne dziecko, nic nie wie o seksie? Rodzice nie uświadomili? Narzeczona nie uświadomiła? Wierz mi, Julia był jaka była, ale…
– Wybacz, ale ja dopiero po ślubie. – Aleks wypalił w przypływie szczerości, przy okazji, po raz sto trzydziesty dziewiąty przerywając Markowi.
– Czyli z Julią… Nigdy…  – Marek wyglądał, jakby ktoś go co najmniej spoliczkował. Albo i gorzej. Ale po chwili odzyskał swój animusz.
– Nie!
– Nic dziwnego, że cię rzuciła.
– Dla twojej informacji: ja rzuciłem ją – podkreślił ostatnie słowa Aleks.
– Jasssne – zadrwił Marek. Aleks natychmiast pożałował swojej szczerości. Ale co się stało to się nie odstanie. Co najwyżej Marek podrwi sobie z niego kilka dni. A w najlepszym przypadku zapomni, że w ogóle się spotkali. Wziął do ręki szklankę i chwilę wpatrywał się w bursztynowy płyn.
– Wiesz co? – zapytał Marka. – To jest dobra whisky. Nie wiem, dlaczego marnujesz ją na swoją jeszcze owłosioną głowę.
– Czy tu sgeru…, suker…, mówisz! O! – Ostatnie słowo powiedział z dumą. – Że łysieję? – zapatrzył się we własne odbicie w wiszącym naprzeciwko lustrze. Rzeczywiście, coś jakby tych włosów było mnie, zaniepokoił się.
– Nie – odpowiedział Aleks niewinnie.
– Aha! – Marek wyglądał na uspokojonego, a na jego usta wpłynął uśmieszek samozadowolenia. – Jestem doskonały, jestem niesamowity, jestem chodzącą perfekcją… – zaczął śpiewać. Podśpiewywać. I nawet nieźle mu to wychodziło. W końcu przez całe osiem lat podstawówki śpiewał w chórze. Albo wyglądał. Jak kto woli. I miał o sobie całkiem wysokie mniemanie.
Czego nie można było powiedzieć o Aleksie. Na jego twarzy odmalował się grymas bólu. Miał bardzo wrażliwe uszy. I o ile muzykę mógł jeszcze znieść, to wyjącego Marka niekoniecznie.
– Zbieramy się – powiedział do Dobrzańskiego. Rzucił na stół kilka banknotów, złapał towarzysz pod ramię i, próbując wyglądać choć trochę godnie, wytoczył go zza stołu, a potem z klubu. Fakt faktem, kilka razy prawie się przewrócili, ale udało im się niemal całą drogę przejść w pozycji pionowej. Po chwili obaj znajdowali się już w taksówce, która miała zawieźć ich prosto pod mieszkanie Marka. Gdy samochód się zatrzymał, wysiedli, zataczając się i śpiewając jedną z tych pijackich piosenek o workach, kogutach i indykach. Nie żeby miała jakikolwiek sens. Bo czy jakiekolwiek rzeczy śpiewane podczas upojenia alkoholowego mają sens? Chwilę później dotarli do markowych drzwi. Dłuższą chwilę zajęło im znalezienie kluczy i odpowiednie włożenie ich do zamka. W pewnym momencie Markowi wydawało się, że ma przed sobą trzy dziurki i nijak do żadnej nie mógł się wpasować.
– Aleksss! – wybełkotał pijacko, przeciągając s. – Czy ty wicccisz to co jaa? – zapytał. – Tu są czy dziurki!
– Och, daj mi to! – zawołał Aleks, któremu język aż tak bardzo się nie plątał. Co było albo cudem, albo świadczyło o wielkiej wprawie w piciu. Nie żeby ktokolwiek sugerował to drugie, Aleks był końcu prawie arystokratą, arystokraci nie piją, albo piją tylko szampana, prawdziwego szampana, tylko z Francji, pamiętaj! Otworzył szybko drzwi, złapał za rękę Marka, który podejrzliwie przyglądał się stojącej obok pelargonii, i wszedł do środka. Podtrzymując się nawzajem doszli do sypialni i nie mając siły na nic innego, padli na łóżko w pełni ubrani. Rano będzie ciekawie, pomyślał tylko Aleks. A po chwili po pokoju rozniosło się głośne chrapanie.

Koniec.   


* Ja naprawdę nie trawię tych ulizanych włosów Aleksa. Zaniewski w swojej fryzurze wygląda o siedem niebófff lepiej.

Ostatnio edytowany przez Aleksiss (2011-02-02 23:06:05)


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

#245 2011-02-02 22:13:52

panna anna
Prawie jak Cindy
Od: wschód Europy
Zarejestrowany: 2010-04-08
Posty: 8515

Re: Miniaturki

Oświadczam, że zaplułam monitor z radości. Biedny Aleks, trzeba chłopaka uświadomić lol3, niech się nie marnuje...
Dzięki za poprawienie humoru. smile

PS. Aleks jest boski wink

Ostatnio edytowany przez panna anna (2011-02-02 22:19:08)


Я схожу с ума, мне мало-мало-мало
Mне мало-мало-мало тебя
Знаю я сама, мне мало-мало-мало
Мне мало-мало-мало тебя

Offline

 

#246 2011-02-02 23:02:43

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Aleksiss, oświadczam uroczyście, że cię kocham! heart heart heart

To było fantastyczne. Marek i jego kolorowe drinki, Aleks-prawiczek (?!) i Ula, która rzuciła Marka dla Sebastiana. Boże, kocham cię za ten pomysł. Strasznie tęskniłam za twoją twórczością. Wpadaj z takimi niespodziankami częściej, co? wink Bo będzie jakaś kontynuacja, prawda?

Mam nadzieję, że nie tylko ja się dopatrzyłam... khem, khem, pewnego wątku xD

Pozdrawiam i wena życzę big_smile
Czy mówiłam już, że cię kocham?

Irka


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#247 2011-02-03 12:26:34

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Miniaturki

Aleksiss szkoda, że tak rzadko wstawiasz coś swojego autorstwa, bo to było świetne big_smile Wyobraziłam sobie Aleksa siedzącego ze zniesmaczoną miną w klubie i dostałam ataku śmiechu. Swoją drogą to zastanawia mnie co on tam robił skoro tak bardzo mu się tam nie podobało? tongue No i biedaczek spotkał jeszcze Mareczka, który postanowił się mu wyżalić. Marek i jego kolorowe drinki, Ulka  która rzuciła Dobrzańskiego dla Sebastiana i Aleks prawiczek, to mieszanka, która zdecydowanie poprawiła mi humor big_smile
Zgadzam się z Iris, że ta miniatura aż się prosi o kontynuację i opis tego co zdarzyło się po przebudzeniu Dobrzańskiego i Febo w jednym łóżku big_smile

Pozdrawiam serdecznie i życzę mnóstwa weny smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#248 2011-02-04 13:37:17

Chocolate
BrzydUloholik
Od: Zimowa stolica
Zarejestrowany: 2010-05-04
Posty: 2089
Serwis

Re: Miniaturki

Zajrzałam tu dopiero dzisiaj i widzę coś nowego. smile Postanowiłam, że przeczytam od razu, żeby później nie mieć zaległości jak u niektórych... lx

Oczywiście pomysł mi się bardzo podobał. Jak sobie wyobraziłam Aleksa z zniesmaczoną miną, to prawie spadłam z krzesła, ale nie jest źle. Myślę, że na samą myśl o tym będę dostawała ataków śmiechu, bo Marek żalący się Aleksowi to widok niecodzienny, a poza rozmowa o Julii mnie rozwaliła. lol

Oczywiście ja też mam wrażenie, że to powinno być kontynuowane.

Weny! kiss


Moje nowe opowiadanie: Bezludna wyspa | Nareszcie są wakacje! lol

Nie kochaj mocno, bo przyjdzie nienawiść,
nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość...

Offline

 

#249 2011-08-06 19:57:32

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Re: Miniaturki

Lubię Myslovitz. Za teksty, za muzykę, za wszystko. Swego czasu miałam całą MP3 wypchaną ich utworami. „Dla Ciebie” jest świetnym utworem. Nie będę go interpretować, ale myślę, że doskonale opisuje część bohaterów z Brzyduli. Aleksa, Marka, Paulę, Ulę. I na początku myślałam o tej piosence właśnie w kontekście Uli i Marka, albo Aleksa i Julii. Ale szczerze, wszyscy wiemy, że to by było banalne. A poza tym, Aleks jest już wystarczająco wyeksploatowaną postacią, nie tylko przeze mnie, ale przez inne autorki też. Obiektywnie patrząc, Aleks nie jest postacią trudną do napisania. Skrzywdzony, zły, męski facet, ile tego jest? House, Snape, to z tych bardziej znanych.
Rzadko wychodzimy poza Marka, Ulę, Aleksa i Paulę. Czasami trafi się Viola, Seba rzadziej, Piotr, Ania, rodzice bohaterów itp. czasem, ale oni są raczej drugoplanowymi postaciami wszędzie, akcja się na nich nie skupia. I to mnie boli, bo to są świetne postaci. Dlatego też, Aleksiss znowu pisze o postaciach drugo albo nawet więcej niż drugoplanowych. Nie bijcie.
Ogólnie to opowiadanie to typowy songfik, więc radziłabym czytać z piosenką w tle. To chyba tyle.
Link: http://www.youtube.com/watch?v=Cjkbe7ErrhU
Ach, jeszcze jedno. Narracja pierwszoosobowa to nie jest tak naprawdę mój styl, więc nie oczekujcie cudów…

Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko
Co zechcesz powiedz tylko
Naprawdę na dużo mnie stać


Powiadają, że w obliczu śmierci przelatuje nam przed oczami całe życie. Nasze dobre i złe uczynki, to co chcemy pamiętać, i to czego nie. Z całym szacunkiem do tych ludzi – gówno prawda. Szczerze, umieram po raz pierwszy i prawdopodobnie ostatni, a przed oczami nie mam nic. Tylko ciemność. Smutne, prawda? Chciałbym zobaczyć to wszystko jeszcze raz, wierzcie mi. Chciałbym jeszcze raz usłyszeć śmiech bliskich, tupot stóp, delikatny oddech osoby śpiącej obok. Pytanie tylko, czy oni chcieliby przeżywać to wszystko raz jeszcze…   

Dla Ciebie zrywam polne kwiaty
Szukam tych najrzadszych
Naprawdę na dużo mnie stać


A zaczęło się pięknie. Naprawdę pięknie. Była jesień roku ’76, niedawno opadło zamieszanie związane ze strajkami. Ale wtedy nas to nie obchodziło. Byliśmy młodzi, zaczynaliśmy studia. Polityka niezbyt nas interesowała. Byliśmy tylko my, nasza czwórka. Pełni marzeń, wierzący w ideały, żyjący teraźniejszością. Ja i Anna w Warszawie, Francesco i Helena w Mediolanie. Kursowałem miedzy Warszawą i Mediolanem tak często, jak się dało. Pamiętam, że raz udało mi się przejechać całą trasę starym Fiatem mojego ojca w niecałe dwadzieścia godzin. Cudem udało się nam uniknąć wypadku, ale kiedy już dotarłem, wiedziałem, że było warto. Zawsze było warto. Tylko ja, stary głupiec, nie zawsze o tym wiedziałem. Albo nie chciałem wiedzieć…

Dla Ciebie mógłbym wszystko zmienić
Mógłbym nawet uwierzyć
Naprawdę na dużo mnie stać


Skończyliśmy studia, zaczęliśmy pracować, spełniały się nasze sny, marzenia, nadzieje. Ożeniłem się, zostałem ojcem. Niezbyt dobrym, co dotarło do mnie niedawno. Rodzina byłą jedną ze spraw, w której zawiodłem. Nie byłem wspierającym mężem, często zamiast we własnym łóżku, nocowałem w motelu z dziewczyną poznaną zaledwie pół godziny temu. Nie było trudno, w końcu byłem TYM Dobrzańskim. Po wszystkim wracałem do domu, nie czując nawet wyrzutów sumienia. Helena zaś nigdy nie protestowała, nie reagowała. Na początku trochę się dziwiłem, ale potem przestałem. Po długim czasie doszedłem do wniosku, że Helena za bardzo mnie kochała, żeby odejść. Poza tym był jeszcze Marek. Marek, który wiedział o wszystkich innych kobietach praktycznie od samego początku. Marek, który patrzył na to wszystko oczami dziecka. Marek, który widział, jak jego własna matka płacze po kątach. I myślę, że to właśnie dlatego mnie znienawidził.
Jednak pewnego dnia, gdy wróciłem do domu po jednej z wielu przygód, okazało się, że jest pusty. Nikogo nie było, każdy kawałek mieszkania niemal do mnie krzyczał: To twoja wina! Twoja! Wina! To był pierwszy raz w moi życiu, kiedy naprawdę się czegoś bałem. Gdy trzy godziny później dotarli do domu, zastali mnie modlącego się do wszystkich istniejących Bogów i Bóstw. Wtedy postanowiłem coś zmienić. Jeszcze nie wiedziałem co, ale byłem pewien co do jednego. Nigdy już ich nie skrzywdzę.                       

Najchętniej zamknąłbym cię w klatce,
Bo kocham na Ciebie patrzeć
Naprawdę na dużo mnie stać


To właśnie wtedy zacząłem otaczać ich niewidzialnym murem. Kontrolowałem ich każdy ruch, każdy krok, popadłem niemalże w obsesję, starając się chronić ich przed wszystkim co złe. A to był kolejny błąd. Marek nienawidził mnie jeszcze bardziej, czułem to pod skórą. Widziałem, jak popełnia te same błędy, co ja kiedyś, jak sprawia, że bliscy zaczynają go nienawidzić. Ale gdy tylko próbowałem go ostrzec, widziałem w jego oczach nieme wyzwanie: zwróć mi uwagę! No dalej. Bądź hipokrytą. POWIEDZ TO! Wtedy milkłem i wychodziłem, wściekły na samego siebie. Bo to wszystko było tylko moją winą. Nikogo innego… 

To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja nigdy nie będę miał
To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja nigdy nie będę miał
Otwórz oczy zobacz sam
Przed nami mgła


A teraz leżę tu sam, w otoczeniu białych ścian, rurek, łóżek. Nie ma wokół mnie nikogo. Słowo sam dźwięczy w moich uszach. Sam, sam, sam… Nie żebym spodziewał się kogokolwiek, Helence trudno raczej wrócić z zaświatów, a Marek ma swoje życie. Urodziło mu się trzecie dziecko, córka. Tak przynajmniej słyszałem. Chyba muszę się pogodzić z tym, ze przed śmiercią nie zobaczę już nikogo bliskiego. Nie śmiałbym ich nawet prosić o jedną wizytę. Zasłużyłem sobie na bycie sam. Sam, sam, sam…

Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko
Co zechcesz powiedz tylko
Naprawdę na dużo mnie stać


Nagle drzwi się otwierają. Nie spodziewam się już żadnych lekarzy, nic się nie da zrobić, powiedzieli. Słyszę kroki kilku osób. Dwie kobiety i mężczyzna. Dziękujemy, słyszę czyjś głos. Pamiętam go. Cichy i delikatny, kojący. Ula. Moja synowa. Osoba, która nauczyła Marka tego, czego ja nie potrafiłem. Uleńko, słyszę głos Marka. Ta coś szepcze, po czym wychodzi. Marek zaś siada tuż przy łóżku. Dotyka mojej bezwładnej ręki. Czuję jego bliskość. Marek zaś bierze głęboki oddech. I mówi. Długo, wyczerpująco. Wylewa wszystkie żale, opowiada o swoich uczuciach. O tym jak bardzo mnie nienawidził, jak przez długi czas nie mógł się przemóc i tu przyjechać. Że to wszystko dzięki Uli, że ona pokazała mu, czym jest przebaczenie, czym jest miłość. Widzę, jak po jego policzkach płyną łzy. Ale nie przestaje mówić. W końcu zabrakło mu słów i tylko siedzi, trzymając mnie za rękę. Próbuję coś powiedzieć, ale jestem za słaby. Umieram. I obaj o tym wiemy. Przepraszam, myślę, patrząc na Marka. Mam nadzieję, że zrozumie.     

Przez Ciebie wpadłem w głęboką depresję
Już teraz nie wiem kim jestem,
Bo naprawdę na dużo mnie stać


Ula wchodzi do mojego pokoju. Przytula Marka i patrzy na mnie spokojnie, z troską i współczuciem. A gdzieś pomiędzy nimi kryje się nadzieja.

Dlaczego? Nie zadane pytanie wisi pomiędzy nami.
- Trzeba wybaczyć, żeby zapomnieć – odpowiada, uśmiechając się smutno. To wystarcza. Te cztery słowa mówią wszystko. Te cztery słowa opowiadają całą historię. Niczego więcej nie potrzeba.   

To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak
To wszystko czego ja nigdy nie będę miał
Otwórz oczy, zobacz sam
Przed nami mgła
Zamykam oczy
Nie chcę widzieć, nie chcę czuć
Czy to koniec już?


Na monitorze pojawia się długa, prosta linia. Słychać tylko miarowy pisk maszyny.

To koniec już...


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

#250 2011-08-06 20:36:19

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Miniaturki

Ta miniatura jest zupełnie inna od poprzedniej. Powiem szczerze, że końcówka mnie wzruszyła.
Zacznę od piosenki. To jedna z moich ulubionych kompozycji Myslovitz, Zawsze inaczej ją odbierałam, ale uważam że do tej miniatury świetnie pasuje.
Poza tym masz rację, że najczęściej czytamy o Uli, Marku, Aleksie, Pauli, czasem pojawiają się też przyjaciele tych bohaterów. O innych postaciach serialowych rzadko kto pisze, a przecież i i one mają swoją historię, i o nich można stworzyć coś ciekawego.

Krzysztof się do tego idealnie nadaje. W tej miniaturze podoba mi się zwłaszcza to, że wykorzystałaś narrację pierwszoosobową. Często życie Dobrzańskiego seniora opisywane jest z perspektywy kogoś innego. Poza tym pomysł z podsumowaniem życia na łożu śmierci mi się podoba. Zwykle ostateczność zmusza ludzi do refleksji i tak właśnie było z Krzysztofem.
Kiedyś był młodym idealistą, kochającym życie i najwyraźniej, przynajmniej myślał, że naprawdę kocha Helenę. Gdzieś po drodze jednak zgubił swój entuzjazm, radość i sens życia. Chyba właśnie dlatego zaczął nawiązywać nic nie znaczące romanse. Zamiast jednak czuć się lepiej, było coraz gorzej. Unieszczęśliwiał żonę i syna. Gdy przez chwilę myślał, że ich stracił, przekonał się ile oni tak naprawdę dla niego znaczą i się zmienił. Szkoda tylko, że z jednej skrajności wpadł w drugą. Może Helena jakoś to wytrzymywała, Marek potrzebował jednak więcej swobody. Może właśnie dlatego stał się taki, jak jego ojciec w przeszłości, a Krzysztof nie miał na tyle odwagi by przyznać się do własnych błędów i zwrócić mu uwagę. Potem Marek poznał Ulę i wszystko się zmieniło. Problem polegał na tym, że właśnie wtedy był czas by Krzysztof szczerze porozmawiał z synem. Pytanie dlaczego tego nie zrobił? Jego późniejsza samotność była wynikiem tego, że nie potrafił porozmawiać z własnym dzieckiem, że nie umiał przyznać się do błędów, że nie powiedział tak zrobiłem źle, ale wybacz mi synu. Na szczęście Marek miał więcej odwagi od ojca i miał przy sobie Ulę. Nieuchronność śmierci Krzysztofa spowodowała, że potrafił wybaczyć, a później zapomnieć. I dobrze, że Marek to umiał, bo nikt nie zasługuje by umierać w samotności.

Życzę weny na kolejne tak poruszające miniatury kiss

Ostatnio edytowany przez MEG1984 (2011-08-06 20:38:48)


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka