BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-07-16 11:56:40

Cinnamon
Entuzjasta
Zarejestrowany: 2009-07-12
Posty: 88

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

to jest przecuudne, już się nie mogę doczekać cd! <3 ;]

Ostatnio edytowany przez Cinnamon (2009-07-16 16:57:18)


Punk Rock.
Hardcore Punk.

Yhy.

Offline

 

2009-07-16 11:56:40

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-07-16 12:36:44

aguśka52
Znawca Brzyduli
Zarejestrowany: 2009-03-22
Posty: 500

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

hmmm Swietne czekam na cd ! na wyjazd naszej "pary" smile no i tą bieliznę fajnie by było jakby Mareczek ją zobaczył .... na Uli big_smile


kiss

Offline

 

#23 2009-07-16 15:39:05

Allie23
Cień Uli
Zarejestrowany: 2009-07-01
Posty: 428

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Świetne.

Powrócę do I części.
Oszust, kłamca, krętacz… takimi przymiotnikami potrafił siebie w tej chwili określić.
To są rzeczowniki, nie sądzisz?

Poza tym super:)


SWSiOCJT&FSiJPH

Offline

 

#24 2009-07-16 16:36:58

Sandra
Mroczki Pshemko
Od: Wrocek
Zarejestrowany: 2009-02-09
Posty: 626

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Cudowne, czekam z niecierpliowścią na kolejną część.


Bo piękne słowa mówią wszystko, lecz nie zmienią nic....smile
http://change.menelgame.pl/change_please/6310220/
proszę o datki dla mojego Menelka smile
Ulka to wielka pigułka, a Marek to cudny zegarek !

Offline

 

#25 2009-07-16 16:56:29

spumanta
BrzyduloManiak
Od: Księstwo Cieszyńskie
Zarejestrowany: 2009-06-20
Posty: 1681

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Allie23 napisał:

Świetne.

Powrócę do I części.
Oszust, kłamca, krętacz… takimi przymiotnikami potrafił siebie w tej chwili określić.
To są rzeczowniki, nie sądzisz?

Poza tym super:)

Popieram Allison smile Sugestia Allie przypomniała mi, że brak na tym forum Brzydulomaniaczki i Ann666.


Piszę po polsku. Szanuję zasady polskiej gramatyki, ortografii i interpunkcji.

Pani Cogito w trakcie tworzenia.

Offline

 

#26 2009-07-16 18:20:48

milek1986
Osoba
Zarejestrowany: 2009-07-13
Posty: 22

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Allie23 - dzięki za uwagę. Fajnie, że ktoś to tak uważnie czyta smile Pomyłkę poprawiłam. I przypomniałam sobie wiadomości z podstawówki, zwłasza o rzeczownikach osobowych smile Pozdrawiam wszystkich. Kolejna część będzie zapewne wieczorkiem smile


Pękło niebo na pół i pod stopami ziemia…

Offline

 

#27 2009-07-16 19:50:33

Allie23
Cień Uli
Zarejestrowany: 2009-07-01
Posty: 428

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Szczerze mówiąc to pierwszy raz coś takiego zauważyłam.


SWSiOCJT&FSiJPH

Offline

 

#28 2009-07-16 20:09:33

Strychnine
Niesie kaganiec oświaty
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12609
Serwis

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Kurde xD Z tego Sebastiana to jest kretyn, doprawdy xD
To było świetne! Wciągnęło mnie nie na żarty. Gdyby jeszcze poprawić zapis dialogów, byłoby naprawdę super tongue


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#29 2009-07-16 22:01:35

milek1986
Osoba
Zarejestrowany: 2009-07-13
Posty: 22

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

Nie mam doświadczenia w pisaniu tego typu opowiadań. Dlatego wszystkie wasze uwagi są dla mnie cenne. Postaram się poprawic dialogi. smile A o to kolejna część:

IV.

…Aby kupić sobie między innymi stosowną piżamę. Stosowna w jej mniemaniu oznaczała, grubą flanelową piżamę w prosiaczki zakrywającą po prostu wszystko. Całkowicie antymarkową, tak jakby stworzoną, aby jego przestraszyć. Reszta dnia minęła bez większych rewelacji. Nie licząc, tego, że po powrocie do domu musiała poważnie porozmawiać z Jaśkiem. Swoim ostatnim wybrykiem, a mianowicie wyprowadzką z domu, mocno zdenerwował ojca. W prawdzie wrócił, ale strasznie się kłócili. Nie było dnia, bez ostrej wymiany zdań. Ula nie mogła pozwolić, aby tak było w dalszym ciągu. Niestety nic nie osiągnęła, Jasiek był równie uparty jak wszyscy w tej rodzinie. Chyba za bardzo posmakował życia modela. Stwierdził, że się niedługo naprawdę wyprowadzi z domu. Ula miała tylko nadzieje, że nie nastąpi to zbyt szybko.
Nadszedł dzień wyjazdu. Oboje byli podenerwowani. Ula jednak, starannie spakowała swoje rzeczy i przygotowała się do wyjazdu. Mimo, że miała pewne obawy, to nie zamierzała się nimi przejmować. Chciała w pełni wykorzystać czas z Markiem, będą mogli w końcu spokojnie porozmawiać. Nikt im nie przeszkodzi. Marek przyszedł zły, ponieważ jak tylko Paulina dowiedziała się o wyjeździe zrobiła jemu niemiłosierną awanturę. Że jak to prezes z sekretarką?! Z Brzydulą?! Przecież ona nie nadaje się na służbowy wyjazdy, jak ona będzie reprezentować  firmę. Co ludzie powiedzą?  Nie mógł już znieść powierzchowności Pauli. Czasami zdarzały się jemu przebłyski i zastanawiał się co jego przy niej jeszcze trzyma? Jednak szybko odpędzał od siebie te myśli, bo przecież odkąd pamięta miał być z Pauliną. Tak już po prostu miało być.
Prezes musiał przed wyjazdem pozałatwiać pewne sprawy, mierzy innymi odbyć ważne służbowe spotkanie. Dlatego nie mógł spotkać z Ulą, ale miał nadzieje, że się nie rozmyśliła. Ona tez postanowiła, że nie  będzie jemu przeszkadzać.  Marek po powrocie ze spotkania, zaszedł do swojego gabinetu, po swoje rzeczy. Nagle sobie o czymś przypomniał. Zajrzał do szuflady i wyjął zdjęcie Mirabelli. - I co powiesz na wspólną noc Maleńka? Co? Już się cieszysz na samą myśl? Ja też. Czy ja mam, aż tak bujną wyobraźnię? Seba, chyba mnie przeceniasz. Jak ty to powiedziałeś? Że niby mam się ogłuszyć alkoholem, popatrzeć na zdjęcie i wyobrazić sobie, że Ula to Mirabella?! Stary to nie przejdzie -  stwierdził Marek w myślach,  jeszcze raz popatrzył nieopisanym wzrokiem  na zdjęcie, odłożył je do szuflady i wyszedł.
Gdy nadeszła wyznaczona godzina, spotkali się na parkingu przed firmą. Ula tryskała szczęściem. Marek też czuł się rozluźniony w jej towarzystwie. Wsiedli do Jaguara i odjechali. Podróż minęła im bardzo szybko, rozmawiali. Czuli się naprawdę swobodnie w swoim towarzystwie. Gdy podjechali pod hotel Ula była zachwycona. Budynek kształtem przypominał dworek, jednak był bardzo nowoczesny.  Otoczony bujną zielenią. Umiejscowiony prawie nad samym jeziorem.  Zauważyła rozległy pomost. Nigdy nie była w Augustowie, dlatego cieszyło ją wszystko. Sądziła, że Marek zabierze ją do jakiegoś wielkiego hotelu, a tutaj proszę taka niespodzianka. Z zamyślenia wyrwał ją Marek.
- Jak ci się podoba? - Zapytał.
- Tutaj jest cudownie. Dziękuję, że mnie tu zabrałeś. A skąd właściwie znasz to miejsce?
- Z czasów studenckich.  Przyjeżdżaliśmy tutaj z Sebą i kumplami na wakacje. Pola namiotowe, całonocne ogniska nad jeziorem.  Wiesz ,,dziewczyno z Albatrosa… nanana ‘’ i te sprawy. - Zanucił z błyskiem w oku.
- Rozumiem. - Powiedziała  Ula śmiejąc się z talentów muzycznych Marka.  Przez sekundę, przez jej głowę przeszła smutna myśl.  Ona nigdy nie pozwalała sobie na wakacje. Musiała opiekować się rodzeństwem.
- Choć. Zameldujemy się, zostawimy bagaże, zjemy coś. - Wyjął walizki z bagażnika, objął Ulę i poszli w kierunku wejścia.
Oboje podeszli do recepcji.
- Dzień dobry, nazywam się Marek Dobrzański. Mam rezerwację na 2 pokoje.
- Dzień dobry. Miło mi państwa gościć. Poproszę o państwa dowody. - Wzięła dowody, wstukała coś do komputera i spojrzała na nich ze smutną miną.
- Bardzo mi przykro, ale mieliśmy mała awarię i niestety pani pokój nie nadaje się w tej chwili do zamieszkania. Niestety nie mamy innej wolnej jedynki, dwójki zresztą też nie. Naprawdę przepraszam. Mogę państwu zaproponować…
- Jak to awarię? Co się stało? To gdzie ja mam spać? -  zapytała zaskoczona i jednocześnie przerażona Ula. Spojrzała na Marka, który stał i z zadumą  wpatrywał się w recepcjonistkę.
-  Niestety, w łazience pękła rura i zalało pokój. Mogę pani zaproponować w ramach rekompensaty masz najlepszy apartament. Proszę oto klucz. Pierwsze piętro, pokój nr 10.
- Dobrze, - powiedział Marek. -  A czy z moim pokojem wszystko jest w porządku?
- Tak, jak najbardziej. Proszę o to klucz. Pokój nr 9.
Odebrał klucze, wziął zszokowaną Ulę za rękę i poprowadził w kierunku jej pokoju.
- Marek! Ten pokój jest wspaniały. I te ogromne łóżko. Nidy w takim nie spałam. I jest nawet kominek. -  Krzyknęła  podekscytowana Ula.
- Może nie będziesz miała możliwości spania. - Szepnął Marek żartobliwie. Na co Ula odpowiedziała rumieńcem.
- Chyba przyjechaliśmy tutaj pracować. Musimy przemyśleć strategię działania. Zanieś swoje rzeczy do pokoju. I zapraszam do mnie. Przygotuję dokumenty.
- Ok., ale zaznaczam, że przyjechaliśmy nie tylko pracować. Przyjdę za pół godziny. - Stwierdził Marek, mrugnął do Uli i wyszedł.
Marek udał się do swojego pokoju, wziął szybki prysznic. Rozpakował rzeczy i zastanawiał się kiedy on w końcu zacznie najpierw myśleć, a potem mówić. - Jestem beznadziejny, muszę być dla niej miły, a nie ją przestraszyć. Jej oczy, gdy tylko wspomniałem o nocy zrobiły się ogromne, wielkie błękitne i przerażone. A jednocześnie tak ufne. Ona we mnie wierzy. Wie, że jej nie skrzywdzę. A ja waśnie to zamierzam zrobić.
Ula natomiast rozpakowując swoje rzeczy zastanawiała się co Marek miał na myśli. - Na pewno żartował. Przecież on wie, że ja nie jestem taka. Taka, czyli jaka? Przecież mamy XXI wiek, a ja właśnie uczę się zasad na jakich funkcjonuje związek. Podział ról i te sprawy. Te sprawy…. On liczy, że zrobimy TO… Oj…
Spotkali się po wyznaczonym czasie w pokoju Uli. Marek zamówił obiad do pokoju. Zjedli na tarasie. Następnie zabrali się za pracę. Ula starała się znaleźć sposób na uratowanie kondycji firmy. Rozmawiali długo, szukając najlepszego rozwiązania. Zbliżał się wieczór, a oni nie potrafili znaleźć rozwiązania. Potrzebny był duży zastrzyk gotówki. Jakiś inwestor. Potrzebne są pieniądze na reklamę. Przechodzili istną burzę mózgów, gdy  nagle Marek zerwał się z krzesła.
- Dosyć tego! Taka wspaniała pogoda, jest ciepło. Szkoda marnować wieczoru na pracę. Idziemy na spacer. Spotkamy się za 10 min na dole. Muszę jeszcze coś załatwić. - Zdecydował zadowolony i wyszedł.
Ula czekała na Marka przy recepcji. Pojawił się dosyć szybko, szedł w jej kierunku zadowolony z koszem piknikowym w ręce. Gdy do niej podszedł objął ją ręką w tali i stwierdził tylko, że kolację zjedzą na zewnątrz. Szli w milczeniu trzymając się za ręce. Doszli do jeziora, szukając najlepszego miejsca na piknik. Gdy już takie znaleźli to słońce  powoli zaczynało zachodzić. Prezes rozłożył koc, usiedli naprzeciw siebie, wyjął kanapki i butelkę szampana.
- Najwyższy czas uczcić twój sukces. Drzewo szampanowi znowu obrodziło. - Powiedział to ze swoim czarującym uśmiechem otwierając szampana.
- Jak zwykle o wszystkim pomyślałeś. Jesteś cudowny. Dziękuje. -  Powiedziała popijając szampana i zajadając kanapkę.
- Nie ma za co. Warto było to zrobić chociażby dla tego błysku w twoich oczach.
Oboje zatracili się w swoim towarzystwie. Dużo rozmawiali. Szampan powoli zaczął uderzać Uli do głowy, ponieważ nie była przyzwyczajona do alkoholu. Zachód słońca był cudowny. Co tutaj dużo mówić. Bardzo romantyczna chwila. Oboje zdjęli buty i poszli na spacer wzdłuż brzegu jeziora trzymając się za ręce. Ula opryskała marka wodą i zaczęła uciekać. Ten ją gonił. Zachowywali się jak dzieci śmiejąc się przy tym szczerze. Ula nigdy nie podejrzewałaby Marka o taką swobodę i beztroskę. Teraz to on postanowił ją opryskać wodą, tylko w mniej subtelny sposób. Wziął ją na ręce i zaczął nieść w stronę jeziora. Ula krzyczała i starała się wyrwać, a on tylko mocniej przycisnął ją do siebie. Nie bała się, wiedziała, że on nie zrobi jej krzywdy. Marek natomiast już zamierzał ją wrzucić do wody. Gdy dostrzegł coś czego nigdy wcześniej nie dostrzegał. Ostatnie promienie zachodzącego słońca mieniły się we włosach  Uli, wyglądała zjawiskowo. I była tak blisko. To co widział w jej oczach sprawiło, że pochylił się nad jej ustami i złożył na nich pocałunek. Delikatnie zsunęła się z jego rąk, ale nie odeszła. Stali tak przytuleni w wodzie, która sięgała im do kolan i całowali się czule z każdą chwilą coraz bardziej żarliwie. To było tak naturalne. Nic oprócz nich wtedy nie istniało. Nic nie mogło przerwać, tej wspaniałej chwili. Nic oprócz….


Pękło niebo na pół i pod stopami ziemia…

Offline

 

#30 2009-07-16 22:15:23

Strychnine
Niesie kaganiec oświaty
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12609
Serwis

Re: To jak ja wyobrażam sobie ciąg dalszy...

To było cudne! I wreszcie ktoś wziął sobie do serca moje uwagi tongue Dialogi już prawie doskonałe, tylko np.:

- Może nie będziesz miała możliwości spania. - Szepnął Marek żartobliwie.

"Szepnął" powinno być małą literą, a po "spania" nie powinno być kropki. Zacytowany przeze mnie fragment jest jakby całością zdania, kończącą się dopiero po "żartobliwie", stąd taki zapis. To jest szczegół, ale wielu autorów zupełnie nie zwraca uwagi na takie "bzdety", a to duży błąd. Wystarczy zajrzeć do pierwszej lepszej książki i zobaczyć, jak wyglądają prawidłowo zapisane dialogi, ale dla niektórych to za wiele tongue

Fabuła wciągająca. Podoba mi się bardzo tongue


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka