BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-06-16 15:53:44

FilipomankaxD
Znawca Brzyduli
Od: Rysiów
Zarejestrowany: 2009-05-07
Posty: 470

Re: Miniaturki

O matko! Bombowe! Zbieram szczękę z podłogi!


"Marzeniom trzeba czasem pomagać" (Marek Dobrzański)
http://marekiulabyasiaxd.blog.pl/
http://niejestemciebiegodzienbyasiaxd.blog.pl/  <= zapraszam smile

Offline

 

2009-06-16 15:53:44

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-06-16 20:20:20

JagOOda
Drugie oczy Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-03-24
Posty: 222

Re: Miniaturki

O łał... dopiero teraz mogłam przeczytać te dwa opowiadanka i wielki szacunek dla ciebie. Nie umiem pisać takich ładnych komentarzy jak ty więc nie napiszę już nic...
No może jeszcze tylko to, że to jest genialne!


Wiesz przez ile trzeba przejść by zostać nazwany przyjacielem?
Przez kałużę, która sięga dna piekła.

Offline

 

#23 2009-06-17 11:01:26

Magduś
Rysiowiańczyk
Od: Lublin
Zarejestrowany: 2009-06-02
Posty: 1100

Re: Miniaturki

Wszyscy zgodnie wykrzyczmy: POMIDORKI DLA ALEKSISS!! big_smile big_smile big_smile


Pokochaj Magduś!

Offline

 

#24 2009-06-17 18:24:42

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Miniaturki

Kurde blaszka, nawet nie zauważyłam, że Aleksiss nie ma jeszcze pomidorów!

<skanduje>
PO-MI-DORY DLA A-LEK-SISS!


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#25 2009-06-17 19:09:35

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Strychnine napisał:

Kurde blaszka, nawet nie zauważyłam, że Aleksiss nie ma jeszcze pomidorów!

<skanduje>
PO-MI-DORY DLA A-LEK-SISS!

To ona jeszcze nie ma? Skandal! Jak znajdę roota, to będę go zamęczać znów big_smile


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#26 2009-06-17 21:01:10

Magduś
Rysiowiańczyk
Od: Lublin
Zarejestrowany: 2009-06-02
Posty: 1100

Re: Miniaturki

A był dzisiaj się pytać o odmianę czasowników... A ja też mogłam pamiętać o pomidorkach <zła na siebie>


Pokochaj Magduś!

Offline

 

#27 2009-07-07 00:21:32

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Re: Miniaturki

Na pocieszenie w związku z tym, że do długiego opowiadania nie mam weny.
Opowiadanie jest powiązane z serialem do 152 odcinka. Późniejsze odcinki nie mają związku z opowiadaniem. Marek pokazuje ojcu nagranie i Aleks odchodzi z firmy. Dedykowane tym wszystkim, którzy lubią parę Ula/Aleks, która nawiasem mówiąc jest moją ulubioną, że tak powiem.

Zemsta jest słodka, ale nie bardziej niż miłość…

***

- Jak tam sprawy z BrzydUlą?
- Seba…
- Daj spokój, stary. Jest strasznie wcześnie. Nikogo jeszcze nie ma. A Ulka i tak najpierw idzie do siebie. Wracając do twojego wyjazdu… Wyciągnąłeś od niej weksle?
- Jeszcze nie! – warknął zirytowany Marek. – Nie rozmawiałem z nią o tym, tak?
- Człowieku! Jak ci je chciała dać to nie chciałeś, więc teraz się męcz.
- A jeśli ona mi ich nie odda?
- Stary, zbajerujesz ją, uśmiechniesz się, pocałujesz i zrobi wszystko co zechcesz. Jak było z tym raportem? Albo ze stanowiskiem dyrektora?
- Dobra, dobra… Zresztą teraz będę miał wolną drogę. Ulka mówiła, że ten cały Szymczyk gdzieś wyjeżdża. Chyba do Poznania…
- Widzisz? Przeszkody same usuwają ci się z pod nóg – obaj się zaśmiali. Dzięki temu nie usłyszeli, że ktoś delikatnie zamyka drzwi. Osoba ta ruszyła w kierunku swojego gabinetu. Następnego dnia Marek Dobrzański znalazł na biurku Urszuli Cieplak jej wypowiedzenie i weksle na udziały, które kiedyś jej wręczył.

***

Ula po usłyszanej rozmowie długo zastanawiała się, co zrobić. W końcu zdecydowała, że wyjedzie do Mediolanu. „Co za ironia. Ja, firmowa Brzydula we włoskiej stolicy mody.” Zamieszkała w tanim ośrodku, zaczęła uczyć się włoskiego. Pewnego słonecznego popołudnia, kilka dni po przyjeździe, przechadzała się uliczką pełną starych kamienic. Od dnia przyjazdu polubiła to urokliwe miasto, a tę uliczkę z fontanną i klombami kwitnących kwiatów szczególnie. Wsłuchiwała się w mediolański gwar, gdy nagle o coś się potknęła i upadła.
- Moje okulary – krzyknęła, gdy ktoś na nie nadepnął. Tym kimś okazał się być mężczyzna. Nie widziała jego twarzy, ale wiedziała, że skądś go zna. Podał jej rękę.
- No, no, no. Kogo my tu mamy… Panna Cieplak – usłyszała ironiczny głos Aleksandra Febo.
- Też mi miło pana widzieć.
- Zaiste, bardzo przyjemny widok A można wiedzieć skąd pani wzięła w Mediolanie. Jakoś trudno mi uwierzyć, że wysłał tu panią pan prezes…
- Sama się wysłałam. I byłabym rada gdyby nie wspominał mi pan o tej osobie!
- Można wiedzieć co się stało? Ostatnio gdy panią widziałem wyraźnie się pani do niego kleiła.
- Nigdy nie kleiłam się do tej… do tej świni! – krzyknęła zbulwersowana.
- Czyli tobie też coś zrobił? – Aleks machinalnie przeszedł na „ty”.
- Tak, kurde blaszka! Jak ja mogłam nie zauważyć, że on jest takim idiotą – powiedziała do siebie.
- Mam dla ciebie propozycję. Ty pomożesz mi, ja pomogę tobie… Zamieszkasz u mnie, bo założę się, że twoje obecne miejsce zamieszkania jest godne pożałowania. Pokarzesz temu palantowi, gdzie jego miejsce, a ja będę miał z tego satysfakcję. Zgadzasz się? Pokarzesz mu jak to jest jak się jest upokorzonym. W końcu on zrobił tobie to samo – pokiwała głową w odpowiedzi, a na jej twarzy pojawiła się determinacja. – Ale najpierw trzeba zrobić porządek z tym – wziął do ręki jej połamane okulary. – Z takim wyglądem nic nie zdziałasz. Do tego potrzebujesz moich znajomości…

***
Parę tygodni później, po zdjęciu aparatu Aleks wziął się za zewnętrzną przemianę Uli. Odwiedzili wielu stylistów, którzy mieli dług wobec Francesco. Na długiej liście ludzi nie zabrakło też okulisty, fryzjera, manikiurzystki, kosmetyczki, a nawet pedikiurzystki. Nigdy nie podejrzewałaby Aleksa o tak dogłębną znajomość tego, co może się przydać przy zmianie wyglądu. W końcu została wypuszczona z tego siedliska, które próbowało zamienić ją w łabędzia. Gdy stanęła przed lustrem nie mogła uwierzyć, że tą pięknością jest ona. Wyglądała idealnie, Beti powiedziałaby, że jak księżniczka. „Z takim wyglądem to ona będzie łamać męskie serca” pomyślał Aleks. „ Niby miałem tylko pomóc jej zemścić się na Marku, ale przecież nikt nie zabroni mi sobie popatrzeć”
- No teraz jestem ciekawy reakcji Mareczka…
- Ja też. Tylko gdzie ja go tu spotkam? – Aleks tylko czekał na to pytanie. Wyjął coś z kieszeni i pomachał jej przed nosem. – Co to jest? – zapytała.
- Zaproszenie na wesele. „Dla Aleksandra Febo z osobą towarzyszącą”. Domyślasz się, kto nią będzie?
- Żartujesz? Zemścić się na nim mogę, ale nie było mowy o żadnych imprezach!
- No to teraz jest.
- Ale Aleks!
- No co? Zobacz jak my ładnie razem wyglądamy – rzucił ironicznie i objął ją w pasie. Powiedział jeszcze komuś by zrobił im zdjęcie. Kilkanaście sekund później Ula ujrzała na zdjęciu siebie i Aleksa objętych.
- Wyglądamy prawie jak para – powiedziała na głos.
- To jest kolejna atrakcja twojej przemiany.
- I myślisz, że on w to uwierzy?
- Nie będzie miał wyjścia. A jak mu opowiem jak nam się układa… Przespałaś się z nim, prawda?
- Aleks, nie przypominaj mi nawet. To był chyba największy błąd w moim życiu…
- Miło, że tak o tym myślisz – parsknął śmiechem.

***

Ula przeglądała swoje rzeczy. Musiała zrobić porządek, bo Aleks nakupował jej piekielnie dużo ubrań i nie miała gdzie je schować. Wyrzucała z szafy swoje rzeczy, gdy w ręce wpadł jej różowy zeszyt. Prezent od Marka. Tak bardzo się cieszyła gdy jej go wręczył. Zapisywała w nim wszystkie swoje szczęśliwe chwile z mężczyzną. Spojrzała na pierwszą stronę. Potem kolejną. I jeszcze następną. Każda sprawiała jej coraz większy ból. Ukazywała kłamstwa Marka, to jak nią manipulował, by zdobyć to czego chciał. Doszła do ich wspólnej nocy w SPA. Czytając wpis czuła promieniujące szczęście dobiegające z każdego słowa. W tym momencie znienawidziła Marka. Za to, że dał jej szczęście, nadzieję, a potem wszystko tak brutalnie odebrał. W furii zaczęła wyrywać kartki i drzeć je na strzępki. Tak znęcającą się nad pamiętnikiem znalazł ją Aleks.
- Co robisz? – zapytał. Nie odpowiedziała mu, tylko jeszcze mocniej zaczęła się pastwić nad zeszytem. – No, no… Ula. „Marek jest cudowny, taki czuły i w ogóle… Kocham go” przeczytał kawałek ze skrawka kartki.
- Nienawidzę go! – powiedziała z mocą, mimo łez płynących po jej twarzy. – Nienawidzę!
- Ulka! Wreszcie jakaś mądra decyzja!
- Aleks, jakim ty jesteś idiotą! – na te słowa ironiczny uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Co!?
- Mi jest źle, a ty się jeszcze z tego śmiejesz!
- Ale Ula…
- Nie, no dobra, śmiej się!
- Ula! – złapał ją delikatnie za ramiona. – Nie śmieję się z ciebie. Po prostu masz o nim takie samo zdanie jak ja…
- Tak! No i co z tego! Ty zawsze do wszystkiego podchodzisz z drwiną! Ja przynajmniej potrafię wybaczyć! A ty? – Aleksowi przypomniała się historia z Julią i Markiem. – Wiem o czym teraz myślisz! Ani jej ani jemu nie wybaczysz, bo to godzi w twoją „męską” dumę!
- Nie mów o sprawach o których nic nie wiesz!
- Wiem więcej niż byś chciał! I z łaski swojej nie krzycz na mnie!
- A ty co robisz! – Aleks nie panował już nad własnymi odruchami. Popchnął ją mocno na łóżko. Pocałował silnie jej usta. Nigdy nie robił tego delikatnie. W takich chwilach był pod wpływem swojego temperamentu. Nie mógł… właściwie nie chciał się powstrzymywać. Ula też go nie odepchnęła. Jej ostatnią świadomą myślą było: „Cieplak, czy ty zawsze musisz się zakochiwać w niewłaściwych facetach?”. Później jej świadomość odpłynęła, a ona czuła tylko przyjemność.

***

Rano Aleks obudził się obok Uli. Na początku nie wiedział, co się stało. Po chwili przyszło olśnienie. Przespał się z Ulą. „Tylko jak jej to teraz wytłumaczyć?” zapytał sam siebie. Szybko wstał, zebrał swoje ubrania i poszedł do łazienki. Na stoliku zostawił tylko kartkę z napisem: „Musimy porozmawiać”. Siedział już w kuchni przy kawie, gdy Ula do niego zeszła. Zamachała mu przed oczami kartką.
- Co chciałeś?
- Musimy porozmawiać…
- To wiem. A konkretniej?
- O wczorajszej nocy – spojrzała na niego pytająco. – Jesteśmy dorośli, poniosło nas, mamy prawo…
- Rozumiem. To tylko incydent, prawda? Jak zwykle. Zawsze tak jest. Dlaczego zakochałam się akurat w tobie? – powiedziała z goryczą. Po chwili pożałowała swoim słów. – Nie słuchaj mnie, gadam głupoty – zaśmiała się sztucznie. Jednak jemu po głowie chodziło tylko te sześć słów…

*** 

Zbliżał się czerwiec. Ślub Marka i Pauliny. Aleks i Ula nie wracali już do tej rozmowy. Oboje czuli się skrępowani wyznaniem kobiety. W końcu nastała ta magiczna data. Dziesiąty czerwca. Ula ubrała się w suknię kupioną na tę okazję, pomalowała się, a fryzjer ułożył jej włosy. Czekała na Aleksa. W końcu zszedł na dół. Miała rację mówiąc kiedyś, że wyglądają jak para. Kilkanaście minut później stali przed katedrą i czekali na państwa młodych. Od chwili wyjścia nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Aleks tylko z zachwytem przypatrywał się swej towarzyszce. Przemyślał wiele spraw i dzisiejszego ranka zdał sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy…

***

Paulina i Marek wyszli z samochodu. Aleks złapał Ulę za rękę i podszedł do pary. I Paula, i Marek patrzyli na nią podejrzliwie, ale ona tego nie widziała, gdyż miała spuszczoną głowę. Nie chciała by ją rozpoznali. Jednak Aleks miał inne plany.
- Witaj sorella! – przywitał siostrę. Markowi rzucił tylko złośliwy uśmieszek.
- Aleks! – Paulina była szczerze uradowana. – Witaj! Witam panią – zwróciła się do Uli. Ta nie odpowiedziała, więc Paulina odezwała się do brata – Aleks, może przedstawisz nam swoją uroczą towarzyszkę? Jest Włoszką?
- Nie. To Polka. Znasz ją, sorella…
- Niestety Aleks, nie kojarzę jej.
- Wytęż pamięć… Pracowała kiedyś w Febo&Dobrzański…
- Klaudia!?
- Nie…
- No to nie wiem. Może gdyby podniosła głowę…
- Ulcia, kochanie, podniesiesz swoją śliczną główkę? – zwrócił się do swojej towarzyszki. Kobieta zrezygnowana uniosła głowę i spojrzała na nich oczami koloru błękitnego nieba.
- Ula!? – krzyknął Marek.
- Brzydula!? – krzyknęła Paulina. Aleks spojrzał tylko z satysfakcją na przyszłego szwagra. Przyciągnął Ulę do siebie i pocałował mocno. Nadal patrzył na Marka. Widział wszystkie uczucia odbijające się na jego twarzy. Od zaskoczenia po zazdrość. Kilka minut później wypuścił Ulę z uścisku. Spojrzała na niego dziwnie i odsunęła się kawałek.
- T-to wy jesteście ra-razem?
- Jak widać – powiedział Aleks. Marek po chwili otrząsnął się z szoku i powiedział do Pauliny:
- Pauluś, kochanie, musimy już iść – specjalnie zaakcentował drugie słowo i pociągnął swoją narzeczoną, a za niedługo żonę za rękę. – Nie chcemy chyba się spóźnić, tak?

***

- Czy ty, Marku Dobrzański bierzesz sobie za żonę tę oto niewiastę Paulinę Febo i przysięgasz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuścisz jej aż do śmierci?
- Tak – powiedział Dobrzański z premedytacją patrząc się na będącą z tyłu Ulę i stojącego obok niej Aleksa. Po kilku sekundach ponownie spojrzał na swoją świeżo poślubioną żonę. Pocałował ją tak jak wypadało robić na ślubach. W tym momencie Ula szybkim krokiem wyszła z kościoła. Aleks nie patrząc na siostrę natychmiast za nią wybiegł. Już dawno pozbył się syndromu „Co ludzie powiedzą”. Znalazł ją siedzącą na ławce kilka metrów od katedry. Gdy go zobaczyła, zerwała się z ławki z zamiarem odejścia. Jednak on zawołał:
- Ula, poczekaj! Musimy porozmawiać! – Kobieta zatrzymała się gwałtownie. W oczach miała łzy.
- Czego chcesz? – zapytała. – Karmić mnie bajeczkami tak jak on, a potem mówić, że to nic nie znaczy? Rozkochać w sobie, a potem rzucić jak pierwszą lepszą? Tego!?
- Ula, proszę, nie krzycz.
- Tak, jasne! Tak jest najlepiej! Uciszyć naiwną Ulkę, całować, a potem żenić się z inną! Ty robisz to samo! Jesteś taki sam jak on!
- Nigdy nie porównuj mnie do tego… tego dupka! – wysyczał gniewnie. Swoimi słowami zbudziła jego dawno uśpiony, włoski temperament. – Nigdy cię nie okłamałem i nigdy tego nie zrobię!
- Oczywiście! – wykrzyczała z ironią. – Ty po prostu mi powiesz, że chcesz mnie wykorzystać, żeby zemścić się na Marku!
- To, że on cię zranił, nie oznacza, że ja zrobię to samo! Zresztą ty powinnaś najlepiej wiedzieć, że nie ocenia się ludzi po pozorach! A teraz posłuchaj! Robiłem złe rzeczy, wiele razy wpędzałem ciebie i tego… idiotę w kłopoty. Ale teraz to jest nieważne! – Ula chciała mu przerwać, ale on złapał ją delikatnie za ramiona i popchnął w stronę ściany. – Teraz chcę ci powiedzieć coś co uzmysłowiłem sobie dopiero dzisiaj – przycisnął ją do ściany. Zaborczo wpił się w jej usta. Po sekundzie dokończył: - Kocham cię – pocałował ją jeszcze raz tak namiętnie jakby to miał być ich ostatni pocałunek. Czekał, aż kobieta go odepchnie, jednak nic takiego nie nastąpiło. Ula po prostu wplotła dłonie w jego włosy i oddała pocałunek. W tym momencie obiecał sobie, że nigdy już nie skrzywdzi tej delikatnej istoty . Przetańczył z nią prawie całe wesele. Tylko jeden raz zatańczył z Pauliną. Obiecał jej to już dawno temu, a był człowiekiem który dotrzymuje obietnic. Nawet tych najtrudniejszych…

Ostatnio edytowany przez Aleksiss (2009-07-07 12:06:39)


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

#28 2009-07-07 00:39:23

GinnyLFC
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 897

Re: Miniaturki

Och wow, znowu jestem w szoku, ale na mnie tak działają wątki Ula&Alex big_smile I chociaż ja jestem monotematyczna, przewidywalna i nudna (czyt. Ula&Marek big_smile) to nie zmienia faktu, że i tak podoba mi się ta miniaturka smile


FOM  SEMUMIUWW SWSiOCJT FSiJPH DORIS KTB
MUNDIAL 2010! COME ON ENGLAND! big_smile ...It's coming home, it's coming home, it's coming, football coming home... smile
Liverpool FC- my big love smile You'll never walk alone!

Offline

 

#29 2009-07-07 10:18:36

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17201
Serwis

Re: Miniaturki

Aleksiss napisał:

Dzięki temu nie usłyszeli, że ktoś delikatnie zamyka drzwi.

Jak bym napisała przez to albo z tego powodu. Dzięki temu w tym kontekście nie pasuje.

Aleksiss napisał:

weksle na udziały które kiedyś jej wręczył.

Przecinek przed które tongue

Aleksiss napisał:

zastanawiała się co zrobić

Przecinek przed co

Aleksiss napisał:

usłyszała ironiczny głos Aleksandra Febo.

Świat jest jednak mały XD

Aleksiss napisał:

Sama się wysłałam.

Nakleiłam sobie znaczek na czoło i się wysłałam.

Aleksiss napisał:

Ostatnio gdy panią widziałem wyraźnie się pani do niego kleiła.

Ula smarowała się kropelką? tongue

Aleksiss napisał:

będę miął z tego satysfakcję.

miał

Aleksiss napisał:

W końcu on zrobił tobie to samo. – Pokiwała głową w odpowiedzi, a na jej twarzy pojawiła się determinacja.

W końcu on zrobił tobie to samo - pokiwała głowią w odpowiedzi...

Aleksiss napisał:

Aleks wziął się za zewnętrzną przemianę Uli.

Alessandro Febo pomagający Uli. <szok>
Brawo za pomysł!

Aleksiss napisał:

Nigdy nie podejrzewałaby Aleksa o tak dogłębną znajomość tego co może się przydać przy zmianie wyglądu.

przecinek przed co

Aleksiss napisał:

„Niby miałem tylko pomóc jej zemścić się na Marku, ale przecież nikt nie zabroni mi sobie popatrzeć”

Aleks się zakocha? tongue

Aleksiss napisał:

- Wyglądamy prawie jak para – powiedziała na głos.

Prawie robi wielką różnicę tongue

Aleksiss napisał:

„Cieplak, czy ty zawsze musisz się zakochiwać w niewłaściwych facetach?”

Tak szybko? hmm

Aleksiss napisał:

Na początku nie wiedział co się stało.

Przecinek przed co.

Aleksiss napisał:

Jesteśmy dorośli, poniosło nas, mamy prawo…

Biedny Aleksik, taki wyposzczony...

Aleksiss napisał:

Jednak jemu po głowie chodziło tylko te siedem słów…

Domyślam się, że chodzi o to zdanie: 1 Dlaczego 2 zakochałam 3 się 4 akurat 5 w 6 tobie? Jakie więc jest siódme słowo? A może nawet szóste, bo nie jestem przekonana do zaliczenia "w" jako słowa.

Aleksiss napisał:

Dziesiąty czerwca.

Ślub nie miał być w kwietniu?

Aleksiss napisał:

Ula ubrała się w suknie

suknię

Aleksiss napisał:

Przemyślał wiele spraw i dzisiejszego ranka zdał sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy…

A więc jednak. Zakochał się chłopak.

Aleksiss napisał:

- Brzydula!? – krzyknęła Paulina.

Ale Paulina (nikt zresztą) nie używa tego określenia przy Uli.

Aleksiss napisał:

powiedział Dobrzański z premedytacją patrząc się na będącą z tyłu Ulę

Jak dzieci normalnie...

Aleksiss napisał:

on złapał ją delikatnie za ramiona i popchnął w stronę ściany

Brutal

Fajne opowiadanko.


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#30 2009-07-07 11:08:41

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: Miniaturki

jej, takie opowiadania zawsze powodują uśmiech na mojej twarzy. Aleks i Ula... Nic tylko pomarzyć big_smile


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka