BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#141 2010-11-04 21:05:47

Toniejebajka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-11-21
Posty: 1527

Re: Miniaturki

Hej. Nie było mnie tu wieki. Masa nauki, tragedia.
To jest jakby rozwinięcie jednej z moich poprzednich miniaturek. Miłego czytania.


Za późno.



Słońce niewzruszenie znajdowało się w jednym punkcie na nieboskłonie. Niebieskim, bezchmurnym nieboskłonie. W oddali słychać było cichy szmer wiatru. Pojedyncze listki spoczywające na szarym, miejskim, betonowym chodniku, unosiły się powoli w górę, po czym opadały z powrotem na ziemię. Czasem kręciły się wokół własnej osi, nie wzbudzając tym, niczyjego zainteresowania. Na niegdyś bezchmurne niebo napłynęły szkarłatne, purpurowe obłoki. Otoczyły słońce, które nie miało szans na przebicie. Na chodnik spadła pojedyncza kropla deszczu. Kolejna i następna i jeszcze jedna.
Wypalona świeczka wydzielająca szary obłok tworzyła różnorakie kształty. Sok koloru pomarańczowego sączył się po blacie kuchennym. W powietrzu wnosiła się woń przypalonego mleka. Pozostałość płatków zbożowych, została wgnieciona w dywan. Zaś, w zakurzonym  lustrze, nie było widać niczyjego odbicia. W kuchni wisiała ciągle ta sama kartka z kalendarza. Na zakurzonym blacie stołu stała pusta miska wypełniona okruchami. Telewizor, a w nim biało szary śnieg. Irytujący dźwięk kropli wody wydobywał się z zardzewiałego kranu. Powieki pewnej niebieskookiej blondynki powędrowały ku górze. Leżała w swoim wielkim łóżku na wpół śpiąca na wpół przytomna. Przeciągnęła się porządnie i lekko uchyliła powieki. W pomieszczeniu panował lekki półmrok. Światło słoneczne próbowało się przebić przez zasłonięte roletami okna. Kobieta gwałtowanie się podniosła i usiadła na łóżku, po czym ponownie się przeciągnęła i ziewnęła. Przeczesała palcami swoją blond czuprynę i przetarła zaspane oczy. Pozwoliła światłu słonecznemu otulić swoją sypialnię. Otworzyła okno na oścież i poczuła chłodny, poranny, jesienny powiew wiatru. Muskał jej zaróżowione policzki, przymknęła na chwilę oczy. Rozkoszowała się tą chwilą, jakby była ona pierwszą i zarazem ostatnią. Na jej twarz pojawił się lekki uśmiech. Zostawiła otwarte okno i pomaszerowała do łazienki. Po porannej toalecie na wpół ubrana zaczęła przyrządzać śniadanie. Wbiła na rozgrzaną patelnię jajka, pokroiła pomidory i czerwoną cebulę, po czym strąciła składniki nożem na patelnie z deski do krojenia. Wszystko posypała świeżą, siekaną bazylią. Pomieszczenie wypełniła piękna woń. Zaparzyła sobie herbaty i nałożyła parujący posiłek na talerz. Myślami była daleko, tam, gdzie czyjś wzrok nie sięgał. Szybowała ponad chmurami. Szczęście było blisko, zbyt blisko. Miała je na wyciągnięcie ręki, ale nic nie mogło trwać wiecznie. Z żółwią szybkością odziała się w zwiewną sukienkę i bolerko, narzuciła na siebie swój czarny płaszczyk, założyła szpilki i wyszła z mieszkania. Życie toczyło się jednym nieprzerwanym rytmem. Wszystko ogarnęła nostalgia. Liście kolejno pozbywały się swoich kolorowych szat. Wieczory robiły się coraz chłodniejsze. W powietrzu było czuć nadciągającą zimę.  Violetta kroczyła jednostajnym, nieprzerwanym krokiem przez warszawskie ulice. Dziś wypadała rocznica śmierci jej babci.

  Tamten wieczór spędzała u babci ,ponieważ  jej matka wyjechała w delegację. Rodzicielka Violetty była dyrektorem jednej z warszawskich korporacji. Wysoka, piękna kobieta o czerwonych lokach i wątłych ramionach, oraz przenikliwym, inteligentnym spojrzeniu. Babcia zawsze opowiadała dziewczynce wiele ciekawych historii. Z racji, iż Violetka kończyła tego dnia osiem lat, babcia Luiza postanowiła opowiedzieć jej najważniejszą z opowieści. Starsza kobieta zasiadła w wiklinowym, bujanym fotelu. Wpatrywała się w okno. Okruchy śnieżnego puchu wirowały zgodnie w rytm wiatru. Promienie słoneczne okalały cudowną, zimową aurę z mlecznym puchem w tle. Szron malował różnorakie kształty na szybie.
- Wiesz kochanie, szron na szybie zawsze przypominał mi śnieżnobiałą różę z kolcami – Babcia Luiza podetknęła pod nos wnuczce miskę z łakociami – Częstuj się, proszę.
Dziewczynka po krótkim namyśle wybrała ten w granatowym papierku po czym staranie go rozpieczętowała i umieściła w ustach.
- Dlaczego? – Zapytała z pełną buzią.
- Twój dziadek wręczył mi ją, kiedy musiał nas opuścić. Powiedział mi wtedy, że kiedy ostatni płatek opadnie on po mnie wróci.
Dziewczyna przesunęła wzrok na czarny, smukły wazonik, w którym spoczywała zeschnięta łodyga z resztkami tego, co pozostało po róży. Przez uchylone okno wiatr muskał bladą skórę starszej kobiety. Okruchy śnieżnego pyłu opadły na jej przymknięte powieki. Podmuch stał się coraz bardziej natarczywy. Przewrócił odrapany z farby, popękany wazonik, który przeturlał się po parapecie. Luiza powoli zatrzepotała swoimi powiekami, strząsając z nich drobinki śniegu pod którymi kryły się błękitne tęczówki. Jednym zwinnym ruchem doprowadziła wazonik do pierwotnego stanu. Wtem, ostatni płatek pomarszczonej, zżółkniętej róży opadł na zimny, marmurowy parapet. Kobieta wzięła ów skrawek kwiatu w dłoń. Wypuściła go ze swoich pomarszczonych ciepłych dłoni przez okno. Dziewczyna przyglądała się całej sytuacji z wyraźnym zainteresowaniem. Wraz z babcią patrzyła jak wiruje on wraz z padającym śniegiem, jak wplata się w ten idealny stan. Płynął przez oszronione, zziębnięte miasto nie oglądając się za siebie. Luiza zamknęła szczelnie powieki. Dziewczyna myślała, że babcia zasnęła, więc wdrapała się jej na kolana i też powędrowała do krainy Morfeusza. Kiedy rano przetarła swoje oczko małymi rączkami, zorientowała się, iż ręce kobiety są zimne.
- Babciu? – Szturchała babcię.
- Babciu! – Zawtórowała. Lecz nie doczekała się odzewu.
„Może ma bardzo mocny sen! Ale nie, babcia zawsze chrapie… Wygląda zupełnie jak dziadek, kiedy usunął i już nigdy się nie obudził. Może to samo przytrafiło się babci? Co mam teraz zrobić?” – Analizowała zaistniałą sytuację.


   Tak, pamięta ten dzień jak by to było wczoraj. Pchnęła lekko drzwi jednej z miejskich kwiaciarni. Ekspedientka miała oklapnięte, kruczoczarne włosy i wyblakłe, zielone oczy oraz serdeczny uśmiech.
- W czym mogę pomóc?
- Poproszę pęk białych róż.
Brunetka szybko wykonała zadanie i wręczyła blondynce bukiet.
- To będzie czterdzieści jeden złotych.
Kubasińska pośpiesznie wyciągnęła z fioletowego portfela należność i wręczyła ją kobiecie. Z wiązanką kwiatów w dłoni powędrowała w kierunku jednego z warszawskich cmentarzy. Śnieg zaczął sypać się z nieba z zatrważającą szybkością. Był gęsty i nieprzenikniony. Miasto pokrywało się  coraz większą ilością mlecznego puchu, a temperatura wciąż spadała w dół.

Ostatnio edytowany przez Toniejebajka (2010-11-06 15:58:23)


Mój drogi piszę w te słowy, bo wspominałam chwile kiedy byłeś mi drogi. Chwile krótkie i ulotne jak perfumy Szalej numer pięć , które kupowałam na bazarku po dziewiętnaście dziewięćdziesiąt. Bywało miedzy nami różnie kwadratowo i podłużnie […]
Nie twoja Violetta.

Offline

 

2010-11-04 21:05:47

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

#142 2010-11-04 22:19:54

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Popraw te spacje przed przecinkami, błagam cię. Nie istnieje coś takiego jak spacja przed przecinkiem.

Najbardziej spodobał mi się fragment napisany kursywą. Piękna i smutna historia. Początek czyta się dość ciężko ze względu na poprzestawiany szyk wyrazów w zdaniach. Ale też jest dobry. Widzę tę pustkę, samotność. Ładnie to opisałaś. Może trochę za dużo epitetów, ale niech tam. Postaraj się to opanować w następnych tekstach. Nadmiar epitetów szkodzi.
Ładne zakończenie. Niby ot takie sobie, śnieg pada, ale jednak coś w tym zakończeniu jest.
Jesteś jedyna, która opisuje Violettę na poważnie i chwała ci za to. Cieszę się, że wróciłaś.

Czy mogę liczyć na kolejną część? wink

Irka


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#143 2010-11-05 10:11:22

MEG1984
Prawie jak Papuka
Od: zachodniopomorskie
Zarejestrowany: 2009-12-02
Posty: 6290

Re: Miniaturki

Bajko faktycznie bardzo długo Cię nie było, ale wróciłaś ze świetną jeśli chodzi o emocje miniaturą. Można mieć kilka uwag jeśli chodzi o zapis (zgadzam się z Iris w kwestii spacji przed przecinkami i zbyt dużej ilość epitetów w pierwszej części), ale nie zmienia to faktu, że miniatura jest piękna, choć bardzo smutna.
Większość autorek przedstawia Violettę jako niefrasobliwą, wesołą dziewczynę. Mało kto pokusił się o to by przedstawić ją jako osobę, która w swoim życiu przeżyła tragedię.
A przecież każdy z nas je przeżywa. Widać, że Violetta była silnie związana ze swoją babcią, że babcia była w jej życiu kimś ważnym. Viola mimo upływu lat wciąż o babci pamięta i wciąż tęskni za jej obecnością.

Świetnie udało Ci się przedstawić ból po stracie bliskiej osoby, który nie mija mimo upływu lat.

Nie daj się zakopać pod książkami wink Pozdrawiam i czekam na kolejny utwór smile


Kiedy rodzi się człowiek z nieba spada dusza i  rozpada się na dwie części.
Jedna z nich trafia do kobiety, druga do mężczyzny.
Życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej duszy, połowy samego siebie...
I believe in SH. I AM SHERLOCKED.

Offline

 

#144 2010-11-06 16:10:07

Toniejebajka
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2009-11-21
Posty: 1527

Re: Miniaturki

Hej dziewczyny! smile
Iris.

Popraw te spacje przed przecinkami, błagam cię. Nie istnieje coś takiego jak spacja przed przecinkiem.

Wiem, że nie istnieje. Musiało mi się coś przestawić jak kopiowałam z worda. Przeoczyłam to, przepraszam. Chyba wszystkie przecinki są na swoim miejscu, jeśli czegoś nie przeoczyłam.

Nadmiar epitetów szkodzi.

Hahah, wiem. To moja pięta achillesowa. Kocham opisówki, przymiotniki, epitety. Obiecuję poprawę! smile

Jesteś jedyna, która opisuje Violettę na poważnie i chwała ci za to. Cieszę się, że wróciłaś.

Lubię taką Violettę. Wróciłam? No może nie na stałe, ale za oknem wiatr, deszcz i szara aura. Więc nie mam ochoty na wychodzenie z domu. A jak nie mam ochoty na wychodzenie z domu, to najczęściej mam wenę ; ooo

Czy mogę liczyć na kolejną część?

Na miniaturkę na pewno. Może nawet z panną Kubasińską w roli głównej.

Megi.

Bajko faktycznie bardzo długo Cię nie było, ale wróciłaś ze świetną jeśli chodzi o emocje miniaturą.

Książki mnie atakują i do tego bierzmowanie. Ach, dziękuję Ci bardzo smile

Większość autorek przedstawia Violettę jako niefrasobliwą, wesołą dziewczynę. Mało kto pokusił się o to by przedstawić ją jako osobę, która w swoim życiu przeżyła tragedię.

To, że większość autorek przedstawia ją w taki, a nie inny sposób daje mi większe pole do popisu. Dla mnie Violetta jest nieskończonym źródłem pomysłów.

Nie daj się zakopać pod książkami wink Pozdrawiam i czekam na kolejny utwór

Postaram się! I również postaram się dodać coś niebawem.
Pozdrawiam was kiss


Mój drogi piszę w te słowy, bo wspominałam chwile kiedy byłeś mi drogi. Chwile krótkie i ulotne jak perfumy Szalej numer pięć , które kupowałam na bazarku po dziewiętnaście dziewięćdziesiąt. Bywało miedzy nami różnie kwadratowo i podłużnie […]
Nie twoja Violetta.

Offline

 

#145 2010-11-07 02:01:27

brzydulomaniaczka
Przyjaciułka SteFy
Od: Gdzieś w lubelskim...
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 10576
Serwis

Re: Miniaturki

Hahah, wiem. To moja pięta achillesowa. Kocham opisówki, przymiotniki, epitety. Obiecuję poprawę!

Po prostu napisz to co masz napisać, a potem przeczytaj i policz epitety w każdym zdaniu: jak będzie więcej niż trzy albo będą dwa podobne do siebie, a użyłaś ich, żeby podkreślić klimat, to znaczy że jest niedobrze tongue

Pozdrawiam big_smile


Kocham wszystkie swoje siostrzyczki forómowe: Aduśka, Apollina, Claudia, Króweczka, Libby, Mel, Pszczoła, Struś.
Mój facet to Miron Lipski heart    iris
Kocham swój wieczny avek <3

Offline

 

#146 2010-11-07 02:25:25

vivienn
Wyznawca pomidoryzmu
Zarejestrowany: 2010-04-15
Posty: 1222

Re: Miniaturki

Nie mam pojęcia, którą miniaturę rozwinęłaś, bo nie wszystkie Twoje miniaturki czytałam. Nie mniej, podobało mi się smile Opisałaś Violę jako osobę, która przeżyła wielką tragedię. Prawie na jej oczach zmarła ukochana babcia, która wcześniej opowiedziała wnuczce niezwykłą historię. Kubasińska jako małe dziecko mocno przeżyła to zdarzenie. Teraz, w rocznicę śmierci babci wspomina sytuację sprzed lat. Viola nie jest już tu taką zabawną, wesołą dziewczyną jak w większości dzieł innych autorek. Okazuje się kobietą bardzo rodzinną, która może swoje prawdziwe uczucia skrywa pod maską fałszu i pozornej głupoty?
A jeśli chodzi o "masę nauki" to doskonale Cię rozumiem. Bodajże jesteśmy w podobnym wieku, jeśli pamięć mnie nie myli big_smile

Pozdrawiam serdecznie kiss
Viv.

Ostatnio edytowany przez vivienn (2010-11-07 02:26:00)


Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie.

Rodzina forómowa love  PBWBT  FCI

Offline

 

#147 2010-11-11 00:11:43

klaudynson
Drugie oczy Uli
Od: Lbn.
Zarejestrowany: 2010-01-02
Posty: 291

Re: Miniaturki

bardzo piękna, smutna ale również na swój sposób romantyczna miniaturka wink
Odbiegając od tematu Twojej pracy muszę powiedzieć, że jak na swój wiek, jesteś bardzo dojrzałą osobą ! Bardzo to cenię smile pięknie Tygryyysie:***


Usłyszała tylko ciche tęskniłem, a potem była tylko ciemność…Toniejebajkakiss
Ostatecznie jestem kobietą i bardzo mnie to cieszy. M. Monroe heart

Offline

 

#148 2010-12-30 16:46:52

paulisia323
Szemrzący typ
Od: Rysiów/ Warszawa
Zarejestrowany: 2010-01-03
Posty: 53

Re: Miniaturki

W miniaturce "Kim jesteś?" dopiero prawie na końcu zorientowałam się, że to Piotrze. Natomiast ogólnie bardzo mi się podoba.


Pójdę z tym do trybunału w Habsburgu.
Zawsze sobie powtarzam trzeba patrzeć na światełko w tunelu może to nie pociąg jedzie.
U: Viola do kogo mówisz? V: Do mojego anioła stróża mam nadzieję, że nie poszedł na lunch.
Starość nie radość, dropsy nie tik taki

Offline

 

#149 2010-12-30 18:02:04

xxxMarzycielkaxxx
Intubator
Zarejestrowany: 2010-12-25
Posty: 36

Re: Miniaturki

Mnie się podobało, fakt jak dziewczyny wspomniały zdania są trochę długie, ale całość była fajna:)


...Ty za mnie nie umrzesz więc nie mów mi jak mam żyć...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka