BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-08-24 22:45:26

meaaem
Prawie jak Papuka
Od: W/Ł
Zarejestrowany: 2010-01-28
Posty: 6125

Anoreksja i bulimia

Jadłowstręt psychiczny i żarłoczność psychiczna są dziś bardzo częstym zjawiskiem wśród kobiet w różnym wieku. Problemy te dotyczą w niewielkim stopniu mężczyzn. Czy na pewno? Skąd biorą się przyczyny i dlaczego? Jeśli chodzi o wygląd - czy większość osób stykających się z tymi chorobami faktycznie ma powód do wyniszczenia organizmu? Jak pomóc tym osobom? Jak im uświadomić problem? Czy w Waszym otoczeniu spotkaliście się z anoreksją lub bulimią? Potrafią się dobrze maskować - jak zauważyć? Czy da się nabrać pewności co do podejrzeń? To niełatwe. Odpowiedzi na te i inne pytania związane z tematem.

Ostatnio edytowany przez meaaem (2010-08-24 22:59:13)


...Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie...

Offline

 

2010-08-24 22:45:26

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#2 2010-08-24 23:37:35

PrawdziwaWhiteLily
Przyjaciel Brzyduli
Od: Rybnik
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 180
Serwis

Re: Anoreksja i bulimia

O, na ten temat mogę się wypowiedzieć z pełnym przekonaniem. Cieszę się bardzo, że taki powstał smile
Anoreksji i bulimii doświadczyłam niestety na własnej skórze.
I teraz, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że jest to jedno z najbardziej podstępnych zaburzeń. Jednego dnia jesteś taka jak zwykle – racjonalnie myśląca osoba, która postanawia z jakiegoś powodu przejść na zdrową, bezpieczną dietę. A już jakiś czas później ustalasz sobie trzy dni w tygodniu, w które możesz coś zjeść (najlepiej marchewkę lub pomidora, bo mają ujemne kalorie), albo wymiotujesz po wypiciu herbaty (niesłodzonej), ze strachu, że jakimś cudem możesz od niej utyć.
Tak było ze mną, i muszę powiedzieć, że zdarzały mi się takie tygodnie, podczas których nie zjadłam dosłownie nic, oraz takie, kiedy chciałam coś zjeść, ale nie mogłam nawet nic przełknąć z powodu natychmiastowego odruchu wymiotnego na widok jedzenia. Oczywiście anoreksja i bulimia sprawiają, że nie widzi się swojego prawdziwego obrazu, tylko zaburzony. Zdarzało się, że szłam ulicą, i widząc kobietę dużo grubszą ode mnie myślałam sobie: „Chciałabym być tak szczupła jak ona!”
Przełomem był pewien dzień w okolicach Nowego Roku. Mój brat włączył Vivę i leciał teledysk Shakiry „Hips don’t lie”. Wtedy, tradycyjnie, zaczęłam wzdychać i powiedziałam, że też chciałabym mieć tak szczupłą figurę jak ona. Na to moja mama się zdenerwowała, poprowadziła mnie do wielkiego lustra na ścianie, kazała rozpiąć wszystkie bluzy, w które się owinęłam (było mi ciągle strasznie zimno) i pokazała wystające przez bluzkę żebra, obojczyk i inne kości. Chciała mi uświadomić, że w gruncie rzeczy jestem dwa razy szczuplejsza od wszystkich, których stawiam sobie za niedościgniony wzór. I dopiero wtedy zaczęłam się nad tym zastanawiać, wcześniej nawet tego nie zauważałam.
Strasznie trudno jest się wyleczyć z takich zaburzeń. Trzeba zmienić całkowicie swój sposób myślenia. I postrzegania siebie. Jestem dumna, że mi się to udało, ale bez wsparcia innych osób chyba nie miałabym szans.
Teraz jestem zdrowa i wyglądam już normalnie. Ale czasem strasznie się boję, że znowu mnie to dopadnie i zacznę „świrować”. Wiecie, wtedy nie można ufać samemu sobie, bo tak jakby nie odpowiada się w pełni za swoje czyny i wyrządza się sobie krzywdę. Sama nie wiem, brzmi to strasznie dziwnie... ale tak jest. Dlatego ważne jest to, żeby chorym na anoreksję czy bulimię pomagać. Oni wysyłają pewne "zamaskowane" sygnały o pomoc (ja np. wtrącałam jakieś niewinne zdania o jedzeniu, żeby skierować rozmowę na te tory), czasem zupełnie nieświadomie. Trudno jest je zauważyć, ale myślę, że gdyby np. na któreś z tych zaburzeń zapadła bliska nam osoba, to strasznie trudno byłoby się jej stale z tym ukrywać. Przez zwykłą rozmowę i obserwację można bardzo łatwo zauważyć, czy ktoś boryka się z tego typu problemem.
To chyba tyle... Jeśli coś istotnego mi się przypomni, to napiszę. I chętnie przeczytam też o doświadczeniach innych na ten temat, jeśli ktoś takie ma. Czego oczywiście nikomu nie życzę wink


Bywa, że marzenia o rycerzu na białym koniu przekreśla romans ze stajennym...
Avatary, tapety i buty zmieniam jak rękawiczki.
Stajennych nie zmieniam.

Offline

 

#3 2010-08-25 14:44:38

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Anoreksja i bulimia

Lily nie zazdroszczę Ci tego przez co musiałaś przejść. Jestem pewna, że to musiało być bardzo trudne. Na szczęście miałaś przy sobie bliskich, którzy Cię wspierali.

Ja nie mam za sobą takich doświadczeń. Owszem nie raz i nie dwa byłam na diecie. Nigdy nie przybrało to jednak jakieś drastycznej formy.
Właściwie to nie wiem dlaczego ale na anoreksję i bulimię zwykle chorują dziewczyny, które nie powinny mieć swojemu wyglądowi nic do zarzucenia. Są to normalnie wyglądające kobiety, a nie wyniszczone szkielety jakie czasem oglądamy w kolorowych czasopismach.
Jakie są przyczyny tych chorób - wydaje mi się, że duży wpływ ma na ich występowanie ma presja społeczna. Ludzie szczupli są lepiej postrzegani, przynajmniej tak sobie mówimy, więc dążymy do tej doskonałości. Tyle, że to dążenie przybiera niekiedy postać anoreksji lub bulimii. I to już jest choroba. Problem polega na tym, że osoba z takim problemem często nie potrafi go sama dostrzec. Ludzie z zewnątrz widzą, że ktoś chudnie, ale kładą to na karb zwykłej diety. Dopóki ktoś nie jest przeraźliwie chudy nie dostrzega się problemu. Z drugiej strony osoba chorująca potrafi się też bardzo dobrze maskować. Czasem najbliżsi nie zauważają problemu i tu mogą pomóc znajomi. Niełatwo dostrzega się zmiany w kimś, kogo widuje się codziennie. Czasem zmiany zauważają ludzie, którzy widzą nas sporadycznie.
Nie znam osobiście nikogo kto zmagałby się z tym chorobami. Wydaje mi się jednak, że można zauważyć ich symptomy, np. niechęć do wspólnych posiłków czy też uciekanie zawsze po posiłku do toalety. To może sugerować, że ktoś jedząc w samotności nie je albo chowa jedzenie czy też powoduje wymioty. Szczerze powiem, że nie wiem czy gdyby ktoś bliski zmagał się z anoreksją czy bulimią zauważyłabym to od razu. Po jakimś czasie na pewno tak i wówczas starałabym się pomóc jak tylko bym mogła. Chociaż podejrzewam, że bez pomocy specjalisty raczej nie można sobie z tymi chorobami poradzić.


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#4 2010-08-26 17:39:43

lapsus linguae
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2010-07-13
Posty: 147

Re: Anoreksja i bulimia

Z anoreksją i bulimią mam do czynienia na co dzień, bo chorują na nie bliskie mi osoby. Wszystkie zaburzenia łaknienia to, jak dobrze to określiła Lily, bardzo podstępne choroby, które łatwo na początku zbagatelizować. Przyjmują przeróżne formy i nie zawsze jest tak, że chodzi po prostu o poprawienie swojego wyglądu. Znam np. dziewczynę, która wpędziła się w bulimię, bo chciała zwrócić na siebie uwagę kłócących się rodziców. Doszła do siebie, gdy wyprowadziła się z domu.

Lily - Twoja historia brzmi podobnie do tego, co usłyszałam od mojej koleżanki. Jak długo miałaś te problemy? Bo dziewczyna o której myślę... no, nazwijmy ją Ewą, cierpi na anoreksję bulimiczną od trzech lat. Zaczęło się od herbatek odchudzających, potem była już równia pochyła. Potrafi garściami brać tabletki przeczyszczające (nawet po kilka paczek dziennie). Przy tym pali jak smok, żeby nie czuć głodu. Była u psychologów, psychiatrów, poprawy wielkiej nie ma.  "Ewa" powiedziała mi ostatnio, że już od dawna wie, że ma problem, że siedzi to w jej głowie i nie wierzy, by kiedykolwiek mogła wrócić do względnej normy. Mówi, ze sobie nie pomoże, ale może innym tak - studiuje psychologię. Od jakiegoś czasu odstawiła tabletki przeczyszczające, ale je już tylko warzywa.

Lily napisał:

Dlatego ważne jest to, żeby chorym na anoreksję czy bulimię pomagać. Oni wysyłają pewne "zamaskowane" sygnały o pomoc (ja np. wtrącałam jakieś niewinne zdania o jedzeniu, żeby skierować rozmowę na te tory), czasem zupełnie nieświadomie.

Też to zauważyłam. Moja przyjaciółka z dzieciństwa przechodziła przez to w ostatnie wakacje. Właściwie jedzenie było jedynym tematem, o którym potrafiła rozmawiać. Najgorsze było, jak wpadła w histerię, bo stwierdziła, że zjadła za dużo truskawek.

Meg napisał:

Właściwie to nie wiem dlaczego ale na anoreksję i bulimię zwykle chorują dziewczyny, które nie powinny mieć swojemu wyglądowi nic do zarzucenia. Są to normalnie wyglądające kobiety, a nie wyniszczone szkielety jakie czasem oglądamy w kolorowych czasopismach.

Chyba sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie wink Niektóre dziewczyny dążą do ideału zrobionego w Photoshopie. Ideału, który nie istnieje. Naprawdę należałoby za to obwiniać te kretyńskie okładki Cosmopolitana i innych takich. Ostatnio czytałam nawet wywiad z byłą redaktor naczelną australijskiego Cosmo, która wypowiadała się w ten sam sposób. Od dawna dąży do tego, żeby na każdej przerobionej okładce pojawił się odpowiedni napis, ale póki co nic z tego. A kończy się tak, że dziewczyny wierzą w to, co widzą.

Meg napisał:

Wydaje mi się jednak, że można zauważyć ich symptomy, np. niechęć do wspólnych posiłków

To też zauważyłam. Słynna wymówka "Wiesz co, ja strasznie najadłam się w domu, naprawdę, nic nie jestem już w stanie w siebie wcisnąć..."

Meg napisał:

Dopóki ktoś nie jest przeraźliwie chudy nie dostrzega się problemu.

To działa tez w drugą stronę. Gdy widzimy kogoś bardzo szczupłego, od razu nasuwa nam się jedno skojarzenie, nie zawsze trafne. Ludzie uwielbiają przypinać łatki, oceniać innych - nie wiem, może czują się wtedy lepiej? Bliska mi osoba z rodziny przez pewien czas poważnie chorowała i skutkiem tego bardzo schudła. Baaaardzo schudła. Nie miało to nic wspólnego z anoreksją ani bulimią. Ale gdy szłyśmy razem ulicą, nieraz słyszałyśmy za plecami "Boże, patrz, jaka anorektyczka. Co ta dziewczyna z siebie zrobiła?! Młode to i głupie". Ale oczywiście, oceniać innych jest najłatwiej.

Lily - gratuluję, że dałaś radę. Gdy patrzę na tych kilka osób, które znam często od dzieciństwa i widzę, jak bardzo rozwaliła im się psychika, zaczynam wątpić, czy kiedykolwiek wrócą do równowagi. Co do Ciebie, to jestem pełna podziwu i mam nadzieję, że nigdy nie wrócisz do dawnych nawyków.


Denial ain't just a river in Egypt. It's a freaking ocean.

Life is divided into the horrible and the miserable. The horrible are the cancer patients and the terminal cases... the miserable is everyone else. So, be thankful that you're miserable.
[Annie Hall, Woody Allen]

Offline

 

#5 2010-08-26 18:23:41

PrawdziwaWhiteLily
Przyjaciel Brzyduli
Od: Rybnik
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 180
Serwis

Re: Anoreksja i bulimia

Lapsus linguae, ja chorowałam przez dwa lata łącznie. Bardzo współczuję Twojej koleżance – ja po dwóch latach miałam już poważne problemy ze zdrowiem, a trzy lata to już w ogóle... Mam nadzieję, że w jej życiu pojawi się jakiś przełom i wyjdzie z tego. Czasami są to głupie i śmieszne rzeczy – jak dla mnie ten teledysk, o którym pisałam wink – a jeśli chodzi o wizyty u specjalistów, to ja jestem nastawiona do nich bardzo sceptycznie. Nieczęsto się zdarza, by tak naprawdę pomogli...
Całe szczęście, że odstawiła już leki przeczyszczające. Moja znajoma wylądowała po nich w szpitalu z atakiem serca, bo strasznie obciążają cały organizm.
Myślę, że Twoja koleżanka potrzebuje teraz  kogoś, komu może się wygadać. To super, że rozmawiacie, bo często już sama rozmowa pomaga. Może z czasem coś zmieni się na lepsze? Życzę jej tego z całego serca smile
Co do okładek gazet – zgadzam się całkowicie. Ogłupiają, i to strasznie. Każdy raz wygląda lepiej, a raz gorzej. Ale nie ma nikogo, kto byłby chodzącym ideałem. A kolorowe gazety przedstawiają samych pięknych, szczupłych i uśmiechniętych ludzi, o których można powiedzieć jedynie: ideał. Już dawno przestałam je kupować, żeby na nie nie patrzeć. To takie deprymujące... Czytam jedynie „Mój piękny ogród”. Bo komu tam sfotoszopowane krzaczki przeszkadzają big_smile

Meg, myślę, że ta presja społeczna, o której pisałaś, odgrywa bardzo dużą rolę. Chęć „wpasowania się” za wszelką cenę w powszechnie przyjęte normy, które nawiasem mówiąc chyba nie zostały stworzone dla normalnych kobiet, często tak ogłupia, że przestaje się myśleć racjonalnie. A już najgorszą rzeczą, z którą się kiedykolwiek spotkałam jeśli chodzi o takie zaburzenia, to chęć zaimponowania innym. Znam dziewczyny, które chwalą się tym, ile kilogramów niedowagi ostatnio „zdobyły”. Która schudnie więcej do następnego spotkania, ta wygrywa. Kiedy to usłyszałam, prawie dostałam mdłości, naprawdę. Igrają sobie z ogniem, a tylko patrzeć, aż wszystko wymknie się spod kontroli. O ile już tak nie jest...


Bywa, że marzenia o rycerzu na białym koniu przekreśla romans ze stajennym...
Avatary, tapety i buty zmieniam jak rękawiczki.
Stajennych nie zmieniam.

Offline

 

#6 2010-08-26 21:52:21

lapsus linguae
Przyjaciel Brzyduli
Zarejestrowany: 2010-07-13
Posty: 147

Re: Anoreksja i bulimia

Lily napisał:

ja po dwóch latach miałam już poważne problemy ze zdrowiem, a trzy lata to już w ogóle...

"Ewa" też kilka razy trafiała do szpitala. Zresztą, duży i szybki spadek wagi niesie za sobą mnóstwo konsekwencji dla organizmu - zatrzymanie cyklu u kobiet, poza tym zmniejszenie mięśni - z mięśniem sercowym włącznie. To są kwestie dosyć oczywiste, o których głodzące się dziewczyny raczej nie myślą.

Lily napisał:

Mam nadzieję, że w jej życiu pojawi się jakiś przełom i wyjdzie z tego.

Z tego co wiem, za przełom póki co uznaje moment, gdy w ogóle pojęła, że ma jakiś problem. A czy wyjdzie z tego? Przed nią chyba jeszcze długa droga. Na razie jest walka o to, żeby na stałe odstawiła tabletki przeczyszczające. Jej zdaniem, istnieją dla niej tylko dwie opcje: albo będzie jadła w miarę normalnie i łykała tabletki, albo nie będzie brała tabletek, ale będzie jadła tylko jajka, jakieś warzywa i jabłka.

Lily napisał:

Myślę, że Twoja koleżanka potrzebuje teraz  kogoś, komu może się wygadać. To super, że rozmawiacie, bo często już sama rozmowa pomaga.

To samo mi powiedziała - "chciałam się po prostu w końcu komuś wygadać". Ale to nie zmienia faktu, że rozmowa z nią przypomina przysłowiową rozmowę ze ścianą. Zresztą "Ewa" nieraz mi mówiła, że to wszystko, co próbuję jej uświadomić, słyszała już sto tysięcy razy. A jednak tkwi w tym nadal.
Swoją drogą, podziwiam psychologów, którzy godzinami wysłuchują o problemach innych i sami od tego nie wariują. Ja po kilkugodzinnej rozmowie z "Ewą" czułam się absolutnie wypruta. Jakby przejechał po mnie walec. W życiu nie podjęłabym się pracy psychologa, zwłaszcza, gdyby miało mi towarzyszyć takie poczucie bezsilności. Poza tym, takie zajrzenie w psychikę osoby chorej, nawet na chwilę... naprawdę przeraża.

Lily napisał:

Czytam jedynie „Mój piękny ogród”. Bo komu tam sfotoszopowane krzaczki przeszkadzają big_smile

LOL, może tym, którzy te krzaczki sobie sadzą big_smile Chcą mieć takie ładne i zielone jak na zdjęciu, a tu lipa xD

Co do kwestii Photoshopa, znalazłam wywiad, o którym wspominałam w poprzednim poście. To rozmowa z Mią Freedman, byłą redaktor naczelną australijskiego Cosmopolitan. Żeby nie być gołosłowną, podlinkowuję całość: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc … .html?as=1

wysokieobcasy.pl napisał:

Jesteś przewodniczącą grupy doradczej ds. wizerunku ciała. Czym się zajmujecie?

Ta grupa została powołana do życia w zeszłym roku przez minister ds. młodzieży i sportu Kate Ellis. Zaproszono do niej 12 ekspertów z różnych dziedzin: psychologów, terapeutów, ludzi ze świata mody i mediów, po to by sporządzić dla rządu raport, co można zrobić w sprawie dramatycznego stosunku do własnego ciała u młodych ludzi.

Co to znaczy?

Co roku rząd przeprowadza sondę wśród młodzieży na temat najbardziej palących problemów i co roku na pierwszym miejscu wymienia się stosunek do własnego ciała. Młodzi ludzie mają ogromny kłopot z akceptacją tego, jak wyglądają. Czują presję bycia idealnym, atrakcyjnym, ładnym. I często winą za to obarcza się media.

Zgadzasz się z tym?

Myślę, że media mają w tym duży udział. [...] już samo to, że przy każdym zdjęciu, które było wyretuszowane, pojawiałaby się informacja na ten temat, by mnie cieszyło.

Taka informacja musiałaby chyba być na większości okładek?

I tak powinno być. Dostajemy informację o tym, kto robił zdjęcie, makijaż, jak się nazywa modelka i co ma na sobie. Dlaczego mamy nie wiedzieć o tym, że w rzeczywistości wygląda inaczej, a to, co widzimy, to komputerowa obróbka? To bardzo ważna informacja. Jej brak przyczynia się do pogłębiania frustracji na temat własnego wyglądu i ma realny wpływ na to, jak widzimy siebie - to nie jest moje zdanie, to potwierdzają badania. Młodzi ludzie wierzą w to, co widzą. Nawet jeśli wiedzą, że to magia Photoshopa, to te wyidealizowane obrazy gdzieś głęboko w nich zapadają i tworzą nierealistyczne oczekiwania.

Ciekawe, czy kiedyś doczekamy się takich informacji na okładkach. Póki co, u nas Photostop króluje. Jakiś rok temu w mediach dużo mówiło się o Julii Kamińskiej na okładce Cosmopolitan, którą przerobili nie do poznania. Zresztą, przykłady można by mnożyć.


Denial ain't just a river in Egypt. It's a freaking ocean.

Life is divided into the horrible and the miserable. The horrible are the cancer patients and the terminal cases... the miserable is everyone else. So, be thankful that you're miserable.
[Annie Hall, Woody Allen]

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka