BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-08-05 18:29:35

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

No, wiem, wiem. Miałam nic nie dodać przez najbliższy czas, ale jedno się mówi, drugie się robi. To jest silniejsze ode mnie. Tak więc, to jest miniatura. Bez umiejscowienia w czasie. Opowiada o tym, o czym serial nie, czyli o zwyczajnym życiu, ale w krzywym zwierciadle.


Karta: Sebastian Olszański

Myśli: że kobiety go kochają.
Jest: kobieciarzem, pedantem, seksoholikiem i całodobowym palantem.
Uwielbia: kobiety, samochody, kobiety.
Stanowi zagrożenie dla: wszystkich kobiet w odległości stu kilometrów i Marka.
Jego hobby: ratowanie tyłka Markowi i wymyślanie tandetnych planów.
Wykształcenie: skończył studia, ale nie obeszło się bez łapówek.
Ulubione miejsce: klub, w którym spędza większość czasu i łóżko. Z wiadomych powodów.
Ulubiony owoc: truskawka. Również z wiadomych powodów.
Ulubione warzywo: pomidor. Mile mu się kojarzy.
Ulubiony strój: brak stroju.
Nie lubi: gdy z kimś przegrywa.


Wydarzenie z życia.

- Sebastian, obudź się – powiedziała.
- Nie, nie idę dzisiaj do pracy – odpowiedział.
- Tak, nie idziesz, ale przyjechała twoja mama i chce cię zobaczyć – powiedziała Viola.
- Jak to?! Moja mama?! – Sebastian poderwał się na nogi.
- Tak, twoja mama. Czeka teraz w korytarzu.
- Mamusia?! – zapiszczał Sebastian.
- Mamusia, mamusia. Powietrze z ciebie uszło czy co? Sebulku, weź się w pięść – powiedział i wyszła. Sebastian w ekspresowym tempie założył spodnie i koszulę. Wypadł na korytarz, nie patrząc na to, że może tam ktoś stać i wpadł na mamę. Razem przekoziołkowali kilka metrów i runęli na podłogę.
- Cześć mamuś – przywitał się Sebastian, gdy wylądował na własnej matce. – Jaki uroczy mamy dzień, nieprawdaż?
- Zejdź ze mnie dziecko – powiedziała i szybkim ruchem zepchnęła chłopaka z siebie na ziemię. Ten uderzył głową w próg i głośno jęknął. Z trudem się podniósł. – Jak ty się zachowujesz? Latasz po pokoju, jakbyś miał bateryjki przeładowane. Co jadłeś? Colę piłeś? – podeszła do niego z groźną miną. – Chuchaj mamie, ale już! – powiedziała, a on posłusznie wykonał jej rozkaz. – Alkohol?! Ile raz mam ci powtarzać, że nie wolno ci pić. Wyjechał do Warszawy wielki ważniak i myśli, że może wszystko. Nie wolno synku. Masz słuchać mamy – rozkazała.
- Dobrze mamusiu – odpowiedział ze spuszczonym wzrokiem.
- No, dobry synek – powiedziała, złapała go za oba policzka i zrobiła mu tak zwanego „bobasa”. – A teraz mój synek powie mi, co to za lafirynda kręci się tam w kuchni? – spojrzała na niego karcąco.
- To Violetta - odpowiedział, a jego ukochana wyszła z kuchni.
- Kubasińska. Violetta Kubasińska. Przez „v” i dwa „t”. Miło mi – powiedziała i podała rękę pani Hermenegildzie, bo tak miała na imię mama Sebastiana.
- Mi również. Hermenegilda jestem – odpowiedział i ścisnęła niewyobrażalnie mocno dłoń Violi, na co ta jęknęła.
- No, to zaproś mnie teraz synku do salonu – zakomenderowała.
- Dobrze mamusiu. Tam jest – wskazał ręką.
- Chyba nie myślisz, że sama tam dojdę. Weź mnie pod rękę. A pani niech zrobi nam kawy – rozkazała. Sebastian poprowadził matkę do salonu, bojąc się o to, co może się wydarzyć, gdy Hermenegilda zobaczy ten pokój. Viola została na korytarzu z wielkim szokiem wymalowanym na twarzy.
- Co to za obrazy?! Nagie kobiety?! Nie no, jeszcze tego brakowało. Zdejmuj je. Szybko! – zarządziła ostro „mamusia”.
- Ale mamo – powiedział płaczliwie Olszański.
- Nie mamuj mi tutaj, tylko* zdejmuj, bo zostaniesz wydziedziczony. – zagroziła. Sebastian w błyskawicznym tempie zdjął ze ścian wszystkie obrazy.
- Podaj mi to kochanieńki – poprosiła. – Nie jeden, wszystkie – wzięła od niego przedmioty. Następnie jeden po drugim, przełamała wszystkie ramy i podeptała płótna. Każdy upadający na ziemię obraz był żegnany przez Sebastiana głośnym jękiem.
- Mamuniu – jęknął. Wyglądał tak, jakby miał się zaraz rozpłakać.
- Nie jęcz. Prawdziwy mężczyzna się tak nie zachowuje. Jak cię wychowałam?! Na mężczyznę, a nie jęczydupka. I powiedz mi, co to za figurki roznegliżowanych panienek na półce? – podeszła do Sebastiana, załapała go za ucho i mocno pociągnęła, a Olszański wydał z siebie kolejne głośne jęknięcie. – To za karę – wytłumaczyła, a następnie wzięła do ręki drewnianą postać i jednym sprawnym ruchem przełamała ją na pół. W tym momencie do pokoju weszła Violetta, niosąc kawę. Sebastian widząc, jak jego cenne trofea są niszczone, wypadł z pokoju z płaczem. Było słychać tylko odgłos zamykania się drzwi do łazienki i jego szlochanie. Jego matka, niewzruszona rozpaczą syna, usiadła na kanapie. Viola rozejrzała się zdezorientowana po pokoju i dostrzegła przedmiot rozpaczy Olszańskiego.
- Proszę – powiedziała, postawiła kawę na stoliku i chcąc się jak najszybciej ulotnić, ruszyła do drzwi.
- A dokąd ty moje dziecko idziesz? Usiądź, porozmawiamy – powiedziała i poklepała miejsce obok siebie na kanapie. Viola zrobiła spanikowaną minę, ale od razu się opanowała i z szerokim, choć nieszczerym uśmiechem ruszyła w kierunku mamy Sebastiana.
- Co panią do nas prowadza**? – spytała uprzejmie.
- Nie panią, nie panią, ale mamę. Jak sądzę Sebastian ci się już oświadczył, nieprawdaż? – spytała.
- Nie – odpowiedziała lekko podenerwowana Viola.
- Nie? Czyli jest tak, jak sądziłam. Violu, – zaczęła rzeczowym tonem. – Nie ty pierwsza i nie ostatnia. Miłość jest jak rzeka. Płynie, dopóki cos jej nie zatamuję. Sebastian już kilka razy mówił, że kogoś kocha, a potem ni stąd ni zowąd pojawiała się tama. Tama w postaci kolejnej panienki, którą ty również jesteś. Jak go znam. Więc jeśli ci się nie oświadczył, to znaczy, że TY nic nie znaczysz. Nic nieznacząca przygoda.
- Nieprawda! – powiedziała ostro Violetta.
- To jak mi udowodnisz, że to prawda? – spytała Hermenegilda.
- Ja wiem swoje, mama wie swoje. A tak, MAMA! – ryknęła wściekła Violetta. W tym momencie do pokoju wszedł Sebastian, ocierając łzy chusteczką. Zatrzymał się w pół kroku, bo zobaczył jak Kubasińska i jego mama wstają, mierząc się nienawistnym wzrokiem. Viola gwałtownie odwróciła głowę w stronę Sebastiana i zasyczała niczym jadowity wąż.
- Wyjdziesz za mnie***? – Olszańskiemu wydawało się, że widzi jak włosy na głowie Kubasińskiej robią się najeżone jak u kota, który miał właśnie zamiar obedrzeć psa ze skóry.
- Ja… Tak… Nie – odwracał niezdecydowanie głowę. Raz w stronę Violi, raz w stronę swojej matki, która wyglądała, jakby z jej oczu, niczym z pioruna Zeusa, miały zacząć strzelać błyskawice. – Tak – odpowiedział w końcu.
- Iiiiii! – zapiszczała. – Sebulku, tak się cieszę. Będziemy zgodnym małżeństwem. Ja będę chodzić do pracy, ty będziesz gotował, prał, sprzątał – zaczęła paplać jak najęta. Matka spojrzała na Sebastiana jak buldog na swoją ofiarę i wyszła bez słowa.
- Violka, uspokój się – powiedział wściekły Sebastian.
- Dlaczego? – spytała smutno.
- Bo mnie denerwujesz.
- Ale właśnie mi się oświadczyłeś.
- Ściślej mówiąc, to ty mi się oświadczyłaś, a ja postawiony pod murem się zgodziłem.
- „Pod murem” mówisz. No, to ja ci powiem, że jesteś kudłatą świnią – powiedziała, spoliczkowała go i wyszła.

- Marek?... Właśnie była u mnie mamusia… Nie śmiej się. To nie jest śmieszne… Moja mama jest komandosem na emeryturze… Zazwyczaj to ja padam jej ofiarą… Jak ja mam się niby jej oprzeć? Nie da się. Ona mnie wszędzie znajdzie. Nawet w twojej… Dobra, nie skończę… Co tym razem zrobiła? Pytasz się? Zmusiła mnie do przyjęcia oświadczyn Violi… Znaczy się mnie nie zmusiła, ale Violę tak i nie miałem co odpowiedzieć… Piszczała, a mama sobie poszła… Nie goniłem jej. Zostałem z Violą i powiedziałem za dużo… Co miała zrobić? Spoliczkowała mnie… Kończę, bo ktoś dzwoni do drzwi… - powiedział i poszedł otworzyć. Na progu stała pewna starsza pani z pieskiem w torebce i w czerwonym berecie na głowie.
- Ooo! Ciocia Gienia – Sebastian udał, że się ucieszył. Kolejna baba, której nie cierpię, pomyślał. Taka przesłodzona.
- Sebastianku! Jak ty urosłeś. Nie poznaję cię. Taki duży chłopiec – mówiła od progu. – No, chodź tu, przytul się – powiedziała i wzięła w objęcia swojego bratanka, a następnie pogładziła go po głowie. 
- Niech ciocia wejdzie – powiedział i gestem zaprosił ją do salonu. W tym momencie Violetta wypadła z łazienki.
- Kto to znów?! Do jasnej ch…! Jeśli to znów ta Godzilla, to sprowadzę jej Chińczyka**** i ją rozniesie! – wrzasnęła i wpadła do pokoju.
- Cóż za urocza panienka. Myślę, że się dogadamy. Sebastianku sądzę, że chodzi jej o Hermenegildę, tak?
- Tak, moja mamusia była tu dzisiaj – odpowiedział cicho.
- Widzę, widzę. Pokój rozniesiony, ty też masz minę nietęgą. Od razu widać, że to sprawka Hermy – stwierdziła. – Herma-wredna oferma – podsumowała.
- Ciociu, nie mów tak o moje mamie – powiedział Sebastian.
- A jak ja mam o niej mówić? Gnębi cię przez lata, a ty jej jeszcze bronisz.
- Ona mnie urodziła. – Viola przyglądała się tej sytuacji z boku.
- To jedyne, co się jej udało. No, i może to, że cię wychowała – powiedziała Gienia.
- Pani też nie lubi Hermy? – włączyła się do rozmowy Violetta.
- No, oczywiście. To wredny babsztyl.
- Zgadzam się z panią w dwustu procentach. Przyjechała tu i powiedziała, że Sebulek mnie nie kocha, bo mi się nie oświadczył.
- Ależ to nie prawda, tak Sebulku? – zwróciła się do bratanka.
- Oczywiście – skłamał Olszański. – Ale nie jestem jeszcze gotowy na ślub.
- Słoneczko, jak będziesz gotowy, to się oświadczysz – stwierdziła. – Zobacz, co mam dla ciebie. To tak na osłodę życia – Sebastian już wyszczerzył zęby, bo myślał, że czeka go dofinansowanie ze strony cioci, ale ona wyciągnęła z torebki czekoladę. – Poprawia humor. Przyda się wam, skoro Herma przeprowadziła się do Warszawy.
- Jak to?! – krzyknął Sebastian, a Viola głośno jęknęła.
- To wy nie wiecie? Mi powiedział stryjeczny wuj kuzyna bratanka kuzyna twojego ojca – wytłumaczyła zawile ciotka.
- Nie powiedziała mi – odpowiedział Sebastian.
- Jak już mówiłam, Herma-wredna oferma, a na dodatek Godzilla. Piękna tez nie jest – stwierdziła. – Ale nie martwcie się. Ja wam pomogę. Też się przeprowadzam do Warszawy.
- A dokąd? – spytał uprzejmie Sebastian, choć w duszy przeżywał katusze.
- No, do was. Przecież nie będę mieszkać sama – powiadomiła Sebastiana i Violę. Na ich twarzach malowało się przerażenie.

* Nie wiem, czy tu powinien być przecinek. (już poprawione)
** Viola to Viola
***Ponawiam "Viola to Viola"
****Po raz trzeci "Viola to Viola" Skąd ona ma wiedzieć, że to o Japonię chodziło. Nie rozróżnia Chińczyka od Japończyka.

Ostatnio edytowany przez jakcykbumbum (2009-08-05 20:56:41)


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

2009-08-05 18:29:35

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2009-08-05 18:36:55

markomaniaczka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-06-07
Posty: 1447

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Podoba mi się big_smile
Proszę o kartę Marka smile

Offline

 

#3 2009-08-05 18:51:56

Aleksiss
Cień Uli
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 425

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Boru!!! Toż to jest cudowne. Uwielbiam Sebastiana, a Sebastian z mamusią i ciocią to jest dopiero "full wypas". A co do karty Sebastiana. Toć to jest strasznie perwersyjne. I jeszcze co do tego, kim Seba jest. Maminsynkiem. Hermenegilda to zUa kobieta jest. Zniszczyć te wszystkie obrazy i figurki. Totalne świętokradztwo... Wybaczcie mi taki dziwny komentarz, ale rżałam jak głupia i na nic konstruktywniejszego mnie nie stać. Aleksiss


Moją jedyną i największą miłością jest Adam Turek!!!
Komentarze karmią WENA!!!
Piszęm po polskiemu.. Szanujęm zasady polskyej gramatykyi, ortografiji i interpunkcyi..

Powróciłam z niebytu. Czy z czegoś tam.

Offline

 

#4 2009-08-05 18:53:50

Aduśka
Ulubienica Mareczka/Lwa/Alexa/Seby
Od: Gualdo Tadino
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 3874

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

jakcykbumbum napisał:

- Co to za obrazy?! Nagie kobiety?! Nie no, jeszcze tego brakowało. Zdejmuj je. Szybko! – zarządziła ostro „mamusia”.

Nagie babki to jeszcze nie tak źle,  znam gościa który w korytarzu  ma powieszone obrazy przedstawiające pozycje kamasutry. 

Oh Mio Dio, ja temu Sebestianowi to szczerze współczuje, a opko jest fajne, a jęczydupek tak mnie rozśmieszył że się przez dobre 10 min. brechtałam.

Ostatnio edytowany przez Aduśka (2009-08-05 18:54:53)


"You know how they say, "you can't live without love"? Well, oxygen is even more important."

Offline

 

#5 2009-08-05 19:08:30

Strychnine
Szef nocnej zmiany
Od: Ravenclaw
Zarejestrowany: 2009-04-09
Posty: 12582
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

weź się w pięść

Wielu autorów próbuje naśladować genialne powiedzonka Violi. To jedna z nielicznych naprawdę udanych prób. Świetne xD

A teraz mój synek powie mi, co to za lafirynda kręci się tam w kuchni? – spojrzała na niego karcąco.

xDDD Biedna Viola xD

- Mi również. Hermenegilda jestem

Hermenegilda. Miodzio.

Jak cię wychowałam?! Na mężczyznę, a nie jęczydupka.

Z której strony? xD

Moja mama jest komandosem na emeryturze…

To wiele wyjaśnia xD

Hehe xD Dobre xD


FOM SEMUMIUWW AfF FSiJPH SNiSUM&UwS GNAJ DORIS MDUC

This is my timey-wimey detector. It goes ding when there’s stuff. - The Doctor

Offline

 

#6 2009-08-05 19:10:35

jakcykbumbum
Pociąga za sznurki
Zarejestrowany: 2009-06-23
Posty: 8781
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

Strychnine napisał:

weź się w pięść

Wielu autorów próbuje naśladować genialne powiedzonka Violi. To jedna z nielicznych naprawdę udanych prób. Świetne xD

A mi się wydawało, że mi nie wyszło. Dziękuję <kłania się w pas>


Tylko idiota ma porządek. Geniusz potrafi zapanować nad chaosem.
Lady Pank| T. Love| Perfect| Linkin Park| Green Day| And Czesław Mozil
'tylko nie depresja! tylko nie depresja, motylu!'

Offline

 

#7 2009-08-05 19:11:35

Selly
Najwierniejsza Fanka Lwiątka
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 2163

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

jakcykbumbum napisał:

Jest: kobieciarzem, pedantem, seksoholikiem i całodobowym palantem.

Utrafiłaś w sedno big_smile

jakcykbumbum napisał:

Wykształcenie: skończył studia, ale nie obeszło się bez łapówek.

Powaliłaś mnie big_smile

jakcykbumbum napisał:

Ulubiony strój: brak stroju.

Ledwo zaczęłam, a już chichoczę na całego big_smile big_smile

jakcykbumbum napisał:

– Chuchaj mamie, ale już!

Mamusia idealna tongue big_smile

jakcykbumbum napisał:

Prawdziwy mężczyzna się tak nie zachowuje. Jak cię wychowałam?! Na mężczyznę, a nie jęczydupka.

Ja nie mogę, skąd Ty bierzesz te pomysły? big_smile

jakcykbumbum napisał:

Było słychać tylko odgłos zamykania się drzwi do łazienki i jego szlochanie.

big_smile big_smile big_smile big_smile
I Ty chcesz przestać pisać?! Nie rób mi tego! sad


Jestem pogrążona w rozpaczy. Jestem na najczarniejszym dnie najczarniejszego oceanu. Boże, chyba się upiję!
Jakcykuś - moja przerażająca siostrzyczka tongue

Offline

 

#8 2009-08-05 19:21:23

Alarm
Poszukiwaczka truskawek
Od: Gdańsk
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 3561

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

haha. big_smile świetne, na prawdę niezłe. xDDD


.

Offline

 

#9 2009-08-05 19:39:05

kamusia
Drugie oczy Uli
Zarejestrowany: 2009-03-15
Posty: 289

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

hahha ;D podoba mi sie ;D
do was, przecież nie będę mieszkać sama. A na początku wydawała się taka miła smile


# .

Offline

 

#10 2009-08-05 20:47:20

ann666
Wali z grubiańskiej rury
Od: Cesarstwo Toruńskie
Zarejestrowany: 2009-05-21
Posty: 17202
Serwis

Re: Kartoteka czyli w krzywym zwierciadle...

jakcykbumbum napisał:

Jest: kobieciarzem, pedantem, seksoholikiem i całodobowym palantem.

Ostatni epitet jest the best

jakcykbumbum napisał:

Jego hobby: ratowanie tyłka Markowi i wymyślanie tandetnych planów.

I kobiety.

jakcykbumbum napisał:

chcę cię zobaczyć

chce

jakcykbumbum napisał:

na ziemie.

ziemię

jakcykbumbum napisał:

Ten uderzył głową w próg i głośno jęknął. Z trudem się podniósł. – Jak ty się zachowujesz? Latasz po pokoju, jakbyś miał bateryjki przeładowane. Co jadłeś? Colę piłeś? – podeszła do niego z groźną miną. – Chuchaj mamie, ale już! – powiedziała, a on posłusznie wykonał jej rozkaz. – Alkohol?! Ile raz mam ci powtarzać, że nie wolno ci pić. Wyjechał do Warszawy wielki ważniak i myśli, że może wszystko. Nie wolno synku. Masz słuchać mamy – rozkazała.

Umieram XD

jakcykbumbum napisał:

tak zwanego „bobasa”

kropka

jakcykbumbum napisał:

- Nie mamuj mi tutaj tylko,*

Nie, tu nie powinno być przecinka. A właściwie powinien być, ale przed tylko

jakcykbumbum napisał:

– To za karę – wytłumaczyła, a następnie wzięła do ręki drewnianą postać i jednym sprawnym ruchem przełamała ją na pół.

a mogła dać mu tym w łeb

jakcykbumbum napisał:

Jego matka niewzruszona rozpaczą syna usiadła na kanapie.

Jego matka, niewzruszona rozpaczą syna, usiadła

jakcykbumbum napisał:

Viola popatrzyła zdezorientowana po pokoju i dostrzegła przedmiot rozpaczy Olszańskiego.

IMO lepsze by było rozejrzała się

jakcykbumbum napisał:

z szerokim nieszczerym uśmiechem ruszyła w kierunku mamy Sebastiana.

szerokim, (choć) nieszczerym

jakcykbumbum napisał:

Więc jeśli ci się nie oświadczył to znaczy, że TY nic nie znaczysz.

Przecinek przed to

jakcykbumbum napisał:

Raz w stronę Violi, raz w stronę swojej matki, która wyglądała jakby z jej oczu niczym z pioruna Zeusa miały zacząć strzelać błyskawice.

wyglądała, jakby z jej oczu, niczym z pioruna Zeusa, miały zacząć

jakcykbumbum napisał:

No, to ja ci powiem, że jesteś kudłatą świnią

Szkoda, że nie wietnamską.

jakcykbumbum napisał:

Na progu stała pewna starsza pani z pieskiem w torebce i w czerwonym berecie na głowie.

Ten to ma rodzinkę XD

jakcykbumbum napisał:

wziewała

wzięła

jakcykbumbum napisał:

a następnie pogładziła po głowie.

pogładziła go po głowie.

jakcykbumbum napisał:

- Widzę, wiedzę.

Widzę, widzę.

jakcykbumbum napisał:

- Ona mnie urodziła – Viola przyglądała się tej sytuacji z boku.

Kropka po urodziła. Bo teraz to wygląda tak, jakby Hermenegilda urodziła Violettę.

jakcykbumbum napisał:

- To jedyne co się jej udało.

Przecinek przed co

jakcykbumbum napisał:

No, i może to, że cię wychowała – powiedziała.

Bez pierwszego przecinka. powiedziała ciotka, czy jakoś inaczej ją określić, bo teraz wynika, że to zdanie powiedziała Violetta.

Super XD
O innych też napiszesz? smile

Strychnine napisał:

jakcykbumbum napisał:

Jak cię wychowałam?! Na mężczyznę, a nie jęczydupka.

Z której strony? xD

Jakby Ci to napisać... Przedniej. Tak na środku.


Je suis responsable de ma rose
After all this time? ALWAYS

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka