BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#21 2009-08-06 20:55:57

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Gienia jeszcze powróci. Dziękuję za miłe komentarze.
No, to do zobaczenia za tydzień. Mam nadzieję, że z nowym rozdziałem. Może mi się uda.
Będę tęsknić sad

Ostatnio edytowany przez jakcykbumbum (2009-08-06 20:56:14)


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

2009-08-06 20:55:57

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#22 2009-08-06 21:04:57

Aduśka
Ulubienica Mareczka/Lwa/Alexa/Seby
Od: Gualdo Tadino
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 3874

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

My też, niech wena będzie z Tobą. smile

Ostatnio edytowany przez Aduśka (2009-08-06 21:05:10)


"You know how they say, "you can't live without love"? Well, oxygen is even more important."

Offline

 

#23 2009-08-09 17:18:11

limonka
Rysiowiańczyk
Od: Wieliczka
Zarejestrowany: 2009-08-05
Posty: 1048

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Do zobaczenia, my też będziemy tęsknić...


Mam łopatę... i nie zawaham się jej użyć! lol
KLF! heart big_smile

Offline

 

#24 2009-08-17 00:12:05

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Wróciłam. Miałam zamiar dzisiaj coś dodać, ale nie jestem w stanie. Ledwo patrzę na oczy i w życiu nic nie napiszę, a już mam w głowie całą kolejną cześć. Możecie się jej spodziewać jutro. smile


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#25 2009-08-17 00:15:10

Selly
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 2163

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Jutro! <śpiewa> Juuutrooo! Buahaha!


Jestem pogrążona w rozpaczy. Jestem na najczarniejszym dnie najczarniejszego oceanu. Boże, chyba się upiję!
Jakcykuś - moja przerażająca siostrzyczka tongue

Offline

 

#26 2009-08-17 19:36:08

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Jak obiecałam, tak dodaję. Zaznaczam, że w karcie osoby nie zawsze jest to samo.  Ogólnie rzecz biorąc mam doła, więc nie wiem, czy mi wyszło. Dedykuję tę część wszystkim świniom, które w życiu spotkałam, a było ich wiele. Sorry za taką dedykację, ale jestem kompletnie zdołowana.

Karta: Violetta Kubasińska

Wykształcenie: myśli, że coś wie. Niestety nie.
Jest: idiotką, pomidoroholiczką i idealną drugą połówką Sebastiana Olszańskiego. Oboje są siebie warci.
Uwielbia: pomidory, Sebastiana, pomidory. I pewnie, gdyby miała wybierać, wybrałaby pomidory.
Ulubiony kolor: jak twierdzi Viola, jest to panterka. Kubasińska nie wie, że to nie kolor, a wzór.
Ulubione warzywo: chyba nie trzeba pisać, że to pomidor.
Ulubiony owoc: pomidor. To w końcu Violetta Kubasińska.
Ulubiony strój: wszystko, co byle by było w panterkę.
Stanowi zagrożenie dla: hmm… Dla wszystkich.
Boi się: Aleksa.
Hobby: przysłowia.

Wydarzenie z życia:

- Misiu?
- Tak?
- Zawiózłbyś mnie do centrum handlowego? – zrobiła słodkie oczy.
- A po co? – spytał Sebastiana znad gazety.
- A po co, a po co. Wiesz, co ci powiem? Pocą to ci się nogi nocą – odpowiedziała rezolutnie Violetta. – Do centrum handlowego jeździ się zazwyczaj na zakupy. No, to zawieziesz mnie czy nie?
- Nie – odpowiedział twardo Sebastian.
- Czemu?
- Bo mieszka u nas ciocia Gienia.
- Ciocia Gienia, ciocia Gienia. Kup se* trąbkę do pierdzenia – wymamrotała Viola pod nosem, a głośniej dodała. – No i co z tego?
- A to, że ona jest gotowa roznieść moje mieszkanie w pył.
- Ciotka klotka i idiotka – wymamrotała po raz kolejny Violetta. – Dobrze zamówię sobie taksówkę. A! I pojadę do rodziców – poinformowała Kubasińska Sebastiana.
- Dobrze, jedź - odpowiedział, nie zwracając uwagi na to, co mówi Viola.

- Tłumaczę pani, że to ma być kolor indygo. Nie niebieski. I-N-D-Y-G-O – przeliterowała Violetta.
- Kiedy to jest kolor indygo – stwierdziła ekspedientka.
- Proszę pani, proszę pani, kolor indygo ma coś w sobie z indyka, a czy indyk ma coś w sobie z niebieskiego? Nie sądzę – wytłumaczyła Violetta.
- Indygo to odcień niebieskiego! – wrzasnęła zdenerwowana ekspedientka.
- Pani, czy ja wyglądam na idiotkę? Nie! – wrzasnęła Violetta. – Indygo to czerwony jak ten pióropusz na głowie indyka. Żądam indygo.
- Nie było czerwonego indygo, nie ma i nie będzie! Do widzenia – wykrzyczała ekspedientka i pokazała Kubasińskiej drzwi. Ta zakryła dłonią usta i rozejrzała się zszokowana po sklepie. Następnie, aby pokazać, jak bardzo ją obrażono, teatralnie odrzuciła głowę i wyszła, ostentacyjnie nie patrząc na obsługującą ją panią,
- Niech mi ktoś da walerki – powiedziała cicho, próbując się uspokoić. W tym momencie z rąk wypadła jej torebka. Viola schyliła się po nią, ukazując jak najwięcej mogła. Niech patrzą i żałują, że mnie nie mają, myślała, gdy obok przechodzili dwaj mężczyźni i natarczywie przyglądali się jej pośladkom. Viola uśmiechnęła się do siebie zadowolona i wolnym ruchem podniosła z ziemi torebkę. Jeden z mężczyzn powoli zmierzał w jej kierunku. Jest mój, pomyślała, zapominając o niejakim Sebastianie Olszańskim.
- Przepraszam panią – powiedział.
- Tak? – spytała rozpromieniona Viola.
- Chciałbym pani coś uświadomić – odpowiedział. Ciekawe co? Może jaka jestem seksowna.
- Niech pan mówi.
- No... Bo... Bo rozdarła się pani spódnica, jak się pani schylała po torebkę. O tam – powiedział i pokazał miejsce rozdarcia, które odsłaniało dokładnie wszystko.
- Dziękuję. Czyli nici z kawy? – spytała Viola, chcą zachować jakąkolwiek godność. Jednocześnie próbowała zasłonić torebką wielką dziurę, widniejącą na tylnej części jej ciała.
- I tak mi się pani nie podoba – powiedział szczerze i odszedł w kierunku swojego kolegi, jak myślała Violetta. Żeby facet zobaczył mnie w takiej sytuacji. O mamuńku, myślała zrozpaczona, ale po chwili zmieniła zdanie, bo zobaczyła jak łapią się za ręce. Eee... Oni mogą patrzeć, stwierdziła i odruchowo odsłoniła dziurę. Usłyszała chichot, dochodzący zza jej pleców. Ale oni nie mogą, pomyślała i pomknęła w kierunku najbliższego sklepu, zapominając o wszystkim. Już widziała, jak wpada do sklepu i prosi o cokolwiek, gdy niespodziewanie ktoś z rozmachem zamknął jej drzwi przed nosem. Uderzyła w nie i wylądowała bezceremonialnie na środku korytarza. Spojrzała zdezorientowana w stronę, z której nadszedł cios i zobaczyła, jak zza szyby uśmiecha się do niej złośliwie pewna pani.
- Ty – wysyczała Violetta. i pokazała jej środkowy palec.
- Ja! – odkrzyknęła dzielnie ekspedientka. Viola niezdarnie podniosła się z ziemi i ruszyła w kierunku wystawy. Wyciągnęła z torebki czerwoną szminkę i napisała na szybie: Nie wchodzić. Smród wydobywa się z paszczy pokręconej potwory. Grozi zrażeniem. A pod spodem dodała: Indygo to czerwony. Babosmród! Następnie szybko udała się w kierunku wyjścia. Wiedziała, że ekspedientka wezwała ochronę. Zwinnie jak kot wymijała przechodniów. W pewnym momencie zauważyła na szyi jednej kobiety szal w panterkę. Porwała go i nie zważając na okrzyki zdumionej kobiety, wybiegła z budynku. Następnie sprawnym ruchem złapała taksówkę. Zwinny ruch polegał na pokazaniu odpowiedniej części ciała. To jest uda. Wpadła do taksówki i zawołała
- Tam! Tam!
- To znaczy dokąd? – spytał ospale kierowca.
- Tam! Tam! – wrzasnęła zdenerwowana Kubasińska.
- O ile dobrze wiem, Tamtam to syn Barniego z „Flinstonów” – powiedział najwolniej, jak było możliwe.
- Jedź pan wreszcie, bo jak pana zdzielę tą torebką po tym dyniowatym łbie, to się pan nie ockniesz do średniowiecza.
- Ale dokąd?
- Do Pomiechówka! – wrzasnęła, bo zobaczyła ochroniarzy, którzy wybiegli z budynku.
- Dobrze, już dobrze – odpowiedział niewzruszony wrzaskiem Violetty. Samochód ruszył powoli.
- Szybciej!
- Powoli, powoli - nie spieszył się kierowca.
- Proszę pana, niedługo może nas zacząć gonić policja, więc niech się pan pospieszy – wytłumaczyła rzeczowo Violetta, kierowca spojrzał się na nią z przerażeniem, ale o nic nie spytał, tylko docisnął pedał gazu. Wystraszył się, że może mieć do czynienia ze światkiem przestępczym, a Viola w torebce trzyma broń.
- Niech pan kieruje i nie patrzy się do tyłu. Muszę się przebrać – rozkazała, a kierowca posłusznie nie oglądał się za siebie. Viola tymczasem ściągnęła potarganą spódnicę i zawiązała w talii ukradziony szal, który lekko prześwitywał, ale wyglądał o wiele lepiej od tego, co miała przed chwilą na sobie. Dobrze, że nas nie gonią, pomyślała. Kierowca był już święcie przekonany, że Viola jest ojcem chrzestnym mafii. Dłuższą część drogi jechali w milczeniu. W pewnym momencie ciszę przerwała Violetta. Zaczęła sobie podśpiewywać. Wszystko zniosę. Muszę przeżyć. Fałszuje jak... Nie da się, tego określić, myślał kierowca, gdy Viola śpiewała swoją ulubioną piosenkę.
- I'm a Barbie girl in a Barbie world. Life in plastic, it's fantastic. You can brush my hair, undress me everywhere. Imagination, life is your creation. I'm a blond bimbo girl in a fantasy world. Dress me up, make it tight, I'm your dollie. You're my doll, rock'n'roll, feel the glamouring ring. Kiss me here, touch me there, hanky panky. You can touch, you can play
If you say: "I'm always yours", ooh wow…** - śpiewała bez zająknięcia. Znała słowa na pamięć. Jednak po piętnastu minutach stwierdziła, że musi zmienić repertuar i zaczęła wykonywać ułożoną przez siebie piosenkę.
- Po dziurach i dolinach pędzimy swobodnie. Trzęsie dupą, trzęsie zadem, trzęsie każdym dziadem. Piękna kobieta siedzi z tyłu, a brudny facet boi się akrylu – w tym momencie kierowca zadrżał – Bum, bum, bam. Ja wam zaraz w pie... dam! –  to ostatnie wykrzyczała na cały głos. – Jam piękna dziewka, która nie boi się czegoś takiego jak krewka. Policję mam na karku, ale znajdą trupa w parku. Ochotników brak, ale ja znajdę sobie ich. To mój fach. Jestem Barbie, co każdego rozsadzi. Jestem Barbie, co każdego rozsadzi. Och la, la, la. Och la, la, la – zakończyła swą gangsterską piosenkę Viola i zwróciła się do kierowcy. – Jak pan jedzie? Jak pan jedzie? No jak? Jak ciota – podsumowała Kubasińska. – Jedzie się prosto. Tak żeby nie trzęsło.
- Proszę pani – powiedział przez zęby kierowca. Co mi tam. Albo umrę na zawał, albo ona mnie zabije, pomyślał i zatrzymał samochód. – Niech pani wysiada. Ale już!
- Jak to?
- Tak to. Mam dość. Nie musi pani płacić za kurs. Wynocha! – wrzasnął, a przerażona Viola prędko wysiadła z auta, które odjechało z piskiem.
- Jaki on miętki – powiedziała Kubasińska i niezrażona niepowodzeniami ruszyła w kierunku domu. Gdy przechodziła koło fotoradaru, uśmiechnęła się słodko, ale przypomniała sobie, że musi przekroczyć dozwoloną szybkość, żeby zrobił jej zdjęcie, więc cofnęła się kilka metrów, na twarzy przybrała uśmiech, poprawiła włosy, wzięła rozpęd i przebiegła koło, jak myślała, aparatu. Ku jej zdumieniu rozbłysło światło. Hmm... Nigdy mi się to nie udało, a tu taka niespodzianka, więc może ten dzień nie jest taki beznadziejny, pomyślała, ale nie zauważyła, jak obok przejeżdża czarny Aston Martin i na pewno nie jedzie wolno.
- …ówka – usłyszała. Pierwszą część wyrazu zagłuszył donośny klakson. To kierowca czerwonego Opla krzyczał.
- Ja nie jestem żadna krówka! – wrzasnęła ugodzona do żywego. Wiem, że mi się trochę przytyło, ale nie aż tyle. Nagle obok pojawił się samochód.
- Podwieźć? – spytał przystojny młody mężczyzna.
- A tak, tak – odpowiedziała i pewnie wsiadła do auta nieznajomego. Po chwili ruszyli. Przejechali kilka metrów i skręcili w polną drogę.
- Ale to nie jest droga do Pomiechówka – stwierdziła Viola, unosząc przy tym nieznacznie brwi.
- A co żeś myślała? No, to ile? – spytał ostro.
- Co ile? Nic – odpowiedziała zdezorientowana Kubasińska. Na jej słowa mężczyzna wyraźnie się ucieszył.
- Ooo! To dobrze - stwierdził i zaczął się przybliżać do Violetty, która od razu skojarzyła, co mu chodzi po głowie. W TYCH sprawach była mistrzynią.
- Co dobrze?! Co dobrze?! – wrzasnęła przerażona Violetta i zaczęła okładać mężczyznę torebką. – A co ty myślałeś?! Że ja mam w niej kosmetyki?! Ha! Nie, ja noszę w niej cegłę. Po co?! Na takich jak ty! – Każde zdanie było poprzedzone kolejnym ciosem. W końcu zadała ostatni i błyskawicznie wysiadała z samochodu. Popędziła w kierunku jezdni. Kiedy była już pewna, że jest bezpieczna, wyciągnęła z kieszeni komórkę i zadzwoniła.
- Sebastian?... To ja, Viola... Po co dzwonię?! Goni mnie najprawdopodobniej policja i jakiś snop… Przecież mówię SNOP... Nie, nie SNOB… Przyjedź po mnie… Jak to dokąd?! Na drogę... Jaką? Chyba na Toruń. Nie, chyba na Częstochowę. Czy to ważne? W tę albo w tę... Ważne? Sebastian, jak dla mnie Toruń i Częstochowa to, to samo. I tu i tu jest... Dobra, dobra. Zaraz ci powiem. Idę, idę, idę, idę, idę... Nie przerywaj mi, kiedy idę... Nie, jeszcze nie doszłam... Jest coś. A tak w ogóle po co ci numer drogi. Tyle razy mnie odwoziłeś do Pomiechówka, że powinieneś wiedzieć, co i jak... Co ja zrobię, że ty jesteś taki niekumający? Zresztą w sypialni... Dobra, nie dokończę. Przyjedź do mnie. Czekam na drodze - zakończyła rozmowę. Rozejrzała się dokoła i stwierdziła:
- O Pomiechówek. Idę do rodziców.

- Viola, do jasnej cho… gdzie ty jesteś?... Szukam cię od pięciu godzin, a ty tak po prostu jesteś u rodziców i nawet nie zadzwoniłaś… Dzwoniłem… Włączała się poczta głosowa... Miałaś komórkę rozładowaną, tak?... Nie, nie przyszło mi do głowy, żeby cię tam szukać... Wiem, w sypialni też nie jestem kumaty. Pasuję?! Jadę po ciebie.

* tak miało być.
** Jeśli ktoś nie wie to jest to piosenka "Barbie girl" Aqua

Ostatnio edytowany przez jakcykbumbum (2009-08-17 22:38:24)


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#27 2009-08-17 19:40:06

P.Halliwell
BORUBAR
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 7770

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Świetne są te karty smile Może wrócisz do pisania?


"Fajnie, że tych dwoje tak się lubi. Może to nawet miłość?"
(Ula o Violi i Sebie w pierwszych odcinkach serialu)

Offline

 

#28 2009-08-17 19:53:18

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17201
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Zacznę od Ciebie dziś smile

jakcykbumbum napisał:

I pewnie gdyby miała wybierać, wybrałaby pomidory.

I pewnie, gdyby miała wybierać, wybrałaby pomidory.

jakcykbumbum napisał:

jak twierdzi Viola, jest to panterka.

bez przecinka

jakcykbumbum napisał:

Ulubiony strój: wszystko, co byleby było w panterkę.

Albo: wszystko, co jest w panterkę
albo wszystko, byle by było w panterkę

jakcykbumbum napisał:

Dobrze zamówię sobie taksówkę, a i pojadę do rodziców – poinformowała Kubasińska Sebastiana.

taksówkę. A! I pojadę do rodziców.

jakcykbumbum napisał:

- Proszę pani, proszę pani, kolor indygo ma coś w sobie z indyka, a czy indyk ma coś w sobie z niebieskiego?

Jak jest nieświeży...

jakcykbumbum napisał:

Do wiedzenia

Do widzenia

jakcykbumbum napisał:

Ta zakryła dłonią usta, rozejrzała się zszokowana po sklepie.

Zamiast przecinka dałabym i

jakcykbumbum napisał:

Ale oni nie mogą, pomyślał

pomyślała

jakcykbumbum napisał:

Babosmród

brakło kropki

jakcykbumbum napisał:

- O ile dobrze wiem, to Tamtam to syn Barniego z „Flinstonów” – powiedział najwolniej jak było możliwe.

wyrzuciłabym pierwsze to. I przecinek przed jak

jakcykbumbum napisał:

wytłumaczyła rzeczowo Violetta, kierowca spojrzał się na nią z przerażeniem, ale o nic nie spytał, tylko docisnął pedał gazu.

albo Violetta. Kierowca
albo Violetta, a kierowca

jakcykbumbum napisał:

- I'm a Barbie girl in a Barbie world. Life in plastic, it's fantastic.

Jak bardzo to do niej pasuje XD

jakcykbumbum napisał:

przez żeby kierowca.

zęby

jakcykbumbum napisał:

Gdy przechodziła koło fotoradaru uśmiechnęła się słodko, ale przypomniała sobie, że musi przekroczyć dozwoloną szybkość, żeby zrobił jej zdjęcie, więc cofnęła się kilka metrów, na twarzy przybrała uśmiech, poprawiła włosy, wzięła rozpęd i przebiegła koło, jak myślała, aparatu.

Umieram XD
Przecinek po fotoradaru

jakcykbumbum napisał:

ale nie zauważyła jak obok przejeżdża czarny Aston Martin i na pewno nie jedzie wolno.

Przecinek przed jak

jakcykbumbum napisał:

Na takich jak ty! – każde zdanie było poprzedzone kolejnym ciosem.

ty! - Każde

jakcykbumbum napisał:

** Jeśli ktoś nie wie to jest to piosenka "Barbir girl" Aqua

Barbie tongue

Jakcykbumbum, kto następny? XD


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

#29 2009-08-17 19:56:18

Kreska
Przyjaciel domu Uli
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 816

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

lol Najpierw Selly mnie zabiła teraz ty. Zmówiłyście się czy jak? Kartoteka Violi jest rozbrajająca. Tylko usiąść i płakać ze śmiechu.


Music my love music

KTB heart MDUC heart GNAJ heart

Offline

 

#30 2009-08-17 19:59:28

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Ulubione warzywo: chyba nie trzeba pisać, że to pomidor.
Ulubiony owoc: pomidor. To w końcu Violetta Kubasińska.

Pomidor to JEST owoc xD

- Tłumaczę pani, że to ma być kolor indygo. Nie niebieski. I-N-D-Y-G-O – przeliterowała Violetta.
- Kiedy to jest kolor indygo – stwierdziła ekspedientka.
- Proszę pani, proszę pani, kolor indygo ma coś w sobie z indyka, a czy indyk ma coś w sobie z niebieskiego? Nie sądzę – wytłumaczyła Violetta.

Ożesz xD

Dobre xD


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka