BrzydULA - jedyne forum fanów serialu

Forum dyskusyjne miłośników serialu "BrzydULA"

Nie jesteś zalogowany.

#1 2019-02-05 05:20:18

panna anna
Prawie jak Cindy
Od: wschód Europy
Zarejestrowany: 2010-04-08
Posty: 8512

Druga szansa

Ostatnio, dopadła mnie dłuższa choroba. Trochę mi się nudziło w pozycji leżącej i odświeżyłam sobie serial. I jakoś tak zatęskniło mi się za tamtym światem i bohaterami. W głowie powstała mi nowa historia… Zobaczymy co z tego będzie.

Rozdział I

Kolejny tydzień powoli dobiegał końca, a ona po raz setny w tym roku zastanawiała się co ją trzyma w tej firmie. Ciągłe wojny między współwłaścicielami, afery wybuchające przynajmniej raz w miesiącu. Z drugiej strony ta praca nie pozwalała jej się nudzić za biurkiem. Cieszyły ją nowe wyzwania, ciągle poznawała nowe osoby. Tylko to napięcie… Pomasowała sztywny kark i poprawiła oprawki okularów. Na szczęście wskazówka na zegarze nieubłaganie zbliżała się do siedemnastej. Wystarczyło wyłączyć komputer i można było uciekać do domu. Miała sporo planów i jeszcze więcej do przemyślenia…


Marek Dobrzański siedział w swoim gabinecie i próbował mozolnie skupić się na czytanych dokumentach. Nie bardzo chciało mu się wracać do domu. Potrzebował spokoju. W domu panowała istna nerwówka. Kryzys w związku, nie był pierwszy i nie ostatni. Miał nadzieję, że to wszystko samo jakoś minie, rozejdzie się po kościach. Coraz częściej łapał się na tym, że patrzy na swoją asystentkę jakoś inaczej. Nie chciał żeby to zauważyła. Chyba… Skronie boleśnie zapulsowały. Do wyboru miał kolejną tabletkę przeciwbólową albo whisky. Zdecydował się na szkocką. Otworzył podręczny barek i z rozczarowaniem stwierdził, że w butelce znajdzie jedynie opary… Na szczęście w  rogu szafki znalazł butelczynę zapomnianego Burbona, była nieco zakurzona. Mark nie był koneserem amerykańskiego trunku, ale w tym przypadku chodziło o procenty, a nie o sam smak…Nalał sobie porcję trunku i wpił duszkiem. I nalał kolejną. Przez chwile zapatrzył się w bursztynowy płyn, jakby tam szukał odpowiedzi na dręczącego pytania…

***
W mieszkaniu panował okropny zaduch. Od razu otworzyła drzwi balkonowe i okno w kuchni. Miała nadzieję, że uda się jej złapać choć odrobinę przeciągu. Z lodówki wyjęła butelkę wody. Piła łapczywie, nie przejmując się tym, że moczy przód bluzki. Krople wody perliły się na rozgrzanym dekolcie. Miała ochotę na kieliszek wina albo drinka, ale wiedziała że alkohol o tej porze tylko ja rozleniwi i uśpi.
Rozpuściła włosy i zdjęła biżuterię. Boso podreptała do łazienki. Od dawna marzyła o kąpieli. Woda zawsze pomagała jej się zrelaksować, zmyć stres. Zanurzając się cała miała wrażenie, że zmywa z siebie wszystkie biurowe intrygi. Zapiszczała komórka porzucona na brzegu umywalki. Wytarła dłoń z piany i odczytała wiadomość. Sąsiadka zapraszała na kolację. W sumie całkiem nieźle się składało. W mieszkaniu próżno byłoby szukać jedzenia. Jutro zamierzała udać się na zakupy. Wytarła się z piany i owinęła cienkim szlafrokiem. Nie zamierzała zawracać sobie głowy makijażem czy suszeniem włosów. 
Czterdzieści minut później zapukała do drzwi sąsiadów. Niemal u progu powitał ją kot. Ciekawskie zwierzę było z natury ciekawskie i  towarzyskie. Kocur zawsze miał nadzieję, że za stołu spadnie jakiś smaczny kąsek. Zaraz za zwierzakiem pojawił się pan domu. Uśmiechną się i pogonił zwierzaka w głąb domu.
- Natalia jeszcze upiększa się w łazience. Czego się napiszesz? Może być białe wino?
Z kieliszkiem w ręku umościła się na kanapie. Kot najwyraźniej wyczuł nadarzającą się okazję i nie omieszkał umościć się na kolanach gościa. Mruczał zadowolony, gdy drobna kobieca dłoń gładziła ciemnoszare futro.
- Ten to zawsze umie się ustawić – młoda blondynka uśmiechnęła się radośnie, a biała sukienka zafalowała wokół  jej szczupłych kostek. – Tomek wychodzi z kolegami na kawalerski, a więc będziemy mogły zjeść w spokoju i trochę poplotkować.
- A czy ja wam wyjadam z talerzy? – blondyn uśmiechnął się krzywo, zarzucając sobie plecak na ramię. – Bawcie się dobrze i bądźcie w miarę grzeczne. Nie obgadujcie wszystkich facetów na świecie – ucałował żonę w policzek i pomachał sąsiadce na pożegnanie…

Dwie godziny później siedziały nad wpół opróżnioną butelką. Druga pusta stała w kącie pokoju.  Natalia przyglądała się swojej sąsiadce z uwagę. Nie znały się zbyt długo, ale zdążyły się dość blisko zaprzyjaźnić. – A co z Markiem? – nie chciała na siłę drążyć tematu, ale była ciekawa jak cała sytuacja się rozwinie.
- W sumie nic nowego czasami łapię go na tym jak się we mnie wpatruje dłuższą chwilę. Zastanawiam się czy chce mnie zwolnić czy ma ochotę na rozwinięcie naszej znajomości… - Szatynka upiła łyk wina i zaciągnęła się papierosem.
- A ty co na to? Filip złaź stąd! – machnęła ścierką i zgoniła zwierzaka z kuchennego blatu.
- Ja? Nie jestem zainteresowana – zgasiła papierosa i zajęła się obserwowaniem przeciwległej ściany. – Marek nie interesuje mnie jako facet. Nie za bardzo jest w moim typie. Po drugie nie ruszam zajętych, za dużo z tym problemów. Więcej zachodu niż to wszystko warte. Nie zaliczam się do amatorek dołeczków. A praca? Polubiłam ludzi w firmie, zawsze coś się dzieje. Myślę, że trochę zapuściłam tam korzenie… No, ale zobaczymy jak będzie. Nic nie jest nam danie na wieczność.
- A może ja cię umówię z takim miłym kardiologiem. Waśnie się przeprowadził. Chyba z Berlina, a może z Wiednia… Nie pamiętam. Przystojny, lubi muzykę klasyczną, no i co najważniejsze rozwiedziony. Ma jedną córkę. Dorosłą. Idealny kandydat dla ciebie.
- A skąd ty to wszystko wiesz?
- Jak to skąd? Z Facebooka, najlepsze źródło informacji o wszystkich. Możesz sobie obejrzeć pana doktora –  zamachała przed nosem przyjaciółki telefonem komórkowym. Z ekranu patrzyły na nią szpakowaty mężczyzna, miał niebieskie oczy i miły uśmiech. Na pierwszy rzut oka nie było do czego się przyczepić. – Pół szpitala do niego wzdycha, jedna pielęgniarka nawet upiekła mu Karpatkę,
- Zapomnij, nie mam pojęcia jak się robi Karpatkę. Ja w życiu nie upiekłam nawet zwykłego sernika. Zresztą nie mam ochoty na randki w ciemno… W sumie na żadne randki. Za tydzień mamy w firmie pokaz dla najważniejszych klientów i prasy. Zapowiedź nowej linii ciuchów Ma być kameralnie, czyli kilkaset osób.  A trzeba to wszystko zorganizować i doprowadzić do końca. Nawet nie chcę o tym wszystkim myśleć. Najchętniej zagrzebałabym się w pościeli i przez tydzień nie wychylała nosa z domu.
- A to akurat da się załatwić. Możemy ci nawet zorganizować krótki pobyt na oddziale i wtedy będziesz musiała poznać przystojnego pana doktora!


***
Była druga w nocy, a Marek zamiast spać krążył po mieście. Sam nie wiedział jak, ale jakimś cudem znalazł się pod blokiem swoje asystentki. W mieszkaniu panowała ciemność. Dziewczyna albo już dawno spała albo wyszła na miasto. Być może wyszła do któregoś klubu. Dawniej znał wszystkie lokale w mieście. Potarł zmęczone i zaczerwienione oczy. Zdecydował się na noc w hotelu, nie miał ochoty wracać do domu tak późno. A kanapa w jego biurze była okropnie niewygodna…

Mimo późnej pory krążyła niepokojenie po salonie. Była prawie piąta, za oknem już szarzało. A Marka nadal nie było w domu. Przysłała co prawda sms-a, że będzie pracować do późna, ale coraz rzadziej dawała temu wiarę. Za dobrze go znała, wiedziała co było w przeszłości. A jego nowa asystentka była naprawdę ładną kobietą. Nie wiedziała czy poradziłaby sobie z potencjalną zdradą partnera. Rozmyślała o tym nocami. W głowie układała różne scenariusze. Bywały takie, w których wystawiała partnerowi walizki za drzwi. Innym razem udawała, że we wszystko wierzy… Najgorsze było to, że nie miała żadnych twardych dowodów. Niepewność była gorsza niż najgorsza prawda. Nie mogła spać. Nie chciała brać kolejnej tabletki nasennej. Weszła do kuchni i zaczęła metodycznie kroić owoce. Nie zastanawiała się co potem z nimi zrobi. Chciała po prostu zająć umysł i ręce…

Helena Dobrzańska również kiepsko spała tej nocy.  Włożyła rękawice robocze i wyszła do ogrodu. Praca przy roślinach zawsze ją uspokajała i pozwalała spokojnie pomyśleć. Niestety powodów do zmartwień jej nie brakowało. Krzysztof po raz kolejny w tym roku wylądował na szpitalnym oddziale, niby to nie było nic poważnego… Jednak myśl o kolejnym zawale prześladowała ją jak złowrogi cień. Do tego Marek. Helena wiedziała, że syn ma jakiś poważny problem. Nie chciała drążyć tematu przy mężu. Postanowiła trochę poczekać, licząc po cichu, że jedynak sam jej się zwierzy…

***
Nikt nie zdawał sobie sprawy, że firmę w najbliższych dniach czekają spore zmiany… 


Мне с тобой тяжело, без тебя тяжело -
Но пора нам расстаться и расставить над "i".
Думала, повезло, вот как-будто назло -
И настала пора от тебя уходить*


(Trudno jest być z Tobą i bez Ciebie -
Ale czas się rozstać i postawić kropkę na "i"
Myślałam, że jestem szczęśliwa, ale jak na złość -
Przyszłą pora żeby odejść.)

* Ani Lorak - Забирай


Я схожу с ума, мне мало-мало-мало
Mне мало-мало-мало тебя
Знаю я сама, мне мало-мало-мало
Мне мало-мало-мало тебя

Offline

 

2019-02-05 05:20:18

Cindy
Najlepsza doradczyni na forum

Stopka forum

Powered by PunBB© Copyright 2002–2018 PunBB
statystyka